"O Jezu, Boże wiekuisty, dziękuję Ci za niezliczone łaski i dobrodziejstwa Twoje. Niech każde uderzenie serca mojego będzie nowym hymnem dziękczynienia ku Tobie, Boże. Każda kropla krwi mojej niech krąży dla Ciebie, Panie; dusza moja - to jeden hymn uwielbienia miłosierdzia Twego. Kocham Cię, Boże, dla Ciebie samego (Dz. 1794)."
Panie Jezu, z całego serca dziękuje Ci za dar, który nosze pod sercem. Każdego dnia moje ciało jest naczyniem nowego życia, które od Ciebie otrzymałam. Dziękuje Ci za cały ten piękny, acz nie prosty czas. Oddaje Ci się cała ze wszystkimi lękami i całą moją wdzięcznością! Prowadź nas Panie.
Dusza moja Chwali Pana....
Ps. Za dwa dni zaczynam 3 trymestr:) ostania prosta... Lileczka już nie możemy się Ciebie doczekać 









Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2016, 23:09
4 dc, czyli wszystko idzie zgodnie z bardzo wstępnym planem, że 12 sierpnia wizyta kontrolna, a 16 sierpnia transfer.
Muszę z siebie wyrzucić mnóstwo wczorajszego żalu i rozgoryczenia, tylko w około 10% związanego ze staraniami. Drugi powód opisania tego - konieczność zapamiętania płynących z tej sytuacji wniosków na trochę dłużej niż tydzień.
Okres między punkcją a transferem postanowiłam wykorzystać na pożegnanie się ze sportem. W sierpniu zachodzę przecież w ciążę, więc nie będę mogła uprawiać wspinaczki, stać na głowie na jodze, no ogólnie coś tam zamierzam uprawiać, ale nie w takim natężeniu , no i nie wszystko będzie wolno. W związku z tym wczoraj pojechaliśmy na 1 dzień w skały. Moja kumpelka była tam od piątku i planowała zostać do niedzieli. Dla porządku w opowieści występują: Mężuś, Krąsi, Siostra, Anka - kumpelka, Pan Gadżeciarz - nowy facet Anki, Mały Człowiek - 4,5 letnie dziecko Anki z poprzedniego związku i Kasia - koleżanka, która przyjechała w skały w sobotę z zamiarem wyjazdu w niedzielę. Jest jeszcze Pies - pies Kasi.
Anka pisze do mnie wiadomość w piątek po 22, że się zakopali. Są już na miejscu, rozkładają namiot, ale się zakopali, czy mamy linkę i w ogóle. Odpowiedziałam, że mamy i że raczej damy radę. Mężuś stwierdził, że trzeba zapakować saperkę w razie czego, choć Pan Gadżeciarz powinien mieć saperkę. Pan Gadżeciarz - człowiek ma namiot za 1500 - 2000 zł. Namiot używany w polskich lasach. To jest namiot ekspedycyjny, używany w ekstremalnych warunkach. Namiot nigdy nie wyjechał poza granice naszego kraju. Pan Gadżeciarz ma 3 różne noże myśliwskie, żaden nie jest ostry, nie da się nimi ukroić ani chleba ani pomidora, no nic. I do tego gardzi zwykłym scyzorykiem. Zwykły scyzoryk jest zbyt zwykły. Ale za to ostry. Zwykły scyzoryk, taki malutki mam nawet ja. Pan Gadżeciarz ma zegarek z altimetrem (czy czymś takim, przelicza na jakiej wysokości jesteś) i innymi bajerami za jakieś ponad 3000 zł. Także teges.
