Dzisiaj mamy z Malutką 100-dniówke ❤️❤️❤️

A, że wobec nieuchronnego CC wypakowanie naszej Dziewczynki nastąpi pewnie wcześniej, to właśnie sobie uświadomiłam, że de facto zostało nam mniej niż 100 dni by się przygotować na ten ważny dzień ☺️

Miałam ostatnio napisać, ale jakoś weny twórczej nie było :D

Dietka całkiem smakuje :D
Po wizycie kontrolnej wyszło -6kg :D

Teraz wizyta 22 listopada :P
Dziś wchodząc na wagę zobaczyłam -8,5kg :D

Czekam na kolejny cykl... Przyjdzie za dzień może dwa ;p

Wyniki męża lepsze niż ostatnio... Widać, że problem leży we mnie...
hmm... tylko gdzie???

W środę lecę na komplet badan tarczycowych... Musze to sprawdzić bo mnie to meczy...

Biorę teraz formetic 1000 i po 2 tyg zaczęło mnie ciałko swędzieć :(
drażni mnie to hehe


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2018, 19:32

laira już wiemy, że chcemy ;-) 25 października 2018, 18:31

po połówkowych, stres niemożliwy... mąż mógł zobaczyć maleństwo "na żywo", mamy tez nagranie, widac różne rzeczy poza buziakiem, który maluch zasłania raczkami ;-) generalnie tak jak mama - jak śpi to łepek zasłonięty. Mój mały mężczyzna :-* wyniki dobre, wszystko w normie, wiek ciąży waga i parametry wymiarowe nawet wyprzedzają rzeczywisty wiek ciąży.
Po badaniu ogarnęła mnie straaaszna ochota na kupowanie ubranek. Mąż mnie powstrzymał za co nadal mam do niego focha... Chciałam wykorzystać okazję bo za pół ceny i mi nie dał. Bo uznał, że najpierw inne rzeczy butelka itd... żałowałam, że nie postawiłam na swoim, ale i tak kupiliśmy 4 pary spodenek i 6 czapeczek na lato :-) prawie jak za darmo. Przejrzeliśmy ubranka od rodziny męża, ale wszytko 12m+ Wczoraj posżłam do lumpka ubranka po 1zł, kupiłąm tego sporo... uznałam, że a nóż się przydadzą poza tym co i tak się kupi;-) potem miałam trochę moralniaka, że z lupa rzeczy, ale jak weszłam na bloga mamaginekolog.pl to pisała, "że kupiła tyle pieknych rzeczy w lupmeksie" no i trochę mi przeszło. Patrzę na ten kalendarz belly 24 tydzień - granica przeżywalnosci - kolejny wyczekiwany moment...

Piąty zabieg refleksologii. Najbardziej odezwał się pęcherzyk żółciowy - dieta, dieta i dieta. Ograniczenie smażonego i starać się nie jeść po 18.00. Trochę ciężkie do zrobienia, jak się wraca z pracy po 16.00, zanim zrobię obiad jest około 17:00. No kolacja najczęściej 20.00. Plan jest taki, żeby postarać się nie jeść po 19.00. Będzie łatwiej na samym początku. O dziwo, macica i miednica dziś nie krzyczały.

W pracy - uczę się być szefową małego zespołu. Kurczę, nikt tego nie uczył. A trzeba wyważyć wymagania, sympatię, dystans i dbanie o atmosferę.

Wróciła pani Monika. Jutro jadę do niej na masaż. To będzie trzeci i po 3-tygodniowej (około) przerwie. Od ostatniego zabiegu łykam kompleks na tarczycę. Zobaczymy czy coś się poprawiło. Również Mężuś się skusił, to będzie jego pierwszy masaż. Ciekawa jestem efektów.

Najbliższy czas - oczekiwanie na wizyty. Przyszła środa specjalista od reumatologii w Warszawie. Przyszły piątek - nowy ginekolog. Z nowym podejściem. Zamierzam wydrukować wszystkie wykresy i z nimi do niego pomaszerować.

