01 GRUDZIEŃ - 314 dzień wspólnego życia
Byłam w domu dziecka, po raz ostatni, odebrać dokumenty medyczne Adama. Czułam niepokój idąc tam. Po wejściu do budynku poczułam się przytłoczona, ciemno, ponuro, ściany wydawały mi się szare, choć wiem że są na nich kolorowe bajkowe malunki. Nikt nie wiedział kim jestem, co tu robię, po co przyszłam a byłam umówiona. Ostatecznie trafiłam do pani pielęgniarki , dokumenty były przygotowane, wytłumaczyła mniej więcej co i jak, zapytała jak zdrowie Adama. Istotną dla mnie kwestią jest ubezpieczenie zdrowotne Adama. Normalnie dzieci są ubezpieczone przy jednym z rodziców. Adam jest zgłoszony do ubezpieczenia przez MOPS. Zapytałam pani kiedy , z jaką datą go wyrejestrują bym mogła go zgłosić w pracy? A tu niespodzianka pani mówi, że absolutnie nie ma takiej opcji. Patrzę na nią zdziwiona, szczerze to śmiać mi się chciało, pytam w czym problem? Usłyszałam , że przecież Adam nie jest jeszcze nasz!!! MOPS poczeka do rozprawy i dopiero po zakończeniu wszystkich formalności i uzyskaniu przez nas aktu urodzenia i peselka wyrejestrują go. No nie mogłam uwierzyć w to co słyszę, pisząc to, to śmiać mi się chce. Od razu spojrzałam na dokumenty które otrzymałam czy na pewno dotyczą mojego syna, skoro pani nie wie że mamy już wszystko za sobą. A jak wiadomo wszystkim ( oprócz pracowników domu dziecka hi hi) trochę to wszystko u nas trwało. Uświadomiłam panią, oporna była w przyjęciu prawdy do wiadomości. Zobaczyłam zażenowanie na jej twarzy, zrobiła się czerwona i zaczęła jąkać że ktoś tam wprowadził ją w błąd. No cóż pozostawię to bez komentarza. Ostatecznie ustaliłyśmy, że MOPS wyrejestruje Adama z 2 grudnia a ja go zgłoszę do ZUS 3 grudnia. Mam nadzieję że chociaż tego nie zawalą i będą pamiętać o dokończeniu tych formalności. Oprócz dokumentacji medycznej otrzymałam zabawkę dla Adama, jego zdjęcie jak był mniejszy w ramce oraz foto książkę. W książce znajdują się zdjęcia jak był malutki. Szczerze był bardzo brzydkim dzieckiem, bardzo. Panie z domu dziecka miały też fantazję umieszczając na okładce książki oraz na jednym zdjęciu pierwsze imię Adama.Ośrodki adopcyjne kładą duży nacisk na zmianę imienia po adopcji. Dzieci w placówce przygotowywane są do adopcji a panie taki oto miały wspaniały pomysł. Marcin zakleił to imię taśmą, byśmy mogli pokazywać album dziadkom i znajomym. Wiedza o pierwszym imieniu jest tylko dla nas i oczywiście dla Adama ale jeszcze nie teraz, jak będzie większy i będzie chciał wiedzieć to mu powiemy. Wychodząc poczułam ogromną ulgę, powiedziałam co prawda do widzenia i że wrócę do nich po córkę. Nie jestem jednak przekonana że chcem by moje drugie dziecko odnalazło się u nich.
