Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 4 maja 2020, 08:13

19 dc
Wczoraj mąż wymyślił, że pojedziemy pochodzić po górkach, wybrał szlak w Beskidzie Niskim, gdzie przez całą drogę na szlaku nie spotkaliśmy nikogo i w sumie troche się zgubiliśmy 🤭 ale było fajnie, chociaż czuje dzisiaj te 20 km w łydkach.
Wczoraj przed wyjazdem o 8.00 zrobiłam test owulacyjny i krecha testowa była bordowa, według mnie najmocnisza że wszystkich 🙄, nawet mężowi mówiłam żeby powiedział na którym teście kreska jest najmocniejsza. Ale jak chodzi o śluz cisza, wcześniej w okolicach owulacji śluz płodny się pojawial no i nie miałam bardzo mocnegk bólu jajnikow jaki zazwyczaj się pojawial. A dzisiaj rano skok temperatury, więc może ta owulacja jednak byla😆 tylko zaraz czerwona lampka czy ten wczorajszy marsz nie podniósł temperatury, jak zwykle analiza musi być 😅
Zobaczę jutro co pokaże termometr, nienawidzę czekać 😒 zrobię jeszcze pewnie dzisiaj testy owulacyjne z ciekawości czy dalej będzie kreska, jak będzie to się wkurzę 😁 i od dzisiaj chyba zacznę jeść monokoncentrat z ananasa, tak na wszelki wypadek.
To będa najdłuższe dni do terminu @.

WrednaZośka Walczę dalej 4 maja 2020, 08:57

Podobno już niektóre kliniki ruszyły. Nie moja. W tym cyklu miałam mega dużo tzw objawów: kłucia lekkie, zawroty głowy, etc. Raz w trakcie sprzatania mnie tak zemdlilo i osłabiło że musiałam sobie odpuścić całą aktywność na resztę dnia. No i co? Dzis 2 dni przed terminem @ i brzuch mnie boli wzorowo. Pewnie dziś lub jutro będzie. Mam wrażenie że kliniki chowają głowę w piasek mimo że nam starającym się parom czas leci. Chciałabym im na przekór zajść naturalnie i mieć na nich wyrabane. Człowiek ledwo da rade kilka dni wytrzymać czekania a tu mnie będzie leciał juz 3 cykl zmarnowany. Człowieku jesteś sam na świecie radź sobie bo nikt ci nie pomoże


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2020, 09:17

5t5d

Dzisiejsza beta 3981 😀
ależ ulga :)
przyrost 129,5% - czytałam, że to normalne, że troszkę zacznie zwalniać.

woda z solą bardzo mi pomaga.
rano bolało tylko trochę przy ruszaniu szyją. teraz minimalnie.
wydaje mi się, że te domowe sposoby już mi zostaną na stałe - lepsze to od tabletek na gardło :)
z objawów jedynie bolą piersi, pewnie dlatego tak świrowałam :)
poza tym jak podjechałam pod przychodnie to wiedziałam, że jest ok - od czasu jak jestem w ciąży nie umiem prosto zaparkować auta 😂
ja, niegdyś kierowca zawodowy, wyjeżdżone setki tysięcy kilometrów parkuję jak baba z dowcipu 😂
aktualnie sama z siebie się śmieję :)

pozdrawiam Was cieplutko,
Lena

ladySiSi Nadzieja umiera ostatnia 6 maja 2020, 12:05

28dc, 15dpo, 2dpt
Pierwsze co zrobiłam po przebudzeniu to sprawdziłam czy majtki czyste. Dlaczego jeszcze nie ma okresu? Nie robiłam testu od razu, zrobiłam go 5 min przed wyjściem do pracy i tylko na niego zerknęłam, ale nic tam nie było. To jeszcze nie jest duża obsuwa, czasem mi się zdarzało mieć cykle 28-dniowe. Obawiam się problemów ze zdrowiem. Wczoraj bolało mnie w klatce piersiowej, nie mogłam wziąć głębszego wdechu, wszystko mnie piekło, trochę się wystraszyłam, ale położyłam się i po jakimś czasie przeszło. Od wczoraj też boli mnie głowa i mam problemy z koncentracją, jestem osłabiona i zmęczona.

