3cs 15dc
Tym razem piszę z domu, z mojej ukochanej sofy, na której z resztą spędziłam większość tego tygodnia... Ten tydzień naprawdę był leniwy. Maraton przed telewizorem jest dla mnie świetną ucieczką od życia.
Troszeczkę robię sobie wyrzuty, że marnuję czas na,, odmużdżacze'', ale w tym momencie poprostu tego potrzebuję i tyle. Dzisiejszy dzień był całkiem miły, mąż zgonił mnie z kanapy i poszliśmy na rowery. Dwie godzinki jazdy po cudownych hamburskich parkach i obiad na mieście zaliczone. Dobrze, że wykorzystaliśmy pierwszą połowę dnia, bo teraz leje deszcz. Oczywiście nie narzekam bo cudownie mi przed telewizorem z lampką wina w dłoni...
Ogólnie czuję się dobrze, poprostu baaardzo leniwie.
Co do aktualnego cyklu, to narazie owulaki negatywne. Z tego co zaobserwowałem mam owulację dopiero po 20 dniu cyklu, tak więc jeszcze czas. Poza tym nie wiem czemu ale jakby z góry jestem pewna, że znowu nic nie wyjdzie... Mam wrażenie, że napewno prędzej czy później okaże się, że mam problemy hormonalne i to uniemożliwia mi zajście w ciąże. Od młodych lat mam problemy z trądzikiem i tłustą cerę, oczywiście gdy zaczynam to analizować, to w głowie rodzą się wizje- nadmiar testosteronu, późna owulacja I w ogóle masa najróżniejszych problemów 😕. W dodatku przypominają mi się te słowa ginekologa sprzed kilku lat...,, musi Pani brać pigułki a potem odrazu się starać bo inaczej będzie problem''..
Ja poprostu już wiem, że coś jest nie tak... Czuję to.

Gula Misja „bobas” ;) 20 lipca 2019, 23:34

Wciąż tu jestem... a to oznacza tylko jedno - ciąży brak.
Nie umiem się z tym pogodzić, nie umiem o tym nie myśleć, straszne to jest. Bliska koleżanka jest w kolejnej ciąży, a ja ryczę po kątach tak, żeby nikt nie widział i nie umiem sobie z tym poradzić :(

2dc
Ostrzegali mnie, ze po laparoskopii @ moze byc bardziej bolesny, ale nie sadzilam, ze bedzie tak ciezko ostatniej nocy. Nie spalam do 3 nad ranem, masa tabletek termoform, maz na kanapie, zebym miala wygodnie. Dzisiaj jest juz troche lepiej i mam nadzieje, ze do poniedzialku wszystko przejdzie.
Staram sie jak najbardziej odganiac mysli od owulacji i wszystkiego z tym zwiazany,.....ale moja podswiadomosc nie daje za wygrana. Moja kochana mama wciaz mi powtarza, czuje ze ten rok bedzie szczesliwy dla Was i wiem, ze chce mnie tylko powdtrzymac na duchu, a ja w glebi sobie tak mysle .....jak ja bardzo bym chciala Jej powiedziec, ze zostanie babcia. We mnie jedyna nadzieje, bo moja siostra nie chce miec dzieci!
Tak jak czytam tutaj te pamietniki to bardzo oniesmiela mnie wasza wiedza o badaniach i wynikach. Ja tak naprawde nie wiem nic, poza tym co lekarze mi powiedzili, ze wyniki sa dobre. Zaczynam sie zastanawiac czy powinnam im wierzyc?!

anemic Wielkie chcenie ... 21 lipca 2019, 10:21

Dziekuje Dziewczyny :*

Wczoraj wywróciłam sie, walac reka o podłogę. Po 6h na sie okazało sie ze zlamana...Teraz dopiero zacznie sie survival...

