Pinka. Piąty transfer 29 listopada 2018, 17:25

21dc

Anna Czartoryska w trzeciej ciąży. TRZECIEJ !! Do ku..y nedzy. Takie info czekalo na mnie na pudelku. Tak przyznaje sie, lubie przegladac takie szmatlawce :).

Dzis zrobilam badania:
TSH: 1.43 norma
Progesteron 10.26 norma
Prolaktyna 23.5 o 0.2 powyzej normy, wiec zazylam dostinex.

Marti... Goniąc czas 28 listopada 2018, 21:28

A u nas dziecko się zepsulo.

Przyzwyczailam sie do 2 drzemek po 20 min. A potem spac o 17.30 do 7 rano. Ostatnie 3 dni postanowila dorzucic jeszcze jedna drzemke ok 30 minut w okolicach 16. A wiec chodzi spac ostatecznie ok 20... 21 i jej szajba odwala :)




Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2019, 12:46

24tc + 5 (25tc)

Poczyniłam kilka zakupów dla Synka <3, w Lidlu są teraz bardzo fajne rzeczy dla dzieci :), więc generalnie mam kilka par bodziaków na długi rękaw, spodenki, leginsy, bluzy z kapturem i matę niemowlęcą :). Dodatkowo dzisiaj na ciuchach znalazłam kilka bodziaków, spodenek, śpioszków i jedną bluzę z kapturem zapinaną na suwak :). Także wyprawkowe szaleństwo trwa w najlepsze :).
Stwierdziłam, że będę kupować ciuszki używane, bo przecież i tak muszę je uprać i wyprasować razem z innymi rzeczami, więc będą świeże i pachnące :). A nowe ubranka dla dzieci są diabelnie drogie, chyba muszę zmienić branżę ;).

Nadal jestem na diecie, co prawda już przyzwyczaiłam się do tylu posiłków i zauważyłam, że po pieczywie orkiszowym rośnie mi cukier, także dziś na kolację i posiłek nocny zaopatrzyłam się w pieczywo żytnie. Zobaczymy jak wyjdzie cukier po kolacji.

Jutro Mąż będzie miał ciężki dzień, ostatni dzień w obecnej pracy... Wiem, że będzie to mocno przeżywał. Mój wrażliwiec <3. Za każdym razem, gdy dopada Go dół, to staram się go przekonywać, że będzie dobrze i że bardzo dobrze zrobił. Zwłaszcza, że biuro nie bardzo przejęło się Jego zwolnieniem się z pracy. Pewnie jak zwykle docenią Go po fakcie.
Od poniedziałku idzie już do nowej pracy, a w przyszły weekend może zorganizuję wyjazd do Lublina, chociaż na dwa dni, żeby odpoczął (dla Niego najlepszym odpoczynkiem są spacery i wyspanie się :) ).

Wszystko się pieprzy. W ogóle nie mogę znaleźć nici porozumienia z mężem. Staram się, nie kręcę afer ale on robi to za dwoje. Na wszystko reaguje krzykiem. Ostatnie 4 miesiące to dla mnie droga przez mękę. Gdy chce spędzić razem wspólny weekend to on się umawia z kumplem. Ten weekend miał być nasz. Do 14 nie było go w domu, wrócił i pyta co chce robić, odpowiedziałam że nie wiem. Zrobił awanturę, że tak sprzątam że jest jeszcze większy bałagan, że znowu spędzę cały dzień na szmacie. Potem stwierdzil że się na wieczór umówił z kolegą. Puściły mi nerwy, wrzuciłam jego rzeczy na korytarz i kazałam się wynosić. Wiem że też nie jestem święta, ale jestem na skraju załamania nerwowego. Po akcji z ciuchami rzucił mi pod nogi obraczkę. Tak więc to jest koniec.

Masakra ta 1 @ po poronieniu, rzeź nieziemska. Nadal mam problemy z bezsennością mimo zmęczenia. Usypiam koło 3 i wstaje 11 czasem 10. Jutro już muszę jechać na te badania na 8 i koniec kropka choćbym tam miała usnąć. Mój mężus górnik ma dziś swoje święto Barbórka więc szykuje się i jadę mu po goloneczke.

