Mężuś był u naprolekarza. Po wizycie u urologa, był szczerze zaskoczony podejściem.
Naprolekarz powiedział Mężusiowi, że on nie jest niepłodny, a niskopłodny. Słowo klucz. Dla psychiki. Zlecił suplementację. W porównaniu do naszej: zwiększył dawkę wit. e, l-argininy, koenzymu q10. Nic nie wspominał o wit. z grupy B, wit. C, l-karnitynie, l-glutationie, kwasach ALA, cynku. Także to Mężuś bierze na naszą wspólną odpowiedzialność. Poza tym przepisał leki:
- Klabax na ureę i pozostałe pasożyty - dla nas obojga na 20 dni - antybiotyk makrolidowy, więc podobno pozostaje bez negatywnego wpływu na rosnące plemniki. Ale jednak może zaburzać moją florę bakteryjną, dlatego zainwestowałam w probiotyki. Mężuś był na wizycie sam i nie dopilnował, żeby naprolekarz przepisał mi flucofast; zalecana jest wstrzemięźliwość w trakcie leczenia;
- Tamoxyfen - na hormony, naprolekarz wierzy w to, że organizm się samoreguluje, więc podawanie testosteronu zmniejszyłoby wydzielanie testosteronu przez organizm męski, dlatego przepisał lek, który podaje się w przypadku raka piersi, który zawiera hormony kobiece, a wtedy podobno w odpowiedzi organizm męski produkuje testosteron - wykupiony, chyba się wstrzymamy z łykaniem (i tak najbliższa wizyta u naprolekarza ma być za 3 miesiące), stwierdziliśmy, że damy sobie miesiąc na naturalne podwyższenie testosteronu, po miesiącu sprawdzimy wyniki i najwyżej zaczniemy hormony;
- LisiHEXAL - regulujący przepływy krwi, żeby rosnące plemniki na pewno miały zapewnione dostarczanie pożywienia 0,5 tabletki dziennie przez 3 miesiące - to bierze.
Po ustalonej przeze mnie suplementacji - Mężuś stwierdził, że ma więcej włosów wszędzie i rosną dużo szybciej. Nie wiem, czy jest to możliwe po 36 dniach brania fertilmana plus oraz 1,5 tygodnia zmasowanego ataku i w zasadzie jedzenia supli na śniadanie, obiad i kolację oraz wcinania dobrych składników? Refleksologia? Regularny odpoczynek i sport? Tak szybko? Efekt placebo? Nieważne. Mam nadzieję, że jeśli składniki dotarły do włosów to dotrą do plemników.
Mężuś pokazał lekarzowi wyniki moich dotychczasowych badań, ale ledwo zerknął i stwierdził, że teraz się trzeba zająć Panem. No ok, spoko, tylko jeśli u mnie jest coś nie tak (podobno naprolekarze mają swoje własne normy badań), to dlaczego mam czekać 3 miesiące na poprawę u Mężusia, a dopiero potem mnie można ewentualnie leczyć?
Mężuś zapytał jeszcze, czy urea i to inne dziadostwo może wpływać na moją suchość. Naprolekarz stwierdził, że raczej nie. Mężuś zapytał, co mogę przyjmować na lepszy śluz płodny i wskazał, co przyjmuję - naprolekarz stwierdził, że nic nowego nie znajdzie, a moje suple potrzebują czasu, żeby zacząć działać (5 miesięcy siemię lniane i olejek z wiesiołka, wcześniej 3 miesiące z castagnusem itd.)
Ważne jest to, że informacja o przeciwciałach przeciwplemnikowych przyszła do nas już po wizycie i nie mieliśmy szansy jej skonsultować.
A teraz poniedziałkowa wizyta u naprointruktorki. Stwierdziliśmy, że pójdziemy jeszcze ze 2 razy i jak tak będą wyglądać te spotkania, to rezygnujemy. Nie wiem, czy to kwestia instruktorki, czy też mojego charakteru, że nie znoszę lania wody, a oczekuję konkretnej odpowiedzi na pytanie.