NIEDZIELA
Był moment, kiedy myślałam, że przegapiliśmy owulację. Bo śluz był, dużo, nagle zanikł, testy LH ujemne cały czas, był moment że była troche bardziej widoczna kreska na teście, a potem biel biel biel. Już oczywiście czarna rozpacz, że zmarnowałam szansę, a mamy ich tylko 3! I przez moją głupotę (bo nie mialam siły na serduszka) straciliśmy jedną z niewielu szans na dziecko i dół na maxa... nawet bałam się cokolwiek powiedzieć mężowi bo byłby zły... ale na szczęście nie! :) los się do mnie uśmiechnął i wczoraj śluz wrócił razem z drugą, bardzo wyraźną kreseczką na teście LH. Co za ulga... jednak jestem przed owulacją :) także działamy działamy :)
Zauważyłam natomiast ciekawe zjawisko. I zastanawiam się czy to wynik brania Metforminy, czy to wynik diety i ćwiczeń mojego męża (aczkolwiek to jest świeża sprawa i nie sądzę, żeby w ciągu miesiąca plemniki się tak zreorganizowały), ale... po seksie nic ze mnie nie wypływa. W sensie wcześniej po każdym stostunku miałam wrażenie, że wszystkie plemniki ze mnie dosłownie wypływają i się czasem zastanawialiśmy czy coś tam w ogóle zostało w środku... a teraz nie ma tego efektu. Mało co ze mnie wypłynie, aż za pierwszym razem się zastanawiałam czy mąż w ogóle doszedł czy mnie nie okłamał :P ale sprawdzałam to kilka razy i za każdym razem te plemniki zostają w środku. Czyżby działanie metforminy??? Nic innego takiego nie biorę. Castagnusa już brałam wcześniej kiedyś i nie było takiego efektu. Mam nadzieję, że to jest dobry znak :)

13 tydzień
Do terminu z OM 197 dni
Do terminu z USG 187 dni

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ab126cafd686.jpg

niestety słabe usg, musimy czekać do marca :/
ale ładne piąstki widać :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2016, 21:25

Co za pech. Objadalam się gorzka czekoladą która dostałam na walentynki i wyciągałam ząbka. Super właśnie straciłam 7 niestety padła cała i pierwszego ząbka stracę nie licząc 8-semek. Chyba czas odkładać kasę na protezę. Bo mi masakrycznie żeby lecą, mam to genetycznie po mamie. Ona straciła wszystkie zęby w ciągu tygodnia po 40.

Pinka. Piąty transfer 13 września 2019, 10:32

28dc ??

Nie wiem jak mam liczyc ten cykl. Wczoraj mialam jednorazowe, ranne plamienie i caly dzien nic. Myslalam, ze dzisiaj rano mnie zaleje i bede to liczyc jako 1dc a tymczasem jakies lekkie brudzenie. Jest to wazne bo od 3 dc mam brac estrofem do transferu i teraz psikus.

Kupilam ciacho, zrobilam kawke i sie delektuje. Chyba wypucuje lodowke, bo prosi sie o to. W poniedzialek wracam do pracy, takze male porzadki sie przydadza :).

Aaa no i wydalam dzisiaj lekką reką 400zl na badania hiv, rozyczki itd.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2019, 10:42

Furiatka Third time is a charme 21 lipca 2019, 10:11

Emilka obróciła się wczoraj po raz pierwszy sama na brzuch. Jeszcze jej to trochę koślawo wychodzi, bo nie wie, co robić z rączkami, ale walczy dzielnie. Słodziak. 15 minut na macie i potem od razu 45 min. drzemki. Chwilo trwaj :D.
Wczoraj minął też równo rok od szczęśliwego transferu. Zleciało. Rozczuliło mnie dzisiaj rano, jak sobie pomyślałam, jak przeżywałam wszystko rok temu, a teraz w łóżku obok mnie leży ta mała cudowna istotka <3.

36dc
Okres mi się spóźnia... Zazwyczaj mam miedzy 31 a 34 dni cyklu...
W poniedziałek miałam robione RTG odcinka piersiowego, z powodu bólów łopatki, kręgosłupa. Na odcinek krzyżowy muszę odczekać.
W czwartek odebrałam płytkę z opisem.
Nie wygląda to dobrze. Zastanawiam się czemu mnie wszystkie te rzeczy spotykają.
We wtorek po 8 mam wizytę u lekarza, zobaczymy co powie... I co to dla mnie będzie znaczyć.
Od kilku dni mam też więcej śluzu lecz lekko żółtego ~ infekcja zapewne bądź to zapalenie, które będę miała leczone poprzez papilocare lecz @spóźnia się. Cykl miałam zapewne bezowulacyjny bo nie czułam jajników prawie w ogóle śluzu nie było, słabo jakoś i temu mi się przeciąga... Lecz mam plan w nadgonieniu cyklu kolejnego, aby nie przedluzalo się.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2019, 15:03

Wczoraj odebrałam przedostatni wynik immuno tym razem ANA wyszło dodatnie
P.ciała przeciwjądrowe (ANA) dodatni: 1:160 (+) jąderkowy
<1:160: ujemny
>1:160: dodatni

Ana robiłam 2 razy w 2017 i 2018 zawsze było ujemne.
Napewno przewlekłej choroby nie mam.
To jest coś nowego. ANA dodatnie wytwarza stan zapalny komórki atakują własne komórki.
I to się zgadza stąd NK u mnie na poziomie 25.

