Czuję się dzisiaj bardzo przybita. Moja przyjaciółka dowiedziała się dzis o kolejnej ciąży. Bardzo marzyła o 2 dziecku dlatego jak mi powiedziała to bardzo się ucieszyłam, że im się udało po pół roku starań i, że po raz kolejny będę ciocią. Jednak jej reakcja bardzo mnie zdziwiła ? Powiedziała, że jest niedojrzała małolatą, że nie wie po co chciała kolejne dziecko skoro z jednym nie może dać sobie rady? Co powie jej mama? Skoro uważa, że nie powinna mieć więcej dzieci. Że nie ma kasy i wiele innych powodów, między innymi, że znów czekają ją mdłości, tycie itd. Swoim zachowaniem bardzo mnie zdenerwowała, ponieważ doskonale wie, że ja oddałabym wszystko aby być chociaż w 1 ciąży. Jest mi to obojętne czy to będzie chłopak czy dziewczynka, czy urodzi się w grudniu czy w styczniu. Oby było zdrowe!!! Mam wrażenie, że ludzie nie doceniają tego co mają i ciągle oczekują od życia czegoś więcej. Z jednej strony bardzo się cieszę bo kocham dzieci i jej małego 3 letniego synka również a z 2 strony jest mi smutno bo nie wiem jak zniosę patrzenie na rosnący brzuszek i wyobrażanie sobie, że mogłam to być ja....

Wcale mi się nie spieszy z tymi badaniami... Poprostu zrobić i odfajkowac że zrobione. Tylko po to. Zaczęłam wczoraj czytać o problemach z nasienie, wychodzi na to, że z reguły się nie daje szans na ciąże naturalna z obnizonymi parametrami nasienia. A u nas nie dość że hujowo z morfologia, to jeszcze wszystko spierdolone genetycznie. Właśnie sobie uświadomiłam, że nie mamy szans na to, żeby prawidłowy plemnik dotarł do komórki☹️ stąd te biochemy... Dlaczego tak kurwa jest.... Przecież tego się nie da poprawić!!!!! Jak poprawić genetyke? Przecież nawet jak zajde w ciąże to wiecznie będę myślała o tym że moje dziecko może być chore... Ja tego nie przeżyje. Co ja mam zrobić? :( dziwne myśli przychodzą mi oo głowy, których cholernie się wstydzę....

Jeszcze nie zdążyłam przemyśleć dobrze tematu hsg, a już wiem, że w tym cyklu tego nie zrobię. Dostałam okresu, po powrocie będę albo po owulacji albo w poniedziałek dostanę owulacji (między 10 a 11 dc). Grrr. Czyli czekam grzecznie na wizytę u speca od laparoskopii, zobaczymy, co on powie, w międzyczasie muszę sprawdzić czy byłam szczepiona na WZW B. Jeśli nie, to mam przyjąć 2 dawki - takie info od speca od laparoskopii (gość mnie jeszcze nie widział, nic mu nie zapłaciłam, a kontakt mailowy z facetem jest świetny).
Jeśli owulka się przesunie, choćby o 1 dzień, to może uda mi się zrobić to hsg zaraz po powrocie. Muszę szybko myśleć.

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 25 kwietnia 2019, 21:33

Wpis z tego samego dnia
A więc rano wstałam niewyspana.Wypiłam kawę i trochę lepiej się poczułam później pojechaliśmy załatwić a potem na zakupy.Kupiliśmy Damianowi nocnik i dziś zrobił do niego kupe :-) siku poszło obok nocnika.Mam nadzieje ze że z każdym dniem będzie lepiej :-)w przedszkolu się nie zesikal pani mówiła ze usiadł na toalecie.
Jaki ten dzień dziś śpiący położyłam się odpocząć chwile i usunęłam.Coś mnie dziś żołądek boli :-(
Hmmm od dwóch dni mam płodny śluz dziś jest go bardzo dużo wczoraj wieczorem czułam lewy jajnik. Nie jestem na etapie starań ale lubię wiedzieć co i jak z moim cyklem.Jak juz będę miała lepszy tel to ściągnę sobie jakąś apke to monitorowania cykli.Szkoda ze na ovu jest tak drogo gdyby było jak wcześniej to bym pewnie sobie wykupiła ten abonament premium. Ale na jednym z forumowym watku zrobiło się ciążowo fajnie trzymam kciuki za dziewczyny :-)