Drugie spotkanie, a pierwsze indywidualne. Cała masa informacji do statystyki zbierana była, spotkanie musiało przebiegać według schematu, oglądaliśmy zdjęcia z podręcznika ze śluzem. No ok, trochę to pokazało, który jest który (niepłodne: wilgotny bez lubrykacji, mokry bez lubrykacji, błyszczący bez lubrykacji), natomiast na moje pytania pani instruktor świetnie unikała odpowiedzi.
Kilka razy w ciągu spotkania pytała, czy Mężuś się interesuje śluzem czy nie. Powiedzieliśmy jej za pierwszym razem, że przyszły wyniki badania nasienia Mężusia i nie miał do tego głowy i miał święte prawo się załamać i naprawdę mieliśmy delikatnie mówiąc ważniejsze sprawy na głowie niż szczegółowe zainteresowanie znaczkami. Ja to wypełniałam, ale bez przesady, żebym po wynikach Mężusia, które dyskwalifikują nas nawet z in vitro, mówiła "to chodź powyklejamy kartę, ej miałeś pytać o jakość mojego śluzu". Ona swoje. Stwierdziła, że taki problem męski, to nie jest problem. Doprawdy???????? Doprawdy???????
Dalej robiła statystykę i pytała o zdrowie i czy były jakieś badania w kierunku niepłodności. Pytam: moje czy Mężusia? - Zaczniemy od Pani. Wymieniam, a potem przechodzi do kolejnego etapu spotkania. Które niby miało być dopasowane pod konkretną parę, a my widzimy, że biegnie według ogólnego schematu. W związku z tym rzucam "a zdrowie i badania Męża?" - a tak, proszę. Wymieniamy.
Pytam: na pierwszym spotkaniu powiedziała Pani, że nawet przed wizytą u lekarza jest Pani w stanie zalecić jakieś środki naturalne na poprawę niektórych parametrów, miedzy innymi śluzu, a ja mam ograniczone cykle śluzowe. Wypróbowałam już siemię lniane, olejek z wiesiołka, castagnusa, aloes, grejfrut, piję codziennie około 3 litrów płynów, w tym około 1,5 litra wody. Testuję oliwę z oliwek, lucernę i ocet jabłkowy.
Odpowiedź instruktorki: A to ocet działa? Jak Pani go pije? Jak Pani znalazła taką informację, że ocet jabłkowy poprawia jakość śluzu płodnego?
Witki opadają. Noż kurde, to ona ma więcej wiedzieć niż ja. Zbyła mnie twierdząc, że mam tylko 1 niepełny cykl obserwacji i to akurat od dni po owulacji do okresu, więc żeby się tym nie przejmować. Powiedziałam, że obserwuję siebie, może nie Creigthonem, ale widzę, że nie jest tak, jak być powinno. Przeszliśmy gładko dalej.
Rozmawialiśmy o diecie, bo oboje mamy nietolerancje pokarmowe, teraz doszła dieta na zmaksymalizowanie szans na rośnięcie plemników i testosteronu, więc wiedzę mamy dużą. Zapytała się skąd czerpię taką wiedzę, podałam jej kilka stron internetowych. M.in. akademię płodności. Tu zareagowała żywo i stwierdziła, że oni z nimi współpracują i polecają skontaktowanie się celem ułożenia diety. Powiedziałam jej mniej więcej to samo, co o otrzymanym od akademii płodności jadłospisie na obniżone parametry nasienia napisałam - nie jestem do końca zadowolona i napisałam im to również w mailu. Zrobiła wielkie oczy wyrażające chyba zdumienie, że śmiałam kogoś skrytykować lub zdumienie, że dotarłam do tej strony bez jej wiedzy.
