Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 12 listopada 2018, 17:32

Rozmowa z moją przyjaciółką:

Ona: To teraz będziesz Emilowi rozszerzać dietę? Zupki i te sprawy?
Ja: Nie. Czekam aż skończy 6 miesięcy i będzie siedział. I nie będzie papek tylko jedzenie w kawałkach.
Ona: Oj, im później zaczynasz, tym trudniej przekonać dziecko do jedzenia. I dłużej karmisz cyckiem, tym mniejsza szansa na powodzenie w rozszerzaniu, bo dzieciak ciągle będzie chciał ssać.

Mówiła to próbując wcisnąć do buźki chociażby łyżeczkę barszczu swojemu prawie 2letniemu synkowi… I jeszcze powiedziała mi, że zdarzało się jej krępować mu rączki do jedzenie, żeby cokolwiek z łyżeczki przełknął. Ah, dodam jeszcze, że jak karmiła to stół zastawiony zabawkami grającymi, świecącymi, ruszającymi się – byle tylko dzieciaka czymś zająć, żeby nie zauważył, że je…
Oj, zdecydowanie ciągnie mnie do blw…

Wczoraj Mąż miał urodziny. 7 lat temu w swoje urodziny poprosił mnie o rękę, wtedy najwspanialszym prezentem dla niego było to, że powiedziałam "tak". W tym roku powiedział, że nie chce prezentu, tylko żebym była blisko. Zrobiłam więc trochę bardziej uroczystą kolację z winem i włoskim jedzonkiem. Wieczór spędziliśmy na oglądaniu po raz 20 obu części Sherloka Holmesa.
Wiem co w głębi serca chciałby dostać... Może na Gwiazdkę się uda.

Zauważyłam ostatnio, że Mąż ma bardzo dużą potrzebę bliskości. Nie chodzi mi o sex, tylko o takie zwykłe przytulanie czy choćby leżenie razem lub przebywanie w tym samym pomieszczeniu.
W sobotę, gdy sprzątałam w łazience to siedział na wannie i rozmawiał ze mną cały czas, to samo w kuchni, gdy robię posiłki. Zasypiamy przytuleni, w nocy po prostu musimy być zetknięci chociaż stopami. Za dnia bardzo dużo się przytulamy. Kiedyś tego nie było, dlatego trochę mnie to dziwi.

O piątkowej dyskusji z "kolegą" nie powiedziałam, nie chcę Go denerwować. Wystarczy już nieprzyjemnej atmosfery w pracy.

Prawi koniec @ :D
W końcu bo była straszna tym razem...
Nie wiem dlaczego D:

W środę mój Panicz idzie do Androloga znowu :D
Pokaże swoje wyniki i prosiłam aby moje też pokazał :P
Jestem ciekawa co gościu powie na te moje podwyższone anty-TG....

Wczoraj i dziś wciągnęłam troch słodyczy :D wiem nie powinnam, ale raz kiedyś chyba można :D
Jutro wracam do zdrowych nawyków :D

Dziś robiłam beze z kremem mascarpone i malinami :D oczywiście co mój powiedział " co tak mało" haha przez te 2 tygodnie chorobowego to on chyba zje wszystko haha :D wciąga teraz jak odkurzacz :D
Jedyny plus tego że obiadki bd miała gotowe wracając do domku :D

Ojeju jutro do pracy na rano :P hmmm o 4 trzeba wstać D:

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 13 listopada 2018, 13:41

Synek kończy jutro 5 miesięcy. Z dnia na dzień jest coraz rozumniejszy :) Z umiejętności, które powinien posiąść, a z którymi ma jeszcze problem to obroty plecy-brzuszek i odwrotnie. Daję mu jeszcze dwa tygodnie na nadrobienie, a później udamy się do neurologa żeby go obejrzał i dał nam jakieś ćwiczenia. Jeśli chodzi o rozwój fizyczny dziecka jestem zdania, że wszystko w swoim czasie, ale jeśli jest taka potrzeba to należy dziecko wspomóc. Synek dużo czasu spędza na macie (mamy taką dużą z tiny love), bawimy się tam w przewrotki, bujanie na boczki, dużo brzuszkujemy, chwyta zabawki bo ma tam też taką mniejszą matę albo po prostu leży i wydaje swoje dźwięki. Nie używamy żadnego bujaczka, nie sadzamy na kolanach, a próbę trakcyjną przeprowadziliśmy tylko kilka razy żeby wiedzieć jak mały się rozwija. Jesteśmy zdania, że jak będzie gotowy to sam usiądzie i zdobędzie kolejne etapy rozwoju. Ogólnie wg nas najlepszym miejscem do rozwoju jest nie wózek ani nasze ręce czy kolana ale podłoga. Już nawet przywykłam do jedzenia na podłodze obok synka ;)
Posiadam książkę „sprawdzian rozwoju psychoruchowego niemowląt”, która opisuje miesiąc po miesiącu co dziecko powinno umieć, bardzo przydatna.

