17 dc
Dziś dużo plodnego śluzu, ale owulki chyba jeszcze nie było. Będzie jutro lub pojutrze przypuszczam...
W tym miesiącu naprawdę psychicznie odpuscilam i dobrze mi z tym.. Zobaczymy co czas pokaże
Hej, synek drzemie więc piszę 
Wczoraj skończył już 5 tyg. Klocek kochany. Dziś był cały dzień nie spokojny, po karmieniu krzyk i nie wiedziałam o co chodzi, a chodziło o to że był głodny. Zjadł o 8 120 mln, bawił się, płakał i tak na zmianę 2 godz, zasnął o 10, spał do 13, zjadł 120 mln i krzyk okropny i smoczek zły i ręce złe, ubrałam go i na spacer, zasnął i spał do 17, i zjadł 120 mln i znowu krzyk i ręce do buzi, dorobiłam 60 mln, i zjadł 40 mln i w końcu się uśmiechnął
zrobił kupę, pobawił się i już miałam się brać żeby go kąpać to zasnął na łóżku... no nic nie będę go budzić, zobaczę ile pośpi, najwyżej daruję mu kąpiel dziś heh. Nie mam aż takiego ciśnienia żeby go myć codziennie, a upału nie ma więc się nie poci. Jak się obudzi to go przebiorę w śpiochy 
Wczoraj przyjechali do wnuka moi rodzice, tak z niespodzianki. Heh no dobre i to że się w końcu wybrali. Chciałabym aby te relacje się zmieniły kiedyś, no ale z moją mamą może być różnie.
Zapadła decyzja że na jesieni bierzemy się za budowę domu!
W zimie załatwiamy formalności a na wiosnę kopiemy fundamenty
tak się cieszę! Nie narzekam na to co mam, ale nie chcę całe życie u teściów w pokoju z kuchnią mieszkać, zwłaszcza że na jesieni chcemy się starać o drugie dziecko więc z dwójką zrobi się troszkę ciasno. A tak jak zaczniemy na wiosnę 2019 to do zimy postawimy i przykryjemy a od wiosny 2020 będziemy wykańczać i bardzo prawdopodobne że za dwa lata się wprowadzimy
Mamy cele i chcemy je realizować. Trzeba tylko ciężko pracować. Mąż pracuje a ja będę max oszczędzać aby odłożyć najwięcej i wziąć kredytu jak najmniej.
co do diety to się trzymam, jem te sałatki, piję kefiry, i mam nadzieję że kg będą powoli spadać.
ciągle jak nacisnę sutki wycieka z nich mleko. mam nadzieję że w końcu się to całkiem zakończy. cycki mam miękkie więc nie produkuje się.
Dawno mnie nie było... Ale pogoda tak wiosenna, ze staram się jak najmniej czasu po pracy spędzać z laptopem. Teraz na zmianę: działka nasza, dom i działka (całkiem spora) moich rodziców i nasz balkon, a w międzyczasie rowery. Tych przejechanych kilometrów zrobiło się już całkiem sporo.
Jednym słowem wiosenny optymizm i podciąganie kondycji:)
W sprawach staraniowych też jest lepiej. Wszystkie zlecone przez Dr Dziadeckiego badania wyszły w porządku. TSH spada. Owulacja przyszła sama bez wspomagania farmakologicznego. Tylko prolaktyna ciut za wysoka. Mam nadzieję, że to kwestia stresu, którego całkiem sporo mam w pracy.
11 czerwca idziemy z wynikami do Fertimedici i umawiamy się na badanie drożności i potem inseminację.
17dc
Generalnie właśnie powinno być po owulacji:) Przedwczoraj wieczorem robiłam test owu i wyszedl pozytywny, potem jeszcze doprawiłam następnego dnia o 12 dla pewności i też wyszedl pozytywny. Dziś już negatyw. Przez 3 dni czułam rozpierajacy ból jajnika. Najmocniej w piątek. Skrecalo mnie aż. Nawet myślałam, że to wzdęcia ale jednak nie. Następnego dnia od 11 znów się zaczął ból ale lżejszy. I tak jeszcze troszkę do dziś. Ale tylko przez krótka chwilę.
