Mamy przyczepke. Dzis debiutowała, szczerze mowiac. Używamy jako wozka-spacerowki na co dzien. Ale Em zachwycony rowerowa wycieczka!
i testowałam 3 dni z rzędu. POZYTYWNY
dzisiaj biegłam do lekarza po skierowanie na betę, bo w sobote mam wyjazd do Chin - i teraz dylemat: LECIEC CZY NIE.
Rozmawiałam z lekarzem, i mówi że ze względu na moją przeszłość (poronienie), nieregularne cykle, problem z pękającymi pęcherzykami - nie jest to wskazane. Sam lot nie jest zły,ale występujące różnice ciśnień mogą być tutaj problemem. Powiedział że występują u mnie czynniki podwyższające ryzyko, i jeśli to nie ma być podróż życia - to żebym kolokwialnie mówiąc, OLAŁA to.
W międzyczasie dostałam luteinę dopochwowo (2x dziennie) i acord.
Czuję się delikatna jak jajko.
Jutro zrobię beta HCG i jeszcze skonsultuje to z drugą lekarką.
Trochę się boję późniejszej rozmowy z szefową, tak 4 dni przed wylotem mówić: EJ NIE LECĘ.. i generalnie powód musi być wtedy dobry. Nie chciałam nikomu mówić o ciąży do końca I trymestru a tutaj jestem.. zobowiązana poniekąd jej to powiedzieć..
Ooooesu moje szczenie ma już skończone 18 tygodni 
to jest niewiarygodne, że czas tak szybko leci
jeszcze niedawno chodziłam po lekarzach, grzebałam w gaciach, oglądałam śluz, mierzyłam tempki i przechodziłam miliony badań, a teraz leży koło mnie miniaturka faceta
beka, pierdzi, wierci się, marudzi i szczerzy do mnie bezzębną gębolinę
Każdy dzień jest podobny. Jedzenie, spacery, klocki, siki. Na szczęście zrobiło się ciepło, więc można pobyć na powietrzu.
Żałuję tylko, że moja psina gaśnie
. Niestety na stare lata nie ma już tyle siły. Mam wyrzuty sumienia, że trochę go zaniedbałam odkąd pojawił się synek. Staram się go jak najwięcej przytulać, zabierać na krótkie spacery, ale nigdy nie będzie to tyle co przed porodem. Straszne jest widzieć jak największy przyjaciel powoli zbliża się do tęczowego mostu. Tak bardzo bym chciała, żeby Jaś zdążył go poznać i mógł zapamiętać.
Z takich mnie poważnych rzeczy, bo zapomniałam.
na początku, jak jeszcze byłam nieogarnięta z tematem dziecka i lekko nieprzytomna, miałam niezłą akcję
wyszłam na spacer..ludzie się na mnie oglądają..hmm.. ale nikt nic
i jak już wracałam do domu zaczepiła mnie matka (też z wózkiem), że coś mi się do spodni przyczepiło
Patrzę, a to zwinięty pampers .
Jakby kto zapytał..to tak, jest to brelok i będę go tak nosić 

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2019, 13:54
19 dpt
Byłam dziś na wizycie, jest pecherzyk ciążowy ale nie ma póki co pęcherzyka żóltkowego, beta była w 14 dpt wysoka, wiec nie wiem czy to dobra wróżba 🥺 lekarz nic nie powiedział oprócz tego że dziś szukamy pęcherzyka ciążowego a jak zobaczył to powiedział super i widzimy się za 10 dni. Później pobrali mi betę i proga. Martwię się, bardzo się martwię…bo widze ze cześć z Was na tym etapie miała już żółtkowy. Zobaczymy jutro jaka beta, mają dzwonić 🥺🥺
23 +0
Witaj 24 tygodniu 😍 za tydzień minie pierwsza granica przeżywalności i to jest wspaniale , uspokajające. Oczywiście póki co nie zamierzam rodzić! Bo przed nami duuuużo jeszcze do ogarnięcia 😀
W czwartek bylam z Polą na zakupach. Na bazarze baba tak mi ciśnienie podniosla ,że się poryczalam! No cóż,hormony hormonami ale nic nie usprawiedliwia jej do takiego traktowania ludzi dlatego w poniedziałek jade na skarge.
Później byłyśmy w banku,zakupy itp.
