Po wizycie w klinice. No i w sumie to coś się zaczyna dziać, ale powolutku. Mam jeszcze 7 tabletek antykow i myślalam że po odstawieniu dostanę okres i zaczynamy stymulacje, myliłam się 😕 okazało się że część badań straciła termin i moich i małża( w maju pytałam o to i niby miałam się nie martwić do jesieni o badania 🙄). Więc dzisiaj miałam pobrany materiał do badania chlamydii i biocenozy pochwy, zrobiliśmy z małżem znowu wszystkie wirusy a jutro małż ma dowieźć do kliniki materiał do badania na chlamydie. Na wyniki badań czeka się ok 14 dni więc dostałam kolejne opakowanie antyków, które mam brać bez robienia przerwy po tym opakowaniu co mam teraz i jak wszystkie wyniki będą ok, to mam odstawić antyki i czekać na okres. Więc liczę na to że wszystko będzie dobrze i plus minus za 14-16 dni rozpoczne stymulację. Od 2 DC mam robic zastrzyki z gonapeptylu a od 3 DC bemfola, w 5 lub 6 dc kontrola. Na szczęście jeszcze zostało mi z przerwanej stymulacji kilka zastrzyków więc chociaż na to nie trzeba wydawać pieniądzy. Pytałam gin o mrożenie komórek, ale ona była do tego sceptycznie nastawiona przez moje wysoki AMH 🙄 no nie wiem....
Dzisiaj rano robiłam badania glukoza, insulina, TSH. Glukoza spadła do 90 💪 dieta się opłaca(ale jakbym zjadła takiego pysznego batonika 🤯), insulina 7, 20, ale TSH spadło bardzo mało bo z ok 2,6 na 2,4 ale może to za krótki czas dla leków 🤷
Do badań z wirusów odrzuciłam ANA1, w sumie to nie wiem po co, ale dużo czytałam o tym na forum i stwierdziłam że nie zaszkodzi.
Mam mały konkret co do dzialan więc to daje mi na tą chwilę spokój. Dwa tygodnie oczekiwania są do przeżycia, chyba.....🤣
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2020, 17:02
Chciała bym wyjść do ogrodu z filiżanką pachnącej kawy, z dobrym ciasteczkiem książką i wsłuchać się w naturę...
Owszem mam taką możliwość ogród duży, ławeczka pod jabłonką... Ale co z tego jak w tych czasach wszyscy zapominają o przyrodzie i ciszy... Życie nabrało takiego tępa, że każdy biegnie do pracy, po pracy na zakupy, później obowiązki domowe, zostaje 30 min wolnego czasu... W ruch idzie telefon/komputer, bo jeszcze trzeba zobaczyć co u sąsiadki słychać czy dodała nowe zdjęcia, czy znajoma już urodziła i wstawiła zdjęcia malucha, co się na świecie dzieje ile zginęło osób w wypadku lub ile kosztuje wymarzona sukienka na lato...
Chciała bym żeby czas zatrzymał się w miejscu tak na godzinkę... Żeby cała łączność ze światem znikała na godzinkę i żeby ludzie otworzyli oczy... Porozmawiali ze sobą twarzą w twarz a nie przez Messengera, żeby mężowie przytulili swoje żony i docenili jak ważne są w ich życiu, żeby kobiety potrafiły dostrzec tego maczo w mężu za którego wyszły...
Brakuje tego... Brakuje nam czasu dla siebie, sam na sam lub z osobą bliską....
Dzisiaj w biegu rozmawiałam ze znajomą, widzimy się zdecydowanie za rzadko... Później w 2 godziny próbujemy nadrobić cały tydzień...
Mam plan! Od dzisiaj godzina z mojego życia jest dla mnie! Książka, spacer, a może jakieś wygibasy w ogródku... Muszę zająć się sobą i swoją psychiką, która wiecznie gna za sprawami ważnymi i priorytetami...
