Dawno nic nie pisałam...

Otóż okazało się, że w poprzednim cyklu do owulacji nie doszło i moje hormony tak buzowały, że czułam się tak nie inaczej :-/

Byłam u mojego gin i niestety musimy sprawdzi dokładnie co to się ze mną dzieje, więc zaczynamy monitorowac cykl.

Zrobiłam pierwsze zalecone badania:
TSH mam 3,160 :-/ trochę jednak za dużo mimo, że norma to 0,270-0,4200
FSH w fazie pęcherzykowej 7,36 gdzie norma to 3,5-12,5
LH w fazie pęcherzykowej 8,16 gdzie norma to 2,4-12,6

Teraz czekam na wizytę i interpretację owych wyników i dalsze zalecenia.

Czekamy na owulację ale bez spiny, na luzie. Najpierw musimy się dokładnie przebadac, żeby wiedziec na czym stoimy no i co będzie - czas pokaże.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2013, 21:15

Hojanka 9 pierwszych miesięcy 23 września 2013, 21:43

W środę mam pierwszą wizytę u lekarza po poronieniu. To czekanie mnie wykańcza, mam wrażenie, że każdy dzień trwa wieki. Nie znoszę takiej stagnacji kiedy nie wiem co się dzieje, odebrałam w piątek wynik badania histopatologicznego, napisali coś po łacinie sprawdziłam w internecie co to znaczy ale nie wniosło to nic nowego. Mam nadzieję, że lekarz pokieruje mną tak żeby wszystko poszło dobrze. Ponoć po samoistnym poronieniu nie trzeba czekać 3 miesięcy żeby ponownie zajść w ciążę ciekawa jestem czy to się potwierdzi.
Martwi mnie tylko jedno. Od czasu kiedy skończyłam krwawić kilka razy dziennie mam silne bóle prawego jajnika. Zanim zaszłam w ciążę miałam takie bóle tydzień przed miesiączką ale teraz nie wiem czym one mogą być spowodowane. Ogrzewam się termoforem dzisiaj zjadłam też 1 tabletkę anapranu, mam nadzieję, że przyniesie mi to ulgę na noc. Jakoś będę musiała wytrwać jeszcze dwa dni...
Obym w środę usłyszała choć kilka dobrych wiadomości :)

ewcia2337196 starania o maleństwo 23 września 2013, 22:21

dziewczyny czy tylko ja myślę ciągle o dziecku ? :(

Jutro czeka mnie wizyta u ginekologa.
Chyba podzielę się z nim moimi wątpliwościami i obawami, że nie mogę zajść w ciąże.
Poproszę może o jakieś badania, żeby zobaczyć czy u mnie wszytko ok.

Owulacja wyznaczona ciągłą linią.
Wiem, że to dopiero nasz 5 miesiąc, ale zdecydowanie brakuje mi cierpliwości.

Trzymajcie proszę kciuki, bo po woli tracę nadzieje.

milunia PCOS zaczynam walczyc z Tobą :) 23 września 2013, 23:54

No jeszcze dwa dni do planowanej miesiączki ale i tak nie wiem czy będzie w terminie bo to pierwsza owulacja po poronieniu i wszystko musi wrócić do normy. Nie wiem w ogóle czy miałam owulację bo cały miesiąc miałam niską temperaturę a i "dobrego" śluzu tez nie zauważyłam. jedynie to mnie dziwi że jajniki mnie bolały tak w połowie cyklu jakby się jajeczko wytwarzało.a po miesiączce do ginekologa, który mam nadzieję że stwierdzi że możemy znowu próbować :)