Wczoraj odczulam stres związany czwartkiem. Bolał mnie brzuch,kłula szyjka.. ale Misiu się rusza wiec odpoczywałam. Przyszły literki na ścianę do pokoiku 😍
Dzisiaj również zwariowany dzien. Mamy 6 rocznice ślubu
jedziemy do teściów,chcemy lody jakieś zaliczyć no i po materac dla kuzyna bo juz w piątek u nas bedzie 😀 wiec bedzie wesoło😀 w tym tygodniu w środę jedziemy na zajęcia dla ciężarnych a w czwartek mam wyczekaną wizyte 😍😍 dwa tygodnie przeleca mega szybko a juź po odjezdzie kuzyna mamy wesele :o
Przegadalismy sprawę i prawdopodobnie wybierzemy sie nad morze jeszcze. Bedę w ok.30 tygodniu a po remontach mamy raptem ok.4h drogi- damy rade 😀😀
W tym miesiącu wydatki przeszly nasze oczekiwania bo wyskoczyl dodatkowy tysiak na klime i jakąs dziure w aucie😣 ale zostalo nam jeszcze lozeczko i fotelik i drobiazgi wiec jakos sie uda do września to rozłoźyc.
Przyszly mi tez materialy dla misiaj 😍 Pola juz ma nowa posciel,lada dzien zaczne robic wyprawkę synusiowi 😍
I jeszcze najważniejsze- moja przyjaciółka jest w ciąży!!😍 dokladnie 19 tyg.młodszej 😀 nie musze dodawac,że mamy idealną różnice miedzy dziećmi starszymi jak i młodszymi😀
Jesteśmy w drodze do Poznania. Mieliśmy jechać rano, ale tak wyszło że zaliczyliśmy jeszcze
, jak jest ochota to trzeba korzystać.
Wczoraj po Aku zaliczyłam wizytę u gina. Na 2 TAB letrozole urosły mi 2 pęcherzyki 16 mm i 20 mm Endo 0,93 mm. Wkrótce ovu.
Gin pochwalił mnie za piękny śluz. W sumie odkąd zaczęłam Aku śluz płodny się pojawil. Jak odstawiłam antyki śluzu nie było nic. 3 lata temu bpo odstawieniu miałam śluz tylko raz od razu po odstawieniu potem susza.
W tamtym cyklu chyba przez 7 dni co u mnie nie zdazylo się. Zauważył jakis płyn koło jajowodów obejrzał poprzednie USG i nigdy tego płynu nie dostrzegł i stwierdził że jajniki wkoncu zaczęły pracować jak powinny. Że tabletki Diane działają cuda.
Myślał o lapro, obejrzał na USG wnętrze stwierdził że na hsg i teraz nic nie widać. Napewno endomedy 2 i 3 stopnia nie mam. Jeśli mam to 1 lub 2 lub wogole. A jeśli by była to ivf radzi sobie z 1 czy 2 stopniem.
Do tego jeśli mam niskie AMH lapro znacznie obniżyć mi rezerwę i spowoduje że pęcherzyk będzie wolno rósł i nie dostanę dofinansowania do leków.
A ja objawów endomedy nie mam i nie mam jej.
Do tego oznajmił zrobimy lapro ma pani czas 6 miesięcy zrobimy nadzieję i co jeśli się nie uda, nadzieja będzie stracona. Moglibyśmy się bawić kiedy miałabym 25 lat a nie 35 lat. Nie ma na co czekać i zwlekać to jest ostatnia szansa.
Pytałam się gina jaki ma plan na mnie. Powiedział 3 cykle stymulowane jak się nie uda to już ivf. Powiedział miłe słowa na pożegnanie, zasługuje Pani na to dziecko jak mało kto. Podał rękę uśmiechnął się i proszę wrócić do mnie z pozytywnym testem.
Skoro wyszłam już z kryzysu postanowiłam wrócić do świata ludzi żywych (i w większości także ciężarnych). Nie wiem czy to aby na pewno dobry pomysł.
Spotkałam się z kuzynką nie widzianą od miesiąca. Jej brzuszek już porządnie się zaokrąglił.
ona - Oddalasz się, ciężko się z Tobą spotkać. Jak tak możesz przecież wiesz jak potrzebuję wsparcia w ciąży.
ja - Wiesz, że od dawna nie udają nam się starania. Sprawy wyglądają bardzo kiepsko (dłuższa opowieść i parę łez). Przez ostatni miesiąc walczyłam z załamaniem i ciężko było mi się z kimkolwiek spotkać.
ona - Rozumiem co czujesz!
