Dzięki Niki
masz racje, nigdy nic nie wiadomo, a nasze ciało często może robić nam psikusy.
Dzisiaj jednak wspólnie z malzen stwierdziliśmy ze chyba zrobimy sobie przerwę. Za dużo mamy problemów na głowie, a nie chce aby frustrowała mnie myśl o dniach płodnych i seksie... a czuje ze zaczynam tak to odczuwać. Będzie co ma być.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a32bb230b0ae.jpg
cześć cioteczki;) jak tam sie macie w te upały?
całuje
PS;Antek to aniol,nie dziecko;))
Decyzja podjeta zmiana lekarza moj juz nic nowego nie wniesie brakuje mu widze pomyslow ja ich mam o wiele wiecej. Pora zamknac pewien rozdzial i przeciac kreska nie udane przeplakane dni... monitoringi tone lekow... wszystko od nowa zaczynac a myslalam ze jestem voraz blizej a niestety sie pomylilam
Anuśla odpowiadając na Twoje pytanie. Lekarz powiedział, że zdarzają się takie przypadki jak mój ale tak naprawdę to do końca nie wiadomo co jest przyczyną, jak leczyć. Opowiadał że jak trafił mu się taki pierwszy przypadek to skontaktował się z konsultantem krajowym i na jego pytanie odpowiedział tylko że on też miał taki przypadek. Postanowiliśmy że podejdziemy raz jeszcze. Lekarz chce tym razem spróbować krótkiego protokołu. Wiemy już że lepiej działa na mnie menopur więc od tego leku zaczniemy, natomiast na koniec zamiast ovitrelle poda mi inny lek który stosuje się domięśniowo. Powiedział mi też że mogło być tak że ovitrelle poszło w tkanki i nie wchłonęło się do organizmu i zwyczajnie nie zadziałało.
Zastanawiające jest to że u mnie nie było w pęcherzykach nawet ziarnistości... No nic kompletnie sama woda...
Gdzieś wczoraj wyczytałam, że na stymulacji często jest tak że pierwsze pęcherzyki które od razu wystartują po lekach mogą zawierać komórki jajowe, natomiast to co dorasta później jest puste... Ile w tym prawdy, nie mam pojęcia.
Najgorsze że pytania rodziły się w mojej głowie dużo później albo już dzisiaj i nie zadałam ich lekarzowi.
Umówiliśmy się już na kolejną wizytę 1 sierpnia i to będzie miesiąc naszego drugiego podejścia. Do tego czasu będę brała znowu cyclo-progynovę żeby te moje jajniki się uspokoiły i przede wszystkim żeby mieć jako takie cykle bo bez leków całkiem mi się rozjechały.
Co do samej punkcji. Bałam się strasznie, że będą puste pęcherzyki. Niestety się sprawdziło, ale ogólnie jestem mega zadowolona z opieki. Fantastyczni, troskliwi ludzie. Fakt że boli mnie brzuch ale po takiej ilości wkłuć to w sumie nic dziwnego.
Mam teraz 2 miesiące czasu na to żeby zrobić coś dla siebie, dla nas. Zająć czymś głowę i odpocząć.
A może któraś z Was kochane miała taką sytuację? Może możecie mi podpowiedzieć co zrobić lepiej, co zmienić, może jakiś suplement?
21 dc / 5 dpo
Od wczoraj popołudniu jestem o wiele spokojniejsza, co zabawne nic w tym kierunku nie robiłam, organizm sam się wyciszył
W zeszłym miesiącu test pozytywny wyszedł w 6 dpo zatem jutro testowanie 😈. Nie nastawiam się specjalnie. Zobaczymy co przyniesie los. Wiem, że jest dość wcześnie na testowanie, ale mam w domu jeszcze 8 testów zamówionych z allegro, trzeba je zużyć, bo najbliższym czasie potrzebne nie będą, a nie chce aby były w domu. Dzisiaj mam zamiar skorzystać z pogody i spędzić trochę czasu w hamaku na ogrodzie.
