Dziękuję Wam za wsparcie. Bo z nami kobietami jest tak że podejmujemy rękawice i działamy, a z facetami i ich męską dumą to jest dramat. Rozmawiałam z koleżankami i zgodnie przyznały, ze z ich facetami pewnie byłoby podobnie. Na wyniki też ich ciężko namówić, nawet te podstawowe. Mam za to plan by iść do ginekologa i od razu go zapytać o to jakie wyniki może zrobić mój mąż. No i go zmobilizuje (pewnie krzykiem) żeby te wyniki zrobił. I do ginekologa chyba wybiorę się z nim. Może lekarz go przekona skoro we mnie nie ma żadnego autorytetu. Może go na te wyniki nasienia namówi.
Marudzi trochę ze przez ilość łykanych tabletek czuje się jak dziadek. Zdecydowanie na plus jest to ze nie robi przy tym afery.
Leze sobie dziś elegancko przed tv i dostaje SMS ze moja paczka pocztowa kurier 48 została awizowana i mogę ją sobie jutro odebrać na poczcie. No kur**. Przecież ja byłam w domu! Żadnego domofonu nie było, na telefon też nikt nie dzwonił... Wkurzyłam się bo czekałam na tą paczkę.
Za kilka dni zaczynają mi się dni płodne. Zobaczymy jak w tym miesiącu zachowa się mój mąż.
Weekend był piękny i słoneczny:) Oluś pospacerował a Pola jeździła na hulajnodze. Poszliśmy do babci pokazać małego, przy czym mamy z głowy odwiedziny kilku osób -uff 😁 no z katarem babcia plus dzieciaki przedszkolne i szkolne to dla mnie za dużo jak na 2-tygodniowe dziecko.
Dzisiaj pomyłam okna,zrobiłam pranie, byliśmy na spacerku i placu zabaw, zrobilismy pyszny obiadek i zleciało.
W południe była położna, z Olkiem wszystko jest dobrze;) dzisiaj w nocy wstawał rzadziej,cyce byly pelne to sie najadal i odkladany zasypial a ja nie musialam wstawac sto razy podawac smoczka itp. Od soboty zmienił tryb bo do ok.13 jest aktywny ,później go budzę ok.17 przed kąpielą i zasypia o 18:30. Dzisiaj była też druga kąpiel bez krzyku 🥰 ale postanowiłam go podkarmić przed i pewnie dlatego 
Jutro T.jest z nami ostatni dzień i wraca do pracy..
Pisałam dzisiaj do dr,leki na tarczyce odstawiamy . Dr pozdrawial dwa razy 😁
Muszę zadzwonić jeszcze się zapisać na wizytę po połogu, Olusia zapisać na bioderka a w środę mamy ważenie.
Ja wróciłam do diety i ćwiczeń, póki co spacery,kregoslup,nogi i rozstep brzucha bo tyle mogę. Staram się teź pomału wrócić do szycia :p
Pola przed snem: "jesteś najukochansza mamą we świecie"
Kocham ją!! Kocham Olusia! Kocham być mamą 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2019, 23:07
19dc. Mój wykres jest płaski jak nieszczęście. Chciałam odstawić inofem, bo pije go od grudnia. Jednak jak przestałam go pić, to owulacji nie widać na horyzoncie 😔. Kupiłam znowu i pije. Jednak ten miesiąc spisuje na straty. Zaczynają mi hormony szaleć. Od smutku do złości i odwrotnie. Czyli @ nadciąga. I tak mija kolejny cylk. Nie będę już nawet liczyć który.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2019, 08:53
11t3d
Cukier ładnie się unormował. Dieta służy, choć czasem pozwalam sobie na małe grzeszki. Za tydz do szpitala na kontrolę, mam nadzieję ze do tego czasu będzie ok. Przynajmniej zrobią mi tam super jakości usg 
Odebrałam wyniki przed czwartkową wizytą u endo. TSH niskie, 0,1708. Ft3 wysokie, 3,73. Ft4 norma, 0,99. Obawiam się, że dostanę kolejne leki...