Jutro urodziny. Od lat w okresie okołourodzinowym dopada mnie melancholia. Lub ostre wku........ Plus jest taki, że urodziny to zawsze dzień wolny i czas tylko z Mężem.

W chwili obecnej kiełkuje we mnie pomysł, żeby nie pojawiać się w domu na święta. W którymś z pamiętników przeczytałam doskonałą wymówkę - "nagła niemoc biegunkowa". Z drugiej strony, zostanę ciocią. Przecież to kiedyś musiało się wydarzyć (dlaczego właśnie teraz???). To dziecko nie jest niczemu winne i muszę się już teraz pozytywnie wobec niego nastawiać. Uczyć się być ciocią. Pomijać zachowania brata wobec mnie w moim zachowaniu wobec bratanka lub bratanicy. Cholernie trudne zadanie. Ehhh.

27+1 z om 27+6 z usg
Nawet nie wiem kiedy te tygodnie tak nam uciekają. Chciałabym już móc tulić synka a z drugiej strony będzie brakowało brzuszka :)

24+1
Pogoda dziś przepiękna, a ja na antybiotyku w domu.. No ale czuję się już o wiele lepiej, więc mam nadzieje że do tego wtorku ( kiedy kończy mi się antybiotyk) będzie już ok.
Zaczęłam od dziś pilnować trochę bardziej tego co jem, oraz sprawdzam cukier godzinę po posiłku. Jestem ciekawa jak to wyjdzie z tą glukozą, chociaż chyba nie mogę jej zrobić od razu po wizycie tak jak chciałam bo gdzieś czytałam że choroba i antybiotyk mogą zakłamywać wynik niestety...
Mała figluje w brzuszku aż miło co raz częściej ją czuje - to takie piękne uczucie! <3
Do wizyty zostało 5 dni.
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

Alebazi Na emigracji... w oczekiwaniu na cud 26 października 2018, 09:23

Nadal nie wstałam z łóżka, I patrzcie co znalazłam. :D :D
Chyba nawet dziś wrzucone do sieci
https://m.youtube.com/watch?v=Cwh26ccDz7g


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2018, 09:24

Marti... Goniąc czas 26 października 2018, 06:59

Wczoraj preluksacyjna przychodnia. Wszystkonok. Tyllo musialysmy przejsc przez chore dzieci. Maja remont..... Olka dzis cala zakatarzona.... ja sie zabije chyba....


Dzisiejszej nocy spalam 4h....


Co ze szczepieniem.... mialo byc 30. Zapewne sie podleczymy i po tych 4 dniach bedzie duzo lepiej. Ale czy powinnam odczekac?


Masakra. Szkoda mi dziecka


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2018, 07:55

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 26 października 2018, 07:35

Noc z d***. Karmienie co chwila. Jak Emil lezy w swoim lozeczku to tak sie miota, ze wali glowka w szczebelki i co chwila trzeba go poprawiać... Juz kumam po co sa te "smiercionosne" (bo SIDS) ochraniacze na szczebelki. Ok 1 wzielam go do siebie ale tez sie krecil i miotal i walil lapkami. Skora znów zaogniona. Muszę go non stop obserwowac, bo drapie sie do krwi. Pediatra 5.11. Anyway, o 4 zaczal krzyczec. Nie plakac ale KRZYCZEC: AAAAAA. Tak jakby mial koszmar albo co. Mąż sie wtedy "łaskawie" przebudzil i stwierdzil, ze mu slabo i niedobrze i będzie rzygal. Ja panika i wizja jelitowki. A o 6 wszyscy i tak wstawalismy, bo na 8 neurolog. Ciezko sie zebrac... Kawa w biegu. Teraz jestesmy w drodze do neuro. Dam znać. Ogólnie jestem niezywa.

PóźnyMrRight Lepiej późno niż później? 26 października 2018, 07:50

26 dc
RANO:
Zwątpienie...
Dzisiaj mam spadek nastroju...
Dzisiaj mam humor - daj mi słodkie, otul kocem i przytul...
Dzisiaj wstałam z myślą... Nic z tego nie będzie.

