Zabieg miałam pod koniec lipca. Cytotec nie zadziałał na mnie, pęcherzyk się nie chciał odkleić. Zarodka nie uwidoczniono choć w badaniach genetycznych wyszło, że był zdrowy chłopiec. I znów szukanie lekarza, po omacku bo niektórzy nadal wmawiali mi, ze czwarte! poronienie to może być przypadek. Tylko jeden zalecił histeroskopię, podejrzewając raczej zrosty niż cokolwiek innego. A była przegroda. Ogromna przegroda ponad 50%. I ja się pytam jakim sposobem nikt mi tego wcześniej nie wykrył? Przecież ja miałam cesarkę! Ale lekarz, który wykonywał mi histeroskopię, ponoć jeden z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie stwierdził, że przy moim ogromnym tyłozgięciu może nie być widać.

Z racji tego, że nie chciałam ponownie przechodzić przez to wszystko zabrałam się do badań kompleksowo. Nowy lekarz zlecił komórki NK, nieszczęsne allo mlr, które tym razem wyniosło niecałe 13% i badanie KIR - brak 2 kirów w tym jednego tego, który jest najważniejszy przy utrzymaniu ciąży. I działamy. Za kilka dni owu, a ja jestem tak obstawiona lekami, że jak się teraz nie uda to chyba już zrezygnuje z posiadania drugiego dziecka. Nadzieję mam bo uczepiłam się myśli, że ta przegroda winna wszystkiemu. Trzymajcie kciuki.

Furiatka Third time is a charme 7 listopada 2018, 18:21

18 tydzień (17t5d)
Dzisiaj zdecydowanie nie jest mój dzień!
Od października dostałam podwyżkę. W sumie powód do radości. Po czym dzisiaj okazało się, że weszłam na kolejny próg podatkowy i wypłata jest niższa niż przed podwyżką. W przyszłym miesiącu też taka będzie. Miodzio...
Na dokładkę dostałam dzisiaj zdjęcie pamiątkowe z ostatniej podróży służbowej do Niemiec za jedyne 100 Euro. Kuźwa, ja naprawdę nie jestem piratem drogowym, a jak raz w roku nie dostanę mandatu, to nie będę sobą. Żegnajcie ciuchy i kosmetyki, które zamierzałam w tym miesiącu kupić.
Wisienką na torcie była natomiast moja dzisiejsza morfologia. Hemoglobina spadła do 9,9. Jupi jaj jej madafaka... Co ciekawe tylko hemoglobina niska, pozostałe parametry w normie, a ostatnio były o wiele bardziej rozjechane. Byłam u hematologa tydzień temu i zleciła całą masę dodatkowych badań. Wyniki na pierwszy rzut oka są w normie, więc naprawdę nie mam już pojęcia, co jest przyczyną. Żadne buraczane mikstury nie pomagają, suple też nie. Czekam jeszcze na jeden wynik - haptoglobinę, która odpowiada za rozpad czerwonych krwinek. Zobaczymy.
Jak nie urok, to sraczka. Wcześniej martwiłam się niskim TSH, wg endokrynologa niepotrzebnie, teraz ta nieszczęsna krew. Tydzień bez wizyty u jakiegoś specjalisty tygodniem straconym. Przekopałam się prze internety, nawet znalazłam kilka ciekawych artykułów, które mnie trochę uspokoiły. Wynika z nich, że moja niedokrwistość jest raczej lekka do umiarkowanej, ale wiadomo, że strach jest.

stayaway W oczekiwaniu... 7 listopada 2018, 19:22

10dc
25cs

Mam dość czekania. Dość głupich nadzieji. Dość egoistycznego podejścia "jeszcze może uda nam się polecieć do Tajlandii i pójdziemy do kliniki". Czym są jakieś cholerne wakacje w porównaniu z chęcią posiadania dziecka? Sama nie wiem, myślę, że próbowałam takim zachowaniem zatuszować zaistniałą sytuację i udawać, że nic się nie dzieje, no i że właściwie to chce jeszcze trochę zwiedzić przed dzieckiem. Ha! Nic bardziej mylnego. Jaka głupia byłam! Jak można samą siebie tak okłamywać? Pragnę dziecka bardziej niż czegokolwiek.. Bardziej niż sama jestem w stanie to sobie wyobrazić. Najwyższy czas zacząć działać. Mój ginekolog zrobił co mógł przez ten czas, ale już wiem, że nie we mnie jest problem. Potrzebujemy innego specjalisty. Potrzebujemy dobrego lekarza, w dobrej klinice, który nas naprowadzi co dalej. Mój M wiąże bardzo duże nadzieję z insemimacją. Nie mam pojęcia tak na prawdę jak to wygląda, czego oni potrzebują żeby para mogła spróbować inseminacji. Czy wyniki mojego M się choć trochę poprawiły? Jeśli nie, to czy będą wystarczające aby podjąć się owego zabiegu? Nie chce go zawieść, chce dac mu dziecko. Chce żeby on dał mi to szczęście. Chce w końcu cieszyć się pełną rodziną, chce poczuć jak to jest być mamą. Chce, pragnę, potrzebuje. Boże daj mi siłę i cierpliwość. Odpuszczenie i udawanie, że nie ma żadnego problemu nie pomogło. Dlatego wracam do gry, tym razem na poważnie.