8 DC
Hej. Co u nas? Nic ciekawego. Pranie, pakowanie. Ciągle myślę co na ten wyjazd wziąć, chociaż szwagierka ma dwoje rocznych maluchów więc w sumie co zabraknie to mi pożyczy dla małego.
Widzę że mój may ancymon coraz częściej podnosi pupkę na kolanach, szykuje się do raczkowania.
Jeszcze sam nie usiadł. A jutro kończy 7 mc.
Niedawno na forum był temat lulania kołysania do snu na rękach. Ja byłam twarda do momentu aż mieliśmy kołyskę. Niestety mały z niej wyrósł a kołysanie przeszło na moje ręce. Nie trwa to długo max 5 min i śpi, i to takie słodkie jak się przytuli do piersi i zasypia w moich ramionach że powiem Wam że wcale tego nie żałuję że się tak nauczył, chociaż jest coraz cięższy i czuć ręce i kręgosłup. Nie wiem jak to będzie jak będę w ciąży ale póki co do tego jeszcze trochę więc nie martwię się na zapas.
Ten cykl jednak nie będzie starankowy ponieważ moje płodne zaczynają się od czwartku i potrwają ok tydzień a ja przecież w czwartek wylatuję, wracam we wtorek więc teoretycznie jeszcze można by tylko że męża nie będzie bo w trasie bo wraca akurat teraz na weekend jak ja jadę więc z przyczyn niezależnych przekładamy na kolejny cykl ;)
Dziś zrobiłam sobie mega zdrowe śniadanie- płatki owsiane mleko jabłko cynamon i pestki słonecznika. jadłam 2 godz temu i ciągle czuję się najedzona :o może takie śniadania będę jeść i coś waga ruszy? Ważyłam się u rodziców i pokazało 75 kg, do wagi z przed ciąży zostało 2 kg. Walczymy dalej.
Teraz jak ćwiczę to już robię ćwiczenia na mięśnie brzucha. Jeju jak bolą! no ale ruszyć trzeba trochę brzuszek :)

Przestalam ostatnio pisać pamiętnik i ten tutaj i moj papierowy :D
Zdecydowanie za dużo spędzam natomiast czasu na forach i to kilka grup :/ i musze zestopowac z tym bo cały dzień leci mi na telefonie- smartfony to czyste zło. Robie sobie wiec tydzień przerwy za dużo tam informacji a moj kalafiorowy ciazowy mozg tego nie ogarnia :D nie wiedziałam że coś takiego jest i mnie wlasnie dopadnie.

Nasz piesek jest juz z nami ponad rok jak ten czas szybko leci a byl taki malutki pamietam jak trzymałam go na kolanach byl taki przestraszony.
Co roku w święta staram się coś dokupić na choinkę bo jednego roku wywaliła się na mnie choinka i prawie wszystkie bombki się potłukły a mieliśmy szklane :/
W tym roku chce zamówić przez instagrama ręcznie malowane uwielbiam szklane bombki;) czasami to tez fajny pomysł na prezent idąc do kogoś ;)

Lady_E , 13 listopada 2018, 09:47

28 tc.
Witamy się w 3 trymestrze :)

Waga plus 14 kg...
Samopoczucie ok. Plecy wysiadają... Malutka daje czadu :) Ale o dziwo całe noce śpi w brzuszku a cały dzień szaleje. Ciekawe czy tak będzie też po porodzie :)

Mąż znowu pojechał w delegacje. Tym razem Szwecja na tydzień. No jakoś damy radę bez niego. Chociaż źle znoszę rozłąkę w ciąży... On też.

Znowu posprzątam chatę na błysk bo co tu innego robić.