Wczoraj czytałam o tych Ana to są Stany skórne alergiczne.
I wszystko jasne. Czekam tylko na potwierdzenie teorii u immuno.
NK i Ana dodatnie mam on alergii na słońce.
Przecież w lipcu byłam w górach.
Od kijków złapałam alergii na dłoniach po raz pierwszy w życiu a dzień przed odjazdem do domu. Dostałam silnego stanu zapalnego palec wskazujący spuchł mi jak balon nie nie miałam leków. Robiłam tylko zimne oklady. Po 2 dniach byłam w domu wzięłam zirtec choć miałam steryd miałam go wziasc ale już nie chciałam.
3 tyg walczyłam z tą alergia na końcu z palców zaczęła mi skóra schodzić bo była strasznie wysuszona i nawilżalam ja kremem alergicznym zeszło.
Na długi weekend sierpniowy byłam żnow w górach. Znowu dostałam czerwonych łapek brałam leki ale jak na słoneczko wychodziłam znow były czerwone place. Znów leki alergiczne cały tydzień i krem po tygodniu było.ok.
Mniej więcej 26 sierpnia ogarnęłam alergię a 5 września robiłam badania immuno.
Pewnie do tego czasu przeciwciała się utrzymały. A NK zostały na wysokim poziomie. Bo organizm walczył z intruzem.
Do tego co znalazłam
Uczulenie na słońce powstaje na skutek nieprawidłowej odpowiedzi układu immunologicznego. Atakuje on własne komórki skóry, traktując je jak ciało obce.

Czekam jeszcze na wynik cytokin też będzie rozchwiany. Opowiem wszystko immuno ale czuję że to jest to.
Znalazłam intruza.
Czyli tak czy siak steryd mnie czeka.

Może któraś z was zna się na wyniku Ana ale chyba to niski poziom. Czyli za bardzo nie ma czym się martwić.

anemic Wielkie chcenie ... 21 lipca 2019, 20:10

D. Opiekę w pracy ma (gdzie dyzuruje tez nocki,weekendy). W firmie nie da rady- szczęśliwe życie prywaciarzy.
Dzisiaj tyra od rana :D Wlasnie usypiam Hanke, on zmywa gary, sciera stoliki ;)
Od jutra siostra wpada ze wsparciem, w czwartek przylatuje mama :D brat dzwonił,ze jutro wpadnie mi poporcjować szczęśliwe kroliki i jakbym cos potrzebowała to chętny.
6h czekania na sor, pani doktor powiedziała mi ze jestem niepoważna kp 11 msc dziecko i ze jestem matka polka...
Jak przestanie bolec to bede na urlopie :D
Furiatko, mam szyne po lokiec. Troche sie martwię bo jednak przy karmieniu troche macham ta reka, obym nie poruszała jakoś, ale w piątek rtg kontrolne.

