3 kwietnia, 20:02
30dc
Zaczęły się plamienia. Liczę, że do jutra okres rozkręci się porządnie i zaczniemy trzeci cykl starań o rodzeństwo dla Małej. M od razu mówił, że uda nam się właśnie za trzecim razem, zobaczymy czy znów będzie miał rację. Oby tak było.
Jesteś w 38 tygodniu ciąży
(37 tyg. i 2 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
W poniedziałek byłam na wizycie u gina,dałam mu zaświadczenie do cesarki wypisał mi skierowanie do szpitala i 3.04 mam iść na oddział i po badaniach podejmią decyzję czy zostaję i robimy cesarkę czy mam się zgłosić w innym dniu,trochę się tego boje z jednej strony chciałabym mieć to już za sobą z drugiej każdy dodatkowy dzień w brzuszku jest dobry dla mojego synka.No nic pożyjemy zobaczymy...Co do badań ou gina według usg mój synek waży już 3880g i ma dużą głowę trochę się przeraziłam ale za chwilę się uspokoiłam bo przecież i tak mam mieć cesarkę,badanie na fotelu też ok szyjka długa zamknięta także jeśli miałabym rodzić sn to musiałabym sobie trochę poczekać.We wtorek zrobiłam wymaz gbs wynik elektroniczny pewnie będzie jutro albo w piątek,papierkowy we wtorek 3.04 czyli w dniu w którym mam się zgłosić do szpitala.
Co czuję w tej chwili spokój,ale na jak długo nie wiem....
Jestem po obciążeniu glukozą
jednak opłaca sie jedzenie słodyczy
na czczo mam 73,pp 1h mam 76.4 a po 2h 69
w piątek wizyta! :*
Pozostały 2 dni do naszego kolejnego spotkania kochanie :*
20 cs / 1dc CYKL URODZINOWY ! 
No to rozpoczął się 20 cs i w tym cyklu skończę 30 lat... czas ucieka a ja tak pragnę mieć dwójkę dzieci no ale ja jeszcze wierzę, że się uda.
ten cykl szybko zleci bo po pierwsze urodzinki, więc będzie pewnie jakaś imprezka może nawet nie jedna no i ide do swojego ginekologa na cytologię, usg i popytać czy zrobi mi badanie w kierunku chlamydii, ueroplazmy i wrogości śluzu
ale zanim do tej wizyty dojdzie to jadę z mężem (4 kwietnia) na wizytę kolejną do androloga i zobaczymy jaki ma dalszy plan na nas. Zastanawiamy się czy nie spotkać się też z Panią od naprotechnologii bo mamy tu u siebie w mieście taką Panią. Tonący brzytwy się chwyta. Na in vitro nas nie stać bo czeka nas całkowity remont mieszkania więc na razie tańszych możliwości się chwytamy.
Samopoczucie dziś mam kiepskie ale to chyba normalne w 1 dc...
14dc, 6 dni do transferu nr 2!
No to przez chwilę mieliśmy chyba za lekko wg losu i postanowił nas lekko rozkręcić, co byśmy zbyt spokojni nie chodzili... Wczoraj latałam jak głupia robiąc wygasłe badania, potrzebne do zbliżającego się transferu. Część prywatnie w jednym punkcie, część na skierowanie w drugim punkcie, część w klinice. Wieczorem miałam jak zwykle podać naszej lekarce wyniki E2 i progesteronu, aby ustalić czy ruszamy z zastrzykami. I co? I d**a. Miało być na CITO, a o 19:00 dowiedziałam się, że pobierający krew się pomylił i zlecił badanie E3 zamiast E2! Myślałam, że szlag mnie trafi. Na szczęście wybłagałam dorobienie E2 i naprostowanie tej pomyłki jeszcze tego wieczora. Wydawałoby się, że drugi raz takiego numeru w tak krótkim czasie powtórzyć się nie da. Nic bardziej mylnego... Idę dzisiaj po wyniki do drugiego punktu, a tam z kolei laboratorium, do którego wysłano zlecenie pomyliło rodzaj badań i zrobiło mi co innego niż kazałam! Znowu odkręcanie sprawy. Na szczęście mieli jeszcze próbkę krwi z wczoraj i na jutro mi dorobią. Teraz jeszcze muszę modlić się, że te badania z kliniki zdążą wykonać przed świętami. Jeśli nie - nici z wtorkowego transferu! Tak! Z wtorkowego! Nareszcie poznaliśmy termin... A więc święta jeszcze spędzimy na spokojnie:)
9 kwietnia, 18:24
3cs
6dc
Jeśli wierzyć M, a wierzę, bo zwykle ma rację, to ten będzie tym szczęśliwym.
