Patt1002 Czekamy na Aniołka 11 listopada 2020, 23:03

Jestem po teście, mam kwarantannę. Dzisiaj czułam sie duzo lepiej, ale teraz na wieczór mnie dopadło trochę... Kaszel i lekkie duszności. Ostatnio zaczęliśmy wypełniać Księgę adoptowanego dziecka ;)
Fajne jest te poszukiwanie zdjęć z początku drogi do adopcji. ;)


20 DPO/4t+4d

JEST! JEST PĘCHERZYK!! 🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰

2ee1fb4c145b.jpg


wizyta serduszkowa w Mikołajki :-P


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2019, 22:06

Patt1002 Czekamy na Aniołka 15 grudnia 2019, 13:51

Jest! Mamy to! 12 grudnia otrzymaliśmy kwalifikacje na rozpoczęcie szkolenia przygotowawczego do bycia rodzicem adopcyjny! 👩👶👨

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 16 grudnia 2019, 08:31

31+3

Ostatnie wyniki morfologii nie są idealne. Mam braki w żelazie (ale byłam świadoma, że coś jest nie tak - po prostu to czułam). Dołączam do suplementacji tabletki z żelazem. Czyli: vit D (którą biorę w kompleksie witamin dla kobiet), magnez, luteina, no spa i żelazo. Cała garstka tabletek.
Jak ja nie cierpię tabletek!

W piątek miałam USG (31+0), ale weekend minął tak szybko że nawet nie zdążyłam tutaj zajrzeć.
Wszystko wydaje się być dobrze, Maks już ułożył się 'podłużnie główkowo",
Serducho puka 146/min
Pozostałe wymiary też odpowiednie do stanu ciąży:
BPD: 78,9mm (31+5)
HC: 282,2 (30+5)
AC: 269,3mm (31+0)
FL: 59mm (30+5)
wiek ciąży z USG: 30+5
Masa: 1678 g

Zatem nie wiem gdzie te moje (na pewno już więcej niż) 7kg się podziało..

Szczególnie, że ostatnio mam niepohamowane odruchy rzucania się na jedzenie. Niby nie jem dużo, ale prawie non stop - nie że przerwa 3h i kolejny posiłek, a przerwa 30min i znowu coś przeżuwam. Jakieś rady na poskromienie apetytu???
Dodatkowo ciągle chce mi się pić, ale to chyba efekt suchego powietrza dookoła..

zakochanaaw A może to pomoże? 15 grudnia 2019, 19:53

Dziękuję ;) ja też zwykle kupuje na allegro jakieś najtańsze bo nam coś z głową i sikam na testy nawet jak wiem, że jest to w 100% niemożliwe żeby pokazały się dwie kreski, ale jakoś sikniecie na to mnie uspokoją...
***
Taro mi kupił 20 testów, kolejna 20 dokupilam sobie sama w Zgorzelcu w Biedronce i też mam ich zapas. Do tego w aptece wyczaiłam testy owuacyjnyjne Clearblue 10 sztuk cyfrowe z 99.99 zł na 39.99zl i się napalilam i kupiłam 🤷‍♀️ jakoś zawsze marzyło mi się zobaczyc uśmiechnięta minke na teście choć wolalabym by był to test ciążowy... Ale coz mam nadzieję, że chociaż owualcje będę mieć. W sobotę do gina będzie to mój 16dc i żyje nadzieją, że coś będzie się działo w jajnikach i tak samo żyje nadzieją, że dostanę leki na stymulację... Co najdziwniejsze... Marzą mi się zastrzyki 🤦‍♂️ ale robiąc je, będę czuć ból czy będzie siniak i to mi będzie dodawać takiej hmm świadomości, że naprawdę robie co mogę i walczę... Dziwne mam podejście ale tak to czuję.

Poziomka6 Wieczne czekanie 15 grudnia 2019, 21:41

Do in vitro zostały dwa cykle. Ostatnio znalazłam w szafce zioła ojca sroki więc znowu zaczęłam pić. Przy przeglądaniu leków znalazłam olej z wiesiołka na śluz- łykam po co ma się zmarnować. Czytałam o płodnej diecie i przewija się tam siemię lniane, akurat trafiłam na nie w sklepie, więc kupiłam. Teraz nie za bardzo wiem jak to jeść, ale coś się wymyśli. W pracy wzięłam kartę sportowa, i w tym tygodniu już byłam na 3 zajęciach sportowych. Jest zimno, pracy dużo, aż sama sobie się dziwię że u mnie takie zmiany.

