25dc (12dpo)
Kolejny cykl raczej nie mój.
Test w 10 i 12 dpo negatywny. Wiem, że póki miesiączki nie ma to pozostaje jeszcze cień szansy. Ale wątpię w niego, w 12dpo powinno być już coś widać. Temperatura przyzwoita- zresztą jak zawsze.
Śniło mi się dzisiaj w nocy 2 razy! że wyszedł mi pozytywny test. Masakra. A z samego rana takie rozgoryczenie.
No cóż, pozostało mi dalej latać po lekarzach, robić badania i wydawać kupę kasy.
Okres powinien przyjść w czwartek.
Kalendarz mowi że to 14 tydzień.
Mama mówiła, że z drugim trymestrem będę się czuła lepiej.
Kolezanki mówiły, że skoro jestem wytrzymała na wymioty to mnie ominie
A prawda jest taka, że jeszcze od 3 miesięcy obiadu nie jadlam.
Ze jak uda zjeść mi się w ciągu dnia kromkę chleba to jest cud. Jabłka jem, bo banany moje dziecko przestalo tolerować.
Wibogrono ale czasem, jakis sok typu domowy kompocik.
I to by było na tyle.
Na wadze -5 kg
Brzuszek sterczy , że w sklepie mnie wpuszczają do kasy pierwszenstwa.
Pracuje dzieki temu funkcjonuje.
Dobrze, że młody chodzi do żłobka bo do 14 mam czas a on się nie nudzi.
Niestety do przedszkola się nie dostał mimo że miał full pkt. No ale najpierw poszli wpływowi a potem druga tura dla kurczaków.
Mam nadzieję że się dostanie bo biedny smutny był, a on tak lubi być z dziecmi. Swoją drogą co roku tyle stresow i problemów juz mogli by to usprawnic.
- 31 DC - 6 miesiąc starań
Jakieś dziwne tiki mam w brzuchu. Znacie uczucie kiedy ma się niedobór magnezu? To mam niedobór w jajniku.
I na dodatek jakieś plamienie!!! O Jezuuuuu co jeszcze? Jakiś od czapy ten cykl
@ tak szybko po owulacji???
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 kwietnia 2018, 18:43
Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Lany Poniedziałek a za oknem śnieg,dobrze,że nie ma go aż tak dużo no ale humor potrafi popsuć no i ta niska temperatura to już przegięcie...
Zaczynam dziś kolejny tydzień ciąży nie czuję się za dobrze bardzo ciężko mi złapać powietrze jak coś robię,a chciałam jeszcze posprzątać dom przed jutrzejszym wyjazdem do szpitala no ale chyba dam sobie spokój trudno,będzie bałagan.Co do moich oznak zbliżającego się porodu to nie mam prawie żadnych no może poza drobnymi skurczami przepowiadającymi,które nic nie wnoszą ale w moim przypadku to nie ma większego znaczenia,fajnie jest mieć ten komfort psychiczny że nie muszę się wsłuchiwać w swoje ciało doszukując się oznak porodu,przy okazji stresując się czy doznając małego zawodu że to nie to.W poprzednich ciążach przerabiałam już ten temat a teraz mogę być spokojna jeśli chodzi o poród:-)
Oby Wielkanoc napełniła nas nadzieją, że nadejdą lepsze dni... Tego Wam życzę!
Niestety u mnie wszystko po staremu... --> Wielkanoc we dwoje
Na forum jak na razie cicho jedna dziewczyna pewnie urodzi albo urodziła bo odeszły jej w nocy wody.
U mnie cisza i w sumie to normalne bo termin mam dopiero na 17 kwietnia jeśli miałabym rodzić sn a to jeszcze sporo czasu.
Mój organizm daje mi znać że jest pokarm właśnie zauważyłam mokrą plamę na bluzce,oby tylko po cc też był pokarm bardzo zależy mi na karmieniu piersią a wiem,że przy cc jest to trochę utrudnione,czego jeszcze się obawiam?Tego bólu sutków podczas karmienia ból jest wręcz odbierający chęci do kp i nasuwający myśli żeby podać dziecku mleko modyfikowane,w razie co mam kupioną maść na sutki i nakładki.Obym dała radę
Pogoda lubi być zmienna po śniegu nie ma już śladu,nareszcie świeci słońce i jest trochę cieplej i od razu humor lepszy jest:-)
Testowalam...sikanca...wiem ze wczesnie bo 7dpt...ale liczylam na cien cienia... nie wiem czy robic jutro krew....
