NIEDZIELA
Był moment, kiedy myślałam, że przegapiliśmy owulację. Bo śluz był, dużo, nagle zanikł, testy LH ujemne cały czas, był moment że była troche bardziej widoczna kreska na teście, a potem biel biel biel. Już oczywiście czarna rozpacz, że zmarnowałam szansę, a mamy ich tylko 3! I przez moją głupotę (bo nie mialam siły na serduszka) straciliśmy jedną z niewielu szans na dziecko i dół na maxa... nawet bałam się cokolwiek powiedzieć mężowi bo byłby zły... ale na szczęście nie! :) los się do mnie uśmiechnął i wczoraj śluz wrócił razem z drugą, bardzo wyraźną kreseczką na teście LH. Co za ulga... jednak jestem przed owulacją :) także działamy działamy :)
Zauważyłam natomiast ciekawe zjawisko. I zastanawiam się czy to wynik brania Metforminy, czy to wynik diety i ćwiczeń mojego męża (aczkolwiek to jest świeża sprawa i nie sądzę, żeby w ciągu miesiąca plemniki się tak zreorganizowały), ale... po seksie nic ze mnie nie wypływa. W sensie wcześniej po każdym stostunku miałam wrażenie, że wszystkie plemniki ze mnie dosłownie wypływają i się czasem zastanawialiśmy czy coś tam w ogóle zostało w środku... a teraz nie ma tego efektu. Mało co ze mnie wypłynie, aż za pierwszym razem się zastanawiałam czy mąż w ogóle doszedł czy mnie nie okłamał :P ale sprawdzałam to kilka razy i za każdym razem te plemniki zostają w środku. Czyżby działanie metforminy??? Nic innego takiego nie biorę. Castagnusa już brałam wcześniej kiedyś i nie było takiego efektu. Mam nadzieję, że to jest dobry znak :)

13 tydzień
Do terminu z OM 197 dni
Do terminu z USG 187 dni

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ab126cafd686.jpg

niestety słabe usg, musimy czekać do marca :/
ale ładne piąstki widać :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2016, 21:25

Co za pech. Objadalam się gorzka czekoladą która dostałam na walentynki i wyciągałam ząbka. Super właśnie straciłam 7 niestety padła cała i pierwszego ząbka stracę nie licząc 8-semek. Chyba czas odkładać kasę na protezę. Bo mi masakrycznie żeby lecą, mam to genetycznie po mamie. Ona straciła wszystkie zęby w ciągu tygodnia po 40.

Pinka. Piąty transfer 13 września 2019, 10:32

28dc ??

Nie wiem jak mam liczyc ten cykl. Wczoraj mialam jednorazowe, ranne plamienie i caly dzien nic. Myslalam, ze dzisiaj rano mnie zaleje i bede to liczyc jako 1dc a tymczasem jakies lekkie brudzenie. Jest to wazne bo od 3 dc mam brac estrofem do transferu i teraz psikus.

Kupilam ciacho, zrobilam kawke i sie delektuje. Chyba wypucuje lodowke, bo prosi sie o to. W poniedzialek wracam do pracy, takze male porzadki sie przydadza :).

Aaa no i wydalam dzisiaj lekką reką 400zl na badania hiv, rozyczki itd.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2019, 10:42

Furiatka Third time is a charme 21 lipca 2019, 10:11

Emilka obróciła się wczoraj po raz pierwszy sama na brzuch. Jeszcze jej to trochę koślawo wychodzi, bo nie wie, co robić z rączkami, ale walczy dzielnie. Słodziak. 15 minut na macie i potem od razu 45 min. drzemki. Chwilo trwaj :D.
Wczoraj minął też równo rok od szczęśliwego transferu. Zleciało. Rozczuliło mnie dzisiaj rano, jak sobie pomyślałam, jak przeżywałam wszystko rok temu, a teraz w łóżku obok mnie leży ta mała cudowna istotka <3.

