1 dc. kolejnego, ale aż tak bardzo się nie nakręcałam no dwie kreski, jakoś tak czułam, że to nie to..
Ginekolog 11 kwietnia na 12:50, mam nadzieję, że kobitka mi powie co z tymi wynikami, bo ja ich nie interpretuję, bo od razu mam czarne myśli ... A może Ty wiesz i znasz się na interpretacji wyników? ;)
Mąż pójdzie na badania nasienia, tak stwierdził ;) no ale widzę, że jest przerażony i ma stresa :D sam zaoferował więc czemu nie :)
A jakoś nie ma mi dobitnie źle z powodu braku dwóch kreseczek, jakoś taki mam luz. No trudno, nie udało się teraz to może się uda następnym :)

Wyniki badań ...
06.03.2019r. / 8 dzień cyklu (28 dni)
Prolaktyna: 9,66 ng/ml (5,18 – 26,53)
HCV przeciwciała: niereaktywny

07.03.2019r. / 9 dzień cyklu (28dni)
Morfologia:
WBC krwinki białe 5,72 10e3/ul (4,00 – 10,00)
Neutrofile 3,0 10e3/ul (1,5 – 8,0)
Neutrofile % 53,1 % (40,0 – 60,0)
Limfocyty 2,07 10e3/ul (1,00 – 6,50)
Limfocyty % 36,2 % (35,0 – 55,0)
Monocyty 0,391 10e3/ul (0,300 – 1,500)
Monocyty % 6,84 % (1,00 – 6,00) H
Eozynofile 0,124 10e3/ul (0,100 – 0,600)
Eozynofile % 2,16 % (1,00 – 5,00)
Bazofile 0,098 10e3/ul (0,020 – 0,050) H
Bazofile % 1,705 % (0,000 – 1,000) H
RBC – 5,20 10e6/ul (4,00 – 5,00) H
krwinki czerwone
HGB – hemoglobina 13,38 g/dl (12,00 – 16,00)
HCT – Hematokryt 43,0 % (37,0 – 47,0)
MCV 82,7 fL (80,0 – 100,0)
MCH 25,7 pg (25,0 – 32,0)
MCHC 31,1 g/dl (31,0 – 37,0)
RDW 11,6 % (10,0 – 16,5)
PLT – płytki krwi 196 10e3/ul (150 – 450)
MPV 7,24 fL (5,00 – 13,00)

Toksoplazmoza IgG 0,0 IU/ml nieobecne
metoda Elfa
Zakresy referencyjce: < 4,0 nieobecne
4,0 – 0,8 graniczne
> lub = 8,0 obecne

TSH 3,10 uU/ml (0,35 – 4,94)

CMV IgG metoda Elfa 29,00 IU/ml obecne
zakresy referencyjne: <4,0 nieobecne
od >= 4,0 do < 6,0 graniczne
>= 6,0 obecne

Glukoza 4,87 mmol/l (3,90 – 5,50)
Potas – surowica 4,40 mmol/l (3,50 – 5,20)

Różyczka IgG 12 IU/ml
zakres referencyjny: <5,0 niereaktywny
5,0 – 10,0 wątpliwy
> lub = 10,0 reaktywny



Badania ogólne moczu:
Ciężar właściwy 1,025 (1,013 – 1,025)
Odczyn pH moczy 5,5 (5,0 – 7,0)
Leukocyty Neg
Azotyny Neg
Białko w moczu Neg
Cukier w moczu Neg
Ketony Neg
Urobilinogen w normie
Bilirubina Neg
Erytrocyty Neg
Barwa moczu żółty
Przejrzystość moczu lekko mętny

Osad moczu
nabłonki – płaskie – dość liczne
leukocyty – 1 – 3 w polu widzenia

10ds wyniki moich badań
Estradiol 1490.9 PG/ml
Progesteron 0.678 mg/ml
Estradiol trochę za nisko więc doktor kontynuuje stymulację jeszcze przez 3 dni
Mensinorm 150+ ovaleap 50+ rano gonopeptyl
W sobotę po 00;00 ovitrelle a w poniedziałek punkcja
W sobotę również mam powtórzyć progesteron i estradiol
Punkcja w poniedziałek koło 12:30
Dziś porobiłam również wszystkie badania potrzebne dla anastezjologa do punkcji