Co mam napisać?
Nie wiem.
Nie wiem nawet po co zaczynam ten pamiętnik.
Kochany pamiętniczku mam zyebane szczęście ronić każdą ciążę w którą zajdę.
Kochany pamiętniczku przez 2 lata z normalnej i zupełnie zadowolonej kobiety stałam się paskudnym i zgorzkniałym babolem.
Nie wiem.
Może napiszę, że każda ciąża wzbudza we mnie zazdrość i łzy? Brzydko z mojej strony.
Może napiszę, że nie chce mi się już starać, że chcę liczyć czas w miesiącach a nie cyklach, że nie chce mi się bzykać na czas i udawać, że miałam straszną ochotę. Nie chcę chodzić do kolejnych ginów i wydawać na nich kasy, którą z powodzeniem mogłabym wydać na 1000 fajniejszych rzeczy.
Wszystko we mnie krzyczy nie kop się z koniem, odpuść, ktoś daje Ci znak, że to się nie uda. I bardzo chcę odpuścić. Tylko ciągle pojawia się natrętna myśl - co jeśli ta 6 ciąża będzie zdrowa? Co jeśli odpuszczę na 10 metrów przed metą?
Nie wiem.
Wiem, że dziś mi źle.
18 tc (17+5)
Powoli dostaję w domu świra. Wszystko mnie boli od leżenia,mam juz dość gapienia się w sufit.
Maleństwo rekompensuje mi ten trudny czas odzywając się już bardzo regularnie. Uwielbiam te kopniaczki i smyrania. Jest bardzo ruchliwe,czuję je kilka razy dziennie.
Pozwalam sobie jedynie na szybkie przygotowanie posiłków,gry z synkiem w chińczyka i wyjście z nim na 15 minut na dwór. Potem wracam na kanapę i z niej steruję życiem w domu 
Niestety dopadła mnie niesamowita energia,taka ciążowa,fajna i nie mam jak zbytnio jej spożytkować. W piątek mam wizytę u gina,może usłyszę,że wszystko podniosło się do góry? Byłoby cudownie.
Dodatkowo w ostatnim czasie przeszłam atak kamicy nerkowej i infekcję intymną,tak na dokładkę
Zaskakuje mnie też tarczyca,bo tsh nie rośnie gwałtownie jak z synkiem było,tylko spada,w zasadzie z miesiaca na miesiąc mam zmniejszane dawki Euthyroxu. To mnie akurat bardzo cieszy,bo przy okazji nie tyję jakoś bardzo przy obecnym trybie życia.
27 kwietnia mamy badanie połówkowe i potem już pomyślimy pomalutku o planowaniu wyprawki.
Ciuchów ciążowych nadal nie potrzebuję,bo mieszczę się w normalne ubrania ( ciekawe jak długo
)
W ogóle jestem płaczliwa i czasem już szlag mnie samą trafia,jak ryczę bez powodu 
Piątek przeżyliśmy prawdziwą Mękę Pańską.... Ktoś wyżej, źle nas skierował i umówił na prywatną wizytę, lekarz o wszystko wypytywał, powypisywał jakie badania zrobić, odpowiadał tak wrednie, że nikomu nie życzę. Mąż miał tą bakterię i zaproponował dodatkowo leczenie probiotykiem takie seriami, no i pytałam czy możemy się w tym czasie starać, a on, że po co ja niby chce się starać.... taki wypadek to teraz tylko invitro, a poza tym przy bakteriach nie wolno, gdzie sam wczesniej powiedzial ze bardzo male stężenie tych bakterii było...Zrobiono mężowi badanie krwi na obecność przeciwciał antyplemnikowych jakoś tak, że to powinno się badać u mężczyzn, którzy mieli wnętrostwo. No i badanie nasienia. Nie było wcale żadnego pokoju, żeby oddać nasienie, tylko w kiblu.... To był koszmar... Mamy już na szczęście odpowiednie namiary do instytutu, a Pani, która pokierowała nas źle będzie miała powiedziane, co i jak, żeby nikogo więcej źle nie skierować. Za wizytyę musieliśmy zapłacić prawie 400zł z badaniami... Zobaczymy co dalej...
