Muszę się gdzieś wygadać, wyżalić...
Powiem Wam że u mnie słabo

byłam w środę w LuxMedzie i był pęcherzyk 17.1mm SUPER!
w piatek poszłam na konsultacje do mojego lekarza na prywatną wizytę i już pęchrzyka nie było (SUPER! czyli oznacza to że owulacja była, a i
były) ale żeby nie było za dobrze endometrium cienkie (tylko 5mm a nigdy nie mialam problemu z tym, więc dostałam dupka). Miałam nadzieję że będzie okejeczka.
Następnego dnia temperatura pięknie skoczyła o ponad 0,4stopnia... więc miałam wielką nadzieję że będzie dobrze...
wczoraj miałam krwawienie żywą krwią dosłownie a dzisiaj temperatura spadła o 0.4stopnia
więc szanse pogrzebane...
czuje że clo przestaje działać na mnie bo nie dosyć że tylko 1 pęcherzyk jest w stanie urosnąć, to zawsze z prawego jajnika i owulacja z cyklu na cykl jest coraz później...
mam taką załamkę jakiej jeszcze w życiu nigdy nie miałam...
Martwię się że nigdy mi się nie uda. Ogarnęła mnie żałość i smutek... Tak to przeżywam że śniło mi się że z tej niemocy - mimo że się staramy ,dbamy o siebie, biorę suple, jem zdrowo, uprawiam sport, nie pale nie pije - że wycięłam sobie wszystko żeby nie było problemu...
Nie potrafię powoli wchodzić do pustego pokoju który docelowo miałby być dla maluszka, wkurza mnie na każdym kroku syn mojego męża i jego była (on że nic nie szanuje, do mnie nie raz sie odzywa brzydko, do ojca swojego też, wieczne fochy, na każdym kroku kłamie i robi nam porutę przed ludźmi, a ona że nie docenia i nie dba o dziecko ktore ma a ja nie moge miec!-nie potrafi nawet kupić dla niego sznurówek),
nie mogę patrzyć na tych wszystkich ludzi wokół którzy bez problemu zachodzą w ciążę (przyjaciolka za 1 strzalem - raz sie kochali bez i już złoty strzał... kolega z pracy - mieli brać ślub bo niedawno się zaręczyli i bach! dziecko a dopiero skoczyli inzynirki czyli jakies 22lata mają) albo już mają szczęścia swoje, na te wszystkie reklamy... czuję pustkę której nic nie może wypełnić obojętnie co bym robiła

Ciąża zakończona 04 stycznia 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2019, 11:43
6cs - 3dc
Dzien dobry.
Dzisiaj rozmowa o pracę marzeń, jak wszystko pójdzie ok i podejmę się wyzwania to będziemy musieli porzucić na ok pół roku starania. Z jednej strony mi smutno, a z drugiej strony to co to pół roku przy latach starań? Nasze głowy odpoczną, popracujemy nad dietą i aktywnością w tym czasie i jakoś to będzie. Ważne, że to decyzja podjęta wspólnie z mężem. Także trzymajcie dziś za mnie kciuki.
Dr Jerzak zaleca diete, 150 min ruchu tygodniowo. Mam insulinoopornosc więc tabletki glucophage, kwas foliowy 5mg,life extension homocysteine resist, acard 75,koenzym Q10 60mg 2x1 (w ciąży odstawić) i różne witaminy. Endokrynologowi przekazac ze euthyrox jest nie dla mnie ze wzgledu na skaczace w góre tsh i ma mi je zamienic na letrox. Skierowanie na badanie przepływów PCO i za 2 miesiące ponowne badanie insuliny. W lutym kontrola.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2018, 15:37
Za 2 dni wizyta, a ja jestem cała w stresie. Oczywiście dziś nie mam kompletnie żadnych objawów ciąży. Próbuję sobie wmówić, że to przez stres, że wczoraj brałam accofil a po nim mam zwykle spadek objawów, ale ile i co bym sobie nie tłumaczyła to w głowie cały czas jest myśl czy aby na pewno serduszko jeszcze bije. Boże błagam Cię, nie zabieraj mi tego Maluszka...
Dla pierwszego trymestru ciąży najważniejszym badaniem są badania genetyczne, dla drugiego badania połówkowe. Każda przyszła mama czeka na nie z niecierpliwością. Pewnie dlatego, że dla każdej najważniejsze jest, aby usłyszeć, że dzieciątko jest zdrowe.
Dla mnie to również było najważniejsze! Jednak jak wyglądały same wizyty dowiecie się z najnowszego wpisu --> Badania genetyczne i badania połówkowe
3 cykl po poronieniu będzie spokojniejszy, owu wypadnie tak, że nic z tego nie wyjdzie chyba że jakieś niepokalane poczęcie. Raczej na
nie liczę przez ten świąteczny czas. Przynajmniej nie będę sobie wkręcać ciąży i doszukiwać się objawów...