Postanowiliśmy z Marcinem (szczerze to chyba na początku bardziej ja), że odnajdziemy grób biologicznej mamy Adama. Poznałam datę śmierci, odnalazłam cmentarz, wybraliśmy się wczoraj we trójkę. Wytłumaczyłam Adamowi gdzie jedziemy, jak zwykle przytakną. Mam jednak świadomość że niewiele zrozumiał na tą chwilę. Mam nadzieję że kiedyś będzie nam wdzięczny. Jechałam z poczuciem dobrego uczynku, z myślą o Adamie, jego przyszłości a przede wszystkim przeszłości. Jeśli my zaakceptujemy jego przeszłość, to że miał inną mamę, tatę , rodzinę da mu poczucie akceptacji i przynależności do NASZEJ rodziny. A tego życzylibyśmy sobie najbardziej. Odnaleźliśmy grób, na Adamie nie zrobił wrażenia, siedział sobie wygodnie w wózku i zajadał chrupki kukurydziane. Nas natomiast ścięło z nóg, dosłownie. Nie mogliśmy nawet zapalić znicza , który przynieśliśmy ze sobą. Popłakaliśmy się oboje. Oto stanęliśmy przed grobem kobiety, która dała nam dziecko. Przez 9 m-cy nosiła go pod sercem, dla nas. Poczułam ogromny ciężar, że muszę wychować Adama na dobrego człowieka, dla niej. Wiedzieliśmy, że mama Adama nie żyje jednak stanie nad jej grobem to coś nie do opisania. Ciężko to przetrawić, nazwać uczucia. Próbowaliśmy w domu porozmawiać o tym co czujemy, co poczuliśmy stojąc tam. Jednak nie zdołaliśmy nazwać swoich uczuć, jesteśmy bardzo poruszeni całą sytuacją. Jednego jesteśmy pewni, będziemy odwiedzać jej grób. Nie tylko raz do roku. Z czasem pomyślimy o postawieniu pomnika. Jednak na tą chwilę musimy uważać jeżdżąc tam by nie natknąć się na nikogo. Nie wszyscy z naszej rodziny i wtajemniczonych znajomych popierają naszą decyzję. My jednak czujemy, że robimy dobrze. Podjęliśmy słuszną decyzję dla Adama, dla nas....
Ciężki emocjonalnie weekend za nami....
Teraz gdy mamy już akt urodzenia organizujemy chrzciny.....
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2019, 22:42
W zeszłym tygodniu sis pytała się mnie czy nie pojadę do Poznania odebrać z lotniska odebrać młodego..powiedzialam jej że nie dam rady bo mam w sobotę wyjazd.
Więc temat zamknęłam. W piątek zamówiłam.bilety do kina chciałam umilić sobotni wieczór.
W sobotę pojechaliśmy do Łodzi zrobić badania nasienia
I już 640 zł z kieszeni poszło. Zrobiliśmy co potrzebne czyli hba i DNA. Na plus było to że pokój zwierzeń był legancki po remoncie dzięki temu nam szybko poszło. A w drodze do kliniki wpadł.mi głupi pomysł.
Mojemu nie chciałam.mowic ale wydusił że mnie stwierdziłam że możemy jechać z łodzi do Poznania po młodego.
Mój się zgodził. Poinformowałam.sis że jedziemy kazałam jej bilety do.kina wykorzystać by nie przepadły.
Poszliśmy do.marketu kupić.bulki i kiełbasę na drogę. A przy okazji napatoczyla się mała.ladna choinka. I co kupiliśmy ją i ruszyliśmy w rejs.
W Poznaniu poszliśmy do galerii a potem nad Maltę ale.bylo zimno i zawróciliśmy.
Kupiłam.sobie bluzkę z bałwankiem a mój piżamy z grimem.
A.potem pojechaliśmy po młodego.
Trochę zeszło.nam bo korki okropne.
A potem.pojechalismy z młodym na kebaba.. i poszliśmy na rynek. Jak ślicznie wyglądał.noca
Gdyby młody był grubiej ubrany byśmy dluzej posiedzieli. A my dopiero po 22 ruszyliśmy do domu na 1 we nocy byliśmy w domku.
A do.kina poszliśmy w niedzielę. Ten weekend był ekstra... Kto by się spodziewał że pojedziemy do Poznania.
Przyszła. Wredna @. A tak sie nastawilam w tym cyklu, kubeczek, ❤ co dwa dni, testy owulacyjne, tyle razy ugryzlam sie w jezyk zeby nie poklocic sie z mezem i nie zaburzyc ❤ serduszkowania. Jem kiełki, czatnuszke, humus. Nawet ten pieprzony ananas ktorego nienawidze. I wszystko na marne. Boje sie ze nigdy sie nie uda. Marzę o byciu w ciąży. Boję się, że to marzenie nigdy się nie spełni.. dzisiaj jest rozpacz. Może kolejne dni będą lepsze..