"-A co Wy lobicie?"
-"Kasujemy Pania,a Ty gdzie masz mamusie??"
W tym momencie chlopiec wzrusza ramionami.
-"Wlasnie caly czas zagladal mi do przymierzalni i nigdzie nie widzialam jego mamy"
Nawet klientka zauwazyla,ze maly porusza sie po sklepie sam.
Dalam malemu pieczatke do zabawy by czyms go zajac po czym zaraz sie przekonalam,ze nie byl to najlepszy pomysl.Malec mial cale czarne raczki.
-"Moze pobawimy sie w cos innego,ale najpierw powiedz mi gdzie zgubiles mame?"
Maly popatrzyl na wejscie do sklepu i bez uczucia pokazal palcem na wejscie
-"Tam"
-"Gdzie sie sie podziewales szukalam Cie wszedzie.Matko Kochana nigdy wiecej nie wezme Cie na zakupy!"
Matka wie ja ucieszyc sie na widok zgubionego dziecka..
I powiedzcie mi gdzie Ci rodzice maja rozum i jakikolwiek rozsadek..
Swoja droga swietny ten maluszek przypominal mi malego rozrabiake zalanego fala lokow na glowce:)
Uczucia: Czasami czuje sie jak "mama" tych dzieci:)

Klaudia93 starania po stracie córeczki 24 września 2013, 06:08

No i serduszkowanie rozpoczete;) zdziwilam się jak mój mezus się zaangażował w staraniach aż byłam w szoku ale to dobrze;) pije magnez twardo;) ojj kochany jest;) oby dalej takie nastawienie ale śmieje się że się faszeruje magnezem kwasem foliowym i castagnusem hehe mówi że jeszcze trochę to aptekę będę mieć na półce;) teraz tylko czekać na owulacje żołnierze będą silne i dadzą radę dostać się do jajeczka;))

Wyleczyłam się szybciutko z opryszczki....

...ale dziś zawitało u mnie wieczorem przeziębienie... :(

...ból gardła i katar...:(

Chiang Mai Starania i ciąża w Tajlandii... 24 września 2013, 06:39

Spałam 12h jak niemowlę z uczuciem smakowitości... w śnie objadałam się mięsami przyrządzanymi przez moją mamę :P Wstałam szczęśliwa i wypoczęta :) Po wczorajszym fatalnym samopoczuciu ani śladu.

Kompletnie mi już ta ciążą rozum odebrała i własną osobowość. :P Jem, śpię śniąc o jedzeniu, budzę się z entuzjazmem by zjeść i by znów zapaść w błogi sen o trawieniu...

Z życia rodzinnego:
Kuba szykuje się do porodu - czyta artykuły i zapisuje przykazania :P przyłapałam go ostatnio na IWomen :P

Najważniejsze na jego liście jest: "bez względu na wszystko zostań po właściwej stronie szmaty" - co oznacza oczywiście, za nic nie zaglądaj jak wychodzi dziecko!!!

P.S. Szmata - czyli ta płachta co nam podczas porodu zakrywają nogi - widywana na filmach powszechnie :P

Oswajamy go też z możliwości żeńskiej płci dziecka na razie jesteśmy an etapie:
Chłopiec lub chłopczynka :)
albo "będę go kochał taką jaka będzie" :P

No i nieustannie nabija się z mojego rosnącego w oczach brzuszka, ale jednocześnie go on fascynuje. Zawsze niby przypadkiem, przymierza rękę, głaszcze albo wkłada palec do pępka i mimo, że doskonale wie, że nie spotka tam już dziurki ciągle jest tym niesamowicie zaskoczony :P

Faceci są tacy śmieszni :P

P.S. to mój skrpek z okazji 12tygodnia :P

6q8x.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2013, 10:18

biedronka1982 W poczekalni 24 września 2013, 07:33

Termometr mi sie stlukl. Luby w stresie, ze rtec rakotworcza, zbieral kropelki. Ja prawie w placz, bo czym teraz bede mierzyc temperature? Ano nie bede, kupie nowy termometr w nowym cyklu. Za tydzien. Wtedy tez odbiore wyniki progesteronu i dam sie jeszcze raz kluc: albo na pozostale hormony, albo na bete Hcg.
Tymczasem luzik, bez mierzenia i nakrecania sie.
Ommmmmmmm..... "Jestem kwiatem lotosu na gładkiej tafli czystej wody....Jestem ZEN":)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2013, 14:28

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 24 września 2013, 08:44

SINUSOIDA
Dlaczego u mnie jest tak, że jak tylko jestem przekonana, że wszystko jest w porządku i zaczynam sobie radzić z niedogodnościami, to...pojawia się problem, spędzający mi sen z powiek???
Trzy dni temu zmieniłam (z zaleceń ginekologa) Duphaston na Luteinę. Od dwóch dni mam brązowe plamienia. Dwa, trzy razy dziennie. Nic mnie nie boli, nie mam skurczy, nie jest to czerwona krew, ani skrzepy. Po prostu- taki sam śluz jak w moim plamieniu implantacyjnym.

