Właśnie sobie uświadomiłam, że 3 cykl z rzędu trwał tylko 24 dni.
Pierwszy cykl (i to nie cały) mierzyłam temp i notowałam objawy, wyszło mi, że ovu była 15 dc więc faza lutealna miała tylko 9 dni...
Wszędzie pisze, że 10 to minimum. Może tu tkwi problem??
Z ostatnich (chyba styczniowych) wyników : progesteron 10,1 w 23dc , prolaktyna 15,5 w 4dc.
Czym to może być spowodowane? Jak temu zaradzić?
No więc dziś miałam wizytę u ginekologa. Pani bardzo miła, rzeczowa. Szybka wizyta bo jak to stwierdziła Pani musi lecieć do dzidziusia
Zbadała mnie zrobiła usg, przeprowadziła wywiad. Wszystko ok. Macica obkurczona, na prawym jajniku pęcherzyk grube endo więc pewnie okres za ok 14 dni. Powiedziałam że chcemy się starać o drugie zanim synek skończy roczek, powiedziała że już po 3 mc można się starać, i cesarka nie przeszkadza. Trochę mnie to zdziwiło no ale i ucieszyło. Myślę że od września zaczniemy starania. Ja muszę trochę schudnąć chociaż 10 kg.
Obecnie ważę 80 kg wzrost 163 cm. BMI 30,11 Otyłość!!!
Przeprowadzka zakończona. W sumie mieszkanie fajne, ogólnie jestem zadowolona. Był to tydzień męczarni i jednej wielkie awantury z D. Ale było, minęło.
Wczoraj miałam wizytę u diabetologa, mam mierzyć cukier 3 x dziennie, przez 2 tyg (chyba, że będzie zły to za tydzień wizyta) i sikać na paski i coś tam sprawdzać. Mówi,żeby się nie przejmować bo trzustka pracuje prawidłowo. No to się nie przejmuję 
Za to z nowości, dostałam jakiś postrzał/zapalenie nerwu w barku po lewej stronie. Ból od szyi, za obojczykiem, idzie pod łopatką, aż do serca. Poszłam do lekarza bo ból jest ogromny i nie ma opcji spać na lewej stronie. No, ale okazało się, że oni mi nic nie poradzą na to bo leków nie mogę brać. Mam spać na prawej stronie
A ja na prawej nie mogę z racji zastoju na nerce, no a na plecach to wiadomo 
W przyszłym tyg podjedziemy po jeszcze jedną komodę (bo jedna będzie w zestawie z łóżeczkiem) i zaczne pranie i prasowanie. Łożeczka nadal nie zamówiliśmy, więc też mmusze się z tym ogarnąć w przyszłym tyg.
Włąsnie, z dupy, że na kidsie nie ma powiadomień po tej stronie.
Ciąża rozpoczęta 9 marca 2018
Wkurza mnie to że nie mogę usunąć poprzednich ciąż z pamiętnika 
Udało się po raz trzeci
Dziś wkraczamy w 2 trymestr. Cud się dzieje
Ciąża rozpoczęta 9 marca 2018
19 dc
Zaczęło się wielkie oczekiwanie. Zapomniałam już jak długo trwają dni gdy czeka się czy przyjdzie miesiączka czy nie, można iść do kosmetyczki czy lepiej już nie, wypić czy nie wypić. A nie daj Boże pytanie lekarza przed przepisanie leku: jest Pani w ciąży? A skąd ja mogę wiedzieć ?
Zastanawiałam się czemu mnie tak wzięło na to dziecko. Czy chcę maleństwo w domu? A może chce sobie udowodnić, że mimo tylu lat mogę jeszcze mieć dzieci? Strasznie dużo mam teraz wątpliwości. Tak tak wiem że teraz to niewiele zmieni. Zadziałaliśmy i co będzie to będzie bez względu na te zastanawianie się po niewczasie. Sama siebie nie rozumiem...
Czuje się dobrze. Piersi mam wrażenie że są mocno nabrzmiałe i od 4 dni okropnie bolą. Zwykle zaczynały mnie boleć tydzień przed @ dzień przed przestawały. Więc albo za trzy dni @ albo ciąża. Termin testowania mam na 18 według cyklu 28-dniowego. A cykle mam różne od 23 do 28 dni
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2018, 18:45
-10 dc-
Powtórzyliśmy badania kijanek. Chciałam wiedzieć czy to, czym futruję męża ma sens, czy lepiej sobie odpuścić. Odpowiedź: i tak, i nie. Abstynencji zachowaliśmy taką samą liczbę dni, ostatnie badanie robiliśmy 29.01.2018 r. Od tego czasu codziennie brał L-karnitynę, czasem dodatkowo selen i cynk, a od miesiąca także L-argininę i macę. Odpuścił saunę i suple typowo treningowe, pije mniej alko. Normy podaję w nawiasie, wynik sprzed ponad 4 m-cy wpiszę na niebiesko, a aktualny na różowo. Najpierw pozytywy:
Ruch postępowy A+B (>32%) 22,4% 51%
Ruch A+B+C (>40%) 44,8% 58%
Liczba plemników/ml (>15 mln) 70,2 mln 103 mln
A teraz pogorszone wyniki:
Plemniki o prawidłowej budowie (>4%) 10% 4%
Żywotność plemników (>58%) 80% 75%
Tak więc mieścimy się we wszystkich wymogach. Super, że udało się podkręcić ruch, bo był marny, tylko dziwi mnie spadek morfologii o pand połowę. Tak czy siak, mężu będzie wcinał dalej.