Będzie luźniej, już jest lepiej ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że jest ok i nie jest mi ciężko. Oj jest cholernie. Głowa czasem nie daje spokoju, myśli krążą, nie mogę spać, a gdy zasnę to śni mi się to co się stało... Czasem płaczę na filmach lub podczas czytania...
Nie zapomniałam, nie zapomnę nigdy. I boli mnie bardzo,bo nikt oprócz mnie nie pamięta... Nic mi nie zostało tak na prawdę po tej ciąży, jedynie dokumentacja medyczna, pozytywny test i zdjęcie moje i jego, zrobione na dzień przed testowaniem, gdy jeszcze nie wiedzieliśmy...
I złamane na zawsze serce.
Ale wierzę, wciąż wierzę. Po poronieniu przyszła jesień - przepłakana, jak to typowy listopad. Ciemność, smutek, łzy. Teraz zima... chłodna, na przeczekanie i ostudzenie emocji. A potem nadejdzie wiosna, pełna nadziei. Tym żyję.
Byleby przetrwać, zamknąć ten ciężki rok, zacząć na nowo...
Do jednego się przyznam, tak na prawdę szczęśliwa byłam tylko będąc w ciąży, mimo problemów od samego początku... tylko wtedy czułam się kompletna...
31 dc
Teoretycznie ostatni lub przedostatni dzień mojego cyklu. A praktycznie? Mam ogromną nadzieję, że skończy się dopiero w sierpniu... Zupełnie niepotrzebnie doszukuję się objawów i nakręcam się. Ale czuję się inaczej niż do tej pory. Od weekendu mam mocno bolące sutki, powiększony biust i bóle brzucha jakbym zaraz miała dostać @. Do tego temperatura utrzymuje się na poziomie 37,2 i w ogóle nie plamię. Ostatnio też bardzo niespokojnie śpię i jestem cały czas zmęczona.
Chciałabym dać Mężowi na Gwiazdkę pozytywny test, ale tak strasznie boję się go zrobić... Boję się, że znów będzie jedna kreska. Poza tym Mąż poprosił żebym poczekała do terminu @. Jeszcze max dwa dni, może jakoś wytrwam, choć najchętniej pognałabym do Rossmana po żółty test.
Ech... Praca razem nie jest dobra w tym przypadku, nie mogę się wymknąć.
Szlag by to wszystko trafił... Cały dzień stresu, nerwów, oczekiwania na monitoring. Najpierw zadzwonili i przełożyli wizytę o 10 minut, później o 2 godz a 5 minut przed wyjściem zadzwonili że Doktor jednak dzisiaj w ogóle nie dojedzie bo jakieś komplikacje w szpitalu były. No i siedzę wściekła, nadal nic nie wiem.
Ten cykl jest jakiś taki od początku "bleee"... Pęcherzyk jeden, niby spory jak na mnie na tym etapie, ale z prawego jajnika, jeszcze teraz ten odwołany monitoring... Masakra...
Jutro od rana muszę jechać i zapytać czy mogę się wcisnąć na wizytę i zobaczymy. Coraz mniej mi się ten cykl podoba... Ale może będzie na przekór moim przeczuciom? Oby oby...
Dobrej nocki Wam kochane:*
Byłam u endokrynologa. Hashimoto raczej nie mam, bo anty tpo jest w normie. Ale może być jakies inne zapalenie tarczycy i mam zrobić usg, ale w Luxmed najblizsze miesiace zajete. Przeciwcial się nie leczy i dopiero jak tsh bedzie fiksowac to można włączyć leczenie. Czyli nadal nic, nadal jestem w dupie, co ja sobie myślałam, że da mi cudowny lek na zajście w ciążę? Glupia ja.
6 dni zostało do spodziewanej miesiączki, próbowałam robić test bo nie wytrzymałam i był oczywiście negatywny. Mam dziś doła. Od pół roku zdrowo się odżywiam i schudłam 12 kg, przestałam też pić alkohol. W ciągu pół roku tylko trzy razy coś wypiłam. Pozatym od 6 tygodni nie biorę leków przeciwdepresyjnych od których byłam uzależniona i ledwo je odstawilam, dwa tygodnie temu, jeszcze przed owulacja przestałam palić papierosy. Wszystko robię dla przyszłego dziecka. Problem mam tylko z jednym. Nie nawidze mojego miejsca pracy i chciałabym je zmienić. Ale jeśli planujemy ciąże to nie ma sensu szukać nowej pracy lepiej iść już tutaj na macierzyński a potem zaczynać w nowej firmie. Taki był plan.. . Ale dziś mnie w robocie tak z równowagi wyprowadzili, że jak nam się przez trzy cykle nie uda to zmieniam firmę, bo ja tu nie wytrzymam. Pracowałam za czterech, wszystko ogarniam i wszystkim pomagam, szef niestety docenia wazeline i najbardziej leniwego i fałszywego kundla w firmie ma za przyjaciela i wzór. Ta niesprawiedliwość mnie dobija. Szef mu wieży w każde słowo przeciwko mnie a to zwykła bujda
Właśnie zrobiłam zamówienie na gemini, i miałam wziąć test ciążowy zamówić, i zapomniałam. Widać znak żeby nie robić sobie nadziei...