16tc 2d
Wiecie ostatnio zrobiłam jedną z największych głupot jaką mogła przyjść mi do głowy. Czyli kupiłam detektor tętna płodu... moja fanaberia, wyobrażałam sobie, że usłyszę bicie serduszka małego, że sobie to nagram I będzie na pamiątkę i że będę spokojniejsza jak sobie będę sporadycznie do niego zaglądać i podsluchiwać. Wydalam na to 219 zł bo kupiłam nie ten całkiem najtańszy. W środę odebrałam paczkę i od razu zaczęłam testować ... zanim to kupiłam, to przychodziło mi do głowy, ale co jak to urządzenie nie będzie działać, ale co jak nic nie wykryje, ale potem czytałam opinie i opis i niby od 12 tc już słychać na tym tetno, więc kupiłam. No i co? I wielkie gowno! Nic kompletnie nic nie wykrywa, dostałam do tego żel więc używałam zgodnie z instrukcją no i przystawialam tą głowicę prawie wszędzie, zero... cisza, jakby zapis na na ktg leci ale pusta linia, żadnych zmian. Mało tego urządzenie ma głośnik ale żeby usłyszeć jaki kolwiek szum z tego urządzenia trzeba przyłożyć to do ucha. Ma też wejście słuchawkowe i po włożeniu słuchawek jest jeszcze gorzej bo nawet szumu. Dla mnie tragedia. Zirytowalam się, żeby jeszcze dodatkowo nie powiedzieć że zaczęłam martwić, A co jeśli to nie wina urządzenia tylko faktycznie jest coś nie tak... Miałam świadomość, że tak może być, a mimo to zaufalam reklamie. Po dwóch próbach o różnych porach dnia i różnych pozycjach odeslalam to dziadostwo. I nie chce tego widzieć. Teraz każdego dnia wluchuje się czy czuje jakiś ruch w podbrzuszu czy nie, a z tym jest ciężko, bo to dopiero początek 17 tyg i czasem czuje trzepot jakiś ale zwykle raz dziennie i ciężko potem stwierdzić czy to dziecko czy to jakieś gazy. A nie chce latać do lekarza bo głupia ja kupiłam sobie urządzenie które może tego tętna nie wyczuwac na tym etapie wogole.
Do głosu dochodza moje zdroworozsadkowe myśli, że mam macice w tylozgieciu, a łożysko na przedniej ścianie, co może utrudniać, raz że odczuwanie ruchów płodu,A dwa wyczuwalnosc tętna na tym etapie. Ale co jeśli sobie tylko tak tłumaczę, żeby nie dopuścić złych myśli do głowy. Potrzebuje kogoś kto mi powie, że mam rację i że to wina urządzenia. Jedno jest pewne, to był błąd kupować to, bo nie takie ma być założenie tych urządzeń. Coś miało mnie uspokoić, a wprowadziło zamęt.
Już więcej nie kupuje takich chińskich badziewi:p Uznałam, że skoro w 17 t nie można posłuchać tętna na tym, a potem gdzies przeczytalam jak laski piszą że w 30t słyszaly ale słabo i tez zanikalo, to na co mi to. W zaawansowanej ciazy będę czula ruchy i kopniaki. Tyle w temacie. Także nie polecam
ale z chęcią poczytam jeśli, któraś z Was miala z tym jakieś doświadczenia.
Ok... zmieniając temat, to w pon dopadła mnie jakaś jedbodniowka i gorączka 38,3. Akurat pojechałam do siostry i pod wieczór czułam, że nie umiem siedzieć i muszę leżeć bo mi słabo i generalnie było mega zimno. Więc przejrzałam tak cały wieczór ledwo zipiac, dodatkowo bolał mnie krzyż, co było efektem mojego niedzielnego pomagania mężowi na działce i zamiatanie całego domu i wynoszenia lekkich w prawdzie rzeczy do garażu, ale trochę się nachodzilam. A w poniedziałek lekka rwa kulszowa i bol biodra do teraz. Krzyży na szczęście teraz nie czuje. Wzięłam w poniedziałek paracetamol i przeszło od razu po godzinie, wypocilam się nagle, zrobiło mi się ciepło w końcu i przeszło jak ręką odjał. Nie mam pojęcia skąd ta gorączka, bez żadnych objawów przeziębienia. Trochę spędziłam czasu na słońcu w tym dniu i w niedzielę, więc może to od tego... z drugiej strony w piątek widziałam się z koleżanką ale dosłownie 3 min w drzwiach, której synek był chory na rumień zakazny:/ co przenosi się droga kropelkowa i może mój organizm się bronił przed infekcja i ja sam zwalczyl.
Nie mam mocy dzisiaj chociaż praktycznie nic nie robiłam, tylko obiad 
Robi się ciepło i zaczynają lekko puchnąć mi stopy.. a obrączki zapobiegawczo nie noszę już od paru dni.
