Środa 7 dc / 25 cs

Wizyta w klinice. Od rana coś czułam, że to nie będzie dobry dzień. W nocy śniły mi się koszmary. Jeden - zostałam zaatakowana przez mężczyznę, szarpałam się, walczyłam, drugi - miałam gulkę na dziąśle i moja znajoma na żywca zrobiła mi dziurkę w nim, sączył się długo jakiś płyn. Niby nie wierzę w sny, ale podobno zęby to nie jest dobry omen. Wstałam bardzo zmęczona, potem wyglądam za okno, a tu szaro, buro, zimno...
W klinice złe informacje, co prawda, torbiel z prawego jajnika się wchłonęła, natomiast powstała druga " o dziwnym obrazie usg" jak nazwała Pani dr w lewym jajniku...na dodatek bardzo duża, bo 5 cm. Trochę to dziwne, nie miałam żadnych objawów. Zarówno przed miesiączką jak i na jej początku zero dolegliwości bólowych. No chyba, że te plamienia...ale co miesiąc je mam. Pani dr zaniepokojona, bo wyjeżdżam pod koniec tygodnia. Ja też bo nie będę mogła na bieżąco sprawdzać rozwoju sytuacji. Postanowiła dać tabletki anty na ten miesiąc, zleciła badanie prolaktyny przed wyjazdem i przesłanie Jej wyników - w razie czego wdrożenie jeszcze dostinexu. Wygląda na to, że cała gospodarka hormonalna mi się spierniczyła... Generalnie na prawdę super dzień :( Aż odbiera radość z wyjazdu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2019, 19:43

35 tc (34+4)
Hej!
U nas nic sie w sumie nie dzieje ciekawego. Zrobilam wczoraj badania. Wszysyko ok. Hemoglobina spadla ale nadal w normie 13,4. Gbs czysty wiec luzik. W pon wizyta. Chyba na 20:30 dopiero :/ no ale przyjmuje mnie po godzinach wiec nie mam co wymyslac. Czuje sie ok. Ciezko. W nocy zle mi sie spi. Ale to juz koncowka. Czuje ze kolo 26/28 sierpnia bedzie cc.
Kostki spuchniete. Ciaza to super stan ale ja chce juz urodzic i powoli doprowadzic sie do ladu. Czuje sie jak slon nie jak kobieta. Libido mam na -100. A i maz widze ze nie ma ochoty na przytulanki. Raz ze sie juz boimy zeby nie zaczelo sie wczesniej a dwa ze juz z takim brzuchem to nic przyjmenego.
Nosze nakladki na sutki. Moze uda sie karmic piersia. Chcialabym. Jakos tego mi brakuje z pierwszej ciazy. No ale zobaczymy.
Postanowilismy ze jednak malenstwo bedzie spalo w lozeczku Bartusia a Bartek i tak spi ciagle z nami i poki nie dojde do siebie po cc to bedzie spal nadal. A niemowlak bedzie bezpieczniejszy w lozeczku niz w kolysce. A nie wiem jak Bartus zareaguje na brata. A chce byc spokojna jak zostawie ich samych zeby wyjsc do wc chociazby.

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 15 sierpnia 2019, 08:30

1dc

@
Nadzieja umiera ostatnia...

wieczory są lepsze...uspokajam się, mam nadzieję że wszystko będzie super, że w końcu się uda! Wypelniamsie pozytywnymi myślami, że w końcu się uda! O niczym innym nie marzę..

gabi544 moja historia 19 kwietnia 2016, 10:49

Dziękuję Dziewczyny za wsparcie :)

Na szczęście sprawy powoli się prostują i wchodzą na właściwe tory :)

Tak w ogóle zaczęłam nowy cykl.
17 CYKL STARAŃ.
Jak tylko zmierzyłam tempkę, wiedziałam że dziś przyjdzie małpa. Szybciej przyszła, szybciej pójdzie. :) Staram się nie załamywać, dla mnie ciąża jest nieosiągalnym marzeniem, nawet nie sądziłam, że mogłoby się udać.

Ale nie na smęty ten wpis :D

Od dziś spisuję sobie tutaj, co miesiąc, swoje wymiary, żeby zobaczyć postępy.
No więc to moje dzisiejsze wyniki (na czczo, godz. 8:00):

1. Uda - 64 cm
2. Biodra - 112 cm
3. Brzuch (najszerszy punkt) - 110 cm
4. Pas - 92 cm
5. Łydka - 40 cm
6. Szyja - 37 cm
____________________________________________________________________________
Wiem, wiem. Dużo. Ale będzie coraz mniej. Obiecuję to sobie :)
Jeszcze nigdy nie miałam takiej motywacji, jak teraz :) Jeśli nie mam wpływu na to, kiedy pojawi się u nas ten największy CUD, będę miała wpływ na to, jak wyglądam i jak się czuję. <3 może wtedy nas Groszek szybciej do nas wróci <3 <3

