2DC
Wczoraj po równo 6 tygodniach od porodu przyszła miesiączka. Tak więc rozpoczynamy pierwszy miesiąc starań o nowe życie. Dajemy sobie z Lubym dwa cykle naturalnie, bez inseminacji. Mam nadzieję, że się uda. Dziewczyny proszę o kciukasy.
A teraz biegnę korzystać z ostatnich dni wakacji.
no żeby nie było tu za pięknie właśnie szykuję kolejny wpis pt,,jak szybko się wku....''
czego ten wpis dotyczy a no pieniędzy a dokładnie przelewu który nie przyszedł a miał już dwie szanse o 11 i o 15 i co i cisza bo tak najlepiej jak coś się nie układa to po całej linii,niby dopuszczałam taką myśl że dziś może go nie być ale miałam cichą nadzieję że jednak dziś będzie.Chciałam jechać z moim P.po wózek taaa już pojechałam,chciałam jechać do sklepu taaa juz pojechałam....wkurzona jestem na maxa,cały weekend będę wegetować a do szpitala pojadę dopiero we wtorek zamiast poniedziałku super no nie?!denerwuję się jak mi coś krzyżuje plany i to ważne plany.A dodam że właśnie rozbolał mnie brzuch fajnie się zapowiada końcówka ciąży DZIĘKUJĘ BARDZO!!!!!
Dziś kruszynko miałaś się rodzić... TAK BARDZO MI SMUTNO 
Jeszcze Cię nie utuliłam, do serca z radością,
Jeszcze się nie podzieliłam z Tobą swą mądrością,
Jeszcze Ci nie pokazałam siedmiobarwnej tęczy,
Jeszcze noska nie wytarłam, kiedy katar męczy,
Jeszcze Cię nie nakarmiłam śnieżnobiałym mlekiem,
Jeszcze Cię nie nauczyłam być dobrym człowiekiem,
Jeszcze Cię nie pogłaskałam po główce z czułością,
Jeszcze Cię nie otoczyłam troską i ufnością,
Jeszcze Ci nie zaśpiewałam na noc kołysanki,
Jeszcze Ci nie malowałam na święta pisanki,
Jeszcze Ci nie przekazałam jak szanować ludzi,
Jeszcze z łóżka nie ściągałam, gdy zadzwonił budzik,
Jeszcze Ciebie nie zabrałam, by zbierać kasztany,
Jeszcze wiele nie zdążyłam Aniołku mój kochany...
Niedziela. Zapowiada się piękny i słoneczny dzień. Kiedyś myślałam, że okna wychodzące na plac zabaw to świetna sprawa. Można doglądać swoje pociechy z kuchni jak się bawią. Tymczasem dzieciece odgłosy dobiegające z uchylonego okna przypominają mi moją codzienna walkę o potomstwo.
Czekam z utęsknieniem na okres a następnie owulacje. Trzymajcie kciuki!! Oby kwiecień był szczęśliwy;)
5 dpt
Mój usilnie przywracany spokój i pozytywne nastawienie zostały dzisiaj pogrzebane. Starałam się nie martwić niską temperaturą, która spadła do 36.69°C (i to "wyciągniętą" za drugim podejściem, gdyż pierwsze było jeszcze bardziej przygnębiające).
Dałabym sobie w tych wysiłkach tróję z minusem, ale i tak byłam z siebie zadowolona. Aż tu w okolicy wieczora, podczas "tabletkowej sesji" z Luteiną dostrzegłam plamienie:((( Krew nie wyglądała na świeżą z zagnieżdżenia. Zresztą nigdy nie miewałam plamień implementacyjnych. Powoli godzę się z porażką i planuję już z m. dalsze kroki... Smutno mi:(
Jutro 27kwietnia.
Nasza pierwsza wizyta 6t+0d.
W niedzielę wieczorem na wkładce ciemnobrązowa wydzielina. Myślałam ze to nerwy, niewyspanie.. później poniedziałek już tylko beżowo. Kolejne dwa dni czysto i dzisiaj znowu na papierze brązowo.