Spotkałam się wczoraj z koleżanką. Jakiż ona ma śliczny brzunio! Aż ja się takiego doczekać nie mogę, jest 5 tyg. różnicy między nami
Chodziłyśmy po galerii, zjadłyśmy pizzę na pół. Kupiłam sobie spodnie z materiału (bez spodni miałam nie wracać
) no i oczywiście mojemu Niuniusiowi 3 pary półśpiochów. Nie wiem czemu, ale bardzo mi się ta część odzieży podoba 
Spędziłyśmy ze sobą 6 godzin. Mam dziś zakwasy na bicepsach od noszenia torebki! Nieźle co..
nogi miałam tak obtarte, że dzisiaj nawet skarpetek nie nakładałam i chodzę na boso:) ostatni raz nałożyłam baleriny.
Czekam na kasę z zusu. Ma być do końca tygodnia na koncie 
Doszłam do wniosku, ze najpierw kupię fotelik i trochę potrzebnych rzeczy dla Małego. Wózek może poczekać nawet ze 3 miesiące, bo ileż to zamówić, dwa dni i jest w domu. Wiemy jaki chcemy, więc nie musimy chodzić, zastanawiać się i wybierać 
Muszę wreszcie kupić coś sobie, bo już mam wszystko zmechacone i brzydkie..koszulki nie nadążają za rosnącym brzuszkiem 
Po niedzieli kładziemy płytki w łazience i na weekend malujemy pokój, więc mam nadzieję, że już niebawem będę mogła się wyspać na moim pięknym i wygodnym łóżku
~ ~ AVE ~ ~ ! 
Zamierzam kupić też coś do spania, coś co trzymałoby mi cycuchy na miejscu i brzuch nie wystaje
bo aż szczyt szczytów w czym obecnie śpię 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e3f83ee31965.jpg
Trochę droga, bo jeszcze można dokupić bolerko 3/4,no ale co.. bardzo mi się podoba
.
Do karmienia też się nadaje na później, no i podtrzymuje biust, nic nie lata 
Idziemy się myć
buziaki :*
15 dc. Nic spektakularnego się nie dzieje. Albo wykorzystaliśmy szanse i się poszczęści, albo nie. To juz teraz nie zależy ode mnie.

Czasem ogarnia mnie taki wewnętrzny smutek, gdy widzę np. zdjęcia matek tulących lub karmiących dzieci, dziecięce pokoiki (marzę wtedy o tych pięknych ozdobach, ramkach, metryczkach) i przygotowywanie na powitanie nowego członka rodziny . Kiedy przed oczami mam tylko dziecięce ciuszki, w sklepach, gazetach, w internecie. Otaczają mnie... Kiedy czytam o tym, jakie czyjeś dzieci robią postępy, co już potrafią, ile mają ząbków, czym się zajadają, a czym gardzą. Kiedy kobiety odliczają tydzień za tygodniem...
Smutno mi, kiedy kolejna bliska osoba zachodzi w ciążę, kiedy mam gości z dziećmi i widzę relację między nimi a moim facetem. Kiedy widzę, że byłby świetnym ojcem, pewnie lepszym niz ja matką, ale to juz inna rzecz.
Boli, kiedy juz się odważę i trzymam noworodka, a potem słyszę "pasje Ci"... tak jakby komuś nie pasowało.
I potem przychodzi mysl, ze ja nigdy mogę nie poczuć tego pierwszego kopniaka, nie usłysze bicia serduszka. Nie będę miała kogo fotografować z miesiąca na miesiąc, nie wstanę w nocy żeby przewinąć czy nakarmić, nikt nie powie do mnie mamo, nie zrobi laurki na dzień matki, ani nie będę mogła pokazać tych wszystkich rzeczy, które są takie piękne i fascynujące. Niczego nie przekażę. Nie odpowiem na sto pytań, a co to, dlaczego, i po co.
Moze zawsze będziemy tylko we dwoje. Chyba to przeżyję, jakoś. Ale nie będę uważać się za osobę szczęśliwą i spełnioną, zawsze będzie mi czegoś brakowało.
Może ja nie zasługuję na dziecko, ale mój facet tak. Bardziej niz ktokolwiek inny.
Dziś miałam crio transfer
Zabraliśmy do domku dwa maluchy 3b i 4c trochę się obawiam jak tam będzie x tym c ale wszystko w rękach Boga
Zostałam obstawiona lekami i zostawiliśmy w aptece 470zl ale byle tylko się udało
Mam brać dalej-luteine podjęzykowa co 6 godzin
- luteinę dowcipna co 12 godzić
- prolutex 1x1
- acard 1x1 rano
-encorton 1x1
--estrofem 2x1
W razie czego jakby brzuch bolał to nospe forte nawet 3x dziennie
A po estrofemie ciągle mnie brzuch jak na okres boli
Przed transferem też wzięłam nospe
Proszę bardzo o kciuki ja znikam na dwa tygodnie aby się nie nakręcać i warcam mam nadzieję z dobrymi nowinami 
Haneczka skończyła 9 Msc.