8tc+0

No dobra, raz kozie śmierć... Jutro o 10:30 pierwsza wizyta. Okażę się, czy ktokolwiek tam w brzuchu mieszka. To już miesiąc od tej bladej drugiej kreski.

Boję się, jak cholera..

16dc
Od jakiegoś tygodnia pobolewa nie podbrzusza oraz jajników. Choć wczoraj jajniki mnie ostatni raz bolały to podbrzusze czuje. Nie wiem czy to zapalenie / infekcja ~ czego się boję, czy po prostu jestem po owulacji i na @ szykuje się organizm.
Coraz bliżej święta, a ja ich nie czuje. Wręcz odczuwam pustkę, samotność. Wczoraj pierwszy raz od wakacji widziałam siostrę. Atmosfera ciężka, nie miałyśmy sobie nic do powiedzenia. Czułam się tak jakbym osobę widziała pierwszy raz i po słowie "cześć" odczuwala niechęć. Nie miałyśmy sobie w sumie nic do powiedzenia. W dzieciństwie tak blisko a teraz daleko. Nawet dzieciaki do mnie na "pani". 😔😰Oddalilysmy się od siebie tak bardzo, że niezręcznie się chyba obie czulysmy w swoim towarzystwie. Przykre lecz prawdziwe, jeśli ktoś kłamie, podjudza na mnie reszta z rodzeństwa z którym nie mam kontaktu i niszczy wszystko wokół. Doszło do tego że po ostatnich świętach bożego Narodzenia, nawet nie zostawię dzieciom prezentów u rodziców. Przez to że siostra uznała że nie trzeba kupować prezentów jeśli kogoś nie ma na miejscu, po co ma się wysyłać, składać na prezent, ponieważ dzieci dostają i tak dużo.
Także po nie spełnia 1 godzinnej wizycie na świętach wyszliśmy z mężem, abym się nie denerwowala ~ byłam w ciąży... jeszcze.
Za dużo nerwów mnie kosztują takie wizyty, czuje się źle w towarzystwie rodzeństwa.
Siedzę cicho, najlepiej abym się nie odzywała bo komentarze są w stosunku do mnie ~ bo żartuję, bo coś komuś nie podoba się. Mój mąż też nie chce abym płakała później. Jestem zadziorna, złośliwa, powiem prawdę a potem wszyscy obgaduja i co innego mówią.
Wychodzę na tą zła. Choć siostra starsza przylapala na kłamstwie resztę, i tak nic się nie zmieniło.
Tak wszyscy blisko byliśmy, zmieniło się gdy ktoś nieproszony pojawił się u nas w domu.
Egoizm, materializm, kłamstwo, brak empatii z ich strony wszystko zepsuło.
A mnie żal, czasami gniew zalewa mnie od czasu do czasu.
Dążenie do celu i chęc posiadania rodziny własnej kosztuje mnie więcej niż by ktoś się domyślal.
I żadne nie wspomni o mnie, nie zapyta.
Refleksji mnie naszło dzisiaj. Wylania z siebie goryczy, pozalenia się i wypłakania. Rzadkość pokazywania komuś uczuć zewnetrznie, na co dzen silna, stanowcza, niezależna i nie prosząc o pomoc rozsypuje się po spotkaniu z siostrą i atmosferze podczas spotkania.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2019, 22:02

sunrose Macierzyństwo po 40 16 grudnia 2019, 09:20

Pamiętniki podczytuję już od jakiegoś czasu, w końcu przyszedł czas, że i ja postanowiłam pisać.
Mam nadzieję, że będzie to miało na mnie terapeutyczny wpływ :) Zamierzam uporządkować myśli, nasze działania w kierunku aby dziecko pojawiło się w naszym życiu. Oboje nie jesteśmy już najmłodsi i wiemy, że tak się może już nie stać.
Jesteśmy szczęśliwi we dwójkę i staramy się nie dać zwariować, mówimy sobie: będzie maluszek dobrze, nie będzie też dobrze.

Mój synek skończył już roczek.
Dziewczyny starające się z trudnościami - walczcie z całych sił, bo naprawdę warto!