Leki biorę, odpoczywam, modlę się.
Nic więcej zrobić nie mogę..
Boli mnie żołądek ( chyba od duphastonu) i mam mdłości.
Nie mogę powiedzieć że jestem dobrej myśli.
I wcale nie jest mi z tym dobrze, bo tak pragnę wierzyć w tego Maluszka..
Proszę Was o mocne kciuki za nas jutro.
13 tc
Proszę jak to zleciało. Już 13 tc. W czwartek byliśmy na prenatalnych wszystko jest dobrze z naszym okruszkiem. Wiercipięta z niego ciągle się ruszał. Serduszko, mózg, nerki mają prawidłową budowę. Przezierność karkowa w normie. Serduszko bije 166ud\min.Mały okruszek mierzy 6,14 mm. Pytałam lekarza o płeć ale okruszek między nogami ma pępowinę i lipa. W czwartek pierwszy raz poczułam jak ten oto mały człowieczek rusza się we mnie. Cudowne uczucie. Mój gin miał rację, że lada dzień poczuję ruchy dziecka.
Niestety mojej cukrzycy ciążowej niemożna było ustawić za pomocą diety. Biorę insulinę raz dziennie 5 jednostek. Muszę przyznać, że cukry dzięki temu poprawiły się bardzo i śpię spokojniej. Oby kolejne badania w 18 tc nie wykazało nieprawidłowości. Znów będę siedzieć jak na szpilkach do kolejnych prenatalnych.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2018, 21:45
Jeej, czas leci teraz jak szalony. Już jutro zaczynamy 8tc. Teoretycznie, bo nadal nie wiem czy wszystko jest dobrze... Za 3 dni już wszystko powinno być jasne.
Bywają chwile, gdy strach ściska mi gardło. Przeraża mnie trochę to, że w tej chwili w ogóle nie biorę pod uwagę, że coś mogłoby być nie tak. Wiem, że dla wielu z Was wydaje się to strasznie głupie, ale to mój mechanizm obronny. Wydawało mi się, że myślenie pt. "nie przyzwyczajaj się" będzie lepsze, bo będę gotowa na ewentualne niepowodzenie. Ale miłość do Okruszka okazała się silniejsza i nie potrafię teraz znieść myśli, że mogłabym go stracić...
Strasznie męczą mnie te skrajne emocje. W ogóle huśtawka nastrojów jest u mnie ostatnio na porządku dziennym. Nie podejrzewałam siebie o to, że wzruszać będą mnie tak dziwne rzeczy
Wszystko to strasznie pokręcone...
Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 6 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Dziś jest piękna pogoda razem z mężem i dziećmi wyszliśmy na spacer do lasu,daleko nie szliśmy bo nie miałam siły...To już ostatnie dni mojej ciąży jak to szybko zleciało za kilka dni powitamy na świecie naszego kochanego synka.Coraz mniej się boję,coraz bardziej nie mogę się go doczekać,mój kochany maluszku.Jaki jesteś cały czas o Tobie myślę i już odliczam czas do spotkania z Tobą

Jutro jedziemy do mamy załatwię najpilniejsze sprawy i jadę do szpitala urodzić Ciebie nasz synku:-)
imprezy rodzinne nie sprzyjają zapominaniu o staraniach. Wczoraj byliśmy jedyną parą bez dzieci, staruchy blisko trzydziestki kilka lat po slubie. Cud, ze nikt nic nie wypalił. Przygladałam się biegającym dzieciakom i się zastanawiałam nad wszystkim. Wg owu okres za dwa dni. Już ze cztery dni testuje i oczywiście same negatywny. Najgorsze jak po dluzszym czasie pokaże się cień, bo wiadomo po takim czasie... no ale nadzieja umiera ostatnia. Wiem, ze musiałby się zdarzyć cud żeby plemniczki przezyły 7dni. Nierealne. A i sygnałów nie ma, cycki zelżały ze cztery dni temu. Jak spadnie temp to robie vagosan na szybsze plamienie.
