My już po wizycie 💜
Florentynka waży 1633g 💜 Jest na 47 centylu 💜 Przepływy są super 💜 Na łożysku występują pojedyncze zwapnienia 🤔 Lekarz mówi, że jak Florka będzie przybierać dalej w tym samym tempie, to skończymy z wagą urodzeniową 3,5 kg 😲 ciekawe po kim 😂 Ja ważyłam w terminie 2700g przy długości 52 cm, a Mąż 3100g przy długości 62cm 🤣🤣🤣
Termin CC mamy umówiony na 07.08 💜💜💜
BPD wymiar dwuciemieniowy 7.84 cm
OFD wymiar potyliczno-czołowy 9.73 cm
HC obwód główki 27.80 cm
AC obwód brzuszka 26.23 cm
FL długość kości udowej 6.02 cm
W tym cyklu jestem mniej nakręcona, że tym razem to ciąża. Po tylu (11) cyklach podchodzę do tego trochę chłodniej. A może to kwestia, że jest z nami psiak? Trudno stwierdzić, mimo ogromnie powiększonych i bolących piersi (juz kiedyś przez takie piersi się nakręciłam ze to to....) i braku innych objawów okresowych (czasem ich nie mam) to na trzy dni przed spodziewana miesiączka jestem bardzo spokojna... czego dla odmiany nie można powiedzieć o moim mężu, który stwierdził ze to to, że takie duże piersi to jak nic to.. no dobrze, oby jego entuzjazm już teraz okazał się być dobra wróżba 🤞🤞🤞
22 dc
Apetyt dopisuje dalej. Dziś bolały mnie plecy ale to pewnie od pracy. Czasami kukuje mnie w dole brzucha. Czekamy cierpliwie na efekt 🙂
🤰32t5d🤰
51 dni do TP z USG/53 dni z OM
Waga 70 kg ( + 13 kg od początku ciąży)
Brzuch 107 cm
Biust 95 cm
Ostatnie dni były zabiegane...zakupy...wybór farb...działka...malowanie pokoju..znów zakupy... Tak nam minął długi weekend. Pokoik dzieci pięknie odświeżony, z jedną ścianą różową - taki akcent dla malutkiej, reszta lodowo-niebieska Komoda nowa stoi.
W piątek wieczorem wylądowałam na pogotowiu. Dostałam jakiegoś lekko żółto-brązowego plamienia. Telefon do mojej lekarki, powiedziała by w razie czego sprawdzić. Pojechaliśmy. Na szczęście KTG w normie, lekko podniesiony puls Małej - zresztą nie dziwie się jak ja cała w nerwach była. Skurczy zero. Badanie na samolocie i oba usg ok. Szyjka zamknięta, nadal 25 mm, łożysko całe, Mała ok.Urosła. Jedyne co to brzuch twardniał i strasznie się napinał. Dostałam znów nospe i magnez końskie dawki, dodatkowo relanium na uspokojenie mięśni i znów przykaz leżenia, oszczędzania się.... Strasznie się przestraszyłam.Człowiek lata jak porąbany, załatwia sprawy a zapomina co a raczej kto jest najważniejszy w tym wszystkim... Dobrze, ze akurat byli moi rodzice to zajęli się Maksem, ogarnęli do spania.
