Córeczka w tym miesiącu skończyła roczek. Kiedy to minęło i czemu tak szybko rośnie 😭 jest najcudowniejszą, najkochańszą dziewczynką. Lepszej nie mogłam sobie wymarzyć. Kocham ją nad życie. Był to najlepszy rok w moim życiu. Bywało ciężko, ale myślę, że córeczka nas jednak oszczędzała i nie dawała za bardzo w kość
ominęły nas kolki, długie płacze czy bezsenne noce. Jedynie zęby czasami dokuczały, zwłaszcza w nocy. Wtedy córeczka nie dawała się odłożyć i tak z nią siedziałam na łóżku. Córeczka śpi w swoim łóżku i nie lubi, kiedy kładziemy ją do nas. Wtedy jest wielki płacz i rozpacz.
Ale do rzeczy. 3 dni temu zobaczyłam na teście ciążowym 2 kreski... Do teraz jestem w szoku i nie dochodzi to do mnie. O córkę staraliśmy się ponad rok, seks jak w zegarku, testy owulacyjne, monitoringi, masa suplementów. To uśpiło naszą czujność. Nie sądziłam, że wpadka możne nas dotyczyć 🙈 drugie dziecko było w planach, ale nie sądziłam, że tak szybko. Myślałam raczej o drugiej połowie roku. Gdy staraliśmy się o córkę gdy robiłam testy i wychodziły biele to sprawdzałam w każdym świetle, czy jednak jakieś kreseczki nie ma. Teraz co chwilę brałam test z nadzieją, że jednak mi się przewidziało 😝 nie to, że rozpaczam. Wiem, że droga do rodzicielstwa bywa trudna, dlatego z jednej strony cieszę się, że tym razem ominie nas okres starań. W tej chwili najbardziej martwię się o córeczkę. Jest moim oczkiem w głowie, poświęceń jej duuuuzo czasu, wciąż karmię piersią, zasypia tylko w moich ramionach. Poprzednią ciążę znosiłam średnio. 2 miesiące leżenia plackiem w łóżku, krwawienia, plamienia, szpital i duże zmęczenie. Teraz jest córeczka, która wciąż wymaga dużej uwagi i opieki. A co będzie jak sytuacja się powtórzy? Tego boję się chyba najbardziej. I jak zareaguje na rodzeństwo? Siła rzeczy czas będę musiała podzielić na dwójkę dzieci. Boję się, że poczuje się odtrącona. I co z kp? Wiele, wiele obaw na chwilę obecną...
Jeżeli chodzi o mój wykres to ovu friend wyznaczył mi że 21 dc miałam owulacje na podstawie mierzenia temperatury , czy jeżeli brałam duphaston od 16 dc do jutra mam brać możliwe , że jednak tej owulacji mogło nie być ? Podobno kiedy sie niesprawdzi napewno może być że duphaston zablokuje owulacje , chociaż wydaje się mi , że mogłobyc cos na rzeczy , że jednak wystąpiła miałam objawy podobne jak przy owulacji ból jajników i wogóle kłucie taki ból jak na okres który się ma zaraz pojawić .
Dużo z partnerem serduszkowaliśmy i w dni płodne i dzień przed owulacją mam nadzieje , że się uda . Jeżeli nie nie trace nadzieji WALCZE DALEJ 👌💪.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2020, 11:22
Czwartek 24 dc / 35 cs
Dziś 9 dzień po owulacji. Wczoraj kupiłam test super czuły. Jako, że doskonale wiem kiedy była owulacja - 4 godziny po inseminacji - czułam, a kolejny dzień pokazał wykształcone ciałko żółte, dziś rano postanowiłam wykonać test super czuły z moczu. NEGATYW i w tej kwestii nie sądzę aby się coś zmieniło, biorąc pod uwagę, że b. Dobrze wiemy kiedy co było. Cokolwiek powinno już drgnąć, widać coś niewyraźnego, ale tu piękna biel. Raczej wątpliwa jest nadzieja że coś z testem lub jeszcze beta nie ruszyła... Tu byłby potrzebny cud na odwrócenie tej sytuacji. Mam polecenie wykonać betę z krwi w poniedziałek 13 dni po owu i wtedy odstawić leki ( heh, oni zawsze każą 13 dni po, tak chyba dla bezpieczeństwa, choć znając terminy, śmiało można przecież wcześniej testować) Z pewnością nie będzie zaskoczenia.
