Dziś wzięłam ostatnią dawkę leku, na szczęście bo przy dłuższym stosowaniu chyba bym umarła!
Rano było źle, tzn. przez godzinkę od wzięcia leku było jeszcze w miarę ok, ale potem do 16:00 dramat... Śniadanie podchodziło mi do gardła, miałam bardzo nieprzyjemny posmak w ustach, bardzo bolała mnie głowa i o dziwo lewy jajnik, który nie powinien się odzywać, bo torbiel jest na prawym! Ledwo mogłam pracować, wszystko sprawdzałam 4 razy żeby nigdzie się nie pomylić.

Trochę urósł mi biust, ale bardzo niewiele. Na buzi mam kilka krostek, ale to też nie jest to co zazwyczaj miałam przed @.

A wiecie co jest najśmieszniejsze? Że sama siebie denerwuję. Przecież byłam u lekarza, mam torbiel, nie widać było ciałka żółtego, a ja oczywiście z tyłu głowy mam myśl o wysokim poziomie progesteronu, który teoretycznie powinien potwierdzać, że jednak miałam owulację.

Miesiączko przychodź bo oszaleję :(

Anuśla Musisz dać życiu szansę 14 listopada 2018, 08:41

Przyszla @. Cykl 25-dniowy, poprzedni 23-dniowy. Jednak przeprosze sie z bromkiem, po nim mialam 28-dniowe cykle. Mąż dziś powtarza po roku HBA i posiew. Co z tego skoro to ja szwankuje, wiem że to chodzi o mnie. Jutro mam rozmowe o prace, nie wiem jak sie przygotuje, ryczec mi sie chce, a jeszcze w obecnej pracy cały dzien musze wysiedziec. No i bilans jest taki: bezdzietna i z wlasnej woli bezrobotna od stycznia. Super, super, niezle mi sie to życie ułożyło. Edit: HBA męża 80%. Norma! Ciesze sie bardzo ale czuję niepokój, coś mi podpowiads, że to przeze mnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2018, 16:48

Sanderson Marzenia o dziecku 14 listopada 2018, 08:58

15cs
14dc

Wizyta u ginekologa była dość "owocna".
Wykryty pęcherzyk 16mm w lewym jajniku, więc dość duży jak na 10 dzień cyklu.
Tym bardziej, że owulacji jeszcze nie było.
Mam do zrobienia szereg badań z AMH, przeciwciałami i prolaktyną po obciążeniu włącznie.
Ale to dopiero między 2-5 dniem cyklu.
Pobrał mi cytologię, wymaz i DNA, żeby określić czy nie mam chlamydii, bądź innego dziadostwa.
Ogólnie trochę się przestraszyłam, bo mówił coś o podejrzeniu hashimoto, insulinoodporności.
Zrobię badania i mam nadzięję, że się sporo spraw się wyjaśni.
No i bardzo narzekał na lek Clostilbegyt, który brałam 4 cykle.
Stwierdził, że to już przestarzała metoda, słabo działająca, powodująca sporo skutków ubocznych.
Teraz między 16-27 dniem cyklu mam brać progesterone besins.
Także czekamy na @ i idziemy na badania.

Pinka. Piąty transfer 14 listopada 2018, 09:08

6dc

Ostatni dzien z clo w tym cyklu. Przyznam ze tym razem pobolewala mnie glowa, bylam/jestem marudna - tak twierdzi moj maz :), czuje jajniki.

Cos nie mam humoru. Dziewczyna ktora odeszla od nas z pracy urodzila miesiac temu chlopczyka. Wyslala dzis zdjecie, ladny maluch. Troche jej zazdroszcze, ale tylko troche bo kobita miala swoje lata i tez sie leczyla. Wystarczylo rzucic prace u nas i od razu zaciazyla. Jest szczesliwa.

Ostatnio tez rozmyslam o tym czy gdybym byla z kims innym to czy takze mialabym problemy nieplodnosciowe. Moze nie pasujemy do siebie z mezem biologicznie?

Dziś wyniki kariotypow i mój i męża prawidłowe. W poniedziałek genetyk. 14 grudnia wizyta w Warszawie u dr Jerzak. Teraz jadę odebrać homocystex.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2018, 16:02

Jestem. Żyję. Mąż też żyje. Wróciliśmy.

Nie udało nam się zajść w ciążę. 😔

Dziękuję za troskę, wsparcie i otuchę. Również w imieniu Męża. Odezwę się, tylko potrzebuję jeszcze trochę czasu na swoje emocje.

