2dc.
Wczoraj zakończyłam pierwszy cykl po poronieniu. Cykl nacechowany nie tylko żalem, ale też masakrycznym kaszlem, katarem, co skończyło się antybiotykami i ogólnym osłabieniem organizmu. Może Bóg wie co robi, ta ciąża nie była nam pisana...
Myślałam, że po poronieniu będzie cykl bezowulacyjny, dziwny. Jednak cykl wydłużył się tylko o kilka dni. Mimo wszystko cały czas mierzyłam temperaturę. Wykres trochę pewnie zaburzony chorobą, ale OF wyznaczył mi nawet owulację na 17/18 dc i @ przyszła po 11 dniach.
Było jednak coś dziwnego. Przez ostatnie 2 lata dokładnego pilnowania dni płodnych i obserwacji jeszcze nigdy, ale to nigdy nie miałam takiego śluzu płodnego w okolicy owulacji co w tym cyklu. Aż żal było nie korzystać, ale baliśmy się, że za wcześnie, a poza tym to nieszczęsne przeziębienie. Do tego w ogóle nie kuły mnie jajniki, piersi nie bolały. Dziwne. No cóż, mam tylko nadzieję, że nie było to jednorazowy kaprys organizmu.
W przyszłym tygodniu m. ma kompleksowe badanie nasienia. Boję się trochę wyniku. A za miesiąc ja mam się stawić u doktorka i będziemy działać.
I hope!
11dc
Trochę mnie nie było, nawet na forum nie zaglądałam. Chyba musiałam odpocząć.
28.06 mam biopsje + Cd138 + NK.
Dziś odebrałam kilka wyników. To co mnie zastanawia i nie jest w normie:
CD4:CD8 ratio 2,2 (0,9 - 1,9)
MTHFR homozygota
SERPINE1 homozygota wariant 5G/5G
Genotyp KIR Bx (podobno jest ok)
KIR niewykryte: 2DL4del, 2DL5(gr.1), 2DL5(gr.2), 2DS1, 2DS3, 2DS4norm, 2DS5, 3DS1
PTT-LA (APTT sens. LA) 45.3 (31.4 - 43.4)
ANA1 dodatni
ANA 2 słabo dodatni
I co ja mam rozumiec? Reszta w normie badz wykreskowana czy negatywna woec myślę że ok
Po wizycie u polecanego lekarza. Cała sie telepałam jak wyszłam. Dr powiedział, że widzi u nas kilka problemów. Ha! Wiedzialam, że niepłodność idiopatyczna to bajka. Przede wszystkim nie podoba mu się moje fsh. Stwierdził, że stosunek lh:fsh można sobie darować, ale ważne jest samo fsh, a u mnie jest ono bardzo bardzo wysokie. Szok. Nie myślałam że aż tak zle. Do tego amh. Spada szybko, 1.49 to nie jest zle, ale patrząc na wynik sprzed roku (2.83)spadek jest bardzo szybki i trzeba działać szybko. Aha, i tak, potwierdził, że amh należy badać do 5dc. Nastepny mąż i jego bakterie. Faecalis wyleczona, ale ecola jest (co nalepsze te bakterie wychodzą tylko w posiewie nasienia, więc seminogram można mieć super a bakterie są), więc jego zdaniem podkażamy sie cały czas i moge mieć zapalenie jamy macicy co uniemożliwia zagnieżdzenie. Lepkosc nasienia właśnie wskazuje na bakterie. Dał namiary na urologa, mąż już we wtorek umówiony. Dał mi skierowanie do szpitala na histeroskopie, na poczatku mówił o histerolaparoskopii, ale w końcu chyba mam skierowanie na histero. W razie odległych terminow u niego w gabinecie bo czas ucieka. Dzwoniłam dziś do szpitala, babka się pyta kiedy będę miała 10 dc w kwietniu. Zabiła mnie tym pytaniem, bo mam nieregularne cykle po IUI. Ale to mniejszy problem, bo gorzej, że doktor nie napisał na skierowaniu czy histero ma być operacyjna czy diagnostyczna, a w trakcie mojego telefonu akurat operował. Zatem mam dzwonić jutro. Do wykonania mam szereg badań, więc muszę umówić się w Luxmedzie do gina, żeby dał mi skierowanie. Zaczyna się znów coś dziać, jesteśmy z mężem pozytywnie nastawieni. Wszyscy mówili, że niepłodność idiopatyczna i nie widzą u nas problemów, a gość zauważył kilka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2019, 19:14
Hanka dalej uprawia armagedon nocny. To już drugi tydzień takich nocy. Chyba już się przyzwyczaiłam bo nawet się nie wkurzam
Za to dni zrobiły się bardzo fajne, rozgadała się na całego, piszczy. No i pluje- slini się, robi bańki z śliny.