Zrobilam badania tarczycowe...

I oto moje wyniki :
8490ee616d02210amed.png
Szczerze nie wiem co mam o nich myśleć...

Mój ma w środę androloga więc powiem mu żeby pokazał xD

Ale endo mnie niestety nie ominie... Muszę iść zrobić usg...
Idę ze względu na mamę bo prosi i się martwi o mnie... Bo jednak to u nas genetycZne...

Jeszcze godZinka i się w męża wtule ❤❤

gozik "Miłość na szkle" po stracie 7 listopada 2018, 22:44

Dziś skończyliśmy pół roczku! <3

Dziś również szczepilismy się i dowiedziałam się, że nasze Szczęście wazy już 10,3kg !!! Stąd chyba niewiarygodny ból w dole kręgosłupa...musze się zapisać do jakiegoś nastawiacza/fizykoterapeuty,bo mam problem z wyjęciem Małego z łóżeczka...
Pomimo, że zebale wyszły dalej Filipek spi kiepsko.Wczoraj między 22.40 a 8.00 wstawałam do niego 7razy...Rano czuję się jak zombi i zaczynam się zastanawiać kiedy nasz Synuś znów zacznie przesypiac noce,bo marzę o tym :O
Z osiągniec:
Sam sztywno już siedzi,tylko nie wie jak się do tej pozycji samemu podnieść.Dlatego szarpie mnie za rękawy, włosy, ręce czy twarz :P ważne,ze osiąga swój cel...:)
Sprawnie przewraca się z pleców na brzuch i odwrotnie (wreszcie,bo już zaczynałam się martwić).
Mamy już 6 zębów (prawie całą klawiatura), które się przydają przy gryzieniu palców u stópek :)
Śmieje się jak szalony,gdy coś mu się podoba.
Przemieszcza się po całej podłodze,gdzie go oczy poniosą.
Sprężynuje i próbuje stawać,gdy się go trzyma na rękach.

Tyle wszyscy na niego czekaliśmy (Siostra go po prostu uwielbia <3 )...Mam wspaniałe dzieci !

Czuję się źle, bardzo źle. Pierwszy wieczór i ranek z lekiem był w miarę ok, ale od wczorajszego wieczora jest dramat. Jest mi cały czas niedobrze, boli mnie głowa i brzuch na dole, jestem otępiała. A to dopiero drugi dzień, a mam brać przez 7 dni. Zginę, umrę, oszaleję.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 8 listopada 2018, 10:41

39 tydzień
Wszystko bez zmian.. Kulam się i ogarniam, trochę dom, trochę ogród

40 tydzień
Nie śpię po nocach, męczy mnie zgaga, mdłości i chyba tysiąc innych dolegliwości.. Wszystko nocą.. W dzień ok.. Bezsenne noce odbijają się tym, że w dzień jestem rozbita i marudna.. Do tego zaczęłam mieć objawy tachykardii, niskie ciśnienie i wysokie tętno bez wykonywania wysiłku.. Czasem leżąc po ok 140-150 ud/min..

41 tydzień
Dokładnie 40+0 ze względu na tachykardie kładą mnie w szpitalu i tu mam czekać na poród..

No to pięknie,!!! Zostałam na lodzie. Ginekolozka nie dała mi L4 bo nie widzi predyspozycji do jego wydania. L4 mam tylko do dziś a ja nie jestem gotowa wracać do pracy!!! Został mi tylko rodzinny z NFZ, który pewnie też jest bezduszny i mi tego L4 nie da i co dalej? Nie mam już sił do tych lekarzy i całej reszty :-(((((((
Kolejne wyniki przychodzą:
Zespół antyfosfolipidowy:
-p/c kardiolipinie IGG 2,0
-P/c kardiolipinie IGM 2,0


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2018, 14:33

Czuję się oszukana. Żadnego bólu jajników, żadnego kłucia, a glutek poszeeeedł. I znając mój organizm nie wróci już do następnego cyklu (o ile w następnym wróci). Ehhh.