Prawdopodobnie się przeciążyłam, przesiliłam brzuch i stąd te jednorazowe plamienie, bo lekarka nie znalazła innej przyczyny...Cały weekend przeleżałam na kanapie. Muszę o tym pamiętać, by się oszczędzać odpoczywać i jak najwięcej leżeć. Liwka jest teraz najważniejsza i to by posiedziała w brzuchu jeszcze 7 tygodni<3
Z tego strachu i przejęcia zaczęłam wszystko prać i prasować dla niej. Myślałam ze mam jeszcze sporo czasu ale jak widać zawsze może być inaczej... Póki co z rozm. 56 - 3 pralki wyszły.Pewnie będą jeszcze ze 3 łącznie z kocykami, pościelą i pieluszkami. Ale na spokojnie, nie dźwigam, nie szarżuję. Dziś uprasowałam i poukładałam pierwsza partię ciuszków w rozm.56 Jak pięknie pachną
Jak moje marzenie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2020, 22:53
35 tydzień ciąży (34+5)
1 dzień do wizyty
16 dni do ciąży donoszonej
38 dni do terminu porodu
Już jutro wizyta ❤ nareszcie! Nie mogę się doczekać żeby dowiedzieć się ile waży nasz Tomuś. Szew chyba jeszcze trzyma, bo narazie nie urodziłam, a na coraz więcej sobie pozwalam. Nawet na krótki spacer, tosz to szok! Czasem pobolewa mnie pochwa, albo szyjka. Jeszcze 2 tygodnie musi wytrzymać! Mam nadzieję, że z jutrzejszej wizyty wrócę z dobrymi wiadomościami.
Dzisiaj są wybory prezydenckie. Oczywiście byłam i trzymam kciuki za mojego kandydata ✊ Mąż musiał dzisiaj pojechać na 15 do pracy, żeby ciągle był prąd w czasie wyborów. Wróci dopiero po 23. A my leżymy z Alunią w naszej sypialni i myślimy o niebieskich migdałach. Miałam już nic nie kupować, ale zamówię Tomeczkowi jeszcze taka chmurke usypiającą. Usłyszałam u koleżanki jakie piękne ma melodie i światełko i się zakochałam. Kosztuje stówe, trochę drogo, ale muszę 🙈 poczekam do kolejnej wypłaty i kupuję!
20tc+4
Poczułam dziś po raz pierwszy muśnięcie maluszka. To nie typowy kopniak ani nic tylko lekkie muśnięcie jak motylka. A wczoraj gadano że ruchy będą za 3-4 tyg. I jak to lekarzom wierzyć. Cudowne uczucie 💗💗
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2020, 20:40
13+1
I jak zwykle kilka newsów do nadrobienia, ale ze robię sobie teraz przerwę śniadaniową w pracy (pracuje na laptopie w swoim własnym lozku 😁🤪) to skorzystam i naskrobię kilka słów.
Byliśmy i wróciliśmy już z Polski. Cała rodzina poinformowana o ciąży, wszyscy szczęsliwi
niektóre reakcje bardzo pozytywnie nas zaskoczyły, jak to przystało na ironię najbardziej szczliwe i podekscytowane były osoby od których mieliśmy najmniejsze oczekiwania 👍 także miło.
Podczas pobytu w Polsce dostaliśmy też wynik badania NIPT więc mogliśmy na bieżąco podzielić się z rodziną informacją że będzie genetycznie zdrowa DZIEWCZYNKA MAYA 💗
Mi płeć była na prawdę obojętna, ale mąż jest w niebo wzięty bo bardzo chcial dziewczynke 😊
Po powrocie do Emiratów mieliśmy od razu badania prenatalne, to było w 12+3 tc. Wg usg wiek małej był znowu młodszy o 3 dni ale ja już się przesyłam tym przejmować bo co wizyta są takie małe różnice, raz na plus raz na minus.
Na badaniu byliśmy razem z O., Maya niesamowicie skakała w brzuszku, wyglądało jakby leżała na trampolinie
Z badania jak na razie wszystko wyszło dobrze i oby tak dalej 🤞 mój mąż jak zobaczył po raz pierwszy jak mała się rusza to az się wzruszył.
Kolejna wizyta kontrolna 29.09. Myślę że kolejna po niej będzie dopiero pod koniec października gdzie dostaniemy skierowanie na połówkowe, no ale zobaczymy. Trochę przeraża mnie wizja 4 tyg bez sprawdzenia co u Mai no ale pożyjemy zobaczymy.
