Jesteśmy po dniu pełnym wrażeń.

Mężuś rano strzelił sobie badania z krwi, przyjechał do mnie, żebyśmy mogli iść do naprolekarza i naproinstruktorki. Ja za to z rana zrobiłam wymazy, w celu sprawdzenia, czy ureaplasma jeszcze u nas jest. Mężuś teraz pojechał jeszcze na badanie nasienia, po powrocie, ja idę na jogę, a on ma doczytywać wszystko.

Była to nasza pierwsza wizyta u naprolekarza po okresie 3 cykli obserwacji metodą Creightona. Zrobił mi usg, stwierdził, że widzi prawdopodobnie ciałko żółte, że owulacja prawdopodobnie była z prawego jajnika, nic niepokojącego nie zauważył, gdy mnie badał, pytał, czy mnie boli tak, a tak, a jeszcze tak, w pewnym momencie powiedziałam, że "Boli tak na 2 lub 3 w 10 stopniowej skali" - skąd Pani zna tą skalę? - "moja własna" - to ogólnoświatowa skala bólu, bezskutecznie próbuje się ją wprowadzić w Polsce.

Z fajnych rzeczy - pierwszy raz miałam robione usg w spódniczce. Wiecie z jakiego materiału są wdzianka na oddziałach? Taki, lekki, przejrzysty, kazał się przebrać w taką spódniczkę. I tak wszystko widać - ale kurde, jaki to komfort!!! Zarąbiste to było.

Dopiero teraz przeczytałam w opisie usg, że endometrium ma 8 mm, jeszcze o grubości endometrium nie czytałam, ale chyba to za mało, jak na 19 dc i 9 dpo, lub jak kto woli P+9?
I jeszcze zatoka Douglasa wolna. O tym też jeszcze nie czytałam, więc nie wiem, co to znaczy.

Stwierdził, że on nie wie, co to była za akcja ze szpitalem u mnie i czym można związać ten ból brzucha. Stwierdził, że zapewne mam niski próg bólu. Wkurzyłam się ostro, bo prób bólu chopie, to ja mam wysoki i to, że się tak wtedy darłam, to znaczy, że mnie napieprzało. Nawet mój Mężuś, który zna mnie trochę dłużej niż naprolekarz stwierdził, że człowiek nie powinien mówić takich słów wobec mnie. Chodzenie ze złamaną nogą, samodzielne przemieszczanie się z tą nogą między dwoma budynkami szpitala, łatanie dziur w zębach bez znieczulenia? Niestety, bardzo nietrafne.
Gdzieś w międzyczasie padło słowo "endometrioza". Trzymałam się, żeby się nie spłakać. Stwierdził, że na razie nie położy mnie na stół, bo nie wytacza się armat, na razie spróbujemy Aromka, Dostinexu, ACC Optima i wit. C.

Ponadto stwierdził, że mam cykle ze słabym śluzem i mogą być bezowulacyjne. Pomyślałam sobie - ej Doc., przecież Ci to mówiłam 2 listopada. 2 miesiące temu. Ale wtedy mnie skierowałeś do naproinstruktorki. Ale nic, siedzę twardo. Dlatego mam mieć stymulację Aromkiem. 3 dc 5 tabletek. Od naproinstruktorki dowiedziałam się, że Aromek ogranicza śluz. Jeszcze kuźwa bardziej!!!! Ja tyle walczyłam, żeby mieć ten śluz. ACC Optima w dawce 3x600 mg od ostatniego dnia miesiączki do dnia P+2. ACC Optima tylko, że w dawce 1x600 mg i inne leki wykrztuśne, zastosowałam, dzięki Niutek87, w ostatnim cyklu i to było to, co na mnie podziałało. Niestety wiesiołek, siemię lniane, ocet jabłkowy, b6 - nic ze mną nie robiły.
Stwierdził też, że w ulotce Aromka nie znajdę tego zastosowania, ale z powodzeniem jest stosowany i jest lekiem nowszej generacji niż Clo. Aromek - przynajmniej mi się obiło o uszy.

