14 czerwca w końcu wizyta. Zacznę znów stymulacje. Pojechaliśmy z wielką nadzieją że to już ostatni cykl... Teraz musi się udać.... Niestety znów porażka 😓😓😓😓😓😓😓 jest torbiel 4cm pozostałość po stymulacji widocznie ten pęcherzyk nie pękł. A miałam takie podejrzenie bo bolał mnie prawy jajnik. Czułam że tak może być i niestety okazało się to prawdą. Dostałam znów Primolut nor na wchłonięcie się tej torbieli na 20 kolejnych dni po 2tab. Oby pomogło.... Kolejna wizyta po 8 lipca. Boże... Ile jeszcze 😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭
5dpo. Bolą mnie piersi i to nie całe tylko pół, w sensie od pachy do sutka. I to obie. I do tego kłuje mnie w lewym jajniku (z niego miałam owulacje) kuuurde mam nadzieję, że to nie objaw zbliżającej się @... A jak mi się coś zrobiło po tym gonapeptylu? To był mój pierwszy raz... Świruje już 🤪 serio 🤦♀️
I dokucza mi rwa kulszowa, ale to juz od początku miesiąca. Muszę iść znowu, żeby mi kręgosłup ustawił bo zwariować można.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2019, 18:35
Mialam dziś taki piękny sen....
Bo ten miesiąc staramy sie regularnie serduszkowac co drugi dzień (mimo świadomości naszej sytuacji) i śniło mi sie ze sobie leżymy na łóżku rano i ja sobie tak myślę zrobię test obojętnie jaki czy ciążowy czy owulacyjny chociażby po to by zobaczyć te 2 kreski choćby na chwile nawet na takim owulacyjnym.... I zrobiłam ciążowy a tam takie dwie wielkie wyraźne kreski
szkoda, ze to tylko sen, ale i tak milo bylo sie cieszyć tą chwile 
Wydębiłam od lekarki badania na glukozę - test obciążenia i insulinę na czczo. Czy to jest ta krzywa? Lekarka powiedziała, że to wystarczy, żeby się dowiedzieć czy mam insulinooporność, że rozmawiała z diabetologiem ostatnio i powiedział jej, że to się teraz bada, żeby IO wykryć. Internistka zbadała mi od razu z rana ciśnienie: 90/55. Mam niskie ciśnienie, ale to już żart hahaha. Lekarka powiedziała, że mam strasznie chude ręce i powinni mi zakładać rekawki do mierzenia dziecięce, bo te dla starszyh mogą być niemiarodajne. Tak że jak będę już miała dzidzię, to poproszę pediatrę o zmierzenie mi ciśnienia:-)
We wrześniu dostaję wyższą wypłatę o 40% , jupi! Szkoda, że tylko w tym miesiącu. A wrzesień to też czas okropnych wydatków: ubezpieczenie auta 1600, weekend u siostry plus prezent na jej nowe mieszkanie, wesele, monitoring cyklu naturalnego przed ivf - jak będzie z hormonami to myślę, że 1000 zł nie mój, wizyta u immunologa 200 zł, badania przed histero: MUCH i posiewy. Ok, mogę zrobić na Luxmed, ale oni wysyłają do Diagnostyki, a ja jakoś Diagnostyce nie ufam ostatnimi czasy, wolę zrobić w Synevo metodą PCR.
No i kwota niezła się uzbiera, nie? Jak żyć?
Ostatnio gadałam z siostrą i opowidała mi, że u niej w pracy dziewczyna podchodziła do ivf i wszyscy za nią trzymali kciuki i kibicowali i się udało. Seriously? Musiała być odważna, że tak dzieliła się z ludźmi z pracy tym przeżyciem. Ja np. o inseminacjach mówiłam koleżankom w poprzedniej pracy, ale potem dawało mi to dodatkową presję, czułam że wszyscy mi współczują i to było okropne. W każdym razie siora mówi: jak chcesz in vitro to ja ci dam kasę (ona jest bizneswoman i ma dużo forsy). A ja strasznie się wpieniłam. Powiedziałam jej, że mam dość tematu dziecka i że jak będę chciała podejść do in vitro to mamy własną kasę i co ona sobie myśli, że my nieudacznikami jesteśmy czy co, że nie mamy oszczędności. Powiedziała: no dobra, co się unosisz, przecież mówiłaś kiedyś, że takie to drogie itd.
