A więc 13 dpo dowiedziałam się o ciazy :)

https://naforum.zapodaj.net/b00584e895a0.jpg.html
https://naforum.zapodaj.net/aff3c32a4744.jpg.html
https://naforum.zapodaj.net/8e75e4ba224a.jpg.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2019, 21:31

inaa Mama,Tata i ...? 23 maja 2019, 01:17

Jagoda, sprytna dzidka
6 miesiecy i 7 dni :)

Uwaga... przewroty , przweroty i jeszcze raz przewroty. Tak ! To moje dziecko tak szaleje z przewrotami, że szok ! Jeszcze niedawno nie umiałam się doczekać i twierdziłam, że fizycznie jest po tyłach. Teraz przewroty w nocy i przy zasypianiu, w wannie ( ! ) . Dzisiaj podczas kąpieli nie dało się jej utrzymać, zadławiła się aż bo tylko w tą i w drugą stronę :D ! Ona mnie tak ostatnio śmieszy!

Pochwale się, że jak tylko zaśpiewam kosi kosi to Jagodzia odrazu rączkami pokazuje kosi :D ! Łakomczuch też się z niej zrobił. Jak coś jej podejdzie to aż się trzęsie. Najbardziej za pałkami kukurydzianymi, ale ja się tak boje, że się zadławi !

Dzidka, moja dzidka... :D ! Śmieszne stworzenie ... i pomyśleć, że moje ciało ją tworzyło !
To jest takie indywiduum, że nie znam drugiego takiego niemowlaka haha ! Do psa się śmieje najbardziej ...a pies biedny wystraszony.

Choroba nas dopadła i trochę obawiam się, że ucierpi na tym jej odporność. Katar od piątku a ja chyba zapalenie oskrzeli :( - to tak z tych smutnych rzeczy.

Jak ubieracie dzieciaki do snu jeśli w pokoju 23 stopnie, a na złość Jagoda uwielbia spać w śpieorku?

Szukamy żłobka dla Synka. Wracam od września na kilka godzin do pracy, będę miała zajęcia indywidualne na razie i tylko popołudniami, ale nie przez pracę chcę żeby mały poszedł do żłobka. Dla mnie dziecko siedzące z matką w domu do 3 roku życia po pierwsze się nudzi, a po drugie nie jest w stanie nauczyć się tyle co maluchy chodzące do żłoba. Chcę go wypchnąć do ludzi, do dzieci, do społeczeństwa ;) Nie na całe dnie, na 4h. Byliśmy już w jednym żłobku i szału nie było. Miejsce nowe, ładne, działa od lutego, dzieci mało, ale nie widać w tym żłobku żadnej pracy z maluchami, żadnych prac na tablicach, nic. W sali żłobkowej stoi laptop z monitorem skierowanym prosto na dzieci z odpalonym yt. To nie dla nas. W pn spotkanie w kolejnym żłobku, jeden z najbardziej obleganych w mieście, na miejsce trzeba czekać do września, opinie super. Mam nadzieję, że to będzie to :)

23 MAJ - 122 dzień wspólnego życia

Jesteśmy zdrowi :-D Mieliśmy ostatnio katar, gile do samych kolan na szczęście nic nam sie więcej nie przypałętało. Ratowaliśmy się maścią majerankową, sokiem z malin i inhalacjami. Cieszę się bardzo, od przyjazdu do domu i wyleczenia choroby jeszcze z placówki jesteśmy zdrowi.
Adam chodzi coraz częściej i stabilniej,sam bez trzymania. Uważam że rok i 3 miesiące to dobry czas na chodzenie. Jak sobie przypomnę że jeszcze w styczniu Adaś poruszał się jak dziecko niepełnosprawne jestem pełna podziwu dla niego. Duma mnie rozpiera. Dużą pracę wykonaliśmy rehabilitacją. Oczywiście nauka chodzenia to głowa pełna guzów, rozwalona warga, co chwila płacz ale i wielka determinacja Adama by się nie poddawać i próbować nadal.