Jaka straszna pustka...jakie straszne poczucie zalu nienawisci niesprawiedliwosci...dlaczego mnie to spotyka...czym ja az tak zawinilam...co zrobilam w tym swoim zyciu ze az tak mnie los doswiadcza...
i moego meza tez...
Tuląc mnie splakana po odebraniu wynikow powiedzial ze to wszytko jest niesprawiedliwe ze przestaje wierzyc w Boga bo jego uszkodzil od malego potem dolozyl nieuleczalna chorobe teraz nie chce nam dac dziecka...i nie potrafie sie z nim nie zgodzic...
Gdzie jest ten Milosierny i Sprawiedliwy, gdzie jego milosc....wiem ze to nie sa najwieksze tragedie na siwecie bo wojny bo glod itd itd ale dla mnie to jest tragedia dla nas to jest tragedia...
Mam tak straszna pustke w sobie a jednoczesnie tyle zolosci!!!! jestem wsciekla na wszytko i na wszytkich!!!!!
i chyba podtrzymam te nienawisc i te zlość bo czuje jakby ona mnie motywowala...nie wim skad wziac kase...na dalsze starania...nie mam pojecia...
9t4d (10tc)
Na dzisiejszej wizycie zakochałam się w moim dzidziusiu.. Jest taki malutki A zarazem taki duży..mierzy już 3cm, pięknie bije mu serduszko i ma takie malutkie rączki i nóżki i pepowinke ten widok całkowicie mnie rozczulil.. jeszcze z nami nie jest A już tak je kocham to moje malutkie szczęście ❤
W czwartek bylismy z mężem podejrzeć maluszka. To byl pierwszy raz dla mojego mezczyzny gdy zobaczyl na monitorze ten nasz malenki cud. Malenstwo niecale 2 cm. Dostalam skierowanie na badania prenatalne i ogolne krwi. Śmieję sie ze od czwartku jestem oficjalnie w ciąży bo doktor zalozyl mi kartę ciazy. Chwilo trwaj! Oby wszystko trwalo tak pomyślnie jak teraz
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2018, 00:16
30dc.
Naładowałam akumulatorki, wypoczęłam, nacieszyłam się mężem. Niestety wieczorem zauważyłam, że zgubiłam pierścionek, który dostałam na 18stkę od męża. Nie rozstawałam się z nim nigdy, nigdy mi nie spadł sam, nie mam pojęcia jak mogłam go stracić... Miałam do niego wielki sentyment, była wygrawerowana w nim 'nasza' data. Nie umiem się jakoś z tym pogodzić, chociaż to 'tylko' pierścionek.
@ nie przyszła, chociaż się obawiałam, bo dzień przed wyjazdem brzuch mnie pobolewał jak na okres, ale przeszło i dalej się nie zanosi. Po przechadzce szlakiem zalał mnie wręcz śluz - jednym słowem rada na przyszłość - ruch, ruch, ruch.
W sobotę jakoś czas się zatrzymał, zapomniałam o całym świecie, łapałam słońce... Jednak upewniam się coraz bardziej, że dojrzewam i instynktu macierzyńskiego nie da się zagłuszyć. Myślę już jak prawie potencjalna matka. Tu bym dziecku pokazała, a w tym aquaparku poszłabym na tą zjeżdżalnię, a pokazałabym nowe smaki, a tutaj fajne miejsce na spacer z wózkiem, na tą kolejkę bym je wzięła itd. Najbardziej poczułam to przy święconce, gdzie jest zawsze masa dzieci... Zawsze też chciałam mu to pokazać. Wielka odpowiedzialność, ale jaka i frajda nowemu życiu pokazywać świat...
Mimo tego, że próbuje się pogodzić z losem i widzę, że małżonek jest jedynym i brak dziecka nie przekreśla naszej relacji, mam wewnętrzne poczucie, że się doczekamy. Ale podchodzę do tego z dużą pokorą. Dziwnie to zabrzmi, ale oddałam to woli Bogu. Wreszcie pogodziłam się z tym, że nie na wszystko mam wpływ.