Wiem, wiem inseminacja udaje się 1/20 zabiegów, ale mimo swojego pecha, miałam jednak nadzieję. Teraz już wiadomo że trzeba podchodzić do in vitro, ale kurcze boję się. Boję się że się nie uda i te 20 kafli pójdzie w.... Nie ma totalnie żadnej ale to żadnej gwarancji na nic! Nic mi nie mogą obiecać, a ja niczego nie mogę się spodziewać. Pieniądze mogą pójść w próżnie a ja tego nie lubię.... Boję się, nadzwyczajniej w świecie się boję.
Witajcie wszystkie staraczki , przyszłe mamusie oraz te które mają maluszki przy sobie 🧡💚👣trzymam za Was wszystkie kciuki i cieszę się , że mozna liczyć na dobre słowo od każdej z Was 💚
Zaczynam swoją przygodę z pamiętnikiem czemu od dziś , a nie od 02.2020 r od wizyty u ginekologa na której wspólnie z moim nowym już 4 lekarzem opracowaliśmy w tzw.etapach ? !
Po drodze do dnia dzisiejszego , a szczerze mówiąc wczorajszego wydarzyło się troszkę i niemyślałam , że będzie Mi potrzebne pisać o swoich emocjach tutaj i dzielić się nimi z Wami , do tej pory to ja czytałam tylko nie udzielając się , teraz mam nadzieje ,że i ktoś przeczyta moje wpisy i pomoże dobrym słowem .
Obiecuję , że i ja zaczne się udzielać i na ile będę mogła wespre dobrym słowem 😊
Wybaczcie jeżeli pierwszy wpis jest bez ładu i składu to moje początki 😬 nie zawsze są idealne
Pozdrawiam 🌼
Game over.
Nie ma już nadziei.Nie będzie szczęśliwego zakończenia czy tez cudu....Od wczoraj bez zmian ciagle etap 3 doby.Zaczynaja obserwować cechy degradacji i do jutra pewnie będzie po.Jak się pogodzić .Nie wiem co dalej.Odstawiam wszystkie leki bo i tak nie ma to sensu.Nie mam złudzeń.
Kobiety są bardzo silne. Nic dziwnego, że to właśnie my pilnujemy naszych cykli, dni płodnych, zachodzimy w ciążę i rodzimy dzieci. Wiem, to nie jest tak, że nasi mężczyźni niczym się nie martwią i nie przeżywają tych naszych miesiączek jako porażek. Jednak w pewien sposób jest im łatwiej, to właśnie my dziewczyny jesteśmy z tym 24h i nawet próbując, nie możemy wyłączyć myślenia o staraniach, nie da się nie obserwować swojego ciała, doszukując się wtedy najdrobniejszych zmian i chociaż obiecujemy sobie, że tym razem nie bedziemy na siłę wpierać sobie nadziei to i tak to robimy, wierząc się udało/uda. Następnie przychodzi rozczarowanie, żal, bezsilność.. U mnie tak było ostatnim razem i chociaż wiem, że mój mąż też się martwi i bardzo pragnie dziecka, to jednak właśnie moje ciało bolało i krwawiło..
No ale cóż jest nowy cykl i trzeba się otrząsnąć, kolejna nadzieja, motywacja i życie przeskakuje spowrotem na ten sam tor, to jest właśnie w nas kobietach niesamowite.
Postanowiłam, że jeszcze ten jeden cykl postaram się ile mogę, właściwie to my 😅 Zamówiłam sobie lepszy termometr(czekam aż przyjdzie i nie mogę się doczekać 😂). Jeśli się nie uda zajść w ciążę, to odpuszczam z temperaturka i pilnowaniem cyklu. We wrześniu wybieramy się do Polski i zaczynamy wtedy badania, przeraża mnie to, ale czas ucieka..