Czuć było, że nie na rękę jej są pytania wybiegające poza temat "lekcji" czyli dokładne rodzaje śluzu. Zapytała mnie na koniec, czy teraz po zobaczeniu tych zdjęć, jestem w stanie powiedzieć, że któryś z suchych dni był jednak innego rodzaju. Oczywiście, jestem w stanie potwierdzić, że było absolutnie i idealnie sucho, nic nie zostawało na papierze. Nic.
Może ja chcę za szybko, może za dużo, może za konkretnie??? Może jestem za bardzo Krąsi, a trzeba było się przymilnie uśmiechać i udawać głupka? Tylko mnie to kosztuje, nie tylko te 120 zł.
Ale za to mam pytanie do naprokoleżanek, jeśli jakieś tu zaglądają, jakie są przyczyny śluzu błyszcząco bez lubrykacji (4)? Nie znalazłam nic takiego w wątku naprotechnologia.
Tymczasem, uściski dla Wszystkich!
P.S. Prawdopodobnie zrealizowaliśmy CEL KRÓTKOTRWAŁY --> POZNAĆ WROGA. Mamy nadzieję, że nic więcej nie wyskoczy.
Moje dziecko nie dostało prezentów na Mikołajki. Jakoś nie umiem się przekonać do tego święta. Prezenty dajemy sobie na Gwiazdkę. Mam taką rozkminkę, w sumie nie ze względu na siebie tylko babcie Syna - czy jeśli dziecko jest nieochrzczone czyt. niewierzące, to może obchodzić Gwiazdę? Bo one zaraz mi tu z takim tekstem wyskoczą i właśnie zaczęłam się zastanawiać co im powiedzieć. W sumie to też nie wiem czy ja mogę Gwiazdkę obchodzić.
https://ciazooporna.music.blog/ za Waszą namową zaczęłam pisać bloga
to takie początki początków ale zapraszam 
Ciąża zakończona 6 grudnia 2018
16 dc
Dzis punkt 8 dzwonil lekarz, z zapytaniem jak się czuje.
Powiedzialam mu o siniaku w pępku- mam się nie martwic, rzadkość ale mam glowy nie zawracać, a tak powiedziałam mu ze jajniki mnie nie bola, tylko podbrzusze jak na @.
Co do moich jajeczek !
Są !! 6 zapłodnionych ... Dzielą się ! Czekamy az dalej będą się dzielic do blastki 
Cudowna wiadomość... już się nie pokoilam, czuje się szczesliwa, choć jeszcze przede mna transfer i boje się... czy po transferze zostanie ze mna.... i czy dotrwają wszystkie (te 6 ) do niedzieli.
Ja lece odwiedziec babcie, mąż jeszcze nie wie nic... spi... powiem mu za kilka godzin jak wroce... Milego ranka. Wrócę popołudniu na ovu.
Boże co za tydzień.
D. zapalenie oskrzeli- antybiotyk. Ja, grypa, dawno tak paskudnej nie miałam. Hanka na szczęście zdorwa, ale przesunęłam jej szczepienie na przyszły tydzień, tak na wszelki wypadek i zobaczymy czy pojdziemy.
W poniedziałek usypianie wieczorne trwało 2,5 h, kazda próba odlozenia kończyła się płaczem. Ona chce na noc zjeść obie piersi - trochę się tego zawsze boję żeby znowu nie ukisiła jedzenia w zołądku, ale po podaniu drugiej, zasypia. Kilka nocy z rzędu wybudza się co 45- 60 min, przystawia się do piersi pije kilka łyków i spi. Szaleństwo.
Wczoraj miałyśmy bioderka, wszystko ok, następne badanie, jak sama usiądzie.
Brzuszek niby ok, ale ma przeogromne gazy. Odchodzą w nocy, w ciągu dnia, czasami seriami. Brzuch nie jest wzdęty, zazwyczaj odchodzą bez objawów dodatkowych, czasami pręży się i płacze. Przestała ulewać. Epizody kolkowe ustały. Kupy dzisiaj 4 dzień nie ma- ale nie wydaje mi się żeby ją to męczyło. Czekamy. Aż się boję co to będzie jak zrobi tą kupę 
Trochę martwią mnie te gazy czy to nie jakiś objaw alergii.