Dzisiaj włożyła stopę do buzi.
Zaczeły ją interesować szczegóły - metki, tasiemki.
Dzisiaj po 12 dniach - kupa. Byłam już trochę przerażona- wczoraj użyłam windi, ale bez efektu. Dzisiaj zadzwoniłam do położnej- powiedziała,że spokojnie nawet 15 dni może nie robić. Na szczęście poszło.
Wczoraj zjadła dynię-papkę, dzisiaj też. Nakładam na silikonową matę, nabieram na łyżeczkę, podaję jej, ona sama pakuje do buzi i wsysa to- dosłownie. Dzisiaj nawet probiotyku nie mogłam jej podać, tylko ona chciała trzymać łyżeczkę. Cudne to. A jaka zadowolona
Picie z diody już ma opanowane - tzn ja jej przytrzymuje kubek.
Pogoda cudna, ale spacery można uskuteczniać tylko na drzemkę- czyli wychodzimy chwilę przed drzemką,ona szybko zasypia, ale gdy wybudza się po 30 min- musimy pędem do domu bo się wścieka. Spacer dla spaceru nie istnieje.
Z D. pracujemy nad "nami".
Zaczynam "kurs" gotowania. TZn odgruzowałam wypasioną książkę kucharską, którą kiedyś dostałam ( i wtedy nie był to pożądany prezent
) i będę gotowac co więcej niż schabowy i spaghetti 
Dzisiaj była siostra, w sobote mam wychodne. W przyszłym tyg jadę na duże zakupy ciuchowe 
Już tylko wina zaczyna brakować.
A, muszę jeszcze zrobić badania bo po porodzie miałam anemię, TPOanty chcę sprawdzić no i tarczycę.
I dziękuję za gratulacje:) miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze:) tym razem na luzie, bez nakrecania się negatywnymi myślami:)
Mój M. dostał skierowanie na wyniki badań genetycznych... mutacje, laktoza i celiakia... cały czas czekamy na wyniki dopiero wtedy coś ruszymy, a póki co ja dalej biore anty...
6t1d (?)
Brak objawów ciąży. Tylko sutki trochę bolą jak się je dotknie. Poza tym nic. Ani mdłości, ani częstomoczu ani wyczulonego węchu, ani pobolewania brzucha. W pierwszej ciąży w tym czasie latałam co 15 minut do toalety, brzuch lekko pobolewał jak na @ i wyraźnie czułam różne zapachy- miałam wyczulony węch. Teraz nic jedno wielkie zero jeśli chodzi o objawy (oprócz sutków). Także tego... chyba czekamy na poronienie, bo już nie wierzę, że coś z tego będzie. Pójdę na betę w poniedziałek i w środę. Tak chyba, żeby wydać pieniądze i rozwiać wszelkie wątpliwości.
07 LUTY - 17 dzień wspólnego życia
1 URODZINY ADASIA
07 lutego 2018 roku wspaniała kobieta wydała na świat Naszego Synka. Urodził się w 36 tygodniu ciąży, waga 2460 długi 50 cm. Urodził się dla Nas, by spędzić z nami swoje życie. Byśmy mogli przekazać mu swoje wartości, pokazać świat, obdarzyć miłością. Urodził się by dać nam szczęście. Do końca życia będę wdzięczna Jego biologicznej mamie, że miała odwagę Go urodzić. Za jej starania by urodził się zdrowy, za szansę którą mu dała.
Adaś nie był świadomy tego dnia, choć starałam się by był on wyjątkowy. Imprezę przełożyliśmy na sobotę 09 lutego....
Ciąża zakończona 23 października 2019
Początek organizowania wyprawki dla maluszka 
Bardzo się martwiłam jak z mojej pensji i renty męża damy radę wszystko ogarnąć i... okazało się, że dobrze że mam zaradnego i pomysłowego męża.
Przejechaliśmy dziś koło 200km ale mamy 3 łóżeczka (częściowo zostaną wykorzystane jako m.in. osłona do kominka), materac, komplet pościeli, wanienkę że stelażem
wszystko za koszt paliwa plus paczkę pampersów (38,99).
Bardzo się cieszę 
Będziesz można pomału wszystko szykować na pojawienie się maleństwa 
38+5
Byłam wczoraj w poradni no i dzisiaj stawiam się na oddziale. Dr powiedział,że dla Olka lepiej jak będzie pod kontrolą i jak zaczniemy go wyganiać już :o szyjka miała jakieś 2-3 cm.rozwarcia i 1.5 cm.wiec długa. Coś tam ją ruszył,ale było tylko kilka skurczy wieczorem.