18 dc
Ślęczę w pracy i czekam na telefon z kliniki. Nadrabiam trochę zaległości z 3 dni chorobowego ale tak bez przekonania. Na niczym się nie mogę skupić. Zjadłam już pół opakowania ptasiego mleczka o smaku stawberry shake. Myśle ze dopiero zacznę normalnie funkcjonować jak się dowiem co z zarodkami. Ruszę z moim życiem do przodu bo będę miała na co czekać. Zaplanuje zakupy, co będę gotować, rozłożę prace do świat. Potem zaplanuje urlop świąteczny i prace na budowie. Byle wypełnić czas do połowy stycznia kiedy będę mogła w końcu zabrać malucha na pokład. Oby jakiś był. Boże daj mi cierpliwości!
EDIT: 15:53 i nadal nie dzwonili 🥺 Pani mi mówiła ze jak nie dzwonią to raczej dobrze - wszystko idzie zgodnie z planem... Ale ja tu oszaleje chyba z niepokoju. Wyobrażam sobie ze pewnie dynamika podziałów spadła i zarodki zwolniły swój rozwój dlatego nie dotarły jeszcze do etapu mrożenia wiec zadzwonią jutro jak będą mrozić ale dlaczego zwolniły i czy to bardzo źle rokuje?!?! Kurde wiem ze powinnam być cierpliwa bo nie mam już teraz na nic wpływu ale mogliby się zlitować bo stres jest okropny!
EDIT 2: Dzwoniła Pani embriolog akurat w momencie kiedy wracałam z pracy samochodem z 3 znajomych z pracy (niewtajemniczonych). Ze stresu nie zapytałam praktycznie o nic. Zamrożono 5 blastocyst - 3 bardzo ładne 4.1.1, jedna 5.3.3 podobno duża i jedna 3.3.3 jestem w takim szoku ze nie mogę przestać płakać. Poszłam na invitro z nastawieniem ze będę chciała transferować wszystkie zarodki jakie Bóg da ale w takiej sytuacji czy dam rade? Dla mnie która przez całe życie byłam niepłodna, sama z mężem przez 13 lat związku, nawet bez kota, taka liczba zarodków jest po prostu szokiem! Czuje ze strasznie dużo rozterek przede mną!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 grudnia 2019, 17:51
19 dc
6-7 dpo
Dzisiaj zrobiłam badania wiec
Estriadol 130
Progesteron 33 taki piekny 😍🥹 oczywiście to zasługa luteiny dopochwowej która biorę od 3 dpo robiłam żeby sprawdzić czy działa i jest progres z którego bardzo się cieszę 😊
W tamtym cyklu brałam progesteron Besinis który tez wychodzi w krwi i wynik 7 to masakra... najwidoczniej nie wchłania mi się prog doustnie a luteina zadziałała 😊 luteina podjezykowa tak samo na mnie nie zadziałała.
Wiec jakieś dobre wiadomości 🙈
Byłam również dzisiaj u lekarza rodzinnego bo z 2 tygodnie temu miałam wypadek na rowerze i uszkodziłam rękę nadgarstek i dostałam.skietowanie do poradni chirurgi urazowo - ortopedycznej ale wizyta dopiero mam 24 listopada 😮💨
Dostałam jakiś lek na bol i plastry na rękę może cos pomoże...
Jestem po morsowaniu..ilez frajdy mi to sprawilo
. Nie powiem, bo jadac tam dygalam sie strasznie, ale po dobrej rozgrzewce nie bylo tragedi. Wchodzilam do wody z malzem trzymajac sie za reke. Powiem wam ze jestem z siebie dumna. Nie rozchorowalam sie, nie smarkalam..tego najbardziej sie obawialam.
Ginekologicznie to w zasadzie nie wiem co sie ze mna dzieje. Od momentu kiedy skonczylam sie oczyszczac bylo jeszcze kilka dni kiedy dostalam plamien. I tak na przyklad wczoraj nic sie nie dzialo, a dzisiaj juz jakies kolejne plamienie. Nie wiem kiedy powinnam dostac okres, ktory to dzien cyklu.