Czekamy aż cykl wejdzie w kluczową fazę 
Jest nas 8 par, same małżeństwa wiek między 28 a 38 lat. Ludzie pracujący fizycznie i umysłowo z różnym wykształceniem. Nie ma nikogo kto by się jakoś wyróżniał. Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę że mamy podobną historię, wiele przeszliśmy i jesteśmy z siebie dumni że dotarliśmy do tego miejsca w którym jesteśmy teraz.
21dc (8dpo)
Za godzinkę idę badać progesteron i hormony tarczycy. Z wynikami mam dzwonić do gina, on mi na powiedzieć czy owulacja była w tym cyklu.
Mój wykres w tym cyklu jest zupełnie inny niż zawsze. Owulacja wykryta przy dużym spadku, później bardzo stała temperatura na poziomie 36,6 z minimalnymi odchyleniami, wczoraj wzrost do 36,81, a dzisiaj spadek do 36,48. A w głowie oczywiście nadzieja "a może to spadek implantacyjny???". Czekam na wyniki i jutrzejszy pomiar.
Edit.
Progesteron: 13,7
TSH: 2,25
FT4- 1,43
Mam zwiększyć dawkę letroxu, progesteron jak to ujął ginekolog "zasadniczo dobry", ale preferują powyżej 20. Jednak skoro był to cykl bez stymulacji to ok. W razie ciąży mam włączyć luteinę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2018, 16:40
22 tydzień
21t + 2d
53%
Czwartek. A dla mnie rozpoczął się długi weekend. Tylko weekend bo w tym roku świąt nie obchodzimy. Mój M będzie pracować cały czas a ja sama nie mam ochoty świętować. Jego rodzice też nie zapraszają wiec zakopie się pod koc i spędzę święta z jakimś dobrym filmem, książką i Michalinką 
Za rok będzie już z nami dokazywać 
Wyprawkowa lista kurczy się z każdym tygodniem
Najbardziej jestem zadowolona z tego że już udało nam się kupić wózek w baaaardzo okazyjnej cenie. I teraz mamy chwilowy stop z zakupami. Szykujemy się na 22 kwietnia bo będzie targowisko ! Rzeczy prawie nowe ( niektóre jeszcze z metką ) po bardzo niskich cenach. Od mamy dla mamy
Już nie mogę się doczekać 
A poza tym bardzo dużo pomaga moja mama oraz moja przyjaciółka. Robią zakupy jak szalone. Za każdym razem jak mi mówią że idą na zakupy wracają z czymś dla Naszej Miśki i z niczym dla siebie.
