Jednak 1 DC co innego chyba jest mi zaplanowane:((
23tyg+3dni
Dzięki Dziewczyny! Wiecie, to całe gadanie o cudownościach drugiego trymestru inaczej wygląda na piśmie, a inaczej w rzeczywistości, kiedy nas dopada. U mnie normalność trwa. Wczoraj o 20 pożarłam obfitą kolację, bo byłam a)głodna b)łakoma (i jeszcze zagryzam czekoladą!). I noc mimo wszystko przespałam na suseł; nic nie cisnęło, nic nie paliło w przełyku ;o)
Niepokoi mnie tylko jedno: od kilku dni delikatnie swędzi mnie tam-na-dole i boję się, że to może infekcja? W sumie swędzenie jest subtelne, więc może to tylko od depilacji? Ale już 2 razy w tej ciąży miałam ‘utajoną’ infekcję (wypatrzone przez lekarza, bo w sumie nie dawały objawów) i brałam globulki i nie wiem czy znów się coś nie dzieje. Upławy też minimalnie obfitsze i jakby bardziej żółtawe… Nie wiem czy pędzić do gina… a może pogadam z położną na czacie LuxMed? Boję się infekcji, bo naczytałam się historii, że mogą one prowadzić do przedwczesnego porodu. Oj tak, zagadam do położnej.
Gadaliśmy z mężem i zdecydowaliśmy się na weekendową szkołę rodzenia (w sumie 4 sobotnie spotkania w maju).Musimy za to zapłacić 300 pln (zajęcia ‘w tygodniu’ są właściwie za darmoszkę), ale mąż stwierdził, że tak woli. No bo zajęcia ‘w tygodniu’ trwają 10 tygodni=10 spotkań po 1 godzinę. To troszkę słabe. Nie mogli zrobić 5 spotkań po 2 godziny? Jak już mamy gdzieś jechać po południu/wieczorem, to lepiej już odsiedzieć 2h, a nie rozdrabniać się na małe godzinki, bo to wymaga 10 tygodni dyspozycyjności. Mi to nie robi oczywiście, ale mąż ma jeszcze pracę i nie mógłby zagwarantować mi, że w każdy poniedziałek o 17 będzie mógł iść ze mną, więc łatwiej mu to będzie ogarnąć w 4 majowe soboty. Co niestety nie pozwoli nam wyjechać na żaden z majowych weekendów, ale jak żyć? :o) A ta szkoła rodzenia ma być głownie dla niego, żeby dowiedział się czegokolwiek… Miałam wczoraj na kompie otwarty plan tych zajęć i jednym z tematów był ‘połóg’, on zerknął i się mnie pyta ‘a co to jest?’. Hahahaha. Powiedziałam mu krótko, że to tygodnie po porodzie, gdzie kobieta czuje się okropnie, ma wycieki, wszystko ją boli, nie może siedzieć, nie może nawet iść do kibelka i wymaga specjalnej opieki. Same widzicie, że koleś jest totalnym ignorantem, muszę go trochę postraszyć :o)
25dc
Od wczoraj boli/kłuje/piecze? mnie podbrzusze, ale temperatura z ostatnich dwóch dni 36,28(sobota) 36,37(niedziela). Co prawda mierzona 3godz wcześniej niż zwykle..Zobaczymy jutro. Do tego szyjka wczoraj wieczorem była tak nisko że chyba nigdy tak nie miałam. Musiałam sporo cofnąć palec, żeby wyczuć czubek. Żadnych plamień ani innych objawów które mogłyby świadczyć o implantacji więc nie liczę na cud..
Jutro podobno 9dpo jesli owu była w zeszłą sobotę, więc i na test za wcześnie.
W ogóle faza lutealna powinna miescic się w przedziale 10-16 tak? Bo moje 12 dni mnie martwi.
W czwartek się witamy @.