Od naszej rozmowy kilka mcy minęło i myślę sobie, że niepotrzebnie reaguję takim wzburzeniem, ale mam wtedy poczucie, że ktoś z buciorami pakuje się w moje życie, w moją macicę, w nasze łóżko i najbardziej intymne sprawy, w coś co jest sprawą tylko moją i mojego męża, tak bardzo osobistą, jak żadna inna na tym świecie. I chyba dlatego tak się unoszę i ja i inne niepłodne osoby. A pomoc siostry jest cenna i być może w przyszłości z niej skorzystam, choć proszę Boga z całego serca, żebym nie musiała.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2019, 18:45
10 DPO, 10 DPI, 23 DC
Beta 19,68 mIU/ml!!!!!!!
Nie wiem co będzie jutro, ale dzisiaj, po raz pierwszy w życiu JESTEM W CIĄŻY!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2019, 13:24
Rozszerzanie diety idzie skutecznie. W ciągu dnia tylko 2 x mleko- w nocy nadal z pincet razy.
Pytanie,
- robicie zupy na wywarach mięsnych? Mam takie "szczęśliwe kurki" i zastanawiam się czy robić jej zupki na tym. Zalecenia chyba mówią, że od 12 msc
- lekarka zabroniła podawać smażonego do 2 r.z. Ale ja już na prawdę nie mam pomysłu co na śniadania. Alantkowe blw ma jadłospisy na jakies omlety, placuszki itd. Jak u Was z tym? Moja mama mówi, że mi podawała od 8 msc jakies jajko sadzone, racuszki. Przecież nie będę schabu dawać.
- i problem mamy z łóżeczkiem nadal. Osttanio wyczytałam, że "obracające"sie dzieci nie powinny już spać w kokonie bo wyraqbiają mięśnie inne niż powinny. Trochę wpadam w panikę i próbujemy spać razem bez kokona. To co ona wyprawia czasami, kręci się jak wiertarka. W kokonie czasami próbuje się odwrócić i nie może to się złości. I wydaje mi się, że to jest problem łóżeczka. Jak się kręci to zaczyna się uderzać. I sama nie wiem czy taki otulacz warkocz by się sprawdził? Tylko one sa chyba stosunkowo grube, jak wpakuje do łóżeczka to tez nie vędzie miała za dużo miejsca. Zwykły ochraniacz nie pomaga.
W związu z tym, że karmimy się mniej, a jem tyle samo- tyje więcej. Nanananan wakacje we wrześniu- do września będę jak waleń.
Arbuz i truskawki są naszym hitem. Arbuza je sama. Dzisiaj jadła jabłko.
Rozszerzanie diety idzie skutecznie. W ciągu dnia tylko 2 x mleko- w nocy nadal z pincet razy.
Pytanie,
- robicie zupy na wywarach mięsnych? Mam takie "szczęśliwe kurki" i zastanawiam się czy robić jej zupki na tym. Zalecenia chyba mówią, że od 12 msc
- lekarka zabroniła podawać smażonego do 2 r.z. Ale ja już na prawdę nie mam pomysłu co na śniadania. Alantkowe blw ma jadłospisy na jakies omlety, placuszki itd. Jak u Was z tym? Moja mama mówi, że mi podawała od 8 msc jakies jajko sadzone, racuszki. Przecież nie będę schabu dawać.
- i problem mamy z łóżeczkiem nadal. Osttanio wyczytałam, że "obracające"sie dzieci nie powinny już spać w kokonie bo wyraqbiają mięśnie inne niż powinny. Trochę wpadam w panikę i próbujemy spać razem bez kokona. To co ona wyprawia czasami, kręci się jak wiertarka. W kokonie czasami próbuje się odwrócić i nie może to się złości. I wydaje mi się, że to jest problem łóżeczka. Jak się kręci to zaczyna się uderzać. I sama nie wiem czy taki otulacz warkocz by się sprawdził? Tylko one sa chyba stosunkowo grube, jak wpakuje do łóżeczka to tez nie vędzie miała za dużo miejsca. Zwykły ochraniacz nie pomaga.