(JAK?! Jakim cudem?! To jej druga ciąża i każda planowana i bezproblemowa)
ona- Tylko, że nie możesz być taką egoistką. Musisz też pomyśleć o moich potrzebach.
No i znów mnie strzeliło... Akt bohaterstwa, którym było słuchanie przez całe spotkanie o dziecięcych kupkach i laktatorach został uznany za nic nie warty.
Oddychaj głęboko. Oddychaj głęboko.
W najbliższą sobotę 10 sierpnia zaczynamy od początku 
Nowy lekarz, aktualizacja i uzupełnienie dotychczasowych badań.
Dajemy sobie dwa lata na zrobienie wszystkiego co tylko będzie w naszym zasiegu aby móc przekazać Życie 
Nie chcemy w przyszłości żałować, że nie zawalczylismy o nasze Dzieci z całych naszych sił.
Bardzo chcemy je poznać 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2019, 14:23
29tc+0 (30tc)
Byłam dzisiaj w sklepie ciążowym, kupiłam sobie spódniczkę i sukienkę na te upały
. Po domu to jeszcze pół biedy, wskakuje w luźną koszulkę i tyle, gorzej jak musiałam wyjść, chociażby do lekarza, bo miałam problem żeby zmieścić się w coś lekkiego, a z ciążowych tematów mam tylko długie dżinsy, w nich bym się ugotowała na twardo :p.
No i kupiłam sobie stanik, fajny, wygodny, taki z odpinanymi miseczkami. W rozmiarze 80G... O_O Czaicie to
? Urosłam z 80C na 80G
. Rozwaliło mnie to
. Zdawałam sobie sprawę, że będę większa, ale G??? Aż Mąż się że mnie śmiał, bo przecież mi mówił, że zrobiłam się duża w tej partii
.
W ogóle Mąż ostatnio okazuje brzuszkowi bardzo dużo czułości
często głaszcze, długo trzyma rękę na brzuchu, przytula się i rozmawia z Synkiem
. Już tak jak ja nie może się doczekać 
Synuś radośnie podskakuje w brzuchu
chociaz wiem, że te upały też mu dokuczają. Staram się pić dużo wody, siedzę w pokoju z wiatrakiem,chodzę lekko ubrana i nie wychodzę na słońce, gdy jest najbardziej gorąco.
Na szczęście u mnie nie ma jakiś szczególnych dolegliwości, nie puchną mi nogi, woda się nie zatrzymuje, jedyne co to od czasu do czasu spina mi się brzuch, ale jest to zupełnie bezbolesne.
Szyjkę mam zamkniętą, twardą i długą na 36mm, więc nie mam powodów do obaw, bo to krótkie skurcze przepowiadajace. Doktor mówił, że jeżeli spinanie będzie mi przeszkadzać to mam łyknąć sobie jedną nospę.
Masakra jakie kazde dziecko jest inne. Zupełnie inne. Zadne porownania nie maja sensu. Dotyczy nie tylko dzieci, doroslych tez hehe. Wlasnie czekamy az Em sie obudzi z drzemki, by jechac na rowery. Zwykle spi pol h. A dzis (jak na zlosc!!!) juz 1,5h.a my gotowi jak na szpilkach siedzimy! Nadal wisze Wam wpis o nocniku!
Cudawianki się dzieją, 21 dc.