36dc
Okres mi się spóźnia... Zazwyczaj mam miedzy 31 a 34 dni cyklu...
W poniedziałek miałam robione RTG odcinka piersiowego, z powodu bólów łopatki, kręgosłupa. Na odcinek krzyżowy muszę odczekać.
W czwartek odebrałam płytkę z opisem.
Nie wygląda to dobrze. Zastanawiam się czemu mnie wszystkie te rzeczy spotykają.
We wtorek po 8 mam wizytę u lekarza, zobaczymy co powie... I co to dla mnie będzie znaczyć.
Od kilku dni mam też więcej śluzu lecz lekko żółtego ~ infekcja zapewne bądź to zapalenie, które będę miała leczone poprzez papilocare lecz @spóźnia się. Cykl miałam zapewne bezowulacyjny bo nie czułam jajników prawie w ogóle śluzu nie było, słabo jakoś i temu mi się przeciąga... Lecz mam plan w nadgonieniu cyklu kolejnego, aby nie przedluzalo się.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2019, 15:03

Wczoraj odebrałam przedostatni wynik immuno tym razem ANA wyszło dodatnie
P.ciała przeciwjądrowe (ANA) dodatni: 1:160 (+) jąderkowy
<1:160: ujemny
>1:160: dodatni

Ana robiłam 2 razy w 2017 i 2018 zawsze było ujemne.
Napewno przewlekłej choroby nie mam.
To jest coś nowego. ANA dodatnie wytwarza stan zapalny komórki atakują własne komórki.
I to się zgadza stąd NK u mnie na poziomie 25.

Wczoraj czytałam o tych Ana to są Stany skórne alergiczne.
I wszystko jasne. Czekam tylko na potwierdzenie teorii u immuno.
NK i Ana dodatnie mam on alergii na słońce.
Przecież w lipcu byłam w górach.
Od kijków złapałam alergii na dłoniach po raz pierwszy w życiu a dzień przed odjazdem do domu. Dostałam silnego stanu zapalnego palec wskazujący spuchł mi jak balon nie nie miałam leków. Robiłam tylko zimne oklady. Po 2 dniach byłam w domu wzięłam zirtec choć miałam steryd miałam go wziasc ale już nie chciałam.
3 tyg walczyłam z tą alergia na końcu z palców zaczęła mi skóra schodzić bo była strasznie wysuszona i nawilżalam ja kremem alergicznym zeszło.
Na długi weekend sierpniowy byłam żnow w górach. Znowu dostałam czerwonych łapek brałam leki ale jak na słoneczko wychodziłam znow były czerwone place. Znów leki alergiczne cały tydzień i krem po tygodniu było.ok.
Mniej więcej 26 sierpnia ogarnęłam alergię a 5 września robiłam badania immuno.
Pewnie do tego czasu przeciwciała się utrzymały. A NK zostały na wysokim poziomie. Bo organizm walczył z intruzem.
Do tego co znalazłam
Uczulenie na słońce powstaje na skutek nieprawidłowej odpowiedzi układu immunologicznego. Atakuje on własne komórki skóry, traktując je jak ciało obce.

Czekam jeszcze na wynik cytokin też będzie rozchwiany. Opowiem wszystko immuno ale czuję że to jest to.
Znalazłam intruza.
Czyli tak czy siak steryd mnie czeka.

Może któraś z was zna się na wyniku Ana ale chyba to niski poziom. Czyli za bardzo nie ma czym się martwić.

anemic Wielkie chcenie ... 21 lipca 2019, 20:10

D. Opiekę w pracy ma (gdzie dyzuruje tez nocki,weekendy). W firmie nie da rady- szczęśliwe życie prywaciarzy.
Dzisiaj tyra od rana :D Wlasnie usypiam Hanke, on zmywa gary, sciera stoliki ;)
Od jutra siostra wpada ze wsparciem, w czwartek przylatuje mama :D brat dzwonił,ze jutro wpadnie mi poporcjować szczęśliwe kroliki i jakbym cos potrzebowała to chętny.
6h czekania na sor, pani doktor powiedziała mi ze jestem niepoważna kp 11 msc dziecko i ze jestem matka polka...
Jak przestanie bolec to bede na urlopie :D
Furiatko, mam szyne po lokiec. Troche sie martwię bo jednak przy karmieniu troche macham ta reka, obym nie poruszała jakoś, ale w piątek rtg kontrolne.