Nie wiem, czy wszczynać alarm i walczyć o jakąś przyspieszoną wizytę u lekarza, czy czekać i obserwować. A może jechać do szpitala??? Co ja mam robić?????

A co myślicie o tym, żeby chodzić do innego lekarza, który w ogóle nie pracuje w szpitalu gdzie kiedyś chciałoby się rodzić?
Słyszałam różne opinie, że traktują potem oni taki8e dziewczyny jak przybłędy...
A pytam, bo znam jednego naprawdę dobrego lekarza z powołania ale on przyjmuje w innym mieście.

Czemu los mnie tak karze? Czym sobie na to zasłużyłam???

Ewunia A czas ucieka.. 24 września 2013, 10:11

Prysnął mój dobry humor.. Jestem zła! Od wczoraj próbujemy dodzwonić się do lekarza i umówić na wizytę na czwartek i za każdym razem włącza się automatyczna sekretarka.. A tak mi zależało, żeby jeszcze przed urlopem ustalić, co dalej..

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 24 września 2013, 11:16

Jak tylko skończyłam pisać poprzedni wpis, postanowiłam umówić się na wizytę do mojej pani ginekolog. Na litość uprosiłam położną, żeby mnie wcisnęła i bez większych problemów dostałam się do lekarza.
Diagnoza- to nic poważnego, bo płód żyje i ma się dobrze, ale takie częte plamienia mogą być groźne. Muszę zażywać magnez, znowu wrócić do Duphastonu i LEŻEĆ. Koniec z wojażami i spacerami. Mam się oszczędzać, bo były to skurcze macicy mogące doprowadzić do najgorszego.

Czeka mnie zatem (póki co) leżenie i odpoczywanie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2013, 08:28

Jeszcze tydzień urlopu i drugie tyle w oczekiwaniu na TZ-ta :) i mam nadzieje, że nasza rozłąka dobiegnie końca.. wystarczy życia na dwa domu, daleko od siebie.

Czasem trudno tak wracać do pustego domu, gdzie tylko psie pyski cieszą się z Twojego powrotu..

a potem wybór ginekologa, bo każdy poprzedni był fajny, do antykoncepcji.. a pora znaleźć takiego, który pomoże gdy natura nie będzie w stanie.
Tak na prawdę jestem na samym początku starań( jak nie początku początku starań)
Mój etap to do edukowanie się w kwestii na co zwrócić uwagę przy staraniach się ?, Jak wybrać dobrego lekarza ?, Jak naturalnie wspomóc starania ? itp.
Mierzenie temperatury i obserwacja samej siebie nie sprawia mi problemu... dla mnie jeszcze czarną magią jest szyjka :) a raczej jej otwartość/"zamkniętość"

ale z czasem...

coliberek Działania..działania... 24 września 2013, 12:02

No i juz wszystko wiadomo, potwierdzone i bez domysłów. Test negatywny, więc zdecydowanie coś mi sie pochrzaniło w organizmie. Może własnie tak jak sugeruje mychowe..może to zmiana klimatu. Aczkolwiek z Hiszpnii do Tunezji nie jest jakoś strasznie daleko ;) jednak nie są nam znane tajniki funkcjonowania tak fantastycznej maszyny jaką jest ciało człowieka a zwłaszcza ciało kobiety.