Z uporem maniaka ssie piąstki, lalkę, koszulkę wszystko co w danej chwili dorwie. Pozwalam jej na te piąstki bo podobno dochdzi do samouspokojenia, poznaje swoje ciało itd., tylko zastanawiam się czy ona przez te ssanie nie połyka powietrza i stad te gazy.
Zastanawiam się dlaczego jeszcze nie łączy rączek, wszędzie piszą, że to umiejętność, którą nabywają w 3 msc. My mamy już 3,5 Kładzie rączki na kolankach, które ładnie podciąga.
Ostatnio przeturlała się z brzuszka na plecy. Najchętniej robi takie wygibasy na przewijaku.
Koleżanka, która ma synka starszego o 3 tyg, wrzuciła ostatnio zdjęcia młodego w chodziku. Serio ktoś jeszcze z tego korzysta? A pisze mi,że brakuje mu jeszcze 5 cm do ziemi... chciałabym jej coś powiedzieć, ale powstrzymuję się.
Ostatnio też przyjęłam metodę "nie tłumaczenia się". Dlaczego szczepię wszystkim (oprócz grypy), że noszę, że codziennie spacerujemy, ze nosi cienką czapkę, że będę karmić tylko piersią do 6 msc, ze w tych ciuchach jej nie jest zimno, że kot jej nie zagryzł i nie ma tego w planach, że nie trzymam diety, że kupiłam drugi fotelik, że nie chce żeby ją "ciotki" nosiły i milion innych rzeczy. Po prostu. Już nie chce mi się opowiadac pani w sklepie, że się hartujemy, a na ciepła czapke jeszcze przyjdzie czas, ani znajomym, o szczepieniach i wysłuchiwania o napędzaniu kapsy firmą farm. Każdy ma jakąś "mądrą radę" i sprzedaje ją - a może ktoś najzwyczajniej w świecie nie chce tych rad?!
I jeszcze jedna sprawa. Jutro mieliśmy mieć zozieraczki przyjaciela D. Ale w związku z tym, że oboje czujemy się źle, a Hanka już i tak walczy ze stadem wirusów, zdecydowaliśmy, że przełożymy to. Dzwonię do znajomej, ona odbiera i ledwo mówi. Mówię jej w czym rzecz, a ona szczerze rozczarowana, choć ledwo mówi. Pytam jej czy też jest chora- owszem ona chora i mąż również. To jak się kuzwa wybierali na te zozieraczki? Ludzie są serio tacy bezmyślni?? Nie robimy jakiejś specjalnej szopki i jak np. wpada koleżanka z córą, która ma katar, nie robimy scen- niech się Hanka uodparnia, do sklepów też ją zabieramy mimo panujących wirusów, ale czy na zozieraczki trzeba iść mając grypę??
A- najlepszy lek stawiający na nogi tych, którym nic nie wolno to: szklanka ciepłego mleka, do tego łyżka masła, miodu i 3 zabki czosnku.