Justyna27 Nikt nie wie co przyniesie los... 15 października 2019, 23:39

1dc 7cs
No proszę, i tak o to moim narzekaniem wywołałam @ 😁. O dziwo nowy cykl rozpoczynam w dobrym nastroju i z nową nadzieją. Poprzedni cykl całkowicie zmarnowałam ale w tym wracam do walki 💪. 2020 rok będzie nasz! Wierzę w to!

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 14 listopada 2018, 11:05

Wczoraj tragiczny dzien. Lał deszcz. Gdańsk się zakorkował jak piekło. Do lekarza jechaliśmy godzine, wracaliśmy 1,5h… Swietna lekarka. Mniej swietna diagnoza. AZS polaczone z zapaleniem lojotokowym. Nawet fotki Emilowi zrobila, bo taki ‘ciekawy przypadek’.
Zalecenia:
-Fenistil 3x dziennie po 7 kropli (duza dawka)
-kąpiele w octenisanie
-dezynfekcja miejscowa po kąpieli octaniseptem
-2xdziennie przez 7 dni pimafucort (steryd), potem 2xdziennie przez 7 dni advantan, potem 2x w tygodniu advantan przez 2 tygodnie
-po załagodzeniu najgorszych objawow: demsa 3x dziennie przez 7 dni lub cytelium 2x dziennie
-dla mnie dieta niklowa (tudzież bezniklowa) – guglalam, bez sensu, nikiel jest wszędzie…
-probiotyk vivomixx
-mąż ma sobie zrobić testy alergiczne, bo wygląda na podejrzanego…
-zaprosila nas na spotkania rodzin z problemami ‘szkola atopii’
Za miesiąc kontrola. Jak nie będzie poprawy to oddzial…
Oby była poprawa. Emil tak się meczy. Serce mi peka.
Wczoraj padliśmy wszyscy tuz po 20. Nawet maz. Dzis ogarniam te leki/kosmetyki i jazda dalej…

Nadaje z oddziału. Trzymajcie kciuki!

inaa Mama,Tata i ...? 14 listopada 2018, 11:31

98% ciąży

Jutro cesarka... ja umieram ze strachu.
Podają jakieś relanium?

Boje się...
Boję się i cesarki i macierzyństwa....
Boję się....

Magic Niemożliwe 14 listopada 2018, 12:11

Dziś rozmowa z wychowawczynią Lilki i umówienie wizyty i psychologa. Choć jest nieco lepiej tp i tak nie jest idealnie...
Nie chciałam pisać bo oczywiście zepsuło mi to całkowicie nastrój.... dostaliśmy odmowę na kredyt....absurd totalny, mąż poszedł za ciosem i po zasięgnięciu opinii napisał pismo o wskazanie artykułu z jakiego nam odmówili skoro mamy zdolność i dew jest przeswietlony i jest ok... ale nie zmienia to faktu,że grunt nam sie osunął. Nasza agentka Madzia poleciała do swojej babki od kredytów i lecimy od nowa.... dok, zaświadczenia i wnioski. znowu miesiac czekania, promo w sklepach mi uciekają...ale nie przeskocze tego. P.Monika sama stwierdziła,że jak ktoś.o zdrowych zmysłach składał nasze dok-dwie działalności w tym jedna sp zoo- do banku pko... ale to nic. Mamy przedłużoną rezerwację i nowe dok od dew. Czekamy. Stwierdziła, że mamy zdolność na 480tyś.... a ta poprzednia dawała nam tylko 400 max... no nic.
Słowo o dzieciach. Staram się zachować opanowanie, staram się dla dzieci i męża bo widzę jak ta chora i patowa sytaucja sięna nich odbija. Zaczynam rozumieć dużo więcej,pracuje nad poprawą. Wiem, że sporo zależy od mojego nastawienia, nastroju. Byłam u endo, dostałam leki i może się poprawi, no włosy mi wyszły, że szok :(
Lilka zaczęła trochę mniej sie awanturować. Oliś ma jakis bunt, Kornel powoli ma rozszerzaną dietę.... ja nie ogarniam :D Oliś dziś poszedl 1 raz po tygodniu w domu, podobno była awantura i płacz... wczoraj dzwonila do mnie włascicielka ze żłobka, że zamykają oddział Olisia i pytała o przeniesienie go bliżej Lilki przedszkola. Bez namysłu sie zgodziłam,bo Oliś tu chodził z maluszkami a w drugim oddziale sa dwie grupy wiekowe. Także same korzyści.
Między mną a mężem juz jest ok. Choć dalej nie mamy zbytnio czasu dla siebie, trzeba to naprawić.