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2019, 19:42

Berbeć Walka o potomstwo 31 marca 2019, 22:54

W piatek okazało się, że endo 9,4 mm , rozbeczałam się, trzęsłam ze szcześcia, progesteron bardzo dobry transfer w niedzielę. Nie do uwierzenia!
Obecnie po transferze, szczęśliwa, ale z nowymi obawiami. bo jednak zgodziłam się na podanie dwóch zarodków, a nie jestem co do tego przekonana, no, ale przeciez teraz mi juz ich nie wyjmą :P.
Teraz wyrzymać tydzień! tylko jak?

stayaway W oczekiwaniu... 27 marca 2019, 20:49

Dziewczyny, potrzebuje Waszej pomocy. Przed ciąża nigdy nie miałam problemów z tarczyca. Nawet ostatni wynik ze starań, 03.01, czyli z cyklu, w którym się udało wynosi 1,008. W 9tc pierwszy raz raz robiłam badania krwi i wtedy szok. TSH 3,0. Na następny dzień wizyta u gina (piątek), a za kolejne 2 krótki urlop. Gin prosi nie schizowac i po prostu powtórzyć po powrocie. Tak robię. TSH 1,760, ale zbadalam też hormony tarczycy- ft3 w normie, ft4 0,68 (0,90-1,63). Wystraszona dzwonię do gina co robić, a ten beszta mnie po co robiłam resztę skoro nie kazał i mówi że jeżeli TSH w normie i przed ciąża problemów nie miałam to wszystko gra. Oczywiście za 2 tyg powtarzam badanie, TSH dalej w normie, ale już wyższe 2,007, ft4 identyczne. No to znów schiz, ale mój M mnie uspokaja i mówi, że mam zaufać ginekologowi i go słuchać. Ustępuje i tak robię. Jednak wczoraj byłam zrobić morfologie i mocz na poniedziałkowa wizytę i mówię, a zbadam dodatkowo samo TSH. 2,720!!!! Czyli znów ponad normę, jak przed urlopem. Może z racji tego, że urlop spędzaliśmy w Turcji, przez ten tydzień nawdychalam się jodu nad morzem i było w miarę ok, a teraz znów wysoki 😥. Co robić? Zapisywać się do Endo? Kupić jutro jod w aptece? Czy zaczekać do poniedziałkowej wizyty? Boję się o dzidziusia :(

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 27 marca 2019, 21:48

12 marca wizyta odbyła się zgodnie z planem.
Najpierw badanie nasienia o 15.00 i czekanie na wyniki. Po 20 minutach embriolog poinformowała nas że nasienie nie nadaje się do mrożenia. Nie znaleźli dobrze zbudowanych plemników wszystkie nadal uszkodzone.
Czekaliśmy 2 h na wizytę. Jedyna nadzieja w biopsji jąder może uda się uzyskać prawidłowe nasienie.
Jednak mąż nie dopuszcza takiej opcji. Wierzy że poprawi wyniki. Więc czekamy do maja może nasienie się poprawi już nieraz poprawialy się wyniki. Czekamy na cud. Teraz walczymy o 6 sztuk. To jakaś masakra. Ile jeszcze?????😩😩😩

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 27 marca 2019, 21:50

Nie wytrzymałam tej beznadziei i umówilam nas do nowej kliniki na weryfikacje czy faktycznie tylko biopsja nam została. 7 maja jedziemy do Bociana w Białymstoku. Jest nowa nadzieja

PJUR Starania o pierwsze Bobo 27 marca 2019, 22:46

Cykl okazał się 28 dniowym jednak zamiast 34... tak więc nowa owulacja szybciej niż owu liczyło :D
Dziś 3dc nowego, badanie hormonów, wyniki może jutro.

inaa Mama,Tata i ...? 27 marca 2019, 23:37

Hejka Hej,

My już chyba po skoku nr. 4 :)
Jagódka ma ponad 4 msc :O !

Ogólna masakra, cieżkie to dziecię mi się trafiło. Kocham ją coraz bardziej choć nie wiem czy się jeszcze da. Po takich dniach jak dziś myślę jednak o rodzeństwie, ale zazwyczaj Jagoda na następny dzień szybko sprowadza mnie do pionu :D.

Problemy brzuszkowe całe szczescie już minęły. Teraz tylko zęby i skoki :/.
Myślę pomału jakby jej diete rozszerzyć po 5 msc... nie mam pojęcia co i jak. Błądzę jak we mgle. Zapytacie - czemu po 5? A temu, że dzieci karmione mm powinny zaczać właśnie po 5 msc.