Ku pamięci 
W nocy zaliczyliśmy kurs na izbę przyjęć. Jak około 18 złapał mnie ból podbrzusza i krzyża,to puścić nie chciał. No spa nic nie pomogła. Około północy już trochę przerażona obudziłam chłopaków i pojechaliśmy. W tym szpitalu od razu zostawiają na oddziale. Ale miejsc nie było,a że jestem pacjentką ordynatora,to przynajmniej mnie zbadali
Inne dziewczyny odsyłali do innych szpitali.
Z dzidzią ok,nic się nie odkleiło,łożysko ok,ciśnienie też. Zatem albo znów kolka (chiciaz boli inaczej),albo gazy....
Dostałam przykaz wrócić rano,gdyby nie przeszło,ale jest lepiej na szczęście. Nie wiem co to było,panikarą nie jestem,ale wolałam sprawdzić i spać spokojnie 
W piątek pierwsze KTG
Nawet nie wiedziałam o nowym rozporządzeniu, co więcej nie umiem znaleźć żadnych informacji o tym na necie. Lekarz powiedział, że od 35 tc ma obowiązek mnie skierować(a najlepiej mi zapewnić) na cotygodniowe badanie KTG. Chodzę na NFZ i na szczęście moja przychodnia takowe posiada, więc nie muszę jeździć po szpitalach
Dziś popełniłam ostatnie zakupy przed porodem
Brakowało mi już tylko lanoliny, no i koszulki do porodu. Małż się zbuntował i nie chce mi żadnej swojej oddać, więc postanowiłam odwiedzić sklep z odzieżą używaną. Pokręciłam się, kupiłam śliczny ochraniacz na łóżeczko(który jest mi kompletnie zbędny póki co, ale za dyszkę to grzech nie wsiąść xD ) i wybrałam w miarę rozsądną bluzkę. O dziwo znalazłam damską na tyle dużą, że pomieściłaby brzuchol i zakryła pośladki. Przy kasie dostałam zawału. Pani mi ją wycenia na 20 zł!! Serio 20 zł w szmateksie za taki dość babciny T-shirt. Podziękowałam i pognałam do PEPCO. Za 15 zł kupiłam nowiutką koszulkę mężowi, przehandluję za którąś starą
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2018, 13:04
Na razie bez większych zmian.Grzecznie łykam co mi doktor przepisał, nawet nie najgorzej się czuję ale sukcesów brak.
Jedyna zmiana jaką zauważyłam to plamienie w okolicy owulacji, wczesniej się rzadko zdarzało a teraz już drugi raz pod rząd. Może mam lepszą owulkę.
Humoru za bardzo nie mam a to też przez Hrabinę i jej fumy.
Dalej nie doszła chyba do siebie i zachowuje się tak jakby żałowała,że to dziecko urodziła. Inaczej sobie to wyobrażała , chyba myślała,że dziecko cały czas śpi.
Małym się zajmuje jego tatuś jak jest w domu.Jak go nie ma to najlepiej jakbym ja tam cały czas siedziała. No ale ja mam swoje zycie nie mogę tam wiecznie być, tym bardziej,że to blisko nie jest bo prawie godzinę do niej jadę. Jak szwagier idzie na 12 godzin do pracy to już jest problem. Tydzień przed świętami mały był u teściów bo mama Hrabiny jej powiedziała : "Twoje problemy to sobie radź".No to teściowa się zlitowała ,a że to było przed świętami to musiałam jeździć tym rzem pomóc teściowej. W święta dziecko zabrali ale byliśmy u teściów w niedzielę, oni też i jakoś tak zakręcili ,że ani się nikt nie spostrzegł i znowu sobie załatwili ,że dzieciaka zostawiają.
Być może dziecko wychowa moja teściowa o ile się sytuacja nie zmieni , jak tak dalej pójdzie.
Niby chcieli dziecko ,jak Hrabina była w ciąży, bo wcześniej nie,ale myśleli,że będzie bezproblemowe. A tu w nocy ryczy,kupy robi, kolki miewa, masakra.
Zycie nie jest sprawiedliwe, niestety.