Dostinex dostałam na zbicie prolaktyny. Mimo moich wątpliwości, odnośnie wiarygodności badania prolaktyny, o których mu powiedziałam, stwierdził, że jest ewidentnie hiperprolaktynemia. Dostinex 1x na tydzień. Aaaa, zdaniem naprolekarza, ACC Optima również ma właściwości leczące endometriozę. O tym dopiero będę czytać. No i wit. C w dawce 1000 mg od dnia P do pierwszego dnia okresu. Wspomniałam mu, że przecież biorę wit. C w takiej dawce. Wzruszył ramionami i zapytał, czy mam wykształcenie medyczne. No nie mam, doktor google może jest i słaby, ale doktor ovufriend jest zaje....ty i w chwili obecnej najwięcej supli i leków bez recepty oraz badań mam właśnie stąd.

Dalej, okrzyczał mnie, że nie biorę naltreksonu w niskiej dawce. Że już mogłam od 2 miesięcy brać. A kurka, nie znalazłam nikogo, kto zaszedłby po tym w ciążę. Poczytałam u Fumy, że bierze i poleca, teraz już nie pamiętam, na co jej pomógł. I mi zapisał to. Biorąc pod uwagę moje przygody z leczeniem reumatologicznym i ilość kasy wydanej na nieudane eksperymenty na mnie, mam pewne wątpliwości. Mężuś zaordynował "Bierzesz!".

Jestem z nim umówiona na monitoring, ale to mam dzwonić. Wypisze mi L4 na dni płodne, przynajmniej tyle, że nie będę się musiała zwalniać i drałować do niego z pracy. O stan zdrowia Mężusia nie padło nawet słowo. Ale na wizycie powinniście być oboje. No mnie to wkurzyło, bo Mężuś nie ma teraz łatwego okresu, jutro jedzie na szkolenie do Białowieży, od nas to około 340 km. Ale Mężuś bardzo spokojnie. Podsumował wizytę "Widać, że ma plan, Ty mu przeszkadzasz, bo pytasz i chcesz wiedzieć.".
Ah i jeszcze stwierdził, że niepotrzebnie robiliśmy badania na kiłę, różyczkę, toksoplazmę, "to robią invitrowcy". No nie powiedziałam mu, że na 25 stycznia jesteśmy umówieni na wizytę w 2 różnych klinikach. Chcemy zweryfikować wiedzę, może ją poszerzyć, skonsultować, zobaczyć, jak to jest.

W zakresie wyników, z ciekawych rzeczy: "Ma Pani płaską krzywą cukrzycową, tzn, że Pani bardzo szybko trawi. szybko robi się Pani głodna? Boli Panią głowa?" - Zaczęłam się śmiać, bo tak jest, ja muszę zjeść śniadanie do 8, w sobotę do 9, bo inaczej robię się marudna, głowa mnie nie boli. Mężuś potwierdził, na co naprolekarz powiedział, że on się nie dziwi, bo z takim cukrem każdy by się robił upierdliwy z głodu.

Edit: i jeszcze mam pić 2,5 litra wody. Mówię, że piję i wyliczam dokładnie kiedy. Był delikatnie zszokowany. Ja delikatnie zszokowana, że daje takie rady. Ale potem sobie wytłumaczyłam, że nie każdy musi to wiedzieć.

Ah i życzył mi cierpliwości.

Naproinstruktorka - coraz bardziej mnie przekonuje do siebie. Mieliśmy dziś test z pewnych zasad, całkiem dobrze nam poszło, na 20 pytań, udzieliliśmy tylko 1 błędnej odpowiedzi. Opowiedziałam o wizycie w szpitalu, wyliczyła mi ten wskaźnik śluzu, MCS, i tu zaskok nawet dla mnie (bo oczywiście, że znalazłam to w wątku metoda naprotechnologii, i wyliczyłam sobie na 5,00), a ona mi mówi 6,34. Ponad dwukrotna różnica w porównaniu do poprzedniego i ja wiem, że od 9,00 przyjmuje się prawidłowy śluz, ale dla mnie to jest meeeeeega różnica i barrrrrdzo dziękuję raz jeszcze Niutkowi za podpowiedzi. Na następnym spotkaniu ma mnie nauczyć wyliczać ten wskaźnik. Powiedziała o skutkach ubocznych Aromka.

