Ciąża zakończona 5 kwietnia 2019

Ostatnia ciążowa przygoda zakończona ;)
Matka wariatka na własne życzenie urodziła SN bez jakiegokolwiek znieczulenia :D a syn mały nie jest ;P

Tak więc drogie e-ciocie
Jestem Aleks, pierwszy łobuz który wytrzymał w mamusiowej macicy aż do "ciąży donoszonej" :)


338c0c7100f92783med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2019, 06:57

8t

Wypisali mnie w końcu że szpitala... Ufff... Dziś pierwszy raz usłyszałam moje małe serduszko <3
Maluch ma 1,48 cm. Lekarz mówi, że wszystko ok.
Moje ciśnienie uregulowane tabletkami. Niestety będę musiała robić zastrzyki z heparyny. I cukier pod kontrolą bo za wysoki... Reszta ok, nie ma się co czepiać. Czeka mnie teraz trochę biegania, badań, załatwiania... Ale dostałam 2 tyg L4 więc będzie czas...
Tak się cieszę, że wciąż jest dobrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2019, 16:51

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 6 kwietnia 2019, 07:57

Kolejny dzień czekania.. dzisiaj co prawda temperaturka poszła minimalnie w górę - jednak mam nadzieję że to nie przez fakt że wypiłam alkohol. alkoholu niby nie było dużo ale no zawsze coś. nie nastawiam się.

Czy coś mi dolega ? Czuje cały czas prawy jajnik, raz bardziej raz mniej. Odrobinę zaczynam czuć ból piersi - ale to wszystko może być związane z nadchodzacą @.

Ovu mówi że dzisiaj prawdopodobieństwo że test wyjdzie ++ wynosi 35%. Za mało. Nie chcę rozczarowań. Poczekam do minimum 60%.

spodziewana @ : w niedzielę
(pozostał 1 dzień)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2019, 07:57

Pinka. Piąty transfer 6 kwietnia 2019, 09:21

19dc

Nic sie nie dzieje, zaczynam znow sie pocic w nocy. Luteina nie sluzy mi widocznie.
Wiecie co, jakos nie wierze w sukces tego transferu. Brak mi pozytywnego myslenia takiego jak przy pierwszym transferze.
Oczywiscie dbam o siebie, staram sie nie wysilac, nie dzwigac..jakby przestrzegam tych wszystkich zasad ale bez tej wiary.
Czekam na test do 15.04 chociaz dziwi mnie ze doktorek kazal tyle samo dni czekac co przy 3dniowym zarodku. Tym razem wytrzymam do tego terminu, byc moze nawet nie bede musiala go wykonywac,poniewaz wg wyliczen to bedzie 2dc.

Piekna pogoda

Anuśla Musisz dać życiu szansę 6 kwietnia 2019, 09:37

Dobry humor i spokój ostatnich dni zepsuly dwa ciosy, ciaza w naiblizszej rodzinie i wśród najblizszych znajomych. W rodzinie to trzecia ciąża, dwóch kuzynów i kuzynka spodziewają się dziecka, brat i siostra mamy zostaną dziadkami po raz kolejny. A moja mama? No cóż, nie wiadomo czy kiedykolwiek. Raz mi zreszta powiedziała czy ona dożyje, bardzo mnie to zabolało. Poza tym słabo się dziś czuje, serce mi wali, a musze pędzić na uczelnie. Skąd brać te sile? Za kilka dni koncze 32 lata...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2019, 10:00

k.k90 k.k90 6 kwietnia 2019, 10:00

hej jestem nowa i szukam osob z ktorymi moglam bym popisac o moich problemach

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 6 kwietnia 2019, 11:33

3 dni do terminu @ albo 4
Zlapalo mnie chorobsko katar gardlo a w nocy krew lala siw z nosa tak siw oplaca stresowac o denerwowac w pracy doszlo do tego przeciagi i przetrenowanie. Wczoraj na trampolinach sie wystraszylam nie umialam.oddechu zlapac i klucie w klatce piersiowej nie chce sie uzalac nad soba ale zanim zaczniemy sie denerwowac z powodu roboty najpierw trzeba sie zastanowic czy tymi nerwami sobie nie zaszkodze. Z tego co slyszalam to jedna osobe juz doprowadzil do szpitala wiec nie tylko mi psuje zdrowie szkoda ze szefostwo nie wyciagnie konsekwencji ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2019, 11:33

Kasiekkul Póki co wciąż jedna kreska... 12 września 2019, 13:19

Mamy klucze!!! Tak - jesteśmy prawie (no bo nie mamy aktu notarialnego) właścicielami domu szeregowego. Juuupiii. Wczoraj był szampan i pizza, a co. Póki co koszty przerażają. Mamy budżet skromny i nie wiem co z tego będzie... Ale trudno! Damy radę!