Koniec użalania się i przemyśleń... Przepraszam że tutaj no ale w końcu to mój pamiętnik do tego w sumie przeznaczony... A tak apropo korci mnie strasznie żeby zrobić test... @ nie ma w sumie wiem że w ciąży nie jestem na jakieś 90% a mimo wszystko ten różowy kolor tutaj nakręca mnie jak zegarek
muszę się przespać z tą myślą i może jutro wyskoczę do apteki, albo mi przejdzie
Puls 150... albo więcej... Niedługo minie 3 miesiące odkąd mamy kwalifikację i czekamy już tylko na TEN telefon...
W ośrodku wspomnieli żebyśmy dzwonili tak co kwartał i się przypominali, żeby oni wiedzieli, że my nadal chcemy i czekamy na dzieciątko. Zaplanowałam sobie ten telefon na 19 stycznia... Jest sobie piątkowe popołudnie (15 styczeń)... Spokojnie sobie siedzę... Dzwoni telefon.... Patrzę... OŚRODEK ADOPCYJNY!!! Puls 150! Czułam, że to pewnie jeszcze nie to... Ale jakoś mimo wszystko moje myśli już budowały całą wizję tego jak to będzie... Byłam taka zestresowana, że musiałam brzmieć bardzooooo fachowo... Okazało się, że dzwonią tylko się upewnić czy nie zmieniły się nasze oczekiwania... Zwiększyliśmy granicę wieku do lat 3, no i zaznaczyłam, że nie musimy się tak sztywno trzymać tych ram wiekowych... Być może do następnego telefonu liczbę dzieci zwiększymy xD. Mamy podane 1 lub 2 rodzeństwa... Ale... troje też byśmy chyba się zdecydowali adoptować
Wiecie jakie to jest dziwne uczucie, kiedy już czekacie tylko na telefon, który ma zmienić CAŁE WASZE ŻYCIE?! JA już myślałam o tym, że będę chyba ze szkoły rezygnować, że trudno, olać.... Już miałam w głowie, miejsce do którego pojedziemy zobaczyć się z dzieckiem... A to wszystko w czasie normalnej rozmowy, na konkretny temat z Panią z ośrodka...
PS. Założyłam profil na Insta: szukajac_aniołka, także zapraszam.... Jednak nie mam tam jeszcze kompletnie nic....
Nie mam pomysłu co do zdjęć, bo swoich osobistych nie chciałabym tam wstawiać... Od tego mam swój profil... Być może kiedyś... Na razie chcę coś neutralnego, bo tam głównie wpisy będą ważne... Nie wiem jeszcze od czego tam zacząć... Może na początek dlaczego zakładam w ogóle te konto... A później samo jakoś pójdzie 
Chciałabym żeby to było miejsce, w którym przyszli rodzice adopcyjni będą mogli znaleźć odpowiedzi na swoje pytania... Sama szukam takich profili, jest ich coraz więcej, ale wciąż mało... Bardzo mało mówi się o adopcji...
Muszę się z wami podzielić przemyśleniami, czy tylko ja uważam, że z miesiąca na miesiąc jest gorzej ? Każdy miesiąc następny przekrzykuje, że nie to ja jestem gorszy i będzie tylko gorzej.. Okresie gdzie jesteś ?
Cześć!
5cs, 1dc
No i właśnie rozpoczął się mój kolejny cykl starań.
Powiem tak nareszcie bo po 55 dniach ostatniego cyklu mam już dość. xD Tak sobie pomyślałam, że niektóre kobiety mają dwa razy więcej szans na zajście w ciążę... Ja przy długich cyklach zawsze jestem do tyłu... Szkoda...
Marzy mi się żeby mieć takie normalne cykle 28 dni, w 14 owulacja i tyle... Ale nie każda z nas jest tak zaprogramowana...
Mało się u mnie dzieje więc mało mam do pisania. xD
Plan na ten cykl:
- zrobić badania,
- cieszyć się ze zbliżeń,
- czekać na kolejną miesiączkę. 😉
To tyle.