Zapytała również o satysfakcję ze stosowania naprotechnologii. I ja już wiem, co mi tu nie pasuje. Za mały udział mężczyzny i za mały nacisk na zdrowie mężczyzny. Powiedziałam o tym, bo zakładając, że jestem w 100% zdrowa, to z takimi parametrami nasienia, naprawdę są marne szanse na ciążę. (Wczoraj przeczytałam pamiętnik Reni, daje super nadzieję i wzmacnia wiarę w wygraną, 10 lat walki o cud, i cud :)) I powiedziała, że po pierwsze cieszy się, że dzielę się swoimi wątpliwościami, a po drugie wynika to, że w sumie od niedawna tak bardzo kładzie się nacisk na zdrowie mężczyzn i w zasadzie mamy mało andrologów. Natomiast, jest w Wawie ginekolog androlog - dr Maksym - i on, jak bierze parę, to faktycznie jako parę. Mi może nie chodzi o lekarza, a bardziej o wyczuwalny, 90-cio procentowy nacisk czy też przechylenie szali odpowiedzialności na kobietę. I ona jeszcze powiedziała, że w przypadku normalnych par, żyjących codziennie ze sobą, nie jak my, na odległość, ona prosi, żeby to mężczyzna wypełniał tabelę, kobieta bada śluz, opisuje go, a mężczyzna wpisuje pod konkretne oznaczenia.

Ogólnie zadanie dla mnie: poczytać o endometrium 8 mm w 2 fazie cyklu i wolnej zatoce Douglasa. Pamiętać na przyszłość, żeby w gabinecie przeczytać opis usg i zadać nurtujące mnie pytania. Pomyśleć, czy nie wrócić na 1 wizytę do standardowego ginekologa ze wszystkimi badaniami i popytać, może podpowie coś innego, może zauważy coś innego.

Zadania dla Mężusia: poczytać o endomendzie, endomendzie i ACC Optima, endomendzie i wit. C, endomendzie.

Zadanie dla obojga: nie zwariować.

Uściski dla Wszystkich!


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2019, 16:44

Marti... Goniąc czas 9 stycznia 2019, 16:54

dzis szybki wpis aby daty mi nie uciekly.

wczoraj Ola zaczela pelzac jak gonsiennica. odpycha sie do przodu nozkami, tak, ze tylek idzie w gore. raczki jeszcze nie ogarniaja koorydnacji ruchowej, przez co czasem tylek w gorze, raz prawie ja przewazyl. udalo mi sie nagrac filmiki. moja tesciowa mowi, ze jeszcze z tydzien i bedzie raczkowac..... no takze sie zacznie :)

i siadac probuje z pozycji p bocznej lezacej. wyglada smiesznie, ajk mala modeleczka co nozke na nozke zaklada i i trzyma jedna raczke na kolanie. jak pociagnie sie ja lekko za raczke (tzn poda jej sie reke do podciagniecia), to siada... nie jest stabilna siedzac sama na macie czy lozku, ale jest duzy postep. stabilnie siedzi tylko w foteliku do karmienia :)


je pieknie. nagralam nawet jak jest zdeterminowana. jesli np banan jest za sliski i zostal maly kawalek, to schyla sie i buziakiem zmiata kawalek z tacy... tak tak. jak widac raczki ine sa potrzebne jak cos smakuje. a zadowolona z siebie!!! na maxa!