SOBOTA
Dziewczyny, dziękuję za modlitwę! Ona działa cuda! 2 niepewne zarodki ruszyły i na stan dzisiejszy mamy 5 zarodków! Myślałam, że spadnę z krzesła jak się dowiedziałam! :)
Tak więc jestem w dwupaku, przygarnęłam kropeczka. Wierzę, że ze mną zostanie na te 9 miesięcy i bedziemy się tulić w ramionach :) chyba 8b (ale byłam tak przejęta, że mogłam coś pomieszać).
Moja przyjaciółka dziś się dowiedziała, że też jej się udało w 4cs i mówi, że przecież my zawsze wszystko robiłyśmy razem i że za chwilę ja zobaczę te 2 wymarzone kreseczki na teście! Testować niby mogę już w sobotę, ale nie wiem czy 7dpt trzydniowego zarodka będzie miarodajny. Zobaczymy czy dam radę doczekać do poniedziałku :)
Resztę zarodków trzymamy do 6tej doby i jeśli dotrwają (wierzę w nie!) to pójdą na zimowisko. Kciuki dalej potrzebne! <3

aster Plan B. 16 grudnia 2019, 11:42

13 dc; 18 cs
W ostatnich dniach mam natłok emocji. Zaczęły się dni płodne, działamy :) w tym miesiącu starania są wyjątkowo przyjemne, być może to zasługa wiesiolka, który poprawił u mnie nawilżenie. Naprawdę miła odmiana ❤.
Sprawdziłam z ciekawości w kalendarzyku, że przez te 15 miesięcy miałam 17 cykli. Teraz leci 18. Czyli tak jakby półtora roku wg "mojego" kalendarza ;) Nawet nie wiedziałam, że to tak dużo. 17 razy ten sam zawód, gdy przychodziła @. Dziwne przyzwyczajenie z jednej strony, a z drugiej uparta nadzieja, że może tym razem będzie inaczej...

W sobotę był baby shower. Pozytywne zaskoczenie, była super atmosfera, same kobitki od nastolatek po babcie (nie licząc jednego 5 - miesięcznego dzentelmena) czułam się naprawdę dobrze, trochę wyluzowalam, poczułam takie girl-power :) były 3 dziewczyny w ciąży , bardzo im zazdroszczę, ale też wierzę, że w końcu i nam się uda. Dobrze, że jestem w tej "lepszej" fazie cyklu, bo nastawienie wszystko zmienia.
W samochodzie pogadalysmy sobie z koleżanką, poleciła mi centrum leczenia niepłodności, w którym leczyła się jej siostra, robią tam badania na nfz. Ciekawe jakie mają terminy, musze tam zadzwonić.

I jeszcze jedno... dziś mąż jedzie odebrać wyniki. Boję się, że całe to pozytywne nastawienie pryśnie jak bańka mydlana...

Z całej procedury mamy tylko jeden zarodek 8B z 3 doby.

11dc
Po dzisiejszym monitoringu jestem bardzo rozczarowana. Mimo stymulacji letrozolem nie mam żadnego pęcherzyka i gowniane endometrium 4mm. Lekarz zaproponował żebym przyszła w czwartek na kolejne USG. Jeśli dalej nic nie wykaże, wtedy podejmujemy decyzję czy zwiększyć dawkę leku czy iść w kierunku diagnostyki... Gin stwierdził że widocznie lek na mnie nie działa, no pozdro


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2019, 18:44

Skasował mi się cały wpis :[
Nie będę go powielać, więc napiszę w skrócie.

No i dupa - nie było usg, nie jestem priorytetem, może juto... niech ich wszystkich szlag jasny... A ja prawie całą noc nie spałam z nerwów. NFZ k...

Mam nadzieję, że wód nie ubyło, że przepływy się nie pogorszyły, że...

... że dotrwamy do 7 stycznia 2020 r., bo na dzień ten mamy wstępnie wyznaczoną cc - 37w3d - ciąża donoszona - idealnie <3 Czyli jeszcze 3 trygonie i się spotkamy z naszą Marysią face to face <3

Termin się wziął stąd, że - i to jest druga dobra wiadomość - szpital dzięki pani doktor związanej z zespołem od oncofertility ogarnie logistykę pobrania tkanki jajnikowej :) Oczywiście my płacimy za ten "kaprys", ale to najmniejszy problem wobec tego, że nie musimy załatwiać całej reszty. A że klinika, która się w tym specjalizuje ma "kriokurierów" we wtorki, to właśnie padło na pierwszy wtorek po terminie donoszonej ciąży. Zresztą wcześniejsze wtorki to wigilia i sylwester, więc byłoby super dotrwać do tego 7 stycznia ad. 2020 :D <3