Owulka z lewego jajnika, tam dwa jajeczka, odpuściłam monitoring, bo mi się nie chciało. 17 dc, w ubiegły czwartek byliśmy na wizycie z lekarzem prowadzącym. Dla mnie z obserwacji wynikało, że to 7 dpo. Clear blue były zawsze puste, nigdy nie pokazały nawet migającej buźki, ale stwierdziłam, że się tym nie przejmuję, bo jak miałam słabszą owulkę to clear blue pokazywał stałą buźkę, a jak miałam super owulację (prog i estradiol powyżej norm laboratoryjnych, za to w pięknych napronormach), to nie były w stanie wykazać stałej buźki, za to cały czas pokazywały migającą (czyli: wysoka płodność, przed szczytem). Skok temperatury był, obajw śluzowy też, rano przed wizytą sprawdziłam wysokość proga i estradiolu: estradiol 200,11, a prog 18,84. Czyli całkiem całkiem. A na fotelu słyszę: o mamy ciałko krwotoczne, to oznacza, że owulacja była dosłownie przed kilkoma godzinami, może w nocy, może bliżej poranka, endometrium wyraźnie 1 fazy. Zatkało mnie, nie byłam w stanie nic powiedzieć. Ale jak, no jak? Ok, były 2 jajeczka, ale 7 dc to mniejsze miało 16 mm, czyli i tak powinno pęknąć te kilka dni wcześniej, a nie kilka godzin wcześniej! Lekarz powiedziała, że lewy jajnik jest ładniejszy niż prawy i dał ładniejszą owulację, że jakoś ładniej ułożony względem macicy. Ucieszyły ją wyniki badania Mężusia. Następne kroki jakie zaleciła: wyleczenie zęba (było wszystko pod kontrolą, albo ja nie czułam, albo nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś jest nie tak), bo nagle się tak stało, że mam siódemkę prawdopodobnie do leczenia kanałowego. Grr. Zachęciła do histeroskopii, z jej doświadczenia wynika, że laparoskopia u mnie nic nie wykaże (no ale takie przypadki tu na forum były). I na razie tyle.
Dziś przyjęłam drugą dawkę szczepionki przeciwko wzw b, więc za tydzień będę mogła przechodzić zabiegi. A one i tak zależą od dnia cyklu, więc czekamy. Spec z Białegostoku w przyszłym tygodniu ma wolne, za to dziś wieczorem idę do speca lokalnego i zobaczymy, co ona powie.
W dalszym ciągu mam przeciwciała przeciwplemnikowe w mianie 1:10.
Odezwało mi się ramię. Boli do tego stopnia, że mam problem ze zmianą biegów w samochodzie. Mężuś znalazł mi akupunkturę, bo te kilka lat temu, to właśnie akupunktura mi na to pomogła. Seria rehabilitacji nie dała rady, a aku tak. W środę refleksologia, w czwartek aku. Odzywa się super zmęczenie. Czuję i widzę po swoim organizmie. Każde wolne wykorzystywane było na wizyty lekarskie, a te wiązały się z dojazdem, emocjami, huśtawką emocji w zasadzie, nową nadzieją lub depresją. I potrzebuję totalnego odpoczynku od wszystkiego.
W sobotę byliśmy zapoznać się z Bratankiem. Bratowa już na nogach, przygotowali dwudaniowy obiad z deserem. No cóż, Mały skradł serca wszystkim. Ma odstające uszy, nieskromnie się chwaląc po mnie i moim najmłodszym Bracie (swoim najmłodszym Wujku)
na razie je, śpi, załatwia się i tyle. Poleżał w wózku na dworze, jak jedliśmy deser. No kruszyna taka mała, a jak się weźmie w ręce to czuć te ponad 3,5 kg. O dziwo Brat lepiej go ogarnia niż Bratowa (zapewne zmęczenie po porodzie), trochę widać "odpieluszkowe zapalenie mózgu" u Brata ("chodź Ci pokażę blokadę do fotelika", "ooo, a to taki specjalny kocyk bambusowy", "zgadnij jak się uruchamia tą zabawkę?!", "teraz, jak wychodzisz ze szpitala, to dostajesz takie coś i takie coś i takie", "a tak uruchamiasz funkcję kołyski w łóżeczku" itd.), z drugiej strony to taka totalna frajda widzieć go pochłoniętego szczęściem
no i odkąd się Wojtek na świecie pojawił, to tak w tydzień czasu dostałam od niego więcej wiadomości niż przez ostatnie 2 lata. Miła odmiana. Mężuś stwierdxził, że ten wariant odpieluszkowego zapalenia mózgu to wersja mini, a ja nie widziałam większego, pczy czym on mnie już teraz uprzedza - jako Ojciec Wkrótce Poczętych Dzieci - że on bierze wersję hard 
I okazało się, że super trafiliśmy z wysyłką prezentu - prezent dotarł godzinę po ich powrocie ze szpitala 
Tylko raz mi zaszkliły oczy, ale szybko wyschły, no nie miały prawa być wilgotne, raczej nie tam.