W związu z tym, że karmimy się mniej, a jem tyle samo- tyje więcej. Nanananan wakacje we wrześniu- do września będę jak waleń.
Arbuz i truskawki są naszym hitem. Arbuza je sama. Dzisiaj jadła jabłko.
3,5 roku za nami...
Dziś taka sytuacja... Skaczą, wygłupiają się na trampolinie. Obserwuję ich z tarasu...
Nagle Szymek mówi... Kocham Cię Małgosia... Daj buzi... Taka sytuacja sama z siebie po raz pierwszy 
Bywa ciężko, ale dla takich chwil warto żyć 
Jeszcze nie wierzę. Zrobiłam test bardzo sceptycznie a jednak. Brzuch nadal boli jakby w każdej chwili miała pojawić się @. Boję się...
Chcę wierzyć...Rośnij fasolko!
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f46a322ea4bc.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2017, 16:17
Cykl transferowy, 7dc
Czuję, że lepiej przygotowana być nie mogę. Zrobiłam absolutnie wszystko co się dało. Jeżeli nie wyjdzie, nie mam pojęcia co jeszcze mogłabym zrobić lepiej. W głowie układam sobie już obrazki, jak w czerwcu wychodzę ze szpitala z małym bobaskiem, próbuję się pozytywnie nakręcić. Zwykle cechował mnie przesadny pesymizm, może teraz należy zmienić podejście.
Czas leci nieublaganie a niezaleznie od opinii lekarzy stres nie chce odejsc. To marzeniue ujrzenia dwoch kresek towarzyszy 24/7 i ciezko skupic sie na czymkolwiek innym. Dokladne mierzenie, zapisywanie, sprawdzanie... stala sie integralna czescia zycia.
Umowilam sie na Swieta na zabieg kriolipolizy i tatuaz, a co mi tam... cos dla wlasnej przyjemnosci! Aczkolwiek nie obraze sie jesli z "pewnych" powodow bede zmuszone te wizyty odwolac 
Kolejna niespokojnie przespana noc...leżę jeszcze w łóżku czuję,że padam ale nie jestem w stanie zasnąć.
Nowy dzień... czuję się zrezygnowana, bez sił i bez chęci. Generalnie ostatnio zauważam u siebie tylko kiepskie samopoczucie... wszystko mnie drażni i to nie tylko przez zbliżająca się@.
Wmawiam sobie, że jestem pogodzona z tym co jest co będzie... ale to nie prawda, walczę sama ze sobą pełna obaw,bólu niepewności.
Są dni ,że nic mnie nie cieszy. Czuję się pusta w środku choc taka pełna goryczy.
O 12 wizyta u teściów, naszykowalam juz sobie valused, trochę mnie otumani i będzie mi łatwiej, patrząc na moje niewyspanie może nie spadnę głową do talerza.
Zawsze myślałam,że historię o rodzinnych obiadach to tylko przekolorowane opowieści.. dzisiaj sama muszę łyknac coś na uspokojenie żeby zachować resztki klasy i nie zrobić siary mężowi.
Niedawno stuknęło nam 10 wspólnych miesięcy.
Z tej okazji Mała rozbrykana na całego - raczkuje, czemu często towarzyszy radosny pisk. Mało tego, wszędzie się wspina, najbardziej lubi na krzesełko do karmienia i krzesła. Zwłaszcza pod stołem przemieszcza się wokół krzeseł. Tańczy gdy gram muzyka, lub jej śpiewamy. Lubi jak jej się śpiewa.
Ładnie woła tata, zaczepia męża takim pytającym tonem "tataaa?"
Mama standardowo, gdy jest rozżalona i chce spać.
Generalnie trzeba mieć oczy dookoła głowy. Zabawki średnio ją interesują. Wygląda pilotów, telefonów... wszystkiego co zakazane.
