Śnił mi się dziś szpital. Moje dziecko zmarło, był potrzebny zabieg łyzeczkowania. Nie potrafię się teraz pozbierać.
Dziękuję za wszystkie dobre słowa, dziękuję!
Ps. Moje lab ma zupełne inne jednostki więc podam normy:
0-10 brak ciąży
50-300 drugi tydzień
dlatego wydaje się Wam że to już mega wysoka beta 
Nie mogłam się rano oprzeć i zrobiłam test. Pierwszy w życiu test z drugą kreską. How cool is that ?!? ☺☺☺

3 DC
Dzisiaj nastrój już wraca powoli do normy. Zaczęłam studiować ivf. Przeczytałam wszystkie informacje na stronie mojej kliniki, wszystkie opracowania medyczne, które dostałam od swojego lekarza. No i te z polmed.pl. Musze powiedzieć, że procedury różnią się znacząco w Polsce i Holandii. No, ale czym wiecej wiem tym mniej sie boje. Ja to jestem jednak freak control. Muszę wszystko wiedzieć i być na wszystko przygotowana. Mam kilka (juz teraz 10) pytań do mojego gina. Już ostatnio mówił mi, że jakbym jednak chciała studiować medycynę to zaprasza mnie do swojego zespołu... To teraz chyba chodaki mu ze stóp spadną. Bo moje pytania są bardzo szczegółowe. No jeszcze nie wiem czy uda mi sie mieć sono hsg przed ostatnią próbą IUI. A jak nie to przed świetami się rozłoże, bo postanowiłam że przed ivf jeszcze warto kuknąć.
O wieczorem pierwszy zastrzyk z Gonalu 75 jednostek na dzisiaj.
Jeszcze w sumie dzień. We wtorek usg.
Wdech. Wydech.
29 tydzień (28t 4d)
Hemoglobina 10,1, a więc wciąż stabilnie. Mega mnie to cieszy. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, to wyszły mi bakterie w osadzie moczu. Norma 385, a ja mam 2 x tyle... Pozostałe parametry moczu w normie i białko CRP też w normie. Może któraś z Was miała podobnie? Jutro oddam mocz na posiew, ale pewnie przez kolejne kilka dni będę się martwić, jak to ja. Dobrze, że wizyta u gina w czwartek.
Lubię takie miłe dni jak dzisiaj.
Wczoraj D. wrócił wcześniej więc szybko ogarnęłam mieszkanie, wieczorem wpadła siostra z narzeczonym.
Haneczka wybudziła się tylko o 4 na karmienie, później o 6.30
Rano D.zrobił sniadanie, kawkę. Hanka znowu zasneła i spała... od 10- 14
D.robił obiad, ja zabrałam Hankę na krótki spacer. Wróciłysmy, pobaraszkowała trochę, znowu drzemka, kąpieli i już śpi... 
Czuję się zrelaksowana i wypoczęta.
Uwieńczeniem wieczoru byłaby lamka wina.
A propo spacerów. U nas od wczoraj minusowa temperatura. Dzisiaj padał śnieg. I np. od jakiejś kobiety w sklepie usłyszałam, że dziecko mi zamarznie... pytam dlaczego, a ona mi, że ziąb jest... dzisiaj sąsiad to samo. Nie, będę dziecko trzymała w domu do maja. Nie, do czerwca, tak na wszelki wypadek.
Test owu mega pozytyw,wieczorem mega ból jakoś dwugodzinny -stawiam,że owu była a my wstrzeliliśmy się idealnie. Jutro dzwonię do gina ,może się uda ..
Dzisiaj urządziliśmy sobie domowe kino i oglądaliśmy Krainę Lodu- a co
przyszły tydzień zapowiada się zwariowany i pracowity!
Rano jedziemy na fit mamę,więc buuuuziaaaaki!
@ przyszła bez zapowiedzi, z zaskoczenia. I jest nieprzyjemna. Ciągle boli, jest mi źle, leje się.
Chyba czas na małą przerwę od pamiętnika... Jedynie wykres będę codziennie aktualizować...