Zaczynamy 15 tydzień przygody.
Ostatnie 2 tygodnie super. Dziecię funkcjonowało wg luźnego planu tj. jedzenie, bekanie, zabawa, leżenie na brzuszku, zmiana pieluchy, spanie. Bez problemu. I tak było tego tego weekendu. A raczej tuż po nim.

W weekend odwiedzili nas znajomi, z noclegiem. Zdziwieni jakie grzeczne dziecko mamy. Jadła, była radosna, poszła grzecznie spać po kąpieli, w nocy tylko do karmienia. Spała, nawet nie przeszkadzały jej hałasy innych dzieci.

W pon mąż miał urodziny, przyszło więcej ludzi, m. in jego rodzina. I nie wiem, czy to mój stres podświadomy, czy to że był większy rozgardiasz jak zwykle, czy to że co chwilę ktoś chciał ją na ręce, a kiedy wyszłam na chwilę i zobaczyłam, że teściowa stoi nad Małą i na cały regulator próbuje ją zabawiać krzycząc KUKU KUKU to prawie mleko się we mnie zagotowało. A mąż na to nic, bo chyba nie wpadł, może intuicji mu brak, że nasze dziecko lubi jak mówi się do niego jak do CZŁOWIEKA, spokojnym tonem, normalnie. No ja tak do niej mówię.
Nie miałam Małej na oku cały czas i chyba przetrzymała drzemkę. Teściowa się do niej dorwała, mimo że uprzedziłam męża że ma nie brać dziecka po paleniu papierosa. A on na to, że przecież trochę czasu minęło. Tak, z pół godziny.
Efekt był taki, że Mała się darła cały wieczór. Nie mogłam ukoić jej płaczu. W końcu wygoniłam wszystkich z sypialni i oznajmiłam, że kąpię dziecko. SAMA. Męża też wygnałam pod pretekstem że to przeciez jego impreza i ma iść do gości.
Dziecię w kąpieli pogodne. Do momentu, aż ją ubralam. Potem ryk. Tak z godzinę chodziłam musiałam ją kołysać, a ona cały czas płakała... Jak ją uśpiłam, to wybudziła się ze snu z płaczem. jak nigdy. W weekend też mieliśmy gości, ale żadnych takich akcji.
Ehh może ona wyczuwa moje nastroje. Mimo, że staram się nie denerwować.
Maż twierdzi, że to przypadek, że ona akurat tak płacze, jak jego rodzina nas odwiedza. Wiem, że może być mu przykro. Ale we mnie już chyba taka wewnętrzna niechęć już zostanie. Może powinnam zapogieawczo melisę pić przed takimi spotkaniami?
W niedzielę chrzciny. Boję się, jak to będzie.

22 dc - owulacji jeszcze nie było- progesteron wczoraj 0,16.

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 14 listopada 2018, 12:28

14 dc.
Byłam wczoraj na monitoringu. Nieco późno ta wizyta ze względu na Święto Niepodległości i długi weekend. Zero jajeczek. Jajniki nie bolały, najwyżej trochę ćmił prawy więc nie byłam zaskoczona tą informacją. Gina mówiła, o czym sama wiem, że owulacja co miesiąc jest z jednego jajnika naprzemiennie. W 1 cyklu stymulowanym wypadała na prawy - brak odpowiedzi, potem lewy - jedno dorodne jajo i w tym cyklu wypada prawy - brak odpowiedzi. Zasugerowała, że prawy jajnik jest za mało albo wcale nieaktywny, a lewy pracuje i daje pęcherzyki. Jeśli ta teoria się potwierdzi będę jeszcze 3 razy stymulowana co drugi cykl, bo wg niej nie ma sensu faszerować się lekami, gdy jajnik i tak nie odpowie. Zaraz zmierzam poczytać jakieś rzetelne artykuły w tym temacie, o ile takowe znajdę. Trochę się podłamałam, mam zaraz myśli, że jak zajdę w ciążę pozamaciczną i usuną lub uszkodzą lewy jajowód stracę całkowicie możliwość posiadania potomka. Cała nadzieja w następnym cyklu i zastrzyku na pęknięcie, tym razem MUSI się udać. Wszystko będzie jak natura chciała, więc MUSI się udać.