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2020, 21:24
Dziś Marysia:
- dostała Bboxa, heh nawet nieźle jej poszło bo zdołała wciągnąć trochę wody i... wypluć. Na rezie jej woda nie smakuje 🙈 Gdy podaję jej przez Doidy Cup to robi z wody bąbelki w kubeczku, a co dostaje się do buzi to wypuszcza kątem ust 🙊🙈
- zjadła troszkę zblendowanej marchewki. Więcej niż mikro ilości brokuła przez poprzednie dni💪💪
- zaczęła próbować pełzać. Najpierw ogarnęła kręcenie się na brzuchu o 360st (coś a'la wskazówki zegara). A pod koniec dnia zaczęła podnosić pupcię, ale nie ogarnęła jeszcze przodu ciałka, więc z tyłu pcha nóżkami kuperek w górę, a głową ryje po powierzchni 🙊🙈 przy czym strasznie się flustrstruje i "miałczy"🤯 biedactwo 🤗
- pierwszy raz miała w ręce szyszkę na spacerze i koniecznie chciała ją zjeść 🤣
Na koniec dnia zasnęła grzecznie❤️😍 i już 2x się obudziła na cycowanie 😊🤗 Teraz idę spać ja i liczę na 2-3h snu 😴
21 dc
W dole brzucha czuje takie ciągnięcia czasmi mnie coś ukłuje. Z tej strony z której była owulacja. Śluz jest kremowy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2020, 07:31
Wczoraj przegadaliśmy z mężem to co się stało.Jak podchodziliśmy do procedury mówiliśmy ze raz i tyle.Doszlismy do wniosku ze skonsultujemy się jeszcze w innej klinice z nastawieniem żeby podejść jeszcze raz.W dalszym ciągu mąż odrzuca AZ i doszedł do wniosku ze KD tez nie.😔.Biorac pod uwagę wszystkie wyniki to AZ byłaby najlepszym rozwiązaniem ale....Wybór padł na krakowskie Macierzyństwo.Wizyta 21 lipca i wtedy wszystko się rozstrzygnie.
Oczywiście z obecnej kliniki nikt do mnie się nie odezwał i nie poinformował o całej sytuacji jedynie sama muszę wisieć po 2 godziny żeby się dodzwonić.Ciekawe ile im zajmie wydanie dokumentacji.Niby w ciągu 7 dni ale przeczuwam problemy.
Psychicznie czuje się jak zbity pies wszystko mnie drażni denerwuje.Jest mi strasznie smutno i trudno powstrzymać łzy.Zadaje sobie pytanie dlaczego jednym nawet jak nie chcą sa im dane dzieci a innym nie.Znam osobiście taki przypadek.
Edit:Zgodnie z przewidywaniami dopiero udało się dodzwonić.To co piszą A faktycznie w sprawie dokumentacji to dwie różne historie.Wszedzie kolejne że wydają w ciągu 7 dni A dziś mi mówi że mają 30 dni ale żeby dzwonić po 22 07 bo doktora nie ma jest na urlopie.Jakis żart.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2020, 12:03
Witam 🙂 Po bardzo długiej przerwie.
W Czerwcu 2019 roku kiedy zaczęliśmy się starać o trzecie dziecko miesiączka nie pojawiła się przez dwa miesiące. Test pozytywny był pod koniec Lipca 😃 Ciąża przebiegała dobrze jak poprzednie do 3o tyg ciąży. Później znowu problemy z ciśnieniem, zle wyniki krwi, białko w moczu. Znów wylądowałam w szpitalu, dostałam sterydy dla malutkiej na szybszy rozwój płuc. Na szczęście ciąża zakończyła się w 39 tyg, miałam cesarskie cięcie na żądanie, ponieważ ich zadniem mogłam rodzic naturalnie. Nie chciałam ryzykować, że znowu będą mnie straszyć użyciem kleszczy, w UK to norma. Olka wyciągali kleszczami, bo się zaklinował i urodził się niedotleniony, nie płakał po porodzie musieli mu podać tlen. W wieku 4 lat dostał diagnozę, że ma zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oczywiście nie twierdzę, że to ciężki poród spowodował zaburzenie, ale wiem też, że jakiś wplyw to mogło mieć. Podczas porodu Borisa też chcieli użyć kleszczy, mimo że trwał tylko 8 godz, wiec połowę mniej czasu niż Olka.