Sama w końcu wzięłam się za swoje badania, cytologia się upominała o mnie i usg piersi. Wyniku cytologii jeszcze nie ma, będzie za jakieś 2 tygodnie. Trochę sie boję tego wyniku, jakoś tak sama nie wiem dlaczego. Na usg piersi okazało się że mam w nich torbiele nie wielkie ale zawsze :-/ Lekarz uspokajał, że nie ma się czym przejmować. Wykonał też mi usg tarczycy no i tu sie zaczęło. Mam guzki i podejrzenie hashimoto. Mam wykonać wyniki i w przyszły piątek mam wizytę u endokrynologa. Boję się tych guzków bardzo.... Doktor stwierdził, że to może być przyczyna niepłodności. Nie chcem się nakręcać, jestem już pogodzona z tym że nie będziemy mieli biologicznych dzieci. Nie sądzę że tarczyca jest u nas powodem, ale we łbie mi namieszał tym gadaniem. Zobaczymy co powie endokrynolog....

Moja kuzynka urodziła cudowne maleństwo :-D Zostałam poproszona na matkę chrzestną, jestem bardzo szczęśliwa. Niunia będzie moim pierwszym chrześniakiem. Byłam już oglądać ubranko dla niej do chrztu są takie cudne i malutkie. Byliśmy u nich w odwiedzinach i Marcin jak ją zobaczył stwierdził że dobrze że Adaś jest taki duży bo nie umiał by się zająć takim maleństwem.

Byliśmy na szczepieniu, Adaś jako wcześniak musiał przyjąć 4 dawkę na pneumokoki. Spotkałam tam znajomą, która wie, że Adaś jest adoptowany. Zachowywała się okropnie, traktowała nas jak byśmy byli co najmniej trędowaci. Nawet ja nie mogłam podać zabawki dla jej dziecka. Adam to najlepiej żeby się nie zbliżał. Patrzyła na niego jakby miał ją czymś zarazić. Odsuwała się. Pytała czy jest zdrowy, czy ma wysypkę??????? Jaką wysypkę?? Przed szczepieniem?? To akurat było zabawne. Dla mnie to szok. Po raz pierwszy spotkałam się z tak negatywną reakcją na nas. Odkąd rozpoczęliśmy starania adopcyjne reakcje ludzi były różne ale w większości bardzo pozytywne. Nawet jak ktoś nie popierał naszej decyzji to mówił nam o swoich obawach, lękach, o tym że sam nie dał by rady. I ja to rozumiem i w pełni szanuję. Nie spodziewałam się takiej reakcji po tak młodej dziewczynie, która przeszła tyle samo albo i jeszcze więcej niż ja w staraniach o dziecko. Każdy ma prawo wybrać swoją drogę. Nam in vitro nie pomogło, poszukaliśmy Synka inaczej. Jestem gorsza bo nie urodziłam??? A Adaś nie ma prawa do kochającej rodziny? Co ma za znaczenia zwłaszcza dla niej kim są jego biologiczni rodzice, skąd pochodzi??? Nie wszystkie dzieci adoptowane są z rodzin patologicznych. Są to rodziny z dysfunkcjami to pewne ale nie każda to zaraz patola. Nie mam zamiaru przedstawiać każdej osobie jego historii są to informacje tylko dla nas i dla niego. Najgłupsze pytanie jakie od niej usłyszałam to czy jestem pewna że będzie mówił do mnie mamo??? A jak ma mówić??? Jestem jedyną MAMĄ jaką zna. Sytuacja z nią uświadomiła mi jak ważne zadanie mnie czeka. Muszę nauczyć Adama pewności siebie, wypracować w nim poczucie własnej wartości, by umiał stawić czoła takim osobom. By nie dał się krzywdzić. By wiedział że cała nasza rodzina , zwłaszcza my czekaliśmy na niego bardzo długo i KOCHAMY GO najmocniej na świecie. Był nasz od zawsze tylko połączyliśmy się inaczej niż większość rodzin.