Po dłuższej przerwie umówiłam siebie i męża do kliniki. Nie sądziłam, że okres mi się przesunie i będę musiała zmienić datę wizyty. Mąż nawet nie protestował na kolejne badanie nasienia. Zapytał się tylko co to za badanie i czy będę mogła wejść z nim do pokoju. Niestety nie ma takiej możliwości, dlatego ja idę do gabinetu gina, a on do "pokoju uciech". Chciałam go od razu zapisać do androloga, ale wyniki dopiero po 3 tyg. więc nie ma sensu iść wcześniej. Cierpliwie poczekamy.

Miłego dnia :)

Szlag by to trafił!!! Oboje jesteśmy przeziębieni. W środę za tydzień mamy badanie allo mlr i musimy być całkowicie zdrowi na kilka dni przed. Jestem wściekła, bo ogólnie bardzo często choruję ale ostatnie miesiące chroniłam się jak mogłam i dzielnie się trzymałam. Za to mój M w ogóle nie choruje no to zrobił psikusa akurat teraz i jeszcze mnie zaraził!

Nie wiem co robić... Przełożenie badania grozi utratą dofinansowania do ivf, bo obecnie każdy dzień jest na wagę złota. Natomiast jeśli nie staniemy na nogi w 3-4 dni, wynik może być zaniżony.

Zła jestem na niego, bo nie chce zostać w domu. Praca oczywiscie jest najważniejsza. Sama tez biję się z myślami czy wziąć parę dni wolnego, bo co to da jeśli ja się wykuruję, a on będzie chory...

Czy ciągle wszystko musi iść jak po grudzie?!

ladySiSi Nadzieja umiera ostatnia 4 maja 2020, 12:03

26dc, 13dpo
Kilka dni temu (nie pamiętam dokładnie który dc, nie zapisałam) miałam straszne bóle kręgosłupa lędźwiowego, ale to takie, że ledwo chodziłam. Z początku myślałam, że mnie przewiało, ale na drugi dzień przeszło. Nie wiem czy to może coś z ciążą.. tak jakby coś zaczynało się dziać, ale znowu poszło na straty. Nie wiem co się dzieje, dlaczego się nie udaje, za dużo czasem analizuje. Ciesze się, że kliniki są już otwarte, mogę w końcu się umówić i sprawdzić czy w środku wszystko OK. Nie popuszczę mężowi. Miał zlecone badanie DNA plemnika, ale zaszłam w cb więc uznał, że z nim wszystko dobrze i że nie musi nic więcej robić. Potem jak już go namówiłam na badanie to zamknęli kliniki i próbowaliśmy sami, ale jak widać z marnym skutkiem. Szczerze to od kilku dni już jestem zrezygnowana, może dostanę kopniaka po wizycie u swojego doktorka, ale na tę chwilę jakoś odeszły mi chęci na dalsze starania. Może się trochę poddałam, nie mam za bardzo wsparcia w bliskich.. Ci którzy wiedzą to tylko dopytują czy już się udało i tak co miesiąc, co mnie wpędza w jakieś głupie myśli, poczucie beznadziejności i utratę wiary w siebie. Co raz częściej kłócę się z mężem o pierdoły, a raczej czepiam się bez sensu. 30 wskoczyła i jakaś taka zrzędliwa się zrobiłam, ale ja po prostu potrzebuję zrozumienia i przytulenia, nic więcej.

Dodam jeszcze, że testowałam 1 i 2 maja i biało. Prawdopodobnie był to 10 i 11dpo, ale wiadomo mogło się coś przesunąć. Moje ciało nie daje mi jednak żadnych objawów. Nie testuje więcej, czekam na okres.

Wera Nasze początki 4 maja 2020, 12:18

7 dc
Dziewczyny nie mogę się doczekać pełnych strań . Czekam jak dziecko.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 3 października 2020, 07:30

Wczoraj wieczorem różowe plamienie, dziś już ciemniejsze (jakby fioletowe wręcz). Nie planowałam isc na żadna betę ani nic aż do tej wizyty 13.10 ale jednak skocze dzis do lab na betę i progesteron. Zobaczę, czy w ogóle coś wyjdzie. Slabo to wyglada i trochę mi przykro, nastawilam sie juz na zdrowa, bezproblemową ciąże... Bo szczerze mówiąc nie dalabym rady przechodzić przez to, co w pierwszej ciąży (kilka tyg leżenia etc). To niemożliwe z dwulatkiem. No i jednak chce pracować. Bo ciaza dzis jest a jutro jej nie ma, a pracę trzeba szanować. Więc uznam, że tak miało być i tyle. W ten weekend się wyłączam z życia. Poprosiłam męża aby zajął się synkiem w większości. Ja planuje leżeć, czytać, serial ogladac. Nie dlatego, że chce "ratować ciąże" ale dlatego, że mam kiepski humor i chce poleniuchować :o)

tc: 14+6, waga 58,3 kg.