Miłego, słonecznego popołudnia :*
EDIT. takie coś znalazłam 
CZYNNIKI, KTÓRE MOGĄ MIEĆ WPŁYW NA PTC:
1. Zmiana godziny pomiaru PTC:
Korygowanie pomiaru podstawowej temperatury ciała ze względu na zmianę godziny pomiaru:
a) jeżeli pomiaru dokonujemy wcześniej od ustalonej przez siebie godziny
– to dodajemy 0,05°C do wyniku pomiaru za każde 30 min. przyspieszenia.
b) jeżeli pomiaru dokonujemy później od ustalonej przez siebie godziny
– to odejmujemy 0,05°C od wyniku pomiaru za każde 30 min. opóźnienia.
2. Zmiana termometru,
3. Dolegliwości chorobowe (katar, ból gardła itp.),
4. Zmiana klimatu,
5. Bezsenność,
6. Wypity poprzedniego dnia wieczorem alkohol,
7. Zdenerwowanie
gdyby to była prawda to:
a) dodaję 0,5 razy 6 ponieważ 3 godziny wcześniej mierzyłam co daje mi temp 36,67 - już lepiej 
b) piłam alkohol
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2018, 16:08
Dziękuję dziewczyny za wsparcie :* Jesteście niezastąpione.
U mnie sytuacja zmienia się bardzo szybko. Jednego dnia mam ochotę umierać, a drugiego życie się toczy jakby nigdy nic. Jestem bardzo rozchwiana emocjonalnie. Nic dziwnego. Tyle złych rzeczy się wydarzyło i trzeba z tym żyć, jakoś sobie to poukładać w głowie. Do tego choroba która niszczy mój układ nerwowy. Nie jest łatwo.
Wczoraj miałam poważną rozmowę z mężem - kolejną. Wyłożyłam kawę na ławę. Powiedziałam, że nie czuję się tutaj dobrze, nie czuję się dobrze w towarzystwie Jego rodziny. Nic nie daje mi radości (może poza przebywaniem z córką). Podkreśliłam, że potrzebuję wsparcia, rozmowy, czułości, romantyczności, tego, żeby znów się zaczął starać. Tęsknie za dawnym Nim. Niestety wiem, że nie powróci. Jeśli On nie będzie w stanie mi podarować swojej uwagi znajdę kogoś kto mi ją podaruję. Młodsza nie będę. Chcę jeszcze być szczęśliwa. Jak nie z Nim to z kimś innym. Mąż również powiedział czego potrzebuję. Te nasze słowa chyba trafiły tam gdzie miały trafić czyli w głąb naszych serc. Pogodziliśmy się. Jak to określiliśmy po raz ostatni. Każdy musi się postarać by coś z tego wyszło. Jeśli nie to będzie koniec naszego związku. Teraz czas pokaże co z Nami będzie.
Mąż mnie dzisiaj rano namówił... Zrobiłam test. Oczywiście biel vizira. Według moich obliczeń 11 dpo, jeżeli wierzyć objawom. Nadal żadnych objawów... Mam wrażenie, że sutki bolą coraz mniej i tego się boję, że progesteron spada... Niech nie spada. Miałam się nie nastawiać, ale się nie da. Muszę chyba na kartce pisać zdanie "Żyj chwilą". Albo "Ciesz się tym co masz". Nic no, mierzę dalej temperaturę i czekam na @. Nie zaskoczy mnie ona w tym cyklu, oj nie! 
Hej! Niestety ostatnie dni spędziłam w szpitalu.. krwawienie. Na szczęście wszystko z Bubusiem dobrze, serduszko pięknie bije a krwawienie i plamienie ustało
dzisiaj wróciliśmy do domu, leżeć dalej. Najbliższy czas spędze w łóżku. Ciężko będzie wytrzymać taką bierność.. ale musze dbać i myśleć przedewszystkim o maleństwie a nie ile mam prac do wykonania.