Wróciłam do domu to jeszcze ogarnęłam, popołudniu były ciotki i Polą zakochana hihi
i mówiła się już z nimi na dziś i jutro ;p dobrze,bo jej leci czas wtedy i tak nie myśli. Dzisiaj z tatą idzie do kina i czekają na moje znaki.
Ja myślę,że jak ruszy coś to najszybciej w nocy ,ale obym się myliła. Zawozi mnie tata,więc pora wstawać i się ogarniać :o pisać będę już z sali :o
Za kilka dni stuknie 7 miesięcy!
Tymczasem kilka shotów.
Zgodnie z przpuszczeniami bieżąca środowa noc o niebo lepsza, od poprzedniej. Przypadek? Nie sądzę. Po powrocie z pracy nie było awantury, Młoda zajadła się cycem. I zasnęła błogo. Na jakieś 40 minut. I tak nam robi wieczór w wieczór. Budzi się, podśpiewuje "nananana" (ulubiony ciąg ostatnich dni) i śmieje się. Potem radośnie robi kupę i tak urzęduje do 22-23. Chociaż w nocy,która następuje po dniu mojej pracy jest bardziej wymagającą: nie daję się tak łatwo odkłądać po nocnym karmieniu i trzeba ponosić, pobujać, śpiewać i odkładać "po kawałku" (nachylam się nad nią kiedy ją kładę i stopniowo wycofuję ręce).
Śpię z Młodą w łóżku, a stary dalej w biurze. Poza tym niemiłosiernie zaczął chrapać.
Co do wieczornych wybudzeń,
Przyczyny upatruję się w nowym systemie drzemek mojego dziecka. Najwięcej śpi, gdy jest ze starym (ostatnio 4 h! w dzień!) lub pod czyjąś opieką. Nie wtedy, kiedy mogłabym swobodnie popracować. I najlepiej idzie spać około 15-16. To za późno.
Rehabilitacja jakoś idzie. Pod koniec, zwłaszcza przy ćwiczeniach angażujących ręce dużo płacze
Niestety ręce ma słabe.
Za to na brzuchu leży chętnie i dużo, w sumie to cały czas się przekręca na brzuch, obarca się wokół własnej osi i pełza. Zwieła mi kilka razy ze środka maty skip hoop, znalazłam ją na podłodze, najczęściej dąży do pudełka z zabawkami. Kilka razy wyciągała sobie samodzielnie wybraną zabawkę.
Rozgadała się. Lubi wykrzykiwać lub nawet melodyjnie wydawać dźwieki typu "nienienie", "nananana", "mamamama" (to wtedy, kiedy jest głodna (?) albo ma jakąś potrzebę, może przypadek) i dada, tatatata (stary bardzo się cieszy).
Z pracą dalej próbuję wypracować system. Muszę ogarniczyć zlecenia, zrezygnować z usług on-line. Z rejestracji dali znać, że mam wszystkie terminy na marzec zapełnione. Ciszę się, ale czasem mnie to przytłacza. Zwłaszcza wtedy gdy jestem mega zmęczona. Praca jest pełna wyzwań, ludzie są różni, czasem "ciężcy".
Bardzo przydaje mi się moja "wioska". W pojedynkę nie pociągnęłabym tego. Zwłaszcza, że mimo pomocy przez ostatni miesiąc miałam bardzo mało czasu dla siebie.
Jogę zrobiłam raz na 2 tygodnie a ze sportu uprawiam spacery. Szał. Mimo to nie poddaję się, jem dużo warzyw, wczoraj nagrzeszyłam pączkami (bardzo). Dziś waga 64 kg co mnie raduje, cieszy i zastanawia. Nie jest idealnie, a chudnę. Kupiłam sobie skakankę, będę dorywczo ćwiczyć przy dziecku.
Co do rehabilitacji jeszcze. Rozmawiałam z wieloma osobami i okazuje się, że problem jest dość powszechny... mnóstwo maluchów przez to przechodziło i udało się je "naprostować".
U nas taki problem, że młoda odrzuciła prawego cycka, gryzie lub się pręży przy nim, zjada tylko legwego. Z prawego odciągam (jakbym miała mało zajęć) i dodaję do kaszek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2019, 10:09
No i dupa. Cieszyłam się tą ciążą całe 2 dni.