Dobra wracam do pracy, miłego dnia 💛
Pojawiam się i znikam. U nas ok. Wciąż chronimy się przed epidemia. Tesknie za wieloma rzeczami z tzw "dawnego zycia". Z niusow: bunt 2latka w rozkwicie...
10 dpo, 29 dc, 8cs
Miałam dzisiaj okropny sen, po którym rano aż zrobiłam test.
Wyszedł oczywiście negatywny (idealnie wręcz biały), więc teraz czekam do weekendu i albo okres przyjdzie, a jeśli nie to zrobię test w sobotę lub niedzielę.
Wynikiem testu jakoś mocno się o dziwo nie przejęłam. Prawda jest taka, że raz na jakiś czas mam coś z stylu skurczy miesiączkowych, ale nie sa one mocne w żaden sposób i nie wiem kompletnie co oznaczają. Piersi nie bolą mnie nic a nic.
Poczekamy do weekendu i zobaczymy co się wydarzy. Nie chcę się nakręcać w żadną stronę próbując odczytać objawy.
Zaczęłam mocno się zastanawiać czy jeśli w tym miesiącu nam się nie uda to nie zrobić jednak HSG. Porozmawiam o tym jeszcze z Mężem. W mojej klinice ze znieczuleniem kosztuje 2 tysiące, co przy budowie domu jest jednak sporym wydatkiem. Z drugiej strony brak ciąży jest mi teraz trochę na rękę, bo mam czas i siły zajmować się budową właśnie. Za to w innej klinice, która też jest niezła HSG można zrobić za mniej więcej połowę ceny.
No nie wiem, pomyślimy o tym.
A teraz mój dziwaczny, sen, muszę go z siebie wyrzucić. Mąż usłyszał tylko rano, że śniło mi się, że poroniłam. To był najgłupszy sen i najdziwniejszy sen jaki chyba kiedykolwiek miałam.
Byłam w jakimś małym sklepie AGD, w którym pracowała moja koleżanka (która w realu pracuje ze mną w korpo, a teraz jest w 5 miesiącu ciąży).
Mówiłam jej, że nie jestem pewna jeszcze czy jestem w ciąży, bo nie robiłam testu, a nie czuję kompletnie nic w żadną stronę.
W tym momencie poczułam ból brzucha i wypadło ze mnie dziecko! Wielkości małej lalki i w worku owodniowym, który wyglądał jak nieco większy termofor . Co najlepsze wypadło już z odciętą pępowiną. Spojrzałyśmy na siebie i Paula tylko powiedziała, że musimy jechać do szpitala.
Mrugnęłam i znalazłam się w szpitalu już ubrana do wyjścia ze względu na mój wypis! Trochę się tam kręciłam przy pokoju pielęgniarek, rozmawiałam z nimi i w końcu przyszedł lekarza. Wziął mnie na stronę i nie do końca pamiętam co powiedział. Wydaje mi się, że pocieszał mnie po stracie, mówił, że to się zdarza i że jestem zdrową, młodą kobietą i będę jeszcze miała na pewno dzieci.
Tyle pamietam i to co powiedział lekarz zapamiętałam bardziej jako wrażenie niż słowa.
Nie doszukuję się w tym jakiegoś znaczenia, ale chciałam ten sen spisać dla siebie.
Tak więc czekam na weekend i tyle, zobaczymy co się wydarzy.