Pozdrawiam Ines.
Hmmmm...jutro planowo rozpoczęcie miesiączki...byłoby pięknie gdyby tylko planowo... Ehhhhhhh
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2020, 21:38
To dziś, już dziś planowy dzień miesiączki. Generalnie zawsze "coś" czułam już od rana. Na razie nie ma tego "czegoś" jakoś specjalnie. Minimalne odczucia. Może w tym miesiącu się uda?
EDIT: pojawił się okres 😡
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2020, 09:09
6 tc?
Nie wiem dokładnie który to tc, bo każda aplikacja pokazuje co innego, a owulacja w tym cyklu była spóźniona.
Beta zrobiona 15 dpo wyszła coś niska, bo tylko 79,4. Nie będę jednak się tym przejmować, bo nerwy wcale nie są tutaj potrzebne. Jutro jadę na kolejną betę (72h) i zobaczymy jak przyrasta.
W piątek dodatkowo mam lekarza (wizyta umówiona by zrobić cytologię x-czasu temu, gdy byłam pewna, że w tym cyklu się nie uda), więc pomoże mi dobrać dawkę Euthyroxu.
Poniedziałek był dla mnie straszny. Zrobiłam drugi test sikany, wyszedł znowu bladzioch, więc postanowiłam pojechać na betę. Po powrocie do domu pierwszy raz w życiu dostałam migreny. I to z aurą, na jednym oku widziałam dosłownie plamy. Wzięłam jeden apap, bo nie byłam w stanie wytrzymac z bólu, ale potem i tak ból sprawił, że wszystko zwróciłam. Maskra, jeszcze chyba nigdy nie czułam się tak fatalnie. Oczywiście Mąż zaczął googlować symptomy i mu wyszła ciąża, więc kolejny argument byśmy w to w końcu uwierzyli 
Na razie za bardzo to do nas nie dociera. Cieszymy się, ale to jest jeszcze takie nowe. Wiem i wierzę, że wszystko będzie dobrze, jednak nie chcę się też nakręcać i boję się stracić ciążę, więc też wszystko przyjmuję ze spokojem na razie. Ale wózki już przeglądałam 
Cóż, jakoś to będzie. Trzeba wierzyć, że wszystko pójdzie dobrze i tyle. Chociaż cieszy mnie wizja odpoczynku od pracy prędzej czy później. Możliwe, że prędzej, bo poziom stresu i presji jaki jest na mnie tam nakładany jest zdecydowanie za duży i może zaszkodzić dziecku. Zanim nam się udało zastanawiałam się nawet czy to właśnie praca nie jest jednym z powodów naszych niepowodzeń.
No ale w końcu się udało!
Co najśmieszniejsze udało nam się w cyklu, w którym zrobiliśmy badnaia nasienia i poszliśmy do kliniki niepłodności
Pani doktor kazała mi przestać mierzyć temperaturę, potwierdziła, że progesteron jest ok i powiedziała, że mam odpuścić, uspokoić się i starać z przyjemnością.
Miała kobieta rację.
W dodatku w tym cyklu nie używaliśmy żadnych żeli typu conceive tylko wszystko naturalnie i się udało.
Owulacja wypadła mi dzień po weselu przyjaciółki, więc najwyraźniej wyjazd na wieś i chwila odpoczynku i urlopu od pracy pomogły.
10 miesięcy i 11 dni 
Byłam wczoraj w firmie na rozmowie w sprawie mojego powrotu. I ech... nic się nie zmienia. Moje sceptyczne podejście dobrze mi zrobiło, bo nie miałam aż tak dużego rozczarowania. Wcześniej naobiecywali mi, żebym wróciła do firmy.
Wczoraj byłam wkurzona, dzisiaj mam już na to wywalone i aż śmiać mi się chce, że miałam rację.
Mam też nauczkę na przyszłość, żeby im po prostu nie wierzyć, wpuszczać jednym uchem, wypuszczać drugim.