Niestety inne podejście mają rodzice M. Wiem że nie jest ich obowiązkiem kupowanie nam rzeczy - w końcu to nasze dziecko . Ale jednak było by miło wiedzieć że mamy u nich jakieś wsparcie. A tak to tylko wysłuchujemy że tak szybko się nie kupuje wózka - najlepiej po porodzie. Że tak szybko się nie kupuje ciuszków - najlepiej w 8 miesiącu , tak szybko nie szykuje się pokoiku - najlepiej w 8 miesiącu. Zabobony. Ciekawa jestem kto by mi dał tyle pieniędzy żeby kupić wszystko na ostatnią chwilę i kto by mi dał na to siły bo podejrzewam że w 8 miesiącu już nie będę miała ochoty latać na zakupy . I tylko chodzą po znajomych i mówią że oni "zaczną wyprawkę" w czerwcu . Tylko że w czerwcu ja będę miała już wszystko kupione. Jestem z tych które muszą mieć wszystko gotowe przed czasem bo inaczej nerwy by mnie zjadły. Chyba bym ze stresu nie urodziła jakbym miała coś niegotowe 
A poza tym wszystkim nasze badania połókowe wyszły idealnie. Malutka idealnie wpisała się w swój wiek
Nic się nie zmieniło. Data pozostała taka sama a i Michalinka nie zamieniła się w Michała
Teraz oczekujemy na 12 Kwietnia i Test obciążenia glukozą. Zobaczymy jak będzie . Trochę się obawiam 12 godzinnego postu przed badaniem + 2 godzin po wypiciu płynu. To w sumie 14 godzin bez jedzenia ! A ja co 2 godziny robię się głodna ...
Żeby było śmieszniej 
W pierwszej ciąży pisałam o tym, że siostra mojej mamy, niewiele starsza ode mnie, również spodziewa się dzieciątka. Różnica w naszych TP wynosiła wtedy 3 tyg.
Dzisiaj okazuje się, że sytuacja znowu się powtarza i tym razem różnica w naszych TP to 4 tyg. 
Moja rodzina jest szalona, a teraz to już totalnie szaleją z radości 
- 25 DC - 6 miesiąc starań
Pęcherzyk 20 mm. Coś czuję, że ten cykl to będzie tasiemiec.
Jesteś w 38 tygodniu ciąży
(37 tyg. i 3 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Pogoda brzydka typowo jesienna a przecież mamy wiosnę kiedy w końcu będzie ciepło???
Razem z moim P patrzeliśmy na pogodę długoterminową i co 2.04 w lany poniedziałek ma być zimno,we wtorek to samo,jak ma być taka pogoda to wolę urodzić po 10.04.
Co do mojego samopoczucia to ogólnie jest do d...boli mnie cały czas spojenie,w nocy miałam kilka słabych skurczy które się rozmyły,z rana zauważyłam kolejny kawałek odchodzącego czopu,a teraz cały czas leże i nic mi się nie chce dobrze że chociaż wczoraj posprzątałam także dziś mam spokój.
Czuję się nijak ehh czasem mam już wszystkiego dosyć....
Doszłam do wniosku, że kij tam. Wyleje moje żale tutaj. Jest to temat który ciężko mi poruszyć gdziekolwiek. Mam wrażenie, że jestem bombardowana z każdej strony. Chodzi o temat wiary w odniesieniu do córci. Mamy z mężem dość szczególny stosunek do wiary. Nie uczęszczamy do Kościoła, nie mamy ślubu kościelnego, święta obchodzimy jako tako tylko Bożego Narodzenia(wierzymy w Jezusa, uważamy go za ważną postać w historii świata ale bez religijnej otoczki), wierzymy oczywiście w istnienie jakiegoś wyższego bytu-Boga, życie po życiu, "niebo" i piekło, dobro i zło. Staramy się codziennie być najlepszą wersją siebie i rozmawiać z Bogiem. Być może ktoś nazwałby nas leniwymi katolikami, niepraktykującymi, albo jak nasi bliscy po prostu nie wierzącymi. Bo podobno próbujemy wybrać z wiary co nam pasuje, a resztę odrzucamy. Ale nasza droga do takich decyzji była długa. Nie jesteśmy zbuntowanymi nastolatkami.