x dzień cyklu z 3 stymulacją

Tak, tak. X dzień cyklu. Jadę długim protokołem (pierwszy raz!), ostatnia refundowana stymulacja, w zupełnie nowym miejscu, na drugim końcu Polski i nie wiem nawet który mam dzień cyklu! Na lodówce wisi rozpiska co i jak. Stosujemy się do niej, ale gdy wezmę leki, zastrzyki - zapominam. Po 5-latach starań przeszłam na jakąś dziwną stronę staraczkowego świata, stronę która zwie się - mam w dupie szczegóły, ja już się naharowałam, róbcie co uważacie, bylebym była w ciąży, a jak nie będę to i tak się tego spodziewałam. Nie poznaje siebie. Jeszcze przed kilkoma miesiącami znałam każdą ew. ścieżkę, każde dawkowanie leku, skutki itd. w szczegółach. Przyłapywałam moją lekarkę na błędach i korygowałam je! A teraz nic. Coś pękło we mnie i od tej pory postanowiłam się odciąć i odetchnąć. Nic się nie odzywałam do Was, ale od ovufrienda też musiałam odpocząć, wybaczcie...

Olga_89 Ponoć wiara czyni cuda... 29 listopada 2018, 00:51

6dc

Mam dylemat z mierzeniem temperatury.. przez te moje nocki nie za bardzo wiem jak zrobic aby bylo dobrze.. klade sie do lozka ok 7 , wstaje ok 10.. nie wiem czy to nie za krotki okres snu na mierzenie.. pozniej klade sie znowu ok 15 I wstaje 19..jestem wtedy juz po treningu, wiec tez bez sensu.. Euthyrox tez mam brac na czczo, ostatni posilek staram sie jest o 3 nad ranem, a euthyrox biore ok 10 po przebudzeniu.. ale czy to jest na czczo?


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 grudnia 2018, 12:44

13 dc

Dzisiaj stwierdziłam że ten lekarz chyba chce mnie zabić :p. Bez kitu.

Obudziłam się rano zmierzyłam temperature - 36,8 - tradycyjnie, na dniach pewnie spadnie. Wstałam, wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Podczas mycia zębów złapał mnie taki ból prawego jajnika że prawie mnie zgięło. I boli mnie nadal. Mocno ciągnie.

Gdybym brała jeszcze stymulacja którą mi zapisał to bym chodziła zgięta w pół przez 3 dni :p. A przede mną inwentaryzacja w sobotę i muszę być w formie, chociaż mój kręgosłup już mi zakomunikował że w sobotę będzie głośno krzyczeć ze mnie nienawidzi :p.

trillian Lepiej późno niż wcale 29 listopada 2018, 09:18

Być kobietą. Zmiany nastroju level ekspert.
Noc w połowie nieprzespana. Po południu okrutny atak infekcji pęcherza. Przepłukałam się wodą i herbatkami (pokrzywa, malina etc.). Wieczorem wczoraj znów lekka gorączka, noc pod kołdrą i kocem, wypociłam się nieźle. Rano temperatura znów nieco w dół.
A teraz humor rewelacyjny. Uśmiecham się, jestem pełna energii, zmiana o 180 stopni w porównaniu z ostatnimi dniami.
Zmiana zdecydowanie dobra, podoba mi się :) tylko te zwroty akcji dziwne są... a może po prostu nie zwracałam wcześniej na nie uwagi...

Plamienie sie dziś skończyło. Pęcherz nie boli, ale na wszelki wypadek wlewam w siebie duże ilości płynów. Piersi już tylko tkliwe mocno, ale aż tak na szczęście nie bolą.

Plan B jeśli się z dzidzią nie uda - wracam na emigracje, do któregoś z "moich" trójjęzycznych krajów i biorę męża ze sobą, choćby na siłę. Zawsze to jakaś opcja o której mogę myśleć zamiast fiksować się na staraniach. W ajkiś sposób jest mi dzięki temu lżej.

Ogólnie dzień zaczyna się, odpukać, jednak optymistycznie :)

Wczoraj wizyta u gin
34tc (33+3)

Młody ma 2 kg. Lekarz mowi ze nie powinien byc wielkoludem no ale zobaczymy..ma główkę bardzo nisko ułożoną, przygotowuje sie do porodu..zostało mi 1,5 miesiąca..ale to przeleciało...a jeszcze niedawno był maj..ehh

Kolejna wizyta za miesiac..jesli dotrzymam..no to czekamy odliczamy :)

Olka wszystko możliwe ze podświadomie przygotowuje sie do zmiany...troszkę mnie to wszystko przeraza ale mysle ze dam rade bo jak nie ja to kto ;) oby był mlody tylko zdrowy..cala reszte zniosę (chyba).