Według testu już 2-3 dni po owulacji a temperatura nie skoczyła. Jest na tym samym poziomie... Wczoraj i przedwczoraj bolał mnie jajnik prawy. Nie rozumiem swojego organizmu mimo że tak uważnie go obserwuje :)

Słoneczko12 Trzeba walczyć do skutku! 8 listopada 2018, 15:25

Gdyby ktoś spojrzał na moje życie z boku to stwierdziłby: czego ona jeszcze chce. I wielu mogło by się wydawać, że szukam dziury w całym.

Jednak od jakiś dwóch tygodni nie funkcjonuję normalnie. Jestem po dwóch trudnych sesjach u psychologa i tak naprawdę nie wiem co mam dalej zrobić ze swoim życiem. Jest mi bardzo ciężko. Czuję się cholernie samotna. Nie mam po co żyć. Nie mam z kim tak od serca pogadać. Z mężem to już nie jest to samo. Od kilku dni nie potrafię mu powiedzieć, że go kocham. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale mam dosyć. Wino nie pomaga, czas na coś mocniejszego.

Jak już nie ma gdzie się cofnąć to trzeba PÓJŚĆ DO PRZODU!

Sama wymyśliłam ;)

Więcej pisać nie mam sił/czasu. Ale siły są, nawet może więcej niż zwykle. Walczę jak lew i wierzę, że wywalczę. I to zachowując pogodny wyraz twarzy. Zresztą co tam lew, czuję się jak czołg.

Krótki plan - jutro wychodzimy ze szpitala. To znaczy robię wszystko by tak się stało. (Żółtaczka u Jasia, naświetlamy).

Magic Niemożliwe 8 listopada 2018, 17:36

Dzisiaj podjęłam ważną decyzję.Co na nią wpłynęło? Oczywiście Lilka.... rano trochę zaspaliśmy do przedszkola bo Oliś jest w domu z powodu kaszelku. wiesz przyspieszony tryb ogaru :) Zaczynam z nią sie ubierać, poprosilam by zdjęła piżame i ubrala sie w ubranie do przedszkola. Rozebrala sie do golasa i nastapiło...."gdzie jest tatuś?" , mówię ze ubiera się bo razem jadą do przedszkola. I sie zaczeło... pierw sie rozplakała,że ona musi to zobaczyć tzn skontrolować i raczkiem wycofała się do sypialni i garderoby. Juz słyszę,jak sie.drze na ojca,że ma sie rozebrać i ubrać jeszcze raz.... ja już wiedziałam co to znaczy i wsparłam twarz o dłonie... chciałam wyć....darła się i awansowała. Mąż mi dopiekał,że powinnam na spokojnie z nia postępować bo krzyk i karnaie jej nic nie da... to dał popis...sam aie wydzierał na nią. Bo ile moż a tego znosić :( dziś napisałam na portalu przedszkola do naszej pani z grupy ze chciałabym sie spotkać i omówić sprawe Lilki. i ewentualnie udac sie do psychologa z nią. Bo ani ja ani mąż juz joe wiem jak i co mamy z nią zrobic :( nic nie działa. najgorsze,że ona jak już wraca z przedszkola i np chce posiedzieć z mama na dole to ona już wyję,bo chxe isc do przyjaciół na górę... i od tego sie zaczyna. codziennie. Mam ochotę wyjebać wszyarkie te jej zabawki do śmieci... serio...zgłupiałam i nie widze swiatełka w tunelu....

anemic Wielkie chcenie ... 8 listopada 2018, 18:17

Wczoraj szczepienie. Hanka uwielbia swoją pediatrę- szczerzy się do niej, oka z niej nie spuszcza.
Waży 5080, nawet lekarka zrobiła "uuuu" :D

Dopada mnie jakieś przesilenie jesienne mimo cudnej pogody. Najchętniej chodziłabym spać o 19.00 a wstawała o 10.00 zdarza mi się w ciągu dnia drzemnąć z wiszącą na mnie Haneczką.

Powinnam zająć się organizacją chrzcin, ale jakoś nie umiem się zabrać za to o.O a wypadają 2.12
Nie wspomnę, że nie mam kupionych ciuchów dla Hanki, ani dla siebie.
Nadal pożeram wszystko jak leci, co z resztą widać po mnie. Jak w czasie ciąży nie nabawiłam się ani 1 rozstępu, tak teraz mam już 2 o.O

Co wieczór pojawia się ból głowy.
Chwilami D.doprowadza mnie do furii. W zasadzie wszyscy doprowadzają mnie do furii.
Osz bym się wina napiła

amaniii Czekam, może się doczekam (: 21 października 2020, 11:14

32 dc

@ nie kwapi się aby przyjść. Daje jej szansę jeszcze dzisiaj. Podkusiło mnie i zrobiłąm test w 29 dc, biel aż raziła po oczach z jedna grubą krechą. Także czekam. Czekanie wykańcza. Ale.. ale nadzieje i tak mam. Taką cichutką.