28 dc 7 dpo

No i dobiegło końca moje zwolnienie lekarskie. Czemu tak szybko? Te 3 tygodnie mi tak śmignęły! Ten czas tak okropnie szybko leci. Dzisiaj zauważyłam, że odpadły mi strupki z ran, została tylko ta jedna z niezdjętym szwem, gdzie miałam dren. Nie ruszam tego bo się boję.
Dzisiaj planowo zrobiłam sobie badanie żelaza, progesteronu i estradiolu, żeby sprawdzić czy owulacja była. Żelazo badałam, ponieważ niestety, ale strasznie lecą mi włosy, już nie wiem co mam robić. Wynik jest w połowie normy, więc nie ma tragedii, wcześniej miałam 8 , a normy zaczynają się od 9, a teraz wynik 21, czyli nie tak źle, ale na to ile suplementowałam żelazo to chyba jednak za nisko, więc sobie chwilę pobiorę.... Estradiol na poziomie 203, więc wygląda na to, że owulacja byłam nie mam tylko wyniku który najbardziej mnie interesuje, czyli proga. Ehh, mogliby się szybciej uwijać, no chybaże nie ma wyniku, bo jest wysssooooki w ciul, no to ok, mogę poczekać. Zaczyna mnie łapać dziwny stres, że po co pojutrze będę sikała, jak i tak nic z tego znowu... no ale wiem, że siknę, ale ten jeden jedyny raz w 9 dpo, tylko dlatego, żeby się napatrzeć na biały test i zejść na ziemię, bo coś czuję, że trochę odleciałam z tymi moimi marzeniami o szczęśliwym cyklu. Wkurza mnie to, że wszystko chciałabym już teraz, skoro miałam lapraoskopię to mój pusty łeb uważa, że ciąża powinna pojawić się ooo tak już, od razu najlepiej! a to tak nie jest nawet u zdrowej pary, no chyba że mają mega szczęście i akurat przy pierwszym razie się uda. No ja jak widać takiej mocy nie posiadam. Brakuje mi cierppliwości dot ego wszystkiego. Stawiam sobie jakieś głupie cele, wyznaczam, że najdalej za miesiąc to napewno się uda, a guzik się uda. Pojęcie czasu i przyszłości mogłoby nie istnieć, człowiek byłby wtedy spokojnieszy, i o ile miałby mniej siwych włosów!

oo akurat dodali wyniki progesteronu ! no i super faza lutealna 17,40 , a dla fazy lutealnej norma 1,2 - 15,9 ng/ml, czyli owulka była i testowanie mnie czeka w niedziele... jutro muszę się zaopatrzyć w norda. Brrrr, na samą myśl o testowaniu mam ciarki.

Tradycyjnie wrzucam ostatnie uszytki, teraz u mnie na tapecie po sukienkach ozdoby i okrycia na głowę :) zakochałam się w turbanach ! Ahh... chciałoby się mieć córeczkę !

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/978bbd600438.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/b8d6160615c9.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/759d77f8a7cb.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d86a10e00193.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8a26f476f5f7.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/31581b631095.jpg

Anuśla Musisz dać życiu szansę 18 sierpnia 2019, 15:38

Odstawiłam leki, więc mogłam się napić. Byliśmy wczoraj na koncercie jazzowym i wyloilam 6 kieliszkow wódki. Potrzebne mi to było, dziś już mam lepszy humor. Tak jak oddalalam zawsze od siebie myśl o ivf, tak teraz ta myśl przynosi mi ukojenie. To aż 40% szans, że w tym roku będę mamą! W rodzinie prawie całe kuzynostwo zaciazone. Kuzyn czeka na druga córkę, drugi kuzyn na drugiego chlopca, a kuzynka na pierwsze dziecko, też chłopca. A ja będę miała parke, a co! Należy mi się po tych smutnych latach. Ogladam robienie zastrzykow na yt. Mało jest polskich filmików, może sama zaczne nagrywać? Oczywiscie twarzy nie pokażę. Mąż wczoraj zlapal mnie za brzuch. Pytam sie co robi, mówi, że sprawdza czy bede miała w co wbić zastrzyk. Hehe powiedzialam mu, że chyba jego bedziemy stymulowac, bo w jego brzuch to igła wejdzie jak w masło. Ja mam płaski brzuszek, będzie bida. Zastanawiam się nad wyborem kliniki. Czy jest jakiś aktualny ranking z 2019 lub 2018 roku? Znalazlam tylko z 2016, po programie rządowym.