21 dc/6dpo
Odpuściłam...mierzę temperaturę dbam o dietę ale moje myśli nie uciekają tylko w jednym kierunku. Mąż kupił sobie drona🙂 jakie to fajne 😎 nawet ja nim latałam. Może to będzie nasza wspólna pasja 😊
5 cs
Zrobiłam sobie badania hormonów i jakoś tak się podłamałam 
Badania robiłam w 3 dniu cyklu
TSH 2,1 (0,27-4,2)
FSH 7,12 ( faza folikularna 2,12-10,89)
Estradiol 26,5 ( faza foliularna wczesna 22,4-115,0)
LH 6,69 ( faza folikularna 2,12-10,89)
Progesteron 0,51 ( faza folikularna0,31-1,51)
Prolaktyna 13,7 ( 3,34-26,72)
Testosteron 45,70 (min 10 max 75)
Mam niskie estrogeny a poziom FSH wysoki. Czy to oznacza ze moje jajniki wygasają? 🙁🤭 Zaczelam drążyć temat. Przeczytalam ze powinno się zacząć diagnozować od wyznaczenia AMH wiec jutro idę to zbadać🙏
I tak spisałam chyba ten cykl na straty... w weekend byliśmy na weselu, potem od razu w poniedziałek do pracy. Ostro przeciążyłam organizm. Alkohol tez piłam i te estrogeny😔
Z mężem wszyscy w porządku. Załapał się na bezpłatne badanie nasienia w czerwcu, aż nie mogłam uwierzyć ze coś udało się za darmo... to Dzieki dziewczynom z forum😍 M. Nic nie protestował od razu się zgodził i zadzwonił.
Jego wyniki:
Objętość : 5,2 ml
Liczba na ml 45,9 mln
Liczba ogólna w próbce 238,68 mln
O szybkim ruchu 22%
O wolnym 26%
Suma o postepowym ruchu 46%
O niepostepowym 10%
Nieruchome 42%
Żywe 81%
Martwe 19%
Także jego wyniki lepsze od moich... chociaż coś na plus.
Znacie jakieś sposoby na podwyższenie estrogenów ?
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2020, 13:16
9 dc
Po wizycie u edno wszystko ok, nie mam leków na zabicie prolaktyny, dopiero jakby przekroczyła 50 to mam się zgłosić.
Chyba zaczynam popadać w jakąś depresje. Nic mi się ostatnio nie chce, z chęcią cały dzień spędziłabym w łóżku. Tylko praca zmusza mnie do codziennego wstawania. Nienawidze takiego zawieszenia, jak nic nie mogę zrobić i zostaje mi tylko czekanie na rozpoczęcie tej cholernej stymulacji. Ostatnio jest mi wszystko obojętne, prawie nie kłóce się z małżem, zgadzam się na jego wszystkie pomysły, nie przeszkadza mi że robi wiecznie bałagan wokół siebie, że zamiast zrobić coś w domu gra cały dzień w grę. Najchętniej odcielabym się od wszystkich i była sama. Nie chce mi się z nikim rozmawiać o ivf, opowiadać na jakim jesteśmy etapie, bo nie jesteśmy na żadnym. Może moje podejście się zmieni jak zrobię pierwszy zastrzyk do stymulacji. Narazie moja psychika to dno i pół metra mułu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2020, 20:56
Boję się, tak strasznie się boję. Chyba nie odczuwam już żadnych innych uczuć... Tylko strach i niepewność.
Jak robię badanie to czekam na wynik w takich nerwach, że nie mogę wytrzymać. Jak nie robię to martwię się, że nie zrobiłam i nic nie wiem.
Beta rośnie... Ale zwolniła. Przyrost 80 %.
Nie dość, że jestem z wynikiem mocno spóźniona to jeszcze zwolniło... A miało "później" odbić. Tylko to "później" do tej pory nie nadeszło. Tak bardzo chciałam, żeby wynik był na tyle wysoki żebym mogła przestać się zamartwiać... Żebym mogła powiedzieć: jest dobrze.
A tu wciąż tylko strach... Dzisiaj 23 dpt beta 4000.
Niby wiem, że może zwolnić ale u mnie jest zwolniona od samego początku... Miała przyspieszyć... A zwalnia jeszcze bardziej...
Nie wiem jaki będzie finał tej historii ale obawiam się, że jeśli coś pójdzie nie tak to się nie pozbieram.