Podjeżdżamy pod nich. Piach, piach i bagno. Nie chcieli spać na kempingu, gdyż tam jest "za dużo ludzi i za głośno", więc spali na dziko prawie w kopalni piachu. Zakopani ku.wa po jaja. No inaczej tego nie można określić. Myślałam, że tylko troszkę się zakopali. Przednie koła do połowy. Z przodu samochód zakopany po tablicę rejestracyjną. I samochód wcale nie był naszykowany do wyciągania. Byłam przekonana, że już będzie odkopany, a tu nie. Pierwszy błąd - im na tym nie zależało. Mężuś wziął się za odkopywanie kół samochodu. Okazało się, że Pan Gadżeciarz nie ma saperki. Koszt 30 zł. Nie pomyśleli, żeby to rękoma odkopać. Nie pomyśleli, żeby to gałęzią, kijem odkopać. Nie. Czekali. Mężuś stwierdził, że wyciągamy go za tył, bo tył jest niezasypany tak. Pan Gadżeciarz stwierdził, że od przodu, bo im będzie wygodniej potem się ładnie ustawić. Drugi błąd - wyciągasz tak, żeby to Tobie było wygodnie, a nie komuś. To Ty robisz komuś przysługę. No to Mężuś oddał mu saperkę, bo stwierdził, że Pan Gadżeciarz może sobie odkopać przód samochodu. No coś tam pogrzebał, na głębokość 5 cm. A samochód dalej po jaja zakopany. Mężuś mnie naprowadził, podjechałam do nich tyłkiem. Wokół kręci się Mały Człowiek, Pies. Czy komuś przyszło do głowy zgarnięcie ich??? Tak. Mojej Siostrze, bo to przecież takie oczywiste, że Małego Człowieka i Psa zobaczysz w lusterku i na pewno będziesz mieć czas na reakcję. Prawda? Błąd numer 3 - ludziom nie zależy. Tak po prostu - nie zależy. Podpięli linkę. I słyszę "Tylko powolutku, żeby nam się nic nie urwało!" - Błąd numer 4. To mój samochód ma być cały, a nie ich, to ja poświęcam swój czas i swoje rzeczy, a Wy i tak jesteście zakopani. Powolutku więc próbowałam, auto nie drgnęło. Ale sprzęgło już było czuć. I tu jest błąd numer 5 - powinnam już wtedy powiedzieć - pier.olę, zasuwaj po traktor. Zanim jeszcze było to podejście, to powiedziałam, żeby wyciągnęli dywaniki z samochodu,, dali je pod koła, to jak się wtoczy na dywaniki, nabierze rozpędu – wtedy ruszy. Gdzie tam, po co słuchać się jakiejś tam dziołchy. Przecież żaden prawdziwy facet, a za takiego zapewne uważa się Pan Gadżeciarz nie będzie słuchał płci przeciwnej. Błąd numer 6 – uparcie tkwij przy swoim, jeśli wiesz, że masz rację, powinni podłożyć te dywaniki. W ramach maksymalizowania szans na wyciągnięcie samochodu z tego bagna. Pan Gadżeciarz zmienił zdanie, mam podjechać z drugiej strony, żeby wyciągnąć ich za tyłek. Oooo. Mężuś miał rację! Noż ku.wa, jeszcze się tego nikt nie nauczył, że Mężuś świętym człowiekiem jest, rozsądnym, myślącym i ma naprawdę trafne spostrzeżenia???