W pamiętniku jeżyka przeczytałam o tym, że dziecie było niespokojne w gościach. To tak jak u nas. Szliśmy w pt na imprezke do mojej mamy - 3 godziny ciągłego zanoszącego płaczu. Za dużo ludzi, inne miejsce, za ciepło - nie wiem :(.

followka Nic nowego, nic odkrywczego 28 marca 2019, 08:42

9t0d
Od piątku, kiedy byłam u lekarza nie przestaje mnie boleć krzyż. Masakra jak mnie tam napierdala.... Myślałam, że to od materaca bo już stary i w ogóle i dzisiaj dla odmiany spałam na podłodze. Rano wstałam zadowolona bo nic nie bolało. Jak zakładałam spodnie to przeszył mnie taki "prąd" po krzyżu i miednicy że myślałam, że zaraz stracę czucie w nogach. I ból powrócił ze zdwojoną siłą, bardziej jakby rozprzestrzeniony. Ledwo jechałam autem a mam bardzo wygodne auto. I już nie wiem czy to od ciąży (ponoć zdarza się na takim etapie zwłaszcza przy tyłozgięciu macicy- a taką mam) czy może za mało się ruszam- większość dnia siedzę lub leżę, nawet w pracy.
I dzisiaj dodatkowo zauważyłam, że piersi stały się bardziej miękkie i mniej bolesne. Nawet zrobiły się ciut mniejsze, już nie wyskakują tak ze stanika. Mam nadzieję, że to tylko moja spanikowana głowa tak to odbiera i że ten objaw to tylko chwilowo bo niby powinny stawać się coraz twardsze :( Zresztą nic co normalnie związane jest z ciążą kompletnie mnie nie dotyczy. Ani mdłości, ani parcia na pęcherz, ani wyczulonego węchu. Nie powiem pomimo, że piątkowa wizyta była bardzo udana to jednak nadal nie daje mi to spokoju. Mam nadzieję, że ból krzyża to jednak od ciąży i świadczy o tym, że dziecko rośnie. Na kolejną wizytę idę dopiero 10 kwietnia, a tego samego dnia wcześniej jestem umówiona na badanie NIFTY. Zaszalałam i zakupiłam dla świętego spokoju (koszt to 2400 zł). Mąż twierdzi, że jest niepotrzebne i trochę jest zły o koszty ale tłumaczę mu cały czas, że wolę zapłacić full kasy byle dowiedzieć się jak najwcześniej czy dziecko na pewno jest zdrowe. No i dodatkowym plusem jest, że można się dowiedzieć o płci dziecka.
Oby było dobrze.

12+5

Do wizyty 6h 😍😍
Wczoraj Kasia w 9 tyg.poznala płec,więc współpracuj maluszku,to i my poznamy <3
No i Kasia została październikowa <3
Aaaa przebieram girami jak szalona!!

Mój synus wczoraj skończył rok ❤️❤️❤️ nie mogę w to uwierzyć!!! Mój skarb. Było ciastko (w większości wyplute 😂😂😂) i uwaga kotlet na obiad (to super mu smakowało - prawdziwy facet 😁😁). Co umie mój malutki roczniak?? Cóż chodzi na czworakach, pelza, chodzi koło stołu, kawałek z fotela na stół (trzymając się cały czas) albo z pchaczem (tradycyjnym lub z podnóżkiem od fotelu 😂). Nie mówi jeszcze świadomie, ale cały czas jest babbaba, tatata, mama ma. Lubi śpiewać, czasem tańczy, kocha wieże z kuleczkami, patrzeć przez okno (a jak tata jest za oknem to jest hit ❤️). No i kocha cyca 😂 serio bluzki z dekoldem odpadają, mleko nigdy nie odmawia 😂😂😂 I tak karmie go jeszcze 4-5 razy dziennie (z tego 2 razy w nocy). Jest uroczy, śliczny, malutki. Jak tylko dostanę fotki z sesji wielkanocnej to Wam go pokaże ☺️. Jest raczej drobny, waży nieco ponad 9 kg i ma ok. 73 cm. Kocham go i cieszę się że zdecydowaliśmy się na drugie dziecko 😍