Odpuściłam?
Jeszcze nie wiem, bo wciąż robię testy owulacyjne i sprawdzam temperaturę...

POPOŁUDNIE:
Moje poranne zwątpienie poszło w niepamięć wraz z pierwszą konsternacją wywołaną nagłym przypływem spożytego pokarmu pod tzw. "korek"...
Matko z córką, jak mi się chce wymiotować! To pewnie pomieszanie daktyli z późniejszą kanapką z pastą wegańską i czosnkiem niedźwiedzim! To z pewnością to!
Za chwilę dziwne uczucie w podbrzuszu i coś jakby okres... Poleciałam do toalety... Nic.
Stwierdzam, że czuję się jakbym miała okres, a go nie mam. Podczas pierwszych 3 dni okresu mam obolałe nogi, złe samopoczucie.. itd. no cóż. Czekam na rozwój akcji.



Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2018, 11:29

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 26 października 2018, 08:43

Po badaniu. Emil bardzo dobrze wypadl. Uśmiechal sie do lekarki, przerwacal sie na brzuszek etc. Uff.

Alebazi Na emigracji... w oczekiwaniu na cud 26 października 2018, 09:05

2dc, 4cs :(

Czuje się oszukana, już miałam nadzieję...
Tak jak pisałam wcześniej, zawsze do 10dpo temp wysoko potem 2 dni spada i 13dpo okres. A tym razem temp spadła wcześniej ale tylko trochę i trzymała się pięknie. Jeszcze wczoraj łudzilam się, że moze to jakieś plamienie implantacyjne, ale nie. Dziś temp nie pozostawia złudzeń. Nie mam ochoty wstać z łóżka.

Teraz pozostaje mi czekać prawie 3tyg na owu I 12 dni na okres.

m3 Z pamiętnika Control Freak'a 26 października 2018, 09:06

Nie może być tak, że przekreślam teraźniejszość, bo cykl okazuje się "bezowocny". Nie mogę działać takim schematem, że jak miesiączka, owulacja, nowa nadzieja to spoko, a jak nic z tego to byleby przetrwać do kolejnej miesiączki. Totalnie bez sensu.. Niby tłumaczę sobie, że obserwuję swoje ciało - ale tak naprawdę obsesyjne doszukuję się jakichkolwiek sygnałów.. Myślę, że tu jest mój problem, nie potrafię odpuścić, żeby to szło swoim rytmem..

Cieszyłam się na ten weekend, dużo znajomych, ale już się mniej cieszę - mam ochotę okryć się kołdrą i spać.. Ostatnio zdziczałam trochę - od 6 mcy siedzę sama (M jest w delegacji i przyjeżdża tylko w weekendy), po pracy przychodzę do domu, drink, kilka papierosów, serial i spać - na nic innego nie mam ochoty. W weekendy się ożywiam, ale już mi niedobrze na samą myśl, że znowu będzie tak samo wszystko.

Źle mi od samego rana, jestem smutna, zła i zlękniona. Powrócił nerwoból jajnika.. wdech, wydech..


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2018, 13:30

Pinka. Piąty transfer 26 października 2018, 09:15

11dc

Zauwazylyscie, ze od pewnego czasu panuje "lans na dziecko"? Celebrytki, gwiazdy przechwalaja sie najpierw ciaza a potem dzieckiem. Wstawiaja obowiazkowe zdjecia dziecka na fb lub insta, reklamujac przy okazji jakis produkt. Mam wrazenie ze caly szum wokol tej tematyki zaczal sie od Anny Muchy, ktora zrobila niezly interes na reklamowaniu kocykow niemowlecych. Potem lawina sie zsunela. Matki projektujace ciuszki, matki blogerki, matki fashionetki, matki cwiczace. Matka musi miec druga pasje, wygladajac przy tym jak milion dolarow;).
Ciaza stala sie goracym tematem, bycie matka jest na czasie. Na portalach plotkarskich codzinnie umieszczane sa fotki meghan merkel z ciazowym brzuszkiem..zainteresowanie jej osobą wzroslo.
Ogladalam wczoraj swoj ulubiony serial, nie zgadniecie jaka widzialam reklame! Castorama, co moglaby miec wspolnego z ciaza? Otoz ma wiele jak sie okazuje. Kobieta oznajmia partnerowi ze jest w ciazy kupujac dwa duze obrazy przedstawiajace dorosle ptaki, oraz jeden maly i umieszcza je na scianie.

