Patrzę sobie na ten mój wykres i jest jakiś dziwny, temperatura jest bardzo niska, nic mnie nie boli, może w tym miesiącu owulacji wcale nie było? Boję się tych sobotnich badań, przeczytałam kilka pamiętników gdzie główną przyczyną niepowodzeń jest problem męski i zazwyczaj nic z tego nie wychodzi, trochę mnie to załamało. Na dodatek P w tym tygodniu pracuje po 12h, co na pewno nie pomaga. Nie chcę za bardzo wybiegać do przodu, ale rozmawialiśmy ostatnio co zrobimy jeśli nadzieja zostanie nam odebrana i już wiemy, że na pewno nie zdecydujemy się na nasienie dawcy, adopcja jak najbardziej wchodzi w grę, ale procedury adopcyjne są skomplikowane no i jeszcze kwestia stażu związkowego gdzie póki co wypadamy słabo. Szkoda mi moich rodziców, bo oni marzą o wnukach, a to marzenie może się nigdy nie spełnić. Mam starszą siostrę, która też stara się o dziecko i oni też nie mogą mieć dzieci, szwagier jest zdrowy, ale moja siostra ma problemy i tak starają się już 8 lat.

21 maj 2018r. - wizyta pań z OA w naszym domu tzw. domówka.

Panie przyjechały na dwie godziny, trzy szybkie pytania, spacer po mieszkaniu i tyle, koniec wizyty. Więcej strachu i przygotowań niż to warte. Zjawiły się o 11 a o 13 już ich nie było. Obejrzały mieszkanie, zachwytu nie było ;-) Od razu był komentarz, że pokój z naszą sypialnią powinien być pokojem dziecka. My na to że nie, bo tam jest mini garderoba w zabudowie (już tam była więc wybór sypialni był oczywisty). Marcin powiedział, że nie będzie wchodził do dziecka pokoju po swoje gacie. Panie, że to żaden problem. My że jednak tak. Kolejnym naszym argumentem na nie było to że sypialnia jest od strony ulicy jest tam głośno i świecą latarnie wieczorem pokój, który wybraliśmy jest od strony podwórka jest cisza i ładny widok na zieleń. Temat się urwał. Okazało się też że bardzo dokładnie czytają nasze księgi życia.Wyłapały z nich różne takie nie zrozumiałe dla nich nasze wypowiedzi. Dopytywały o te konkretne rzeczy. W sumie było tego 3 czy 4 pytania. Dały nam też do podpisania jakieś pismo wyglądało to jak jakiś taki wstępny wniosek do sądu. Namieszali nam w głowie. Po raz kolejny zapytały jaki ma być wiek dziecka, więc podtrzymaliśmy nasze zdanie że maksymalnie chcemy 2-latka. Już na pierwszym spotkaniu powiedziano nam że małych dzieci nie ma. To teraz panie z OA namawiają nas na starsze dziecko, twierdzą, że trudno znaleźć tak małe dziecko jak chcemy i że będziemy długo czekać. No chyba że zgodzimy się na rodzeństwo od razu. Rodzeństwa od razu na raz nie chcemy, boimy się że sobie nie poradzimy i nie poświęcimy obojgu dzieciom odpowiedniej uwagi. Te dzieci potrzebują wyjątkowej troski. Namieszały mi w głowie i już sama nie wiem czy mam się trzymać naszych ustaleń i nie ustępować czy zgodzić się na starsze dziecko. Dla mnie 4-latek to już duże dziecko. Mam wyrzuty sumienia że marudzę ale chyba my też mamy mieć jakąś radość z tego rodzicielstwa??? Nie chcemy skrzywdzić dziecka. To jest dla nas priorytet. Chyba poproszę o pomoc i radę naszych znajomych, którzy już są rodziną adopcyjną. Zapytam co oni o tym myślą. Mętlik w głowie mam ogromny.

Spłynęły wszystkie wyniki zlecone przez doc. Paśnika.

Test Lct negatywy - ok
ALLO Mlr 18%
ANA3 ok


Nadal poluje na wizytę do docenta. Nie wiem o zleci przy takich wynikach. Ewidetnie coś musi... Bo 5 lat i nic... Żadnej biochemii, żadnej ciąży, mimo najbardziej zaawansowanej technologii ivf.