Ciąża zakończona 3 czerwca 2019
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2019, 10:06
WTOREK
Mam takie poczucie beznadziei od kilku dni
mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie (to akurat prawda). Mam wrażenie, że moje życie jest okropne. Nie lubię swojej pracy
z mężem oddalamy się od siebie, bo on tylko żyje swoją pracą z kolei. Są wakacje, ciepło, pięknie, a my nawet na spacerze nie byliśmy. Nigdzie... Od znajomych się odseparowaliśmy (pytanie dlaczego?). Moje życie wygląda tak jak nigdy nie chciałam, żeby wyglądało. Przez to, że całe dnie spędzam w pracy nie mam czasu na siebie, na książkę, na to, żeby poćwiczyć, nawet żeby się pocieszyć piękną pogodą
Zmartwił mnie też ten okres. Że nic się nie zmieniło. Czy na pewno tak powinno być? Wiele dziewczyn pisało, że po operacji i usunięciu ognisk endomendy jest duża poprawa. U mnie nie ma żadnej. I to mnie zastanawia. Dlaczego? Boję się, że się znowu nie uda. A mi już powoli brakuje sił. W tym miesiącu mija dokładnie 2 lata jak rozpoczęliśmy starania. W lipcu rozpoczniemy 3 rok starań... Nawet nie chcę myśleć kiedy to zleciało. Nic nie zrobiłam dla siebie, a życie ucieka mi jak przez palce... a ja tylko siedzę w pracy od rana do wieczora, w weekendy jestem tak padnięta, że nie mam siły na nic... i od poniedziałku to samo
No i te starania które nas dobijają... I znowu do nich trzeba wrócić
strasznie się boję, że ta laparoskopia nic nie pomoże... i że będzie się trzeba chwytać ostatniej deski ratunku... in vitro... a potem co? moje serce rozpadnie się na kawałki? i będę wegetować? Będę najnieszczęśliwszą kobietą na świecie? Już teraz, nawet jak o tym przez chwilę tylko pomyślę to nie potrafię się z tym pogodzić. Nie potrafię sobie pomyśleć - trudno, życie bez dzieci też jest fajne. No właśnie moje życie nie jest fajne
robimy to wszystko dla rodziny. Rodziny, której może wcale nigdy nie być... nie tak to sobie wszystko wyobrażałam 
Z drugiej strony zastanawiam się czy to dobra decyzja pozostawić tego guzka na jelicie samego sobie bez kontroli. A jak pęknie? Jak coś się z nim stanie? A jak bede w ciaży i wtedy zacznie dawać objawy? I co wtedy? przecież w ciąży jakiekolwiek operacje to jest dopiero hardcor! nie wiem co robić, z kim to skonsultować. Czy w ogóle to konsultować z kimkolwiek. Czy dać sobie spokój. Nie wiem czy ufać tej mojej lekarce... wiem, że jest mądra, ale czy zna się na endometriozie?
Nie wiem co się ze mną dzieje od kilku dni. Dawno takiej deprechy nie miałam. Najchętniej nie wychodziłabym z łóżka, gdyby nie to, że do pracy trzeba zapierdzielać. A może to jest właśnie początek lepszych zmian?
Przed @ zawsze opiewa mnie nostalgia... Nostalgia do rzeczywistosci, której nie mam... Czytam posty dziewczyn, które maja dzieci, którym wlasnie sie udało, które wyczekuja pozytywnego rozwoju sytuacji, kobiet, które wlasnie dostają telefony z ośrodka i dzieła je chwile od zobaczenia swoich dzieci. Czytam i cieszę sie ich szczęściem, jednocześnie odczuwajac ból, ze ja stoję w miejscu. Czuje smutek, ze mój telefon nawet nie dzwoni o rozpoczęcie procesu, smutek bo szanse na to bym mogła być w ciąży wiążą sie z ekstremalnym cudem... Smutek, bo bez dzieci popadam w marazm, biorę ma swoje barki milion rzeczy i dokładam jeszcze kolejne....
I nie, nie powiem, ze jestem totalnie nieszczęśliwa.... Jestem szczęśliwa, mam wspaniałego męża i wiele mozliwosci, tylko ze priorytetem dla.mnie jest miłość, rodzina... A nie kariera zawodowa... Brakuje mi doby...