Jadę więc z drugiej strony. Okazuje się, że nie ma tam przejazdu, drzewa zarastają. No to parzę. Jest. Jest przejazd przez piach. Ok, spróbuję. Auto napęd na 4 koła, prześwit 21 cm, powinnam dać radę. Auto mówi - nie. Też się zakopałam. Nie tak głęboko i jednym kołem tylko, ale trzeba było zaprzęgnąć do pracy malutką skodę Kasi, żeby mnie troszkę podciągnąć do tyłu. Poszłam do reszty ekipy, powiedziałam, że też się zakopałam, Mężuś zaczął biec do samochodu, wzięłam saperkę i od Anki usłyszałam pytanie „Czy można mi jakoś pomóc?”. Ance odpowiedziałam „Tak! Rozsądnie wybierając miejsca noclegowe!!!” (było to na tyle ironiczne, że stwierdziłam, że się domyśli, że tak, trzeba pomóc), na co ona stwierdziła, że to miejsce jest idealne, niedaleko jest źródełko z czystą wodą i nie ma ludzi. I jakoś się złożyło, że na trzy cztery razem z Mężusiem z różnych stron prowizorycznego kempingu krzyknęliśmy „To miejsce jest chu.owe!!!”. Pan Gadżeciarz nawet się nie ruszył. Chłop 90 kg, prawie 2 metry wzrostu. Za to Kasia – drobnica, Pies i Mały Człowiek rzucili się na pomoc. Padło hasło „Pies kop!”. Pies odkopywał, Kasia kopała rękoma, moja siostra musiała pilnować Małego Człowieka, żeby się nie szlajał nigdzie. Wyciągnęłam dywaniki od siebie, podłożyłam pod koła. Mężuś siadł za kierownicę, ja pchałam samochód do tyłu, i był ciągnięty od tyłu autem Kasi. Siostra w tym czasie pilnowała Małego Człowieka i Psa. Czy Anka lub Pan Gadżeciarz się zainteresowali choć trochę? Nie. Po co. Błąd numer 7 – ludzie nie przyjdą Ci z pomocą, jeśli odpowiesz im ironicznie, będziesz cyniczna, ludzie nie przyjdą z pomocą sami z siebie, trzeba ich o to poprosić i wyznaczyć zadania. W tym momencie poszedł już dym z silnika. Jeśli ktokolwiek w promieniu 5 km wcześniej nie czuł swądu sprzęgła, teraz już musiał to czuć. Błąd numer 8 – w tym miejscu kolejny raz trzeba było powiedzieć „pied.lę, zasuwaj po ciągnik!!!”. Przechodził sobie zwykły jegomość i pokazał mi jak wjechać pod auto Anki. Przecież tamtędy wjeżdżał Pan Gadżeciarz, czy tak trudno było mi pokazać prawidłową drogę? Zaiste. Najtrudniej na świecie. Mężuś podjechał tamtędy. Ustawił się, daliśmy autku odpocząć – naiwniacy. Po 10 minutach ruszyliśmy, wyciągnęliśmy auto Anki z tego bagna. Ustawiliśmy samochód przy asfalcie. Wiecie, co im się popsuło w trakcie wyciągania? Delikatnie odgięła się przednia tablica rejestracyjna. Taaak. Dokładnie tak. Taki uszczerbek majątkowy ich spotkał. Wydarłam się na koleżankę, że co jej przeszkadzało w normalnym kempingu, tylko się na bagnach dekować. Usłyszałam, że ludzie i hałas. Kilka sytuacji ukazujących pewnego rodzaju dwulicowość: w tym swoim prowizorycznym Kempie mają turystyczny prysznic. Popołudniu pojechali się wykąpać pod normalnymi prysznicami. Na moją drwiącą uwagę, że przecież ludzi nie lubi i mają prysznic turystyczny – ja sobie nie dam rady umyć włosów pod takim prysznicem. Innym razem jak spała pod namiotem, a my w domu – przyszła do nas spać – bo materace, bo cieplej, bo ciszej. Także teges. „Ja lubię naturę”. No ja też. Ale to nie jest Kilimandżaro, Kazbek czy Elbrus, żeby ten namiot był niezbędny. Koniecznie trzeba spać z robakami, komarami i udawać, że mi to pasuje? No gdyby to pasowało, tak super, to przecież braliby ten swój prysznic, przynajmniej moim zdaniem.
Pojechaliśmy w skały, mi odechciało się wspinania, zamiast o 10:00, w skałach byliśmy o 12:00. A ja cały czas myślałam – czy wrócę dziś do domu.