Poza tym zastanawiam się jak wrócić do starań, bo owulka już za rogiem, a ja jestem jeszcze obolała po operacji, ale czego się nie robi..
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2018, 19:39
Zdenerwowałam się dzisiaj... Serio. Mój Mąż od jakiegoś czasu miał napięte stosunki z naszym kierownikiem. Pewnego dnia oboje się unieśli i od tamtej pory prawie się do siebie nie odzywali. No ale mój Mąż zachęcony tym, że ja odważyłam się porozmawiać, to dziś również postanowił porozmawiać z kierownikiem i wyjaśnić tą sytuację. Owszem rozmawiali dłużej niż zazwyczaj, ale to co potem powiedział mi Mąż sprawiło, że dosłownie ręce mi opadły. Nasz kierownik uważa, że był dla mojego Męża za dobry, że Mąż stęka jak tylko ma coś zrobić czy gdzieś pojechać. No serio??? Mówi tak o osobie, która prawie wcale się nie myli, która sprawdza wszystko 3 razy zanim wyśle, bez mrugnięcia okiem jeździ na odbiory i doskonale zajmuje się reklamacjami. I nie sądzę tak, dlatego że to mój Mąż - tylko naprawdę uważam że jest świetnym i wartościowym pracownikiem. Nie wiem czemu kierownik ma o nim takie zdanie, nie rozumiem tego.
Fakt, Mąż ma tendencję do nie odzywania się do danej osoby, gdy ta zajdzie mu za skórę, ale taki ma charakter i nie zmieni tego. Kierownik uważa, że powinien rozmawiać i wyciągać rękę na zgodę. Tak? Przez prawie miesiąc sam widział, że ze mną dzieje się coś niedobrego, że przestałam chodzić z nimi na kawę i mało rozmawiałam. Nie odezwał się ani razu, nigdy nie wziął mnie na stronę i nie zapytał co się dzieje... Ech... Widziałam, że Mąż przeglądał oferty pracy i nie dziwię mu się. Ja mam jeszcze resztkę nadziei, że zajdę w ciążę, a jego nie trzyma już nic w tej pracy.
Osobiście dzisiaj poprosiłam o obniżenie mojego stanowiska ze specjalisty na asystentkę, ale spotkałam się z czynnym oporem. Niby zasługuję na to stanowisko i pracowałam na to 4 lata, ale byłoby mi lżej na duszy gdybym miała niższe stanowisko, w psychice miałabym zakodowane, że jestem niżej to nie dostaję tych wszystkich profitów. Dzisiaj kolega dostał nowego laptopa, a za tydzień mają dostać służbowe samochody. A ja? Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy dostałam 200 zł brutto podwyżki i to dlatego, że wszyscy na magazynie dostali... Zaczynam już powoli przyzwyczajać się do tej sytuacji. Postanowiłam, że nie będę się przejmować i nie będę aż tak się starać jak do tej pory. Bo to wszystko nie jest tego warte, zajmę się swoją częścią pracy i nie będę się wtrącać w ich sprawy. Mam dwa certyfikaty logistyczno-spedycyjne, planowałam iść na studia logistyczne. Ale po co? I tak to mi niczego nie da, bo zawsze będę na końcu...
Dzisiejszy humor poprawia mi jedynie perspektywa jutrzejszej wizyty w klinice i czekająca nas druga IUI, która zapewne będzie jakoś na dniach.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2018, 20:19
7dpo
Progesteron 10,66. Morfologia całkiem okej, tylko leukocyty i limfocyty odrobinę za wysoko, ale naprawdę nieznacznie.
Robiłam dzisiaj 3x test ciążowy (bo co sobie będę żałować) i na wszytskich trzech (dwie różne firmy) jakieś bladziochy się przebijały. Bladzioch to dużo za dużo powiedziane, jakaś różowa poświata pod światło. Żeby nie było, ja jestem wariatka nieobiektywna, ale M też widział "coś". No zobaczymy, czas pokaże.