Taki zwariowany dzisiaj dzien... Bardzo emocjonalny dla mnie... Wszystko bylo fajnie. Ze działań duzo czasu z mamą, dałam trochę radości babci, pokapalam sie w basenie.... A później nastrój mi sie popsuł.... Przyszła burza, deszcz, a potem mój pies złapał małego ptaszka
chciał sie z nim bawić... Ale ptaszek złamał kark przez to i umartl. To były sekundu. Glaskalam go po jego cialku, ciwplutkim.... I pochowalismy go z mężem. Ciezko to bylo dla mnie przeżycie....
Jestem przed @.... Jutro 28 szum cyklu. Zaczynam cos odczuwać.... Zwykle mam 29 dniu.... Ale jak mam dostać to chciałabym od razu jutro od rana i z głowy.... Zeby juz nie myśleć, nie naprawiać się, zeby ten zły nastrój odszedł naj najszybciej.... 
Dzisiaj smutne informacje na forum...
Czuje sie Jaki by ten świat nie był światem dla mnie... Tyle w nim bólu, łez, zła i cierpienia.... ;(
Dzisiaj nie spałam całą noc.. mój mąż mi się rozchorował.. 40 st. gorączki... angina.. antybiotyki . Siedzimy zamknięci w odosobnieniu przez najbliższe 48 h. Tzn. jego zamknęłam w salonie a ja przejęłam resztę domu 
Dzisiaj krzyż boli mniej. Ale pachwiny i biodra nadal nawalają. Jak leżę i chodzę jest ok. Najgorzej jest jak siedzę.. Dziś jak byłam z mężem w przychodni (oczywiście musiałam wziąć wolne w pracy żeby zająć się moim chorym "dzieckiem") kazałam mu zapytać naszej lekarki rodzinnej (btw super babka i ma ogromną wiedzę, bardzo dociekliwa) o te bóle krzyża i pachwin... czy mogę czymś smarować czy jakoś sobie ulżyć. Ale niestety nie pocieszyła mnie:D powiedziała, że będzie tyko gorzej
że to dopiero początek
i że te bóle są normalne, bo więzadła się rozciągają i ciągną krzyż... także tego. mam się przyzwyczaić
Zaczęliśmy już 6tc, dokładnie 5t1d. Jutro wizyta u ginekologa. Znów milion pytań w głowie.. czy zobaczę zarodek? A jeśli tak to czy już będzie serduszko?? 
Wizyta prywatna, więc mam nadzieję na dobry sprzęt do usg i już widoczne pikanie na ekranie... zobaczymy... nie mogę się doczekać.
Pozdrawiam Was cieplutko :*
Ten czas tak zapiernicza,że z niczym nie mogę się wyrobić.Badań nie porobiliśmy bo wredna dyrektorka nie chciała mi dać nawet bezpłatnego. U Fuma podobnie.Musimy poczekać do wakacji.Jak tylko rok szkolny się skończy ruszam do badań.
Urodził się mój bratanek, w sobotę jedziemy go oglądać.Tym razie dziecko jest podobne do mojego brata.
W czwartek jadę do p. Mirki ,naproinstruktorki. Nie za bardzo mi się chce ale co zrobić.Chyba się przerzucimy na tego Gratkowskiego bo Fumowi on bardziej odpowiada no i może czas na jakieś zmiany.Chyba doktora namówię na ten encorton.Myślę też o laparoskopii ale mam wielkiego stracha przed operacją. Miałam ureaplazmę a to chyba powoduje zrosty? A jak się ujawni jakaś endometrioza?Zobaczę co powie doktor.
Mam plan teraz intensywnie się za to zabrać. Będę miała więcej czasu bo chyba dyrektorka mi nie przedłuży umowy.