Mój synus wczoraj skończył rok ❤️❤️❤️ nie mogę w to uwierzyć!!! Mój skarb. Było ciastko (w większości wyplute 😂😂😂) i uwaga kotlet na obiad (to super mu smakowało - prawdziwy facet 😁😁). Co umie mój malutki roczniak?? Cóż chodzi na czworakach, pelza, chodzi koło stołu, kawałek z fotela na stół (trzymając się cały czas) albo z pchaczem (tradycyjnym lub z podnóżkiem od fotelu 😂). Nie mówi jeszcze świadomie, ale cały czas jest babbaba, tatata, mama ma. Lubi śpiewać, czasem tańczy, kocha wieże z kuleczkami, patrzeć przez okno (a jak tata jest za oknem to jest hit ❤️). No i kocha cyca 😂 serio bluzki z dekoldem odpadają, mleko nigdy nie odmawia 😂😂😂 I tak karmie go jeszcze 4-5 razy dziennie (z tego 2 razy w nocy). Jest uroczy, śliczny, malutki. Jak tylko dostanę fotki z sesji wielkanocnej to Wam go pokaże ☺️. Jest raczej drobny, waży nieco ponad 9 kg i ma ok. 73 cm. Kocham go i cieszę się że zdecydowaliśmy się na drugie dziecko 😍

Skontaktowałam się wczoraj z kliniką. Dostałam odpowiedź od lekarza, że trzeba ustalić co się dzieje i skąd dodatni wynik. Jeśli okazałoby się, że to przedawniona sprawa to żeby działać dalej w kierunku in vitro potrzebuje zaświadczenie od lekarza zakaźnika z informacją skąd ten wynik i że nie ma przeciwwskazań do procedury. Doktor nawet podał nazwisko zakaźnika do którego mogłabym się zgłosić, po czym dodał że wie że to nie mój rejon i mogę u siebie na miejscu iść do kogoś innego. Więc od razu zaczęłam szukać ale wyświetlił mi się tylko lekarz z średnią z opinii 1,1. Od razu go odpuściłam i stwierdziłam że za bardzo mi zależy i jest to zbyt poważna sprawa, żeby zdawać się na przypadek. Udało mi się znaleźć w internecie prywatny numer telefonu do tego zakaźnika poleconego przez klinikę i walcząc ze sobą zadzwoniłam. Było mi trochę niezręcznie dzwonić na numer prywatny ale nakreśliłam sytuację w jakiej się znalazłam, lekarz bardzo miły zapytał o dodatkowe wyniki które wyszły mi ujemne i powiedział że wszystko jest ok, nie ma przeciwwskazań żebym się jak to określił "in vitrowała". Za tydzień jadę do niego na wizytę, wystawi mi potrzebne zaświadczenia. Prawdopodobnie mój organizm walczył z wzw ale je zwalczył a przeciwciała przecież zostają do końca życia. To samo powiedział mi internista na wizycie po południu. Nie zarażam, nie zagrażam ani mężowi ani ewentualnemu dziecku. Jest ryzyko że z badaniami trafiliśmy w okienko serologiczne ale podobno to niewielkie szanse. Liczę że na wizycie u zakaźnika dowiem się więcej szczegółów. Póki co kamień spadł mi z serca i mogę znowu cieszyć się przygotowaniami do in vitro. Oczywiście to nie koniec historii wątrobowych bo do końca życia będę się musiała kontrolować. Zwłaszcza że wirusy typu b mają działanie często onkogenne, ale na razie staram się o tym nie myśleć. Jak doczekamy się naszego maleństwa pójdę do kliniki leczenia chorób zakaźnych i przebadam się w każdym kierunku. Póki co, nasz cel to maluszek. Tym bardziej że dolegliwości ze strony wątroby nie mam.

Czuje ogromną ulgę... Ostatnie dwa dni to był jakiś koszmar... Bardzo wam Kochane dziękuje za wsparcie, słowa pocieszenia, za to że byłyście... Ten pamiętnik, wasza obecność w nim daje mi ogromne wsparcie. BARDZO DZIĘKUJE :*

Czy jakbyscie mialy wybrac posiadanie dziecka a meza to co byloby wazniejsze dla Was? Wiem ze polowa moze sie wypowiedziec ze tego nie mozna porownywac ale jest jeszcze jedna opcja malzenstwo moze tak ucierpiec ze sie rozleci i nie bedzie ani dziecka ani meza... moze nie bede miala dziecka pokoika dla dziecka ciazowego brzuszka wozka itp nie doznam slow mama babcia ale postaram sie byc cudowna zona postaram sie byc przyjacielem swojego meza nie tylko kobieta ktora powinna urodzic dziecko bo przeciez do tego zostala stworzona tak mowia ja widocznie nie zostalam do tego stworzona im szybciej czlowiek sie z tym pogodzi tym lepiej dla zwiazku to nie oznacza ze sie poddalismy my po prostu sie kochamy