Mam duże nadzieje związane z tym cyklem. Oby się udalo!! Mam też faktycznie nadzieję, że ta owulacja była w ten weekend a nie np będzie jutro, bo już nie mam czasu serduszkowac:p ale raczej nie powinna. Robi się sucho i szyjka się obniża. Tylko temperatura była niższa, niż wczoraj
generalnie na poziomie jak w trakcie okresu, a mierzylam 2 razy. Co mnie trochę martwi. Ale już zauważyłam, że ovufriend wyznacza mi owulke wtedy kiedy ja czuje że dawno jej już nie ma. I teraz nie wiem, czy tak w 100% ufac algorytmowi, czy ufać swoim objawom i swoim odczuciom.
Ostatni dzień z CLO. W zasadzie nie zauważyłam żadnych dziwnych reakcji organizmu, pierwszego dnia miałam lekkie zawroty głowy, ale to chyba od niewyspania i od stresu... Poza tym delikatny ból w podbrzuszu przez te dni. I tyle.
W całym tym zamieszaniu i głowie zaprzątniętej problemami, pamiętałam chociaż o tym, by brać te tabletki... Może zaowocuje, może zdarzy się w końcu coś dobrego...
Tak jak myślałam ovu zmieniła mi termin owulacji, w związku z tym nie robię sobie żadnych nadziei, bo nie bardzo trafialiśmy, trochę zmęczenie też miało na to wpływ. Temperatura strasznie się wacha i nie widać wyraźnego skoku, więc nie pozostaje nic innego jak czekać na @. 26.05 jesteśmy umówienie na badanie nasienie, P sam już naciskał, żeby nas umówić, bo chce mieć to już za sobą. Widzę, że jest przerażony, nie bardzo wiem jak mam mu pomóc i co zrobimy jeśli okaże się, że nasze pragnienie zostanie przekreślone. Wiem, że nie powinnam jeszcze o tym myśleć, ale to siedzi głęboko w głowie. Wczoraj na spotkaniu nasi przyjaciele rozmawiali o posiadaniu dzieci, wszyscy chcą i planują, ale jeszcze nie zaczęli starań, a nam się nie udaje i być może nigdy się nie uda, aż łzy same cisną się do oczu....
Dzisiaj pierwsza wizyta u lekarza..dzisiaj jest 6+1 ciekawe czy coś zobaczę, czy zobaczę kto tam mieszka, czy w ogole mieszka? Mega sie stresuje..nie wiem o co zapytać lekarza..mam pustkę w głowie..jedziemy razem z mężem..co to będzie..
37tc
Bobas waży ponad 2500g i podobno ani myśli wyjść wcześniej ani też nie wygląda jakby w ogóle miał na to wychodzenie ochotę. Moja dr chce mi zrobić cc, bo podobno przez moją budowę mogę mieć problem z naturalnym porodem, ale będziemy jeszcze o tym rozmawiać na następnej wizycie.
Nasz Filipek kończy dziś 2tyg ! 
Żarłoczek jest niesamowity-ciagle by na cycku wisiał. Jak tylko mu się uleje, zaraz pokazuje, że znów chce jeść.Nocki są różne-czasem przez 2h nie śpi,czasem 40min.Zazwyczaj budzi się 3razy w nocy. W końcu piersi/brodawki mniej bolą po karmieniu. W zeszłą środę Mały ważył 4324g, położna powiedziała, że waga przyrasta w zastraszającym tempie
także mamy się karmić nie częściej niż te 3h.
Maluszek jest wspaniały
Jest decyzja o indukcji porodu.
Zakladaja cewnik, zgoda na OXY o przebicie pecherza plodowego podpisana....
Boje sie strasznie
Nadal czekam na przeniesienie na przedporodowt z patologii.takze nawet cewnika jeszcze nie zalozyli
Jestem na integracji firmowej-wyjazdowej.
Nie chce tu byc. Nic mi sie nie chce. Nie bawi mnie ten wyjazd. Zaluje ze sie zgodzilam.
Dlaczego nie potrafie cieszyc sie chwila?
Wszystko sprowadza sie do jednego..;(
13tc+0.