Po ostatniej biochemicznej bladziochy nie cieszą jak kiedyś.
3dc CYKL POZYTYWNEGO MYŚLENIA 
Jestem zmęczona. Nie żebym się dziś specjalnie narobiła ale jest mega gorąco a mieszkając na 4 piętrze i mając nad sobą tylko dach jest zdecydowanie za ciepło!
Dziś miałam lekko podły humorek, no ale nie wysypiam się ostatnio. Uroki 1 zmian i porannego wstawania. W czwartek przez to moje bawienie się telefonem po nocy prawie zaspałam do pracy.
na szczęście jakimś cudem przebudziłam się o 5:10 i zdążyłam na czas. Weekend niestety pracujący, ale za kasę więc to nie boli aż tak bardzo.
Dziś po miesiącu zwlekania pojechałam w końcu oddać moje słuchawki na reklamację. Zepsuły się po miesiącu co było sporym przegięciem. Ale nie było problemu z wymianą na nowy towar więc JBL zmieniłam na SONY-KALESONY. Zobaczymy ile będą mi służyć. 
Zjedziłam też 3 apteki i dopiero w 3 mieli dla mnie antybiotyk. Byłam w stresie bo zbliżała się 21 a ja potrzebowałam go na już. Udało się na szczęście i zaraz będą mogła kontynuować moje leczenie anginy.
Kolejny dzień nie mam czasu wejść na showmax by zobaczyć nowy odcinek opowieści podręcznej. Nie jest to najlepsza propozycja dla staraczki ale wkreciłam się po uszy.
Mecz się skończył. Niestety Polska remisuje z Chile. Szkoda. 
Czas do spania bo jutro 1 zmiana a o 2 muszę jechać po męża do pracy bo został na nadgodzinach.
Czas się odezwać...
Immunologia wyszła całkiem nie źle. Ana ujemne, przeciwciała w porządku, NK na zadowalającym poziomie. W październiku trochę szczególowiej podejdziemy do tematu. Odwiedzimy prawdopodobnine Łódź - prof. Malinowski.
Doktorek sugeruje laparo lub histero w październiku jeśli nic się nie wydarzy przez te 4 cykle które przed nami. Dlatego trzęsąc dupą przed ingerencją w me ciało inne niż pytong męża wzięłam się w garść. Trzymam dietę, leki biorę wzorowo do tego zero używek i widać małe światło w tunelu. Wygląda na to że Lady owulacja mnie nawiedziła a przynajmniej znaki na niebie i ziemi na to wskazują. Śluz wzorowy, skok temp widoczny, ból owulacyjny, test idealnie pozytywny - no jaram sie jak Joanna D`ark bo to u mnie rzadkość - serio 
mogłoby coś się zadziać bo nie uśmiecha mi się dobić do 100 cyklu a już dawno za półmetkiem
Lekarz kazal mi dzis znow zrobic bete,tydzien po poprzedniej.Jak bedzie negatywna to 2 zastrzyki z pregnylu.Ja sie pytam po co?
Dramatu ciąg dalszy... 4 dzień czuje się okropnie, boli mnie całe ciało. Mąż próbuje pocieszyć, nie za bardzo mu to wychodzi...
Jutro muszę iść do pracy, a tam koleżanka w ciąży cała w skowronkach... A u mnie dziura w sercu i czarna otchłań. Jeszcze nigdy się tak nie czułam.
Jak mi się nie poprawi, chyba będę musiała iść na zwolnienie 😔
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2019, 20:04
6tyg+1dzień
Znów jest źle. Nie śpię od 3. Atak paniki. Aż oddychać nie mogę. Wygrzebałam gdzieś z czeluści stary wątek na bbf o dobrych porodach (https://bellybestfriend.pl/forum/porod/dobre-porody,1244.html). Poczytałam i SORRY, ale dla mnie żadna z tych opowieści nie brzmi dobrze. Że też ja ze swoją słabą odpornością na stres i ból zdecydowałam się na takie coś :o( Boję się porodu, boję się, że dziecko umrze w brzuchu jeszcze przed terminem, boję się, że będzie chore. Boję się jak skurwysyn. Boję się, że coś się zacznie dziać, a mąż powie, że jest zmęczony i idzie spać, albo, że ma w pracy coś pilnego. Mało prawdopodobne, ale ja naprawdę mam takie myśli. Jest źle. Nie wysypiam się w nocy i bez sensu marnuję czas na dosypianie w ciągu dnia. To ponad moje siły… Nie chce mi się z nikim gadać, ani wychodzić z domu, ani ogarniać się. Chcę tylko leżeć w ciemnej sypialni z słuchawkami na uszach i odpłynąć.