W czwatrek idziemy do naszego doktorka żeby rzucił okiem na malucha i zalecenia poszpitalne. Dostalam cały zestaw 'podtrzymaniowy' - luteine, dupka i nospe
Jesteśmy po pogrzebie. Czy mi lżej lub łatwiej? Niestety nie! Jedyna ulga polega na tym, ze pewien etap oczekiwań, oczekiwanie na pogrzeb, się zakończył. Teraz czasie proszę przyśpiesz. Ja zostałam w Polsce jeszcze na tydzień i jutro moja mama zabiera mnie w góry na kilka dni. Moj Luby musiał wracać do Holandii ze względu na naszą firmę. Wymyślili z moją mamą, że będzie lepiej jak nie będę sama w domu. Chyba boją się, że nie jestem na tyle silna. A ja na nic nie mam ochoty, nawet na nasze piękne góry. Chcę tylko, żeby czas leciał szybciej i już był 20 marzec - czas wizyty u ginekologa. Może czas poznania odpowiedzi? Może ten czas zleci szybciej w tych górach niż w domu? Mam taką nadzieję. Chcę już wiedzieć i móc znowu zacząć się starać. Czasie jesteś moim największym wrogiem!!!
Ciąża zakończona 12 marca 2018
-17 dc-
Przy wprowadzeniu dzisiejszej temperatury OF zmienił mi owulkę z 11 na 13 dc. I co ja mam teraz zrobić z tym badaniem progesteronu?
Nie wiem czy z dwojga złego lepiej iść za wcześnie niż wymagane 7 dpo, czy lepiej za późno. Pewnie bez różnicy bo progesteron rośnie do 7 dpo, po czym spada.. Progesteronie, czy spadasz tak szybko, jak rośniesz? Oto jest pytanie..
32DC
Negatyw! Wiedziałam
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć...nic już na mnie nie działa?
Nie wiem czuję się powoli obojętna..
Dziś 12 dr kazał testować 14 a 16 zrobić betę ale wątpię że jest za wcześnie! Już nic w tym cyklu dobrego mnie nie czeka...
Może beta? Ale czy to ma sens? Objawy mam...ciągle skurcze i wrażliwe piersi ale to pewnie prog tak jak mówiłam. Zamówiłam testy w aptece...odbiorę i jeszcze zrobię...chyba nie ma sensu biegać na betę...zresztą zobaczę jak będę miała ochotę to może skoczę...już sama w tym wszystkim się gubię 
Już nawet nie ma znaczenia to że ten cykl tyle kosztował...ale tyle igieł tyle stresu 
Powtórzę test i powiem mężowi...niech już nie czeka porozmawiam z nim co o tym myśli...i wydaje mi się że jak uda mi się umówić do mojego dra to jeszcze jeden cykl zaryzykujemy i poddam się tym zastrzykom...jeżeli nie to chyba robimy przerwę...może uda mi się znaleźć pracę i trochę zaoszczędzić... a jak się obronię na studiach to ivf? Chyba teraz coś mną kieruję....nie będę więcej dziś pisać w pamiętniku...bo już zaczęłam narzekać i się wkręcać...
Tydzień po hsg minął bardzo fajnie, cieszę się,że dostałam L4 i mogłam się odstresować i odpocząć. Przez 2 dni jeszcze lekko mnie pobolewało, było jakieś minimalne plamienie, ale na prawdę znikome.
W przyszłym tyg mam iść na kontrolę do swojego gina, wtedy też zaplanujemy co dalej. Wspominał coś o jakichś tabletkach, ale mówił mi to zaraz po badaniu, więc byłam lekko oszołomiona i nieprzytomna
No nic, działamy dalej.
14 dc
Starania w toku 
Nowy cykl, nowe szanse, bla bla. Chyba już sama w to nie wierzę. Dziś 10 dc, biorę Aromka. Wizyta w przyszły wtorek. Zobaczymy czy są jakieś szanse.
2dc.
Wczoraj objawiła się wreszcie @ po 45 dniach od skończenia danazolu.
Przed chwilą wzięłam jedną nospę, wczoraj nic nie brałam. Za to jestem nie do życia - zmęczona, śpiąca i ciężko myśląca.
19t5d. Zmieniam liczenie o tydzień do przodu, bo taką datą posługują się u mnie w szpitalu 
Jesteśmy po badaniu połówkowym. Z maluchem wszystko jak najbardziej w porządku, narządy pracują ok. Tak jak uprzedzałam panią sonograf (tak to się u nas chyba nazywa :p) było ciężko młodego zbadać, bo kopytkował przez cały czas. W ciągu 25 minut był dosłownie w każdej możliwej pozycji.