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2019, 12:25

Marti... Goniąc czas 28 marca 2019, 12:32

jakis ciezki czas mamy. dziasla gorne mega rozpulchnione, ale narazie bez kolejnych atakow bolu wymagajacego wspomaganie lekami. w nocy czasem przez sen jakby pokrzykiwala lub zanosila sie placzem.
odkad wstawilam ja do lozeczka, to pieknie spi w nim, ale ja spie przez te wybudzania z placzem u niej na rozkladanej pufie na podlodze u niej. juz tak 3ci tydzien. kregoslup zaczyna mnie bolec. tesknie za moim ortopedycznym materacem w sypialni :)

Ola przepieknie raczkuje, czasem biega raczkujac, a czasem tez lubi sobie popelzac.

zaczal sie lek separacyjny. nie toleruje wszystkich. wczoraj bylysmy u lekarza. caly czas wisiala mi na szyi, jak nie to ryk. nie bylo tak nigdy i nigdy nie wisiala mi na szyi. a lekarz przesympatyczny i pro dzieci, zeby nie bylo. robil co mogl, nawet jej pacynka krokodylem sie bawil (wizelam z domu do zabawy) i swietnie parodiowal zwierzatko. niestety. ryk prawie cale badanie, jesli nie na rekach u mnie.

w ogole ta wczorajsza wyizyta to dluzsza historia. mialysmy isc DZIS na szczepienie. ale lekarka rozchorowala sie i przelozyli nam na dzien wczesniej, nie kilka tygodni do przodu. poszlam ochoczo, bo Ola skonczyla juz 10 miesiecy, a przez ostatnia chorobe przepadl nam bilans 9cio miesieczniaka. wiec bylam zadowolona, ze nie ma takiego opoznienia jak sie zapowiadalo. 3godziny pozniej od telefonu z recepcji drugi telefon, ze nie maja karty szczepien. no nie maja, bo przneioslam z NFZ na Medicover.... i ze bede z kopia, ktora maja podstemplowac i ja zaniose do oryginalu.... no i sie zaczelo, ze to tak nie dziala, ze oni oryginal musza mie... a ja potwierdzalam w medocover, dzwonilam na infolinie tej NFZetowskiej przychodni. kurx!@#!!! zrobilam to 2 misiecae temu, zbey miec pewnosc, ze tak moge. a oni mi mowia 2h przed wizyta, ze moze sie nie odbyc, bo oryginal musi byc..... rozmowa trwala z 10 min. ja swoje, pielegniarka swoje. i wytlumaczyla mi o co chodzi. i ok. ja rozumiem juz, ze faktycznie w NFZ musza miec oryginal, w medicover maja w dupie. ale dlaczego NFZ infolinia mi zle mowi???? ja jestem bardzo silna kobieta. ale nie wytrzymalam. rozplakalam sie do sluchawki, ze co ja mam zrobic, na szczepineie 2 mieisace czekam. itd itp..... zlitowala sie. nagiela przepisy. mialysmy przyjsc. a karta oryginalna miala dojsc. udalo sie mojemu mezowi wyciagnac karte z Medicover i zawiezc o 17 wczoraj (wiec zaraz po wizycie szczepiennej)... udalo sie. ospa zaszczepiona. dobrze, ze zlobek mamy, to refundowane :) a ja mam dosyc. NFZetu, papierologii, tego ze wszedzie trafia sie na niekompetentnych niedouczonych ludzi.... ciagle trzeba rozpychac sie lokciami, walczyc o swoje, nawet jak sie nalezy... to jest meczace. ale powiem Wam, ze jakby o mnie chodzilo, to bym sie pewnie poddala. ale o corke walczylam jak lwica. klotnie nic nie daly, proszenie nie dalo, ale na litosc sie udalo :) co prawda przypadkiem ta litosc, bo mi nerwy puscily, ale wazne ze sie udalo.