A poza tym nic się ciekawego nie dzieje. Byle do lutego :)

23t4d
Nic fascynującego się nie dzieje to nie pisze ;)
Tsh po euthyroxie 125 spadło do 1,62 także dawki mi pewnie nie zmniejszy... dzisiaj wizyta u endo. W czwartek u ginekologa i pierwsze spotkanie w szkole rodzenia.
Powoli kupuje rzeczy dla malucha i urządzam pokój. Zamówiłam m.in. dwa zestawy od mamaginekolog- noworodkowy i na przebranie. Fajne. Wszystko póki co pakuje do siatek i chowam ;) Wózek wybrany- mutsy nio. Ale kupimy dopiero po nowym roku, łóżeczko i komodę do pokoju Ernesta raczej też. Pożyczyliśmy już fotelik do samochodu i laktator.
Wczoraj przez pół dnia malowałam na ścianie w dziecięcym gigantyczny księżyc. Moim zdaniem wyszedł spoko. Odmalowuje powoli też meble. Już mało mi zostało. Pokój będzie stonowany w barwach beżowo-błękitno-złotych.
Ogólnie żyję sobie na spokojnie, że przecież jeszcze dużo czasu mi zostało... No i w sumie poniekąd to prawda.
Samopoczucie ok, tylko od wczoraj ciągnie mnie cała prawa noga, tak jakby reumatycznie.

22dc,

Ovu byla, czy nie byla? Dzis odnotowalam skok temp o rowne 0,2 stopnia, ale nadal jest to niska temp.. moze poleci dalej w gore i pojutrze zaznaczy mi ovufriend owu? Oby oby...
JEstem wykonczona, listopad jest mega ciezki jesli chodzi o prace, do tego co chwile ktos chory, ktos sie zwwalnia w ciagu swojej zmiany... jeszcze 2 tygodnie...

cykl 23
1 dc.

Przestałam się łudzić - przyszedł okres.
Łudziłam się tak bardzo, że w tym pierwszym cyklu w którym wszystko jest w końcu dobrze, w którym w końcu moje ciało działa tak, jak powinno, że w końcu w tym cyklu się uda. Skoro tyle czasu walczyłam o to, to teraz się w końcu uda. Jeszcze przedwczoraj i wczoraj się łudziłam, kiedy miałam plamienie, ale okres nie przychodził. No więc przyszedł.

Podjęliśmy decyzję, że odpuszczamy na parę miesięcy i wrócimy do tematu w wakacje. Niesamowite, jaki wpływ na całe życie mają te starania. Stałam się nerwowa, przygnębiona. Inne aspekty życia przestały mnie tak cieszyć, bo czekałam tylko na to. Odkładam życie na później, ślęcząc w pracy, która mnie nie satysfakcjonuje, w której cofam się w rozwoju, z szefem, który doprowadza mnie do szału. Bo przecież nie zmienię pracy, bo może zajdę w ciążę i co wtedy... Nie wypada tak, zmienić roboty i po miesiącu być w ciąży.
A przecież zawsze byłam taką pozytywną, uśmiechniętą osobą, która bierze sprawy w swoje ręce i załatwia. Gdzieś w ciągu ostatnich 1,5 roku moje życie zaczęło kręcić się wokół 5 wizyt u lekarza w msc, lekach o konkretnej porze, czekaniu na owulację, czekaniu na to czy endometrium urosło chociaż odrobinę, seksie na zawołanie jak już jest ta owulacja, czekaniu na testowanie, niepewności i depresji po tym, bo znowu coś poszło nie tak i nawet pieprzonej owulacji nie mam. A jak już mam, to i tak nic z tego.
Więc uznałam, że nie mogę tak dalej. Dostałam okres. Nie idę do lekarza po kolejne leki na wywołanie cyklu. Za dużo nerwów mnie to kosztuję, muszę odpocząć i skupić się na innych aspektach życia. I zaakceptować dzieci rodzące się wszędzie wokół mnie.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 13 listopada 2018, 10:50

Oj zgadzam sie z anemic. Ja sama kocham jesc, kocham wspolne biesiadowanie, kocham zdrowe i wlasnorecznie przygotowane posilki. Mam nadzieje, ze moj synek niejadkiem nie bedzie, ze bedziemy razem gotowac i palaszowac. I chyba jednak wbrew temu, co mowilam kilka miesięcy temu będę dalej jechać na kp… Chociaz mama, tesciowa etc już się dopytują kiedy zaczne Emilowi flaszke dawac. Haha. Jak to się czasem wszystko zmienia o 180 stopni. A te krepowanie raczek pieluszka to szok, jak mi o tym powiedziala...