Małż namawia mnie, zeby porobic te badania ktore zlecil Doktor F, wiec w srode bierzemy wolne i jedziemy do laboratorium. Narazie nie jestem gotowa na przyjecie mrozaka, musze odzyskac siebie, swoje zycie, bo czuje ze przez te 3,5 lata staran gdzies sie pogubilam i stracilam sens zycia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 grudnia 2019, 16:28
6tc+0
No to startujemy z siódmym tygodniem!
Do wizyty dwa tygodnie - już bliżej niż dalej
Już jakoś cierpliwiej czekam, dwa tygodnie to już niedługo.
Wierzę w tego Malucha w brzuchu! Wierzę całym sercem 
A w weekend byliśmy pierwszy raz od porodu w kinie
Na 1800 gramów, bardzo mi się podobał. A Tosię to można by i na cały dzień zostawić bez nas, taka jest do sprzedania 
Wczoraj też nasz rekord przerwy w kp - 13 godzin! Udało się to dzięki temu, że drzemka była w samochodzie, więc nie było mleka do drzemki.
Kocham tą naszą bliskość, ale w przeciągu kilku miesięcy mam nadzieję, że uda nam się odstawić. Nie wyobrażam sobie karmić dwójki maluchów.
Co słychać u Was?
Jutrzejsza wizyta odwołana, niewiadomo czy pani doktor będzie do końca grudnia w pracy, bo jest na l-4...
Ehh... 😒 Wizyta umówiona na 14 stycznia....
18dc 8cs
Dziś od rana bieganina po lekarzach. Najpierw rodzinny- nasiedziałam się w kolejce jak głupia 😒... No ale najważniejsze,że zwolnienie w ręku więc na kolejne 10 dni mam ,, spokój''. Oczywiście musiałam zadzwonić do firmy, przekazać informację, do kiedy jestem chora, no i połączyli mnie z główną szefową a ta do mnie, że prosi o spotkanie i że chciałaby mi dać podwyżkę żebym tylko nie odchodziła 🙄.No cóż, mniejsza z tym.
Tak więc od rodzinnego szybko do domu, ogarnąć się i w drogę do ginekologa.
Byłam podekscytowana, że dowiem się czy owulacja była czy nie a tu dupa... Lekarz nie wie, w każdym bądź razie pęcherzyki jakieś małe. Z ostatnich wyników wyszło że testosteron za wysoki, ale to żaden problem bo jajniki wyglądają dobrze... Pobrali mi krew i kazał przyjść ponownie za 2 dni.
Suuuper.
2 dni temu miałam płodny śluz i czulam,że szyjka jest mocno otwarta. Niestety od dzisiaj mętny i lepki a szyjka przymyka się...
Jak dla mnie odpowiedź jest jasna- owulacji poprostu brak 
28dc
Bolą mnie jajniki dziś, to nie ból na @.
Według ovu ma być pojutrze, według Flo za 3 dni. Zobaczymy kiedy będzie. Jeśli do soboty nie przyjdzie to w pl podjadę do szpitala na betę ale nie nastawiam się. Dziś o dziwo mam taki dzień spokoju, wczoraj już wariowałam a dziś luz, wyjeban*. Nie nastawiam się na nic.
Myślałam w nocy jak nie mogłam spać (w dzień oczywiście na stojąco zasypiam) dlaczego tak wariuje, dlaczego nie potrafię czasem odpuścić, zająć się czymś innym... I po prostu stwierdziłam, że miesza mi w głowie niewiedza. Niewiedza czy owulacja już występuje, niewiedza czy wyniki w końcu przyjdą, czy będą dobre, czy zaczniemy stymulację, czy będzie trzeba się jakoś leczyć dodatkowo, suplementować... To wszystko przez niewiedzę.