29.11.2018 2dc
anty-TPO 14,10 IU/ml norma powyżej 21 lat 0 - 34 IU/ml
anty-TG 93,90 IU/ml norma powyżej 20 lat 0 - 115 IU/ml
Prolaktyna test czynnościowy
Prolaktyna 39,60ng/ml norma 4,79 - 23,30 ng/ml
Prolaktyna po MCP 23,50 ng/ml
AMH 2,50 ng/ml norma 25 – 29 lat 0,890 – 9,85 ng/ml, mediana 3,31
PPJ (ANA1) met. IIF, test przesiewowy ujemny
P/c. p. beta-2-glikoproteinie I
P/c. p. beta-2-glikoproteinie-1 IgG 2,08 RU/ml norma < 20 wynik negatywny, >= 20 wynik pozytywny
P/c. p. beta-2-glikoproteinie-1 IgM 7,96 RU/ml norma < 20 wynik negatywny, >= 20 wynik pozytywny
30.11.2018 3dc
Prolaktyna 50,70 ng/ml norma 4,79 - 23,30 ng/ml
Prolaktyna po MCP 28,30 ng/ml
Antykoagulant toczniowy
LA1 (dRVVT) 34,02 sek norma 31,0 - 44,0
PTT-LA (APTT sens. LA) 36,7 sek norma 31,4 - 43,4
Wynik UJEMNY
APTT 27,95 sek norma 25,30 - 33,80
INR 1,03 norma 0,90 - 1,20
Dziś zaczęłam plamienia, brązowa wydzielina . Mam lekkie zawroty głowy. Jest mi smutno. Myślałam,że się udało. Niestety. Kupiłam dziś testy owulacyjne. Zaczynam nowy cykl starań. Dziewczyny boję się ,że mi się nie uda.
Kiedyś lekarz powiedział mi,że przy mojej nadczynności mogę mieć problemy z zajsciem w ciążę.
Boli mnie też jedna rzecz. Przypominałam mojemu mężowi o tym okoła dwa lata temu,że mogę mieć problemy z ciążą. Miałam nadzieje,że powie "może zacznijmy się starać".Mówiłam również wprost ,że chciałabym dzidziusia. Mam wrażenie ,że on nie wziął tego na poważnie. Tak mnie to rozwala, i prowadzi do płaczu.Wiem już teraz ,że jeśli by lekarz mial racje,(błagam Boga oby nie)to będę jego winić ,że nie przejął się tym co mówie.
"Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek"
Jean-Paul Sartre
13t2d
Ależ mnie tu długo nie było!
Oczywiście podczytywałam inne pamiętniki, ale nie wiedziałam o czym u siebie napisać. Czekałam na badania i paraliżował mnie strach...
Ale dziś przychodzę z pięknymi wieściami. U nasz wszystko dobrze!
We wtorek byliśmy na usg prenatalnym. Wyniki idealne.
Dzidziuś miał 7 cm, jest starszy o tydzień i Pani doktor twierdzi, że na 70% jest to... dziewczynka! 
Ale oczywiście bierzemy poprawkę na to, że może się jeszcze wszystko zmienić.
M był ze mną
i aż miał świeczki w oczach podczas badania
ja oczywiście ryczałam 
Dzidzi najpierw smacznie spało główką w dół, nie dało się go początkowo dobudzić, a było to potrzebne, by zmierzyć najważniejsze parametry.
Pani doktor próbowała stukać głowicą w mój brzuch, żeby dzidziutka pobudzić, ale nic to nie dało.
Ostatecznie, po tym jak dwukrotnie przekręciłam się z prawego boku na lewy i później na plecy, maleństwo się przebudziło i odwróciło główką w górę 
Niesamowite uczucie zobaczyć takiego maleńkiego człowieczka ruszającego rączkami i nożkami!!!
Jesteśmy najszczęśliwsi na świecie! W moim brzuszku rośnie mały człowiek. Nasze największe szczęście.
Nadal siedzi we mnie strach, martwię się czy do końca nic się złego nie wydarzy. Ale jednocześnie staram się żyć i cieszyć z całych sił z tego co mamy teraz.
Każda chwila jest piękna, wiedząc, że pod moim sercem bije drugie serduszko.