Ciąża zakończona 25 kwietnia 2019

No i stało się, dziś stanęłam na wagę po świętach no i ma plus 2,4 kg! w dwa tyg! masakra! czas się ogarnąć. Od początku na plusie 6,5 kg. Więc niby nie dużo z racji tego że to już połowa ciąży no ale ja mam sporą nadwagę więc każdy kg nie jest mile widziany. Teraz już nie ma świąt, okazji do obżarstwa więc wprowadzam plan zupowy i mam nadzieję że do wizyty 9 maja waga chociaż nie podskoczy.
Dziś na 17 usg połówkowe :)
Mały od wczoraj bardzo aktywny, mocno go czuję :)

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 26 kwietnia 2019, 07:32

A wczoraj odkryła że na nogach ma skarpetki i że można je ściągnąć;-)

Od 24.04 zaczynamy rozszerzanie diety.. Zaczęłyśmy od kleiku ryżowego do mojego mleka.. Jest problem z butelką a nie z pokarmem ale do tego się przyzwyczaiłam.. Firma (jedyna) z której Mała pije produkuje tylko smoczki do mleka.. Do kaszek jest z innych i Młoda nie chce ich tknąć.. Musiałam starą babciną metodą sama zwiększać dziurkę.. Ale chyba jest ok:-D

I dostałam okres.. Był nieobfity, niebolesny i baaardzo długi (11 dni) i obraziłam się na ovu.. Bez abonamentu nie mogę zapisać miesiączki.. Ale znalazłam aplikacje na telefon i będę z niej korzystać :-D


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2019, 07:43

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 25 kwietnia 2019, 22:57

Ćwiczenia chyba jednak coś tam dają - mały czworakuje!

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 19 września 2019, 09:56

18+6
Wczoraj w nocy udało mi się wyczuć pierwsze ruchy maleństwa. Było to prawie jak łaskotanie od wnętrza brzucha. Bardzo przyjemne, ale tak mnie to rozbudziło (radośc, ekscytacja), że ciężko było mi później zasnąć ;)

Ciąża to na prawdę radosny czas dla mnie.

Myślę że humor mi dopisuje, nawet jeśli są dni kiedy czuje się trochę gorzej.
Mój największy problem to jednak ból pleców. Niestety pojawia się on coraz częściej i coraz mocniej. W pracy to czasem pół leże na fotelu (i stwierdziłam że nie obchodzi mnie co ktoś sobie pomyśli o mojej pozycji).


Za 8 dni idę na połówkowe.
Obstawiam że rośnie dziewucha!

Jesteś w 21 tygodniu ciąży
(20 tyg. i 3 dni)
Miesiąc: 5
Trymestr: 2

Wiek płodu: 18 tydzień

Data porodu:
9 września 2019
(pozostało 137 dni)