Szkoda mi ciągle czasu żeby coś tu napisać, ale regularnie podczytuje co się u Was dzieje ;) Enrest w środę skończy już 6 tygodni, wow. Byliśmy u gastroenterologa dziecięcego i na usg bioderek i jamy brzusznej pod kątem refluksu. Wyszło, że Ernest refluks faktycznie ma a dodatkowo lekką nietolerancję laktozy i stąd właśnie wynikają najprawdopodobniej zaparcia. Staramy się żeby kupa była chociaż co dwa dni, ale nie wyjdzie bez interwencji nie ma szans. Zwiększył dawkę debridatu, który ma niby pomóc w wyregulowaniu tego, ale póki co guzik. Za to leki na refluks dodatkowo pogłębiają zaparcia więc jesteśmy w kropce. Z braku laku wolę refluks, niż pogłębić zaparcie. Na wadze przybiera aż zbyt ładnie ;) zapalenia przełyku nie ma więc jak to lekarz określił jest "szczęśliwym ulewaczem" i dopóki nie straci apetytu może z tym funkcjonować. W związku z tym, że tak ładnie przybiera staram się obciąć ilości mm i dokarmiać mniej niż do tej pory. Bo pomimo, że on tego mm wcale aż tak dużo nie dostawał to przybiera bardzo ładnie więc wychodzi na to, że mleka w piersiach mam więcej niż jestem w stanie w to uwierzyć. Ale niestety nadal zbyt mało, aby jechać tylko na piersi a przystawianie 24h na dobę odpada. Psychicznie tego nie udźwignę.
Poza tym tak bardzo całą ciąże nastawiałam się, że początek macierzyństwa to ciągła walka i dramat, że do tej pory nie mogę uwierzyć, że Ernest jest taki spokojny. Względnie się wysypiam. Co prawda od 5 zaczynają się jęki z powodu kumulacji gazów w jelitach (tzn. tak mi się wydaje) więc biorę go do łóżka, kładę na brzuszku czasami żeby się odgazował, przytulam i dosypiamy jeszcze ostatnie dwa dni do 9!


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2019, 13:06

Berbeć Walka o potomstwo 6 kwietnia 2019, 15:48

6 dpt. Wczoraj zrobilam test sikany - negatywny, no, ale co mialo wyjść w 5 dpt. Potem polecialam na betę... trzeba bylo czekać kilka godzin, jakoś przeżyłam, właściwie to nie chciałam czytać tej bety, spacerowalam sobie i korzystałam z pięknej pogody. Ale w końcu poszłam. Dopiero w domu sprawdziłam, choć już.mina pani z laboratorium zdradzila conieco. Beta pozytywna 8,23. Pół godziny w szoku siedziałam..zaraz relanium, żeby się nie denerwować, cieszyć też się nie można bo to za wcześnie. Ale to byl magiczny moment. Zobaczymy co będzie dalej. Następną beta w poniedziałek. Dziś nie było plamien i brzuch też mniej boli, jajniki tylko. Znowu troszkę gadałam z bąbelkami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2019, 15:50

23t+4d (24tc)
Od 2 tygodni intensywnie spaceruje, prawie codziennie 5-6km po lesie bo jest cudowna pogoda. Wczoraj byl basen a dzis znow spacer. W domu zauwazylam ze mam brązowy śluz (nie krew), sprawdziłam tętno Małej- okej, ruchy czułam zupełnie normalnie. Mimo to przestraszona ale spokojna zdecydowałam ze warto pojechać na SOR bo nigdy tego nie było. No i położyli mnie na obserwację na 2 doby na pewno :( Chciało mi się płakać gdy znalazłam się na sali.
Z malutką wszystko ok całe szczęście. Szyjka zamknięta, 3,5 cm, żadnych nieprawidłowości. Lekarz powiedział że zapewne przedobrzyłam z wysiłkiem. Dostałam luteine dopochwowo.
Głupia ja! Trochę jestem zła na siebie bo może spanikowałam? Z drugiej strony zupełnie nie wiem jak reagować i wolałam to sprawdzić tym razem.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 12 września 2019, 13:41