Przeżyłam też ostatnio cudowną sytuację, odbierałam wyniki Adasia ze szpitala. Robiliśmy kontrolnie morfologię. Kazano mi pokwitować odbiór i wpisać stopień pokrewieństwa. Po raz pierwszy odkąd jesteśmy razem oficjalnie nazwałam się MATKĄ. Bardzo to przeżyłam, wzruszyłam się.......

8dc
Wyniki Estradiolu wynosi 358, endometrium 8.5, powoli rosną pęcherzyki 11mm największy.
Jeśli jutro będzie tez powoli rosnąć to dodadzą mi jakiś lek... Także czekamy...

Furiatka Third time is a charme 23 maja 2019, 02:25

Chirurg potwierdził diagnozę neurologopedy. Wędzidełka się zrosły, więc podcięliśmy ponownie. Znowu miesiąc masażotortur i wcale nie ma gwarancji, że nie zrosną się ponownie. Emi tym razem się nie odstawiła od piersi, ale poprawy w jakości ssania nie widzę. Nadal chwyta pierś płytko i rozszczelnia się podczas picia. Neurologopeda kazała masować, jak chirurg przykazał i przystawiać "pod górkę". Efekt jest na razie marny. Ja widzę problem jeszcze w cofniętej bródce, która nie pozwala małej dobrze chwycić. Emilka zamiast szeroko otwierać buzię, zasysa wargi do środka. Nie wiem, czy jesteśmy w stanie to skorygować. Będę dzwonić do neurologopedy w piątek. Po wizycie miałam takiego doła, że nie mogłam przestać ryczeć. I teraz sama już nie wiem, co lepsze. Picie z piersi rozbudowuje mięśnie żuchwy, co u Emilki jest wskazane. Tylko że ona nie ssie dobrze, więc trudno powiedzieć, jaki może mieć to wpływ na dłuższą metę. Dając jej butelkę z dynamicznym smoczkiem, jesteśmy w stanie skorygować ułożenie warg. Jak pije z butli, nie chrumka. Tylko znowu żuchwa pracuje słabiej. I weź tu człowieku znajdź złoty środek. Mąż mi mówi, że nauczy się i poprawi technikę. No nie wiem, może jak będzie większa, na razie jakoś tego nie widzę, a do tego czasu osiwieję. No więc siedzę właśnie po kp, przy którym oczywiście chciało mi się płakać, bo pomimo zalecanej pozycji nie piła dobrze, i odciągam, bo wypiła z jednej piersi. Ona spokojnie zjadłaby więcej, ale się męczy przy cycku, daje za wygraną i zasypia. Mam ochotę obrzydzić jej cycka, żeby już nie chciała z niego pić. Jestem straszna.

Smuzka Czekam na ciążę 🥰 5 kwietnia 2022, 15:40

21 dc. Zero wrażliwych piersi, skutków. Czuje się normalnie. Chodź wczoraj bardzo mnie prawy jajnik bola i dół brzucha.
Dobija mnie koleżanki co chwile jakaś w ciąży.:(
Padam dziś ze zmeczenia i zasypian na stojąco. Dziś jakoś wyjątko zmęczona jestem. Bo byłam z córka na rehabilitacji wzroku zakupy i padam


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2022, 20:05

20 dc / 4 dpo
Pobiłam dziś rekord porannej pobudki 4:15, na szczęście udało mi się zasnąć i obudziłam się chwilę przed budzikiem. Całą noc spałam bardzo niespokojnie, śniły mi się straszne głupoty, coś w klimacie filmu "Jestem legendą". Nie opuszcza mnie towarzyszący od kilku dni niepokój, serce bije ciężko, czuję każde uderzenie, jakby było dla organizmu nadzwyczajnym wysiłkiem.. Temperatura poszybowała dziś w niebiosa (+0,26)