Wracam do tej obłudy i niesprawiedliwości od 10 sierpnia.
12+5 ❤️
USG prenatalne- wszystko w porzadku 
Moj maly, wielki chlopczyk ❤️❤️❤️
15tc+3
Usg i mega zaskoczenie. Lekarz mówi:
- Widzi pani? Tutaj jest wzgorek łonowy.
Myślę: to chłopcy mają też wzgórek łonowy?
- Ehe, czyli jaka płeć?
- No dziewczynka.
- Jak to???
- No tak.
- Ale ostatnio był chłopak niewykluczony. Już imię wybraliśmy.
- Jakie?
- Kacper.
- Hmm no to z Kacpra trudno żeńskie imię zrobić. No tak, dla mnie na 99% dziewczynka. Ale wie pani, ja swojej szefowej powiedzialem, że dziewczynka. Mieli dwóch chłopców już i radość ogromna, wszystko dla dziewczynki kupili. A okazało sie, że chłopak.
No i badz tu człowieku mądry. Nie nakrecam sie, ale rodzice i tesciowie wniebowzieci. Dzieć ma 9.35 cm i wszystko jest ok. Ważne info: w ciąży jak są skurcze to nawet do 8 magnezow można brać. Ale nie można brac za dużo magne b6. Ja myslalam, że magne b6 jest najlepszy, bo to lek, nie suplement, ale duże dawki b6 były kiedyś używane do terminacji ciąży. Tak że magne b6 w dawce 2x1, a jak sa skurcze mięśni itd to asmag forte w wiekszych dawkach.
Mąż wczoraj mnie zapytał czy ja nie lubie jego siostry. Bo zawsze tak niechetnie jadę jak ona przyjeżdża. I jak byliśmy z nimi w Prowansji to też widział, że się nie cieszę. Rozryczalam się. Czy on nie rozumie tego, że Prowansja to miał być wymarzony wyjazd, a ona w pierwszym dniu nam powiedziala o drugiej ciąży z pierwszego cyklu? Byliśmy po roku starań i pierwszej wizycie w klinice i to był dla mnie cios. Szwagierka wynajela dla nas luksusowa wille z basenem do której nie dołożyliśmy ani centa, zwiedzaliśmy raj na ziemi, ale nie umialam się cieszyć z tego wyjazdu. A potem przy każdym jej przyjezdzie patrzyłam na jej rosnacy brzuszek i na dzieci. I to mojego męża, nie mnie zapytala czy nie chcemy się zbadać w najlepszej klinice w Londynie, która oni pokryja. Ja wiem że to było z dobroci serca, ale to mnie też zabolało. Bardzo lubię swoją szwagierke, ale te lata były ciężkie i ciąża w koronawirusie też łatwa nie jest. Dopiero teraz mąż to zrozumial i powiedzial rodzicom, że nie przyjedziemy bo unikamy kontaktów. Prawidlowo i bez podchodow i falszerstw.
Czekajacnadzidzie masz racje, faceci sa nieodpowiedzialni i nie myślą często...
Samopoczucie 5/10 co przy pierwszym trymestrze 1/10 i tak jest postepem. Poranne wymioty nadal sa. Mdlosci sa nadal, choć już nie 24 h/dobę. Kondycja marna. Polgodzinny spacer i jestem dętka. Halo halo, magio drugiego trymestru, gdzie jesteś???