Za radą artykułów z internetu, nie będę się ważyć. Podobno trzeba patrzeć na cm, a nie wagę, bo mięśnie ważą więcej niż tłuszcz. Nie chcę się zniechęcać, potem może zacznę się też patrzeć na to, jeśli zauważę różnicę w cm :)

Tymczasem
Miłego, słonecznego dnia Kobietki :)


graphics-sunbathing-710240.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2016, 13:59

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 28 stycznia 2016, 11:31

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8e0622e93e69.jpg
Takie oto cudo przyszło dzisiaj do mojego małego Mężczyzny :D za pół ceny, a stan idealny :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2016, 11:28

ewcia21k Madziulkowy cud (*) 29 stycznia 2016, 20:27

A to nasze zbiory dla Alis :D

Na razie poukładane rozmiarami w naszej garderobie,czekają na komodę,pranie i prasowanie :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/746d6dd21456.jpg
I kocyki :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/22d1697054a1.jpg

i dwa moje ulubione zestawy :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/57bc3c385065.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9fdf7a9525ff.jpg

gunia29 Już nie czekam na cud... 16 sierpnia 2019, 16:03

Wkurza mnie wszystko... wkurza mnie ,że szafa skrzypi. Wkurza mnie,że auto przede mną jedzie trochę wolniej niż tego oczekuję. Wkurza mnie, że K znów nie wyrzucił rolki po papierze toaletowym ,chociaż nie zrobił tego od prawie 8 lat. Wkurza mnie , że ktoś nie dosłyszy i pyta drugi raz,a najbardziej wkurzam się sama na siebie.
Próbuje to wypłakać, wykrzyczeć ... Nie pomaga, dziś nawet włączył mi się tryb jedzenia, i tak oto zagryzam chipsy winogronami...ale też kiepsko.
Rozmawiałam z panią od terapii... skuteczna trwa od 5-12 miesięcy. Rozmowa... rozmowa i jeszcze raz rozmowa , ale czy rozmowa mi tutaj pomoże?.nie sądzę...nie zabierze mi tego bólu, leku ,poczucia bezradności nie wymaże z pamięci moich dzieci, które już były by z nami...nie odpowie dlaczego ich nie ma..
K..mnie namawia widzi że mam problem, sama to widzę,ale jestem z tych ,którzy jeśli sami czegoś nie przezwycięża, to nikt nie jest w stanie im tego uprościć.
Nie mam sił rozdrapywać tego co i tak się nie goi... Czas nie leczy ran, jedynie przyzwyczaja do bólu.
Wierzę,że to tylko gorszy czas,że w końcu w mojej głowie wszystko się ułoży,ale samo w swoim czasie,że będę pogodzona z tym co będzie, że odzyskam spokój...
Póki co przelewam swoją gorycz na innych-to okropne wiem,ale pierwszym krokiem do wyleczenia jest przyznanie się przed samym sobą ze ma się problem...

Margaret_ja Starania... 4 aniołki 15 sierpnia 2019, 09:24

W poniedziałek idę zrobić badania.
Mamy zrobić obydwoje kariotypy. A ja dodatkowo chce zrobic ta mutacje mthfr, czynnik V Leiden, antykoagulant tocznia, badania w kierunku zespołu antyfosfolipidowego, mutacje genu protrombiny, ana i coś tam jeszcze sobie zapisałam.
Nie będę czekać dwa lata prawie na wizytę u genetyka i hematologa bo zwariuje a za dwa lata będę miała prawie 34 lata...
Muszę zrobić tez zwykła morfologię i żelazo, może mam anemię bo jestem taka bezsilna, śpiąca i całkowicie bez energii...
Tarczyce zbadam za jakieś 3-4 tygodnie.
Taki mam plan na najbliższe dni.
W czasie ciąży trafiłam przypadkiem na naprawdę fajnego lekarza, który jako pierwszy nie olał mojej przeszłości i potrafił zadzwonić do mnie sam w terminie kiedy miałam otrzymać wyniki np amniopunkcji.
Mam się do niego zgłosić po pierwszej miesiączce, żeby podejrzeć czy wszystko tam się ładnie wyczyściło.
Co prawda mam w głowie nadzieje ze może tej pierwszej już w ogole nie dostanę, ale raczej nie było by to najmądrzejsze.

Dzisiaj mamy 13 dni po łyżeczkowanie, mam momenty ze już jest czysto i nie plamie, wczoraj nawet coś z moim M próbowaliśmy ❤️ Ale nie bardzo to wyszło, nie mogłam się wyluzować, myślałam ciagle czy będzie mnie bolało itd
Prawdziwy dylemat kobiety „i chciałabym i się boje”
Narazie chyba odpuszczę, tym bardziej ze po, pojawiło mi się mocniejsze plamienie, wiec chyba jeszcze tam wszystko do ładu nie dosZlo...