Za namową Mojejnadziei poszukałam sobie laparoskopii na NFZ. Wcześniej pojawiały się głosy, że można znaleźć dobrych fachowców od laparoskopii na NFZ, ale jakoś przeważały głosy "nie rób laparoskopii na NFZ, będzie gorzej niż wcześniej, tylko nie na NFZ". No i tak przerażona tymi głosami, wylądowałam w Białymstoku, a po tamtejszej wizycie ubiegły tydzień był gehenną. Psychicznie myślałam tylko o tym, że jestem po całości zepsuta.

W czwartek i piątek dzwoniłam więc do szpitala klinicznego w Białymstoku (NFZ). Udało mi się dodzwonić do dyżurki pielęgniarek, gdzie dowiedziałam się, że jak mam skierowanie to robią wszystkim, ale szczegółowych informacji udzielają lekarze. Do lekarzy nie udało się dodzwonić, ani mi, ani Mężusiowi.

Jednocześnie w ubiegłą środę przez przypadek usłyszałam nazwisko ginekologa zabiegowego z moich okolic. Laski na jodze bardzo chwaliły kobietę. Następnego dnia usłyszałam to nazwisko ponownie, od zupełnie innej osoby (mieszkającej na stałe 400 km ode mnie), a w piątek - trzeciego dnia z rzędu - jeszcze od innych osób. Stwierdziłam, że być może Opatrzność chce mi coś powiedzieć i zadzwoniłam do kobiety. Przez telefon konkretna, rzeczowa, po wysłuchaniu historii leczenia, powiedziała, że na jej oko, ja potrzebuję jedynie dobrego nasienia, żeby zajść w ciążę, ale umówiłyśmy się na wizytę. Wizyta była wczoraj. Super delikatne badanie, super szczegółowy wywiad. Jako pierwsza sama z siebie zapytała, co mam zalecone na przeciwciała przeciwplemnikowe. Wypytała o bolesne miesiączki, przyjrzała się markerowi Ca-125. Opowiedziałam jej też o refleksologii. I wytłumaczyła mi, że marker Ca-125 nie jest super markerem, bo on nawet nie jest dobrym markerem dla raków jajnika. On wykazuje jedynie te raki śluzówkowe, innych nie. Mam go skontrolować raz jeszcze. Powiedziała, że wszelkiego rodzaju aspekty nieorganiczne poprawiające funkcjonowanie organizmu w trakcie okresu (np. refleksologia, akupunktura, akupresura, ziołolecznictwo) są traktowane przez ginekologów, jako czynniki bardziej wykluczające endometriozę niż ją potwierdzające. Dlatego, że jedynym sposobem leczenia endometriozy jest usunięcie jej ognisk, więc nieleczona endometrioza z każdym okresem powinna powodować coraz silniejsze dolegliwości. Jeśli jest coś, co pomaga w bólu, to każe ginekologom szukać przyczyny pierwotnej tego bólu. Dalej powiedziała, że u mnie ten marker Ca-125 może być podwyższony przez malutkiego naczyniaka na wątrobie!!! Ku.wa. Takie małe gówno, o którym wiem od września, kartę ze szpitala pokazuję każdemu spotkanemu lekarzowi, a tam jak wół, poza diagnozą reumatologiczną, wskazują "naczyniak na wątrobie". I ku.wa dopiero teraz lekarz przyjmujący w miasteczku, w którym mieszka około 10.000 osób, mówi mi o tym! Wątroba produkuje te markery i jakiekolwiek nieprawidłowości w pracy wątroby mogą skutkować fałszywymi markerami. Z jej doświadczenia bardziej by obstawiała, że mam zrosty (ureaplasma), pytała o to, ile trwała ureaplasma, ale ja tego nie wiem, no nie wiem, bo wcześniej jak robiłam posiewy, to te zwykłe, a nie w kierunku ureaplasmy. Uwaga: jest pierwszym lekarzem, która użyła plansz wiszących w gabinecie, żeby mi wytłumaczyć, czym jest endometrioza, gdzie mogą być ogniska, czym są zrosty, jak wyglądają, czym są polipy, gdzie mogą być, różnicę między laparoskopią a histeroskopią. Wypytała też o Mężusia, zapytała o przebieg leczenia, wyniki. Stanęło na tym, że ona może mi oba te zabiegi zrobić na NFZ w szpitalu, w którym pracuje, że sama może mi wystawić skierowanie, więc nie musiałabym już turlać się do naprodoktorka.