25dc 8dpo?
Znowu czuję, że to po prostu nie to.
Objawy trochę inne jak przy ostatniej @, ale podobne jak przy @ przed poronieniem: szczypią?gryzą? mnie sutki (nie wiem jak to nazwać),piersi ogólnie mnie denerwują że po prostu są, już wczoraj po południu musiałam zaliczyć drzemkę i dzisiaj też już chętnie bym to zrobiła no i jak co miesiąc wzdęcia i zaparcia.. Do tego mam katar! Dlaczego to jest takie trudne..?
Będąc nastolatką myślałam że w ciążę zachodzi się "ot tak".
W sumie myślałam tak jeszcze w październiku jak to we wrześniu nic nie mierzyłam, nic nie liczyłam a proszę, udało się w 1cs..
Dziewczyny starające się dłużej niż ja.. Podziwiam Was całym sercem!
Jesteś w 40 tygodniu ciąży
(39 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Jestem już w szpitalu po badaniach ogólnie jest ok mały waży 3,9-4 kg no ładnie nabrał masy:-)
Już nie mogę się doczekać jak go zobaczę.Na początku miałam stres naprawdę sie bałam na tą chwilę już się nie boje i mogłabym już iść na to cięcie:-)
Co do terminu cięcia to jeszcze go nie znam jutro ma być podjęta decyzja...wolałabym już mieć to za sobą i szybko wrócić do domu do dzieci...
3 dc
Jak zwykle kiedy mam okres, to moja głowa odpoczywa:D Psychicznie czuję się taka wyluzowana...
Żaluję, że wtedy nie ma płodnych bo pewnie bym zaszła:P I jak zwykle, nie chce mi się nawet myśleć o tych wszystkich temperaturach skokach spadkach, śluzach itd.
Już w zeszłym miesiącu powiedziałam sobie, że wyluzuje. Dobrze, że tego jednak nie zrobiłam:P bo tak to bym dalej żyła w nieświadomości ze TSH 3,4 to dobry wynik na ciążę
Poza tym, czuję frustrację i czuję presję otoczenia... Wkurza mnie strasznie jak mnie mama pyta, kiedy w końcu będzie dziecko, a teraz jak już się dowiedziała o tarczycy, to mi dupę truje. A mnie się nawet o tym gadać nie chce. Poza tym jak nie moje kuzynki, to znajomi zagadują głupio: kiedy dziecko?
A co ja kur... wyrocznią jestem? wrr. Mam ochotę im powiedzieć : nie twój interes! Ale zagryzam zęby i przemilczam.
Teraz jak mam ten okres to nawet mi się nie chce ciąży i znów sobie myślę: co będzie to będzie. Szkoda, że tak zlewczo nie podchodzę do tematu w okresie owulacji. Może, by bardziej pomogło.
A tak wogóle, to endo mi powiedziała, że mamy sobie dać 2 miesiące wolnego, żeby ta tarczyca się wyregulowała, powiedziała, że w tym czasie mogłoby dojść do poronienia, i że lepiej będzie jak poczekamy. No nie wiem, zobaczymy:) Jak narazie dalej łykam te wszystkie wiesiołki i inne paści.
A zmieniając zupełnie temat. Spełniłam wczoraj swoje marzenie z dzieciństwa:D i to było coś pięknego:) Po raz pierwszy byłam na koncercie Kelly Family
Wsiadłam w wehikuł czasu i cofnęłam się 20 lat wstecz. I to nie był sen:) W dodatku bilet na koncert wygrałam !! Wygrać marzenia... czy może być coś piękniejszego? Do tej pory nie wierzę, w to szczęście. Nigdy nic nie wygrałam a tu takie cos. Cudowna atmosfera, te dawne piosenki za którymi ryczało się do telewizora i wzdychało na widok Angelo i wyklejało pokój plakatami z Bravo:D ahh... do dzisiaj te piosenki są dla mnie takie nostalgiczne...
I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszy wpis:) Życzę wszystkim wygranych marzeń
)
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2018, 20:22
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.