Neoparin wciąż w użyciu, jednak nadal się nie przekonałam,by samej robić zastrzyki. No nie mogę się przełamać.
Samopoczucie ok. Zdarza się bezsenność i problem z zaśnięciem.potem senność w dzień. Nie wymiotuję. Czasem brak sił. Poza tym wszystko dobrze. Odliczam do kolejnych wizyt...
Finalnie byłam u internisty, ginekologa i chirurga naczyniowego z moimi siniakami - które de facto są żylakami.
Przy wizycie u chirurga niestety nie dostałam skierowania na badanie dopplerem, a jedynie diagnozę: "genetyczne, prosze nosić pończochy. Lepiej do końca ciąży już nie będzie."
Jestem zatem na 2 tygodniowym zwolnieniu, gdzie mam chodzić, leżeć z nogami do góry, brać Cyclo Forte 3. W sumie jest nieźle, bo nic nowego mi się nie utworzyło a mam wrażenie że ten wielki żylak na łydce to nawet się zmniejszył. Nogi mi nie drętwieją, więc myślę że dobrze mi zrobiło to L4. Kontrolę u ginekologa mam w najbliższy poniedziałek.
Niestety jak to w korporacjach, mam dalej dużo spraw do robienia w domu. Chcę żeby wszystkie projekty szły swoim torem mimo mojego nagłego zwolnienia a większość osób chce żeby też ich projekty się toczyły w tle, więc psychicznie nie pewno nie odpoczywam.
Wiem że w pracy czekają na mój powrót.
Wtorek 13dc / 27 cs
Wczoraj wizyta w klinice. Jest pęcherzyk 19 mm. Dziś zastrzyk z ovitrelle. Dziś też od wieczora mam przyjmować 1 tabl.estrofemu. Oczywiście w zaleceniach uprawiać też seks
Ale to jest regularne, chyba że miesiączka lub większe plamienia. Wtedy wiadomo... Nie. W piątek wizyta sprawdzajaca. Od piątku również ma być luteina. Zobaczymy. Tyle czasu walczymy że na wszelkie "nowości" reaguje sceptycznie, coś w stylu "no fajnie, odhaczone, ale i tak nic z tego nie będzie". Decyzja z mężem jest podjęta że po nowym roku już nie bawimy się, a robimy in vitro. Nasz ostatni punkt na liście. A jak nie wyjdzie... Cóż... Do adopcji nie dojrzeliśmy jeszcze, więc póki co próba in vitro, a potem stop. Koniec. Zapadnie klamka.
6dc
Nowy cykl tym razem z castagnusem dwie tabletki raz dziennie. Mam nadzieje, ze coś to pomoże.
Macie może jakieś doświadczenia z niepokalankiem?
Po covidzie wszystko Ok, został mi tylko kaszel.
A xx
32tc
Jak ten czas powoli leci ... Jak to w ciąży jeden dzień jest lepszy inny gorszy, ja swój dzisiejszy zaczęłam dobrze, naprawdę dobrze się czułam, natomiast teraz już gorzej ... nie wiem co mnie boli, czy jelita czy kręgosłup... te wczorajsze chipsy na nco zapewne właśnie wychodzą mi bokiem.. Człowiek to jest jednak głupi bo wie że bedzie się źle czuł, ale ta chęć zjedzenia jest tak ogromna że nawet ja z nią wygrać nie umiem.
A do wizyty jeszcze tyle czasu... ponad 3 tyg...