A swoją drogą zrosty spowalniają ruch jajeczka, czy też zarodka w jajowodzie i on dużo później niż powinien ląduje na endometrium, które lekarka określiła mianem puszystej kołderki.

Z ciekawostek, wczoraj był 7dc. I stwierdziła, że u mnie 7 dc, to najpóźniejszy dzień, w którym można zrobić zabiegi, bo im cieńsze endometrium, tym lepiej widać obraz. Czyli, że w ostatnim dniu krwawienia powinnam być już w szpitalu na przygotowaniu do zabiegu, a 7 dc zabieg. Wczoraj na usg widziała... pracujący lewy jajnik!!! Akurat jak jej mówiłam, że odkąd mam monitoringi to zawsze pracował prawy jajnik, nigdy lewy, a ona wyskakuje mi z tekstem: "No, to tym razem będzie z lewego, ma Pani dwa jajeczka: 2,15 cm x 1,64 cm oraz 1,62 cm x 1,41 cm, endometrium 6,2 mm, prawy siedzi cicho". Czyli prawdopodobnie to większe jest jakieś spaczone, nieforemne i przerośnięte. Ale jest drugie, całkiem ładne.

Jutro wizyta u immunologa. Czekam na wyniki cytologii i wyniki badania nasienia Mężusia.

Wczoraj byliśmy na jodze. Praktykowaliśmy pozycje stojące, otwierające biodra. Dziś mnie pachwiny bolą, jest dość ciężko. Natomiast Mężuś po wyjściu stwierdził "Jak mnie fajnie krzyż puścił, wow, to jest super!". :)

02 MAJ - 101 dzień wspólnego życia

Pierwsze 100 dni za nami :-D :-D :-D
Wspaniałe 100 dni w naszym życiu....... a to dopiero początek.
Wzięło nas z Marcinem na wspominki, śmialiśmy się z naszych pierwszych wrażeń o Adamie. Jak oboje po zobaczeniu zdjęcia i filmiku jeszcze w OA pomyśleliśmy , że tak brzydkiego dziecka to żadne z nas nie widziało w swoim życiu. Miał wyłupiaste oczy, jajowatą głowę, był bardzo blady wręcz przezroczysty, nie miał włosów. Jak byliśmy przerażeni jak Adam "pełza" zamiast raczkować. Wyglądał jak dziecko niepełnosprawne ruchowo. Kiwał się na boki, ssał palec, wycierał głowę o podłogę. Wstyd się przyznawać ale tak właśnie było, taka jest prawda. Mogę tak napisać bo to mój SYN, najwspanialszy na świecie, najładniejszy.Oczy ma przepiękne, ogromne , zalotne z pięknymi długimi rzęsami. Główkę okrąglutką, z loczkami z tyłu, poliki pucate i rumieńce na nich. Kiwać przestał się po miesiącu, wycierać głowę o podłogę po dwóch. Palucha ssie baaardzo rzadko, głównie jak zasypia. Zasypianie i noce są jeszcze ciężkie. Mamy wrażenie, że boi się zasypiać wieczorem. Jakby miał się obudzić gdzie indziej bez nas. W dzień nie ma takiego problemu. W nocy się wybudza i sprawdza czy jesteśmy. Czasami zrywa się z płaczem i nie można go uspokoić. Mamy nadzieję, że i to się unormuje. Raczkuje wzorowo, zaczyna chodzić. Uwielbia być prowadzany za rączki, śmieje się wtedy w głos. Jest wspaniale, On jest cudowny, kochany, taki wdzięczny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2019, 09:42

Dzisiaj rano punkcja. Masa pęcherzyków, sporo pobranego płynu... który nie zawierał nic. Absolutnie nic. Nie mamy żadnej komórki... Nie było nawet ziarnistości.
Czuje sie okropnie. Psychicznie i fizycznie...