Przeraża mnie, że wie jak podświetlić telefon i że trzeba przesuwać palcem aby coś zobaczyć. Chyba z obserwacji.
Jemy razem. Obiady gotuję wspólnie, tylko jej nie solę. Radzi sobie z różnymi konsystencjami, nawet surówki pochłania (kocha marchewkę, jadła też kalarepę, białą rzodkiew). Lubi truskawki.
Upały dały w kość. Oszczedziłysmy ubrań i prania, bo biegała w samym pampersie. Korzystała z baseniku i nawet jej się podoba. Wczoraj wsadziliśmy ją do wanny z bąbelkami, i potem padla zmęczon o 19! dla mnie wybawienie.
Co do AZS.
Zrobiliśmy panel pediatryczny, nic praktycznie nie wyszło (jeden wynik wskazywał na skłonność do alergii na roztocza kurzu domowego). alergolog pozwoliła jeść wszystko, i o dziwo skóra lepsza. Smarujemy miejscowo balsamem avene. I jest super
2 Cs 16dc
Siedzę w pracy, za pół godziny zaczynam ostatni obchód. Ehh jeszcze jeden dyżur i wolne. W zasadzie w tym tygodniu tylko śpię i pracuję, nie ma czasu na myślenie o pierdołach...
Testy owulacyjne robię sumiennie 2 razy dziennie. Narazie niewiele potrafię z nich wyczytać. Kreseczka niby coraz bardziej wyraźniejsza, owulacja powinna być na dniach. W zeszłym cyklu była prawdopodobnie 20 dnia. Nie wiem dlaczego wydłużyły mi się cykle 😕. Być może ta nocna praca tak namieszała. W każdym bądź razie staramy się kochać co 2 dni i zobaczymy co to będzie. W sumie poprzedni nieudany cykl trochę mnie zdystansował. Trochę odpuściłam. Wiem, że to dopiero początek i nie nakręcam się. Mamy dużo planów na najbliższy czas więc co ma być to będzie. W sumie byłoby fajnie jeszcze porządnie skorzystać z lata.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2019, 03:19
Uff, udało się dostać okresu w sobotę. I zapisałam się na zabieg 24 czerwca, godz. 10:00. 24 czerwca to 10 dc, ostatni możliwy u mnie dzień wykonania zabiegu. Kamień z serca. Czy to normalne cykać się przed zabiegiem? Bo boję się, że przed podaniem znieczulenia, po prostu się popłaczę ze strachu.
Jutro jadę na pierwsze zajęcia "Wyluzowanie na żądanie". Jestem mega ciekawa, czego tam się dowiem. I czy mi pomogą w osiągnięciu błogiego spokoju.
W środę przejdę się na refleksologię i akupunkturę. Dziś na jogę - razem z Mężusiem, ostatnio powiedział, że pochodzi jeszcze ze 2-3 miesiące i kupi sobie matę
W środę wieczór jedziemy w skały (pod Wrocław), na 3,5 dnia wspinania. Nie będę aż tyle myśleć o zabiegu i znieczuleniu. Muszę się poruszać na zapas, bo lekarz powiedział, że całkowity proces dochodzenia do siebie po zabiegu trwa 40 dni i w tym czasie wspinaczki nie mogę uprawiać, pozwolił mi uprawiać jogę. Do tego dochodzi Mężuś, który jest dość mocno przewrażliwiony na punkcie wspinaczki - kontroluje mnie, przepytuje z węzłów, kreuje niebezpieczne sytuacje, żebym szybko znalazła rozwiązanie - to mnie bardzo dużo uczy i jest świetne. Martwi się, nawet bardzo. Najlepsze jest to, że to on mnie wciągnął we wspinanie
nie ryzykuję, nie robię ekstremalnych, ryzykownych rzeczy, nie podchodzę do tematu obsesyjnie. Jak jednak się nie wspinam, to mi tego brakuje. Nie muszę się porównywać z innymi, ja tam walczę ze sobą 
Z uwagi na wyjazd, zaczynam dziś tydzień bez supli
nooo, prawie bez supli, zostałam przy mumio i żeń szeniu syberyjskim, bo chcę przetestować ich działanie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2019, 09:18
Z racji przebywania na zwolnieniu lekarskim oraz dużej ilości wolnego czasu bardzo dużo czytam. Co? Oczywiście erotyki. Męża przy mnie nie ma wiec wręcz się nimi katuje. Jestem wyposzczona, a z racji owulacji roku mam tam wodospad Niagara. Moje libido osiagnelo poziom jak u buzujące hormonami nastolatki. W tym cyklu z pewnością nie nie mam problemu ze śluzem. Majtki wymieniam w ciągu dnia
śnie tylko o jednym. Ześwirowałam na punkcie seksu!