Hej, połowa ciąży już za mną. Robi to wrażenie! Kurcze ale czas leci. Ruchy małego już czuję wyraźnie, nie tylko jak leżę rano czy wieczorem. W ciągu dnia też się odzywa :) Jutro jadę na usg połówkowe :) Zobaczę moją dzidzię, nie mogę się doczekać :)
Dziś byłam z Bartusiem na szczepieniu. Trochę płakał ale było w miarę ok. Waga 10,6 kg, wzrost 77 cm, główka 49 cm, klatka piersiowa 51 cm. Wszystko na 50 centylu.
Ja czuję się dobrze. Muszę tylko uważać z noszeniem małego bo potem brzuch jednak daje o sobie znać.
Lada dzień wchodzi nam ekipa i zaczynamy budowę domu! AAA już się nie mogę doczekać jak stanął ściany i będzie widać pomieszczenia :) jeju tyle miejsca! Jak człowiek żyje w ciasnocie, w szafach się nie da pomieścić bo wszystko na ścisk to już się chce trochę luzu. A będzie ciaśniej bo muszę jakoś miejsce zrobić dla Kacperka. Kupimy komodę z przewijakiem, będą dwie albo trzy szuflady no ale widzę po rzeczach Bartusia że to będzie mało. Chociaż już kupuję mniej mu ubrań bo niektóre bluzy czy sweterki zakładał dwa lub trzy razy. Teraz za to dresy brudzi szybko (spodnie) bo chodzimy na dwór na nóżkach i jak się przewróci w piach czy błoto to i trzy pary na dzień brudne. Jutro właśnie do pepco zajadę po spodnie dresowe jakieś już na 92! :) rośnie mi chłop :)

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 27 kwietnia 2019, 09:40

Jak zwykle dziewczyny jestescie Wielkie Wasze rady i komentarze sprawily ze znowu chce walczyc ;) zdawalam sobie sprawe z tego ze znowu moze mi prolaktyna wyjsc wysoko ale dlaczego ta prolaltyna tak wyskakuje jestem osoba bardzo wrazliwa moze w tym jest problem ?? Za bardzo wszystko przezywam co do reszty tarczyce w 2 ciazy mialam tsh 2.86 ft4 1.38 i ft4 3.47

Jesli chodzi o prolaktyne to we wrzesniu mialam 48.98 dostalam na to bromegron

Zostalo mi 14 tabletek wizyte mam 20 wiec mysle czy by nie brac po pol zeby nie tracic czasu ;) tak wlasnie zrobie za miesiac powtorze badania zobaczyny czy cos spadlo po swietach wyniki honocysteiny spodziewam sie wyniku wysokiego bo jadlam ovarin a tam zwykly kwas teraz jem femibion 0 jesli znowu mi wroci homocysteina bede musiala przerzucic siw znowu na tabletki zastanawiam sie czy z ta tarczyca nie wybrac sie do endokrynologa :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2019, 10:21

Pinka. Piąty transfer 1 maja 2019, 10:25

6tc

Od niedzielnego incydentu krew sie juz nie pojawila. Nie uprawiamy seksu dla bezpieczenstwa. Lepiej dmuchac na zimne. W leki jestem uzbrojona, 3xdziennie duphaston i luteina.

Objawy ciazowe:
- zmeczenie i sennosc
-mdlosci bez wymiotow
-czeste oddawanie moczu
-bol brzucha jak na @,podobno od rozciagania sie macicy
-uczucie glodu

O naszej ciazy wiedza tylko 3 osoby: ja, malż i nasz doktorek. Oczywiscie wy wszystkie -ilosc niepoliczalna ;). Mimo ze nie moge sie doczekac aby powiedziec calemu swiatu to odkladamy ta informacje do 12tyg. Wiem, wiem ze i w 12tyg moze sie cos wydarzyc ale jednak ten I trymestr jest najbardziej niebezpieczny. Czasami snuje sobie plany co do naszej przyszlosci w trojke,ale zaraz doprowadzam sie do pionu:nie ciesz sie za wczesnie!! Przebyte poronienie odbija sie w psychice na dlugo.

Obiecalam sobie ze w tym roku na L4 zajme sie pomnikiem dla naszego Aniolka. W tej chwili jest to prowizoryczny, drewniany prostokat. Obok naszego cmentarza jest zaklad kamieniarski takze powinno pojsc sprawnie.