Czekamy dwa miesiące i spróbujemy tym razem krótkiego protokołu i na trochę innych lekach... ale to bedzie ostatnia próba. Zbyt dużo nas to kosztuje. Mam dość

25 tc (24+3)
Hej. Przedpołudnie, syn właśnie usnął na swoją jedyną drzemkę, a ja delektuję się smakiem mojej ulubionej ciepłej kawki mm te chwile są super gdy mogę siąść i w ciszy wypić kawę :) celebruję sobie te chwile w ciągu dnia (jest jedna) bo wiem że lada moment na długo nie będę miała tej możliwości. Ale wcale mnie to nie martwi. Decyzja o drugim dziecku w tak krótkim odstępie czasu była świadoma, przemyślana i trochę taktyczna -chodzi o kwestie finansowe, nie musiałam wracać do pracy, a nie oszukujmy się kasa za siedzenie w domu i to nie mała wcale to dla nas dużo. No ale nie żebym się decydowała na dziecko z powodu kasy, bez przesady. Zawsze chcieliśmy dwoje jedno po drugim i mamy. Teraz aby wszystko było dobrze dalej tak jak jest i Maluszek był zdrowy.
Jutro jadę robić badania i tą krzywą cukrową nieszczęsną. Już mnie mdli na samą myśl ;/
No ale dam radę. Ciekawe czy w moczu znowu będą ketony. Jadłam kolację koło 19 więc może nie. Zobaczymy. Mały jest mocno aktywny w brzuszku. Kopie aż miło. Czasem aż za bardzo hehe. I pomyśleć że za 3 mc już będzie z nami :) ahh nie mogę się doczekać. Z jednej strony czuję radość szczęście a z drugiej trochę strach, przerażenie jak sobie poradzę z dwójką dzieci. W dzień będzie w miarę bo Młodszy aby zje i będzie spał ale nocki. Mieszkamy w jednym pokoju, boję się że niemowlak będzie budził starszego i będę miała dwóch płaczących na raz. No ale może nie będzie rozdarty. Pamiętam jak byłam w szoku że Bartuś w nocy budził mnie kwękaniem a nie płaczem na całe gardło. Więc może kwękanie nie będzie go budzić. Wyjdzie w praniu.

Marti... Goniąc czas 23 maja 2019, 12:07

Ola zaczyna chodzić, wczoraj za ręce przeszła całe mieszkanie i nie chciała przestać. Oznacza to skok rozwojowy. Kiepsko śpi znowu i ciagle jojczy. Bardzo trudny czas... I to wymuszanie wszystkiego. Jak odracam uwagę, to ryk...

Tylko spokój nas uratuje. Ehhhh

"It`s a boy!!!"