Ale czekam na @, postaram się cierpliwie. Testów nie mam już żadnych w domu, nie kupię też tu bo zwyczajnie szkoda mi kasy... Tu w de w aptece kosztuje najtańszy test ciążowy 5€. Och*Eli 🤣🤣
No i znów dostałam po dupie😔
Starania zawieszone dostałam wypowiedzenie
Jak byłam w ciąży nie mogli mnie zwolnić a tak jak poroniłam mieli otwarta drogę
Cóż u mnie nie może być dobrze musi być pod górkę
Jak znajdę pracę wznowimy starania a latka leca
Od tygodnia jesteśmy w górach. Tutaj czuje, ze żyje. Kocham ta ciszę, te widoki, to rześkie powietrze! Ćwierkające ptaki z rana, odgłos padającego deszczu... pranie pachnące wiatrem. Tęsknie za wsią, w której się wychowałam. Tęsknie za przeszłością, dzieciństwem i ludźmi, z którymi je przeżyłam. Ah nostalgia 
Przyjeżdżamy tutaj kilka razy w roku od dobrych kilku lat. Kiedy zaczęliśmy tu przyjeżdżać, patrząc na dzieci bawiące się na ulicy, myślałam, ze chciałabym, aby moje dzieci właśnie tak spędzały dzieciństwo. Zabawy na ulicy, na rowerach, hulajnogach, zabawy w chowanego, podchody... rysowanie kredą po ulicy, gry w klasy, w gumę
tutaj dzieciaki właśnie się tak bawią 😻 pamietam ich jako malutkie dzieciaczki po 4-5 lat, dziś to już nastolatkowie z ich młodszym rodzeństwem. Fifi widząc szaleństwa na rowerach, deskorolkach zechciał pojeździć swoją hulajnogą. Przyłączyliśmy do dzieciaków. Fifi naśladował starszych kolegów, zjeżdżał z górki, skakał na tej swojej trójkołowe hulajnodze, miałam niezły ubaw 😸 był taki zadowolony! Dzieciaki bardzo miłe, kiedy Fifi upadł podchodzili i podawali rękę upewniając się czy wszystko w porządku.
Chciałabym tutaj zamieszkać, ludzie tu są inni niż w mieście. Uprzejmi, wyluzowani, nie ma tej spiny o wszystko.
Takie mnie refleksje nachodzą 
Dudu z brzuszkiem jakby lepiej, od dłuższego czasu jest spokój. Teraz męczą dziąsełka. Mocno się ślini, ma ręce non stop w buzi i jak tylko ma okazje gryzie i mnie
noce są nadal słabe. Chyba przestane o tym pisać i mówić, bo to chyba będzie moja codzienność przez najbliższy rok... tak jak było z Fifim. Poza tym jest przeuroczy. Dużo się śmieje, gaworzy, uwielbia obserwować brata. W kąpieli, wybucha śmiechem, kiedy myje mu szyję, zawsze 😂
A ja poza tym, ze niewyspana, daje radę. Z mężem obok jest łatwiej radzić sobie z dzieciakami. Jedynie spirala mnie denerwuje. Od kiedy ja założyłam najpierw plamilam, a teraz można powiedzieć ze mam delikatny okres, od 10 dni 😒 czytałam, ze krwawienia mogą się utrzymywać przez kilka miesiecy. Ginekolozka nie uprzedziła mnie o tym, powiedziała, ze krwawienia mogą być obfitsze, ale nie mówiła o tym, ze mogę długo krwawić. Jedynie kazała się zgłosić, jeśli będę miała bóle brzucha dłużej niż przez 2-3 dni, a mnie nic nie bolało i nie boli, wiec czekam na ta wizytę kontrolna za 2 miesiące. Przełęcze się jeszcze trochę a potem zobaczymy co począć, jeśli krwawienia nie miną.
29dc
Mam mega uczucie wilgoci, śluz kremowo żółtawy + na podpasce mam ślad szystej krwii ale gdy się podcieram narazie czysciutko. Tempka spadła dziś drugi dzień i jest prawie na linii takze czekam aż się @ rozkręci.
27 DPO/5t+4d
Dziś symboliczna cezura - 40 DC.