Dobrze chociaż, że wiem co może być przyczyną. Najgorzej jak się nie udaje, a wszyscy dookoła mówią, że jest zajebiście, że nie ma czego leczyć.

Zachodzę w głowę jak to możliwe, że jajniki są w tak opłakanym stanie, że jeden nawet nie działa, podczas gdy hormony wypadają dobrze, niektóre bardzo dobrze, nie mam problemów z nadwagą i innych typowych objawów PCOS. To inne kobity z pełnoobjawową chorobą zachodzą stosunkowo szybko. Może właśnie dlatego, że tam jest CO leczyć? Zrzucenie wagi, leki, zmiana diety. Wtedy wszystko się normuje. Może lepsza do wyleczenia jest postać PCOS powodowana przez nadwagę i zły styl prowadzenia się, niż ta o podłożu genetycznym... Bo logicznie rzecz ujmując w pierwszym przypadku sami doprowadzamy się do choroby i sami możemy z tego wyjść, a to co zapisane w genach jest niezmienne, może czasem nienaprawialne.


Gdyby tak udało się w grudniu, byłoby pięknie. Gdyby tak w ogóle się udało...
Mam nadzieję, że u was troszkę lepiej, zapuściłam się ostatnio w czytaniu pamiętników przez nadmiar godzin w pracy. Zaraz nadrobię zaległości :)

Mania86 Czy zostanę kiedyś mama...? 14 listopada 2018, 13:39

Zawsze lubilam czytać pamietniki z ovufriend bo z wieloma historiami czulam sie jakbym czytala o sobie. Myślałam nie raz, aby tez zaczac pisac, ale zawsze myslalam... Nie, czuje ze w tym miesiącu sie udalo, nia ma sensu zaczynać. A okres zawsze przychodzil i nic z tego nie wychodziło. Dziś tez mialam wątpliwości, ale chyba potrzebuje tego pisania. Może będzie mi lzej na sercu....

ŚRODA
Strasznie mi dzisiaj źle i smutno :(
Nie wiem czy to ta pogoda jesienna tak na mnie wpływa czy całokształt :(
Wczoraj dostałam burę w pracy - cholera wie o co, szefowa miała okres i wszystko jej nie pasowało (podtrzymuję moją teorię, że kobieta szef to tragedia!!!). No i boję się dzisiejszego dnia... mąż uważa, że za bardzo się stresuję i biorę wszystko do siebie i to mnie wykończa psychicznie. Że powinnam jednym uchem wpuścić, a drugim wypuścić. I tak by było najlepiej. Bo kobita się czepia o pierdoły - o nic konkretnego. Więc po prostu ma zły dzień i się musi na kimś wyładować :(

Źle mi też strasznie od czasu jak się dowiedziałam, że ta moja znajoma z pracy jest w ciąży. Ciągle zerkam na nią z zazdrością, a ona widać, że promienieje szczęściem. Na razie wiedzą tylko nieliczni... To jedno z tych okropnych uczuć które nie powinno mieć miejsca - zawiść... Czy ja kiedyś będę miała swoje dzieci? Czy jest mi to dane? Czy tam na górze ktoś o mnie pomyślał? I właśnie dopadł mnie dół gigant :( nic mi się nie chce :( i jeszcze dzisiaj druga zmiana do wieczora :( echhhh :(

I jeszcze chyba przegapiliśmy dni płodne, bo mnie zaskoczyły i przyszły duuuużo wczesniej :/ śluzu nagle mega dużo od dwóch dni, testy pozytywne od wczoraj a my nie serduszkowaliśmy jeszcze ani razu w tym cyklu :( ledwie mi sie okres skończył a tu już dni płodne! No ale dupa! Dziś już nie ma śluzu, wiec już po owulacji prawdopodobnie, może dzisiaj rano była? albo w nocy :/ kurdeeeee no szlag by to trafił :(

nie wiem.... wszystko nie tak :/ moze ta pogoda mnie dobija? Mam dość :(

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 23 stycznia 2019, 12:11

Dziecko się uśmiecha! Przebiła mu się wczoraj druga górna jedynka (jego czwarty ząb) i jakby lepiej. Tylko czemu uśmiecha się już od 3 w nocy... ;) I zaczął też powoli pełzać. Denerwuje się przy tym okrutnie, bo pełzanie wychodzi mu tylko przy bosych stópkach a w skarpetkach się ślizga. Nie nadążam za nim, really, zmienia się z dnia na dzień :)

Kalejdoskop ostatnich dni

Leci nam 25 tydzień. Wspólny. 5,5 miesiąca.