Peggie Cuda. Cudzie trwaj! 26 kwietnia 2019, 12:02

Nie mogę się nadziwić, że za niedługo Tosia skończy roczek! :O

Podsumowanie. Antośka mówi:
- "am" kiedy jest głodna, czyli często.
- "amama" - kiedy zobaczy zdjęcie mamy.
- "abuuu" - to są autka.
- Jak Maksio śpi: "Aaaaa".
I z mowy świadomej w sumie tylko tyle :D Ale nadrabia pokazywaniem.
- pokazuje jaka jest duża,
- jak się ruszają autka,
- jak Maksio (pies) pije wodę,
- jak Tosia śpi,
- pokazuje palcem gdzie mama, tata, baba, dziadek, autko, piłka, piesek, właściwie wszystko.
- kiedy zobaczy kwiatki to wącha, jest przy tym komiczna :D Tak samo dmucha jak zobaczy chusteczki.

Poza tym:
- siedzi, ale to już żadna nowość, bo zaczęła siadać w wieku 7 miesięcy.
- Raczkuje jak szalona.
- Chodzi przy meblach i pchaczu.
- je wszystko i dużo. I muszą być duże kawałki.
- nosi rozmiar 74/80.
- waży 8kg z kawałkiem.
- uzębienie: aż 2 zęby :D

A ja?
Szczęśliwa. Z jednej strony chciałabym za niedługo zacząć starać się o rodzeństwa, z drugiej chce zająć się sobą i rozwijać się zawodowo. Poza tym mąż się nie pisze na drugie dziecko.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2019, 12:08

Ernest jutro kończy 2 miesiące. Nadal jest turbo spokojnym dzieckiem. Praktycznie nie wiem co to płacz. Nie skłamie jak powiem, że tak płakać, że faktycznie to płacz to zdarza się od święta. Ewentualnie lekkie marudzenie. Prawdziwą syrenę uruchomił za to jak wróciliśmy do domu po Wielkanocy. Nastąpiło tak zwane przegrzanie styków ;) Nowe otoczenie, rodzina zbiegła się go oglądać i chłopak miał dość. Na szczęście odkurzacz dał rade. Dalej ma zaparcia. W zasadzie nie ma szans żeby zrobił kupę bez naszej interwencji :/ w połowie maja jesteśmy umówieni do kolejnego enterogastrologa, ponoć najlepszego w Trójmieście. Jak już on nie pomoże to ja nie wiem :/ Mąż już wrócił do pracy i ma turbo beznadziejną zmianę od 10 do 18, także czadowo. Cały dzień siedzimy z Ernestem sami. Na szczęście niedługo ma iść pracować zmianowo to będzie lepiej. Nasz dzień z reguły wygląda tak, że około 9 ruszamy na zakupy do Lidla. Wracamy do domu, coś tam porobimy, ja ugotuje jakiś obiad i 14-15 ruszamy na kolejny spacer, tym razem już w chuście z pieskami. Spacerujemy tak sobie około godzinkę i czekamy na powrót ojca do domu. Co drugi dzień kąpiemy młodego o 19. Później go wyciszamy i zasypia 21-22. Dość późno. Za to pierwsza pobudka jest z reguły o 3, druga po 5. Od 6 zaczyna jęczeć, bo ma brzuch zagazowany po całej nocy bezruchu. Z reguły pojęczy, my go pomasujemy po brzuchu i idzie spać dalej, ale nie zawsze. Dzisiaj za to wstał dopiero o 4 na pierwszą pobudkę od godziny 21, wow, wow, wow. Jeżeli chodzi o jedzenie to ja mam wrażenie, że on w dzień nadrabia a w nocy za to jego zapotrzebowanie spada i nawet jak się przebudzi to nie zjada dużo.
Byłam u urofizjo i ponoć nie ma dramatu tylko muszę codziennie ćwiczyć mięśnie dna miednicy. Dzisiaj rano zrobiłam pierwszy trening z Chodakowską ;) wybrałam taki co nie było tam żadnych podskoków, bardzo statyczne ćwiczenia i nie robiłam brzucha. Niby takie pitu pitu a i tak dał mi popalić.
Zapisałam się na maj na warsztaty z pozytywnej dyscypliny, MEEEEEEEEEEEEEGA. Będą w każdy majowy poniedziałek na 17:20 i będą trwały 3 godziny. Niestety na bank mąż nie będzie miał wolnego w każdy poniedziałek i będę musiała jeździć z Ernestem. Ale organizatorka i prowadząca nie mają nic przeciwko i same mi to zaproponowały. Choć nie ukrywam, że wolałabym go zostawić w domu z tatą. Może uda się zaangażować w opiekę teściową o ile będzie się dobrze czuła.
Bez przerwy mamy gości i to nie takich co wpadną na godzinkę, dwie a takich co u nas są po kilka dni. Jedni wyjeżdżają, drudzy przyjeżdżają. Moja dusza introwertyka ma tego dość.