A tak z innej beczki to dziś mija mi rok bez papierosa! Tadam! Fanfary
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2019, 07:36
Po wizycie...
Okazuje się że ciaza młodsza niż ostatnia @ najwyraźniej owulacja była sporo później... z ust wychodzi że jest to 4t+3 bardzo młodziutka ciąża na której niestety nie ma szans aby zobaczyć zarodek bo Jeszce zbyt wcześnie...I jak tu się nie bać? Dr powiedział że widzi zalążek zarodka ale jak to jest....Nie wiem. Powiedział że na kolejnej wizycie Bedzie mógł rozwiać moje wątpliwości bo na razie może potwierdzić że ciaza jest zagniezdzona w prawidłowym miejscu... teraz czekają mnie najdłuższe 2 tyg mojego życia...do kolejnej wizyty. Przed ta balam się cholernie...po niej wszystko opadlo ale dziś wiem że przy następnej będę się bała okropnie... bardzo dużo wyników już dostałam IGG IGN Glukoza po obciążeniu jakieś kily tsh ft4. Dr powiedział że jak po obciążeniu któreś z wyników będą podwyższone to jak najszybciej muszę się udać do diabetologa... Nie wiem boję się tego co może być...mam nadzieję że jednak będzie dobrze bo przyrost hcg jest ok ale co dalej jak na razie nic nie widać... Jak wróciliśmy od lekarza wszystkie nerwy mnie puściły musiałam sobie poplakac....
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2019, 21:59
W piątek minął nam tydzień, jak jesteśmy kpi. Po kolejnym nocnym kryzysie wstałam rano i stwierdziłam, że tak dalej się nie da. Mega mi ulżyło, jak powiedziałam sobie dość. Ustaliłam harmonogram ściągania na 9 sesji dziennie i wychodzi mi ok. 1,2 l mleka na dobę. Emilka póki co tego nie przejada, więc zapasy w zamrażarce rosną, a ja czuję wreszcie wewnętrzny spokój. Życie z laktatorem nie jest łatwe, bo wszystko trzeba robić z zegarkiem w ręku, ale z drugiej strony dzięki temu jest rutyna i dzień musi być dobrze poukładany. Przełamuję swoje opory i staram się ściągać bez względu na sytuację. Ostatnio zrobiłam godzinny tzw. power pumping w aucie w galerii handlowej. Nie było źle
. Dzieć jest w miarę spokojny i przewidywalny, dlatego sesje nie są jakimś wielkim do zorganizowania przedsięwzięciem. Małż wspiera. Chciałabym karmić swoim mlekiem min. do 6 mcż. Zobaczymy, czy się uda.
Byłyśmy też ostatnio na pierwszych szczepieniach i pediatra poniekąd ochrzaniła mnie za podcinanie wędzidełka. Powiedziała, że to teraz jakaś moda i gdyby to było decydujące w przypadku problemów z wymową, to połowa starszej populacji miałaby wady, bo kiedyś w ogóle się na to nie zwracało uwagi. Pochwaliła decyzję o kpi, stwierdzając, że niektóre dzieci po prostu nie potrafią ssać efektywnie i powiedziała, żeby też nie bać się MM. Spoko babka.
Pierwszy pozytywny wpis od dawna. Właśnie kończę nocną sesję i idę w kimono
.
Dwa lata temu byliśmy po pierwszym transferze, kilka dni później straciliśmy nasze Maleństwo.
Życie jest niesprawiedliwe.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.