Nie chodzi o to ze jestem o te kobiety zazsrosna- bo poniekad jestem. Tez chcialabym miec dziecko i to jest fakt.

Ciekawi mnie po prostu czy zauwazylyscie, ze bycie matka jest modne? Czy my staraczki ulegamy temu trendowi? Czy przez niego cierpimy bardziej?

Zycze Wam wszystkim staraczkom, abyscie byly prawdziwie szczesliwymi matkami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2018, 09:17

36tc (35+4)

3 dni mierzyłam ciśnienie na 2 aparatach i jest ok. Wysłałam wyniki do Doktor, odpisała, że pomiary piękne, a ten pomiar ostatni w przychodni to jednorazowy wybryk :) nie mniej jednak przed wizytą mam mierzyć ciśnienie w domu, zapisywać na kartce i pokazać położonej, że to tylko silny syndrom białego fartucha :) trochę mnie to uspokoiło, bo mimo, że od początku ciąży narzekam raczej na niskie ciśnienie, to ten ostatni pomiar w przychodni mocno mnie przeraził.

Ostatnio trochę lepiej śpię, już nie latam siku pół nocy, mała chyba się zlitowała nad matką i przestała tak mocno uciskać na pęcherz. Grzeczna dziewczynka :) spokojnie wyczekuję, aż coś zacznie się dziać w kwestii wyładunku, chociaż póki co nie zanosi się na nic. Nawet skurcze przepowiadające są słabsze.

2 listopada idziemy na dodatkowe USG, aby sprawdzić czy okruszek przybiera na wadze... Mimo, że przeczytałam setki historii o tym, jak okazywało się, że dzieciątko, które miało ważyć 2-2,5kg rodziło się powyżej 3kg, to i tak ten niepokój w sercu nadal jest...

A wczoraj tatuś zaszalał. Wrócił do domu z zakupów z siatką kiecek dla księżniczki ❤ mimo, że zapierałam się, że żadnych ciuchów więcej dla młodej do rozmiaru 68, bo mam tego mnóstwo, rozpłakałam się na widok tych zakupów. Wiem ile przyjemności sprawiły one mężowatemu i wiem, że kiedy Emilka pojawi się na świecie będę musiała oddać jej koronę, bo królewna będzie w tym domu tylko jedna :) Rozczula mnie to jak M. bardzo czeka na małą, jak głaszcze i całuje brzuch, jak gada do niej i zapewnia jak mocno nas kocha ❤ wiem, kwiatki, tęcza i brokat, ale ten mój mąż właśnie taki jest i to w nim strasznie kocham. Wiem też, że każdą trudną chwilę przejdziemy razem i będę mogła liczyć na pomoc i wsparcie z jego strony, tak jak dotychczas ❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2018, 11:21

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 26 października 2018, 23:16

Kocham je bardzo...



ale jestem tak wyczerpana fizycznie, psychicznie...



Życie wieczorne u nas zamarło, jak tylko uda się je uśpić nastaje cisza, nie ma telewizji, nie ma praktycznie rozmowy... Jest cisza. Mała ma problemy z ponownym zaśnięciem np o 22 czy 23. Zazwyczaj zasypia po 21ej... Gdy się później rozbudzi jest problem, tak jak dziś, jest po 23 a ona nie śpi. Jestem zmęczona, wykończona... Czasem sobie myślę... Jak dobrze by było gdyym nie musiała pracować. Może za rok, może za dwa choć trochę sytuacja się poprawi... Może będą lepiej spały, może będą grzeczniejsze...? Może...



W poniedziałek hospitacja z kuratorium plus dyr... Boże dopomóż. Stres mnie zjada.