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
Ostatnio dużo pracowałam, dwie soboty pod rząd, musiałam nadrobić wizyty w klinice. Wczoraj po pracy wybrałam się z koleżanką na zakupy. Dobrze mi to zrobiło:) Kupiłam trochę nowych ubrań na siłownie. W piątek byłam w bardzo złym stanie psychicznym, nawet miałam wyrzuty sumienia, że wprowadzam taką grobową atmosferę w domu. Myślę, że było to spowodowane między innymi tym, że w czwartek dowiedziałam się, że jedna z moich znajomych urodziła drugie dziecko. Zaczęłam się zastawiać czym są spowodowane decyzję Boga, że jednych obdarza takim szczęściem a inni, latami żyją w cierpieniu. Posiadanie własnego dziecka to zdecydowanie najpiękniejsza rzecz jakiej można doświadczyć, myślę, że nigdy nie umiałabym się pogodzić z faktem pozbawienia mnie tego
Dziewczyny, dzieki za kciuki, ale dupa z zabiegu. Miałam czuja. Rano poszło elegancko. W rejestracji pani znalazla mnie na liście i dostalam numerek. Po 5 minutach wraz z grupka dziewczyn zostałam wzieta do szatni, gdzie zostawilysmy ubrania i dostalysmy bransoletkę z peselem. Doswiadczenie trochę jak w obozie. Potem na górę na oddzial. Tam czekamy. Wywoluja mnie. Pielegniarka mówi że lekarz musi mnie zobaczyć itd. Ok stoje pod dyzurka. Wychodzi mój lekarz od histero:
- Pani na histeroskopie tak?
-Tak.
-To proszę do sali.
Ide do sali gotowa już ściągać majty do usg, a doktor:
- Dzwonilismy do pani w piątek...
- Tak, wiem, ale nie odebralam i oddzwanialam caly piatek i poniedzialek.
- Bo widzi pani ja zszedlem z dyzuru. Nie moge teraz zabiegu wykonać.
Cisza. Lzy na końcu nosa.
- Ale jak to?
-Proszę poczekac jeszcze.
Stoję i klepie zdrowaski. Matko Boska, nie proszę o pieniądze i ciuchy, prosze o histeroskopie.
Lekarz przychodzi i pyta czy jutro moge przyjść. Moge. To nic, że na dzisiaj wszystko poodwolywalam. To nic, że jutro mam o 17:30 lekcje do prowadzenia i nie chce jej odwolac. Przyjdę jutro, bo choćby nie wiem co, to na przekór temu kurewskiemu pechowi przez który na prosty zabieg czekam od lutego,na przekór wszystkiemu wygram te pieprzona walkę z niepłodnościa!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2019, 14:21
Siedzę w szpitalu. Będzie czwarta noc. Duszności. Leki od pediatry nie zadziałały a dokładnie lek wykrztuśny. Pomimo leku nie kaszlał więc zalalo mu całe pałucka. Trafiliśmy na sor z dusznościami. I tak sobie kwitniemy w szpitalu i bierzemy sterydy. Prawdę mówiąc nadal mało kaszle ale oskrzela powoli się rozkurczaja. Mówią że może jutro do domu ale już wczoraj tak mówili i nic. Zmniejszyli steryd a teraz znowu zwiększyli. Ważne że zapalenie płuc wykluczone.
Szpital to masakra. Trójka dzieci w pokoju. Zmiany, przeprowadzki z pokoju to pokoju, mieliśmy nawet ostra rotę w pokoju. Dziecko aż się zachlystiwało wymiotami. Dobrze że mój szczepiony.
Oczywiście dziecko nie chce spać a jak tylko usnie to idzie obchód albo zastrzyki albo coś. Norma.
Masakra dla mnie bo jemu się podoba. Są dzieci, są zabawki, kolorowe sciany itp. dla niego jest fajnie.
Tak sobie obserwuje. Mój śpi skrajnie mało jak inne dzieci w tym wieku. W domu śpi więcej ale i tak mniej niż inne dzieci w tym wieku. Za to faktycznie więcej kuma i się komunikuje z innymi. Zjada też więcej i radzi sobie lepiej z normalnymi obiadami. A myślałam że jest z tym w tyle. Bardziej nie lubi zabiegów a ruchowo w zasadzie wpada w średnią. Wcale nie aż tak do przodu. Wiele tu roczniakow i młodszych które chodzą.