Optymistycznie nastawiona..a w zasadzie obydwoje optymistycznie nastawieni jedziemy jutro na wizytę. Dziś testowanie było z mężem i obiecałam, ze więcej sama nie będę się gryźć po kątach i w ciszy testować sama. On też chce uczestniczyć we wszystkim, nawet w gorzkich rozczarowaniach. Jak sam dziś rano stwierdził, przecież łatwiej jest we dwoje. Ach mój Słodki Mężuś. Najwspanialsze oprócz wszystkich wspaniałości jest to, że dzięki Niemu staję się lepszym człowiekiem. Nie wiem jak to robi ale zawsze potrafi ze mnie wyciągnąć na wierzch to co najlepsze.

lufcik22 Piękny sen...niech trwa 27 stycznia 2022, 21:26

20 DC - dzis zobaczylam pozytywny test ciazowy. Ale euforii nie ma, od paru dni sie czulam dosc okresowo, 2 dni jajniki mocno puloswaly tak jak przed zblizajaco miesiaczka, PMS dramat, wszystko mnie denerwuje, mialam 5 testow ciazowych. Robie je bardzo wczesnie by byc gotowa na porazke, wiec wykorzystalam 4 chyba jakos ze 2 dni owulacji. Tak juz mam, ze testuje wczesnie a pozniej przestaje bo juz wiem, ze przyjdzie okres. Moim podstawowym objawem jest bolaca prawa piers, ale wczoraj bolaly mnie jakos obie i dzis stwierdzilam, ze wykorzystam ostani test zeby mnie juz nic nie kusilo. I wtedy nastapil szok, bo przed uplywem 3 minut ta kreska sie pojawila. Zdarzylo mi sie to juz raz lub dwa z testem z allegro, ale nie z pinkiem. Poszlam do apteki po drugi, nawet nie specjalnie zbieralam siku i tu znowu pozytyw. Bez doszukiwania sie cienia etc.
I to koniec dobrych wiadomosci, bo rowoczesnie od paru dni, nie wiem ile dokaldnie bo prawie co cykl lekko plamie pare dni przed okresem, plamie, nie jest to takie zywe plamienie czy cos, ale przy podcieraniu jednak sluz pojawia sie raz z brazowym, a raz jednak z zywo czerownymi nitkami. Moj rozumo od razu mi mowi, ze to sie nie uda, ale zlamalam sie i wzielam duphaston, ktory lekarz rok temu zapisal mi na plamienia, choc badalam progesteron wilokrotnie i nigdy nie mialam mniej niz 10.
Po zazyciu 4 tabletek to plamienie moze jest ciut mniejsze, ale wydaje mi sie ze bol piersi tez jest mniejszy....niestety.
Wiem, ze nie moge sie na nic nastawiac, i jezeli okres przyjdzie za pare dni bede plakac jak glupia, ale wiem ze to tez jakis promyk nadzeii. To moj 3 cykl po hsg, choc taki staraniowy to 2 i to ze cos zaskoczylo swiadczy o tym, ze jednak cos sie w tych jajowodach ruszylo. Wiec ostatecznie cokolwiek sie wydarzy, to jest to jakas pozytywna wiadomosc.
Odpuscilam lekarzy, tabletki, ale teraz mysle, ze moze zrobie jeszcze jeden monitoring i zaczne brac luteine w odpowiedni momencie.
Jutro mimo wszystko zrobie bete i proga i test z rana i pewnie ta kreska juz tak nie bedzie wygladac, ale to uczucie w sercu gdy ta kreska sie ujawnia i ciemnieje jest niesamowite. Marzylam o tej chwili tyle lat, wciaz marze i mysle, ze moze jakis znak zebym nie tracila tej nadzieji.
Ciesze sie tez bo wciaz te cudy mnie zaskakuja na tym forum, niech te nasze dzieci rosna w sile!
https://zapodaj.net/520b635583d20.jpg.html

*****************************************************************************************************************************
Dziekuje za kazde dobre slowo! Cokolwiek sie wydarzy to jednak ta moja nadzieja troche odzyla (nie wiem czy to dobrze czy zle). Przez ostatni rok jedyna porade jaka otrzymalam od wielu lekarzy, to prosze pomyslec o ivf. I naprawde gdyby nie fakt, ze mam juz dziecko, pewnie juz dawno przeszlabym procedure. Ale jestem tutaj na forum juz pare lat i wiem jak ciezka to jest droga, tym bardziej gdy druga strona nie jest na cos takiego gotowa.