Mój 317 gramowy chłopczyk ze stopą na głowie:D
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9806815fdb65.jpg
Łożysko nie podniosło się. Będą obserwować dalej... kolejne usg w 26 i 32 tc. Buziaki.
36 tc (35t2d)
No tak to już 36 tc i 9 mc się zaczyna
Jest ciężko, ale najważniejsze że wszystko już gotowe. Pokój przygotowany, wszystko uprane, uprasowane czeka na lokatora. Torba spakowana, nawet rożek się zmieścił, zamek ledwo ledwo ale dałam radę dopiąć więc jest dobrze 
Cieszę się że wszystko gotowe, bo teraz może zacząć się w każdej chwili tak ja już spokojna. I cieszę się że wszystko ogarnęłam w sumie sama, bałam się że będę musiała leżeć i będę zależna a zanosi się że będę aktywna do samego porodu.
Dziś ważenie, i w dwa tyg +0,1 kg
miło
bo od początku ciąży +17 kg! Widać mały ciągnie. Ciekawe jak badania krwi, w czwartek robię badania a w pon wizyta, ciekawe ile mały będzie ważył pewnie koło 2,7 kg.
Ogólnie jest ok, ale boli kręgosłup, jak coś porobię to brzuch się stawia i muszę więcej odpoczywać. No ale to chyba normalne pod koniec ciąży.
Na forum dziewczyny piszą że mają skurcze przepowiadające. Ja nie mogę jakoś tego zauważyć. Jedynie to twardnieje mi brzuch i muszę się położyć.
6t+0(7tc)
No i tydzień zleciał. Zaczynam już 7 tydzień ciąży. Wczoraj byliśmy na chrzcinach u kuzyna mojego B. Niestety nie dałam rady ustac całej mszy w kościele, mdłości i duszności wzięły górę ale na przyjęciu już było lepiej. Bardzo rodzinnie. Mała jest tak cudna i grzeczna, śmiałam się że wypedzili jej diabelka po tych chrzcinach
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2018, 13:32
Jestem już szczęśliwa mamą tygodniowego synka... nie wyobrażam sobie życia bez niego.
10 tc (9t1d)
W czwartek czeka mnie wizyta u gina. W tamten poniedziałek robiłam badania. Wszystkie wyszły dobrze oprócz glukozy eehhhh. Glukoza wyszła mi 140 ;/. Dziś poszłam na badania i powtórzyłam glukozę teraz czekam na wyniki. Jutro wizyta u urologa więc przy okazji zrobiłam badania moczu, kreatyninę i GFR.
Moja fasolkę widziałam już w piątek bo w czwartek dostałam silnych bóli. Wystraszyłam się,że coś niedobrego zaczyna się dziać więc umówiłam się na następny dzień do gina. Na szczęście fasolka ma się dobrze. Mierzy już 16 mm
. Teraz czekamy na czwartkową wizytę u lekarza prowadzącego
.
Miłego popołudnia Wam życzę
.
31+3
Już za chwilę zabieram się za pakowanie torby
Tak naprawdę brakuję już mi tylko tantum rosa i stanika do karmienia. Ew. chce kupić jeszcze jakąś maść na brodawki. Dziś byłam na wizycie kontrolnej i troszkę się zmartwiłam. Wcześniej lekarz jakoś nie zagłębiał się w wymiary małej. Dziś pierwszy raz powiedział mi ile Dosia waży. +/- 1550g. Ledwo ledwo mieści się w normach. Gdzieś z tyłu głowy kołacze myśl, że to moja wina. Bardzo mało przybieram na wadze, ledwie 5 kg, apetyt w ogóle mi nie skoczył. Jem praktycznie tyle samo co przed ciążą. Lekarz mówi, że to jeszcze nic i do następnej wizyty może podgonić. Ale lekki stresik jest 
Tak czy siak zostało nam mniej niż więcej jeszcze do ogarnięcia
Mam cukrzycę ciążowa. Wynik z dziś 129. Mam lekkie załamanie ehhh
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.