28 dc 7 dpo

No i dobiegło końca moje zwolnienie lekarskie. Czemu tak szybko? Te 3 tygodnie mi tak śmignęły! Ten czas tak okropnie szybko leci. Dzisiaj zauważyłam, że odpadły mi strupki z ran, została tylko ta jedna z niezdjętym szwem, gdzie miałam dren. Nie ruszam tego bo się boję.
Dzisiaj planowo zrobiłam sobie badanie żelaza, progesteronu i estradiolu, żeby sprawdzić czy owulacja była. Żelazo badałam, ponieważ niestety, ale strasznie lecą mi włosy, już nie wiem co mam robić. Wynik jest w połowie normy, więc nie ma tragedii, wcześniej miałam 8 , a normy zaczynają się od 9, a teraz wynik 21, czyli nie tak źle, ale na to ile suplementowałam żelazo to chyba jednak za nisko, więc sobie chwilę pobiorę.... Estradiol na poziomie 203, więc wygląda na to, że owulacja byłam nie mam tylko wyniku który najbardziej mnie interesuje, czyli proga. Ehh, mogliby się szybciej uwijać, no chybaże nie ma wyniku, bo jest wysssooooki w ciul, no to ok, mogę poczekać. Zaczyna mnie łapać dziwny stres, że po co pojutrze będę sikała, jak i tak nic z tego znowu... no ale wiem, że siknę, ale ten jeden jedyny raz w 9 dpo, tylko dlatego, żeby się napatrzeć na biały test i zejść na ziemię, bo coś czuję, że trochę odleciałam z tymi moimi marzeniami o szczęśliwym cyklu. Wkurza mnie to, że wszystko chciałabym już teraz, skoro miałam lapraoskopię to mój pusty łeb uważa, że ciąża powinna pojawić się ooo tak już, od razu najlepiej! a to tak nie jest nawet u zdrowej pary, no chyba że mają mega szczęście i akurat przy pierwszym razie się uda. No ja jak widać takiej mocy nie posiadam. Brakuje mi cierppliwości dot ego wszystkiego. Stawiam sobie jakieś głupie cele, wyznaczam, że najdalej za miesiąc to napewno się uda, a guzik się uda. Pojęcie czasu i przyszłości mogłoby nie istnieć, człowiek byłby wtedy spokojnieszy, i o ile miałby mniej siwych włosów!

oo akurat dodali wyniki progesteronu ! no i super faza lutealna 17,40 , a dla fazy lutealnej norma 1,2 - 15,9 ng/ml, czyli owulka była i testowanie mnie czeka w niedziele... jutro muszę się zaopatrzyć w norda. Brrrr, na samą myśl o testowaniu mam ciarki.

Tradycyjnie wrzucam ostatnie uszytki, teraz u mnie na tapecie po sukienkach ozdoby i okrycia na głowę :) zakochałam się w turbanach ! Ahh... chciałoby się mieć córeczkę !

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/978bbd600438.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/b8d6160615c9.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/759d77f8a7cb.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d86a10e00193.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8a26f476f5f7.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/31581b631095.jpg

Anuśla Musisz dać życiu szansę 18 sierpnia 2019, 15:38

Odstawiłam leki, więc mogłam się napić. Byliśmy wczoraj na koncercie jazzowym i wyloilam 6 kieliszkow wódki. Potrzebne mi to było, dziś już mam lepszy humor. Tak jak oddalalam zawsze od siebie myśl o ivf, tak teraz ta myśl przynosi mi ukojenie. To aż 40% szans, że w tym roku będę mamą! W rodzinie prawie całe kuzynostwo zaciazone. Kuzyn czeka na druga córkę, drugi kuzyn na drugiego chlopca, a kuzynka na pierwsze dziecko, też chłopca. A ja będę miała parke, a co! Należy mi się po tych smutnych latach. Ogladam robienie zastrzykow na yt. Mało jest polskich filmików, może sama zaczne nagrywać? Oczywiscie twarzy nie pokażę. Mąż wczoraj zlapal mnie za brzuch. Pytam sie co robi, mówi, że sprawdza czy bede miała w co wbić zastrzyk. Hehe powiedzialam mu, że chyba jego bedziemy stymulowac, bo w jego brzuch to igła wejdzie jak w masło. Ja mam płaski brzuszek, będzie bida. Zastanawiam się nad wyborem kliniki. Czy jest jakiś aktualny ranking z 2019 lub 2018 roku? Znalazlam tylko z 2016, po programie rządowym.

Jutro rano USG i po nim test oksytocynowy😱 jak wyjdzie ok to za tydzień cięcie, a jeśli okaże się, że łożysko niewydolne, to jutro cesarka😱😱😱
Chyba wewnętrznie bardziej się denerwuję, niż jestem tego świadoma. Mózg mówi, z będzie ok, a serce wysiada.
Jutro 36+0, ale jestem pewna, że ciężka młodsza i tak z I USG prenatalnego też wychodzi - 35+2😑, więc mam nadzieję, że jednak okaże się że wszystko ok i jeszcze Maluszek będzie rósł w środku 🙏🙏🙏

Ja już po wizycie jest wszystko dobrze :) Dzidzia jest duża i starsza niż na suwaczku :) 7,52 cm. Serduszko mocno bije.
Maleństwo strasznie ruchliwe, podskakiwało sobie, jest takie ruchliwe,że ginek miał problem, żeby zmierzyć mu tętno bo uciekało. A na sam początek zasłoniło sobie twarz rączkami :)

Jestem taka szczęśliwa <3

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5ed9ca5c1998.jpg

Boże dziękuję Ci <3

gunia29 Już nie czekam na cud... 10 września 2019, 14:28

expect nothing and you will never be disappointed...