Pomysł z imionami na kartkach przejmuję i wykorzystam!

Powiedzieliśmy mojej Rodzinie i 4 przyjaciołom. Zmieniliśmy tylko dwie kwestie - nie powiedzieliśmy o przypuszczalnej płci, a termin porodu zmieniliśmy na początek listopada. Nie chcieliśmy, żeby się zaprogramowali na dziewczynkę. A termin porodu opóźniliśmy, bo gdzieś Mężuś wyczytał, że lepiej troszkę opóźnić, gdyby się nie zaczęło w terminie pozwoli nam to uniknąć smsów w stylu "Zaczęło się?", "Już?". Posypały się gratulacje. Tata prawie się popłakał (był też jedyną osobą płaczącą na naszym ślubie), Mama powiedziała "Gratuluję!". A po 2 minutach przy cieście zaczęła opowiadać o sąsiadce (dokładnie w moim wieku) z dwójką dzieci około 4 i 2 lata. I tak sobie myślę - "Ja pimpolę, czy naprawdę nigdy nie mogę być trochę dłużej najważniejsza i nie porównywana do nikogo?". Ale potem przychodzi refleksja - "Nope, ten typ tak ma". Dzień później dostaliśmy hojną ofertę od mojej Rodziny - jako prezent na moje imieniny (czerwiec) i urodziny (październik) mamy sobie wybrać łóżeczko i przewijak, a oni się zrzucą i zapłacą. Miło.

A przyjaciele mnie rozwalili swoimi entuzjastycznymi reakcjami. Jedna kumpelka cieszyła się co najmniej, jakby to ona była w ciąży (wypowiedź na jednym wdechu) "GRATULACJE!!! Cudownie, cudownie, naprawdę cudownie! Jak się cieszę, skakać pod niebo mi się chce!!! A wiesz, czy to dziewczynka czy chłopiec? Trzymam kciuki, żeby to była dziewczynka, chociaż nie, może lepiej najpierw chłopiec, bo wiadomo, dla Twojego Męża może to być ważne - przekazanie nazwiska i w ogóle, no ale może jednak dziewczynka? Zresztą, to nieważne, niech będzie zdrowe!!! Baaaardzo się cieszę, trzymam kciuki i modlę się dla Was o zdrowie. Najchętniej bym Cię wyściskała!!!". Po tej rozmowie ten entuzjazm i mi się udzielił i chyba pierwszy raz tak się szczerzyłam z powodu ciąży. A od innego przyjaciela już dostaliśmy ofertę ciuszków po jego dzieciach na sam początek :)

Krwawe sny już nie są krwawe, ale dalej dużo śnię.

Wyhodowałam na parapecie własne kiełki. Opakowania sklepowe są za duże i część kiełków wywalałam do śmieci, zanim zdążyłam zjeść, a teraz proszę bardzo - na wyciągnięcie ręki - kiełki: rzodkiewki, brokuła i jarmużu.

No i wrzucam. Pierwsze zdjęcie brzuszka. Wiem, że dla niektórych może być to normalny brzuch. Nie dla mnie. Ja z tym zawsze głodnych i szybko trawiących. Nie chcę, żeby został potraktowany jako powód do zazdrości. Raczej jako motywacja, że jest o co i o kogo walczyć. I może ktoś stosuje sobie wizualizację - też może być pomocne.

https://naforum.zapodaj.net/eb77f8c03b35.jpg.html

99 dc. 14+0, z USG 14+4 waga 50

Nie mogę uwierzyć że dotrwałam do 2 trymestru. Dla mnie to abstrakcja.
Ale nie dochodzi nadal do mnie że jestem w ciąży. Nie wiem kiedy to do mnie dojdzie.
Udało mi się znaleźć fajna diabetolog. Bo moje cukry na metformine są różne w zależności co jem. Uznaliśmy że za tydzień przejdziemy na insulinę dla dobra dziecka. Bo metformina może nie dać rady w późniejszym okresie. Zostanę do 18 tc na metformine nocnej a potem przejdę na insulinę nocną chyba że naczczo cukry będą beznadziejne.