ALE! Ja od początku chciałam zrezygnować z chrztu, chciałam tą decyzję zostawić dziecku. Chciałam wychować ją blisko Boga najlepiej jak potrafię i dać jej wybór. Maż z kolei poddał się naciskom otoczenia. Wypada ochrzcić. Teściowie 2 dni po wieści o ciąży pytali nas GDZIE odbędzie się przyjęcie po chrzcie. Znając nasze przekonania. Nie padło pytanie CZY tylko GDZIE...bo co ludzie powiedzą, bo tak trzeba, bo wszyscy chrzczą, bo będzie wytykana palcami w szkole, bo jak jej wytłumaczycie brak prezentów w okresie komunijnym(to jest hit!). Mąż uległ i sam zaczął mnie bombardować tymi głupimi argumentami. Nie chciałam być hipokrytką, nie chciałam przed Bogiem obiecywać wychowania dziecka w wierze, w której nie jestem w stanie jej wychować. Nie chciałam być kolejną osobą ulegającą naciskom otoczenia i utykającą w "kościele". Ale zgodziłam się. Powiedziałam, że jeśli podejmą się (dziadkowie) pokazania jej wiary na której im tak zależy to spoko ja się zgadzam(i teściowie i moja mama nie praktykują niczego ponad Święta i sakramenty...taki szczegół). Temat ucichł, wszyscy są zadowoleni, można powiedzieć podręcznikowy kompromis. Ale nie. Teraz wszedł nowy temat. Bo w całym mieszkaniu nie mamy ani jednego krzyżyka, obrazka świętego, nic...i jak to tak?! Skąd się dziecko dowie o Bogu? Hmmm podejrzewam, że od nas. Gdy byłam dzieckiem obraz Matki Boskiej(jak się po latach okazało jednak Jezusa) nie skłonił mnie do refleksji, rodzice nie prowadzili ze mną poważnych rozmów na temat wiary. Ich "wychowywanie w wierze" kończyło się na odpytywaniu, który ksiądz odprawiał msze i co było na kazaniu. A obecność w domu krzyżyka i obrazków nie zmieniły mojego życia. Teraz moja mama jest obrażona. Bo nie zgodziłam się powiesić w salonie wielkiej Matki Boskiej. Która latami kurzyła się gdzieś w schowku pod schodami, a przy okazji remontu stała się kością niezgody.
Czy to takie złe, że nie chce iść w ślady wielu znajomych? Którzy biorą śluby śmiejąc się z nauk przedmałżeńskich, gadając głupoty w stylu "Ksiądz pierdolił jak potłuczony", mówiącym że ślub kościelny to dla rodziny. Żeby było wesele >> kasa >> wkład własny do hipoteki. Wytykający nam, że jesteśmy głupi z naszym skromnym ślubem cywilnym i malutkim przyjęciem weselnym w naszym domu. Który był dla wszystkich tak mało ważny, że żaden z przyjaciół nie pojawił się w urzędzie. Bo to tylko cywilny...ale na zakrapianej imprezie następnego dnia(rodzina była w sobotę, znajomi w niedzielę) pojawili się wszyscy. Odbiegłam od tematu. I się pobeczałam na samo wspomnienie. Ni wiem po co to wszystko pisałam. Nic to nie zmieni 
Nie mam już złudzeń. Nie ma już nic 
20t 6d
Hej BellyCioteczki :*
Meldujemy się o połówkowych
Antoś zostaje w dalszym ciągu Antosiem. Akcja serca miarowa, zarysy kości czaszki i twarzoczaszki prawidłowe, profil prawidłowy. Generalnie wszystko z małym w porządku. Waży 410 gram.
W nagrodę za dobre sprawowanie, wybraliśmy się na malutkie zakupy, Antoś dostał paja, skarpeteczki i czapeczkę
Ja taka szczęśliwa jestem ze nic mi nie było trzeba 
humory humorki kobiety w ciąży;-P
Jeszcze dzień się nie skończył a ja już kilkanaście razy przechodziłam zmianę nastroju,zaczęło się od narzekania na szaro-burą pogodę,później na zmęczenie i zniecierpliwienie bo już nie chce byc w ciązy,bo przecież mogłabym już urodzić ale gdzie tam pewnie mając czekać na poród naturalny urodziłabym grubo po terminie co by jeszcze gorzej mnie dobijało.Z drugiej strony chce się nacieszyć tą ciążą bo to moja ostatnia i już nigdy nie poczuję ruchów maluszka w swoim brzuszku.