Jutro rano USG i po nim test oksytocynowy😱 jak wyjdzie ok to za tydzień cięcie, a jeśli okaże się, że łożysko niewydolne, to jutro cesarka😱😱😱
Chyba wewnętrznie bardziej się denerwuję, niż jestem tego świadoma. Mózg mówi, z będzie ok, a serce wysiada.
Jutro 36+0, ale jestem pewna, że ciężka młodsza i tak z I USG prenatalnego też wychodzi - 35+2😑, więc mam nadzieję, że jednak okaże się że wszystko ok i jeszcze Maluszek będzie rósł w środku 🙏🙏🙏

Ja już po wizycie jest wszystko dobrze :) Dzidzia jest duża i starsza niż na suwaczku :) 7,52 cm. Serduszko mocno bije.
Maleństwo strasznie ruchliwe, podskakiwało sobie, jest takie ruchliwe,że ginek miał problem, żeby zmierzyć mu tętno bo uciekało. A na sam początek zasłoniło sobie twarz rączkami :)

Jestem taka szczęśliwa <3

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5ed9ca5c1998.jpg

Boże dziękuję Ci <3

gunia29 Już nie czekam na cud... 10 września 2019, 14:28

expect nothing and you will never be disappointed...

Już nie czekam na cud.... zmieniłam tytuł pamiętnika i motto przewodnie staran.
Nie czekam już na nic...im bardziej oczekuje tym bardziej nie przychodzi, jestem rozgoryczona i pełna poczucia , że ktoś postępuje ze mną niesprawiedliwie.
Co z tego , że mam technicznie możliwość zajścia w ciążę(tzn. mam organy rozrodcze, mam partnera itd), że taka jest idea małżeństwa i ogólnie tego świata, jak albo tracę ciążę albo nie mogę w nią zajść.
Co z tego , że to dziecko było by najbardziej kochane na całym świecie i naprawiło by wszystko co popsułam do tej pory, jak i tak w ciążę zajdzie 16 na imprezie nie wiedząc z kim, albo kobieta, która zrobi wszystko żeby poronić albo usunie ciążę.
Co z tego że zrobiłam miliony badań, wydałam mnóstwo kasy, jem w kółko tabletki biegam na monitoringi i prawie mieszkam u lekarza...
I w końcu co z tego że ryczę na widok małych dzieci, kobiet w ciąży,że przełączam kanał jeśli leci reklama z noworodkami, że tylko zazdroszczę innym..
Nic ciągle nic..
Co z tego,że moje małżeństwo balansuje na krawędzi?
To jedyne miejsce gdzie mogę napisać co tak naprawdę czuję

Już po wizycie. wszystko jest w jak najlepszym porządku Na usg jeszcze nic nie widać, ale Pani doktor żeby mnie uspokoić sprawdziła bolący jajnik :) jest tam duże ciałko i dlatego mnie straszy:) tsh zbadaja z dzisiejszej probki a jutro kortyzol i mocz ogólny i posiew z uwagi na ostatnie problemy z pęcherzem. "Bobka" szukamy za tydzień w środę, a za dwa serduszka ♡ teraz jestem w miare spokojna i po cichutku pozwalam się sobie cieszyć:) Choć tak naprawdę cały czas powstrzymuję łzy. Dalej jestem w ogromnym szoku i pełna strachu. Zaczyna dopiero to wszystko do mnie docierać. Po tak długim czasie, galopującej depresji, kolejnych załamaniach zdażył się ogromny Cud. Trzymajcie proszę kciuki by trwał jak najdłużej ♡
W piątek ostatni dzień przed urlopem. Oby to był urlop cudów :)
Mój mąż wybiegł znacznie do przodu i wysymulował datę przewidywanego porodu 31/03 - 01/04 i atwierdził, że jak Bobek urodzi się w prima aprilis to będzie to kwintesencją tego co nam się przytrafiło :D ja na razie nie pozwalam sobie tak daleko wybiegać. Powt9rzę po raz nty - Cudzie trwaj!