13dc
Wczkraj drugi raz na noc brałam gynoflor, ale przed tym się nameczylam.
Przedwczoraj myślałam że mam szynkę zamknięta pierwsza dawkę tabletki ledwo wcisnelam, a wczoraj zauważyłam że coś mam w szyjce... I chyba to były pozostałości po Albothylu 😐. Myślałam na początku że jakiś zawiniatek papieru, ale skąd!?!?! Po chwili namysłu doszłam że chyba to otoczki po tabletkach wcześniejszych... Wrr... Nie ma to jak dlubanie się....
No ale chyba wszystko usunęłam i mogłam normalnie zaaplikowac gynoflor druga dawkę...

W pracy okazało się że niedzielę ile chcemy to będziemy mogły pracować...
Wybraliśmy opcje 2 Nd w miesiącu... Bo żadna nie będzie musiała z dotychczasowych zajęć rezygnować.
Szef jeszcze nie wie, ale nasz "przedstawiciel związkowy" tak nasza koleżankę nazwijmy, o gada temat też że strony biznesowej, jak i godzinnej. Zobaczymy jak to będzie... I kiedy szef do nas zajrzy...😋👣🗣️👀

I mojej babci policja była... Tak to nie żart, moja mama robiąc obiad i co kilka minut latają do niej i do kuchni, nie zdarzyła zamknąć okna które babcia otworzyła i zaczela wołać "ratunku". 😓 Po jakimś czasie policja zapukala... Musiał któryś z robotników zawiadomić bo dach robią w bloku.
Okazało się że jedna z policjantów to moja kuzynka, ale nie mogła się afiszowac z tym wiec odpowiedziała tylko do mojej mamy "cześć".
Oczywiście musiała moja mama potwierdzić słowa i zadzwoniła do córki babci która mieszka ponad 500km stąd na drugim końcu polski. I potwierdziła wersję mamy... Na GŁOŚNIKU w komórce. Sprawa dalej trafi, lecz i tak w czw była lekarz rodzinna i napisała zaświadczenie ze babcia już ma "ZESPÓŁ OTEPIENNY" przykre jest widząc osobę która Ciebie wychowała w takim stanie. A z 4 rodzenstwa mojego w sumie ja pomagam tylko... No najmłodsza z sióstr jest na Dolnym Śląsku, a najstarsza w monkach mieszka. Ale brat i siostra w mieście i to zjeżdżają najczęściej jak siostra z Moniek przyjedzie... Pff... Banda materialistow i egoistow.
No i tyle...
Dzisiaj mam dużo roboty, jutro święta, więc muszę jechać do rodziców aby mama zakupy zrobiła, a potem pomoc babcie umyć dla mamy. I tak jeżdżę 2,3 razy w tygodniu aby mama miała możliwość chociażby zakupy zrobić.... I potem sama będę robiła sałatkę (lub mój mąż) i 2 ciasta. Więc jak widać mam trochę na głowie.
Miłego dnia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2019, 08:24

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 26 kwietnia 2019, 17:22

Dzisiaj pracowity dzien moj tata dzisiaj obchodzi urodzinki i przechodzi na emeryture ale sie ciesze ze on chociaz jej docxekal :)
Rano wstalam na badania. Do polufnia robilam w ogrodku i troszke sie spalilam sloncem a Wy jak skorzystaliscie juz ze sloneczka a myslalam ze nic mnie nie chyci bo ja bledzioch a to niespodzianka :D

Z gorszych wiadomosci wiem ze prolaktyna wyszla zla bo bromergon odstawilam wiec bede musiala na nowo sie z nim meczyc najgorzej przez pierwszy tydzien wydaje mi sie ze mdlosci sa porownywalne do tych ciazowych:(
Co do reszty to nie wiem pomozecie ??