Szczerze? Po pewnym czasie pożycie intymne osób bardzo długo starających się o dziecko jest identyczne z tym co mają pary posiadające dziecko... Libido zero...

*pary długo starające się o ciążę to nie 3 miesiące czy rok czy nawet 2..... 80%par zachodzi w ciążę w ciągu maksymalnie 2 lat. Mówię o 3, 5, 8... Bo to mu robimy te procenty 20%-do 30% niepłodnych w Polsce.

VII sesja kursu- dyscyplina

Było trochę zabawnie ale temat trudny (po każdej sesji piszę to samo ;-) ). Wszystko niby w teorii takie oczywiste ale do stosowania już nie koniecznie. Jak rozmawiać z dzieckiem, jak się zamknie w sobie. Czy lepiej naciskać czy poczekać aż samo się otworzy. Jak je wyciągać z letargu jakich argumentów używać. Potem jak je dyscyplinować, jak nie karać a już na pewno nie bić. Jak musimy zmienić swoje zachowanie względem siebie na przykład jak sie wygłupiamy z Marcinem i się szarpiemy to dziecko może to odebrać że sie bijemy i że ono zaraz też dostanie jak w domu biologicznym. To jest niewiarygodne ile te dzieci przechodzą, np. niemowlaki są przypalane papierosami. Ciężko się tego słucha. Naszym głównym zadaniem jest pamiętanie o tym ile te dzieci przeszły. Jak bardzo zostały skrzywdzone. Im dłużej chodzimy na kurs, im więcej się dowiadujemy np o psychice dziecka tym bardziej upewniam się w przekonaniu, że połowa moich znajomych nie powinna mieć dzieci. Prawie wszyscy krzywdzą swoje dzieci nieświadomie (a może świadomie?). Nie można popadać w paranoję oczywiście ale my dorośli zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z tego jak dzieci odbierają nas dużych. Dzieci sa proste w obsłudze, dla nich albo coś jest białe albo czarne. Mam nadzieję że będę potrafiła zastosować ta całą teorię, to wszystko czego sie teraz uczymy. Nie skrzywdzę naszego dziecka.
Kolejna sesja za tydzień, temat - jawność adopcji. Nie mogę się doczekać....

Dawno tutaj mnie nie było. Jakoś udało mi się uwolnić od uzależnienia jakim jest ovu.
Mało tu zaglądam, mało czytam, i w końcu czuję spokój którego potrzebowałam, którego mi brakowało.
Dziś mija 2 lata odkąd się staramy, kupa czasu. Ale nie uważam to za czas stracony, wiele badań zrobionych, wiele leków niepotrzebnie branych, Ale cóż próbowałam z tego jestem zadowolona,

Jutro mam wyjazd z okazji 2 lecia małżeństwa. Wiadomo różnie się nam układa, ale nie ma super par.
Jutro jedziemy na 4 dni do Krakowa, a przy okazji zrobię jedno z głównych badań, Kiry, od tego będzie zależało co dalej robić.
Bo lekarz mi robić wlewy z accofilu a co jeśli Kir mam dobry to po cholerę się truć. Stąd przy okazji badanie.

Ale z czego zadowolona jestem, to nie przeżywam jaki będzie wynik, zaakceptuje co da mi los, bo tego się nie zmieni,

Mój przechodzi chyba okres taki co ja dawniej. 2 dni chodził naburmuszony, taki jakby miał depresję dziś mi się przyznał. Że mamy pecha w życiu, jego kolega ma 23 lata a dziś urodziła mu dziewczyna córeczkę. I stwierdził my tak się staramy i dupa. Ja mu powiedziałam na każdego przychodzi czas. Na nas kiedyś tez przyjdzie. A jeśli nie, to trzeba żyć dalej.
Mój etap złości na ciąże minął, cieszę się z tego co mam. Doceniam każda chwilę. Dlatego potrzebowałam wyjazdu i jest on. Wkrótce 2 tyg urlop też nie wiem gdzie, wszystko będzie spontaniczne.