Dziś poszłam sobie na badania moczu bo za tydzień klinika. Zrobiłam dodatkowo posiew moczu. Do był strzał w 10. Bo znów liczbę bakterie, śluz i za dużo leukocytów. Doszłam do wniosku że to od grzybicy a nie układu moczowego. No nic mam pinafucin od ginekologa więc go dziś uzyje i we wtorek przed wizytą ponownie sprawdzę mocz a jak to rady nie da to pewnie antybiotyk mnie czeka.
Leukocyty mam 7,6 hemoglobina 12,9 ale od tygodnia biorę żelazo bo 2 tyg temu było 12. Za to neutrofile i Limfocyty bardzo wysoko jak to zawsze miałam. Ehh ten silny organizm.
Progesteron 56 norma 25-83 a biorę nadal 3*1 utrogestan miałam o 1 dawkę zmnjejszyc ale zmniejsze sobie za tydzień.
APtt 28 norma od 24-37.
Najlepsze w tym że klinika będzie już chciała odstawiać a mój zaufany gin dmucha na zimno i każe brać do końca ciąży. I nie wiem co robić.

W pracy--- powoli każą nam wracać do biur. Na chwilę obecną koleżanka poszła ja zostałam..Oby jak najdłużej. Postanowiłam już od 26 mają iść na urlop a od 9 czerwca na L4. Nie sądziłam że tak długo będę pracować zawsze myślałam że jak znajdę w ciążę od razu na L4 pójdę. A mi lepiej pracować niz siedzieć w domu i jeść. Bo tylko o jedzeniu myślę. Choć czuję żołądek pełny to stale bym coś zjadłam
Np wczoraj po zupce zjadłam paluszki potem loda sorbeta truskawkowego jak mi cukier 218 wyskoczył to znalazłam się na godzinnym spacerze 😱😱😱
Więc muszę uważać z tym wszystkim.
Też nie wiadomo czy miejsce dla mnie w pracy będzie bo wszystko tak robią aby pozwalniac ludzi tragedia. Ale narazie o tym nie myślę.
Od tygodnia mam większy brzuch mój twierdzi że Piotruś rośnie a ja uważam że to jedzenie. Muszę się trochę ograniczyć bo przytyję z 20 kg.
Marzy mi się jakie 3-4 dniowy wyjazd ale przez epidemię to niemożliwe. Może za jakiś czas coś się odmieni. Taki wypad wiele by zrobił. Akurat taki rocznicowy w czerwcu.

Jo!Zio Starania w walce z nadciśnieniem 9 grudnia 2021, 22:32

Dziś miałam kolejną wizytę u ginekologa. Nadżerka niestety nie zniknęła po lekach, nie mam za to płynu w macicy, który był tam ostatnio, wnioski są takie, że mógł się tam znajdować dłużej przez poprzednią owulację.
Co do leków to póki co mam brać tylko kwas foliowy i fertislim, D. ma brać Fertislim- oczywiście męską wersję.
Póki co nie zleciła żadnych badań.
Po tej wizycie czuję, że niczego nowego się nie dowiedziałam

binia29 CUDA się zdarzają. 13 lutego 2019, 20:17

Mam męża PALANTA...... co ja w nim widziałam........
Ktoś kiedyś powiedział ,, Miłość jest ślepa'' i zgadzam się z tym w w 100%. Szkoda tylko, że mam przez to życie zmarnowane (14 lat).

Napisałam to w ogromnej złości ........... na niego.
Życie z nim nie jest łatwe, ale bez Niego było by totalną porażką i nie dałam bym sobie rady. Życie uczy nas pokory, zrozumienia, wybaczenia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2020, 18:46

- 2cs - 9dc -
Najciężej było wyjść z domu. W pracy było już ok, a 3,5 godziny zleciały jak z bicza strzelił. Nawet będąc tam pomyślałam, że dziwnie byłoby się tak szybko stracić i może nawet w ciąży bym trochę popracowała.. Gdyby nie wirus to na pewno bym tak zrobiła. Choć nie, bo jestem na połowie etatu, a ponoć tylko do trzech miesięcy nie liczą nowej wysokości L4. Miesiąc już przeleciał na zaległym urlopie. Wiem, że w życiu to tak jest, że pewnie nie uda się wstrzelić w ten okres, żeby kasa była lepsza... Ale... Czy to ważne? Najważniejsze, żeby się udało. Kochanie, mama bezustannie Cię nawołuje, chodź do nas ❤️ Niby jeszcze Cię nie poznałam, nie miałam Cię w ramionach, a jednak już za Tobą tęsknię..