Katarek przerodził się w zapalenie oskrzeli. Nadal kiblujemy w domu, ale syn dostał sterydy i już jest dużo lepiej.

Jestem po wizycie kontrolnej. Oba pecherzyki 23 i 19 mm zniknęły. Na prawym jak i lewym jejniku są jakieś dwa po 14 mm. Mogą się wchłonąć lub zamienić w torbiele. Oby to pierwsze :-) dostałam luteinę pod język 1 tabletka 3 razy dziennie. Właśnie jedną trzymam pod jęzorem, myślałam, że to się szybciej rozpuści. Nie wiem czego mogę się po niej spodziewać. Lekarka mówiła, że mam to odstawić jak dostanę okres. Ale czy to nie jest to co okres blokuje? Że najpierw trzeba odstawić a pózniej okres przychodzi?
Niestety z taka ilością nasienia która została mi podana podczas IUI mamy mniej niż 1% szans na powodzenie. Oczywiście nie nastawiam się za bardzo ale nie mogę tez wygluszyc nadziei i pragnienia żeby w końcu wydarzył się mój mały cud. Głaskam się po brzuszku i zastanawiam się czy tam powstaje życie...

14+0

Oficjalnie 2 trymestr <3

Tydzień temu była wyczekiwana wizyta- genetyczne!
Dzidziuś już po przyłożeniu głowicy się ułożył a pierwsze słowa lekarza to "o jaki grzeczny maluszek,od razu pokazał to co chciałem zobaczyć" <3 przezierność karkowa super,nosek jest, wszystko wyszło jak najbardziej prawidłowo :) uf! serduszko już zwolniło troszkę i wynosi 158.
Dr zapytał kogo mamy w domu, dodał,że jeśli miałby teraz określać to stawia na... SYNKA! Jedyne co powiedziałam to "żartuje Pan? " :D wspomniałam,że przecież córa jak nic a on się śmiał,że w takim razie nic nie mówił :D dostałam potrzebne recepty,zwolnienie i kolejna wizyta 18 kwietnia.

Obecnie zostało 12 dni do wizyty <3 jeszcze czekam na potwierdzenie i zaczynam z Polą szał zakupowy a wiem,że Pola się wkręci w 1000% bo już oglądała zabawki dla dzidzi :D

Pola kochana póka do brzuszka, zawsze jak mówi dobranoc,przybija piątki czy coś z nami związane ZAWSZE pamięta o brzuszku.. podejdzie i zrobi to samo. A dzisiaj nawet "badała" w zabawie :) to jest takie urocze.. mówi jak bardzo kocha dzidziusia,a mi łezki w oczach się kręcą. Wiem,że to była najlepsza decyzja w życiu.
Ja czuję się coraz lepiej. Po rocznicy rodziców odchorowałam dwa dni - za dużo jedzenia ;/ od wtorku żyję,posprzatałam troszkę szafki u Poli, gotowałam lepsze rzeczy a wczoraj... byłyśmy na mieście!! poszalałyśmy zakupowo zaległości, pozałatwiałam sprawy i wrócilyśmy o 14 :P dzisiaj za to odpoczynek do południa na tarasie w słoneczku a później w domku :) T. zrobil nam ogródek, będą poziomki,arbuzy,pomidorki i myślę co jeszcze. Będą kwiaty w doniczkach.. ah,cudownie <3

Przyszły tydzień zapełniony po brzegi ( i dobrze,bo zleci do wizyty :P ) . A już za 2 tygodnie święta i będzie prezent w postaci ujawnienia fasolki :) a późnieeeeej....zakupy,wyprawki itp.itd ;d
A teraz dzieci śpią a ja relaks póki mogę haha :D