Po porodzie zaczną się nowe,,problemy''typu bolące piersi i płacz że karmienie naturalne jest mega bolesne a wszędzie piszą,że nie karmienie piersią nie boli.Nie wiem czy szykować już alternatywę do karmienia piersią bo karmić dziecko trzeba tylko po co narażać się na ból,czy zaciskać zęby i karmić piersią z nadzieją że kiedyś ten ból minie.
Kolejny problem to rana pooperacyjna i tu zaczynają się schody bo po pierwsze nie wiem co mnie czeka a po drugie alternatywy żadnej nie mam,owszem mogę żyć na apapie ale czy chce się faszerować przeciwbólowymi???ból zęba staram się znosić bez tabletek ale nie wiem czy da się te oba bóle w jakikolwiek porównać,zresztą z bolącym zębem można cos zrobić wystarczy iść do stomatologa:-)
Co jeszcze może ,,zaboleć''kolka u maluszka ale to już w późniejszym czasie jak coś
płacz dziecka i robienie wszystkiego z takim skutkiem ze dziecko nadal płacze a mamie wyczerpał się limit pomysłów jak można dziecku i sobie pomóc
Po tym wpisie mocno zastanawiam się czy chce tego rychłego rozwiązania,może lepiej nacieszyć się ciążą i tym pozornym spokojem...
BEZSENNOSC
BEZSENNOSC
BEZSENNOSC
no i zmeczenie w ciagu dnia oczywiscie..... budzi mnie nawet to jak pies zmienia miejsce do spania 
poza tym czuje, jak glowka ciagnie w dol moja macice... od 4 dni wstaje ok 3x na siku w nocy (do tej pory czasem raz, ale w wiekszosci wcale). organy wewnetrzne podeszly mi pod same cycki chyba. jak sie schylam to czuje, jak mi sie wszystkie zbieraja we wspomnianej okolicy... a Ola chyba urosla, bo jak kopie pietami to czuje ja dokladnie pod zoladkiem/w zebrach. no takze ten .... chyba czas zaczac myslec o torbie do szpitala
tak na wszelki wielki, bo jak narazie bez spiny wszystko bylo.
Wizyta u gina.
Jestem pozytywnie zaskoczona...
Zrobiła mi cytologię.
Usg- wszystko jest super, zagoiło się, owulacja z prawego jajnika... Wlasnie mnie boil
endometrium trochę cienkie.
No i powiedziała że w maju będziemy mogli zacząć starania
zleciła mi kilka badań do zrobienia...
Ech... Może w końcu zaświeci słońce. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2018, 23:02
Jutro Konsultacja...
Sądny dzień, bo niby mam dostać @...
Mam wszystkie możliwe objawy jakie mogą wystąpić i przed okresem i przed ciążą. Strasznie przeżywam ten miesiąc, szybko się wzruszam, cieszę i załamuję... No cóż czasem i tak bywa...
Dobranoc...
Nie ma to jak wymyślanie sobie problemów,dobrze,że mogę wszystko zrzucić na ciążowe hormony.
Teraz czuję się dużo lepiej,gorzej jest z moim Damianem nadal walczymy z zapaleniem spojówek bo to to chyba jest,dałam mu krople i syropy i mam nadzieję,że mu przejdzie.Teraz śpi niech nabiera sił i wraca do zdrowia.A dziś odebrałam wyniki z wymazu gbs i wyszedł mi ujemny co mnie bardzo cieszy:-)We wtorek odbiore papierową wersję wyniku i mogę iść i rodzić
Cały czas myślę o porodzie jak to będzie czy wszystko będzie ok jak wygląda nasz ukochany synek,już nie mogę się doczekać jak go zobaczę i przytulę,tyle czasu był ze mną a za,,chwilę''bardziej go poznam:-)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.