dzis pierwszy raz usypialam na poobiednia drzemke w jej pokoju. latwo nie bylo. umeczylam sie godzine, troche placzu.... ale spi juz od godizny. zastanawiam sie, czy na noc juz ja klasc, czy stopniowo wydluzac ilosc snu w lozeczku.
z jednej strony moglabym stopniowo, zeby szoku nie bylo. z drugiej strony zobaczy, ze moze negocjowac warunki zasypiania :)

anemic Wielkie chcenie ... 9 stycznia 2019, 19:37

Haneczka wazy 6300 i 62 cm

6t6d

Swieta, święta i po świętach... A od wczoraj o 17.30 jak wyszliśmy do domu to nic nie piłam żadnego już napoju... Ale biegałem co ok 15 min aż do 23.15... I dzisiaj w pracy to samo lecz wypiłam tu już litra wody od 13 godziny... Na razie będę miała luz do następnego usg...
Nie wiem co myśleć, nie wiem już co wiem, i czy coś do przodu rusza czy do tyłu... Oprócz tego że znowu mi się chce siku... A po 19 byłam w WC... Koleżanka mnie udusi... Ale poczekać z 20 min i się zbiorę załatwić hehe...
Dalej czytam historie różne na forum, u której się co pokazało, że nawet 2 tygodnie w stosunku do @ są zarodki na usg, tzw wcześniejsza ciąża niż wskazuję przez @...innym puste jajo zostaje... I tak codziennie czytam i czytam.
Nie które kończą się dobrze, a inne porażka, smutkiem i żalem... W czw za tydzień mam wolne, ale chyba z mężem w sob przed moją pracą zajedziemy na usg. I razem będziemy czekać na wieści albo źle albo dobre. Co nam Bóg da, to weźmiemy na klatce i będziemy zbierać siły...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 10 stycznia 2019, 09:22

Melduje, ze dzis w pieluszce byla marchewka! Oczywiście sladowe ilosci, ale i tak wiecej niz sie spodziewalam. Bo zakladalam, ze nic nie przelknie!
Ciezka noc. Poplakiwal co pol h i duzo ssal. Czyzby mu ta marchew lezala na zoladku? hehe, taki zarcik. Dzis powtorka z marchewki i czekam na kuriera z kaszkami!

Wczoraj kiedy jechałam na kolejny zabieg na pijawki. Masakrycznie pokłóciłam się z mężem o urlop. Powiedziałam wprost że nie życzę sobie urlopu z nią. Że mogła wcześniej jeździć zamiast pić. I wynikło z rozmowy ze to on ja zachęcił że pojedziemy we 3. Tak się pokłóciliśmy że stwierdził że nigdzie nie jedziemy a on mamusi powie że nie będzie wyjazdu bo jej nie chce. A niech gada co chce. Ja postanowiłam przy okazji jak będę u tego babsztyla że powiem hej co myśli żeby się odpierdolila od nas oczywiście po hamsku bo inaczej nie zadziała. Bo inaczej spakuje walizki i będzie synuś u mamusi mieszkał i z nią jeździł gdzie chce póki razem się nie wykoleja. Baba przegiela on to samo.
Więc na dzień dzisiejszy nie jedziemy nigdzie.
Choć myślałam potem aby ją zabrać a potem ich skłócić, zmarnować urlop ale do takiego stopnia skłócić aby nigdy więcej jej nie wziął.
Wiadomo kto nie był w górach to mu ciężko jest chodzić. Mój stękał i ja tak samo a ci taką baba 65 letnia. Zabraćc ja na takie szlaki by marudziła a ja wtedy powiem swoje 3 grosze, że narzeka że jest wolna że niszczy nam urlop itd. i doprowadzić do tego aby mnie wyzwala. I wtedy kłótnia murowana. A ja obrażona itd.
Jak stanie po jej stronie to wypad do mamci.
Koniec mnie grzecznej chciała wojny to ja ma.