Już nie czekam na cud.... zmieniłam tytuł pamiętnika i motto przewodnie staran.
Nie czekam już na nic...im bardziej oczekuje tym bardziej nie przychodzi, jestem rozgoryczona i pełna poczucia , że ktoś postępuje ze mną niesprawiedliwie.
Co z tego , że mam technicznie możliwość zajścia w ciążę(tzn. mam organy rozrodcze, mam partnera itd), że taka jest idea małżeństwa i ogólnie tego świata, jak albo tracę ciążę albo nie mogę w nią zajść.
Co z tego , że to dziecko było by najbardziej kochane na całym świecie i naprawiło by wszystko co popsułam do tej pory, jak i tak w ciążę zajdzie 16 na imprezie nie wiedząc z kim, albo kobieta, która zrobi wszystko żeby poronić albo usunie ciążę.
Co z tego że zrobiłam miliony badań, wydałam mnóstwo kasy, jem w kółko tabletki biegam na monitoringi i prawie mieszkam u lekarza...
I w końcu co z tego że ryczę na widok małych dzieci, kobiet w ciąży,że przełączam kanał jeśli leci reklama z noworodkami, że tylko zazdroszczę innym..
Nic ciągle nic..
Co z tego,że moje małżeństwo balansuje na krawędzi?
To jedyne miejsce gdzie mogę napisać co tak naprawdę czuję

Już po wizycie. wszystko jest w jak najlepszym porządku Na usg jeszcze nic nie widać, ale Pani doktor żeby mnie uspokoić sprawdziła bolący jajnik :) jest tam duże ciałko i dlatego mnie straszy:) tsh zbadaja z dzisiejszej probki a jutro kortyzol i mocz ogólny i posiew z uwagi na ostatnie problemy z pęcherzem. "Bobka" szukamy za tydzień w środę, a za dwa serduszka ♡ teraz jestem w miare spokojna i po cichutku pozwalam się sobie cieszyć:) Choć tak naprawdę cały czas powstrzymuję łzy. Dalej jestem w ogromnym szoku i pełna strachu. Zaczyna dopiero to wszystko do mnie docierać. Po tak długim czasie, galopującej depresji, kolejnych załamaniach zdażył się ogromny Cud. Trzymajcie proszę kciuki by trwał jak najdłużej ♡
W piątek ostatni dzień przed urlopem. Oby to był urlop cudów :)
Mój mąż wybiegł znacznie do przodu i wysymulował datę przewidywanego porodu 31/03 - 01/04 i atwierdził, że jak Bobek urodzi się w prima aprilis to będzie to kwintesencją tego co nam się przytrafiło :D ja na razie nie pozwalam sobie tak daleko wybiegać. Powt9rzę po raz nty - Cudzie trwaj!

19 dc

Weekend leniwy...u teściowej, upłynął na rozmowach...na zabawie z siostrzenicą mojego męża. Ma 1,5 roku...ech...chciałabym, jak bardzo bym chciała... Jak zaczęliśmy starania o dziecko, od mojej znajomej usłyszałam " starania i cały jego okres to próba charakteru", wtedy sobie pomyślałam, że przecież ja znam tak dobrze moje ciało, że mój okres starań będzie trwał miesiąc. Ha! dobre sobie... Wtedy nie zrozumiałam sensu słów... Po 2 latach jest inaczej i mogę potwierdzić. To PRÓBA CHARAKTERU.

Co do owulacji i faktycznego jej braku to chyba zweryfikuje moją panią dr i w piątek bądź w poniedziałek zrobię wskaźnik progesteronu, bo gdzieś w odmętach internetu w artykule na ten temat przeczytałam, że mimo torbieli, owulacja mogła wystąpić, wszystko zależy od jej obrazu etc. Swoją drogą to też mam to do siebie, że lubię weryfikować, mieć wszystko pod kontrolą. Sprawdzać. Taka moja wada, jedna z licznych ;)

Dodatkowo czekam sobie na moje comiesięczne plamienia...no chyba , że luteina zdziała coś w tym kierunku. Zazwyczaj występują na jakieś 7-8 dni przed miesiączką. Może oprócz luteiny powinnam sobie niepokalanka pić? Też podobno dobrze reguluje gospodarkę i likwiduje plamienia. Hm, temat do przemyślenia.