Beta dzis 37.5, progesteron - 25.4 -- > wynik dobry i wiem, ze rozne cuda sie zdarzaja, ale nie wierze, ze bedzie to u mnie teraz. Jednak jest to jakis znak dla mnie, ze moze jeszcze nie czas sie poddawac, boje sie tak bardzo sie boje, ze te nadzieja mnie wyje od srodka, pozbawi radosci zycia na kolejne nie wiem 2 lata? Ale rownoczesnie marzy mi sie ten dzidzius, widze oczami wyobrazni mojego synka z nim i czuje ze tego tak pragne.
Nie potrafie na chwile obecna ulozyc sobie w glowie jak chce do tego podejsc. Z jednej strony chcialabym oddac wszystko w rece natury, ale z drugiej mysle, ze moze trzeba jej jakos pomoc? Nie chce na sile utrzymywac czegos co ma nie przetrwac. W pierwszej ciazy wszystko bylo od poczatku bez problemowe (poza starniami oczywiscie), teraz jestem 6 lat starsza, po ciezkim porodzie, z endometrioza, anemia - moze nie moge oczekiwac cudow od moejgo ciala?
Nie wiem tak bardzo nie wiem.
Dzis wizyta wieczorem, zoabczymy jak endometrium, jutro rano test i chyba juz bedzie wszystko jasne. Wydaje mi sie ze objawy ciazowe mialam tylko w ten jeden dzien gdy zrobilam test, teraz wszystko (poza wzdeciami) odpuscilo.
*********************************
I po wizycie. Endometrium ladne, ale sporo plynu przy jajniku. Lekarka po zapoznaniu sie z moja historia zaczela wspominac ciaze pozamaciczna, choc beta i endometrium na to na razie nie wskazuja. W razie bolu mam jechac na IP. Ja mysle, ze to nie pozamaciczna, ale tez nie zdrowa ciaza. Dzis rano zrobilam test i kreska piekna, pojechalam na bete i powtorze w poniedzialek. Moje piersi staly sie flakami, plamienie ucichlo, dostalam duphaston, czuje podbrzusze od czasu do czasu, ale odczucia mam takie jak w fazie po owulacji ze w sumie nic sie nie dzieje! Jestem mieszanka uczuc, boje sie ze wyląduje w szpitalu, a z drugiej strony w sercu jakis cien nadzieji, ktory moj rozum systematycznie karci i ucisza.
Poszlam do lekarki ktora ma bardzo dobre opinie, ze jest empatyczna, rozsadna, a mimo wszystko to juz kolejny lekarz ktory mi mowi zebym odpuscila starania naturalne, wrecz powiedziala ze w takich przypadkach jak ja, to powinnam wyciac jajowody i dopiero wtedy probowac ivf. Smutne to, ale nie chce sie zmuszac do czegos czego nie czuje.
****************************************************
Zrobilam dzis bete bo dzis wyjezdzalismy na narty i tam gdzie bedziemy nie mam jak zrobic. Troche sie martwie co jezeli poczuje bol? Ale moze nie bede o tym myslec. Beta ladna 84.4. Zostaly mi 2 testy na poniedzialek i srode. Zobaczymy….
https://naforum.zapodaj.net/c255480ed16f.jpg.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2022, 21:19

frutka :) 24 września 2013, 14:19

Kuźwa....ze człowiek jest taki pokręcony! Tym razem cykl wygląda na owulacyjny i niestety czuję, że sie będę nakręcać pod koniec...żeby tak umieć zachować dystans...no nie potrafię chyba, nie teraz. Moze jakbym sie winka napiła...ale w drugiej fazie lepiej nie - i kolejne nakręcanie...kuźwa..pokręcone to jest. Macie jakieś sposoby na dystans, nie wchodzenie zbyt często na owu, nie patrzenie na swój wykres po stokroć....?

frutka :) 24 września 2013, 14:21

Muszę sobie to jakoś wytłumaczyć, przetłumaczyć, odciągnąć myśli...ale nie mam na razie żadnej koncepcji jak..ehhh

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)