Do tego wczoraj mój się wykąpał. Mój kocur siedział pod krzesłem mama otworzyła okno. A kocur wyszedł za okno wskoczył na daszek. Mój to zobaczył i wyzwał mamę od popierdzielonej. Na szczęście kota uratował, bo bez niego żyć bym nie mogła. Tak wiele dla mnie kocurek znaczy. Mama aż się popłakała i co mnie zdziwiło bo jest bardzo wrażliwa i dobra osoba. Nigdy nikomu źle nie życzyła zawsze każdemu pomagała. A z jej ust wypadło niech ta baba wkoncu zdechnie. Bo inaczej was wykończy. To szok był dla mnie. I teraz widzę jak ja ludzie kochają, czyli tylko synek, sama wrogów postępowaniem zrobiła.

A do przyjemnniejszych rzeczy. Miałam wczoraj kolejna sesję pijawek tym razem wątroba choć miał być krzyż. 4 sztuki mi postawiono. Nie było tak źle nie bolało jak za 1 razem.
Ciężko mi się spalo. Obudziłam się rano ubrałam się miałam zrobić na śniadanko płatki na wodzie ale poczułam się słabo. Zaczęło mi się kręcić w głowie do tego czułam zimne poty. Nie byłam w stanie wstać i cokolwiek zjeść. Wzięłam żelazo bo jeszcze paczka mi została. Ukroilam 2 kanapki i jakoś zgarbelam się do pracy. Ledwo się doczlapalam . A teraz siedzę ledwo, dobrze że mam pracę siedząca nie mam sił. Czuje się jak wrak.
Dowiedziałam się że ponoć to są skutki uboczne wątroby. Niektórzy po tym mąka wymioty itd to i tak dobrze zareagowałam.


Dziś mam monitoring, zobaczymy czy torbiele pękły, bo jak nie to czekaja mnie antyki.. fajnie by było jakby znikły.

Szczyt budyniu ciążowego
Przyjechać do szpitala na wizytę na oddział ginekologiczny, spotykać starszego sąsiada, pogadać chwilę i...zapytać a Pan sam czy z żoną?

lol069.gif

Mina jego bezcenna
Popatrzył na mnie jak na dziwną i niepewnie mówi: No jak?..z żoooną, przecież to ginekologia hahaa2.gif

[2 dzień cyklu] Chciałam pobiegać po świętach żeby wesprzeć dietę. Po świętach jako chyba jedna z nielicznych osób w Polsce zrzuciłam 1 kg! Duma! I co?! Nabawiłam się zapalenia gardła, zaczęłam brać syrop PINI a potem Thicodin ... to chyba po nich mam takie straszne zaparcia! Nie miałam z tym nigdy problemu! Moja dieta jest idealna, dużo wody i błonnik, wszystko jak trzeba ... nie widzę innych powodów, wyczytałam że to przez kodeinę zawartą w obu lakach. Kaszel mi się zmniejszył, gardło nie boli, odstawiam dzisiaj leki. Na wieczór wypiję 2 łyżki siemienia lnianego ze szklanką wody, mam nadzieję że przejdzie!
A tak w ogóle jak zwykle łudzę że to może jednak ciąża? No bo przecież progesteron na początku wzrasta, zmniejsza perystaltykę jelit, a mi się takie rzeczy wcześniej nie zdarzały. No ale przecież mam okres już 2 dzień, no niby tak ale ten cykl był dłuższy niż inne 29 dni! A zawsze jak w zegarku 27, ewentualnie 28 ale nie 29! No i krwawienie takie bardzo skąpe i jasno czerwone, może mylę to z okresem?
Ale temperatura spadła ... a ja mam znowu paranoje ... ale za każdym razem tak przykro jak się nie udaję.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 stycznia 2019, 11:55

Jesteśmy z mężem parą łącznie 10 lat (za kilka dni rocznica <3 ) i jeszcze nigdy, ale to nigdy nie widziałam go tak zestresowanego, zdenerwowanego, zmartwionego, załamanego, bez chęci do życia etc... mogę tak bez końca... jak po wczorajszej wizycie.
Ja, która zawsze widzę czarne scenariusze, która zawsze musi być pocieszana, że będzie dobrze... jakoś dziwnie spokojnie znoszę tą sytuację. Może to efekt szoku na tak dramatyczną dla nas "nowinę", może po prostu nie dopuszczam do siebie możliwości, że to może być prawda, może jednak wierzę, że Bóg nad nami czuwa...