Zelazo 67 ug/ dl norma 37-146
Tsh 2.24 ulU/ml norma 0,3-4.5
Ft4 1,23 norma 0,9-1,7
Ft3 4,24 norma 2-4,40
Progesteron ( 6 dpo) 18,84
Testosteron 0,4 ng /ml norma 0,2-0,9
Prolaktyna 43,14 ng/ml norma 4.79-23,30
Wit d3 35.5 ng/ml poziom optymalny 30-50

Hej!

Długo nas nie było! Tosia za dwa tygodnie kończy już pół roczku! Ciężko uwierzyć, gdzie ten czas minął. I ciężko uwierzyć, że mamy już w domu takiego dużego bobasa <3

Od jakiś 2-3 tygodni z łatwością już obraca się na brzuszek - choć głównie w prawą stronę. Zaczęła też nam się kręcić w nocy w łóżku i niestety przez to też gorzej śpi.

W weekend mieliśmy chrzciny, udały się wzorowo :)

A dziś o 19.00 nasz tata zaczyna dziewięć dni wolnego na majówkę - bardzo się cieszymy :)

W kolejny weekend Tosia pierwszy raz w życiu zobaczy morze <3

No i już niedługo start rozszerzania diety - jestem bardzo, bardzo ciekawa jak to będzie :)

Kurde od dzisiejszej nocy kłuje mnie w pochwie..ćmi delikatnie podbrzusze... nie jesg to mocny ból ale jednak go czuję...poczekam i zobaczę czy będzie tak jutro jak tak to zapiszę się do ginekologa...bo do wizyty 29.10 nie wytrzymam...ehh...oby to nie znaczyło nic zlego :(

Miałam już w 3/4 napisany wpis chwalebny, jak to moje dziecko zaczęło przesypiać noce (będąc nadal na piersi, bez zapychania butlą, mm z kaszką i takimi) ale mamy regres, po tym jak w środę poszłam do pracy i dziecko zostało z teściową (tak wyszło). Ładnie jadła, bawiła się, śmiała. Teściowa zachwycona jakie grzeczne dziecko, że o co nam chodzi, sama leży i się bawi itp. (bo jak jest ze mną i mnie widzi to krzyczy, ciągle domnie pełza, najchętniej byłaby cały czas ze mną na rękach lub bawiąc się) Jak wróciłam, byla też siostrzenica męża, tv z bajkami włączone non stop (ja staram się mocno ograniczać tv zwłaszcza przed wieczorną kąpielą), a mata z zabawkami obok tv, nikt jej nie przestawił.
Dziecko padnięte, wszyscy mówią że pośpi mi w nocy, i taką miałam nadzieję, że bo miałam długi, ciężki dzień i w pracy młyn.
W nocy wybudzała się z wrzaskiem, nawet śpiąc ze mną, chciała być cały czas przy piersi, w sumie to nie wiem ile razy przysnęłam na siedząco bo ciągle kryzys. No ale to nic.
Od rana odmawiała jedzenia, na widok łyżeczki zaciskała buzię i odwracała głowę, płakała już podczas wkładaania do fotelika. Nie chciała spróbować ani kęsa kaszki. Robiłam te kaszki kilka razy i NIC. Z obiadu zjadła tylko marchewkę w słupkach. udało się też podać trochę banana, ale tylko to co zjadła sama z rączki. Na widok łyżeczki histeria. Pić też nie chciała, ani z doidy ani z bidonu. Pierś od biedy ale mniej, niż zwykle.
Dzwoniłam do lekarki, kazała zrobić badanie moczu (wyszło ok), bo ani wymiotów, ani gorączki, nic. Po popołudniowej drzemce zjadła sporo pieczywa z bieluchem i pomidora (muci ile widzi).
Na drugi dzień apetyt wrócił, dziecko pogodne jak zwykle.
I tu się zastanawiam, czy nie wpływają na mnie moje emocje. Albo stres, że zostaje z kimś innym. Albo zaburzone rytuały i odreagowuje.
Ostatnio czuję się jak wrak. Moje poczucie wartości = zero. Wyglądam staro i zmęczenie. mam przesuszoną skórę pod oczami. Nie mam czasu dla siebie, nie odpoczywam poza moim prototypem snu (myślałam, że to ładne spanie już zostanie, czułam się jak młody bóg), bo albo sprzątam (i to biegiem), albo ogarniam przy dziecku, albo pracuję (bo praca z domu) i ciągle ktoś coś chce i to mnie przytłacza. Niezapowiedzane wizyty,ciągła nieprzewidywalność, nieliczenie się ze mną, moimi planami, kłótnie z mężem przy próbach rozmowy (ludzie chyba nie akceptują asertywności). No ale. Mam plan B.
Przepraszam za żółć, musiałam to gdzieś z siebie wyrzucić, żeby się otrzepać i ogarnąć życie od nowa.