19 dc

Weekend leniwy...u teściowej, upłynął na rozmowach...na zabawie z siostrzenicą mojego męża. Ma 1,5 roku...ech...chciałabym, jak bardzo bym chciała... Jak zaczęliśmy starania o dziecko, od mojej znajomej usłyszałam " starania i cały jego okres to próba charakteru", wtedy sobie pomyślałam, że przecież ja znam tak dobrze moje ciało, że mój okres starań będzie trwał miesiąc. Ha! dobre sobie... Wtedy nie zrozumiałam sensu słów... Po 2 latach jest inaczej i mogę potwierdzić. To PRÓBA CHARAKTERU.

Co do owulacji i faktycznego jej braku to chyba zweryfikuje moją panią dr i w piątek bądź w poniedziałek zrobię wskaźnik progesteronu, bo gdzieś w odmętach internetu w artykule na ten temat przeczytałam, że mimo torbieli, owulacja mogła wystąpić, wszystko zależy od jej obrazu etc. Swoją drogą to też mam to do siebie, że lubię weryfikować, mieć wszystko pod kontrolą. Sprawdzać. Taka moja wada, jedna z licznych ;)

Dodatkowo czekam sobie na moje comiesięczne plamienia...no chyba , że luteina zdziała coś w tym kierunku. Zazwyczaj występują na jakieś 7-8 dni przed miesiączką. Może oprócz luteiny powinnam sobie niepokalanka pić? Też podobno dobrze reguluje gospodarkę i likwiduje plamienia. Hm, temat do przemyślenia.

Od kilku dni Młoda wstaje z kucek bez podparcia i macha rękami gadając coś po chińsku. Wytrzymuje od 5 do 15 sekund, po czym bezpiecznie (o dziwo) opada lub kuca z powrotem. Nie daje się prowadzić za rękę, bije. Chce sama. Ostatnio jak strong woman podnosiła mi rurę od odkurzacza i wstawała z nią, szczerząc zęby w uśmiechu pełnym radości.
A najpiękniejsze jest, kiedy wezmę ją w ramiona i słyszę "mama", przytula się do mnie. Po uprzednim buczeniu i jojczeniu - w 90% kiedy chcę coś zrobić w kuchni to buczy albo otwiera drzwi do spiżarki (muszę założyć wreszcie te blokady).

Co do posiłków to zrobię kiedyś o tym szerszy wpis oczami specjalistów. Ważne, aby posiłki były w miarę zbilansowane (ale nie chodzi o liczenie kalorii, bo takie wyliczenia byłyby bez sensu) a te wieczorne zawierały w składzie źródła tryptofanu (pomaga zasypiać).

Generalnie u nas pieczywo się przyjęło, Młoda ostatnio ma taki apetyt, że zjada 2-3 kromki co wg mnie stanowi trochę dużą porcję, ale trzeba się nacieszyć bo po roku prawdopodobnie to się zmieni. Kanapeczki kroję w wagoniki, smaruję np. masłem, a obok daję np.jajko/jajecznicę i zawsze warzywo, np. starty ogórek gruntowy (cały) lub pomidor (bez skórki). Albo dodatki takie jak twarożki, wędlinę dam pewnie jak wreszcie coś upiekę. Jak podrośnie to może dostanie okazjonalnie piratki z lidla (są bez konserwantów, mam zboczenie na punkcie tego by nie dawać malutkim dzieciom wędlin z dodatkiem azotanów - to z toksykologi na II roku studiów jeszcze mi zryło psychę). Dzisiaj z torby po zakupach wyciągała mi pomidory, wzięła jednego i mówiła "mniam".
Wczoraj w spożywczaku zrobiła mi trochę wstyd, bo jak wychodziłyśmy do sklepu weszło kilku osiedlowych alkoholików, jeden bardzo brudny, Młoda spojrzała na niego i powiedziałą "bee"

Rano, żeby w spokoju zjeść robię jej owsiankę na gęsto, ze startym jabłkiem i do tego masło albo zmielony słonecznik. I bardzo to lubi.
Powoli uczę jedzenia łyżeczką, tzn nakładam a ona pokracznie wkłada do buzi, po czym odrzuca pustą łyżeczkę/widelczyk i chce jeść rękami.