7cs 14dc
Test owulacyjny negatywny.. cholerka. Ten miesiąc idzie chyba na straty 🙁 nie znalazłam jeszcze lekarza, żeby zapisać się w następnym mc na monitoring (jestem z Wwa i niby tyle tu opcji, ale chyba aż za dużo). Ogólnie mój nastrój dziś trochę podły.. jestem zła na mój organizm, że płata jakieś figle.. albo te testy owu zwariowały.. Ciężko mi obserwować śluz bo mam go bardzo mało, poza tym przy częstym współżyciu to już nie mam pewności co tam się w środku znajduje 🤣 używamy też od kwietnia żelu fertilsafe, muszę przyznać że robi robotę, lubię go bardzo, znacząco podnosi komfort stosunku. Kolejna rzecz- uzależniłam się od ovufriend, wchodzę tu non stop i czytam, czytam czytam... Muszę się jakoś ogarnąć bo jak tak dalej pójdzie zamkną mnie w psychiatryku 🤪
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2020, 14:46
tc: 22+1, waga 62 kg.
Jestem po usg połówkowym oraz echu serca płodu (Siostra ma wadę wrodzoną serca).
Mamy 465 gram Małej Dziewczynki 

Chłopca też kochałabym, jak swojego, więc generalnie i tak i tak jesteśmy szczęśliwi. Mężuś przepadł (nie po raz pierwszy!). Ogląda na youtube filmiki z plecenia warkoczyków. "Eeee, a wiesz, że włoski do warkoczyków urosną troszkę później?" - "Może Tobie warkocze przychodzą naturalnie, bo masz lata praktyki, ja te lata muszę nadrobić, poza tym, wiesz, urodziłaś się z czupryną, w 1. trymestrze miałaś zgagę, a w książce napisali - jak ciężarna ma zgagę istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko będzie mieć bujną czuprynę". Jeśli odziedziczy włosy po nim, to szykuje się Roszponka. Blondyneczka (taka w biel wpadająca, nie w żółty) z kręconymi włosami.
Na usg połówkowym zniknęły krwiaczki podpajęczynówkowe, żołądek, nerki, mózg w porządku. Dzieciaczek ma długie nogi i to lekarz stwierdził mocno się rzuca w oczy (również ma po kim). Obwód główki 19,73 cm, długość kości udowej 3,91 cm, obwód brzuszka 16,34 cm. Ilość wód płodowych w porządku. Szyjka zamknięta 3,57 cm. Łożysko na tylnej ścianie. Bardzo tajemniczy Człowiek, bo zasłaniała się rączką. I nawet gdy na moment przestała, lekarz najeżdżał sondą na buźkę - ręka była szybsza. Ma refleks. I jak jej sonda nie pasowała to przycelowała prosto w nią. Te kopniaki na razie nie bolą. Są bardzo przyjemne. I widoczne już z zewnątrz - trochę jak falowanie brzucha.
Echo serca również wyszło prawidłowo. Ta kartka z opisem echa serca jest jak pisana szyfrem. Naprawdę nic z tego nie rozumiem, lekarz na koniec rzucił hasło "Jest git, z układu krążenia uzyskujemy 10 punktów na 10 możliwych". Sprawdził wszystkie przepływy, w tym też przepływy maciczne - wszystko prawidłowo. Na lekarza do echa czekałam 70 minut. Byłam zapisana na 8:00, lekarz zjawił się o 9:10. Zamiast "Przepraszam" usłyszałam, że ten lekarz zawsze się spóźnia do pracy. Po kija więc zapisywać pacjentki na 8:00, 8:10 itd., jak szanowny pan doktor zjawia się w pracy o 9:00? I to nie jest sytuacja jednorazowa, a standard?! Pani z 8:30 zrobiła aferkę i zrezygnowała z badania. Powiedziałam, że jest to sytuacja żenująca (musiałam wstać 2,5 godziny wcześniej niż zwykle), żeby jeszcze teraz w dobie koronaszaleństwa siedzieć w tej poczekalni w maseczkach jednorazowych, które wytrzymują 30 minut, zamiast we własnym mieszkaniu. "Przecież mogła to Pani powiedzieć lekarzowi?" - "Oczekuję, że Pani przekaże moja skargę szefostwu". Nie sądzę, by w Wawie miało coś takiego miejsce. Raczej bym usłyszała "Przepraszam", wszystkie tam usłyszałybyśmy "Przepraszam". Niewiarygodne to jest. Przecież mój czas jest dla mnie tak samo cenny jak jego czas dla niego? Żenada roku, absolutna żenada roku.