Ciekawe jest jak kobiety kastrują tatusiów a potem przewracają oczami że ci nic przy dziecku nie wiedzą. Nie spotkałam tu tatusia który by nie był zainteresowany dzieckiem, ale kobiety najczęściej traktują mężów jak donosicieli potrzebnych rzeczy a potem ich wyganiają. I krytykują i karcą cokolwiek by przy dziecku robili. Mało która wykorzystuje wizytę ojca jako swój czas i idzie chociażby się wykąpać.
Tylko jeden tatuś zostaje na noc z dzieckiem.
15 października.. dzień dziecka utraconego
Czy tego dnia ból po stracie jest mocniejszy?
Nie. Ból każdej dnia jest taki sam...w każdej chwili myślę jak wyglądały by moje dzieci...jaka miały by płeć, czy odziedziczyły by po K te śliczne dołeczki w policzkach...
Dlaczego nie zostały ze mną dłużej tylko odeszły tak szybko... zostawiając po sobie ogromną pustkę.
Nienarodzone dzieci nie umierają one tylko zmieniają datę przyjścia na świat...
Czekam na Was,tak bardzo czekam...
Dni mijają szybko,staram się dzielnie znosić to co przynosi czas. W czwartek lecę do Polski , w piątek sono hsg udało zamienić mi się z koleżanką i będę w domu 5 dni, cieszę się pobede trochę z rodzicami, kolejna wizyta dopiero na święta...
EwkaKonewka
https://www.i-apteka.pl/product-pol-2794-Imunoglukan-P4H-plyn-dla-dzieci-powyzej-1-roku-zycia-i-doroslych-120ml.html
Tylko u nas w składzie substancja konserwujące to sorbinian potasu. Nie wiem czy to to samo co w skladzie wymienionym z linka.co do smaku to jest taki cytrynowy, lekko słodki. Moje dziecko chętnie przyjmuje
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2019, 18:58
37+2
Godzina zero się zbliża. Po tych wszystkich życiowych schodach niedługo przywitamy naszego synka. Nie mogę się doczekać. Chociaż mam lekkiego stresa przed porodem muszę wierzyć że wszystko będzie dobrze.
Maluszek ma 3038gram. Więc jest w sam raz. Z jednej strony chcialabym już urodzić w z drugiej w sumie w tej ciąży nie jest źle. Ale trzeba sprawę doprowadzić do końca i pomoc Malenstwu wyjść na świat.
Jestem bardzo szczęśliwa. Mąż mnie bardzo wpiera i się mną bardzo opiekuje. Wiem że razem damy radę.
Trzymajcie za nas kciuki o nasze szczęśliwe rozwiązanie i pamiętajcie. Bądźcie cierpliwe. Cierpliwości trzeba się uczyć non stop Ale daje piękne owoce. Czekam na swój.
Już nigdy nie pójdę do tego konowała na wizytę poszłam do niego tylko po to by dał mi skierowanie na badania
Więc wizyta była straszna na wstępie powiedział że zrobimy USG no to dobrze zrobił USG i patrzy i patrzy ja sobie myślę ja pierniczę niech coś powie s on do mnie no jest ciąża żywa 7 tydzień pasuje pani?
Myślę sobie nie nie pasuje mi bo powinien być 9 ale nic się nie odzywam
Potem mówi mi że zdjęcia mi nie da bo popsuła się drukarka pytam się go czy kartę ciąży założymy s on po co się spieszyć mamy czas(WTF?)