Na szybko: mamy z Emilem 'zlote dni’. Humor mu dopisuje niesamowity. Budzi się z uśmiechem, ciagle chce się ‘kulgac’, podejmuje proby czołgania/pełzania. Dzis lezac na brzuchu ‘doczlapal’ kilkanaście cm do zabawki i zaczal ją żuć. Wydaje smieszne dzwieki, nauczyl się takiego wargowego ‘prrrrrr’, czasem do tego jezorek wystawia. Pluje przy tym niemiłosiernie :o) Mi się podoba, ze kupki robi rzadziej, w nocy zazwyczaj raz. Zaczyna odwracac glowke w strone dzwiekow albo jak się go wola. Wczoraj maz był w domu (dlugi weekend) i Emil obudzil się miedzy nami w lozku. Patrzyl na mnie. Potem obrocil się do meza (który spal). Potem znow na mnie. Znow na meza. Jeszcze tak kilka razy. W końcu obrocil się do niego i okrzyczał go takim smiesznym ‘Eeeeee’. Nie podobalo mu się, ze ciagle jeszcze spi hahaha. Chyba tez ustawia nam się rytm drzemania w ciągu dnia. Zaczyna się domagać regularnie kładzenia do lozeczka ‘po sniadaniu’ (ok 10). Wczoraj mi tak spal 2 godziny. Teraz tez spi. A tak w ogole to dziś do 8.30 spalismy. To mi pozwala odespać nocne pobudki, których wciąż jest kilka…

SKAZĄ w tej cudownej codzienności mojej i dzidziusia to skora i drapanie się… Emil nie może na SEKUNDE zostać sam. W dalszym ciągu, jak ide sobie zalac herbate wrzątkiem, to musze mu zalozyc skarpetki/lapki na raczki. Takie zestawy małego drapacza leza w kilku miejscach w domu, żeby zawsze można było mu zalozyc jakby co. Inaczej momentalnie drapando po tej biednej glowce. Skora ogolnie nie wygląda az tak zle po maściach, które teraz stosuje, ale ewidentnie cos jest na rzeczy. W badaniu morfologii krwi wyszedł pewien rodzaj leukocytów baaaardzo wysoki (norma jest do 3, a Emil ma np. 25) co (wg googla) swiadczy o alergii lub azs… Dzis lekarz! Dam znac!

I jeszcze duzy minus w tym naszym słodkim bytowaniu to relacja ja-mąż. Jest slabo… Maz wraca z pracy klapnięty. Ja ide spac zaraz po dziecku. Zero czasu tylko dla siebie. Rozmowy zdawkowe. „Co w pracy?” i jego krotka relacja. Moja relacja jak spedzilismy z Emilem dzień (ile pieluch, ile ssania etc). I tyle. Może gdybym dluzej wieczorami siedziała to mielibysmy chwile dla siebie. Na serial albo co. A nawet w ten dlugi weekend jak maz był w domu, to chciałam jego obecność wykorzystać, bo miałam trochę do zrobienia… Kartki swiateczne, prezenty pozamawiać z neta, ugotować cos, zrobić porządek w ciuchach dziecięcych, liste zakupow zrobić, bo wszystko sie w domu pokonczylo etc etc. No i planowac przeprowadzke musze. Tak, pod koniec roku przeprowadzamy się na troszkę większe mieszkanie. Tez 2 pokoje, ale większe o 10 metrow. Będzie miejsce dla Emila do zabawy. I lokalizacja fajna, bo pod lasem. Bede miala gdzie spacerowac. Troche mnie przeraza wizja wszystkich rzeczy w kartonach, rozpakowywania, układania… Wszystko na mojej glowie… I nie ma co pisać ‘angazuj meza wiecej’, bo mi już dawno rece opadly, dziewczyny…

Jeszcze szybciutka lista prezentow, których sobie z Emilem zażyczyliśmy od Mikolaja:

Doidy cup
termoforek z pestkami wiśni
Księga Dźwięków, Księga Ryków
AlaantkoweBLW
mata do jedzenia EZPZ
miseczka EZPZ
mufka do wózka
Pan Pierdziołka spadł ze stołka lub inne książeczki z wierszykami i super obrazkami

Emil chetnie przyjmie tez $$$, bo zbiera na wozek-przyczepke rowerowa Thule :o)

Jakieś 8 dni po ovu. W sercu tli się nadzieja blokowana rozumem. Porównywanie tego cyklu z cyklem szczęśliwym. Doszukiwanie się objawów. Pytanie, czy objawy powinny być takie same jak w poprzedniej ciąży?
Do końca tyg się wyjaśni...

17 cs, 3dpt
Jestem tak śpiąca, że nie umiem nad tym zapanować. To chyba wina relanium, które od transferu przyjmuję 2x1.
Rozumiem, że macica się musi wyluzować, ale na boga, chciałabym funkcjonować normalnie! :)
Dziś pierwsza weryfikacja: estradiolu, proga i bhcg (o ile dwa pierwsze hormony rozumiem, ale bhcg - po co tak wcześnie?!). Po otrzymaniu wyników wysyłam je do kliniki a lekarz oddzwania i mnie informuje co i dalej mam przyjmować. Wygodnie, nie powiem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2018, 07:22

Jak ten czas szybko leci.
Ja zaczęłam.zyc tak jak powinnam była kiedyś.
Zrobiłam w piątek mężowi niespodziankę zakupiłam bilety do kina. Więc sobotę spędziliśmy na zakupach a wieczorem w kinie. Super spędzony czas, takiego mi brakowało od długiego czasu. Zawsze nie było kasy na kino i inne przyjemności bo stale gin a tak...
Mieliśmy też iść na pizzę ale kolejka masakryczna i byśmy z godzinę czekali w kolejce
Niedzielę spędziliśmy u się na imieninach.
Więc mogę weekend uznać za bardzo udany.
Nawet już snuliśmy plany kolejnego urlopu w górach. Morze nam się znudziło objechaliśmy prawie całe. A od tego roku zakochałam się w górach. Marzy mi się dolina 5 stawów i dolina gąsienicowa tym roku brakło czasu.Ale chcę moje marzenia realizować w najbliższym wakacyjnych dla mnie terminie.
Wiecie zrozumiałam jedno, że przez starania oddaliliśmy się od męża i to bardzo. Przeważnie on zajmował się swoimi sprawami ja swoimi. Mimo że razem mieszkaliśmy jakoś z dala od sobie byliśmy.
Kolega z pracy dał mi wskazówkę i ja zastosowałam i od tej pory te dawne amory wróciły. Związek odżył, wszystko robimy razem. Jest inaczej. A my szliśmy w drogę zmierzającą do rozwodu, i co by to dało nic.
A czy dziecko będzie czy nie. To trudno powiedzieć. Ja odzyskałam to co potrzeba wiarę nadzieję i miłość.

Byliśmy na pierwszym, wprowadzającym spotkaniu z instruktorką napro.
Na ovufriend jest wątek "metoda naprotechnologii". Wątek ma około 360 stron. Po przeczytaniu pierwszych pięciu, gdzie laski wymieniały się danymi lekarzy, instruktorów, cenami, itd., zadałam pytanie: czym ta metoda różni się od innych metod objawowo-termicznych? Odpowiedź brzmiała, coś w stylu: "przejrzyj wątek, będziesz wiedzieć". No ok, w chwili obecnej przeczytałam 75 stron tego wątki i gdyby nie spotkanie z instruktorem napro, w dalszym ciągu bym nie wiedziała. Większość informacji na tym wątku, to poza wymienionymi, wyniki badań.