Brzuszek się ostatnio spinał. Lekarz podczas usg połówkowego powiedział, że może się spinać od nadmiernego dotykania. Zalecił 3x1 magnez i w razie konieczności nospę zwykłą. Gdy nie przejdzie dostanę luteinę dopochwową. Z uwagi na podwyższone ryzyko stanu przedrzucawkowego mam zwiększony acard do dawki 150 mg dziennie.
Czytając fora wpędziłam się w wyrzuty sumienia. Nie mamy łóżeczka, wózka, przewijaka, tysiąca innych rzeczy, o których jeszcze nie wiem, że muszę mieć. Mamy kilka ubranek. Większość październikowych rodziców to ma naprawdę porobione spore zakupy. Mężuś potem powiedział, że być może nie potrzebują tak dogłębnej analizy rynku wózków i wystarczy, ze przeczytają opinie "Dobry wózek" i biorą. A my szukamy. I mamy remont na głowie (jeśli remont Cię nie wykończy, jeśli remont nie wykończy Twojego związku - tylko się cieszyć!!!).
Poszalałam w ciucholandzie z odzieżą niemowlęcą. Naprawdę. Wrzuciłam do koszyka wszystko, co mi się podobało. A potem stanęłam przed kasą i mówiłam sobie "Włącz myślenie, włącz rozsądek, poodkładaj niepotrzebne rzeczy". Odłożyłam zatem sporo rzeczy letnich dla takich kruszynek, bo przecież w pierwsze lato, nasza Malina będzie już ponad półrocznym dzieckiem. I tak sporo tych ciuszków wyszło 😍 a dwa poszalałam w sklepie producenta odzieży niemowlęcej. Wyszukałam sobie w google kilku miejscowych i jednego odwiedziłam. Byłam jedną jedyną klientką. Wejście przez szwalnie. Okazało się, że akurat ta firma produkuje bodziaki do Zakopca z napisem w stylu "Jestem mały góraliczek" oraz mikro spódniczki "folkowe". Jakość zarąbista, pani mi jeszcze pomogła wybrać, co będzie potrzebne przy takim Dzieciaczku. Dołożyła w gratisie czapeczkę, obniżyła cenę i zaprosiła na kolejne zakupy. To miejsce wyglądało jak taka wielka sala z wykrojami, częściami strojów, a hen daleko rozwieszone ciuszki detaliczne w ilościach hurtowych. Magia, można było stać, wybierać, nikt nikogo nie popędzał, pani odpowiedziała na każde pytanie (np. dlaczego powinnam kupić body kopertowe - bo pępek musi się zagoić i takie body są lepsze na ten moment życia dziecka). Wrócę tam z pewnością.
Czy ktoś chętny na zamianę pogody? U mnie były może 3 gorące dni. A tak leje bez przerwy (ze zmienną intensywnością, ale stale). Halo, Słońce, proszę Cię, odwiedź i mnie!!!
33 tydzień ciąży (32+1)
5 dni do wizyty
34 dni do ciąży donoszonej
56 dni do terminu porodu
Drugi dzień z rzędu mam jakiś gorszy dzień przez to, że mały tak siedzi na dole i wszystko mnie ciągnie. Staram się o wiele więcej leżeć, nie chodzić tyle po schodach. Dzisiaj miałam nawet w planie odwołać, a raczej przesunąć na późniejszy termin swoją piątkową biopsje. Dzwoniłam kilka razy, a tam dodzwonić się graniczy z cudem i zrezygnowałam. Może to znak żebym jednak pojechała? I pojadę. Bo co jeśli mój guzek to rak? Może nie urodzę jak tam pojadę, a przynajmniej w końcu się okaże co to. Przecież zaraz będę miała dwójkę dzieci. Muszę pomyśleć o swoim zdrowiu, nie wyobrażam sobie zostawić męża z maluchami. Musi być dobrze. Więc przez 3 dni wezmę trochę nospy i jakoś pojadę. W poniedziałek już wizyta. Już niedługo.