Witajcie, :)
Bycie matką to cudowne doznanie, nie wiedziałam że to aż takie super uczucie. Każdy uśmiech mojego maleństwa sprawia że serce mi rośnie :)
U nas dobrze, mały ma apetyt, je ładnie, śpi sobie też ładnie. Ma swoje pory aktywności także jest wszystko ok.
Upały jednak mu nie służą, wczoraj wolał w domu być niż na dworze,.
Dziś się dowiedzieliśmy z mężem że możemy się budować na działce obok domu teściów. Jestem szczęśliwa że coś się wyjaśniło i na jesieni możemy ruszać. Jak dobrze pójdzie to na święta Bożego Narodzeni 2020 r będziemy u siebie :)
Dziś na wadze kolejny 0,5 kg mniej :)

23 maja

22 DC

Dzisiaj dowiedziałam się ostatni wynik z badań, które zostały mi zrobione żeby znaleźć powód trombozy. Już wiem, że nie ma we mnie żadnego powodu. Jestem totalnie zdrowa, nie mam trombofili nabytej ani wrodzonej, ani syndromu antyfosfolipodowego ani problemów z przeciwciałami ANCA. No okaz zdrowia.

Mam już plan na kolejną ciążę:
- od 12 tygodnia ACARD,
- co 4 tygodnie dokładne USG pomiarowe, a w przypadku stwierdzienia jakichkolwiek nieprawidłowości echo dopplera i wprowadzanie leczenia
- co dwa tygodnie spotkanie dla uspokojenia nerwicy na posłuchanie serduszka i ewentualne omówienie wszystkich dziwnych syndromów, których się doszukam.

Powiem szczerze, że po przeczytaniu wielu historii tutaj, byłam przerażona faktem że bez heparyny ?! Ale mój nowy ginekolog, który jest specjalistą w prowadzeniu zagrożonych ciąż wyjaśnił mi, że we mnie nie ma nic co wywołuje trombozę. Po wprowadzeniu ACARD-u krew będzie rozrzedzona i to powinno wystarczyć. Powiedział mi również, że powinnam się cieszyć iż jestem zdrowa. Heparyna nie jest bez wpływu na zdrowie kobiety i bez potrzeby lepiej jej nie brać. (Oczywiście w planach już miałam kupić sobie na własną rękę) Po wysłuchaniu wszystkich argumentów oraz wszystkich skutków ubocznych uwierzyłam mojemu lekarzowi. Podoba mi się, że ma dużą wiedzę na ten temat i na każde moje pytanie umie rzeczowo odpowiedzieć.

19dc 8cs
Ale dziś mam lenia! Nawet z łóżka mi się nie chce wyjść. Totalna niemoc. Za 2 godzinę będę już w pracy. Wczorajszy dzień był hmmm... Ale od początku.
Wstalam jak to po nocce o 13, bo pies postanowił pobawić się moja ręką. Szybkie ogarnięcie i spacer. O 15 poszliśmy z mężem na miasto, w ramach obiadu zjedliśmy tosta (mmm... Był cudowny), poszliśmy do cukierni po pączki a wracając kupiliśmy sobie na deser po 2 gałki lodów :-P
Około 17 znowu poszłam spać. Około 20 wyszłam z psem i zaczęłam się źle czuć. Myślę że bolał mnie lewy jajnik, czułam że to on. Do 21 bolały mnie już wnętrzności, czułam to nie po raz pierwszy, stawiam że to po prostu ból owulacyjny. Gdyby nie starania o bobasa to uznałabym że to ból brzucha po pączkach. Do pracy jechałam rowerem więc każda nierówność dawała mi się we znaki. Do tego doszedł ból prawego jajnika. Nie mogłam normalnie siedzieć bo źle mi było. Do 6 meczylam się w pracy. Dziś jak wstałam po 13 to już nie ma tragedii. Jeszcze mnie ćmi ale teraz to pikuś.
W sobotę mamy gości, zwala się moja rodzinka. Będziemy oglądać film z wesela, a później finał Ligi Mistrzów. Chciałabym już Boże Ciało, bo idziemy do teściów na grilla. Mniam... :-D

laira już wiemy, że chcemy ;-) 23 maja 2018, 20:25

spadek temperatury, tradzik, nerwy.
jutro testy na nietolerancje, jak sie odbijemy finansowo to moze w przyszłym roku tez MRT 150
wysypało mnie mysle ze po tych sztucznych dodatkach typu gotowe sosy do jedzenia itd.

wchodzę na kolejny level mojej diety. Dzis ostania filizanka kawy. Ponadto żarcie tylko bez listy E.
Bede jeść tylko co...