Wysłałam smsa do mojego doktora z kliniki. Na szczęście oddzwonił. Powiedział, że jeszcze nigdy nie powiedział pacjentce, że się nie da w ogóle odbudować endometrium, że z pewnością diagnoza doktora z Invikty jest pochopna i zbyt wczesna, że niepotrzebnie nas nastraszył, bo trzeba to na spokojne sprawdzić.
Powiedział, że zdarza się uszkodzone po łyżeczkowaniu endometrium, ale nigdy nie jest tak, że jest całkowicie wyskrobane i zniszczone i że jest wiele metod jego poprawy (taaa, wiem, bo mąż przez minioną noc stał się chyba specjalistą od regeneracji endometrium i to w kilku językach :o ). Zapytał też jakie biorę leki i powiedział, że to też może wpływać (ale chyba akurat niewielki), a przede wszystkim kazał nam przyjść na wizytę w przyszłym tygodniu i sam sprawdzi co tam się dzieje.

Nie muszę pisać (ale napiszę :P ) że chyba zejdę do środy, bo dopiero w środę mamy wizytę. Pffff.
Przed nami w końcu niewyjazdowy weekend w mieszkanku. Ostatni taki był w listopadzie(!), więc postaram się nie myśleć o tym przez cały czas.
No, ale jak tu nie myśleć, że mogę być całkowicie bezpłodna! :( nie, chyba jednak się nie da.
Nie, no kurczę, cholera @#&%&#%#%#%@ jak to możliwe, że "fachowiec" przeczytawszy mój wypis ze szpitala i wynik histeroskopii i robiąc badanie USG po 5 minutach mówi mi, że mam 10% szans na poprawę endometrium, ergo w zasadzie 0% szans na zagnieżdżenie i donoszenie ciąży :( :( :(
Czuję się oszołomiona (negatywnie) i zagubiona.



Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2019, 16:39

stayaway W oczekiwaniu... 10 stycznia 2019, 13:53

A więc:) od wczoraj w końcu zagościło u nas trochę słońca :)
Najważniejsze wyniki M:
22% plemników bez lub z małym halo oraz plemniki zdegradowane. Norma <30%. 78% plemników "zdrowych", z prawidłowym halo. Chociaż fragmentację DNA możemy wykluczyć :)
Ja:
TSH 1,008 (0,38-5,33)
Homocysteina 6,1 (5-15)
AMH 6,24 (0,17-7,37)
Śmieszy mnie trochę ten zakres norm. Wiem niestety że AMH (rezerwa jajnikowa) jest w moim przypadku trochę zbyt wysoka.
Czekamy jeszcze na p. Ciała p/plemnikowe i umawiamy się na wizytę. Zobaczymy co Pani Doktor powie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2019, 13:55

31t6d
Byłam dzisiaj na wizycie. Ernest jest wielki. Lekarka powiedziała, że podchodzi już nawet pod 2,5kg i że to sporo (wiadomo,że toi tak orientacyjnie :D tak sobie tłumacze haha). Mam odstawić witaminy i brać sam kwas foliowy żeby go dodatkowo nie stymulować do wzrostu. Powiedziała, że w takim wypadku stara się żeby poród nie był po terminie. W moczu wyszło mi białko i przed wizytą miałam ciśnienie 154/93. Powiedziała, że to może być gestoza, przez tydzień mam mierzyć ciśnienie i jej wysłać na mail. Mi się wydaje, że pomiary wyjdą ok, bo po wizycie już ciśnienie miałam mniejsze, a w domu było ok. Z moczem to wydaje mi się, że źle pobrałam próbkę tym razem, bo zapomniałam o tym i trochę mało "przepisowo" to robiłam ;) No zobaczymy. Ciśnieniomierz pożyczył to będę mierzyć.
Jest już głową do dołu.
Edit.
Pomiar wieczorny 111/63.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2019, 22:09

Dzisiaj mój/nasz świat się zawalił. W ramach darmowej wizyty z OF w INVICTA dowiedziałam się, że 3 lata temu podczas łyżeczkowania uszkodzono mi endometrium, co jest nieodwracalne, więc mamy 10% szans na jego poprawę, a w zasadzie ZERO szans na ciążę.... :(

I to wszystko po 3 latach leczenia u różnych lekarzy...