Przy moich 24, a czasem nawet 21 dniowych cyklach, ta gruba czterdziecha wygląda naprawdę niewiarygodnie 
Objawy ciążowe prawie zupełnie ustąpiły, cyce bolą dużo mniej, nie chce mi się rzygać ani spać... Strasznie się denerwuję czy w tym moim brzuchu naprawdę ktoś siedzi, czy jednak okaże się że to wszystko była mrzonka i w pęcherzyku pustka 🙄
Ja pierdzielę, jak ja do tego piątku wytrzymam 🤦♀
Dzisiaj robię betę, proga i TSH. Ginka mówiła, żeby już nie robić ale ja się za bardzo martwię. Jak ma być źle, to i tak będzie. A jeśli ma być dobrze, to mnie może te badania trochę uspokoją. Zwłaszcza, że TSH skoczyło z 0,9 na 2 w ciągu trzech tygodni. Nie chciałabym odkryć za miesiąc, że już jest 6 i zagraża ciąży...
Jutro mój "embrion" skończy 4 tydzień życia płodowego 🥰 Oby tylko tam był... Niech on tam będzie...
Mam pewne watpliwosci co do cyklu. Pol roku bralam cyclo progynowe i temperaturki byly piekne ze skokiem ale bez objawow owulacji, od tego cyklu lekarz zmienil mi na progesteron w drugiej fazie. piekne objawy owulacji, sluz szyjka, bole, otwarcie, poped, ale temperatura spada jak szalona od tego czasu, co to moze otnaczac? Domnieman ze do owulacji nie doszlo ale skad te objawy? I dlaczego ten gwaltowny spadek teraz z dnia na dzien?
No i mamy wyniki nasienia
Lepkość.+
Koncentracja 107 było 2 lata temu 42
Całkowita liczba 267. Było 64
Ruch postępowy 56
Całkowity 58
Bez ruchu 42
Żywotność 82
Morfologia 0 było 2
Uwagi
W zaburzeniach dominują różnokształtne główki z nieprawidłowym akrsomem lub wakuolami.
Hba bez zmian 58%
Morfologia u niego jest bardzo zmienna kiedyś nawet było 5 % a teraz 0 nie wiem od czego spadek
Nie dość że wyniki ma do dupy to u mnie immuno.szanse małe.na powodzenie
Naturalnie nigdy z nim.w ciążę nie znajdę.
Teraz czym poprawić morfo w 3 tyg.
Może to wynika tego że chodzi w ciepłych dresach bo mu zimno
.
Przyszły wyniki CBA i TREG. Nie jest dobrze.
Jeszcze nic nie czytałam na ten temat. Napisałam maila do Paśnika i smsa do Jerzak. Zobaczymy, co oni powiedzą. Mam nadzieję, że chociaż odpowiedzą na wiadomości.
Jak ktoś się na tym zna, to poproszę o rady, wskazówki, wnioski. Bardzo mocno.
TREG:
ocena limfocytów CD4/CD25 bright 4% (norma dla nieciężarnych 1,0 - 5,8%; dla ciężarnych 2,7 - 6,8%)
ocena limfocytów CD4/CD25 dim 9,1% (norma dla nieciężarnych 4,6 - 12,4%, dla ciężarnych 3,8 - 17,0%)
ocena subpopulacji limfocytów T CD4+ 52,8 % (norma dla nieciężarnych 46,0 - 48,0%, dla ciężarnych 35 - 49%).