Przebila się dzisiaj górna, lewa dwójka.
4 DPO
Hej,
jakaś taka trema 😌, w końcu to mój debiut. Tylko czy ktoś to przeczyta?? Ee tam.
Pierwszy cykl prawdziwych starań. 20 maja był termin u gina, po trzech latach bez kontroli byłam pewna że coś wyjdzie nie tak. Jak zwykle pełna obaw... Lekarz zajrzał, USG bach, ciach- diagnoza: Wszystko ok, Owulacja lada moment! Powodzenia i do zobaczenia!!
Uff, kamień z serca.. Ale zaraz, przecież to nic nie znaczy. Jeszcze nic nie wiadomo. Co przyniesie los? Zobaczymy.
Od dwóch dni zaczytuję się w pamiętnikach staraczek, bądź aktualnych matek. To wciąga bardziej niż niejedna książka!
Myśli dotyczące ciąży nie opuszczają mnie ani na minutę, chyba niedobrze... Popadam w paranoję. Przecież kochaliśmy się z mężem po raz pierwszy bez zabezpieczenia w dni płodne! To może prowadzić do ciąży!
Jak wytrwam do testowania?
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2019, 17:15
Ciąża rozpoczęta 18 sierpnia 2016
Jezus jak to brzmi!! nie mogę uwierzyć po prostu...
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/44524b26fab3.jpg
Teraz popijam herbatę i myślę gdzie by tu betę zrobić czy czekać do poniedziałku. I kiedy do mojej kochanej pani doktor się zapisac! Podsumowanie starań jak ochłonę, na fioletowej stronie mocy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2016, 07:17
Po krótce.
Byłyśmy trochę chore, ale przeszło (niby nic groźnego ale lejący katar 1,5 tyg czyt 1,5 tyg spanie jeszcze gorsze, niż było).
Nie wiem, czy to przez azs tak się budzi (?) Często. Zapisałam ją do alergologa. Wkurza mnie, że mimo ograniczonej diety po prawie 3 tyg zmiany na rękach wracają, chociaż twarz wygląda dużo lepiej niż przed wprowadzeniem eliminacji. Więc pewnie problem jest złożony. Albo to coś innego.
Robi nie raz taki numer, że budzi się przed północą i bawi się do po 1 (przy próbie dostawienia do piersi lub uśpienia drze się jakby ją zarzynali). Po czym rano wstaje przed 7. Tak odbija sobie znowu moje chodzenie do pracy.
I nie wiem, czy to lęk separacyjny czy jest hajnidem. Sama bawi się tylko jak ma kupę w pampersie. Ew. gdy stawia klocka. W innym wypadku raczkuje za mną, żałośnie wołając "mama". Gdy zostaje z mężem, robi to samo.
Żeby nie było, do mnie nie powie "mama" tylko "cycy". Raczkuje do mnie, pokazuje na bluzkę i mówi cycyc. W nocy budzi się i też woła cycy, tzn ona to mówi takim półszeptem. Chyba kojarzę się głownie z jedzeniem. Powtarza i rozumie proste słowa typu "bach" (celowo zrzuca przedmioty i tak mówi), oraz "nie ma".
Gdy leżymy w łóżku, idę do wc i zostaje z mężem - jest ryk.
W rozwoju ruchowym mamy progres: jak już siadła, to nagle zaczęła wstawać, wszędzie gdzie się da wspina się i raczkuje bardzo sprawnie.
Wpada do spiżarki i bawi się miotłą. W łazienkach przewraca kosze na śmieci. Zbiera paprochy. Krąży wokół krzesełka do karmienia i niemal zawsze wygrzebie w okolicy jakieś resztki jedzenia.
Wcale mnie to wspinanie nie cieszy.
9dc
Dzisiaj estradiol 619 coś takiego... Już zresztą bez tego wiedziałam, że mam śluz plodny... Mam 2 dominujące pęcherzyki i mniejsze.
Dzisiaj w pracy w WC wzięłam zastrzyk jakiś Cetrotide... Jutro rano i w niedziele mam wziąć....
Ale ten zastrzyk jest jeden!!!
Więc wzięłam nie całe pół ampułki i resztę schowalam... Bo nie wiem czy pomyłka to była czy nie... A wyliczyła dr Monika że dzisiaj mam wziąć zaraz po kupnie, jutro rano i w niedziele...