Lekarz prowadząca powiedziała, że nie zagwarantuje mi że nie użyją kleszczy podczas trzeciego porodu. Ponieważ mam stan przedrzucawkowy i jak tylko moje ciśnienie wzrośnie, będą musieli jak najszybciej zakończyć poród np kleszczami. Stan przedrzucawkowy jest wskazaniem do cc, tak jest napisane na stronie NHS. Oni mimo wszystko naciskali na naturalny, a to nie miało nic wspólnego z naturą ponieważ dwa poprzednie porody miałam wywołane. Ostatecznie była cesarka, powiedziałam że się boję i strach przed porodem i traumę poprzednich wpisali w skierowaniu do cc. Sama cesarka była ok, szybko i sprawnie przebiegła. Asystantka anestezjologa była Polka Ewa, więc ona mi dokładnie tłumaczyła wszystko. Chodzi o te medyczne słownictwo. Podczas cc podwiazali mi jajowody, decyzje podjęłam już dawno. Trójka dzieci i koniec.Szczegolnie z tym moim ciśnieniem nie chcę ryzykować.Wiadomo,że to nie jest 100 % metoda, ale jednak to najskuteczniejsza metoda antykoncepcyjna, ma najniższy wskaznik Pearla.
Mąż był przy mnie, mimo że w UK juz koronawirus szalał. Dużo sprawniejsza byłam po porodzie naturalnym, mimo że po cc wstałam już po 5 godz. 4 dni były naprawdę nieciekawe.
Nasza córeczka urodziła się 31 Marca z wagą 3400 i 53 cm 🥰 Szczerze byłam w szoku, że będziemy mieć dziewczynkę. Jakoś w głowie mialam 3 chłopca miał być Bruno, lub Jeremy. Mąż niesamowicie szczęśliwy. Ja z resztą mimo, że niedowierzalam to bardzo się cieszyłam z córeczki . Co do imienia to dyskusja była do ostatniej chwili. Bardzo podobała Nam się Sarah, a mi Lily. Mężowi Lily nie pasowało. Z imienia Sarah zrezygnowaliśmy.
Teściowa miała na imię Natalia, mówiono do niej Natasza. Więc ostatecznie te imiona zostały. Zdecydowaliśmy parę godzin po porodzie, że będzie Natalie Hanna, drugie imię po mojej mamie 😊 Natalka jest grzeczna, dużo śpi, dużo je, karmię piersią. Jest taka delikatna, uśmiechnięta. Moje marzenie się spełniło. Mam wspaniałego, kochanego męża, trójkę zdrowych, wymarzonych dzieci. Mogę napisać, że jestem szczęściara 😊 Doceniam to ponieważ inni miewają dużo poważniejsze problemy, więc nawet autyzm Olka nie są w stanie tego szczęścia zburzyć. Zrobimy wszystko, by mu pomóc. Dużo pracy przed nami, ale liczę że będzie lepiej.
Boris był wymagajacy jako niemowlak, nadal taki jest. Łobuz z niego jest. 31 Sierpnia skonczy 2 latka. Bardzo dużo mówi, liczy do 10 po angielsku i polsku. Nagrałam filmik, bo nikt nam nie wierzył. Zna alfabet, uwielbia książeczki, oraz auta. Ma wybuchowy charakter jak patrze na Niego to widzę Siebie 😂 Z reszta jest też bardzo do Mnie podobny.
Stop haha 😅 bardzo się rozpisałam, więc kończę, bo Was zanudzę 🤭 Miłego dnia, oraz weekendu 😘
Anusla wysłałam zaproszenie czy mogę na priv?