Młoda zaciekle ćwiczy prowizorkę raczkowania. Zwłaszcza wieczorem, przed kąpielą. Woli u nas na łóżku, niż na macie. Poszczególne części ciała nie współpracują ze sobą - a to ręka gdzieś w tyle. Ugina nóżku, dźwiga pupę. Bardzo wysoko podnosi głowę, odrywa klatkę piersiową, tryskając jednocześnie radością, zawiadacko się uśmiechając. Patrzy tak bystrze na wszystko.
Nie lubi być sama. Na macie czasem się zajmie, ale jak znikną z pola widzenia to krzyczy. Lubi przyglądać się różnym czynnościom domowym. Wieszanie prania ją raduje. Lubi moje stare, brzydkie, kolorowe legginsy. Cieszy się do nich, kiedy wiszą lub mam je na sobie.
Obraca się na boki, czasem na brzuch (jak jej się zechce). W łóżeczku przekręca się i leży w poprzek, wystawia nogi na barierkę lub kopie przewijak tak, że podskakuje. Rzuca smoczkami.

Ogólnie w ciągu dnia grzeczna, tylko towarzyska i wszędzie muszę ją brać. Chodzimy na spacery, chociaż trochę wkurza się na ubiór i marudzi - bo celowo nie biorę jej w porze drzemki - co by się zmęczyła i zasnęła w domu.

Udało się ją w miarę uregulować, tj, chce się kąpać i spać na noc około 19-20. Śpiewa "aaa" nawet jak jesteśmy w gościach i wybudziła się z drzemki. Nawet teściowa ostatnio nas nie zatrzymywała tylko powiedziała żeby faktycznie brać Małą do kąpieli.

To, że idzie spać na noc to jedno. A to że wstaje co 1-1,5 h to drugie.
I uznałam, że mój powrót do pracy to trochę szaleństwo, ale dzieci tak prędko nocy nie przesypiają (np. mojej siostry córka ma 1,5 roku, wstaje w nocy i drze się, ze chce mleko - bo idą jej zęby i umie mówić).
No i podpisałam w zeszłym tygodniu umowę, zaczynam 6 lutego.
Obecnie przygotowuję się (rodo-srodo - przetwarzam mnóstwo danych i muszę dostosować wiele spraw, ale już powoli się wdrażam i ogarniam, nawet zakupiłam specjalny pakiet dla mojego zawodu).
Ostatnio jak wyszłam z domu, to maż musiał Małej dać o 9 obiadek, nie chciała mojego mleka (świeżego) z butli. Pluła. Jak wróciłam, to jadła pierś i co chwilę zerkała z uśmiechem do góry, czy na pewno jestem. Cwaniak. Cycek.
I dlatego zamówiłam kaszki helpa. Będą ją powoli uczyć. Dziś ugotowałam trochę kaszy jaglanej zwykłej, ekologicznej, na wodzie, dodałam odrobinę masła i brzoskwinie z hippa niedosłądzane. Bardziej grudkowata konsystencja i widzę, że mniej jej podchodziła, niż papki.
I w ogóle jest bardzo zainteresowana jedzeniem. jak jem owsiankę, to siedzi mi na kolanach i patrzy. Otwiera buzie...
Chce mi wyrywać kubek. Kilka razy dawałam po łyku z doidy cupa, ale jeszcze mnie to przeraża.
Daliśmy jej też trochę pić przez słomkę, b ostrożnie. Ciągnie. Chcemy kupić bidon ze słomką, polecacie coś? Na allegro widziałam cos takkiego: https://allegro.pl/oferta/b-box-innowacyjny-bidon-ze-slomka-rozowy-7793732671 i zastanawiam się czy jest warte uwagi.