Dodam, że pan dr stwierdził to po jednym USG w 14 DC ustalając, że mam 4,5 mam endometrium. Jak powiedziałam, że nawet po tym łyżeczkowaniu miałam endometrium 6-8 mam, to stwierdził, że widocznie lekarz nie umiał robić USG.. serio? Moja stała gin. robiąc mi że 6-7 USG zawsze się myliła o 2-4 mm?

Nie ukrywam, jestem załamana, a mąż mówi, że nie chce mu się żyć, ale mnie kocha i nie zamierza zostawiać (bo ja oczywiście od razu o rozwodzie gadam), ale jakoś nie wiele mi to pomaga.

Aha i ten dr kazał mi brać dopochwowo estrofem... Ale ja już biorę duphaston, norprolac, cyclodynon..
Nie wiem czy mogę to wszystko mieszać. Bo oczywiście nie powiedziałam mu o tych lekach, bo w szoku zapomniałam.

Ot, mój Happy new year... Do dupy!

Dopiszę, że pół roku po łyżeczkowaniu miałam histeroskopię. Sprawdziłam - na wyniku napisano, że endometrium 3,2 mm prawidłowe... Czy jesli byłoby uszkodzone to czy by tego wtedy nie odkryli, czy też napisali ok bo to ten sam szpital robił mi łyżeczkowanie? Czy na Karowej mogli się tak pomylić, mam się szykować do walki sądowej o błąd medyczny, czy jak?

Mąż nadal czyta i czyta, będzie specjalistą od endometrium. Ja chyba zaczynam wypierać dzisiejsze nowiny. To przecież niemożliwe mieć takiego pecha... :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2019, 09:29

asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 10 stycznia 2019, 20:51

10 STYCZEŃ - 8 dzień po odnalezieniu SYNKA

Nasze maleństwo jest w szpitalu. Byliśmy u niego wczoraj, miał gorączkę, cały czas spał. Opiekunka lekceważyła nas, nasze obawy a przede wszystkim jego. Dzisiaj zadzwonili z OA że Adaś jest w szpitalu. Nie wiem od kiedy bo pani pielęgniarka z placówki raz mówiła że wczoraj raz że dzisiaj. Najprawdopodobniej będzie tam tydzień może nawet dwa. Bez nas, sam..... Nie możemy go odwiedzać bo nikt nas do niego nie wpuści. Nie mamy do niego żadnych praw, jesteśmy obcy. Jestem wściekła na placówkę i ośrodek. Nikt nie jest w stanie nam pomóc, wszyscy rozkładają ręce. Dzisiaj czwartek , nasze dokumenty w sądzie są od wtorku ale jeszcze nie mają nadanego numeru sprawy. Tam też nikt nie jest w stanie nic przyśpieszyć. Jestem bezsilna..... jedyne co mogę to płakać co robię od rana.............

inaa Mama,Tata i ...? 11 stycznia 2019, 00:40

Mama Ali - dzięki za pocieszenie.