Plan był taki, że po skałach rozpalimy ognisko, zjemy kiełbaskę, ziemniaki. Ponieważ było takie opóźnienie i taka sytuacja, to stwierdziliśmy, że dziękujemy bardzo, że chcemy wracać, póki jeszcze ewentualnie jacyś laweciarze będą odbierać telefony. Na co Pan Gadżeciarz zaczął się śmiać. Powiedziałam, że to nie jest tak śmieszne, jak się wydaje, na co usłyszałam, jakże ku.wa fałszywe „To śmiech przez łzy”. Ujechaliśmy 25 km. Samochód stanął. Udało się stanąć na poboczu. Zadzwoniliśmy po brata – cudem był w domu, miał inne plany, ale się pozmieniało i kolejny cud, jak odebrał ode mnie telefon – był w drodze do lodówki po piwko. Uff. Auto stało w polu. My czekaliśmy 2 godziny na brata, po kolejnych 2 byłam w mieszkaniu. Zadzwoniłam do Anki, czy mogłaby nas podrzuć przynajmniej pół godziny w stronę domu. Zawsze byłoby szybciej. A oni już wszyscy byli po piwie i nikt nie mógł jechać. Ot takie myślenie o innych. Około 1 kładłam się spać. Udało mi się iść szybko pod prysznic. Dziś już Mężuś załatwił lawetę, Pan Laweciarz pojechał po auto – bez konieczności naszej obecności. Uff. Jutro już mechanik umówiony. Poszło sprzęgło. Wymieniałam ostatnio w grudniu. Wtedy była też Dumasa i rura interkulera. Wyszło 3000 zł. Teraz mechanik powiedział, że sama robocizna to 1000 zł. Laweta 600 zł. Anka na szczęście powiedziała, że coś się dołoży. Nie określiła tylko ile. No i jest kolejny problem. Pracuję w innym mieście. Muszę więc w najbliższym czasie bujać się busami. No i stres związany z tą sytuacją w ogóle nie jest mi potrzebny. Szyja mnie boli, głowa, oczy. Przeżywam. Bardzo. Czymże to jest wobec Wieczności? Niczym. Mimo to, potrafi człowieka tak wku.wić, że szok. Naprawdę drugi raz w życiu zdarzyło mi się, że na kogoś nakrzyczałam, w sensie na obcego mi człowieka, który nie jest członkiem mojej rodziny. Teraz żałuję, żałuję tych nerwów, tego, że chciałam pomóc – błąd numer 9. Listę błędów sobie przepiszę, powieszę na lodówce. Mężuś ma powiedziane, że w razie gdyby Anka coś jeszcze wymyśliła, żeby mi przypomniał tą sytuację. I wytłumaczył dokładnie, dlaczego to nie jest dobry pomysł. A ja pracuję nad ograniczeniem tej relacji.
Wizyta teściów i siostry męża z dwójka dzieci: 5 latkiem roczniakiem.
Ja: Jasiu, jak nastepnym razem przyjedziesz to cie wezmiemy na taki super plac zabaw z karuzelami i smokiem.
Jaś: ale wy nie macie dzieci to czemu chodzicie na plac zabaw?
Ja: yyyyyy..... My tam Jasiu nie chodzimy, przechodzimy obok...
Szwagierka: a co u Twojego kuzyna, tego sportowca?
Ja: dobrze, drugie dziecko ma im się urodzić.
Szwagierka: a ten drugi kuzyn?
Ja: tez czekają na drugie dziecko. Wszyscy czekają na dzieci tylko nie my.
Szwagierka: oj, ale oni przeciez starsi od was sa.
Cóż miała powiedziec? Nie wie, że jeszcze kuzynka jest w ciąży. Czyli cała rodzinka sie rozmnaza, juhu! Nie no, fajnie, tylko czemu nie ja??
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2019, 18:12
54 DC nadal nie mam miesiączki. To już jakieś żarty 😭😭😭 jutro zaczynam pracę po 2 tygodniowym urlopie.
Cały czas szukam pracy gdzie jest oferta to składam CV i staram się przekonać męża do zakupienia pieska
Na razie kiepsko mi to idzie;(
I jeszcz e po każdym serduszkowaniu trzymam nogi w górze nie jest skuteczność tego sposobu udokumentowana ale nie zaszkodzi spróbować co mi szkodzi przynajmniej będę wiedziała że coś robię
Tak samo robiłam gdy począł się synek tylko że wtedy byliśmy młodsi ale co tam
Chciałam jeszcze męża w tym miesiącu wyslav na badanie nasienia abym wiedziała na czym stoimy czy wogule mogę liczyć na cud i jak bardzo się wyniki pogorszyły bo poprawić to ani razu się nie poprawily
Obydwoje cały czas bierzemy leki
Mąż fertilman
A ja koenzym Q10, vit d, a+e i omega może moje komórki się poprawia w jakości
No i tak się kręci u nas dzień za dniem
Dzisiaj miałam plamienie ale wydaje mi się że to raczej krew z moczu bo zaczęło mnie pięć przy siku i chyba jakieś zapalenie się przyblakalo ale już jest ok
Niedziela 31 dc / 24 cs
Miesiączka dalej nie przyszła, ale plamienia są od 6 dni...Luteina jak widać nie pomogła. Jako, że kończy się 24 cykl starań to muszę podsumować sobie tak ku pamięci, jakie były robione do tej pory badania. Tak na przyszłość, aby co chwila nie wertować dokumentacji.