Jeżyku, w skrócie kupując produkty dla dzieci najlepiej kierować się prostotą - jak najmniej przetworzone rzeczy.
Np. jogurt naturalny najlepiej bez mleka w proszku i tu masz bakoma bio, bakoma ta rzadka 1,5% tłuszczu i... pilos z Lidla. Zamiast bielucha też spoko są serki homogenizowane naturalne z Lidla. Smakowe to niestety w 99% zło. W Lidlu mają tam też fajny jogurt kokosowy, chociaż to bardziej dla alergików.
Generalnie takie małe dzieci nie powinny jeść więcej niż 13,5 g cukrów prostych na dobę i prawda jest taka, że owoce załatwiają sprawę. To jest mniej niż 3 łyżeczki cukru.

Ze spaniem są takie akcje, że szaleje do 22, zwłaszcza gdy męża nie ma w domu, bo wraca późno, przytula się do niego i dopiero idzie spać. Tęskni.
W nocy z reguły budzi się raz, aby pojeść/przytulić się do cycusia, a potem je nad ranem ( u nas w łóżku oczywiście, zmieniając pozycję pod każdym kątem).. Śpi do 8, na ogół. Raz mąż zamarzył, że wyśpi się w sobotę to wstała o 5:40, wsadziła mu palec do oka i mówiła tata.

A poza tym.
Mam straszny sajgon w głowie. Życie pisze różnie, nieprzewidywalne scenariusze.
Na piątek mamy zamówioną imprezę urodzinową w lokalu, i tego samego dnia wypada pogrzeb z rodziny - samobójstwo. Oszczędzę szczegółów.

Magic Niemożliwe 21 lipca 2019, 22:34

Nelcio za 2 dni bedzie miał 13 miesięcy. Jest ostatnio mega uciążliwy i płaczliwy. póki co ma 8 zębów czyli bez zmian. Nie wiem co sie dzieje z resztą :/ ładnie już się uszczał i już myślałam,że pójdzie na roczek,ale sie przewrócił i się zniechęcił. Teraz zaczął znowu się puszczać,w domu już robi dystans około 1.5m sam. Urodziny sie udały,robiliśmy na ogródku. Jak ja się cieszę,że dzieci mam z ciepłych dni. Te imprezy na 20osób robić w domu, chyba by mi się nie chciało. a tak? wszelkie atrakcje na ogrodzie dla dzieci. Tort przepyszny,prezentów dostał kilka,ale serio już nie wiemy co kupować :D Nie piję już dużo mleka raczej na noc z kaszką. Jest malutki, nosi ubranka na 74 częściej już 80. Nóżki też na tyci :)
A co do starszaków?Najstrasza nie chodzi do przedszkola alw już żałuję swojej decyzji o pozostawieniu jej w domu, Oliś ma aktualnie przerwę techniczną w żłobku ale wraca na 5 dni i jedziemy na wakacje. Jedziemy na 11 dni wracamy i zaraz jego urodziny 3. I potem tylko 2 tyg i wrzesień.
Z naszą działką powoli sie rusza. Mamy już warunki przyłącza prądu, mamy mapkę z sączkami. W tym tygodniu jade załatwiać resztę. W sobote byliśmy i kosiliśmy trawę.
Marzy mi się już tam mieszkać....ale daleka droga do tego....