Dzisiaj M w pracy, a my z moim 11latkiem, który wyglada jak mój młodszy brat(ma 170 cm wzrostu i jest naprawdę kawał faceta) wybierzemy się pewnie na rower.
Taki plan na dzisiaj 🙂

Kamcia Co robimy nie tak? 15 sierpnia 2019, 11:40

Trzeci dzień cienia drugiej kreski na teście owu... Mam jakąś paranoje z tymi testami ale inaczej byłabym wciąż rozdrażniona.

Jeheria No kiedy? 15 sierpnia 2019, 12:08

2dpt
Wczoraj miałam skurcze macicy po pracy i przed spaniem. Biorę 3x dziennie nospe max i magneb6 forte. Już wiem o co chodziło embriologowi że słabą jakością zarodków. Dziewczyna wstawiła na forum zdjęcie jakości zarodków z 2,3 i 5 doby. Już widzę różnicę... Moje w 2 dobie były słabe. Mieliśmy: 3a, 3b, 4a, 4b, 4b, 4b. A ona już miała cztery 4b, 5b i 8b. Moje dużo podgoniły w 3 dobie bo z 3b zrobił się 8b. I tak miałam trzy 8b, 8a, 9a, 9b. Ona zaś w 3 dobie miała 10b, 10b, 9b i trzy 8b. Czekam na 5 dobę. Ona miała trzy 4ab, 3bb i 3ba. Teraz wchodzi czynnik jakości nasienia w grę. A do 3 doby komórka jajowa odpowiada za jakość. Czyli mam słabe komórki. Mąż ma bardzo nasienie, więc jest nadzieja że coś z tego będzie. Dzieciaczki trzymajcie się! ♥️
Dziś grill z okazji urodzin męża. 19 osób ma być+ dzieci.... Masakra.

gunia29 Już nie czekam na cud... 15 sierpnia 2019, 16:02

Dwa wpisy dziennie... muszę bo się udusze, może zrobi mi się choć trochę lżej.
Obiad przerwałam, atmosfera była jak w grobowcu rodzinnym... chwilami tylko uwaga skupiła się na córce brata mojego K, czasem na kuzynce K w ciąży...a jakie imię, wyprawka ,stawka..rzygać mi się chciało...mimi dwóch valusedow zaciskalam palce pod stołem..wiem że powinnam zapytać jak się czuje, wiem że powinnam uczestniczyć w dyskusji i się uśmiechać. Zdaje sobie doskonale sprawę że jestem złym człowiekiem bo nie umie cieszyć się szczęściem innych, bo nie potrafię tak jest prawda...czuję tylko zazdrość i ogromną niesprawiedliwości. Czarne goryczy przelała @ktora akurat pojawiła się tam.
Pokłóciłam się oczywiście z K..bo przekraczając próg domu się poryczalam(brawo ja) a on twierdzi że nie ma już do mnie sił.....chociaż Mało okazuje przed nim słabości częściej płacze jak jestem sama w domu, bo wiem że to zaognia i tak napięta atmosfere.
Jakaś dziewczyna niedawno napisała,że jak się przetrwa starania o dziecko, ten cały proces niepowodzeń, to przetrwa się wszystko.
Czasem wydaje mi się, że tego nie przeskoczymy, że urosło to do takiej przepaści której nie da się przebyć, że tej pustki nie zakryjemy niczym,że ta pustka wejdzie w nas i zabierze te pełnię miłości która w nas jest.

Poziomka6 Wieczne czekanie 16 sierpnia 2019, 20:59

Moja młodsza siostra od 1,5 roku stara się o dziecko. Okazało się, że ma niedrożny jajowód od strony gdzie ma potwierdzoną owulacje. W październiku operacja laparaskopowa. Jeśli się uda przetkać jajowód to może im się uda. Kiedyś byłoby to dla mnie przykre wydarzenie, teraz liczę, że im się uda. Jak czas wszystko zmienia

Dokładnie rok temu straciliśmy nasze pierwsze maleństwo....
Dokladnie rok temu zawalił nam się świat...
Czas nie leczy ran, tylko przyzwyczaja do bólu...