Na koniec pytam się a skierowania na badania jakieś a on mi znowu ciąża młoda mamy czas
Niż myślałam że mnie trafi, potem dał mi kartę i kazał iść do rejestracji po zwolnienie
To idąc popatrzyłam sobie na zdjęcie na którym i tak nic nie było bo brak tuszu ale wyczytalam że dzidzia ma 1, 23 MM co odpowiada ,7 TC+3 dni a on mi gada że 7 tydzień jak z USG wyszedł 8i tak temu USG nie wierzę bo ostatnio nawet serduszka nie było widać
Jutro jadę do innego gina na NFZ do którego chodziłam z synem jest chociaż konkretniejsxy i ma lepsze usg
15 dc
który cykl starań? nie pamiętam już, nie chcę więcej liczyć. przyjmijmy, że 1.
rosły 3 pęcherzyki, dzisiaj 1 był gotowy. zastrzyk podany w klinice.
działamy.
na wadze -10 kg
walczę ze złymi myślami. nie daję im zawładnąć moją głową.
z mężem układa się super, dużo lepiwj niż kiedykolwiek. powiedział, że będzie zawsze. bo kocha ♡
ja też kocham, mam nadzieję, że będę zawsze. bo podczas depresji nie ma mnie wogóle.
myślę pozytywnie, ale boję się kolejnej straty.
kariotypy pobrane. jeszcze 2 tyg do wyników. trzeba czekać...
15 dc, 24 cs.
W tym cyklu starania zeszły na dalszy plan.
Wczoraj pożegnaliśmy naszego psa. Właściwie mojego, bo był ze mną 2 razy dłużej niż mąż, ale on pokochał go równie mocno jak ja. Uwielbialiśmy nasze wspólne długie spacery. Mamy masę fajnych wspomnień. Straciliśmy dobrego przyjaciela, ale myślę, że miał szczęśliwe życie. Teraz to my musimy pogodzić się z pustką, jaka po nim została...
Wieczorem, jak już wylaliśmy morze łez, położyliśmy do łóżka i rozmawialiśmy o tym, że bardzo chcemy zostać rodzicami. Do tej pory przelewaliśmy naszą miłość na zwierzaka, ale pragniemy, żeby w naszym życiu pojawił się mały człowiek. Mąż powiedział, że zrobi wszystko, żeby udało nam się w tym roku. Ja też będę robić wszystko.
Tylko niestety nie wszystko od nas zależy.
7 t 3d
Nie mogę się przyzwyczaić do tej myśli, że jestem w ciąży. Jestem bardzo szczęśliwa, o niczym innym nie myślę. Wczoraj mieliśmy USG i widzieliśmy naszą Kruszynkę
ma cały 1 cm i pięknie bijące serduszko. Nie wierzę, że mnie to spotkało. Z radości zrobiłam maluchowi już jeden kocyk
nie mogę się doczekać szycia całej reszty. Mąż jest przeszczęśliwy. Tak długo na to czekaliśmy. Łapie mnie za brzuszek i mówi, że nas kocha, to jest takie urocze...
A dzisiaj jest wyjątkowy dzień... Rok temu prosilam, żebyś do nas wrócił, ale nie przypuszczałam, że to się tak szybko wydarzy.... Było mnóstwo planów, na wizyty, na badania, na dalszą strategię, a Ty się pojawiłeś tak poprostu. Termin porodu mamy na 31 maja, więc jak się pospieszy, to może będę miała prezent na dzień mamy, a jak mu się nie będzie spieszyło, to może na dzień dziecka
Byle tylko było zdrowe....
Miałam już odstawić accofil, ale napisałam do Paśnika i kazał wziąć jeszcze dwie dawki accofilu- po 1/2 fiolki co 4 dni i dwie morfologie. Jak trzeba to trzeba. Na szczęście mam na tyle leku, żeby go wziąć. Gorzej jakbym nie miała.
Byłam dzisiaj u endo i TSh ładne 1,88, a tak się bałam, że skoczyło pod sufit.