Krycha Potrzeba pisania 9 sierpnia 2019, 11:20

Jest okres. Boli i to bardzo, czyli jak zwykle. Lekarze ze szpitala stwierdzili, ze takie bole nie sa normalne (serio?! 🙉) i gdyby nie starania o dziecko, zablokowaliby je hormonalnie. Za taka terapie dziekuje pieknie. Nie chodzi o dziecko, raczej o menopauze. Nie chce jej na sile odsuwac w czasie, jak ma byc, niech przyjdzie sobie sama naturalnie, a nie po chemii. W sumie to moglaby sie pospieszyc. Te comiesieczne bole unieruchamiajace mnie w lozku na caly dzien utrudniaja normalne funkcjonowanie. I tak chwala Najwyzszemu, ze najgorsze wypada dzis, kiedy mam jeszcze wolne, ale ile dni gryzlam w pracy rece z bolu, wie tylko On i ja. W ogole ma chyba znowu ochote testowac moja cierpliwosc, bo bawi sie w kolejne plagi. Ha, jeszcze zyje, jeszcze sie trzymam i ani mysle Cie przeklinac. Odpusc mi juz Boze, przeciez wiesz, ze nic mnie od Ciebie nie odsunie.

Tego samego dnia wieczorem:

Jestem tak umeczona calodniowym bolem, ze az mi niedobrze. Plusem tej sytuacji, czyli cyklu (rzekomo bezowulacyjnego) po torbieli, jest zachowanie mojego starego. Chodzi na paluszkach i bez mrugniecia okiem wykonuje najbardziej wydumane polecenia, typu: "Mam ochote na ciasteczka maslane" lub: "Kolo szkoly rosna sloneczniki, wez nozyk i utnij kilka". Nawet pies dzis wyjatkowo grzeczny, unika konfrontacji z cierpiaca pania i wiekszosc dnia przespal mi w nogach. Dla rownowagi sa minusy. Tu bryluje moja mama. Moj pobyt w szpitalu zbiegl sie z pobytem taty w szpitalu. Jednak u niego to dluzsza i bardziej skomplikowana choroba. Oprocz mamy tate w szpitalu odwiedza jego siostra, kobieta dosc specyficzna w mowie i czynie. Grzeszy glownie slowem, zdania jakie wypowiada na glos w najlepszym wypadku rania adresata do glebi, w gorszym jad rozlewa sie wkolo jak zaraza. Cioteczka znow nieopatrznie otworzyla usta, wywolujac u mojej mamy spazmy placzu. Martwi mnie to, gdyz mama do tego stopnia przezyla ten ostatni atak, ze kompletnie nie pamieta nic z wczorajszej rozmowy ze mna! A wszystko to dzieje sie w Polsce, 1100 km ode mnie. Dopiero co stamtad wrocilam, po weekendzie praca, inaczej jak przez telefon nie pomoge, a i tak mama na drugi dzien nie pamieta rozmowy. Wysylalam ja do psychologa, bezskutecznie. Jak sie wali, to wszystko po kolei, doslownie. Armagedon.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2019, 21:57

mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 4 lutego 2016, 16:46

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/254f4d30189f.jpg
Leon <3

15 DC

To miałby piękny urlop. Przyjechaliśmy do Karpacza we wtorek i wieczorem dostałam bolą zęba kolejnego dnia szukaliśmy stomatologa. Super że się znalazł.
Wczoraj mój nadwyrężył nogę i dziś siedzimy w domku. Bo chodzić nie może ehhhh Lech to pech.
A ja sobie myślę nad skróceniem urlopu bo przecież po co mam bezczynnie w domu siedzieć jak mogę iść do pracy a wolne wybrać kiedy indziej.
Mieliśmy jechać nad morze ale po co jak mój ledwo żyje. Niech sobie odpoczywa sam.
Bo mi się leżąc całymi dniami nie chce.

I tak dowiedziałam się że krzywa cukrowa insulinowa wyszła źle więc będę brać leki. Do tego wyszła mi mutacja w genie mtfhr. Super tylko się cieszyć. Czekam na wyniki ANA i robię kolejne.

Jednak widzę że ciąża nie jest mi dana.

Już lepiej być nie może.


Nawet nie wiem kiedy miałam owulację. Nic mnie w tym cyklu nie bolało a przecież miałam stymulację.chyba już leki na mnie nie działają. O boli 0 niczego ehhhhh
A może pęcherzyki nie popękały i dlatego. Nie mam monitoringu nie wiem nic.
Ale mam dość naprawdę mam dość tego wszystkiego.
Najchętniej bym to wszystko rzuciła nie mam sił na nic.
Może życie to jeden wielki niewypał.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2017, 11:20

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)