Ana 81 Jak nie zwariować ? 4 maja 2020, 19:56

W sobote o 21.40 dostalam @. Dzis jest 3dc, ale czy na pewno? Zaczelam sie zastanawiać jak liczycie pierwszy dzien cyklu? Policzylam sb jako pierwszy dzien, a w niedziele zaczelam brac aromek 3 razy dziennie po jednej tabletce. I zapomnialam o oleju z wiesiolka, niedawno sobie przypomnialam ;) Dodatkowo dzisaj mam jednak gorszy dzień. Kolezanka z pracy wyslala mi zdjecie brzucha rozpoczela 9 miesiac i napisala mi ze najwspanialsze marzenia niedlugo sie jej spelnia. Super ciesze sie bardzo, ale dzisaj mnie to dobilo. To jest takie uczucie jakby ktos mi przywalil sztacheta. Mnie byc moze to marzenie nigdy sie nie spelni, jestem zla na siebie. Boje sie ze nie dlugo juz bedzie za pozno na dziecko i ze ludzie zaczna nam współczuć . A najbardziej boje sie nudnego zycia we dwojke, bez szans na dziecko. Tak, dzisaj mnie to wszystko dobija. Waham sie czy podjac roczny kurs zwiazany z moja praca. Czekalo by mnie duzo wyjazdow, moze zapomnialabym o tym wszystkim. Boje sie przez tego okropnego wirusa, bo to wyjazdy po calej polsce. Napisali mi dzisaj maila, ze zajecia ruszaja od czerwca. Troche czasu do namyslu jest. Juz sama nie wiem koszt ogromny, ale jak go ukoncze i zdam egzamin koncowy to pracodawca zwraca mi caly koszt. I jest mozliwosc podwyzki /awansu. Juz tak jeden zrobilam, bylo duzo nauki, zaliczen i stresu na egzaminie koncowym, ale warto bylo :) Gorzej jak nie ukoncze, to kasa w plecy. A najgorzej jak mi ktos jeszcze wysle fotke z brzuchem i napisze: Ja jestem w ciazy a Ty?? :( Widocznie, mam jakies inne supermoce...

Anuśla Musisz dać życiu szansę 4 maja 2020, 21:30

8 tydzien, usg. Jest Dzieć i serce bije! Ma 12 mm. Dzisiaj mi się wyprostowala macica, więc zdjecie beznadziejne. Ale mąż mógł wejść i zobaczyć serduszko pierwszy raz! Skonstatowal: "Fajne". Nosz kurde blaszka, głębokie bardzo.
Dostałam clexan z refundacja, doktor powiedział, że to oczywiste. A jednak!
Dostałam kartę ciąży - mała rzecz, a cieszy.
Ciekawostka, doktor powiedział, że pecherzyk zoltkowy idealny, co dobrze świadczy, bo to jeden z markerów wskazujących choroby genetyczne. Nie wiedziałam. Spokojniej mi teraz. Mimo, że na karcie mam napisane ciąża wysokiego ryzyka, ale to myślę że naklada sie na to ivf, zakrzepica i krwawienia. Tych ostatnich, odpukac w niemalowane, nie miałam od 2 tygodni. Doktor powiedział, że po krwiaku nie ma już śladu. Bakteriami w moczu mam się nie przejmować, bo leukocyty sa w normie, więc czekam na razie na wyniki posiewu.
Dostałam l4 na miesiąc. Nie protestowalam. Chcę wrócić do pracy, ale przy tych nudnosciach to bez sensu, nie skupie się na niczym. Zresztą tak mi słabo, że ledwo siedzę. Dzisiaj zamawiam opaske do akupresury, Krasi podsunela pomysł, myślę że to zadziała.
Myślimy nad wakacjami. W tym roku nie planowaliśmy niczego ze względu na ivf, ale gdzieś z tyłu głowy był szlak morawski w Czechach na rowerze lub Wyspy Owcze. W obecnej sytuacji zadowolimy się polskim morzem. Może Świnoujście? Może Łeba? Marzymy o Slowinskim Parku Narodowym, teraz będzie okazja.
Powiedzieliśmy o ciąży najbliższej rodzinie i przyjaciolom. Moja przyjaciółka poplakala sie z radości, a nie jest osobą wylewna. Rany, jakie to było miłe.
Jedyna skaza na tym wszystkim, u mojego męża znowu dolegliwosci brzuszne sie odzywaja. Cały czas coś go gniotlo pod zebrami, umeczony był. Miał gastro i kolonoskopie. Oprócz przepukliny przelyku i malej nadzerki nic nie znaleźli. Rok miał spokój, teraz znowu go boli. Zaczynam się bać, nikt mu nie jest w stanie pomóc. Znowu musi chodzić od Annasza do Kajfasza. Tak to w życiu jest, za idealnie być nie może. Spadam oglądać Outlanderka, dziś nowy odcinek.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2020, 21:31