16t0d

Dawno mnie nie było, chociaż staram się czytać wasze pamiętniki. Starałam się oswajać z sytuacją.
Zamiast się cieszyć jak ciągle miałam jakieś takie chwile nerwów i zamartwiania, ale starałam się cały czas wierzyć, że wszystko tym razem będzie dobrze.
Nawet po prenatalnych, na których wszystko wszyło dobrze, dalej się stresowałam. Mój M tak się cieszył, całemu światu chciał opowiadać o naszej ciąży, a ja z przerażeniem przyjmowałam gratulacje.
Odpuszczam już. Wiem, że muszę o siebie dać i o maluszka, ale wszystko jest powierzone Niebu. Tam jest plan a ja muszę się dostosowywać. Jesteśmy teraz bardzo wdzięczni za ten plan bo na razie idzie wszystko po naszej myśli i po naszych nadziejach.
Dzidziuś jest zdrowy i ładnie rośnie. Ja czuję się już bardzo dobrze. Czasem tylko rosnący brzuch mi przypomina o innym stanie. Cieszę się tym brzuszkiem chociaż to głównie opuchlizna od zastrzyków. Ale Dzidziuś też swoje tam waży. :)
Będziemy mieć Synka. <3 Chociaż było to dla nas obojętne. Z każdego wariantu bylibyśmy tak samo szczęśliwi. Więc teraz cieszymy się synkiem. Już miesiąc temu lekarz tak nam mówił ale wolałam się jeszcze upewnić. Teraz już nie było żadnych wątpliwości.
Z lekarza jestem bardzo zadowolona, czuję się zaopiekowania. Jest bardzo konkretny i wszystko mi tłumaczy.
Oby tak dalej.

Plan na życie: więcej się cieszyć!

W sobotę mam kolejną wizytę u Pani Dr.

W zeszłym tygodniu, na pierwszej wizycie, zrobiłyśmy USG ginekologiczne i wyszedł mi pęcherzyk w prawym jajniku o wielkości 17mm (a był to 9 dzień cyklu przy 35 dniowych cyklach). Ciężko było stwierdzić czy to nowy pęcherzyk czy pęcherzyk z poprzedniego cyklu który nie pękł.
Jeśli nowy, to według wyliczeń Pani Doktor powiedziała że w przeciągu 4 dni powinna nastąpić owu. Badałam testy owulacyjne i nie wyszło mi nic - albo ja już nie umiem czytać tych testów ..
Teraz w sobotę, 25.05, będę szła sprawdzić czy pęcherzyk dalej jest czy nie ma go.

Podobno jeszcze za wcześnie aby włączyć jakiekolwiek leczenie, więc po prostu monitoruje to co można.
Powiem szczerze, że jestem mega ciekawa co zobaczymy na najbliższym USG.

Poza tym - nie mamy żadnych stresów życiowych.
Jest psiak, który daje dużo szczęścia.
Ja dostałam awans w pracy.
Mąż zmienia pracę, ze względu na lepsze warunki finansowe.
W przyszłym tygodniu odbieram auto z salonu.
Nie uskuteczniamy dzikich imprez.
Mamy zdrową dietę, dużo świeżych warzyw, ograniczony gluten.
Także.. no.. wszystko wygląda super ale gdzie ta ciąża?? :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2019, 15:17

Pinka. Piąty transfer 23 maja 2019, 16:15

9tc

Objadlam sie rosolem, zjadlam 2 miseczki tak mi smakowal. A teraz cierpie z napietym brzuchem.

Mialam ciezki dzie w pracy. Strasznie smierdzialo caly dzien, zaduch byl. Dodatkowo na dachu remontowali cos i calutki dzien nad moja glowa huczaly maszyny. Myslalam ze nie wysiedze.
Na szczescie jestem juz w domku <3 cisza, spokoj i odpoczywamy. Obiad przygotowalam wczoraj takze lezakowanie :).

Jutro mam wolne i caly moj wolny dzien poswiece na czekanie w kolejce do laboratorium. Mam zrobic te badania od hematologa.

Beta 1213 - przyrost o 170 % Aaaaaa!!!! Doktorek powiedział, że pięknie.
Nie mogę uwierzyć i jeszcze nie przenoszę się na fiolet. Może po wizycie u doktorka się odważę.
Wizyta powinna być jak najszybciej, ale przekładamy na za tydzień, bo na razie mam zielone światło, więc lecimy z Kropkiem do tatusia na Maltę (Rany, jak to brzmi). Planuję wypoczywać i modlić się.
Spakowałam tylko bagaż podręczny Wizzair. Nie jest ciężki i nosze torbę jako plecak, więc chyba nie obciążam brzucha, ale i tak mam wyrzuty sumienia, że coś dźwigam.