Mąż :
Dwukrotnie nasienie .
2018 - morfo 10% ruch postępowy A+B 68,21%
2019 - morfo 4% ruch postępowy A+B 62%
Test MAR obecność przeciwciał 0% (ideał),
Test HBA 91 % ( super)
Ja:
Morfologia ogólna - ok, oprócz niskich wskaźników hematokrytu, hemoglobiny i MCHC,
Toksoplazmoza,cytomegalia, różyczka, choroby weneryczne - wynik ujemny
Krzywa cukrowa z insuliną - w porządku. Dodatkowo cukier na czczo 90, insulina 6,4
Stosunek LH:FSH 1,37,obraz jajników ok
Rezerwa jajnikowa AMH 7 wysoki , ale wykluczono PCO
Cytologia 2018 I grupa
Posiew 2018 - GBS - powtórny 2 miesiące później - jałowy
USG piersi 2019 - ok
Wit D3 zmagazynowana w wątrobie - 41
TSH 1,20 przeciwciała anty - ok, FT3 2,50, FT4 1,03
HyCoSy - mięśniak śródścienny 2 cm nie wpływający na drożność, oba jajowody drożne
Trombofilia - błędny układ heterozygotyczny w układzie MTHFR C-T, reszta prawidłowa
Prolaktyna - 3,17 po obciążeniu - 6,21
Hormon estradiol w okolicach owulacji badany kilkukrotnie wyniki od 185 do 300
Hormon Progesteron 7 dni po owulacji badany kilkukrotnie wyniki od 16 do 21
Hormon adrostendion 2,51 - ok
Monitoringi cyklu potwierdzające owulacje, aczkolwiek pęcherzyki duże 25 mm, chyba jednak za duże...
Endometrium różne wahające się od 5 mm do 7,5 mm w okolicach owulacji. ZA MAŁE !!
Badania do wykonania - histeroskopia ( plus inne, aby w ogóle móc do niej podejść
) Póki co zalecana tylko ona. Genetyka pary zostawiona na później.
Obecnie bez stymulacji, wcześniej CLO i Letrozol - wyniki takie same jak i bez niej, wiec odstawione.
Suplementacja witaminami obecnie - żelazo, wit D, wit B kompleks, kw foliowy w formie metylowej. Do owulacji wiesiołek.
Plan działania - w kolejnych cyklach zastrzyk na pęknięcie przy mniejszym pęcherzyku, jesień histero. W przypadku braku powodzenia do 2020 trzeba będzie rozpocząć procedurę in vitro.
Póki co czekam na nowy 25 cykl...
15 cs 1dc
No to weszłam w nowy rok z okresem.. co zrobić. Na szczęście już tego tak nie przeżywam negatywnie.. faktycznie po roku jakoś lżej się przechodzi te comiesięczne porażki. We wtorek mój M idzie na kolejne badanie nasienia- chcę mieć świeże wyniki przed pierwszą wizytą w klinice niepłodności którą mamy 18 stycznia. Mam nadzieję, że dobrze wybrałam lekarza i że dzięki ich pomocy niedługo się nam uda 🙂
26tc
Wpis z kilkudniowym opóźnieniem z powodu braku czasu
W czwartek 1 sierpnia byłam na wizycie,wszystko dobrze. Mój Cud waży 804g,siedzi główką do góry,akurat na USG miała nóżki do góry i rączkę trzymała na główce.