@Jaheria - w skrócie, bo i ja szczegółów jeszcze nie doczytałam, tkankę się pobiera (zasadniczo poprzez laparoskopię), mrozi, a po zakończeniu chemioterapii wszczepia się tkankę, co daje duże szanse, że wróci równowaga gospodarki hormonalnej i jest szansa na naturalną ciążę. Metoda jeszcze tzw. eksperymentalna, ale przebadana i daje dobre efekty. Alternatywą jest mrożeni komórek jajowych lub zarodków, ale nie wiemy jeszcze nawet czy takie działania będą konieczne (to i tak już po ciąży, konieczna stymulacja i dużo $$, a w konsekwencji pozostaje tylko in vitro), czy wogólę będę miała chemię i kiedy... ale skoro mogę coś zadziałać przy okazji cc, to przynajmniej nie będę miała do siebie pretensji.

Co do pobytu rodziców. Mieli złożyć łóżeczko, poprasować ubranka i firanki... tylko tyle i aż tyle, a oni zrobili nam generalne porządki, w sensie - poza ww.jeszcze m.in. mama umyła okna, tata poskręcał wszystkie szafki po remoncie, którymi m. się jeszcze nie zajął, wyprali nam pokrowce na materacyk, mama ogarnęła moje kwiaty, wycięła metki z ubranek Malutkiej (m. wpadł w panikę jak on będzie prał skoro nie wiadomo które mają być prane w 30C). W konsekwencji spędzili prawie całą sobotę u nas w mieszkaniu sami a do mnie wpadli na koniec na mniej niż godzinę. No dobra, nie mam wyrzutów sumienia, że nam pomogli, ale m. się zarzeka, że przed kolejną wizytą to on posprząta mieszkanie jeszcze bardziej na błysk.
Mama moja stwierdziła, że jak na mieszkanie po remoncie i od ponad miesiąca zamieszkałe przez singla faceta, to wyglądało na prawdę na zadbane (co nie przeszkodziło jej robienia własnych porządków, a m. nie może teraz wszystkiego znaleźć :D ).

Żeby nie było, że m. jest idealny (no dobra, dla mnie i tak jest <3 ) to przywiózł mi do szpitala korpo koszulę... na pewno będę ją nosić po oddziale, ba! na pewno w nią wejdę :D
Będzie reklamacja do Ideału ;)

Decyzja zapadła - jeśli teraz się nie udało, to podchodzimy w naszej klinice. Głównie przez moje odczucia i historie na forum InviMedu. Długo by opowiadać.

Najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że taaaaak bardzo liczę na to, że się udało!!! I rozmawiam z ewentualnym kropkiem, wcześniej rozmawiałam z komórką i plemnikami, żeby się połączyły w życie, że czekamy na to życie i je kochamy i że będzie miało dobrze i że skoro udaje się innym naturalnie z 0% morfologią, że udaje się z 7 milionami plemników, że po prostu cuda się zdarzają, to przecież u nas ten cud też będzie miał miejsce. To tak gadam, wysyłam dobre myśli.

Naszego lekarza z kliniki nie ma od 24 grudnia do 7 stycznia. No i nie wiem, czy zapisywać się do innego i zaczynać stymulację, czy czekać na swoją i kolejny cykl. Ehh.