Jeśli chodzi o samopoczucie, to jest ok. Najgorzej jak nie zjem rano, później okrutnie mdli, czasem też w ciągu dnia i wieczorem. Cycki bolą, ale nie narzekam, zawsze moglo być gorzej. Mam nadzieję, że jeszcze tylko 2 tygodnie pracy i zwolnienie...
Trzymam kciuki za wszystkie walczące
Wielkimi krokami zbliza sie koniec pazdziernika, kurcze jak ten czas leci. W czwartek mialam pierwsza wizyte u lekarki, ktora zajmuje sie akupunktura i ziolami chinskimi. Przeprowadzila ze mna wywiad, sprawdzila puls w roznych miejscach ciala, jezyk itp. Przez caly pobytu bylam bardzo zrelaksowana, pani doktor i jej pracownici nie mogliby zrobic nic lepiej....fantastycznie. Akupunktura sama w sobie trwala 30 minut i prawie zasnelam, byla dodatkowo stymulowana. Na koniec otrzymala specjalnie skomponowane pode mnie ziola chinskie. Przyszlam z torebka a wychodzilam z wielka torba posegregowanych ziol na kazdy dzien na nastepne dwa tygodnie. Bilans wizyty:
- psychicznie i fizycznie rewelacja i juz nie moge sie doczekac kolejnej
-finansowo😆 (akupunktura £120, konsultacja £120, badanie krwi £80, ziola i suplementy £200). Dobrze, ze wzielam karte kredytowa ze mna bo wizyta 5 dni przed wyplata, wiec bylby wstyd 😃😃😃
Dzisiaj bylam kupic specjalny garnek, zeby od jutra moc przygotowywac ziolka. Garnek nie mogl byc ani z metalu ani wylozony teflonem. Mam dokladne instrukcje jak je parzyc. ....zobaczymy jak pojdzie mi wieczorem, bo one musza cala noc sie studzic itd.
Pani doktor powiedziala, ze sproboje mnie przygotowac do invitro najlepiej jak bedzie mogla, bo ponoc jak jestem jak samochod co jakis czas potrzebuje przeglad i naoliwienia 😃😃😃. Jezeli to da mi szanse na powodzenia to muszs sprobowac.
Poza tym ostatnio coraz bardziej dociera do mnie, ze moj stres moze miec wielki wplyw na moje problemy. Moja natura jest taka, ze wszystkim zawsze za bardzo sie przejmuje i czestonnie moge nad tym zapanowac. Stres spotegowala wielka klotnia wczoraj z mezem, ktora poszla o nic. On chcial 💖 a ja nie mialam ochoty i sie zaczelo, ze tylko chce jak mam owulacje itp. Wiele slow poszlo, ktore nie powinny byc powiedziane i poszlismy spac jak para wrogow. Mysle, ze przeciagajace sie starania, jego poszukiwania pracy, moje proby odzyskania formy i jednoczesnie wyrabianie sie ze wszystkim w pracy dodaje oliwy do ognia. Dobrze, ze po burzy przychodzi slonce.......
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2019, 18:40
5t5d
Mam ochotę wyłączyć sobie myślenie. Ciągle analizuje, ciągle myślę, ciągle czegoś się obawiam. Ja wiem, że tak nie mogę bo stresuje dziecko, ale cholernie paraliżuje mnie strach... Czemu nie mogłam zajść od tak w ciążę i myśleć tylko o tym że w moim brzuchu mieszka dzidzius jak normalna kobieta. Ja myślę, czy nie szkodze jakimiś lekami dziecku, czy będzie dobrze, czy jak je odstawie to ono to przeżyje... A ciaza to mial być taki piękny czas oczekiwania. Guzik... Ciągle te głupie myśli ... Mam nadzieję że mi to przejdzie, nie mogę tak cały czas. Najgorzej z tym accofilem, prze przypadek się naczytałam głupot i teraz nie mogę przestać myśleć. Naprawdę kobietom trzeba wyłączyć internet w ciąży... Idę zająć się czyms co pozwoli oderwać myśli.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.