Po spotkaniu z instruktorką, już mam pewien obraz sytuacji. Model Creightona różni się od innych metod tym, że nie tylko bada występowania śluzu, ale też jego konsystencję, kolor, odczucie, zmianę, częstotliwość występowania w danym dniu. Po kilku cyklach masz się stać specjalistką od swojego własnego cyklu. Podobno po występowaniu śluzu, wydzieliny, można wyczytać jakieś choroby. I tu moja instruktorka powiedziała, że z kart innych metod lekarze również są w stanie wyczytać choroby, ale problem tkwi w lekarzach, mało z nich, normalnych, standardowych lekarzy, zwróci uwagę na objaw - mam mało śluzu - no proszę użyć lubrykantów itd. Ponadto przez sprawdzanie śluzu przed oddaniem moczu, dwójeczką, po nich, przed prysznicem, po nim, masz szanse zaobserwować ten śluz, nie tylko w momencie, kiedy jest on najbardziej płodny. Mi akurat do tej pory pojawiał się 1 raz w całym cyklu, i sorry za dosadność - wypadał ze mnie. Instruktorka stwierdziła, że nie wiem, czy tak było, bo nie szukałam go przecież. Trzymałam się tej swojej wersji, że jest raz.
Nie zanegowała mierzenia temperatury, stwierdziła, że jeśli mi to nie przeszkadza, to mogę mierzyć dalej, bo to też doda nam pewien obraz sytuacji. Kupiliśmy podręcznik - 60 zł, to spotkanie było bezpłatne, kolejne 120 zł. Na kolejne jesteśmy umówieni 1 grudnia. Pokazałam jej karty z ovufriend. Stwierdziła, że go nie zna, ale wydaje jej się bardzo rozbudowanym programem i sobie sprawdzi w wolnej chwili. Powiedziała, że jeśli mi wygodnie, to mogę zapisywać obserwacje w ovu, a potem przenosić je na kartę napro. Chwilowo już wie, że mam wczesną owulację i krótkie cykle, została wprowadzona w temat stawów, chudnięcia, pobytu w szpitalu, stresu w pracy, nietolerancji pokarmowych (bo napro każdego kieruje w stronę testów) tego, co robię samodzielnie dla regulacji (siemię, wiesiołek, sok z aloesu, a od dziś ocet jabłkowy). Zadanie dla Mężusia - codzienne pytanie na wieczór: "Kochanie jak tam śluz?" - kobieta ma obserwować i wychwycić najbardziej płodny objaw danego dnia, a mężczyzna ma wypełniać kartę.
I teraz kilka wątpliwości: zgodnie z napro do zapłodnienia potrzebne są - jajko, śluz płodny i żołnierzyk. 2 z 3 są po stronie kobiecej. I niby podchodzi się tak, że leczy się całą parę, leczy się też mężczyznę, czy też się go wspomaga, ale mam wrażenie, że to trochę tak - On ma miliony plemników, jak Ona będzie zdrowa, jakiś się przedrze przez te wszystkie przeszkody.
Był również wykład na temat tego, jak faceci bardzo łatwo się "ubezpładniają" czasowo, np. termy, sauna, gorące kąpiele - na kilka miesięcy nawet, obcisłe gatki, lapek na elektrowni, telefon w kieszeni, stres, ruch. Czy do mojego Mężusia coś trafiło? Nie wiem. Ostra afera potem była, bardzo ostra, nie będę jej opisywać, bo nie chcę jej pamiętać. Może to już ten poziom przeżywania, że nie potrafi inaczej zareagować. Dziś przeczytałam, że faceci, którzy nie są z natury tak empatyczni jak babeczki, w chwilach stresu, nawet tą odrobinę emocji wyłączają i nie panują nad tym. Kobiety w chwilach stresu uruchamiają dodatkowe pokłady wrażliwości. Ehhhh.

Jeszcze naproinstruktorka powiedziała mi, że ta metoda wprowadza standaryzację, tzn. "gęsty" to taki i taki, "rozciągliwy" to taki i taki, "nawilżenie" to takie i takie.
Powiedziała, że jajko w rzeczywistości jest zdolne do zapłodnienia 11-12 godzin.

Wiemy już po wstępie, że są 2 rodzaje śluzu: typ e "wilgotny" formujący się w kanaliki, którymi plemniki suną jak po autostradzie do celu, oraz typ g "suchy" formujący się jakby w kostkę brukową, nie do przejścia dla plemników. I minimalna ilość kanalików w śluzie to 25 na mm? I dowiedziałam się, że to można zbadać w labie.

W napro nie zaznacza się dnia owulacji, a dzień peak - nie jest to tożsame. Dzień peak to ostatni dzień z dobrym śluzem. Oczywiście zaznacza się już po. Owulka może wystąpić + - 2 dni do tyłu do przodu.