Czekam na wakacje, już niedługo 
Syn kończy zaraz rok. Nie wiem kiedy to zleciało. Dużo się ostatnio nauczył, chociaż przez to, że później siadł nie ogarnia jeszcze takich rzeczy jak sortery, klocki itp małe przedmioty. Musimy w jakiś sposób zacząć rozwijać go manualnie, a nie tylko te książki. Przyjdzie nam chyba też zmienić fizjo, bo kolejna wizyta cała przepłakana. Nie chce z nią ćwiczyć i koniec. Mały w ogóle zapał do ćwiczeń odziedziczył po tacie. Obaj intelektualiści
Syn nadal jest bardzo mamusiowy. Dziś nawet dziadków olał i tylko do mnie chciał na ręce. Jesteśmy po naszym wakacyjnym wyjeździe. Podróż męcząca, bo malutki sporo marudził, a na miejscu bardzo mu się podobało. Dłuższych wyjazdów już pewnie nie będzie w tym sezonie, ale może jakieś weekendowe wpadną
No i dom nam się rysuje. Mamy już parter. Jest salon, kuchnia z jadalnią, garderoba, gabinet, łazienka, spiżarnia, i pomieszczenia gospodarcze - kotłownia i spory garaż. Będzie też duży taras i ogromne okna w salonie i jadalni. Będzie super
Em wstal dzis o 5... Brrrr, nie lubie. Teraz jest 7 a on drzemie... a ja siedze i w koncu chce Wam napisac o nocniku.
Od urodzenia Emcia tesciowa powtarzala mi 'zacznij go sadzac na nocnik jak tylko zacznie siedziec'. No i jak skonczyl pol roku i jako/tako (ledwo) trzymal pion to wiercila mi dziure w brzuchu 'czy juz kupilas nocnik? czy go sadzasz?'. W koncu w ktoryms momencie kupilam nocnik i zaczelam go sadzac proforma, tylko po to, zeby moc jej powiedziec 'TAK! SADZAM GO'. Chociaz uwazalam, ze to za wczesnie i bez sensu. Wiec po kazdej pobudce (po nocy, po drzemce) sadzalam go na pol sekundy, i pytalam 'chcesz siku? nie? to nastepnym razem'. I mialam odbebnione. W maju pojechalam do mamy. Em mial 8 miesiecy. I o dziwo moja mama tez kupila nocniczek i powiedziala, ze warto go sadzac. Podala za przyklad mnie, bo kiedy ja bylam w wielu Emcia, moja mama byla juz w dalekiej ciazy z bratem i chciala mnie jak najszybciej odpieluchowac, zeby nie musiec tyle prac, wiadomka. No wiec moja mama posadzila Emila i potrzymala go dluzej niz pol sekundy na nocniku (pokazala mu ksiazeczke) i o dziwo zrobil siku! Pozniej tego dnia ja go posadzilam, poczytalismy ksiazeczke, a on zrobil kupke! Bylam w szoku. Od tego dnia (polowa maja) wszystkie kupki sa na nocniku. Tylko 2 byly w pieluszke, ale byly to rzadkie kupki, jakby cos mu lekko poszkodzilo. Kiedy go sadzam to zawsze zrobi siku i wie, ze trzeba cisnac kupe. Nawet jak nie zrobi, to cisnie i pierdzi w nocnik :o). Mysle, ze zalapal, ze latwiej mu sie zalatwic na nocniku, niz siedzac np na macie. Siostra meza tak samo zrobila ze swoim (wczesnie sadzala etc) i tez polubil kupkowanie na nocniku. Natomiast kuzynka zwlekala (z lenistwa, jak sama mowi) i kiedy dzieciak zaczal jej chodzic, to sie przyzwyczail do robienia kupki na stojaka. Wiem, ze podreczniki mowia, ze nie warto nocnikowac przed 18 miesiacem, ale jestesmy dowodem, ze juz w tak mlodym wieku mozna przynajmniiej zaoszczedzic sobie zeskrobywania kupki z tylka. No i zawsze kilka pieluch sie zaoszczedzi! To mnie cieszy. Co do sikania, to Emil sika co chwile ;o) ale i tak kazde siusiu na nocniku to sukces, bo zawsze jedna pielucha do przodu!
Lokalny spec od laparo/histeroskopii ma wolne od 21 czerwca do 1 lipca. Grrr. Spec z Białegostoku od 18 do 23 czerwca. I teraz odliczanie, czy okres łaskawie wypadnie tak, żebym się zmieściła w mym krótkim okienku między krwawieniem o owulką, w tej chwili to już u któregokolwiek z nich. Póki co 22 dc. Okres wstępnie w piątek/sobotę. W międzyczasie, w dniach 20-23 czerwca nasz krótki wyjazd, który w zależności od tego, jak się wszystko poukłada, albo się odbędzie albo trzeba będzie odwołać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.