Swieta coraz blizej, pelno dekoracji swiatecznych w sklepach. Mam nadzieje, ze my dostanieny nasz wymarzony peezent pod choinke. W tym roku wzielam sie na sposob I prezenty dla 5dzieci z naszej rodziny (lacznie z naszymi) zamowilam przez neta I uniknelismy takim sposobem biegania po sklepach, stania w kolejkach przed samymi swietami I zaoszczedzilismy sporo kasy. Ja znowu przeziebilam sie I kicham, glowa mi peka, a dzieciaki daja popalic, maz pierwszy dzien w nowej pracy I bedziemy widziec sie dzisiaj dopiero wieczorem, miniemy sie w drzwiach, jak on wroci z pracy a ja bede do niej wychodzic. Dzisiaj skonczylam 28 lat I chyba bardziej ciesza mnie urodziny dzieci niz moje wlasne;) Kwiatki, laurki, perfumy, tort odbebnilismy wczoraj;)Fajnie jest miec rodzine, kocham ich nad zycie, chociaz dzieciaki w weekend tak daly nam w kosc, ze az plakac mi sie chcialo. Bunt dwulatka I trzylatki chyba nigdy sie nie skonczy.
11dc
Kolejny 11dzien cyklu. Ktory to juz moj 11dc? Okolo 31. Tak to juz prawie 2,5 lata staran.
Jade dzis z mezem do kliniki. Doktorek zrobi usg sprawdzi wplyw clo na jajniki i pewnie da Ovitrelle. Mam nadzieje ze pecherzyki urosly w obu jajnikach.
Przed nami okolo 3 proby takiej stymulacji, nastepnym krokiem (wg naszych planow) jest in vitro.
Dam znak co pokazalo usg.
Edit. Po wizycie.
Nie jestem jakos pozytywnie nastawiona po wyjsciu z kliniki. Znowu jajeczko uroslo tylko w lewym jajniku. W prawym czysto. Clo spowodowalo jedynie to ze pecherzyk juz w 11dc urosl do wielkosci z 13dc,czyli ma teraz 21/23mm. Ovitrelle wsyrzyknelismy od razu po powrocie do domu. Dobrze ze wczoraj
nie bylo to planowane a spontaniczne hehe. Pytalismy Doktorka dlaczego ciagle owulacja jest z lewego jajnika, odpowiedzial ze moze byc jakas dysfunkcja prawego. Trzeba by bylo zrobic laparoskopie ktora zmniejsza rezerwe jaknikowa. Predzej proponuje in vitro. Wspomnielismy ze chcemy jeszcze do konca roku stymulacji z clo, a od nowego roku juz dzialamy w kierunku zaplodnienia pozaustrojowego. Nic nie wspominal o probach z inseminacja. Na ostatniej wizycie mowil ze wg ostatnich badan i na sympozjum w Londynie odchodzi sie od inseminacji.
Takze do konca roku zostaly 2 proby z clo, nastepnie oprozniamy skarbonke i dzialamy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2018, 18:16
33 tydzień (32+1)
No to było dobrze, a wczorajszy dzień był masakryczny..rano jadłam śniadanie i dostałam takiego bólu, że aż mi łzy poleciały…i to dwa razy..nie wiem czy to skurcz czy to moje dziecko tak zaczęło coś uciskać. Miałam plan jechać do szkoły, ale wybrałam tylko najważniejsze zajęcia i zawiózł mnie mąż, a tak to resztę dnia przeleżałam. Zabrałam nospe, magnez i przeszło. I niech już tak zostanie.
Cały czas waham się gdzie rodzić..lekarza mam z Wadowic ze szpitala, a zastanawiam się na Bielskiem. Nawet mam zarezerwowana (wynajęta) położna w razie W..sama nie wiem co jest dobre..ale jedno jest pewne chce jak najlepiej dla mojego dziecka. A wszyscy powtarzają ze najlepiej jest rodzic naturalnie..nie mam tez chyba żadnego wyboru jak rodzic, ale może jak bym chciała bardziej cesarkę to może jakoś inaczej bym gadała ze swoim lekarzem??
Mam taki plan, że jeśli będę rodziła naturalnie to w 2019 chce wrócić po rodzeństwo dla mojego syna, albo próbować naturalnie. Jeśli będzie cesarka to zamierzam próbować najpóźniej w 2020 zdecydować się na rodzeństwo..oczywiście jeśli zdrowie mi pozwoli. Jak powiedziałam o moim planie mojemu ginowi to przyznał mi racje, patrząc na mój pesel.