Jutro po pracy jedziemy do tego Krakowa. Znów uratował mnie booking bo szukanie czegokolwiek zajęło by mi wieki, taka jestem zdecydowana i ogarnięta.
Zabrałam dziś mojego brudasa na myjnię i coś tam ogarnęłam w środku, zabieramy jeszcze pasażerów po drodze, inaczej nie dałabym rady się zmobilizować do jakiejkolwiek aktywności przy aucie.
Aaa.. nie idzie mi jednak wszystko tak sprawnie, po pracy jadę do dr rodzinnej po zwolnienie a muszę wjechać w oko cyklonu czyli do centrum o 16stej. Good luck. To sobie pomarzyłam o punktualności.
I myślałam że z czasem będzie mnie bolało mniej a boli bardziej. Mam na myśli tą wielką bolącą ranę po sercu. Gdzie ten czas co goi rany ?
2dc
Zwolnienie lekarskie do 1 lutego włącznie. Pod koniec miesiąca pójdę pewnie na usg jak przestane plamic...
Będę musiała zorganizować sobie jakoś ten czas... Może książkami się zajmę, choć nie mam weny, ale rozpoczęta mam także może skończę 
39dc, 3 procedura IVF, 4dpt
Dzisiaj szczególny dla mnie dzień, a przy okazji ostatni w tym obcym mieście. Mam nadzieję,że będzie miło mimo okoliczności.
Przebudziliśmy się z m. około 5 i niestety od tej pory nie mogę spać
Dość mocno zaczął mnie boleć brzuch jak na @, w głowie krążyły myśli na różne nurtujące tematy i po prostu się nie dało... Wzięłam zaordynowaną samej sobie (na podstawie rozpiski lekarki ze starej kliniki) Nospę i czekam co będzie dalej. Ciekawe czy nasze kruszyny jeszcze żyją... Tak bardzo bym chciała! Jeśli to prawda to dzisiaj od ok. 12:00 zaczną się implantować.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6f6172f6d0d2.jpg
Co za durny dizajn :o
No dobra, od 10 dnia cyklu nieprzerwanie delikatnie budziłam krwią. Badało mnie dwóch gin. Jeden wziernikiem drugi zrobił USG i orzekł że z 4,5 mm endometrium ciąży nie będzie nigdy, przenigdy. W 24 dc dostałam lekkiego krwawienia, ale wszystko w czasie bo OF też przewidywał @ w tym dniu. Do tego przez minionym weekend byłam przeziębiona, więc temp. lekko podwyższona rano. Dziś wydałam majątek na Ovitrell, Atomek i i mnie tabsy. Coś mnie pokusiło i uwaga... Pierwszy raz od prawie 2 lat zrobiłam test... Potem 3 kolejne... Pozytywne....
kurtyna....
Jadę właśnie do giną na cito bo przecież to niemożliwe, bo przecież ja od 2 tyg krwawię, bo przecież prawie nie mam endometrium!!!
Co się dzieje? Czy to jakieś leki? Które?
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2019, 19:12
9dpt
Wczoraj wieczorem wynik negatywny, dziś nad ranem to samo...
w czw rano powtórka, jeśli będzie negatywny zadzwonię do embriologa powiem mu o wyniku testu oraz spytam czy przetrwały zarodku do mrozenia. Później napiszę do lekarza że odstawiamy leki z powodu testy negatywnego i co robimy dalej... W zależności czy mam zarodki zamrożone.
Co do plamien to mam do tej pory...
Edit.:
Mial być dIs 27dx a jest 1 dniem. Przed wyjściem do pracy zauważyłam że lekko plamie ale już czerwona krwią... Drugi raz poszłam do łazienki i niestety więcej krwi... Także zadzwoniłam do embriologa i nie przetrwały zarodki.
zalamka...
Dla męża przed wyjściem powiedziałam o tym że chyba okresu dostałam, zawiesił głowę na dół... Właśnie idę na autobus a mi płakać się chce...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2018, 12:25
Jeżyku, w gondoli ciężko o podziwianie widoków. Poki nie ma spacerowki, to spacer =drzemka. Absolutnie nie odebralam tego jako krytyki. Tez bym wolala, by spal w domu a na spacerze ogladal swiat. Ale jego 2 drzemki w domu to max 20 min. Na spacerze to i godzine pospi...
Od kilku dni meeega marudzi. Nic nie moge w domu zrobic. Nic. Nawet noszony marudzi. Dramat... Skok? Ząbki gdzieś na horyzoncie? Nie wiem... Wczoraj straciłam cierpliwość. Krzyknęłam na niego i przeklnelam. Potem przeprosiłam. Sa i takie dni...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.