CBA:
Cytokina: Przed szczepieniami: Po szczepieniach: Norma:
interferon gamma: 234,0; 167,0; 2046,6 - 4738,0
TNF alfa: 3465,0; 3525,0; 1208,3 - 4156,1
IL 10: 590,0; 675,0; 695,6 - 3048,4
IL 4: 21,0; 36,0; 20,0 - 80,6
IL 5: 4,0; 17,0; 20,0 - 59,8
IL 2: 30,0; 121,0; 20,0 - 62,5
wskaźnik INF/IL4: 11,1; 4,6; 36,7 - 175,0
wskaźnik TNF/IL4: 165,0; 97,6; 19,7 - 149,5
wskaźnik INF/IL10: 0,4; 0,2; 1,2 - 3,0
wskaźnik TNF/IL10: 5,9; 5,2; 0,7 - 2,8
Nie martwię się interferonem gamma, on ma być jak najniższy, fajnie, że jeszcze bardziej spadł. IL 10 wzrosła, nadal nie dobiła do dolnego progu normy, a ona dba o zarodek i nadal jest jej za mało. IL 4 dobrze, że troszkę wzrosła, ona pomaga w ciąży, wtedy była w normie, ale teraz jest "bardziej" w normie. IL 5 powinna być jak najniższa, przeszkadza w zajściu w ciążę - była poniżej normy, teraz też jest poniżej normy, ale jednak wzrosła. IL 2 - to mnie dobiło. Ona powinna być jak najniższa, bo zabija zarodek. Moja poprzednia była poniżej normy, a teraz ma dwukrotność górnej granicy normy
INF/IL 10 wynik marzenie. Tyle, co pamiętam z poprzedniej, wiosennej wizyty. Czekam na odpowiedzi od moich lekarzy.
Mężuś gadał z lekarzem - na razie są umówieni na powtórny kontakt w czwartek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2019, 09:35
Dobra. Podjęłam decyzję. Tylko przyjdzie @, zacznie się nowy cykl - bez starań. Odstawie zioła ojca Sroki, temperaturę będę mierzyć testy owu też robić by zobaczyć czy się wszystko pokrywa by poznać swoje ciało, ale sex tylko jak przyjdzie ochota, nie patrząc czy są dni płodne czy nie.
Wczoraj N. powiedział do mnie, że dzień, w którym dowiemy się o ciąży będzie najpiękniejszym dniem jego życia. Nie ze względu, że się udało.. tylko ze względu, że będzie mnie miał z głowy... Zaznaczył, że oczywiście On chce dziecko itp. ale ma dość mojego podejścia czyli tego że chce badania jakieś robić co chwilę i że za dużo o tym mówię... Ok... Tylko mówię mu tak naprawdę 1/10 tego co tu pisze i czuję...
Powiedział dwa zdania, które na staraczke działają jak płachta na byka.. a przynajmniej na mnie czyli "Jesteś młoda zluzuj. Masz dużo czasu." Ok, dobrze jestem młoda. Ok zluzuje. Ale nikt nie wie czy te starania potrwają jeszcze miesiąc czy lato, czy lata.... A nie chce się obudzić z palcem w dupie i wtedy dopiero przeżywać. Dlatego odpuszczam na jakiś czas, na ile? Nie wiem. Czy dam radę? Nie wiem. Ale jemu mam zamiar nic a nic nie mówić i o nic nie prosić. Dam mu spokój.
Strasznie mi przykro przez te słowa, że doprowadziłam go do tego, że najbardziej chce dziecka żebym się uciszyła
a w 99% nie wie co czuje bo mu nie mówię...
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2019, 09:38
@aassiiaa dziekuje ze skomentawalas i przepraszam bardzo. Dopiero odkrylam ta opcje o zaproszeniu.
I dodatkowe przeprosiny do @czekamynadzidzie i @Dola
Normalnie nie wierze, ze tego nigdy nie sprawdzalam! WSTYD 
15dc
Anusla zgadza się. Drożność w szpitalu lub za +/- 700 zł prywatnie. Szczerze dziękuję i oszczędzę sobie tej przyjemności. Szpital w moim mieście jest covidowy a ja nie mam aż takiego parcia by w obecnej sytuacji szukać innego wyjścia. Czekamy tak długo, zaczekamy jeszcze chwilę.
Dzis leniwy dzień ale bardzo miły. No i pierwszy raz od dawien dawna przegięłam ze spaniem. 11h snu. Masakra. Jak wstałam i zobaczyłam która godzina zrobiło mi się słabo. Jutro 1 zmiana a ja nie czuje nawet grama zmęczenia. W sobotę mąż pracuje a ja mam plan posprzątać na błysk. Ciekawe jak pójdzie z realizacją. W niedzielę wychodzi kolejny sezon The Crown i mąż zapowiedział dzień przed tv. Chciałabym wyjść do kawiarni, na obiad do restauracji, na drinka z przyjaciółka. Wkurza mnie ten lockdown.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.