W ogóle w zeszłym tygodniu pierwszy raz mi się snił mój Syn, po raz pierwszy, wiem tylko ze wszystko z nim było ok..pare dni później snił mi się ponownie. Ale już troszkę inaczej, bo śniło mi się ze nie był moim jedynym dzieckiem. Okazało się , że w moim snie dostaliśmy z mężem proporcję dzieci z ośrodka adopcyjnego! Dostaliśmy propozycje 4 dzieci – bliźniaki chłopiec i dziewczynka ok. 1,5 roczku, dziewczynka ok. 8 lat, chłopiec ok. 11 lat plus dwa ich koty. Taką mieliśmy wesoła gromadkę..jakoś w tym snie nie obawiałam się jak sobie poradzę, wiedziałam ze będzie dobrze! Śmiesznie było..To był mój 2 sen od początku ciąży..przez całe 8miesiecy nic mi się nie śniło..a teraz taki natłok snów. Dzisiaj np. miałam 3 sen…mam nadzieje ze już takie cos mi się nigdy nie przyśni..później płakałam, aż mąż mnie musiał uspokajać..śniło mi się ze zostałam wdowa TO BYŁO JAKIES MEGA PRZERAŻAJĄCE! Kurcze tak bardzo Go kocham, nie wyobrażam sobie, że Go kiedyś przy mnie zabraknie. Ta świadomość, ze go nie ma sprawiała mi taki mega ból. Jak sobie to teraz przypomnę to łzy same napływają mi do oczu. Ale jeszcze miesiąc i będzie miała ciążę donoszoną, pozniej niech się dzieje co chce..
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2018, 13:02
Kariotyp prawidłowy męski 
Czekamy na zdrowego chłopca 
A jutro już półmetek 
Po walce z niepłodnością pierwszy trymestr ciąży był dla mnie chyba szczególnie trudny do przetrwania. A gdy do tego doszły inne diagnozy, zamiast cieszyć się ciążą były jedynie zmartwienia. Mimo, iż samopoczucie fizyczne było bardzo dobre, to psychiczne nieco kulało. Ale siła i wiara że wszystko musi się skończyć dobrze jest wielka - musi być taka dla rosnącego maluszka. --> Pierwszy trymestr ciąży
Jestem po rozmowie z genetykiem. W sumie to powiedział mi nie wiele więcej niż już sama wiem, z tym jak go zapytałam o te metylowane witaminy to mi powiedział że nie widzi takiego wskazania. Tak czy inaczej nie mamy problemów z genetyką i skierował nas do hematologa.
W środę na 10.00 mam psychiatre a o 12.30 jedziemy na badanie fragmentacji plemników dna.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2018, 18:01
No i wszystko się skończyło.... dokładnie w 8 tc i 3 dniu stwierdzono brak akcji serca... to był wtorek.... od środy szpital... w piątek rano wszystko się skończyło...
Psychicznie chyba jest ok, ale fizycznie strasznie źle się czuję
Miałam nie pisać bo zupełnie nic sie nie dzieje...
Do endo sie nie moge dodzwonić... czyli normalka ehhh...
Jutro pójde osobiście sie zapisać...
Mąż bierze tego bromka i szczerze średnio sie czuje. Po nocach buszuje, a śpi do 10-11. Ma nudności troche.
Ja w sobote miałam goraczke. Byłam wieczorem nie do życia, ale w niedziele już było okej...
Jutro jade do dietetyka... ciekawe co mi powie bo teraz diete niby trzymałam, ale nie tak na 100%...
Na wadze niby pokazuje 10kg mniej, ale ciekawe co u niej pokaże...
haha nie wiem czy sie bać 
Abilify05 - dzięki za info, już zamówiłam pierwsze smaku do spróbowania. Dziś waga 56,2 kg.