Invitro ciąg dalszy. Chyba wciąż do mnie nie dociera, co właściwie robimy. Poza mną i mężem o procedurze nie wie nikt. Pracuje w dużej mierze zdalnie, więc na badania mogę bez problemu chodzić w ciągu dnia. Najbliższe działania:
03.10 - zastrzyk Ovitrelle
05.10 - pick up
10.10 - transfer (taki jest plan)

ALICJA W KRAINIE CZARÓW W odpowiednim czasie 17 października 2023, 15:34

Życie na kartonach.
Ciągle szukamy swojego miejsca na świecie.
Za każdym razem kiedy przeprowadzamy się,myślę czy nasze dzieci będą miały gdzie się bawić? Czy są obok place zabaw...
Ostatnio przy pakowaniu mówię do męża:

-To będzie dobre miejsce, niedaleko jest Berlin. Duże miasto, dzieci będą mogły tam studiować.

Spojrzał na mnie i powiedział:
- żyj tym co jest, przecież możemy się jeszcze do tego czasu wyprowadzić. Żyj dla siebie,nie dla przyszłych dzieci.

dagmara Mój wyścig z czasem. 3 października 2020, 08:35

No i jest! Wynik bety po 48h.
1310 !!! Przyrost 180%.
Przyrost dobry :) Nie wiadomo co będzie dalej, ale póki co nie ma żadnych oznak, że jest źle. Przestałam myśleć o tym wysokim progu jako o czymś złym i cieszę się z chwili obecnej. Dziękuję wszystkim dziewczynom za słowa pocieszenia!
Następny punkt programu to będzie wizyta u ginki 15.10.2020. Przed wizytą zrobię badanie TSH, żeby zobaczyć czy udało mi się okiełznać tarczycę.
Jest dobrze! I niech tak zostanie!

No i jestem po wizycie opoznionej o 1,5 godz., ale warto było czekać. Ednometrium w 12dc 11mm, ładne, grubiutkie. Po lewej stronie dwa pęcherzyki 21 i 20 mm, w prawym dwa po 19 mm. Normalnie idę na rekord😁 Liczę, że coś będzie z tej lewej strony. Dostałam zastrzyk Ovitrelle i mamy działać dziś i jutro. Może ten cykl będzie szczęśliwy😊

binia29 CUDA się zdarzają. 4 maja 2020, 18:43

O matko jak dawno tutaj nie zaglądałam.
Bardzo dużo się u nas zmieniło a właściwie nas przybyło. Oczywiście dla wyjaśnienia to nie byłam w ciąży, tylko zostaliśmy rodzicami zastępczymi dla 11 miesięcznej dziewczynki. I tak: mała trafiła do nas 17 grudnia w 2018r. miała wtedy 11 miesięcy. Niestety pochodzi z patologicznej rodziny, niewydolnej wychowawczo, a najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że jej tata w ogóle się nią nie interesuje.
Mała jest nadal z nami, rodzice zostali pozbawieni całkowicie władzy rodzicielskiej, a my złożyliśmy wniosek o adopcję. Także marzenia o byciu rodzicem małej dziewczynki się spełniły, a dopełnieniem tego szczęścia była by jej adopcja. Nie jest łatwo, mała ma trudny charakter, jest twarda i chce rządzić. Ale po za tym jest urocza, interesuje się wszystkim, dużo mówi, jest bystra i bardzo mądra. Szybko się uczy, pyskuje, i ma swoje zdanie prawie zawsze. Wszyscy łącznie z dziadkami i przyjaciółmi bardzo Ją pokochaliśmy i nie wyobrażam sobie życia kiedy by przy nas nie została. Czasami myślę, że Ją zabierają a mnie na samą myśl ściska w sercu i wpadam w jakąś rozpacz. Na razie wszystko się rozciągnęło w czasie. I ile to potrwa, trudno przewidzieć oby szybko się wszystko wyjaśniło. Mała obecnie ma 2 lata i 4 miesiące. Nasz syn bardzo Ją kocha, tak jak i my.
Tak to wygląda pokrótce co u Nas.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)