Moje kochane staraczki, tak bardzo Wam życzę, aby i Wam się poszczęściło. Abyście dostały wymarzone "prezenty" na święta. Modlę się za naszą Kruszynkę i za to, żeby każda kobieta mogła doświadczyć takiego cudu jakim jest zdrowa i szczęśliwie zakończona ciąża 
Mówią, że kobieta nie przeklina, tylko rzuca zaklęcia... Ja po tym tygodniu mogłabym napisać całą księgę zaklęć
ciężki tydzień w pracy, do tego ja pracuje na rano, a mąż na popołudnia i się przez cały tydzień nie widzimy
a gdy zapytałam go o weekend to okazało się że w sobotę też jeszcze pracuje do tego ma zjazd na uczelni więc i cały weekend nie będę go widzieć
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2018, 14:40
Aromactive tylko 2 noce stosowalam. Dzieki Wam za troske dziewczyny :*
Jeszcze wczorajszy haul prezentowy Emila:
-ezpz happy mat
-doidy cup
-sztucce done by dear
-trochę $ do skarbonki
Dzis skora trochę lepiej, to i humor lepszy. Pakuje sie. Jutro wracamy do domu. Napisze z samochodu.
21 dc
Po dzisiejszym porannym pomiarze temperatury (37,2) OV wyznaczyło mi owulację na poprzednią niedzielę, więc w sumie by się zgadzało
.
Duphaston daje o sobie znać, bo zaczyna mi rosnąć biust i ogólnie czuję się trochę ciężko.
No i śluz... Że tak powiem: dużo, gęsto i bez wkładki nie ruszam się z domu.
Na moje trzydzieste któreś tam urodziny zrobiłam sobie tatuaż!
Właściwie to Mąż mi go dał w prezencie. Jestem mega szczęśliwa, bo nosiłam się z tym od osiemnastki. Spełnianie marzeń jest super! 
Dzień dobry
przedstawiam Wam miłość mojego życia ❤ Nasza dziewczynka jest bardzo grzeczna (tfu, tfu). Mieliśmy trochę problem z przystawieniem do piersi, ale idzie nam co raz lepiej. Mój mąż jest niesamowity! Jest zakochany w małej do szaleństwa, wszystko chce przy niej robić. Dzisiaj w nocy od 1:00 do 4:00 lulał ją na rękach bo nie chciała spać, żebym ja mogła w tym czasie trochę się przespać. Trafił mi się najlepszy możliwy egzemplarz. Jutro przyjeżdżają teściowie i mam zamiar podziękować im za to, że wychowali takiego wspaniałego faceta ❤

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2018, 16:58
Pierwszy miesiąc naszych starań, wiem, że rzadko się zdarza, że udaje się za pierwszym razem, ale nie wiem czemu byłam dobrej myśli. Prowadzę kalendarzyk już od 4 lat, więc w miarę znam swoje ciało. Ten miesiąc wydaje mi się inny, mam cykle zwykle 28 dniowe, zaczęłam robić testy owulacyjne, żeby zwiększyć szanse, a mam wrazenie, ze wszytsko się przez to skomplikowało , a mianowicie pozytywny test wyszedł w 14 d.c., więc serduszkolwaliśmy 15 d.c., ale wtedy skonczył mi sie już chyba płodny śluz, więc dziwnie. Nie dawało mi to spokoju, więc zrobiłam również test 16 d.c, czyli dzisiaj i również wyszedł pozytywny, więc dzisiaj też serdukowaliśmy, ale śluzu płodnego już raczej nie ma. Inną sprawą jest to, że spadek temperatury miałam 13 d.c. i teraz już nie wiem totalnie jak mam to interpretować. Mam przeczucie, że nic z tego nie wyjdzie, nie chcę się nastawiać, ale wkurza mnie to, że owulacja mogła być 13 d.c. mimo że wtedy test wyszedł mi negatywny. No nic zrobię jeszcze test jutro i zobaczymy
14dc
Test owu meeega pozytyw, wczoraj jeszcze byl negatyw..wiec dzisiaj,jutro, pojutrze owulka? fajnie by bylo bo dzisiaj w nocy K zjezdza na weekend
no I kluje prawa(drozna) strona..zobaczymy..