Dopiero przeczytałam moje wpisy z tego samego okresu w ciąży z córką. Też miałam wtedy dołek, byłam w szpitalu, ale później było tylko lepiej i teraz też tak będzie. Z resztą.. hej! Tak niewiele nam zostało! Zaraz będzie mniej niż 30 dni do donoszonej ❤
Test kupiłam 3 października i odłożyłam na potem, niby lekarz kazał zrobić test 10 dpt ale ja nie spieszyłam się, bałam się robić na tygodniu przed pracą bo potem będę cała w nerwach. W piątek dzień przed sądnym dniem bolący brzuch i poszłam spać po 20.00.
14 dc
Myśle, ze ten cykl jest zmarnowany.. zreszta tak jak i poprzedni... Stary miał wycinany pieprzyk, więc wiadomka, że to prawie rana postrzałowa. Z armaty conajmniej
więc kochaliśmy się tylko raz w dni płodne... a wiec stanowczo za mało. Heloł, robimy to dziecko czy czekamy na niepokalane poczęcie???
Troche czuje, że to wszystko spada na moje barki. Temperatury, testy, śluzy, apki, internetu... Oszaleć można. Wściekam się na niego, a na siebie jeszcze bardziej. Wyglada na to, ze tylko ja staram się tutaj o dziecko, także Maryja ewentualnie jakiś archanioł - call me, może być tez priv, będę wdzięczna za jakieś wskazówki...
W zeszłym miesiącu dni płodne wypadły mi w święta, świetnie, po prostu ŚWIETNIE....Byliśmy w rozjazdach z racji covidowych obostrzeń, a wiec lipa ze staraniami. Ale dzięki temu mogłam trochę zluzować i odpuścić. A no i napić się wina na luzie, bo wiadomo, ze w ciąży nie byłam
Jak już się elegancko wyluzowałam i byłam gotowa na następne gimnastyki łóżkowe w imię walki z niżem demograficznym to oczywiście BUM... żeby nie napisac inaczej...
Stary zaraz po sylwestrze oznajmił mi, że jego najlepszy przyjaciel spodziewa się dziecka... Na dodatek udało im się w 1 cs... Super. Nie, no serio super. Szkoda, że ja muszę na rzęsach stawać i nic 
On chyba tez to przeżył, bo wszystkiego mu się odechciało i domagał się jedynie przełączania czołówek na Netflixie i dostawy orzeszków... 
Ja za to dzisiaj mam dzień nastawienia bojowego 💪🏻 Jak na razie wszystkie badania wychodzą mi idealnie i w końcu udało mi się zobaczyć pozytywny test owu dzięki monitorowi clearblue. Będę chyba jeść tynk ze ścian na koniec miesiąca, tyle te testy kosztują, ale narazie jest wporzo. Mam jeszcze pierogi od babci w zamrażarce
No wiec spisałam sobie listę, co jeszcze JA mogę zrobić, żebyśmy odnieśli sukces i dopisałam do niej:
1. Kubeczek menstruacyjny + żel przyjazny plemnikom - jeszcze nie wiem jak to ogarnąć, żeby Stary nie myślał, ze zwariowałam... bo zaraz po seksie to ja lubię sobie poleżeć, wyczilować, oddech złapać. A teraz co... kubeczek będę ogarniać, pewnie mi nie wyjdzie z 10 razy pod rząd, pewnie i tak się uświniony tym wszystki... i do tego jeszcze ten żel. No nie wiem czy ogarnę taka logistykę, ale spróbuje.