W środę beta: 23,4
Dzisiaj: 27,1
Także skończyło się biochemmiczną. Z jednej strony sukces - tym razem zarodek się zagnieździł. Z drugiej strony oczywiście smutno, bo było już tak blisko. Teraz czeka nas dłuższa przerwa. Musimy odłożyć pieniądze na kolejną procedurę. Także przez kilka miesięcy odpocznę sobie od zastrzyków, wizyt u lekarzy i stresu związanego z in vitro.
Najgorsze, że jeszcze gdzieś w głębi duszy miałam nadzieję, że może jednak leniuszek ruszy. Dzisiaj jak jechałam na badania rozum mówił, że to koniec, nic z tego nie będzie, zwłaszcza że od rana czuję już typowe bóle okresowe. Ale rozum rozumem, a serce ma inne podejście.
No cóż, pierwsze podejście zaliczone, bezcenna wiedza i doświadczenie zdobyte. Teraz zaczynamy kolejny etap.
I oby wynik był lepszy! 
2dc, ale sie wkurzylam.
Na meza, bo wie, ze dzisiaj przylatuja do nas goscie z Polski, a sprzatanie calego domu, gotowanie, pieczenie wszystko na mojej glowie. Jak mnie to denerwijujeuje, zaprasza do nas wszystkich I chetnie, ale sam nic nie zorganizuje na przyjazd. Nic wczoraj nie ogarnal, jak ja bylam w pracy. Jeszcze chcialam kanape poodkurzac I podnioslam ja z jednej strony I cos strzelilo mi w kregoslupie...bosko poprostu, a tu dzieci biegaja I szaleja I do tego jeszcze brzuch mnie tak boli I na 15 do pracy ide. Do kitu dzien, dobrze ze juz weekend. Zjadlam wiec paczka I leze z herbata na kanapie.
Macie wszystkie rację, pewnie za dużo dramatyzuję z tego strachu i zaczynam wymyślać i wyszukiwać coś czego nie ma. Dziękuję Wam za wsparcie. Postaram się myśleć pozytywnie w końcu co ma być to będzie 
No i po transferze - 2 mrozaczki AB. Bez gluta, kroplówek, nacięć i innych takich. Raz, że wcześniej to niewiele dało, dwa niestety kosztuje, a trzy mąż stwierdził, że jak ma się udać to i tak się uda bez tego wszystkiego. Teraz mam tydzień L4 - w pracy nieciekawa nerwowa sytuacja, a stresu lepiej teraz unikać. Tak więc leżę sobie w domu i odpoczywam. Od jutra zaczynam dodatkowe zastrzyki z accofilu - codziennie 1/3 ampułki. I muszę teraz jakoś pokombinować, bo mam to w ampułko-strzykawkach i brak dodatkowych igieł. No ale coś się wymyśli.
Samopoczucie na dziś - przede wszystkim mega senna i zmęczona.
Zrobiliśmy dzisiaj domowy test upłynnienia nasienia męża. Na nasze oko nasienie już po paru minutach zaczęło się rozwadniać. Teraz, po ok 20 min jest całkowicie płynne, może nie takie rzadkie jak woda, ale nie jest to zwarta wydzielina jak po samym wytrysku... Wiem, że takie badania na własną rękę może i są bez sensu i mogą nic nie dać, ale jakieś światełko w tunelu jest. Może z tym upłynnieniem to nie o to chodzi i jakoś inaczej to badają? W przyszłym tygodniu wybieram się do mojego lekarza i mam nadzieję, że wyjaśni mi tę sprawę.
IUI nieudane 
Rozpoczął się marzec, a to teoretycznie oznacza jedno: to TEN miesiąc! NASZ miesiąc!
Po długiej nieobecności powstał również nowy wpis na blogu: Ciąża a niepłodność
codziennie kłade się spać z marzeniem. Z jednym marzeniem.. My we dwoje i nasze maleństwo, które odmieni nasze życie...
Dużo się u nas pozmieniało, ten tydzień był fatalny, jeśli chodzi o pracę M.. ale chce wierzyć że nic nie dzieje się bez przyczyny, że to jest jakiś znak, krok w dobrym kierunku, kierunku, który zbliża nas do bycia rodzicami... Bo niczego już tak nie pragniemy jak właśnie tego...
Czuję, że jesteśmy w tym we dwoje, obydwoje staramy się tak samo bardzo. Nie wiem skąd we mnie tyle optymizmu, ale wierzę, że nam się to uda!! co więcej wierze w sukces pierwszego podejścia mimo, iż mógłby by to być wielki cud... a jednak wierzę!! wierzymy!! że już nie długo czekają nas niespokojne i nieprzespane noce, wspólne rodzinne, we troje spacery, wspólne wieczory i poranki... To coś czego brakuje nam do szczęścia!!
czuję, że jesteśmy tak blisko....!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.