Siema 2 trymestr, siema lepsze samopoczucie! 
Świat jest piękny! ❤
Cewnik założony. Jesli chodzi o uczucie, to nie jest tak zle. 100 razy mniej bolalo niz badanie gonekologiczne na izbie przyjec.
Teraz max 24 h z cewnikiem zanim podadza OXY.
Lentilka. Mowilam, ze mnie wyprzedzisz jeszcze? 
Mamy wyniki badań męża,w sobotę jedziemy skonsultować je z lekarzem.
Nie możemy się poddawać, będziemy walczyć.
Ostatnio myślałam dużo o adopcji, to totalnie trudne, pod względem formalności itd. Podziwiam te pary, które zdecydowały się na adopcję. Jesteście wielcy!
Nasza walka wciąż trwa. Każdego dnia walczymy... Jesteśmy coraz bliżej celu. W końcu się uda, a nasze cierpienie będzie wynagrodzone. Każda najmniejsza igła, każda konsultacja, każda stracona nadzieja, każdy smutek... Wszystko to będzie w końcu wynagrodzone. Wierzę, że w końcu się doczekamy tego największego cudu na świecie.
No to jesteśmy po wizycie
Jest DZIEĆ!!!! Wielkości 4mm..serduszko pika 115/min. Pan dr powiedział że wszystko jest w jak najlepszym porządku!!!! Juhuuuuuuuuuu
32+6,33 tydzień....
Mam już poprane wszystko. Zostały mi rzeczy na 62 i 68 do prasowania,komoda zakupiona. Jutro jadę z żelazkiem
mnie dopada gorszy czas. Mecze się. Noce coraz gorsze,nie mogę spać na lewym boku bo biordo mnie boli
siara moczy mi piżame...masakra. Może jutro bedzie lepszy dzień... zaczynam sie stresować porodem i tym czy zdąrzymy. 1 czerwca wizyta... a jeszcze mamy komunie 3 czerwcai musze coś kupić dla Hani.... a ja mam pustkę w głowie. Wózek sie nie sprzedaje, z wystawuonych rzeczy nic nie idzie. I sie wkurzam 
Jade po dzieci. .a pogoda zacna. Właśnie przestało padać.
Buziaki
Wczoraj pojechałam do Mamy, niestety sama bo Mąż po wyrwaniu zęba jest nieco opuchnięty i obolały. W sumie przejechałam szybciutko, godzina i byłam na miejscu.
Pojechałam też do Taty, kupiłam śliczną różowo-białą wiązankę, wymieniłam wkłady w zniczach i jak zawsze się popłakałam... Minął ponad rok, a mi za każdym razem lecą łzy jak grochy... Ale muszę przyznać, że jak tak sobie popłaczę to jakoś mi lepiej na duszy, jakoś lżej.
A Mama jest taka rozpromieniona, aż cudnie patrzeć jak się znowu uśmiecha
. Poznała kogoś
, co prawda młodszy i Mama bardzo sceptycznie podchodzi do tej znajomości, ale widać po niej, że jej się to podoba
. Była nieco zaskoczona jak jej powiedziałam, że chciałabym żeby jeszcze kogoś miała. Bo dlaczego nie? Nikt nie powinien być sam, a ona zasługuje na to by być szczęśliwą. Wiem, że Tata też by tego chciał. Dlatego mam nadzieję, że to się rozwinie w coś więcej. Nie mówię od razu o ślubie, bo może już nie chce być żoną, ale bardziej o takiej bliskiej relacji, żeby nie była sama, żeby mogła się przytulić czy zwyczajnie się wygadać albo wyżalić.
I oczywiście Mama również zauważyła że nieco mnie przybyło w górnej partii ciała. Ale jeszcze za wcześnie, żeby cokolwiek sprawdzać. Ovitrelle może jeszcze być w organizmie, testy i beta raczej niczego nie pokażą. Minął dopiero troszkę ponad tydzień od IUI.@ powinnam dostać 30.05. A może nie będzie? Może będziemy mieli prezent na rocznicę ślubu? Tak bardzo bym chciała... Ale jeszcze bardziej boję się rozczarowania...