Od kilku dni Młoda wstaje z kucek bez podparcia i macha rękami gadając coś po chińsku. Wytrzymuje od 5 do 15 sekund, po czym bezpiecznie (o dziwo) opada lub kuca z powrotem. Nie daje się prowadzić za rękę, bije. Chce sama. Ostatnio jak strong woman podnosiła mi rurę od odkurzacza i wstawała z nią, szczerząc zęby w uśmiechu pełnym radości.
A najpiękniejsze jest, kiedy wezmę ją w ramiona i słyszę "mama", przytula się do mnie. Po uprzednim buczeniu i jojczeniu - w 90% kiedy chcę coś zrobić w kuchni to buczy albo otwiera drzwi do spiżarki (muszę założyć wreszcie te blokady).

Co do posiłków to zrobię kiedyś o tym szerszy wpis oczami specjalistów. Ważne, aby posiłki były w miarę zbilansowane (ale nie chodzi o liczenie kalorii, bo takie wyliczenia byłyby bez sensu) a te wieczorne zawierały w składzie źródła tryptofanu (pomaga zasypiać).

Generalnie u nas pieczywo się przyjęło, Młoda ostatnio ma taki apetyt, że zjada 2-3 kromki co wg mnie stanowi trochę dużą porcję, ale trzeba się nacieszyć bo po roku prawdopodobnie to się zmieni. Kanapeczki kroję w wagoniki, smaruję np. masłem, a obok daję np.jajko/jajecznicę i zawsze warzywo, np. starty ogórek gruntowy (cały) lub pomidor (bez skórki). Albo dodatki takie jak twarożki, wędlinę dam pewnie jak wreszcie coś upiekę. Jak podrośnie to może dostanie okazjonalnie piratki z lidla (są bez konserwantów, mam zboczenie na punkcie tego by nie dawać malutkim dzieciom wędlin z dodatkiem azotanów - to z toksykologi na II roku studiów jeszcze mi zryło psychę). Dzisiaj z torby po zakupach wyciągała mi pomidory, wzięła jednego i mówiła "mniam".
Wczoraj w spożywczaku zrobiła mi trochę wstyd, bo jak wychodziłyśmy do sklepu weszło kilku osiedlowych alkoholików, jeden bardzo brudny, Młoda spojrzała na niego i powiedziałą "bee"

Rano, żeby w spokoju zjeść robię jej owsiankę na gęsto, ze startym jabłkiem i do tego masło albo zmielony słonecznik. I bardzo to lubi.
Powoli uczę jedzenia łyżeczką, tzn nakładam a ona pokracznie wkłada do buzi, po czym odrzuca pustą łyżeczkę/widelczyk i chce jeść rękami.

Jeżyku, w skrócie kupując produkty dla dzieci najlepiej kierować się prostotą - jak najmniej przetworzone rzeczy.
Np. jogurt naturalny najlepiej bez mleka w proszku i tu masz bakoma bio, bakoma ta rzadka 1,5% tłuszczu i... pilos z Lidla. Zamiast bielucha też spoko są serki homogenizowane naturalne z Lidla. Smakowe to niestety w 99% zło. W Lidlu mają tam też fajny jogurt kokosowy, chociaż to bardziej dla alergików.
Generalnie takie małe dzieci nie powinny jeść więcej niż 13,5 g cukrów prostych na dobę i prawda jest taka, że owoce załatwiają sprawę. To jest mniej niż 3 łyżeczki cukru.

Ze spaniem są takie akcje, że szaleje do 22, zwłaszcza gdy męża nie ma w domu, bo wraca późno, przytula się do niego i dopiero idzie spać. Tęskni.
W nocy z reguły budzi się raz, aby pojeść/przytulić się do cycusia, a potem je nad ranem ( u nas w łóżku oczywiście, zmieniając pozycję pod każdym kątem).. Śpi do 8, na ogół. Raz mąż zamarzył, że wyśpi się w sobotę to wstała o 5:40, wsadziła mu palec do oka i mówiła tata.

A poza tym.
Mam straszny sajgon w głowie. Życie pisze różnie, nieprzewidywalne scenariusze.
Na piątek mamy zamówioną imprezę urodzinową w lokalu, i tego samego dnia wypada pogrzeb z rodziny - samobójstwo. Oszczędzę szczegółów.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)