A u mnie na wadze 65,5 kg.
Rozpisałam sobie dietę. Jadłam powyżej 2000 kcal coś miedzy 2200-2400, wszystkie kasze, ryże, makarony, żadnych mega restrykcji. Tylko zblilansowane na chude źródła białka i dużooo surowizny. Jemy sporo surówek. No i ćwiczyłam. Nic ambitnego. Tabtta 4 minutowa (zawsze po rozgrzewce) i czasem jakiś trening aerobowy lub pośladki z melb. No i codzienne spacery od 30 do 60 minut.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2019, 12:48

9 DC.
BARTUŚ KOŃCZY DZIŚ 7 MC!
Hej, dziś wpis w sumie krótki. Mały śpi, ja padam na twarz bo trochę sprzątałam, zrobiłam ciasto, ciągle myślę czy wszystko wzięłam na ten wyjazd.
Mój mały kończy dziś 7 mc. Jeju jak szybko zleciało. 7 mc temu leżałam sobie w szpitalu od pasa niewładna, z małym przy cycku, z mężem na sali nie wierzyliśmy że to już, że już jest z nami nasz synek. A teraz? rozrabia mały, pełza sobie gdzie chce, wszystko go interesuje. Z niecierpliwością czekam aż usiądzie sam :)
Teraz zaczyna się kolejny etap. Walka o rodzeństwo dla Bartusia. Boże dopomóż o rychłą ciążę :)

Marti... Goniąc czas 14 listopada 2018, 16:16

Jestem przewkurwiona.

Po co przenosze sie na prywatne szczepienia i place 3x wiecej za szczepionki niz na nfz (tak tak. 6w1 300 plus pneumokoki 300 ) zeby odbijac sie od drzwi?

Dzis byla wizyta szczepienna. Ktora zostala przelozona na "zadzwonie do Pani, jak beda szczepionki, estymacyjnie koniec listopada". No zesz w morde jeza (nie obrazajac naszego Jezyka ;) ). Tak wiec dzis wazenie tylko i pomiary obwodow.

Oli brakuje rowno 10 dni do 6 miesiecy. Wazy 7910. Lekarz powiadziala, ze ma perfekcyjne proporcje. Nie jest ani za gruba ani za chuda. O dziwo nie zjebala mnie za mm. Powiedzialam, ze wlasnym mlekiem karmie juz tylko rano (taka smutna prawda. Mleko ucieka juz ... rano ostatnio odciagam ok 70 ml.... gdzie jeszcze miesiac temu butelka pelna 160ml a czasem 220....). Ale powiedziala ze to super. Ze zawsze tych przeciwcial troche dostaje. Podniosla mnie tym bardzo na duchu. Az zaczelam pic znowu femaltikier. Moze choc na jeszcze jedno karmienie uda się rozbujac.... ja wiem ze jak na kpi tylko, bez dostawiania malej to i tak chyba niezle 5.5 miecha pociagnelam. I nawet myslalam o wygaszeniu laktacji. Ale po tej wizycie chyba z troche poczulam sie zmotywowana. Aaa no i niepotrzebnienpodawalam jej witamine d3. Kazali mi do tej pory bo kpi mialonwieksze proporcje. A tak d3 w mm dostaje.

W sobote jedziemy do lodzi. Nocujemy u moich tesciow cale 3 dni. Weekend obfity w spotkania. W sobote urodziny mojego chrzesniaka. W niedziele odwiedzamy znajomych. W poniedzialek musze stawic sie w sadzie na zeznania jako swiadek przeciwko własnej matce.... ehhh. Te dziewczyny, ktore mnie sledzily dluzszy czas, wiedza ze mam chora mame. Czas uporządkować sprawy. Dzieki temu, ze tata podjal te kroki docelowo bedziemy mogli ja leczyć. Takze trzymajcie kciuki zeby stawila sie w sadzie i zeby sprawa nie wlekla sie wiekami.

A ja modle sie, zebysmy 3 infekcji nie zlapaly. Bo przeciez szczepienie znowu przelozone.

Edit. Rano bylo avocado jedzone a w poludnie marchewka i brokul gotowane na parze. Tzn nie jedzone tylko bawione. Ale zbajduje malusienkie kawalki warzyw w kupie wiec sie cos tam dzieje dobrego w buzi. I potwierdzam teorie ksiazkowa. Glodnego dziecka bez mleka sie nie zabawia jedzeniem bo ryczy :D taki blad rano zrobilam. Myslalam ze jest najedzona. A ona w polowie w ryk. No spoko. Ja tez sie ucze. Z fajnych faktow. Od razu jak siada do stolu wyciaga raczki i otwiera buzie. Wie p co chodzi. Z rzeczybktore mnie martwia i musze doczytac.... od 6tego mieisaca powinna dostawac mieso. Bo jej sie zapasy zelaza koncza. Pediatra cos tam gadala o sloiczkach. Ale ja jej nie wyprowadzalam z bledu, ze ide sciezka blw ;) wiec wieczorem ide na grupe "blw na luzie" na fejsie poszperac w praktycznych radach innych mam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2018, 16:22

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)