Nadal nie czuję się ciążowo. Jedyne wieczorami tak jakby trochę bardziej zmęczona, ale tak to nic, nawet toalety nie odwiedzam częściej.
W sumie, to od dzisiaj mnie coś lekko (chyba jestem przewrażliwiona) kłuje, ciągnie w dole brzucha, tak jakby jajnik, ale nie przypomina boli przedokresowych. Takie tam ukłucia jak chodzę od czasu do czasu. No, ale chyba w tym brzuchu coś się musi dziać, no nie?
Piersi dzisiaj tak jakby bardziej pobolewają, ale może dlatego, że zmieniłam biustonosz. W każdym razie nadal nie spełniają moich oczekiwań co do rozmiaru :P

To co czuję to stres i zdenerwowanie. Im wyższy wynik Beta to większe zdenerwowanie. Zostanę ćpunem melisowym, chociaż już wiem, że mogę max trzy dziennie.
Boję się tak, że jeszcze chyba nie umiem się cieszyć.

Piąta strona pamiętnika. Ehh.

Przyszły wyniki mutacji PAI. Mam 4G/5G w układzie heterozygotycznym.

Immunologia: przeciwzapalne działanie interleukin polega na hamowaniu syntezy interleukin prozapalnym, a czasem na zwiększaniu produkcji prozapalnych. Paradoksu tego jeszcze nikt nie wytłumaczył. Od prozapalnych zależy inicjacja reakcji zapalnej.

Przeciwzapalne to IL10, IL4, IL13.
Prozapalne: IL1, TNFalfa, IL8, IL6.

23 maj.
Kolejny cykl z plamieniami, tak juz jest od kilku miesiecy.
Zbliza sie kolejny cykl... Zmienilam prace, mysle ze tutaj juz sie zadomowie. Lecz jest ciezko.
Wracamy do staran tylko jak okres minie. I do lekarza, to jest ten czas. Musi sie udac. Poprostu musi. Bo jak nie teraz to kiedy. :) staram sie pozytywnie nastawiac.

Furiatka Third time is a charme 23 maja 2019, 20:47

Dziewczyny, z tym cc i sn to, jak piszecie, bywa różnie. Znam dzieci po sn, co wymagają rehabilitacji i dzieci po cc, którym absolutnie nic nie dolega. Nie ma reguły. Wczoraj miałam normalnie taki mega baby blues, że hej, dzisiaj juz trochę lepiej.
Miskowa, pewnie się wkrecam z ta zuchwa przesadnie, bo tylozuchwie u niemowlat jest zjawiskiem fizjologicznym i powinno ustąpić. Tylko chirurg mi tak nagadal, że się przyjęłam. Ja w butli nie widzę absolutnie nic złego, podobnie w mm. Tylko dla dziecia chciałabym jak najlepiej. Mama mi tłucze do głowy, że takie choroby to żadne choroby i ma rację, bo ludzie mają o wiele większe zmartwienia. Z tym że ja już mam taki charakter, że wszystko biorę przesadnie serio, od razu grzebie w internecie itp.
Swoją drogą wiecie, że w ciąży podejrzewałam u siebie białaczkę. Hematolog nie podobały się moje wyniki, bo we krwi miałam sporo niedojrzalych komorek, czyli odmlodzil mi się szpik. Niby kazała się nie przejmować, ale zasugerowała dalsza diagnostykę po ciąży. Oczywiscie juz najczarniejsze scenariusze. Po czym zrobilam morfologie i wyniki mam dobre jak nigdy przedtem. Wszystko wróciło do normy. Także tak, ciężki ze mnie przypadek.
Z tym kp jeszcze zobaczę co i jak, ale mordować się nie będę. Dzięki za słowa wsparcia :).

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)