dzisiaj napisala do mnie znajoma.. nie jakas bliska, taka po prostu znajoma (ktora starala sie o dziecko 5 lat I sie w koncu udalo
) pisze mi, ze nie wie jak mi to powiedziec I jak to rozumiec ale od jakiegos czasu w nocy widzi mnie albo w ciazy, albo jak bawie sie ze swoim malenkim dzieciatkiem.. ze nie umie tego wyjasnic czy to sen czy co.. ze ostatnio tak miala z inna znajoma I sie okazalo, ze byla w ciazy.. Napisala mi to w moj 1 dzien plodny I podczas odmawiana czesci Nowenny.. az mnie ciary przeszly I lzy do oczu naplynely.. nie wierze w takie "prorocze" sny, nie mniej jednak dalo mi to jakas delikatnie wieksza nadzieje...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2018, 23:46
Wczoraj wizyta u ginekologa. Jestem bardzo zadowolona, jest tak jak lubię czyli mamy plan!
Jeśli nie wyjdzie w tym cyklu to od następnego biore 1/2 tabl. Bromergonu na noc na zbicie prolaktyny i zaczynamy monitoring cyklu 
A stan na wczoraj czyli 9/10 dpo jest taki: endometrium 11mm, w jajniku prawym ciałko zółte, widoczny płyn pozostały po owulacji, tak więc wszystko ok
Tylko jeszcze za wcześnie na rozpoznanie czy za kilka dni będzie @ czy może coś innego 
Jakoś w tym cyklu nie kusiło mnie żeby wcześniej testować. Dziś 12 dpo i nie mam żadnych objawów, żadnych przeczuć. Ten niepokalanek chyba zdziałał cuda że nie czuję w ogóle bólu w piersiach; są większe, cięższe ale nie bolą 
Nie wiem kiedy testować, czy jutro czy czekać jeszcze kilka dni. Mam w domu tylko jeden test 
17 d.c. temperatura wzrosła, test owulacyjny, nie wiem czemu nadal jest pozytywny... Ovf wyznaczył owulację przecinaną linią na 14 d.c., i trochę jestem zła, bo serdukowaliśmy dopiero rano 15 d.c.... Małe jest prawdopodobieństwo..Zaakceptuje to, że się nie uda, ale bardziej jestem zła, że nie umieliśmy określić kiedy była owulacja i to mnie dobija, bo tak może być za każdym razem...No nic, zobaczymy co będzie dalej
48cs uważam za rozpoczęty...
Spodziewałam się ze przyjdzie później bo było brak objawów na @ jak w tym długim cyklu...
No ale cóż jest to jest nic nie poradzimy...
Ważne żeby szybko uciekła i można poszaleć przy mężu na nowo 
Dzis piekę ciacho nowe
ciekawe co z tego wyjdzie 
Góra lodowa 
ehh... nie ma co smutać 
dzisiaj mam ogólnie od rana mega humorek wiec @ mi go nie popsuje...
ooo nie ja się nie dam heheh
Muzyczka na fulll i działamy dalej dzis 
6 DC
Hej 
Pisałyście w komentarzach ze mam złote dziecko
i tak jest, wcale tego nie ukrywam i wcale nie jest mi głupio bo skoro nie mam męża na co dzień który mógłby mi pomóc chociażby przy kąpaniu małego to niech będzie złoty i grzeczny do obrzydzenia, a co!
Synuś właśnie śpi już godzinę, ja odpoczywam po porannym sprzątaniu. Już trochę przedświątecznym, zmieniłam firanki, zasłonki, pomyłam podłogi, wyjęłam już świąteczne ozdoby
w sumie 2 tyg i święta
a synuś bawił się na podłodze, albo w łóżeczku i wcale nie marudził ani nie dokuczał 
Zaczęłam mierzyć temperaturę, sprawdzać szyjkę i śluz. Są szanse że mąż wróci na płodne w tym cyklu 
O synuś się obudził, idziemy na dwór! 
Buziaki
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.