@ do mnei przyszła w sobotę....
Nie wolno jednak się poddawać.... Nigdy... Mimo bólu...cierpienia... Damy radę!
Hej dziewczyny. Dawno bardzo mnie nie było. Moje życie się zmieniło. Mam nadzieję ze na lepsze. Mąż pił , miał swoje uzależnienia.Ale wiecie ci jwst najgorsze?... Pracowal w Holandii i sportkal sie z dziewczynami .....za pieniadze.... ciesze sie zw w pore to odkrylam.... najgorsze co moze byc to strach zeby czyms się od niego noe zarazic. I uwierzcie mi....na prawde mialam nadzieje ze z czasem dam rade wybaczyc i zapomniec..... to drugie nie uda sie nigdy....ale najgorsze ze mimo ze moglabym wybaczyc to juz nie potrafilabym sie do niego zblizyc...na sama mysl mnie odrzucalo.... po prostu mnie brzydzil....zniszczyl wszystko co budowalismy przez 6 lat....w ciagu jednego miwsiaca.....o ile nie dnia.... i tak w pazdzierniku odeszłam. Miałam nadzieję , że to postawi go do pionu. A on....nawet nie zapłakał...wiem że głównie tutaj jego mama i siostra miały w tym swój udział...bo wtrącanie się w nasze małżeństwo to była ich ulubiona "zabawa". Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Wyprowadziłam się ....znalazłam prace o której zawsze marzyłam...i która przerosła moje oczekiwania....myślałam że będzie "inaczej"?.... Pracuje jako wychowawca w domu dziecka. Poznałam kogoś komu ufam....przynajmniej się staram. Kogoś kto przede wszystkim nie pije, nie jest uzależniony on filmów pornograficznych, od swoich rodziców, a szanuję mnie moje zdanie i po prostu się stara.
Synuś urodził się mierząc 55 cm i ważąc 3,4 kg. Zdrowy, kochany, uroczy... do pełni szczęścia brakuje tylko karmienia piersią, ale mały niestety woli butlę. Ściągam więc mleko i podaje mu jak lubi. Pięknie przybiera na wadze. Starszy syn nieco zazdrosny, ale stara się polubić malucha. Jestem pełna optymizmu na przyszłość
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2019, 20:10
8 dc, 2 cykl po HSG, 19 cs, 1 cykl z Inofemem
I po świętach… Tym razem sobie nie odmawiałam, było świąteczne obżarstwo, tona sernika, drinki… Wczoraj wjechały chipsy. Wyluzowałam na maxa… Raz się żyje prawda?
Ale w niedzielę dopadła mnie gorączka i męczy mnie kaszel… Biorę gripex, z wyrzutami sumienia, ale przecież jak padnę to i tak dziecka nie będzie…
Musiałam przyjść do pracy, bo sporo ludzi ma wolne no i nie miałby kto ogarniać… Mam nadzieję, że dam radę.
Kolejny dzień z inofemem, a mi się wydaje, że odkąd go piję, wyraźniej czuję jajniki, nie wiem czy to jego zasługa, czy sobie wkręcam
ale takie mam wrażenie. Chyba dobrze…
Wczoraj spędziliśmy leniwy wieczór, nadrabiając serial i filmy na YT z kanałów które lubimy oglądać. Było miło. Trochę porozmawialiśmy, ale nie poruszaliśmy tematu dziecka. Rozmawialiśmy o nas, o naszych rodzinach. Stwierdziliśmy, że mamy wielkie szczęście mając siebie, że nie tracimy czasu na zbędne kłótnie, bezsensowne i takie… o nic. Bo na to szkoda życia i nerwów. Wiadomo, są jakieś drobne sprzeczki, ale wszystko w granicach rozsądku. Oboje jesteśmy zdania, że rozmowa potrafi uleczyć niemal każdy problem.