Co zaobserwowałam u siebie ?
- milion nowych pryszczy
- od czasu do czasu ciągnie mnie w podbrzuszu i czuję lewy jajnik
- cycki chcą eksplodować, na prawdę dawno już aż tak nie bolały i nie zauważyłam aby były aż tak wrażliwe
- jakaś infekcja sie przypałętała
- tydzień walczyłąm z migreną
Oczywiście zawsze staram się tylko wyszukać u siebie objawów, a na pewno będzie jak zwykle..

A z bardziej przyjemnych rzeczy to dzisiaj moja bratowa rodzi, ma cesarkę, czekam na wiadomość kiedy maluszek będzie już na świecie :) Szkoda, bo zobaczę go dopiero w styczniu... Mimo wszystko bardzo się ciesze :)

Poza tym miałam dzisiaj bardzo dziwny sen słuchajcie..
Śniło mi się , że mieszkałam na jednym osiedlu z moja kuzynką i z balkonu widziałam, że biją i to dość mocno jej najstarszego syna.. dzwoniłam do niej, ale nie odbierała, zeszłam na dół aby mu pomóc a tam nikogo nie było ani nawet śladu po krwi.. W końcu dodzwoniłam się do niej i jak z nią rozmawiałam to w jakimś dziwnym pomieszczeniu zaczęła nachodzić woda z nie wiadomo skąd. I w sumie tyle zapamiętałam. A co znalazłam w senniku ?
,,Gdy patrzysz, jak podczas powodzi woda wpływa do pomieszczenia, jeżeli jest czysta, klarowna, może oznaczać wizytę ważnej osoby lub szczególne profity''

Bardzo ciekawe.. cóż za ważna osoba ? :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2020, 11:25

3 DC
Hej kochane. Dziekuje za wsparcie :* bylam w banku dzis i dostaniemy kredyt. Moze nie tyle co liczylismy ale starczy na wiekszosc wiec jestem spokojna.
3 DC a po mojej @ ani sladu prawie. Wczoraj sie lalo a dzis na wkladce bym dala rade :o szok! No ale nie narzekam. Maly mi sie dzis rzucił na gotowane ziemniaki zjadł poł takiego śporego a po 3 godz obudził sie z płaczem. Myslalam ze mu sie cos przysnilo ale ciagle plakal i kwekal i brzuch mial twardy. Tata szybko lecial dl apteki po koperek i espumisan bo ja na wyjezdzie i nie wzielam z domu ale zrobil kupke popuszczal bąki i przeszlo. Teraz juz smacznie śpi :) uff.

Jestem po transferze 5dniowej blastki 4AB :)
Z 8 oocytow 3 komorki jajowe byly dojrzale i zostaly zaplodnione i dotrwaly do stadium blastki! Takze dwa pozostale zarodeczki 4BB i 2BB poszly ma zimowisko. Odetchnelam dzis z ulga. Embriolog bardzo zadowolony z podanego zarodka, dobrze rokuje, ma cienka oslonke :) wiec dobre mysli mnie nie opuszczaja. A sam transfer? Było szybko, mąż był ze mną ale nic nie widział na monitorze jak sie potem przyznał... :) faceci!! :)

Pracowita noc. Zmęczona. Nadzieja na wyjście dziś miesza się z obawą,ze nas jeszcze zatrzymają. Dzisiaj ponowny pomiar bilirubiny i decyzja.

No właśnie - to się nazywa: bi-li-ru-bi-na. A nie 'bilurbina' jak do tej pory sądziłam.

Podobieństwo Jaśka do małego Witka jest niewiarygodne. Ale dociera do mnie powoli, że to nie jest Witek. Że my naprawdę mamy teraz DWA takie szczęścia! Dwóch fantastycznych chłopaków!

O rany jak ja bym chciała, żeby nas dziś wypisali! Trzymajcie kciuki!

Pobranie krwi.
Pielęgniarka patrząc na Jaśka: 'Ale żółciutki!'
Ja wcale nie płaczę tylko te oczy jakieś takie...
Wynik ok. 13
Osiwieję.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 9 listopada 2018, 10:02

Alergolog we wtorek. Pokrzyzowalo mi to plany wyjazdowe do mamy. Martwie sie. Poki co mam nową masc od pediatry, robiona na zamowienie. Dzis pospalismy do 8.15. I tylko jedna kupa w nocy. Alleluja. Udalo mi sie go przewinac bez wybudzania. Co prawda chcial ssac co 1-2h,ale szybko potem zasypialam wiec mam sie ok. Teraz spi mi na cycku a trza do Lidla hehe


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada 2018, 10:02

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)