Dobry start na nowe początki starań: Dobre wyniki z b.nasienia, brak mięśniaka, zbadane tsh 1,416 niestety na wizytę poczekam sobie dłużej bo termin dopiero 29 października więc kupa czasu
Ciągle tylko czekać i czekać na coś, na kogoś, po coś... Tylko tego czasu jest coraz mniej i nikt mi nie zagwarantuje że kiedykolwiek się uda zajść w ciążę.
Dopada mnie jesienna chandra a z nią przygnębienie i monotonia która nie ustępuje nawet po lampce wina czy ukochanej czekoladzie. No cóż nic innego nie pozostało jak czekać dalej, obym się w końcu doczekała.
8dpo
Nigdzie na zadne fiolety jeszcze się nie wybieram. Wybiorę się jak zobaczę serduszko.
Po biochemicznej z marca, jestem ostrożna. Pozwoliłam sobie na chwilę radości,a teraz biorę to na dystans.
Wczoraj jakieś rożowe poświaty. Dzisiaj bladzioszki pełną gębą. Dwa, bo dwóch różnych firm.
Czuje się inaczej niż w tej biochemicznej, kiedy objawy ciążowe z pełną mocą przywaliły mi w twarz. Teraz delikatnie pobolewają mnie piersi, są tkliwsze. No i juz wczoraj wiedziałam, że coś na rzeczy, bo piersi są takie... no ciążowe. Nie umiem opisać jakie, ale znam to uczucie z pierwszej ciąży.
Beta w poniedziałek, środę i czwartek. Zobaczymy. Ale trzymajcie kciuki, bardzo się przydadzą.
No i progesteron dawkuję sobie 2x dziennie, bo 10,66 to zdecydowanie za mało na ciążę. Dobrze, że mam tę luteinę.
DALSZY CIĄG WALKI:
->
https://bellybestfriend.pl/pamietnik/-,3408.html
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2018, 18:56
18 tydzień
Mdłości nadal mi towarzyszą.. Są dużo mniejsze i mogę normalnie funkcjonować, a w razie czego biorę miętówkę i jest na chwilę lepiej..
Brzuszek nadal rośnie.. Dwa dni to aż bolała mnie skóra, tak mocno się naciagała.. Wszyscy mi mówią, że mam mały brzuszek, a mi się wydaje, że ogromny.. Nadal czuję małą rybkę która łaskocze mnie coraz częściej.. Jednak nadal nie nazwałbym tego kopniakiem od Maleństwa;-)
Dostałam pozwolenie na ćwiczenia i byłam na jodze dla ciężarnych.. Mega ulga dla mojego krzywego kręgosłupa, który nie dokuczal mi przed ciążą bo byłam aktywna.. Teraz kiedy muszę się oszczędzać zaczął się odzywac.. Zdarzają się dni, że budzę się z bólu nad ranem
ale dopóki będę Mogła ćwiczyć to sobie poradzę
Umówiłam się na połowkowe.. Nie mogę doczekać się wizyty.. Jeszcze ponad tydzień
40tc
Na ktg już drugi tydzień piszą się skurcze, ale podobno do porodu jeszcze nam daleko. Bobas nie wykazuje chęci wyjścia, macica nie wykazuje chęci wyplucia bobasa, wygląda na to, że tylko mi zależy na tym żeby urodzić 
Myślałam, że na końcówce ciąży najgorsze będą brak siły, bóle kręgosłupa, żeber i ciągłe wizyty w toalecie, ale nie. Najgorsi są ludzie, którzy wiedząc, że jestem blisko terminu porodu, każdą rozmowę ze mną rozpoczynają pytaniem, czy już urodziłam, a jeśli nie, to kiedy planuję, bo oni akurat gdzieś wyjeżdżają albo będą niedostępni w jakimś tam dniu i żebym tylko przypadkiem nie próbowała wtedy rodzić. A ja czuję, że się przenosimy i będziemy ten poród wywoływać i już nawet się z tym pogodziłam. Szkoda, że cała reszta nie potrafi.
Dziewczyny, dzieki serdeczne, że jesteście, że rozumiecie :-*
Ale ja jeszcze trochę muszę ponarzekać...
Tydzień temu bylismy na weselu mojej koleżanki z pracy. Dzisiaj zaprowadziłam ja do laboratorium pod pracą... na betę... bo dwa testy wyszły jej pozytywnie. Sama jej te testy odczytalam bo nie byla pewna, chociaz druga krecha byla b. wyrazna. OMG.
Noż kur.a! I weź tu człowieku rób dobrą minę do złej gry 
A ja sie prawie modlilam żeby Bóg mi oszczedzil przynajmniej znoszenia ciężarnej w pokoju.Ale nieeee
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2018, 14:17
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.