W weekend popiekłam pierniki, teraz leżą pod plasterkami jabłka i przechodzą jego aromatem. Upiekłam też miodownik - pierwszy raz, zobaczymy, co z tego wyjdzie. A Mężuś robił porządek z moimi książkami w domu moich Rodziców. Miałam taki zwyczaj, że zaskórniki chowałam między stronami książek. Dlatego miał bardzo ważne zadanie - przejrzeć je w poszukiwaniu zaskórników. No i znalazł, ale nie kasę. Zieloną kartkę z odręcznie wypisanym tytułem i listą cech od myślników. Kartka nosi tytuł "Mój Ideał". I pochodzi z ery dinozaurów. Oczywiście, że to mój charakter pisma. Oczywiście, że to najgłębsze sekrety mojej duszy. Co więcej, przy niektórych cechach były fistaszki, ale nie przy wszystkich. Były tam też cechy, których mój Mężuś (zwany od dziś Moim Ideałem) ewidentnie nie spełnia, a fistaszki były lub też ewidentnie spełnia a fistaszków nie było. Czyli dla kogoś innego. Hm. No nie pamiętam nikogo tak ważnego dla mnie. A kartka ma lat chyba z 17, jak nie więcej (z Mężusiem znamy się lat 13). Co ważne - choć wtedy, jak to u nastolatki, raczej pstro było w głowie, to te cechy się nie zmieniły (np. będzie spędzał ze mną czas, będzie mi czasem masował stópki, będziemy razem oglądać filmy, zarażę go swoim spojrzeniem na świat, będzie mnie kochał szaleńczo, i ja jego będę kochać szaleńczo). Nooo, jak to znalazł, zaprosił mnie w ustronne miejsce i zaczął czytać, popłakałam się. Ze wzruszenia. Mężuś podsumował to tak "Spełniam 80%, jak się zepnę to będę spełniał 95%, dbaj o mnie, jestem Chodzącym Ideałem, ha!!!". I jeszcze coś z historii o dobrym małżeństwie. Bo za takie nas uważam. Herbatkę parzymy z cynamonem, imbirem, pomarańczą (lub cytrynką) i goździkami. Dla nas to norma. Ale jak ktoś tylko przekroczy próg mieszkania, to zaraz mówi, że tu pięknie pachnie tą naszą herbatą (my jej już nie czujemy). A w trakcie ślubu, nasze pierwsze świadome skojarzenie, po tym jak emocje opadły i mogliśmy trochę więcej myśleć niż "przestań się trząść ze strachu" (to akurat słowa mojego brata do mnie, tuż przed kościołem), to były słowa z piosenki "...dom pachnący goździkami..." chyba tuż przed przysięgą lub tuż po. A to pochodzi z "Miłość to wierność wyborowi".

"...
Czym dom pachnący goździkami?
Czym domu pobielone ściany?
Gdy brak miłości między nami
Gdy się w tym domu nie kochamy?
..."

A my i goździki i miłość mamy. Szczęściarze!!!

fotures Nadzieja 17 listopada 2020, 21:20

16.11.2020 punktualnie z terminem porodu urodził się nasz drugi synek Rafał- 3535 i 56 cm :) poród SN, zaczęło się o 7 rano a skończyło o 11:27, także sprawnie poszło, chociaż przyznam, ze przez szybkie tempo wpadłam w ogromna panikę na skurczach partych i Polozna z lekarka musiały mnie uspokajać. Młody wychodził z ręka przy buzi przez co musiałam zostać nacięta, a miałam nadzieje ze obędzie się bez. Jutro najprawdopodobniej do domu, ciekawi mnie reakcja Roberta na bobo :)

Test czułość 10 o 4 rano 10 dni po IUI, biel az bila po oczach... Mam jeszcze dwa TESTY, zrobię w niedzielę i we wtorek. Jak ten we wtorek będzie negatywny to w środę pewnie nie ma co na betę jechać ale będę musiała bo lekarz chce... 😪

7tc +3
Byłam dziś pierwszy raz u doktor prowadzącej ciążę.. Trafiłam na Anioła- jeśli ktoś z Warszawy będzie szukał to wyślę info na priv.. Takiej lekarki dawno nie spotkałam: miła, kompetentna, o wszystko spytała, do tego emptatyczna..
Mój kropek ma już 13 mm, serduszko pięknie biło 😍
Zaczynam naprawdę się cieszyć tą ciążą.. wiem że jeszcze wcześnie, że różne przykre rzeczy mogą się stać, ale trzeba chwytać dzień, cieszyć się każdą chwilą..

bertha Drzewo nadzei... 27 lutego 2021, 20:03

Rok 2020 nie przyniósł jednak cudu..
Minął kolejny rok, wciaz bez ciazy, bez dzieciątka.
Przez chwile wydawało mi sie ze czas pandemii sprzyjał nam aby sie do siebie zbliżyć z M...
Jakże się myliłam...
...
Kończymy starania. Muszę zamknąć ten rozdział.
Wczoraj podjęliśmy decyzje, że się rozstajemy.
W tym roku skończę 40 lat.
Bez dziecka, bez własnej rodziny, bez męża.

Może jeszcze kiedyś pojawi się ktoś z kim będzie mi dane zostać mamą...

.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)