Już po połówkowych. Dzidziuś jest na pewno dziewczynka 🙂 wszystko jest dobrze i na swoim miejscu. Wiek ciążowy też odpowiedni do wieku owulacji. Pan doktor stwierdził, że bardzo mu się nasz dzidziuś podoba. Szyjka też długa - ponad 4 cm. Także nic się z nią nie dzieje. Jestem bardzo szczęśliwa i jednocześnie nadal się cały czas boję. Ale posiewy wszystkie czyste, wymazy czyste. Bakterii, które miałam w ciąży z synkiem brak. Jeszcze kilka tygodni i faktycznie okaże się czy szyjka się nie skróci.

Furiatka Third time is a charme 6 kwietnia 2019, 16:28

Ciąża zakończona 1 kwietnia 2019

Emilka przyszła na świat 1.04.2019 o godz. 11:31, 3760 g i 57 cm. Konkretna dziewczyna.
Rano przed cc mieliśmy jeszcze wizytę konsultacyjną, ale pojechaliśmy na nią w 99% zdecydowani, że zostajemy i rodzimy. Na wizycie okazało się, że mała jest owinięta pępowiną, więc tym bardziej stwierdziłam, że nie ma co odwlekać. Cięcie poszło bardzo sprawnie, co prawda, na stole miałam lekki zjazd, ale to podobno normalna reakcja na znieczulenie. Anestezjolog szybko podał efydrynę i potem już było bez niespodzianek. Wyciągnięcie małej nie było w żaden sposób nieprzyjemne, jak uprzedzali. Pokazali mi ją na szybko, potem zabrali do zważenia. Darła się tak, że lekarze śmiali się, że ma 12/10 w skali Apgar :D. Potem dostałam ją na chwilę na klatę, a później już poszła do taty na kangurowanie. Oczywiście łzy leciały mi ciurkiem i miałam wrażenie, że szycie trwa w nieskończoność. Na sali byliśmy już potem wszyscy razem. Pionizacja po 8 h poszła całkiem sprawnie, gorzej się czułam kolejnego dnia, kiedy trzeba było rano wstać i pójść pod prysznic. Znowu prawie zaliczyłam zjazd, ale już wieczorem chodziłam z mężem po korytarzu w pełnym wyproście. Aż się położne dziwiły. W środę byliśmy z małą już w domu. Od dzisiaj śmigam bez tabletek przeciwbólowych i zupełnie normalnie funkcjonuje.
Poród w prywatnym szpitalu może wydawać się fanaberią, ale to były naprawdę dobrze wydane pieniądze. Czułam, że jesteśmy w dobrych rękach, położne były na każde zawołanie. Mała mogła być przy mnie, a jak chciałam odpocząć zabierały ją na oddział noworodków. Pomagały przystawiać do piersi, przewijać, pierwsza kąpiel z udziałem taty odbyła się również w szpitalu. Choć to zdecydowanie drugorzędna kwestia, jedzenie było przepyszne (menu do wyboru), herbatka/kawka na życzenie, wszystkie środki higieniczne, ręczniki, szlafrok, kosmetyki dla mam i dla dziecka na miejscu. Wizyty patronażowo-kontrolne również są w pakiecie, z tym że na miejscu w szpitalu. Na pewno zapamiętam narodziny naszej córki jako naprawdę wspaniałe wydarzenie.
Mała oczywiście jest rozkoszna, wszyscy mówią, że cały tatuś, choć mamy już nasze pierwsze zmartwienia dotyczące laktacji, ale o tym napiszę następnym razem, bo zbliża się właśnie pora karmienia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2019, 16:50

kurła

i-give-up07.gif

cofam to co napisałam wcześniej

dzieć mi się spsuł i od tygodnia żyć nie daje

przychodzi popołudnie i zaczynam się go bać. Wyje, jojczy. Nic mu się nie podoba, nie wie czego chce. Zanosi się płaczem, a potem szlocha.
Mniej więcej do północy jest polka galopka.
Potem ok 4-5 nad ranem od nowa. Zastanawiam się czy to kolki, ale on ma już 9 tyg. Kolki podobno 4-6 tydzień.
Może to marudzenie fizologiczne. Tak czy tak jest wykańczające.