41tc (40+3)

Nadal dwupak. Od rana depresyjny nastrój- beczę non stop, chcę już mieć Emilkę po drugiej stronie brzucha :( chcę żeby było już po wszystkim :( 99% moich listopadówek ma już swoje maluszki przy sobie... Mam wrażenie, że nigdy nie urodzę :( a strach przed szpitalem tak mnie paraliżuje, że nie wiem jak to ogarnąć.

Dlaczego to wszystko jest takie trudne? Wszystkie objawy rychłego porodu ustały, nawet skurczy już nie ma :( to się skończy wywoływaniem jak nic... A tak bardzo chciałam tego uniknąć :(

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 19 października 2019, 19:34

Sobota 17 dc / 27 cs

Pojawił się charakterystyczny ból podbrzusza, jakby napięcie i rozpieranie jednocześnie. Dodatkowo z bólem w okolicy kości krzyżowej. Zwiastuje to na ogół plamienia. Najpierw ból a po 2-3 dniach dochodzą plamienia. Owu była w 14 dc, 3 dni temu. Czyli wszystko się zgadza... Jak w zegarku. Uparty ten mój organizm :(

Mamy skok rozwojowy. Na mej twarzy namalowane jest zmęczenie, nie ukryje jej makijaż.
Od wczoraj jest jojcenie o wszystko, prawie każda aktywność jest bee. Już z braku laku zapakowałam wczoraj młodą do wózka i poszłyśmy do lasu na godzinę. Ona zasnęła a jak odświeżyłam myśli i zostawiłam cały bajzel w domu. Nabrałam sił, by ogarnąć domową kuwetę.

Jest też świrowanie przy piersi. Darcie, uderzanie mnie rękami, wywijanie. Instaluje jej wtedy smoczka i przytulam, wydaję dźwięki typu ciii i po wyciszeniu, prawie zasypiając szybko wyciągam tego smoka, ona chwyta pierś i wtedy je. I zasypia. Alelluja. Czasem to trwa i trwa, wtedy czytam Zwierciadło. Gazeta w kroku jak siedzę na łóżku i jakoś leci.

W nocy je znowu co 1,5-2 h. Ale przynajmniej po kąpieli chodzi ładnie spać. Kupy robi rzadko, co kilka dni.
Zaczęło się branie zabawek do rączek, przybliżanie i oddalanie. Czasem jest tym wszystkim przerażona i chyba przytłoczona. I zmęczona. Wczoraj, przed zaśnięciem zaniosła się dwa razy. Masakra.
I leżąc w wózku bawiąc się żabkami, gdy byłam zmęczona sama zaczęła śpiewać "aa aaa" które wydaję przy zasypianiu (czasem zasypia niestety na rękach, zwłaszcza jak jest pobudzona i co ciekawe - w nocy po jedzeniu nie muszę stosować tej techniki - czyli nie jest tak ostatecznie rozpuszoczona).

W spiżarce, na półce ze słodyczami przykleiłam karteczkę "pokarm dla grubasków", a na poszczegolnych słodyczach, zwłaszcza otwartych ciastkach (po gościach) kartki z napisem "zostaw to", "nie żryj tego" i "dupa rośnie".
Mąż tam wszedł i zamiast podjadać, jak zwykle, zaśmiał się i wyszedł. Proste komunikaty do mózgu trafiają.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2018, 11:39

Marti... Goniąc czas 29 listopada 2018, 15:55

Dziewczyny. Kolejny post z prosba o rade.

Jak przekonalyscie swoje pociechy do picia wody? Nie chodzi mi o technike picia tylko o smak. Mamy kubek z rurka Tommy Tippee czy jakos tak. I Ola od poczatku zalapala, ze sie ciagnie, zeby cos lecialo. Ale krzywi sie jakbym conajmniej swiezo wycisniety sok z cytryny jej podala :) myslalam o ugotowaniu lekkiego kompotu z jablek. Skoro i tak je surowe. Ale nie wiem czy to dobry pomysl. Jak to u Was wygladalo?


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2018, 15:55

57 kg!!! Ważę 57 kg! Już dawno nie widziałam takiej liczby na wadze :) Zadanie na najbliższy tydzień - utrzymać 57 kg :)

Socjalizuję się. Spotkałam się z kumpelką - nie powiedziałam jej o problemach, ale takie spotkanie i wyrzucenie z siebie innych problemów przy herbatce, sałatce i ciachu dużo mi dało. Drugie spotkanie - tu powiedziałam o problemach, bo wiem, że ta kumpelka sama je ma. Kamień z serca, usłyszałam, że od niej nie usłyszę żadnej dobrej rady, bo ludzie z dobrymi radami czasem przeginają i podała przykład (sprzed kilku lat) swojej cioci: "Wiesz, musisz zacząć chodzić na pogrzeby i rozglądać się za wdowcami z dziećmi!". Padłam, absolutnie padłam. Ona też, bo teraz ma do tego dystans.