Dziś mam imprezę pożegnalna kolegi z pracy. Jak fajnie że jest na emeryturze, może sobie odpocząć.
W pracy mam samych kolegów tylko 1 koleżankę. Dziś z jednemu powiedzialam pijemy razem chyba mi nie odmówisz. Zawsze kiedy byłam na imprezy nie piłam. Teraz jest inaczej. Mam nadzieję że będę się świetnie bawić.

Mam wspaniałych kolegów w pracy. Ostatnio jak miałam imieniny kupili kwiaty słodycze owoce. Czuje się w tej pracy super. Jedyny minus że nie dali mi umowy na czas nieokreślony.

A co do starań to wiem na 100% że naturalnie nie znajdę. Brakuje mi 1 Kira który umożliwia implementacje, bez niego dzidziuś się nie zagnieździ. Więc odpuściłam starania, bo sensu nie ma. Może kiedy podejdę do ivf jak będzie kasą jak nie to wiadomo.
Tu już nie chodzi NK czy inne pierdoły. U mnie szwankuje genetyka. A z tym się urodziłam i umrę


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2018, 11:34

Pierwsza czkawka <3

Zamówiłam ubranka dla maluszka od mamyginekolog, bo mi się tak przykro zrobiło, że nie mam nic nowego i kupionego specjalnie dla niego - wszystko po starszym bracie. Śmiać mi się chce z siebie jak nie wiem, bo przecież zdaję sobie sprawę, że noworodkowi będzie wszystko jedno, ale cóż poradzić :D Hormony i emocje robią swoje :D

Cykl 22.
13 d.c.

Koszty:
11 638 PLN
+ 100 - 1 wizyta w klinice
+ 270 - badania krwi
= 12 000 (popełniłam błąd i wczoraj przeliczyłam to na wakacje - 3 tygodnie w Tajlandii dla 2 osób się kłaniają)

Estradiol nie rośnie (200 przy 3 trzech pęcherzykach), LH nie rośnie (wczoraj 11, dziś 10 - dużo za nisko), generalnie nie rośnie nic. Dobrze, że już weekend. Już nawet spodziewam się co będzie dalej - w poniedziałek okaże się, że pęcherzyk już za duży, na zastrzyk jest za późno i cykl znowu do kosza.

Oda do PCOS: idź sobie w cholerę, no weeeeeź

Szef mnie dziś tak zdenerwował, że prawie rzuciłam mu wypowiedzeniem. Wdech wydech. Wdech wydech. Kredyt na mieszkanie sam się nie weźmie. Wdech wydech.

Kat_ Moja droga do Szczęścia 26 października 2018, 15:47

"Jesteś każdą moją myślą, każdą nadzieją, każdym moim marzeniem, i nieważne, co przyniesie nam przyszłość: każdy wspólnie spędzony dzień to najwspanialszy dzień mego życia."
Nicholas Sparks - Pamiętnik


6t5d

Dziewczyny, u mnie wszystko dobrze! Byłam wczoraj na usg. Kamień spadł mi z serca... pęcherzyk jest równiutki, dzidziuś ma już 1 cm, serduszko bije 130/min. Co za ulga, ryczałam wczoraj co chwilę ze szczęścia. Nowa doktorka z zaleceń oprócz Acardu i Dupka kazała dołożyć jeszcze Progesteron Besins 100 mg 2 x dziennie. Skrytykowała trochę moją starą ginkę, że po dwóch poronieniach powinna mi zlecic dodatkowy zestaw badań. No ale już nie ma co wracać do przeszłości. Uffff ♡♡♡
Dziękuję za Wasze kciuki!

Wczoraj był 6t4d ale dzidziuś jest troszkę większy - według usg ma 7t1d. Ale to dlatego, że miałam prawdopodobnie wczesną owulkę (coś koło 10/11 dc).

Jestem taka szczęśliwa! Mimo tego nadal się boję o to maleństwo. Mam nadzieję, że z tymi lekami i oszczędnym trybem życia wszystko się uda.

Za Was również trzymam mocno kciuki <3 walczcie kochane!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2018, 15:47

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)