No i dotrwałam do wizyty serduszkowej..... ale nie tak prędko.
Wczoraj był długi i wymagający dzień.
Rano pobiegłam do kliniki na badania- lekarz mi zlecił jeszcze przed wizytą pakiet beta, estradiol,progesteron. Na wyniki czekałam o dziwo strasznie długie 4 godziny... i jak zobaczyłam betę, to się przeraziłam... Z mich wyliczeń wychodziło mi jakieś 30 000, a tu martne 12 361 !!!

Od razu internet w ruch, kalkulatory, że poniżej normy, więc panika... czytanie i w sumie ciut się uspokoiłam, bo wyczytałam, że po 6000 to beta zwalnia, że w sumie potem to się jej nie bada, że teraz to znaczące jest tylko USG - ale weź tu człowieku i sie uspokój....

Do 16:00 czas leciał jak ociężały, w klinice jeszcze opóźnienie, męża zatrzymali w pracy i finalnie miałam byc sama - czułam się strasznie....

Wchodzę do gabinetu niezadowolona, mówię że beta chyba za niska, ale doktorek patrzy, myśli i mówi "czego panikujesz - przecież dobrze jest - osiwieje przez Ciebie Monika - na fotel mi tu szybko za kare". A na USG piekny okruszek z bijącym serduszkiem..... Co za emocje !!!!!!!!

Wszystko w normie, serduszko bije 120 uderzeń na minutę, umiejscowione prawidłowo, pęcherzyk prawidłowy - lekarz mówi normalnie NUDA

Ech....

Wieczorem spotkałam się z najbliższymi przyjaciókami, a wśród nich "moja" położna. Pochwaliłam sie nowiną i pytam, poleć Ty mi ze swojego szpitala jakiegoś lekarza, bo ja dziś skończyłam wizyty w Klinice i potrzebuję kogoś kto mnie dalej poprowadzi. No i bez sekundy wahania, poleciła mi panią doktor - z-ce ordynatora ze swojego oddziału. Mówi mi - idealna dla Ciebie - cierpliwa, opiekuńcza, bardzo dba o swoje pacjentki, wnikliwa, odpowiada na wszystkie ptyania - u niej poczujesz się w dobrych rękach.... Oczywiście wizyty prywatne, ale jest taka opcja w prywatnej przychodni przyszpitalnej - więc ta opcja odpowiada mi najbardziej. Teraz tylko mam nadzieje, że dostane jakiś dobry termin.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2019, 13:56

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)