a po szczepieniu bajka. najlepiej ze wszystkich szcepien. w ogole jaby go nie bylo. a nie markotnosc, temperatura czy cos. dzien jak codzien :) ciesze sie, ze jej nie meczy jeszcze efekt uboczny :)

a ja szykuje liste zakupow tesco, bo mamy znajomych na weekend, ktorzy dobrze znaja moje kulinarne umiejetnosci i przyjada na wyzerke :) musze sie postarac :)

milego dnia!

ps. musze nadrobic Wasze pamietniki :D jakos teraz jak Olka wisi mi na szyi , to nawet w tel nie moge patrzec, bo mi go zabierac chce :D a jak nie wisi na szyi, to obowiazki domowe lub zabawa na podlodze.

nickky Mały cud 28 marca 2019, 13:27

23dc

Ale mi się chce spać, ledwo siedzę. Odstawiłam kawę i nawet nie piję herbaty, bo na 3 dni przed krzywą cukrową nie można pić alkoholu/kofeiny/teiny i pewnie przez to chodzę po ścianach. Udało mi się nawet zrobić w pracy głupotę, którą inne osoby musiały odkręcić...Ech...Nie mój dzień.

W temacie kofeiny, jak policzyłam ile jej na co dzień wypijam, to wyszły mi jakieś straszliwe ilości. 3 kubki yerba mate, 1 kawa do obiadu i ze 4-5 kubków czarnej/zielonej/białej herbaty i to takiej sypanej z kopiastej łyżeczki. Dopóki się nad tym nie zastanowiłam, to nawet nie byłam świadoma, że tyle tego jest! Oczywiście zaraz pojawiły się myśli, że może to kofeina utrudnia mi zajście w ciążę. Ale z drugiej strony, jak patrzy się na te wszystkie patologie, które rodzą dzieci rok po roku w oparach alkoholu i nierzadko narkotyków...A ja się kilku herbatek czepiam.

Od kilku dni boli mnie brzuch okresowo, bolą piersi, a trądzik to jest jakaś masakra. Jeszcze nigdy tak nie miałam, wysypana broda, czoło, między brwiami (wszechświat mi mówi, że tak naprawdę jestem jednorożcem?!) i po raz pierwszy ever plecy i ramiona. Hormony miałam badane kiedyś tam dawno i wyniki były ok. Może to zdrowe odżywianie, bo fakt, że ostatnio jem mega dużo nabiału, pewnie za dużo. Plan na najbliższy czas, znaleźć fajne przepisy z białkiem roślinnym, czyli fasolą, soczewicą, itd.

Chyba chciałabym, żeby przyszedł już okres, ovu wyznaczył na niedzielę (26dc) i ten ostatni tydzień zawsze się tak strasznie ciągnie. Ale wyznaczyłam sobie kilka zasad, których od tego cyklu przestrzegam - nie biegam do łazienki tylko po to, żeby sprawdzić, czy przyszedł okres, chociaż nawet nie potrzebuję siku, nie robię testów ciążowych przed 30dc, nie wyobrażam sobie jak mówię o ciąży rodzinie, ani w ogóle nie wyobrażam sobie jak to będzie być w ciąży. Żadnego nakręcania się! No i dalej co 2 dzień ćwiczę, nie wpadając w paranoję, że wytrzęsę z siebie zarodek, bo i takie myśli już mi się kiedyś zdarzały :)

klis Czekamy na Iskierkę 28 marca 2019, 15:00

22 dc. We wtorek byłam u ginekologa, powiedział, że pęcherzyk pękł no ale nie wiem kiedy bo to już był 20 dc. zaproponowałam że zrobimy badania ale mówił, że tylko morfologie tsh i prolaktynę. Ja chciałabym zrobić więcej i być pewna że wszystko jest ok. Wiem że różne hormony się robi w różnych dniach cyklu. Do końca nie wiem jakie. Prolaktynę jedyne kazał mi zrobić pod koniec miesiączki bo trzeba nie współżyć kilka dni wcześniej i dobrze się wyspać. Troche mnie to irytuje że Ci lekarze tak podchodzą do tego nie profesjonalnie. Skoro przez 18 miesięcy nie udało mi się zajść w ciążę to chciałabym szukać jakieś przyczyny, skoro widzę że te owulacje są bardzo późno, pęcherzyk rośnie duży to coś z tym robić a nie czekać kolejne miesiące. Ja potrzebuje profesjonalnej opieki a nie żebym sama musiała czytać jakie badania robić. Chore. Zmieniam już 3 raz lekarza, i tak wydaje mi się że ten jest najlepszy ale wkurza mnie ich podejście.