Robiłam krzywą cukrową i wyniki są dobre.
Następna wizyta 21 sierpnia na USG trzeciego trymestru.
Mam już rozpisane wizyty do końca września,a później to już zostanie umawianie się z lekarzem,który będzie robił CC.
Pomału kupuję ubranka...ale czas tak szybko leci,że czasem myślę,że może powinnam już zwiększyć tempo przygotowań.Od co najmniej trzech tygodni przeglądam wózki i na nic nie jestem jeszcze zdecydowana,jak podoba mi się gondola to spacerówka jest beznadziejna i odwrotnie.Tyle teraz jest różności,ale wybór trudny.
Siedzę w pracy, czytam pamiętniki i forum ...ehhh i już wiem że to znowu nie ten miesiąc...niby do @ jeszcze 11 dni ale na już wiem że nic z tego. Czuje się normlanie, żadnych nawet najmniejszych objawów. Kurde jestem młoda, zdrowa, co jest nie tak?Nie potrafię przestać myśleć o ciąży...to jest nie tak!
Wszyscy dokoła mówią "odpusc" " w końcu przyjdzie na was czas" "musisz przestać myslec" "przyjdzie ciąża w najmniej odpowiednim momencie" Tylko że jak ja do cholery mam chcieć mniej zostać matka??? to tak jakby bardzo chciało mi się siku i ktoś by mi powiedział " musisz mniej chciec" PARADOKSALNE!!! NIEMOŻLIWE!
Nie będzie takiwgo momentu w którym będę mniej przygotowana! Mamy wspaniały dom, stabilna sytuację finansową, kochamy się, mamy wspaniałych rodziców którzy nas wspierają...nic z tych rzeczy nie zamierza się zmieniać...dlaczego nie możemy dostac szczescia, naszego małego szczęścia?
Dziś przejęłam pierwszą dawkę szczepionki. Prócz uporczywego bólu ramienia nic więcej mi nie dolega.
14t 6d
Badania prentalne wskazują na chłopczyka hehe
Jak do tej pory wszystko jest w porzadku, troche inne objawy doszly bo wymiotowalam od okolo 9 tygodnia, z Szymonem zdarzylo sie to raz czy dwa. Ale podobno kazda ciaze przechodzi sie inaczej. Wiadome teraz jest wiecej obowiazkow zwlaszcza przy takim rocznym bablu ktorego trzeba nakarmic przebrac pobawic isc na spacer... nie ma czasu na zastanawianie sie nad objawami. Troche sie boje jak dam sobie rade ale bardzo chce zeby Szymon mial rodzenstwo zeby nie byl sam.
A co do starszaka to na poczatku bylo troche trudnosci, w szpitalu byl 10 dni, wg personelu nie mial odruchu ssania, trafil na sonde ja musialam po 7 dniach wyjsc ze szpitala, pekalo mi serce. Jak zaczal jesc to znowu musial osiagnac wage urodzeniowa zeby wyjsc... okropne to wszystko bylo. Mam nadzieje ze z drugim dzidziusiem wyjdziemy razem i ze bedzie z gorki przez wzglad na doswiadczenia.
Szymon wazy okolo 9,5 kg jest drobny ale wysoki, ma 6 zabkow, raczkuje, staje i chodzi przy meblach. Taki maly lobuz z niego. Zdaje sobie sprawe ze i rozpieszczony. 4.08 skonczyl 13 miesiecy 
Weekend spedzilismy rozrywkowo.
W sobote wybralismy sie na rowery, objechalismy miasto wzdluz i wszerz, ogromny relaks i porzucenie wszystkich mysli.
W niedziele zas odwiedzilismy park linowy, spanikowalam i nie przeszlam przeszkod..z wiekiem stalam sie bardziej lekliwa. Malz przeszedl tor, ale sam stwierdzil ze byl trudny.
Zastanawiam sie kiedy dostane okres. Od zabiegu minelo 19 dni prawie 3 tygodnie. Podobno po ok 4tyg przychodzi. Caly czas mam takie jasne brunatne plamienie. W srode ide do doktora, mam nadzieje ze mnie zbada.