Zaraz siadam do napropodręcznika i będę czytać, co oznacza mój śluz. A później napiszę jeszcze o nietolerancjach pokarmowych, może komuś się przyda. Naproinstruktorka powiedziała, że bardziej liczą się nietolerancje pokarmowe kobiety, ale męskie też mogą wpływać na obniżoną płodność faceta.

A teraz anegdota z życia z Mężusiem:
M: "Krąsi, nie przesadzasz z tymi warzywami? Dynia, sałata, brokuł?"
K: "Nie, 5 porcji warzyw dziennie, pilnuję Cię, kiedy jesteś w domu"
M: "Gdybyś tylko mi pozwoliła, jadłbym same warzywa!"
K: "??????"
M: "Oczywiście, ale Ty mi przecież nie wierzysz, bo jak uwierzyć własnemu Mężowi"
K: "Jakie byś jadł?"
M: "Ziemniaki i pomidory!"
K: "??????"
M: "Myślę, że w formie frytek z ketczupem są do przeżycia"
:D:D:D:D

taśta Jak nie My to kto??? 13 listopada 2018, 19:20

Ja po wizycie i wyszłam lekko podłamana bo już mam 12 dc, endo piękne, śluz owulacyjny a pęcherzyk ma dopiero niecałe 13 mm- znowu po prawej stronie (zazwyczaj w tym dniu mam w granicach 16), doktor mówi ze jakiś płaski i niewiadomo co z niego wyjdzie :( w czwartek kolejny monitoring i wtedy się okaże czy cokolwiek w tym cyklu z tego będzie... ustaliliśmy też że jak teraz nie wyjdzie albo nie dojdzie do IUI to w przyszłym cyklu będę stymulowana i może trafią się 2 pęcherzyki.


raport z poprzedniej IUI:

przed obróbką:
objętość (ml): 6
koncentracja (10^6/ ml): 3,5
ruchliwe (%): 35
ruch postępowy (%): 25

po obróbce:
objętość (ml): 0,5
koncentracja (10^6/ ml):10
ruchliwe (%): 80
ruch postępowy (%): 70

dawka inseminacyjna 3,5 x 10^6

znacznie podwyższona lepkość ejakulatu (+++)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2018, 19:22

Jutro o tej porze będzie już po wszystkim. Trochę mam pietra, zwłaszcza o jajowody, czy będą drożne.

Ciąża rozpoczęta 27 września 2018

Marti... Goniąc czas 13 listopada 2018, 16:54

tesciowie dzis wyjechali o 13 Pani MAria przyszla na sprzatanie o 13.13 wiec generalnie wyczekuje jutra, kiedy zostaniemy same i bede mogla odpoczac. bo niby Pani M. sprzata za mnie, ale nawet jesli chwila pozwala, bo Ola sie ladnie bawi lub drzemie, to nie moge obejrzec np czegos odmozdzajacego w tv, no bo akurat tam sprzata. za przeproszeniem od soboty w tym domu swobodnie bąka nie mozna puscic :D no ale, bedzie jutro czysciutko. uzupelnimy jutro zakupy w biedrze. i zaczynamy nowy etap.

postanowilam radykalnie sie wziac za siebie. pamietacie pewnie jak wkleilam zdjecie sprzed cwiczen w domu, bo chcialam schudnac.... no potem sie rozchorowalam ja, potem Ola i ciagle bylo cos. zamiast cwiczyc i chudnac to faszerowalam sie byle czym na poczekaniu i slodyczami tez... takze zamiast na plusie jest na minusie. czuje sie zle, wiec zeby nie narzekac zamierzam sie w koncu za siebie wziac... tylko jakos tak ciagnie mnie strasznie do tego typowo polskiego menu i slodyczy.... przepyszne zamrozone pierogi z miesem domowej rboty... maja sie zmarnowac? moja babcia przez moich tesciow przywiozla mi kapuste z grochem.... no bardzo dietetycznie :) a co ja zrobie, ze ja strsznie lubie.... masakra. bardzo musze przestawic swoja psyche na inne tpory zywieniowe. wiem, ze moge i umiem, bo juz kiedys pod okiem dietetyka zrzucilam ponad 10 kg.... tylko po efekcie jojo i ciazy i jojo po ciazy, to mam do zrzucenia teraz 15 :) takze ten :D