Dziś jakieś szybkie zakupy, apteka – coś na kaszel no i idę w końcu wykupić CLO, a później chyba łóżko, filmy i odpoczynek. Trzeba wypocić to paskudztwo, żeby mieć siłę na kolejny cykl starań 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2018, 09:49
34+6
Wiadomo, że u nas nie może być spokojnie. Zmieniliśmy lekarza prowadzącego i to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęliśmy. Wszystko sprawdzone, przepływy, ilość płynu, szyjka... No i za dobrze nie ma. Co prawda przepływy dobre. Łożysko nie jest gorsze, cały czas utrzymuje się na tym samym poziomie, co też daje nadzieję, ale... Właśnie, jak zawsze ale... Tosia nadal ma mały brzuszek. I to już nie o 2 tygodnie za mały, ale o prawie 5 tygodni. Dlaczego? Nie wiadomo... Do tego jest malutka, szacowana waga na 34 tydzień to zaledwie 1800g. Pan doktor stwierdził, że nie dobijemy do 2500, niestety. Kazał mieć torbę spakowaną, bo szyjka ma zaledwie 18mm, a na dodatek mamy już rozwarcie w zewnątrz i wewnątrz... Co prawda nie duże, bo na palec, ale jest... 10.04 wizyta i okaże się czy dostaniemy skierowanie do szpitala, zastrzyk na płucka i możliwe, że będziemy wywoływać poród. Wszyscy wróżyli, że nie dotrzymamy do terminu no i prawdopodobne, że wywróżyli.
Dostałam luteinę i zalecenie picia nutridrinków proteinowych... W smaku niezbyt dobre, ale da się przeżyć. Brzoskwiniowe tragedia, ale truskawkowe da się przełknąć. Oby pomogły i dostarczyły Tośce trochę masy... Trzymajcie kciuki za naszą Kruszynkę.
Dzisiaj chyba jedziemy po wózek.
20 DC
Święta minęły bardzo szybko, aż za szybko. Przydałoby się z tydzień wolnego.
Dobrze że w pracy dużo roboty nie ma. Bo rozleniwiłam się.
Co mnie cieszy to, to że teściowa już nie gada kiedy wnuk, w wigilię trochę jej powiedziałam, chyba zrozumiała.
U mnie wszyscy byli zdziwieni, że wszystko jadłam. Przecież poł roku byłam na ścisłej diecie.
Kilka dni przed świętami dopadła mnie alergia. Lekarz stwierdził że to nietolerancja pokarmowa na jakiś składnik. I należałoby wykonać badanie, tym bardziej że nie łykam sterydów. Więc za 2 tyg robię badania, może wyjdzie mi co mnie uczula.
Ale widzę różnicę w braniu sterydów i ich odstawieniu.
wcześniej nic mnie nie bolało. Teraz a tu dziąsło, a tu ból nogi ( bo zwykle przed opadami noga mnie boli) - ojjj jak dawno takich bóli nie czułam. Widzę że organizm wraca do stanu przed sterydów.
w czwartek jadę na badania NK i ANA. I 20.04 immunolog i pewnie ostatni podchód czyli immunosupresja.
Rozmawiałam z jedną z dziewczyn że przy wysokich NK się zachodzi, jedynie szybko można porobić. To albo Kiry mam skopane, albo jest inny czynnik, może zła fragmentacja męża. Ale badań już nie zamierzam. Nie mam sił.
Kiedyś jedna z dziewczyn doradzała mi abym pogodziła się z tym, że dzieci mogę nie mieć.
I zaczęłam się w tym kierunki modlić, abym poczuła spokój. I myślę że moja intencja jest wysłuchana. Czuję wielki spokój.
Myślę że się pogodziłam. Zrozumiałam że jeśli nie będę matką dla swojego dziecka, to będę matką dla kotów. Ostatnio jak mój kocurek naszkodził, broniłam go jak lwica. Mój nie chce z nim spać, ale ja powiedziałam że będę z nim spać i tyle nawet na podłodze. A on i tak wszędzie za mną pójdzie. przygarnęłam go kiedy miał 6 tyg i odtąd jesteśmy nierozłączni. Przesypia cały dzionek kiedy z pracy wracam czeka przy drzwiach. Taki z niego słodziak.
Jestem 9 DPO 0 objawów, więc wiem jak ten cykl się skończy. Ale nie zamierzam płakać rozpaczać, to już za mną. Stałam się silniejsza, co mnie cieszy.