2. Potwierdzenie mojej płodności (a może bardziej wykluczenie niepłodności) - tutaj objawia się moja psychoza, że na bank coś ze mną nie tak. W sumie już 3 razy odwiedzałam oddział ginekologiczny w szpitalu i fajnie nie było - torbiel endometrialna/czekoladowa, 2 x polip jamy macicy. Swoją droga ta nazwa torbiel czekoladowa ma w sobie coś super miłego i obrzydliwego jednocześnie... powinni się dwa razy zastanowić zanim coś tak wstrętnego nazwa czekoladowym...
3. Użyć w końcu stroju pokojówki 😈 może wtedy Stary się bardziej podjara i jego mała armia w końcu trafi tam gdzie ma trafić?
4. Przestać się nakręcać jak wariatka i szukać objawów ciąży od 1 dnia po owulacji.... Tak. Po 1 dni. Jak w.a.r.i.a.t.k.a. Muszę sobie tez zrobić odwyk od internetow, bo to serio nie pomaga. Przeczytałam już chyba z milion artykułów i żaden mnie nie pocieszył...
5. Zagonić Starego na badania nasienia. Taaaak, to dopiero będzie chellange.
Histero z problemami ale na szczęście udało się do mnie wejść. Mam jakieś zgrubienie na przedniej ścianie macicy. Pani doktor trochę to wycięła ale może to być widoczne na usg. Kazała się tym aż tak nie martwić. Najważniejsze, że zabieg się udał.
Rzyganka nie było, czuję się dobrze i mimo, że mam lekkiego doła to w końcu czuję ulgę, że coś ruszyło do przodu 🙂
Teraz pozostało unormować TSH i mogę wrócić po mojego zimowego dzieciaczka ❤️❤️
18+4
Mogę śmiało powiedzieć, że od ok 2 tygodni czuję ruchy. Bardzo powoli przybierają na intensywności, jednak są wyczuwalne. Jestem spokojna kiedy je czuje. Czekałam na nie i wreszcie mogę się tym cieszyć. Do usg połówkowego zostało 13 dni ☺️
7cs 20dc
Dziś byłam na pobraniu krwi na insulinę i glukozę. Mam nadzieję, że nie wyjdzie insulinoopornosc bo nie wyobrażam sobie życia bez białej mąki 😋 pochwaliłam się ostatnio, że cudownie zaniosłam 1 dawkę dostinexu. Niestety, po drugiej mnie powaliło.. Ból głowy, osłabienie, senność i nastrój depresyjny.. trzymało mnie tak dwa dni, na szczęście dziś już o niebo lepiej. W sobotę wielki dzień- mój mąż idzie na badanie nasienia.. Jestem pełna obaw, modlę się żeby parametry były ok. Wiem, że dla niego to trudne, ale w ogóle nie daje po sobie poznać niepokoju.. kochany jest .. chce mi zaoszczędzić nerwów. Nie lubię końcówki cyklu.. dni dłużą się i dłużą.. do okresu tydzień. Jak przyjdzie, idę na badania fsh lh itp. no i zapisałam się już na monitoring owulacji. Taki plan działań trochę mnie uspokaja bo daje namiastkę panowania nad sytuacją.
EDIT. Są wyniki. Glukoza 84, insulina 11.34 co daje wskaźnik Homa-ir na poziomie 2.4 czyli nie rokuje to najlepiej..
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2020, 19:06
4 dc
Anusla tak nie mamy refundacji za wszystko płacimy wiec kwoty sa obłędne.Brak refundacji ze względu na niskie AMH wręcz tragiczne.
Wiec jestem i działamy .Gonal poszedł w ruch.Najgorsze ze co chwila coś nowego wychodzi i z każdym dniem mniej wierze w powodzenie. Doszło mi Hashimoto niedoczynnosc tarczycy insulinoopornośc. .Od jutra zwiększenie dawki euthyrox co do metforminy zawieszenie.Wiec nie wyglada to dobrze.Fragmentacja u męza tez kiepsko w zasadzie wszystko się posypało.Jutro mam zrobić estradiol i progesteron s w piątek podglad.Boje się jak diabli ze nie będzie nic.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.