co do diety, nie wytrzymalam, dzis rano dalam Oli do sniadania mieciutkie avocado. bawila sie super jedzeniem, ciumkala, upaprala sie, widac ze w slinie sporo rozdrobnionego nawet lyknela, ale nie spodziewalam sie, ze znajde w kupie jakies kawalki (wczorajszy kawalek marchewki z obiadu wrocil do nas dzis rano :D ), no a po sniadaniu w pieluszce w poludnie kupa z kawalkami avocado!!! jestem dumna i pisze te obrzydlistwa, bo Ola nie zaksztusila sie ANI RAZU dzis. dlatego myslalam, ze nic nie zjadla. a wiec idac za ciosem uparowalam jej pol marchewki pokrojonej w 4 slupki. widzialam jak kilka kawaleczkow przelknela. takze czekam na zatoczenie kregu natury :D aaa i jeszcze z zupelnej ciekawosci, gdy Ola bawila sie wczoraj na rekach taty cala zielona gruszka, zrobilam w niej dziurke, zeby poczula smak (nie chce jej dawac owocow, chce zaczybnac od warzyw, ale ja glupia matka... no coz bylo to silniejsze), no wiec zrobilam dziurke w gruszce a moje dziecko az oszalalo z radosci, wyciagala jezyczek, lizala ta dziurke, a jak jej sie odebralo gruszke to leciala calym cialem za gruszka do przodu. a potem ryk, ze juz nie ma. no a ja chcialam tylko sprawdzic ;p wiec juz wiem, ze owoce pojda kiedys duzo latwiej. no bo slodkie. takze wracam do warzyw i gzrcznie praktykujemy. mialam czekac te dwa tyg, ale ide troche za ciosem. obiecalam sobie, ze raz dziennie cos jej podam, tak dla zabawy :) siadamy wtedy przy stole, Ola na kolanach u mnie i jedziemy z koksem.... aaaa najbardziej ona lubi kiedy ja trzymam marchewke, a ona steruje moja reka. przez przypadek to wyszlo, a okazalo sie, ze jest cwaniutka. wiem, ze nie moge jej tego uczyc, ale smieszne i mile doswiadczenie to bylo :D

Ola jeczy. nudzi jej sie :) lece


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2019, 12:46

Hej ludzie ! ;)

Byłam wczoraj na pierwszej wizycie w klinice niepłodności .. :)


Podeszliśmy do recepcji podpisać zgody, założyć karty,
później poprosiła nas pani koordynator do siebie i analizowaliśmy nasze dokumenty itp.

Poszliśmy na poczekalnie i kazali nam czekać za wizytą u lekarza,
nie czekaliśmy długo może z 5- 10 minut i pani z recepcji podeszła do nas i powiedziała że lekarz czeka na nas u siebie w gabinecie, poszliśmy ( pełni obaw ale i nadziei :D )

Pan doktor stwierdził że bardzo długo już się staramy i że dziwne że jeszcze nic nam nie wyszło, mimo moich i męża idealnych wyników.. :/
Zaprosił mnie na fotel ginekologiczny żeby podejrzeć moje jajniki co tam się dzieję,
a tam niespodzianka w prawym jajniku 11mm pęcherzyk a w lewym uwaga 19 mm!
Ja w szoku bo to dopiero 11 dzien cyklu, pan doktor w jeszcze wiekszym szoku ze jajniki funkcjonują tak jak powinny i nie rozumie dlaczego jeszcze nie zaszłam w ciążę.
Przeanalizował jeszcze nasze papiery i stwierdził że inseminacji nie ma sesnu robić bo szkoda czasu i pieniędzy.
Dał skierowanie na kilka badań krwi, mężowi na badanie nasienia rozszerzone ( po to żeby mieć świeże)

Ogólnie mówił że zaleca nam odrazu in vitro chciały sprawdzić czy moje jajeczka łączą sie z plemnikami męża, mówił że może tam jest jakiś problem :)

W sumie po to poszliśmy do kliniki, pod względem in vitro..
Dał też wstępne badania krwi do In vitro...


Pierwsza wizyta na duży plus :)
Pan doktor bardzo miły, reszta personelu także :)



Chyba dzisiaj mam owulacje, czuje lewy jajnik jak daje czadu :D
Zobaczymy jak temperatura bedzie jutro wyglądać :)


Buźka ;*

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)