W niedzielę kolejna wizyta przed 9 na estradiol, później lekarz i pewnie będzie decyzja...
Kiedy punkcja?
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2019, 21:43
Jejku jak ja uwielbiam jak ona się rusza 🙈 najcudowniejsze uczucie na świecie! Mogłabym obserwować brzuszek bez końca, no i zaglaskalabym ją już przez moja skórę maxa
to jest doświadczenie, które niesamowicie nas zbliża. I tak urealnia całą tą moją ciążę, bo są momenty, że dalej to do mnie nie dociera.. No coś wspaniałego. Ja wiem że jeszcze przyjdą takie momenty, że będę miała dość tych kopniakow jak będzie większa, ale na chwilę obecną to najwspanialsze doświadczenie w całym moim życiu 💕
https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/619e067f55771af93dd93b4353455dc0.jpg
czyli to nie sa poztywne testy owulacujne ???? duzo sie musze jeszcze nauczyc 
nie moglam sie postrzymac i zrobilam drugi test ! zawsze robie z porannego moczu ! a ten drugi juz nie wyszedl tak intensywny w zasadzie ledwo widoczny ...nic juz nie rozumiem aaaaa chyba musze walic na oslep
))))
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2016, 13:46
Wizyta odbyła się po 1,5 h lekarz spojrzał na wyniki i spytał kiedy chcemy podchodzić do in vitro. Nie widzi żadnych przeciwwskazań. Zdecydowaliśmy że chcemy już. Był to mój 35 dc. Dostaliśmy zielone światło. Hurra 😘
Ustaliliśmy że w 2 dc zaczniemy stymulacje.
I tak czekałam na pojawienie się @. Trwało to prawie 2 tyg jak na złość wszystko się opóźnilo. Ale wkoncu 18 maja pojawił się @. Na wizytę umowiono mnie na 20 maja do młodej pani doktor.
Na drugą wizytę jechaliśmy również zestesowani. Byliśmy przed czasem na miejscu. Najpierw wizyta aby wyznaczyć badania hormonów. Pani doktor okazała się bardzo miła profesjonalna. Wykonała mi usg i zleciła 3 badania. Wszystkie panie pielęgniarki i położne bardzo miłe zajmują się od razu pacjentem. Szok!!!
Po godzinie wróciliśmy na wizytę. Chodź w korytarzu były jeszcze 2 pary od razu poproszono nas do gabinetu. Wyniki w normach zaczynamy od dziś. Dostałam zastrzyki na 7 dni i wizyta kontrolna 27 maja.
Zobaczymy jak dalej się potoczy nasza walka o dzidzie ale jest nadzieja.....
O naszych planach powiedziałam w pracy szefowej. Nigdy z nią nie rozmawiałam na te tematy chodź się domyslala że mam problem. Spotkałam się z miłym zaskoczeniem kibicuje nam i nie ma problemu jeśli będę częściej chodziła na urlopy. Wystarczy że napiszę jej sms że mnie nie będzie w pracy.
Za to koleżanka w pracy zaniemowila. Nigdy nie pytała mnie o leczenie ja jej też się nie zwierzylam. Chciałam być wobec niej szczera nie umiem udawać wrazie czego musi mnie zastąpić. Dziwnie się zachowała zamurowalo ją i od 3 tygodni wcale nie pyta nic a nic. Żałuję że jej powiedziałam. Mam wrażenie że jest zła że chcę odejść i ją zostawić w pracy. Już nic więcej jej nic nie powiem. Pewnie rozchlapie po firmie jak mnie dłużej nie będzie. Oby mi się udało odejść na zawsze.
Nie wierzę że tak szybko się wszystko potoczyło.😁
Pierwsza wizyta rozpoznawcza była 07 maja. Do kliniki mamy 230 km więc nasza podróż zaczęła się o 5.30. Byliśmy przed czasem oczywiście w dużym stresie czy diagnoza potwiedzi się ta sama.
Na miejscu okazało się że jest bardzo profesjonalnie, dziewczyny z rejestracji szybko się nami zajęły poproszono nas o wypełnienie karty pacjentów i po 15 min wizyta. Pan doktor na początku mnie bardzo zestresowal, pytał o historię leczenia i sprawdził wszelkie wyniki. Miałam usg i sprawdził też tarczyce. Zlecono nam badania mi tylko antyhbs bo tylko tego wyniku nie miałam a mężowi nasienie. Kazał wrócić po 1,5 h.
Badania wykonaliśmy i od razu podpisaliśmy wszelkie zgody na in vitro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2019, 05:57
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.