Nie mogę jej stracić, mojej fasolki... Tak bardzo już ją kocham...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2020, 19:10
64 cs
Dzwoniłam do gina aby zapisać się na kontrolę tego polipa.
Okazało się, że jest na urlopie i kazał dzwonić po niedzieli. Po niedzieli będzie za późno bo w poniedziałek będzie mój 11dc 
Kazał przyjść za miesiąc. I znowu odwleka się w czasie. Chciałam od razu dostać skierowanie na hsg.
W piątek stary robił badania krwi.
cholesterol i próby wątrobowe w super normie. Tak samo PSA. Prolaktyna, TSH, żelazo, TIBC i ferrytyna ok.
Czytałam, że wysokie żelazo może popsuć parametry nasienia dlatego robił.
Hormony nie wiem. Do niektórych badań nie mam podanych norm. Muszę odebrać na papierze. Testosteron wydaje się być ok, ale LH i FSH w dolnych granicach.
AST 20 U/l (< 38)
ALT 28 U/l (< 41)
Cholesterol 156 mg/dl (< 190)
Cholesterol-HDL 65 mg/dl (> 55)
Cholesterol-LDL 79,8 mg/dl (< 130)
Trójglicerydy 56 mg/dl (< 150)
Żelazo 81 µg/dl (61 — 157)
TIBC 297,0 µg/dl (280,0 — 400,0)
Ferrytyna 271,60 µg/L ( mężczyźni: 30-400)
TSH 1,51 uIU/ml (0,27 — 4,20)
FSH 0,8 mIU/ml (< 12,4)
Prolaktyna 191,900 uIU/ml (86,000 — 324,000)
Do tych badań nie mam podanych norm (będą na papierowym wyniku)
Estradiol < 20 pg/ml (?)
Hormon luteinizujący 1,9 mlU/ml (?)
Testosteron 423,78 ng/dl (?)
Wolne PSA 0,396 ng/mL (?)
EDIT:
dostałam też wynik testu limfocytotoksycznego (test LCT, cross match)
"W surowicy pacjentki z 5.06.2020 nie wykryto przeciwciał limfocytotoksycznych"
to chyba dobrze, nie ?
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2020, 13:52
Cześć!
Już po wizycie, i nie wiem czym aż tak bardzo się denerwowałam... Nawet nie dostałam ochrzanu za to że tak dawno nie byłam u lekarza...
Pani doktor miała i wszystko mi tłumaczyła... Nie wiem czy to zasługa prywatnej wizyty czy czego ale było naprawdę spoko...
Z wyniku badań to:
- endometrium jednorodne gr. 12 mm,
- jajnik prawy 36x19 mm, prawidłowy,
- jajnik lewy z echoujemną torbielą śr 51 mm.
Zalecenia: kontrola po 1-2 miesiączkach żeby sprawdzić czy torbiel się wchłania.
Badania lab: TSH, Prolaktyna, FSH, LH, Estradiol, Testosteron, SHBG.
Więc zrobię badania jak już szanowny okres sobie przyjdzie i wrócę sprawdzić czy wszystko w porządku. xD
Pozdrawiam Ines.