8 dc, 8cs
Mój mąż miał dziś ważny dzień, pierwsze badanie nasienia. Stresował się okropnie, byliśmy razem, beze mnie chyba by mu się nie udało "pobrać probki" 😉 Wyniki za 5 dni roboczych, czyli w przyszły poniedziałek. Oby wszystko było dobrze! 
Ja skończyłam już okres i oczekuję na owulację. Pewnie nastąpi w okolicy 16-17 dc.
Od dziś też unikam produktów spożywczych, na które mam nietolerancję (oczytałam się trochę o diecie płodności itp.). Aczkolwiek, żeby pochwalić męża pozwoliłam na piwko dziś wieczorem 😊 Mój jagodowy radlerek też się chłodzi 😊
Siedze wlasnie w pracy i zamiast pracowac...moja glowa wedruje zupelnie w innym kierunku. Oh jakby bylo dobrze, gdybym mogla przespac caly ten czas az do nowego cycklu. Najgorsze jest to, ze powtarzasz sobie w kolko, ze nie wolno sie nakrecac i sie zrelaksowac..... a prawda jest taka, ze najmniejszy sygnal z ciala odbieram jako sygnal. Podam przyklad! Wstalam dzisiaj o 4.45 i powedrowalam na silownie, zeby sie zrelaksowac (wiem naleze do tych dziwnych ludzi, ktorzy wstaja tak wczesnie, zeby miec pusta silownie). Cwiczylo mi sie ok, nadal czuje, ze moja forma nie do konca wrocila po zabiegu, ale wszystko w swoim czasie. Wrocilam do domu pozytywnie zmeczona, przygotowalam sie do pracy i obecnie jestem mega zmeczona i kosci mnie bola. Moja glowa juz sobie wkreca...." o ja to moze byc oznaka ciazy" ale przeciez rozum mowi " halo, wstalas z kurami, polazlas cwiczyc, zgnoilas sie, forma jeszcze nie najlepsza, wiec logiczne, ze czujesz sie tak po cwiczeniach! Ogarnij sie dziewucho!"
Przyznam, ze troszke lepiej sie poczulam jak to napisalam, ale nie do konca. Czas spodziewanej @ 14 albo 15 sierpnia, wiec do tego czasu chyba sfiksuje. Nigdy nie robilam testow wczesniej, w sumie nie wiem dlaczego? Moze nigdy nie mialam zadnych przeczuc, ze moze tym razem sie udalo, albo zgrywalam twardziela i jednoczesnie ludzilam sie ze moze @ nie przyjdzie.
A jak to jest u Was? Ile dni po owulacji robicie test? Czy wam to pomaga, ze macie wczesniej swiadomosc, otrzepujecie piora i przygotowujecie sie na kolejny cykl?
Od nastepnego cycklu szykuje sie na stumulowana inseminacje. Wszystko jest potwierdzone, kasa odlozona. Tylko czekac i zadzwonic jak bedzie odpowiedni czas zeby zaczc. Nie wiem ile razy sprobujemy inseminacji, w UK polecaja nie wiecej niz 3 razy i jezeli nie zadziala to in-vitro! Ciesze sie, ze moj maz nie ma obiekcji co do invitro, niestety znam pare, gdzie on nie chce sie zgodzic za zadne skarby, wspolczuje dziewczynie. Kazdy, ma inne poglady i przekonania, ktore trzeba szanowac.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2019, 13:55
Wczoraj spędziliśmy dzień na oglądaniu zdjęć z urlopu. Znaleźliśmy nasze pierwsze wspólne wakacje z 2006 roku kilka zdjęć. Jacy wtedy byliśmy młodzi. Matko to 13 lat temu. Jak to zleciało. Nawet 5 lat temu lepiej wyglądaliśmy niż teraz. Coraz bliżej 40 tki ehhhh
Wkoncu uporządkowaliśmy zdjęcia i chce je zarchiwizować na dysku płytach i pen driver około 60 GB.
Żal by był aby wszystko któregoś dnia przepadło.