8 tydzień 3 dzień

Plamienia znów się nasiliły. Byłam dziś na wizycie, wszystko z kruszynką w porządku. Serce bije. Jestem szczęśliwa.
Progesteron niski, bo tylko 8,9. Ale doktor kazał więcej duphastonu brać i kolejna wizyta za dwa tygodnie.

Alice24 Za bardzo chcę 23 maja 2018, 21:03

9 tydzień + 3 dni

Dziś kolejna wizyta. Uff… Wszystko jest ok! Po krwiaku nie ma śladu, Dzieciak brykał na całego (2,83 cm). Śmiesznie to wyglądało :) Wszystkie badania w normie.

Tęsknię za rowerem i jazdą konną… Nie mówiąc już o basenie. U nas co raz pojawia się w wodzie jakiś syf i mam zakaz od starego. O tej porze miałabym już pośladki jak dwie cegły i brzuch jak skała :p Kurna, jak patrzę na zdjęcia to taka dupa jeszcze niedawno byłam. A teraz? Wszystko mam jak z ciasta. :p Muszę trochę poćwiczyć w domu jak już jest wszystko dobrze.

24 dzień cyklu.
W prawidłowym cyklu wiedziałabym juz za chwile czy testować czy nie.
A tutaj cykl się wydłużyl. Wczoraj byłam na monitoringu. Owulacja jak najbardziej była. Lekarz zobaczył ciałko żółte krwotoczne. Wole nie zastanawiać się nad tym co oznacza krwotoczne. Piersi od 3 dni bolą. Jajniki pracują na zmianę i kluja dając ogromną nadzieję... Zostaje czekać. Najcięższe 14 dni. Torbiel jak była tak jest pozostaje tylko ja obserwować. Mam nadzieje ze się wchłonie. Z wizyty u doktora niestety nie jestem zadowolona.
Za mało informacji mi podał.
O tej porze to już padam na pyszczek i lecę zaraz spać.
A na dobry sen piwko z mężem a co tam w ciąży przecież jeszcze nie jestem.

16+3(17)tc
Według mojej aplikacji 40% ciazy za mną, ile?! Kiedy to zleciało.. na prawdę w ciazy czas leci jak szalony bynajmniej mi.
Cóż nowego u mnie? A to ze jutro ide do lekarza z niecierpliwością czekałam na tą wizytę bo liczę że nasze szczęście pokaże co ma między nogami, wprawdzie nie mamy ciśnienia na płeć (bynajmniej ja ;)) ale jestem tak bardzo ciekawa że ahh. Mój brzuszek już jest widoczny, twardy i okrągły taki piękny. Czekałam na to aż będzie widać bo do tej pory słyszałam tylko daj spokój to wzdęcia, albo przestan nic nie widać:/ Ci co nie chcieli nie widzieli ja dostrzegłam każdą zmianę w swoim ciele..
Zrobiony pokoik mamy, hi. Nie czekałam na płeć poszliśmy do sklepu wybraliśmy kolor który nam się spodobał i jedna ściana jest jasno szara i będą na niej biale gwiazdki różnej wielkości A na drugiej jest taki piękny niebieski jasny, pastelowy, na którym różowe dodatki też będą ładnie wyglądać;) pozostało pomalować łóżeczko bo meble będą pod koniec miesiąca i już:) bardzo dużo rzeczy już dostaliśmy.. wanienke, łóżeczko właśnie, przewijak, ciuszkow trochę, pościel do łóżeczka także wyprawka będzie troszkę lżejsza:)
A wogole dostałam ciocia!! Michalina urodziła się 10 maja 3900 ciężka i 60cm długa i jest cudna. Dopiero teraz dostrzegam to jak bardzo czekam na nasze dziecko, wogole nie bałam się małej jak plakala czy jak trzeba było na ręce brać gdzie jak urodziła się moja siostra to tylko jak zaczęła się krzywic to od razu było: mamo Masz!! :D chyba dorosłam do dziecka cieszę się bo na początku się trochę bałam A teraz odliczam dni do każdego naszego spotkania...