Dystans najważniejszy.

Jest problem? Jest.
Są narzędzia do walki? Są.
Jest motywacja do walki? Jak najbardziej.
Do dzieła więc.
Tak jest Panie Generale.

Był sobie rok i roku nie ma. Dzieci jak nie było tak nie ma. Pracy, która sprawia przyjemność nie ma. Beznadziejne życie.
Podsumowanie roku 2020:
Styczeń - czerwiec - monotonia, starania, zrezygnowanie
Lipiec-grudzień - radość, strach, wielka nadzieja
Druga połowa grudnia - walka o przetrwanie
No to by było na tyle.
Poza tym... miałam dzisiaj sen...straszny sen..nawet sny sobie ze mnie drwią. Śniło mi się, że M miał na ręce dzieko...nasze dziecko, ale chyba nie była to żadna z dziewczynek...tak więc trzyma to dziecko..był taki szczęśliwy..i w pewnym momencie jakiś głos zaczął się śmiać i mówić "nie cieszcie się, bo to dziecko i tak za chwilę umrze".. ja zaczęłam przeraźliwie płakać i się obudziłam...

Życzę wszystkim forumowiczkom, które czytają mój pamiętnik szczęśliwego Nowego Roku! Niech się spełnią Wasze marzenia :*

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 29 listopada 2018, 19:20

Bylam dzis z mama i malym w galerii handlowej. Grzeczniutki byl, bo w foteliku samochodowym sobie ogladal wszystko. Ale za to mialam tluste wlosy. Bo juz trzeba bylo wychodzić z domu, bo pora na drzemke byla i ta drzemka miala sie odbyć w aucie (do miasta kilkadziesiąt km). Wszystko wyliczone, kumacie, ale mycia włosów juz nie dalo sie uwzglednic... Taka wlasnie bylejakosc u mnie... A tak btw to o bylejakosci przy dziecku tez mysze napisac, ale to na kompie, bo nienawidzę pisac na kom!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2018, 19:20

Jutro już 32+0 z usg.
Tik tak tik tak.
:)

Jeheria No kiedy? 29 listopada 2018, 21:01

3dc 28cs

a więc w niedzielę skończyłam 28 lat. Nie robiłam imprezy jak co roku dla znajomych, tylko rodzinę zaprosiłam. Od męża dostałam złoto srebrne kolczyki <3 Piękne :D

Dziś byłam w Białymstoku u wizycie u anestezjologa aby przeprowadzic wywiad przed operacją. Jechałam sama! po raz pierwszy do Białegostoku (bez męża z boku), a było -6, bo wyjezdzalam o 5:30. Jestem z siebie dumna :D

W rejestracji powiedzieli ze mam we wtorek na wizyte przyjsc pfff. Powiedzialam absolutnie, jestem z Ełku, dzwoniłam 1,5 mies. temu ze moge przyjechac bez umawiania się. A on na to, że z kim rozmawialam, a ja ze dodzwonilam sie do lekarza anestezjologa. I zarejestrował dziad jeden. Jakaś ciapa by się poddała.

Wyniki mialam swiezutie z krwi, bo wczoraj robione. Wszystkie dobre! Wszystie w normie.

Za mną 1 zastrzyk z fraxiparine. Sama robiłam po raz pierwszy. Ręka się trzęsła. Uczucie jak ukłucie komara. Ale mam teraz siniaka :/

No to 3 dni do pracy jeszcze i 5 grudnia mam byc na 8 w szpitalu na czczo. Pojade pociagiem, a potem mąz mnie odbierze. Moze nie to ze nie moge sie doczekac operacji, ale ciesze sie ze bede miec wolne w pracy :D W koncu sobie odpocznę :D

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 30 listopada 2018, 02:40

Najgorsza noc do tej pory. Po kapieli zasnal ale szybko obudzil sie z krzykiem. Kilka razy. Odbilo mu się, myślałam, ze będzie ok. Nie. Plakal. Od razu polozylam się z nim do lozka. Budzil sie co 5 minut. Masowalam brzuszek. Ze moze to kalarepa z obiadu mu poszkodzila. W koncu wykminilam, ze to (chyba) początek kataru... Lekko charczy... Cos tam odciagnelam z nosa. Teraz leze i nasluchuje oddechu. Ani minuty snu...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)