Obojętność - teraz to tak mogę nazwać.
Ostatnio też rozmyślałam, jakie są zalety i wady posiadania i nieposiadania dziecka. Znalazłam wiele pozytywów dla osób nie mających dzieci. więc nie ma co rozpaczać.
A co ja zrobię tak naprawdę nie mogę mieć dzieci -NIC. Nie mam na to wpływu.
Dlatego postanowiłam. Będzie dziecko to będzie nie będzie, to nie będzie.
Jeszcze nie tak dawno tak bardzo chciałam mieć cykle stymulacyjne, a teraz podchodzę do tego od niechcenia. Po prostu nie chce mi się starać. Odechciało mi się.
czy to dobrze??? Mąż już sobie odpuścił. Powiedział że będzie nas zawsze 3- ja on i kot.(choć wolałby psa), a ja bez kotów żyć nie umiem. (podobnie jak moja sis i babcia i ciocia)
- 30 DC - 6 miesiąc starań
Dziś idę na monitoring podejrzeć czy ta owulacja rzeczywiście była.
No była ta owulacja. Endometrium 10 mm. Tylko ta temperatura taka brzydka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2018, 17:46
24dc.
Na czwartej wizycie monitoringu nie byłam. Nieeeee, czwarty raz usłyszeć w ciągu 2 tygodni, że nie jest dobrze? Niee i to jeszcze przed samymi świętami.
No więc czekam na @ i mam nadzieję, że chwilę poczeka, bo na weekend jedziemy z mężem się odstresować w góry
Wreszcie!!
Po za tym bolą mnie piersi i to dość mocno, cieszę się, bo po tych menopazuowych atrakcjach doczekałam się jakiś kobiecych objawów. Poprosiłabym jeszcze o śluz przyszłym cyklu 
Nanana, odliczam czas do weekendu!
Plus monitoringu jest taki, że nie wyszukuje objawów ciążowych, bo wiem, że to niemożliwe. Zawiesiłam jakoś myśli o staraniach. Ale trzeba by pomyśleć o zaopatrzeniu się w wiesiołek
20dc, 2 transfer
No to po raz drugi w życiu jestem w ciąży!
Drugi raz nienaturalnie, ale co tam! Najważniejsze, że jestem! Oby tym razem wszystko potoczyło się szczęśliwiej... Około godziny 11 przetransferowano mi jedną 5-dniową blastocystę klasy 3aa bodajże. Do tego oczywiście kroplóweczka. Poza tym jestem obstawiona progesteronem w takiej ilości, że aż oczy przecierałam ze zdumienia, gdy dzisiejszy wynik pokazał 19ng/ml!:>
To teraz czekamy... Muszę odgrzebać moją rozpiskę co się dzieje w którym dniu:)
Jeżeli tansferowany 5 dniowa blastocystę :
1dpt ( 1 dzień po transferze) .. Blastocysta wychodzi z otoczki
2dpt.. Blastocysta zaczyna wczepiać się w ściany endometrium
3dpt.. Proces implantacji się rozpoczyna, blastocysta zaczyna "zakopywać" się w endometrium.
4dpt. Proces implantacji jest kontynuowany i zarodek wnika głębiej w endometrium.
5dpt. Zarodek jest już zaimplantowany.
6dpt...Zaczyna być produkowane HCG.
9dpt...HCG jest na tyle dużo, ze można spokojnie zrobić sikacza.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2018, 09:58
Święta, święta i po świętach. Było miło i rodzinnie. Dzisiaj cały dzień wypoczywałam, zrobiłam tylko pranie i wyprawiłam się po arbuza.
Brzuch mam już na tyle duży,że powoduje drobne trudności przy zginaniu
W nocy coraz częściej odwiedzam wc. Pojawiają się też durne sny. Dzisiaj np. śniło mi się, że mała dziewczynka dusi kota, aż krew leci.
No i męczą zatwardzenia.
Hanka regularnie daje o sobie znać.
wizytę u lekarki mam 10.04, az dziwne, że tak spokojnie zniosłam czas oczekiwania
Ale, żeby ie było za spokojnie, bolą mnie zęby 
Czara robiłaś badanie przepływów?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.