Marti... Goniąc czas 24 maja 2018, 06:46

3850. Urodzona 5.22. Skala 10/10 ale porod z przebojami. Musze odpoczac po operacji.


Mam zal do szpitala. Zaczelo sie ladnie o 18 wczoraj. Skonczylo sie cc. Zielone wody. Pepowona na szyi. Ale skończyło sie dobrze. Pozniej szczegoly

Rozpoczęliśmy starania o maluszka i jak zwykle pojawił się problem- infekcja intymna. Dopiero się leczylam i znowu nawrót. I nie wiem już co mam robić, byłam u gina i niby wszystko było ok. 🙁🙁🙁


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2019, 11:30

Chyba jestem w ciąży;) dzisiejsza beta 772 OMG;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2018, 21:26

ma_pi Demotywator 24 maja 2018, 13:59

Zarodek sama nie wiem, czy jest ładny. Raczej nie bardzo. Widzę sporo fragnentacji.
A po transferze doktor powiedział "niech już Pani w końcu będzie w ciąży". I wyszedł. Nie było to powiedziane złośliwie, no cały dr Zamora. Skoro cokolwiek powiedział, to i tak zaliczam to na plus.

ma_pi Demotywator 24 maja 2018, 14:01

Transfer o dziwo się odbył i to nawet bez żadnej "afery". Dziwne to w naszym przypadku. Choć nowości były, a jak.
Po pierwsze pokazałam doktorowi wykonującej mój transfer wynik hormonów z wczorajszego ranka - progesteronu i estriadiolu. Naczytalam się wszystkiego o LUF i stwierdziłam, że lepiej sprawdzić. Wyniki były całkiem spoko, patrząc na normy, ale wolałam się upewnić. Doktor był zaskoczony, że mam te badania i nic z tym na początku nie chciał robić. Zapytał tylko skąd pomysł na ich zrobienie. Powiedziałam mu o przypuszczeniach dr Lewandowskiego o luteinizacji pęcherzyka. On tylko na to "acha".
Następnie poszliśmy do pokoju transferowego. Gdy doktor zobaczył zarodek na ekranie, od razu zapytał Panią embriolog, czy nie dałoby się naciąć otoczki. Ja zaczełam potwierdzać, że jeśli można, to chcemy. No i tu właśnie nowość, że o raz pierwszy w novum miałam to nacięcie.
Przeszliśmy do transferu. Doktor stwierdził, że endometrium niby ok 8-9mm, ale mogłoby być lepsze i dokładamy 2x1 estrofem na dobę. To ta kolejna nowość.
No i dostałam antybiotyk na 5 dni. Niby przez to nacięcie otoczki. Nie wiedziałam, że wtedy dają antybiotyk.

kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 24 maja 2018, 15:51

29dc. Małpa nadal nie przyszła , ale na tyle ja dobrze znam ze gra ze mną aby było większe rozczarowanie jak wroci. Niestety lubi robic mi nadzieje . Pożyjemy zobaczymy . W końcu ostatnia nocka i weekend wolny .


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2018, 16:13

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 24 maja 2018, 16:31

33tyg+6dni

Chyba pomieszały mi się trymestry ciąży, bo senność typowa dla pierwszego okresu dopadła mnie w trzecim! Wstaję o 8 rano, około 11 udaje mi się zwykle wygramolić z domu. Idę po jakieś zakupy drobne czy inne sprawunki, potem wracam do domu (ok 13/14) i uderzam w kimę! I śpie ze 2 albo 3 godziny… A ostatecznie spać kładę się ok 22/23. No nic, widocznie tak musi być. Na pewno ciepłota panująca na zewnątrz sprzyja senności.

A teraz pytania do mam już doświadczonych i tych, które są bardziej zaawansowane w kompletowaniu wyprawki niż ja:

1)Która z Was ma przewijak zakładany na łóżeczko? Czy on ma jakieś mocowania, żeby się z tego łóżeczka nie zsuwał? Bo jak oglądałam w sklepie, to wygląda na to, że to zwykła ‘deska’, a chyba powinny być jakieś kołeczki/ograniczniki? Czy ja źle patrzę?
2)Kupowałyście dla maluchów szczotkę do włosów? Zamówiłam nożyczki do pazurków, ale się zastanawiam czy w pierwszych dniach życia ta szczotka potrzebna :o)
3)Ile pieluch w rozmiarze 1 na początek? Zamówiłam 1 małą paczkę (22 szt, do szpitala) i drugą dużą (88 sztuk) na start. Chyba da radę na pierwsze dni? Nie żyjemy w dziczy, Rossmann i apteki zawsze pod ręką…

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)