Coś w tym stylu picgifs-angry-sad-upset-71978.gif

Na pewno ma coś z brzuszkiem, bo nad ranem pręży się i stęka. Biorę go wtedy do siebie. Kładę na brzuchu. Jak się odpowietrzy to zasypia.

Odkąd próbuje wydawać pierwsze zgłoski mam wrażenie, że głośniej wrzeszczy ;-)
Zauważyłam też, że bardziej nas terroryzuje swoim darciem paszczy.

Po skończonym jedzniu nagle piszczy jak obdzierany ze skóry, po czym za chwilę cisza. 036.gif

Mam nadzieję, że to chwilowe czekam.gif
trzeba to przetrzymać....do czasu ząbkowania, bo pewnie znowu się zacznie

picgifs-angry-sad-upset-3585566.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2019, 23:46

AnaR_30 Nie początek... walka 7 kwietnia 2019, 08:19

2 kwiernia był transfer, teraz czas oczekiwania na test bety do 15 kwietnia.
M jutro wraca do Anglii, zostaję z jego rodzicami...
Jestem zmęczona...

anemic Wielkie chcenie ... 7 kwietnia 2019, 09:38

Ciężki dzień dzisiaj, z resztą nocki znowu takie a nie inne. Dzisiaj ciągle chciała być razem. W końcu jak poszłam po pranie tak się rozpłakała, z taką żałością, aż mi się przykro zrobiło. Od 11 chciała iść spać, ale co ja próbowałam uśpić to darła się jak opętana. W końcu padła i spała w standardzie 30 min, ale wbudziła się z płaczem, przystawiłam ją do piersi i spała jeszcze 2h.
Ogólnie mamy jakiś problem z kamieniem, nie wiem czy to wynika z rozszerzania diety i po prostu zmniejsza ilość kp czy może znowu ząb jakiś i dlatego.
Wstajemy 7-7.30
8.00 śniadanie- zazwyczaj kaszki z owocami ( na wodzie)
9.00 drzemka + kp
ok. 11 owoc
12.00 szykujemy się na spacer i tu zazwyczaj piła mleko, teraz robi dwa łyki, siada, znowu dwa, złosci się, suma sumaru nie je
13.30 wracamy
ok.14.00 zupka,
ok.15 drzemka i tutaj zjada całą pierś (choć odstęp od zupki nie jakiś długi)
czasami ok 17 zje piers, czasami nie
o 18.-18.15 szykujemy się do spania, po kąpieli zjada dwie piersi...
ok. 21 kp
23 kp i później już survival- przestałam nawet liczyć te kp i sprawdzać godzinę.

Pisałam ostatnio, że nie gryzie przy karmieniu... a więc gryzie. Ale wprowadziłam panele edukacyjne :D Przerywam karmienie za każdym razem, nawet gdy już zasypia i stanowczym głosem mówię, że nie wolno bo mamusię boli. Jak nie gryzie, to ciągnie za włosy... i znowu panel eduk.
Sprzątamy też wspólnie zabawki- tzn na razie ona leży i patrzy, ale tłumaczymy jej co robimy.

Zaczeła urządzać drzemki po 2h. Wybudza się z płaczem, biore ją, tule i zasypia. Jedna drzemka dziennie tak wypada. W sumie nawet bym tak wolała, gdyby były dwie drzemki dziennie, z tego 1 dwugodzinna.


gosiulla Nie takie to proste jak mówili 8 kwietnia 2019, 08:41

i po ptakach.. temperatura spada na łeb, na szyję więc klops.
Niestety okres też nie przychodzi (co mnie początkowo bardzo zmyliło..)

Chyba zaczynam się robić zmęczona staraniami i czuję że będę starą matką więc chyba zaczyna mi się odechciewać w ogóle zachodzić w ciąże. Teraz jak myślę to uważam że za późno wpadliśmy na pomysł aby mieć dziecko.. ale czasu się nie cofnie.

Jeżeli ciąży nie ma , to mam bardzo dziwny PMS. Ciągle chce mi się płakać!! o byle co - więc nie wiem co się ze mną dzieje.

Spodziewana @: w minioną niedziele
(opóźnienie: 1 dzień)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)