W sobotnim usg w novum peęcherzyk miał 24mm. W niedzielę lekarz w Krakowie z polecenia lekarki z novum stwierdził, że pecherzyk nie pękł, tylko zaczął się wchłananiać. Miał wymiary 18x8 mm, endo 10mm, zero płynu po owulacji. Myślałam, że już w zasadzie pozamiatane i trzeba przesunąć wszystko o 2 miesiące. Załamka.
Zadzwoniłam dziś do dr Lewandowskiego. On niczego nie odwołał tyko kazał zbadać na szybko progesteron i jeszcze dziś wieczorem dzwonić. A było już po 17.00. Na szczęście pomocna okazała się moja poprzednia klinika. Zrobili mi to badanie w 45 min. Ekstra. Progesteron okazał się mocno podniesiony. Dr L powiedział, że pecherzyk się zluteinizował i wszystko jest ok. Transfer w czwartek.
-15 dc-
Niech już będzie 06.06.2018! Albo 07 lepiej. Nie mogę się doczekać laparo. Chcę poczuć, że działam. Dziś byłam na przedoperacyjnym badaniu krwi. Czuję się minimalnie przeziębiona i mam nadzieję, że w krwi nie będzie tego widać.. Nie chcę żadnych obsuw! W przyszły poniedziałek konsultacja anestezjologiczna ale nie wytrzymam tyle czasu i pewnie podjadę wcześniej do Katowic odebrać te wyniki.
***
Dziś termometr odmówił mi posłuszeństwa. Zalałam go przy myciu (wielce wodoodporny!) i muszę przyznać, że czuję się bez niego bardzo dziwnie. Straciłam półtora godziny na jeżdżenie po mieście i dzwonienie po aptekach. Nigdzie nie ma termometrów owulacyjnych! W żadnej aptece i w żadnym sklepie medycznym. Nawet w hurtowniach ich nie widzieli co bardziej pomocni. I już chciałam to olać i nie mierzyć. Ale nie potrafię. Nie wiem czy to nie jest jakaś forma uzależnienia. Wydaje mi się, że byłoby mi lepiej bez tych wszystkich wykresów, ale nie potrafię ich sobie odmówić! Przed chwilą kupiłam termometr na Allegro 
***
Ten cykl jest jakiś dziwny. Owulkę wyliczyło mi najpierw na 9 dc, później zmieniło na 10. To jakiś mój rekord. Poza tym skok zwykle mam 2-etapowy, a teraz odnotowałam 4 dziennie rosnące po sobie temperatury. Ale i tak najwyższa z nich nie przekracza 36,55. Nie wiem czemu taka zimna ze mnie baba. Fakt, że mierzę o 4:55, ale i tak jak porównuję się do innych dziewczyn, to raczej takich niskich odczytów w drugiej fazie nie mają.
***
Psychicznie u mnie super. Na prawdę pozbyłam się tego ukłucia zazdrości połączonej z żalem i smutkiem na widok ciężarówki. Teraz brzuszki budzą pozytywne emocje. Szczerze. Nie wiem jak ta psychika ludzka działa ale jestem pod wrażeniem. Niby na emocje nie mamy wpływu. Możemy im nie dawać ujścia, ale nie kontrolujemy tego jakie coś wzbudzi w nas emocje. A jednak! Zmiana nastawienia zrobiła swoje. Kto by pomyślał, że staranie się o dziecko będzie takim treningiem charakteru.
***
P.S. Praktycznie w ogóle nie piję alkoholu. Nawet szklaneczki piwka, co przez długie miesiące było prawie że codziennością. Poza tym dziennie wypijam 7-8 szklanek wody. Trenuję delikatniej. Biorę castagnusa (w końcu miałam lekko podwyższoną prolaktynę, więc chyba mogę). Czasem kradnę macę małżowi. Olej piłam kilka dni, dźwiga mnie niestety po nim. Odkąd postanowiłam zluzować w pracy, atmosfera poprawiła się jak ręką odjął.
Na przyszłość planuję jeszcze spróbować z inozytolem, ale z czegoś innego będę musiała zrezygnować bo chyba za dużo już tego w siebie pakuję.. Tak czy siak - DO PRZODU! 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.