My już po szczepieniach i w sumie dziecko lepsze przez 2 dni niż przed i teraz. Znowu masakra - ja nie wiem o co jej chodzi naprawde ! Kryzys za kryzysem. Jagoda jest mega marudnym dzieckiem... mega ! Kiedyś mówiłam, że ciotka rozpieściła dzieciaki ale moje przebiło je wszystkie. Ciągle łeeee łaaaa i ręce. Najlepsze jest to, że nie nosić normalnie - pionowo ! Tylko bo inaczej łeeeeeee .... bujak na 3 minuty, mata na 5 ... reszta to bujanie i chodzenie w pozycji pionowej- owszem zaśnie ... jak tylko siąde to łeeeeeeeee .... już dzisiaj przyznam się krzyknęłam bo miałam dośc. Brzuch w okolicach blizny po cc się odezwał - nawet słabo z bólu mi się zrobiło bo ciągle noszę 5 kg nieszczęśliwe dziecko. Ja tylko się łudzę, że to minie... choć coraz bardziej w to wątpie. Chodzę z wczorajszym makijażem, poulewana nie mam czasu nawet umyć zęby bo łeeeeeee

Serio - podziwiam Was mamy - 2 czy 3 trójki dzieciaków - ja na serio nie zdecyduje sie na drugie.

10dc
endometrium 12mm.
na prawym jajniku dwa pęcherzyki 22mm i 20mm.
na lewym... głucho, niiic, zerooo, ale!! nie ma torbieli ;)
w pon. 14dc idę zajrzeć jak się mają te dwa.

Pinka. Piąty transfer 11 stycznia 2019, 08:40

14dc

Troszke zrobilo mi sie smutno. Pracuje z samymi kobietami i kazda jest matka (dzieci w roznym przekroju wiekowym od 3 do 18 lat).
Zblizaja sie bale przebierancow w szkolach/przedszkolach. Dziewczyny pozyczaja miedzy siebie stroje dla corek. Te male ubranka sa takie slodkie!! Troche smutno troche zazdrosc..
Niedlugo ja tez bede w temacie! Postanowione :)

Po wczorajszym monitoringu mam dobre i źle info.
Dobra jeden pęcherzyk pekl Endo 8mm
Zła torbiel w lewy jajniku została i się powiększyła już na 49mm

Długo myśleliśmy czy dawać leki na zbicie teścia czy antyki. Wkoncu powiedziałam nie h lekarz sam zdecyduje.
A więc na teścia i torbiel dostałam diane35. Teraz 7 dni progesteron aby zaczęła się wchłaniać torbiel a po @ Diane. 18 dc brania leków kontrol. Jak się wchłonie. To 2 dc badanie hormonów i kolejna decyzja co dalej. Jak torbiel będzie to kolejny cykl z Diane.

A ja sobie pomyślałam że jak testosteron będzie nadal wysoki a torbiel zniknie zrobię badania androgenne i pójdę do endokrynologa.

Ale czuję że odpowiednią dietą, pijawki i antyki pomogą.

Chyba że macie jakieś sposób na zbicie teścia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2019, 10:05

[3 dzień cyklu] Pije siemię lniane! Naczytałam się że rewelacja to pije!
Jest wstrętne, już po połowie porcji mam odruch wymiotny, mam nadzieję że się przyzwyczaję...
Ale bynajmniej zaparcia ustępują ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 stycznia 2019, 11:54

Jestem roztrzęsiona. Wczoraj córka niefortunnie upadła na twarz. Przegryzła sobie wargę i naruszyła górną jedynkę. Teraz jej się rusza. Na gwałt dzisiaj jechałam z nią do stomatologa. Na szczęście w dziąsłach już uwidaczniają się zęby stałe więc jak jej ta jedynka wypadnie to długą z tą szparą nie będzie chodzić.
Co to był za widok... Boże nikomu nie życzę.. Łzy, krew i niewyobrażalny krzyk. Nie mogę dojść do siebie po tym zdarzeniu. Serce mi się kraję. Nie modlę się na co dzień i nie chodzę do kościoła, ale teraz cały czas mam w głowie tylko te słowa: Boże uchroń moje dziecko od złego ... :(

Ruszyła maszyna... skierowanie na wyniki krwi, genetyka, hormony... w klinice juz w jeden dzien zostawilismy 1800zl..moj M szykuje sie na badania genetyczne i z calym zestawem zdecydujemy co dalej.. czeka nas dluga droga i żmudna praca, no ale co.. zaczynamy batalie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2019, 20:23

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)