Mamy pierwsze wyniki Mężusia:
objętość: 2,10 ml
upłynnienie: <60 minut
lepkość: prawidłowa
mętność: nieprzezroczysta
ph: 8,50
abstynencja: 3 dni
agregacje: brak
aglutynacje: brak
komórki okrągłe: <1M/ml
koncentracja: 0,75 M/ml (norma: >15 M/ml)
liczba plemników: 1,58 M/ml (norma: >39 M/ml)
ruch postępowy: 0% (norma: >32%)
ruchome (pr+np): 45,45 % (norma: >40%) - nasz jedyny wynik w normie
morfologia: 0% (norma: >4%)
Za niska koncentracja plemników do komputerowej oceny morfologii.
Czekamy na myco i urea oraz posiew tlenowy i beztlenowy.
W chwili obecnej idę się wypłakać, Mężuś siedzi w swojej skorupie.
Chętnie zamienię się w koszyk na dobre rady. Bo przeżywam załamanie i to ostre, i muszę się podnieść, żeby dźwignąć potem psychicznie Mężusia. Daję sobie czas do środy na żałobę taką bezpośrednią. Potem będę walczyć. Tylko muszę mieć narzędzia.
Idę ryczeć. Bez odbioru.
Teściowa kazała sobie dać na luz. Ehh jak łatwo się mówi. Teoretycznie mojego męża być nie powinno. 12 razy miała zabiegi przepłukiwania jajowodów i udało się - mam wspaniałego męża.
5dni temu był pecherzyk 19mm. Teoretycznie powinna byc na dniach owulacja, teoretyczne lekarka powiedziała, że jak się czuję na siłach to mogę próbować. Niby nic mnie nie boli, ale te szwy na brzuchu przerażają.
I teraz najgorsze 3miesiące. Niby tak się mówi, że wtedy są największe szanse. Obawiam sie, że wróci comiesięczny płacz, bo człowiek jakby nie patrząc robi sobie nowe nadzieje.
W szpitalu poznałam znowu kilka fajnych osób. Mam jakieś szczęście do osób otaczających mnie (puk puk). Suma sumarów mam swoje szczęście. Dobrze mi.
Kur...a znalazłam kilka siwych włosów! Tak się szczyciłam przez te 31 lat, że nie mam ani jednego siwego włosa i dobre geny, a tu jak w mordę trzasło! Nie wytrzymam, jest ich kilka, widać przy jasnym świetle. To dla mnie dramat. Poczułam, że jestem stara. Stara, siwa, bezdzietna, szukająca pracy w kolejnej durnej korpo. Niech mnie ktoś dobije. Muszę zafarbować swoje naturalne włoski, a kasy nie mam, bo przecież immunolog i napro nas czekają, z 1000 będzie wydany jak w mordę strzelił. No, ale na wigilię nie pojadę do teściów z siwymi włosami. A może i powinnam, niech się wreszcie zainteresują i zapytają dlaczego osiwiałam, bo już od roku nasza niepłodność to dla nich temat tabu. Odkąd im powiedzieliśmy nie ma tematu, ani mru mru. A jak napomknę, że tyle nam pieniędzy idzie na badania, to widzę ten wzrok spanikowany: "nie, nie mówmy o tym, uciekajmy stąd". O inseminacji nie wiedzą, bo to by dopiero był szok. Przecież siostra M. zrobiła dwójkę dzieci w pierwszych cyklach, taka płodna z niej kobita, no to na pewno sobie myślą, że coś ze mną nie tak. Aaaaaa jedna wielka dupa i tyle.
Weekend udany, spotkanie ze znajomymi. Przez cały weekend, ale także dzisiaj robiłam testy owulacyjne. Niestety nie pokazały się dwie kreski
Zastanawiam się co jest ze mną nie tak, czy w ogóle moje cykle są owulacyjne... Zaczynam szukać przyczyn, na początku oczywiście obwiniam siebie, to, że tak długo brałam tabletki. Teraz żałuję tych 5 lat brania, czuję że zmarnowałam kilka lat, lat w których mogłam poznawać swoje ciało, odczytywać znaki jakie mi daje w ciągu całego cyklu. 5 lat uciekło mi przez życie, czuję, że błędem było przyjmowanie tabletek przez tak długi okres. Bardzo chciałabym żeby wszystko się unormowało, żeby mój organizm funkcjonował prawidłowo, żebym mogła w końcu poznać sama siebie i w końcu żebyśmy mogli powiększyć naszą rodzinę. HEJ! Mam 26 lat(!) a kompletnie siebie nie znam...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.