11dc, 25cs
Wczoraj zrobiłam kontrolnie morfologię krwi, by sprawdzić, czy coś ruszylo po suplementacji. Pierwszy raz w życiu mam WSZYSTKIE parametry w normie 😯 Szok! No i okazuje sie, że te wszystkie omdlenia, zasłabnięcia i ogólne zmęczenie, które mi towarzyszyły przez całe życie, dało się ot tak wyleczyć paroma składnikami w kapsułce... Rzeczywiście czuję się teraz lepiej, nie zasypiam przed monitorem i nie jest mi słabo, gdy długo stoję. Teraz zastanawiam sie, jak to z tym żelazem jest, jedne źródła mowia, że powinno się go brać cały czas przy staraniach, a inne, że tylko do poczęcia, i potem po 8 tc... Czyli jeśli nie mam już niedokrwistości to powinnam odstawiać żelazo po owulacji, tak jak wiesiołek? 🤔
Druga sprawa, to wyniki męża. Zrobił sobie pakiet badań ogolnych w diagnostyce i wyszedł mu wysoki cholesterol. Tak więc czas wziąć się na serio za nawyki żywieniowe. Rok temu, jak pierwszy raz wyszły kiepskie wyniki nasienia, miałam fazę na zdrowe gotowanie, a potem jakoś nam się to rozjechalo... Grille, kiełbaski, lody z bitą śmietaną, inne mniejsze i większe grzeszki... Jesteśmy wysocy i szczupli, więc niestety pozwalamy sobie na wiecej. Pora się ogarnąć 😛
Plan działania na najbliższy czas: w piątek wymazy na obecność bakterii, dalej wizyta konsultacyjna, histeroskopia z laparoskopią już za niecałe 2 miesiące. Wiem, ciągle daleko... ale w przeciwieństwie do ostatnich miesięcy przynajmniej coś się dzieje. A po drodze też trochę będzie się działo: urodziny, rodzinne imprezy, nasze wakacje, więc liczę na to, że czas do zabiegu szybko zleci. A potem? Że wreszcie się uda.❤️
Tak bardzo chcę, żeby nam się udało...
O coś poprzestawiałam w ustawieniach i mogę znowu pisać na belly, a nie ciągle przekierowuje mnie na kidzfriend. Super! Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam? 🤦♀️ Tak bardzo chciałam znowu pisać o swojej ciąży i myślałam, że się nie da, a tu masz. No to jedziemy.
Jestem w ciąży. Cudownej, wyczekanej, wystaranej.
32 tydzień ciąży (31+1)
12 dni do wizyty
41 dni do ciąży donoszonej
63 dni do terminu porodu
W sumie to już niedługo będę finiszować, ale lepiej później zacząć pisać niż wcale.
Miałam w planach żeby po 2 roku Aluni zacząć starania o drugie dziecko, ale jak to plany. Szlak je trafił..
Był styczeń 2019 roku kiedy mąż wybrał się na usg bolącego i dużego jądra. Diagnoza: nasieniak. Na drugi dzień telefon do urologa i pilne skierowanie na szpital, a tam rozmowa z nami. Trafiliśmy na cudownego lekarza, ale bądź co bądź nie miał dobrych wiadomości. Jądro trzeba usunąć jak najszybciej, bo będzie tylko gorzej, pytając o późniejszą chęć posiadania dziecka lekarz powiedział, że nie powinno być żadnych problemów. 4 lutego, dokładnie w dniu naszej rocznicy ślubu mąż miał operację. Szybko doszedł do siebie, zostało czekanie na wyniki biopsji i dalsze postępowanie. Biopsja ukazała nam nowotwór bardzo złośliwy, to był wręcz cud, że tak szybko zareagowaliśmy. Męża skierowano do onkologa, tam był z góry do dołu przebadany, na szczęście przerzutów brak, ale lekarza woleli dmuchać na zimne i zdecydowali o podaniu jednorazowej chemioterapii. No, ale zaraz. A co z drugim dzieckiem? Przeczytałam chyba o tym wszystko i to była loteria. Jednym się udaje, innym nie. Zaczęliśmy się zastanawiać co robić. Mieliśmy mało czasu i nawet stwierdziliśmy, że próbujemy