'' Nie ma stópki zbyt małej, by nie mogła zostawić śladu ''

Krycha Potrzeba pisania 15 sierpnia 2019, 16:50

Wystawilam wlasnie staremu walizki za drzwi, kolejny raz. Powiedzial o jedno slowo za duzo, ja strzelilam fochem, on kupil piwo. Po ostatnim ataku byla umowa, piwo albo rodzina. Wybral, co wybral, tylko jak zwykle nie pojdzie to tak prosto. Zaraz beda kolejne awantury, policja itd. Rzygac sie chce. Kiedy on zrozumie, ze nasz zwiazek to jedna wielka pomylka, ze go nie kocham, nie chce, nie pasujemy do siebie. Zero honoru i szacunku chocby do siebie w nim siedzi.
Wiesci ze szpitala przyszly okropne. Generalnie czekamy na koniec. A ten, sama nie wiem, jaki epitet do niego pasuje, klasycznie zamiast wsparcia, wbil noz w plecy, jednym glupim slowem. Albo jest skonczonym kretynem (to po matce), albo chamem prostakiem (to po ojcu), zachowac nie potrafi sie nigdy nigdzie.
Przypomnial mi sie ostatnio nasz pierwszy seks i to, co pomyslalam zaraz po, ze teraz juz wiem, czym jest seks bez uczucia. Bylam wtedy przerazona sama soba, ale jeszcze na tyle mloda i niewyszumiana, ze nie zdawalam sobie sprawy z konsekwencji. Potem padlo kazanie od jego brata, ze to alkoholik i zniszczy mi zycie. "Co ty bredzisz?", myslalam wtedy, "Ja sie tylko chce troche zabawic, slubu nie planuje." Potoczylo sie zupelnie inaczej. Ale uczucie nigdy sie nie pojawilo. Przyzwyczajenie, pozadanie, litosc, ale nigdy milosc. I mecze sie juz pare ladnych lat, nie potrafiac sie z tego wyplatac. Inne kobiety biora torebke i wychodza, ja jestem uparta i wyrzucam jego, a on jak bumerang wraca. Rodzina sie ode mnie odwraca, nie toleruja go i poki z nim jestem, nie chca kontaktow. To znaczy, im chodzi o to, ze niszcze sobie zycie, nie potrafia sie z tym pogodzic, ale pomoc tez nie bardzo. W sumie, jak mi pomoc, sama musze to skonczyc przeciez. I niewazne, ze mentalnie dawno to zrobilam, fakty sa takie, ze on ciagle u mnie mieszka, place jego dlugi i go utrzymuje. To nie tak mialo byc!

Margaret_ja Starania... 4 aniołki 15 sierpnia 2019, 21:03

Nie wiem sama jak z tym sobie poradzić, widok kobiet w ciąży czy z wózkami tak mnie dobija, nie wiem jestem i zła i smutna i rozgoryczona.
Najchętniej udawałabym ze ich nie widzę, albo omijała miejsca gdzie sa, a jak na złość gdzie się nie pojawię to wszedzie tam są ciężarne, albo malutkie dzieci 😢

Mój M ma chyba podobnie, był dzisiaj w pracy i dzwonił do mnie ze tam gdzie jest, sa małe dzieci i najchętniej by stamtąd wyszedł...
a myślałam ze tylko mi odbija...

gunia29 Już nie czekam na cud... 18 sierpnia 2019, 13:18

@ daje się dzisiaj wyjątkowo we znaki, o ile wczoraj było w miarę to dziś ból brzucha i ogolne rozbicie...spałam do 9 jak nigdy, najchętniej przeleżała bym cały dzień.
Wczoraj byliśmy na chrzcinach córeczki mojej Patrycji, było miło krótki obiad w restauracji, później każdy wskoczył w t-shirt i jeansy i grilowalismy do 22.
Brakuje mi jej bardzo, dlatego każda chwila spędzona z nią jest dla mnie cenna.
Za tydzień wracamy do Holandii,po takim czasie powroty są bardzo trudne z jednej strony chciała bym wrócić do pracy,zająć czymś głowę,ale będę cholernie tęsknić za rodzicami, siostrą za Polską.
Zauważyłam,że każdy kolejny cykl starań pozbawia mnie resztek sił nie wiem na ile jeszcze mam sobie siły,nie wiem ile jeszcze K da rady. Nie wiem i może wolę nie wiedzieć...

Jeheria No kiedy? 16 sierpnia 2019, 09:51

3dpt
Mamy 5 blastek zamrożonych!!!
A jednak! Embriolog powiedziała że mimo muninukleacji (??) w 2 dobie podzieliły się dalej.
A więc mamy: 4ab, trzy 3bb i 1bb :)

18+4
Pozostało 12 dni do badań połówkowych.. Cały czas myślę i wiadomo jak zawsze. Dobrze, że jest ten detektor - to słuchanie serduszka trochę mnie uspokaja... Brzuszek pomału rośnie, kupiłam swoje pierwsze leginsy ciążowe bo w swoje spodnie już nie wchodzę. Ogólnie to mam takie ssanie na jedzenie że szok. Dawno tak nie miałam, ale staram się pilnować, bo boję się tego badania glukozy.
No a póki co niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowo i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)