Miałam nasze wesele zmontować. Bo mój kolega nam nagrywał. I od 3 lat do tego się nie zebrałam nie wiem czy nie z lenistwa ale nie chciało mi się. Kiedy nie pracowałam miałam mnóstwo czasu teraz mniej.
Może kiedyś do tego zabiorę się, albo już nigdy, bo komu to dam po śmierci.
Dziś mnie zaczepił w pracy dobry znajomy. Zapytał się mnie gdzie byliśmy na urlopie.
Stwierdził że teraz to każdy wyjeżdża za granicę. Powiedział że jak będę chciała jechać za małe pieniądze nam się do niego zgłosić na początku stycznia. To wybierzemy gdzie i kiedy. A mi się marzy Hiszpania.
I pewnie nie będę wiedziała co robić bo styczeń to pewnie jeszcze z ivf będę wojować a jak się nie uda to wczasy mi prysną. Może lepiej zarezerwuje Hiszpanie lepiej mieć coś niż zostać z niczym.
Bo w razie co niepowodzenie ivf oplacze w Hiszpanii.....
Dzisiaj koniec @, czuje sie dobrze.
Mam miliony myśli na minutę...
Nie chce mi sie nawet zagłębiać w to wszystko....
Mąż ma dzisiaj urodziny, wiec niech to mi dzisiaj przyswieca cały dzień....
10dc
Wizyta w klinice. Prawy jajnik 7 pęcherzyków, lewy 4. Chyba
Razem na pewno 11 rokujące. Endo 7mm. Widać potrzebuję dużych dawek hormonów. Odstawiamy acard aby przeprowadzić bezpiecznie punkcję która będzie sob/Pon. Następna wizyta w środę. Muszę wziąć urlop
lekarz spoko. Konsultował mój przypadek z Mrugaczem. Zbadano mi amh bo do refundacji trzeba.
Estradiol 567, Lh 0,926 prg 0,36.
Apteka 3,20 zł, badanie hormonów i czystość pochwy 300 zł
Dzisiejszy dzień minął szybko. Byłam na zakupach z moją kochana P. Później obiad u rodziców, a teraz akcja przetwory. Jak wspominałam to jedna z moich ulubionych form relaksu, dzisiaj mało myślałam... dopóki nie mijałam milionów kobiet w ciąży podczas spacerów w galerii...P. wtedy brała mnie za rękę i wciągała do najbliższego sklepu, a ja oczywiście bez chęci na cokolwiek połykam łzy udając że jest ok.
Czasem najtrudniejsze bitwy toczysz sam ze sobą....
Dziś zaczęłam brać duphaston jak zwykle bez nadzieji , że on coś zmieni...
Do tego od piątku zaczęły się plamienia generalnie zaraz po cytologii..i była bym skłonna zwalić to na nadżerkę, która mialam bardzo długo jednak gin upiera się, że wszystko jest super zagojone. Jestem już całkiem skołowana bo na niedomogę to za wcześniej. Zawsze plamienia pokazywały się tydzień przed @ no ale jak nie urok to....już czuję , że z tego cyklu nic nie będzie
Pon. 32 dc / 24 cs
Dalszy ciąg plamień. Bardzo długi ten cykl. Zazwyczaj mam max 30 dni
Nie jestem zadowolona, że miesiączki nadal nie ma. Jak tak dalej pójdzie to z planów na kolejny cykl nici. Zastrzyk na owulacje miałam dostać tuż przed wylotem na urlop
Najwidoczniej moje przeznaczenie jest inne na ten cykl 
Czekam, a co mi innego pozostało.
Dziś przyjechał kierownik w odwiedziny.
Zapytałam się go czy będzie umowa bo mi się kończy we wrześniu, on powiedział że będzie. A ja do niego pewnie znów na rok. On na to umowa umowa tu praca jest tu jej nie ma. Stwierdził że jakiś czas temu facet miał umowę na czas nieokreślony a dali mu wypowiedzenie.
Dla mnie to niekorzyść w razie ciąży umowa do porodu i żegnamy.
Coś kierownik stara się o przyjęcie nowej osoby faceta do nas. Zobaczymy co będzie
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.