już. Przed chemią, co będzie. Niestety z tego całego stresu mój cykl tak się rozjechał, że aż przez 4 miesiące później nie miałam owulacji. Lipa. Zaczęliśmy myśleć o banku nasienia. W końcu stwierdziliśmy, że mamy jedno dziecko i jak Bóg zechce tak będzie, więc zrezygnowaliśmy z bankowania. Najważniejsze było jego zdrowie. Mąż po chemii nie miał żadnych skutków ubocznych, a lekarze kazali nam odczekać 6 miesięcy ze staraniami. Gdy mijało już 5 miesięcy zaczęłam mężowi nakładać, że będzie musiał zbadać nasienie itd. Chyba go to w końcu wkurzało i oczywiście był przeciwny, więc odpuściłam. W końcu minęło 6 miesięcy. Zaczęliśmy starania. Jakie było nasze zdziwienie gdy pierwszy strzał okazał się być celny! Nie mogłam w to uwierzyć, a mąż przez moje gadanie, że będziemy mieć z tym problemy nastawił się na 2 lata starań 😜
6 grudnia zrobiłam pierwszy test ciążowy, który ukazał jasną drugą kreskę ❤
7cs 7dc
Wyniki prolaktyny nie pozostawiają złudzeń. Wynik 750, po obciążeniu prawie 7000 więc nawet bez konsultacji z lekarzem wiem że to hiperprolaktynemia czynnościowa. Prawdopodobnie będę łykać dostinex.. tylko trochę martwi mnie jego potencjalna szkodliwość dla płodu.. Może znajdzie się tu jakaś duszyczka, która brała go podczas starań i doda otuchy?
Mam nadzieję, że ta prolektyna to nasz jedyny kłopot nad którym szybko zapanujemy i niebawem będzie mi dane być w ciąży.
Oj dawno mnie tu nie było.
Wiele się zmieniło.
13.06 wzięłam ślub! ❤️ W ciągu miesiąca zorganizowaliśmy wspaniałe wesele 😊 a w sumie to w większości to mój mąż wszystko ogarnął ❤️❤️
W czwartek przed ślubem jechaliśmy do Niemiec do szpitala na parę badań i podpisanie dokumentacji a 15.06 w poniedziałek o 7:00 rano byłam przyjęta do szpitala o 10:00 zostałam zabrana na blok operacyjny a teraz odpoczywam po laparoskopii, histeroskopii i drożności ❤️ oba jajowody były niedrożne i zostały bez problemu udrożnione ❤️ wszystko inne piękne, bez patologii, prawidłowej wielkości itp. 😊❤️
Druga ciąża w porównaniu z pierwszą jeśli chodzi o pierwszy trymestr była gorsza. Byłam ciągle zmęczona, spałam na stojąco, mdłości OKROPNE. Oczywiście nie ominęło mnie plamienie tak jak w pierwszej ciąży. Nie miało to kiedy się wydarzyć tylko 24.12 w Wigilię. Byłam pewna, że już po wszystkim, bo dużo tego było. Na szczęście wszystko było ok 😊 Moja gin patrząc na problemy szyjkowe w poprzedniej ciąży co wizytę sprawdzała moja szyjkę. Było cudownie i już się łudziłam, że tym razem krótka szyjka mnie ominie. Oczywiście na połówkowym w 22tc szyjka nagle zleciała do 27mm, tydzień później do 23mm. Tym razem zdecydowałyśmy się na szew, bo przy małym dziecku nie da się ciągle leżeć.
I tak leżymy..nie. Nie mogę tak tego nazwać. W porównaniu z poprzednią ciążą to na pewno nie leżę. W tej poleguje, oszczędzam się, ale na pewno nie leżę. Mam córeczkę, która na mnie liczy, jestem jej mamą i nie wyobrażam sobie żeby się nią nie zająć.
A no i co ważne! Będziemy mieli synka, Tomka 😊 Dla nas to cud, bo każdy nastawiał się, że na 100% będzie dziewczynka. Ja sama do 15tc mówiłam, że noszę Basieńke, a tu taki szok.
I tak się kulamy. Na szczęście już niedługo. Strach jest, wiadomo, ale jakoś wierzę, że wszystko będzie dobrze. Że donoszę do 37 tc do 28 lipca, a później niech się dzieję co chce. Synuś damy radę ❤
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.