Dziewczyny doradźcie mi jakie badania i w którym dniu cyklu powinnam zrobić aby spr czy np owulacja zachodzi czy wszystko jest w porządku po mojej stronie, żebym mogła się zając wtedy tylko mężem, bo w tej chwili to już nie wiem z czyjej to jest winy.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 11 września 2019, 21:21

Kochane, ja znikam na jakis czas z forum. Trochę za dużo na nim siedzę, a rownowaga psychiczna jest ważna. Przed ivf chcę sie trochę zresetowac. Chcę zdrowo jeść, dużo spacerować, pić ziolka, zacząć z siemieniem lnianym. Za 2 tygodnie mam wizytę u dr Sydora, jesli mnie ta wizyta poruszy to się odezwe hehe i pewnie bede watek immunologiczny zameczac. Esperanza, nie sądzę że akupunktura tak podzialala. Ja od 5 lat nie choruje, wiedzialam że odporność mam dziwna. Ja u siebie podejrzewam bolerioze. Myślę że aku nam pomogla, nie zaszkodzila. Ps. Dziś dostalam okres, ciesze sie! Czas celibatu minal, antybiotyk skończony i wypadl idealnie, bo licząc że mam cykle 26 dniowe to histero wypadnie idealnie 10 dc, za miesiac. Mąż mówi: wow ale masz szczęście. Ja na to: ej kolego, zapomniales, że histero miala być w czerwcu, ale operacja reki wypadla w ten sam dzień. Więc teraz musze mieć szczęście, nie ma bata.

No to Kochane, trzymam kciuki za wszystkie i odezwe sie za jakis czas!

U nas tęcza po burzy. Poziom wyczerpania już sięgał zenitu, nie wiedziałam jak pociągnąć pracę, milion nocnych pobudek, pierdyliard dokarmiań po kąpieli (czyli cały wieczór w plecy) i obowiązki domowe.
Czasem olewałam wszystko i kładłam się z Młoda na drzemkę.

A teraz jest lepiej.
Skróciła drzemki w dzień. tzn do południa czasy prześpij od 1 do 2,5 h i popołudniu od 20 minut do godziny. Ale zasypia wczesnym popołudniem.
Rano je kaszle z owocami lub owsianke/jaglankę, w środku dnia obiad i około 17-18 druga kaszke lub owoc/zależy.
I to się sprawdza, bo po kąpieli zasypia i w nocy są 2 pobudki. I to mega pozytywnie wpływa na moje samopoczucie, w końcu czuję że mam siły na cokolwiek. Oby tak zostało.
Rehabilitacja daje efekty, młodą jest stabilna, tzn w foteliku siedzi stabilnie i nie ma problemów z krzywdzeniem. Dlatego wprowadzam jej pieczywo. Zrobiłam jajecznicę, to porozrzucala, trochecwziela do buzi.
Dziś jadła sama podczas naszego śniadania. Przyznam, że miałam trochę obaw z uwagi na to obniżone napięcie ale jest ok. chociaż wg mojej teściowej to takie dzieci już cały chleb ze skorķa jedzą, bułkę z szynką itd. tja
Mile rady już chyba zostaną na zawsze.

Mała ustawia się w końcu do pozycji czworaczej. I giba na boki. czasu rusza głową jakby robiła minipogo. Ciągle gada mama, pewnie nieświadomie. Chociaż ciotki się zdziwił bo gdy nie chciała u nich na rękach być tobwołała pełnym żalu głosem "mama"

Jeszcze kwestia kup. czy wasze dzieci po rozszerzeniu diety też robią od 3 do 9vrazy dziennie? nie są rzadkie, ani zatwardniałe, normalne gniotki

Obiady gotuje, je różne mięsa, kaszę,warzywa. Sloiczkami się nie najada(mówię o tych duzych)

Wróciłam do ćwiczeń 3 razy w tygodniu po 30 minut. muszę poprawić kondycję, koordynację i refleks. ogólnie kondycję mam do bani.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2019, 15:02

Właśnie zrobiłam sobie zastrzyk z accofilu, rano poszła pierwsza dawka progesteronu. Jeszcze dwie dzisiaj.
Boję się bardzo. Chwilami wpadam w panikę. 9 kwietnia sprawdzamy hcg. Oszaleję do tego czasu.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)