Beta potwierdziła ciążę. Jutro znowu ją powtórzę, aby sprawdzić czy jest prawidłowy przyrost i później 07.08 wizyta u lekarza. Będzie mi ciężko wytrzymać ten miesiąc, ale bynajmniej wszystko już będzie widać, a tak tylko bym się stresowała, że serduszka nie ma albo jakieś inne rzeczy...moja ginekolog na urlopie i nie ma kto mi wystawić recepty na heparynę, więc jutro od rana pojadę dobijać się do lekarza rodzinnego..
Ta ciąża jest dla mnie cudem...przecież usg nic nie pokazywało..jednak dla Pana nie ma rzeczy niemożliwych! Wierzę w całego serca w to, że tym razem dotrwam choć do 35tc i będę miała zdrowe dziecko w domku...przecież wszystko już czeka na tego małego człowieka..tylko jakieś pojedyncze rzeczy trzeba dokupić, ale to dopiero przed samym rozwiązaniem..
Jestem spokojna. Wiem że beta jutro podwoi swoją wartość
teraz czytam o diecie wysokobiałkowej bo taką właśnie muszę sobie wprowadzić jak wcześniej miałam stan przedrzucawkowy. Mamusia zrobi wszystko, abyś się maluszku urodził w miarę o czasie!
1 dc
Niech będzie, że jest 1 dc. Tak mi się wydaje ale nie jestem pewna w 100 % bo w większośc zamiast krwi jest brąz, chociaz wczoraj na wieczór bylo sporo krwi, a dzisiaj więcej brązu. Mam charakterystyczne bóle brzucha i ten wydzieliny jest dużo więc stwierdziłam, że to początek okresu. Lekarka mówiła, że po antykach okres będzie skąpy i boje się go przegapić 🙄 dlaczego musi być pod górkę od samego początku???? Od jutra mam gonapeptyl a od niedzieli bemfole. Dzwoniłam dzisiaj do kliniki, żeby umówić się na wizytę i pani mówi że we wtorek rano muszę zgłosić się na badanie hormonów a wizyta o 11.15. Pytałam czy mogę badania robić w innym labie i przywozić na wizyty i niby nie ma z tym problemu, ale potem pomyślałam że nic mi to w sumie nie daje 🤷 i tak muszę przyjść na 2 zmianę do pracy. Bardziej martwi mnie to czy dobrze określiłam dzień cyklu 😒😒 jakoś do tej pory nie miałam z tym problemu.
A teraz jak trzeba to nie może być normalnie.. wrrrr
Małż jest bardzo nastawiony na ivf i i dla niego nie ma innej opcji jak tylko taka że się uda za 1 razem. Czasami wkurza mnie ten jego optymizm 🙄 bo nie chce go zawieść, i to mi strasznie ciąży. Ostatnio zamówiłam dopasowana sukienka, a on tak się przygląda i pyta po co to zamówiłam, przecież za chwilę się w to nie zmieszcze. Już miał dostać wieszakiem, że uważa że jestem grubaskiem, a za chwilę uświadamilam sobie że jemu chodziło o to, że będę w ciąży.🙈 Mam sporo ubrań oversize, więc luzzzz 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2020, 14:24
6+2
Mdłości okropne całe dnie, a od dziś zaczęły się wymioty. Czuje się paskudnie
w I ciąży wymioty były non stop, o każdej porze dnia i nocy w takim nasileniu, że skończyłam z lekami przeciwwymiotnymi, bo chudłam i wyglądałam z dnia na dzień coraz gorzej. Mam nadzieje, ze teraz będzie chociaż ciut lepiej.
Czekam za sobota, za wizyta, ma być wtedy serduszko. Oby wszystko było dobrze.
Witam w 2 dc 🙈 6cs
3 dni temu trochę oczywiście przeżyłam negatywny test. Naprawdę pokładałem duże nadzieje w tym czerwcowym cyklu... ładnych wynikach, mniejszym stresie w pracy... Dzisiaj już na spokojnie układam sobie w głowie plany na nowy cykl i co chce zmienić.
Pojechałam rano do labu. Od poprzedniego miesiąca miałam w polach zrobić badanie AMH, a ze dowiedziałam się tu z forum ze ten hormon jest bardzo czuły i najlepiej zrobić go w pierwszych dniach cyklu i żeby zbadali go ma miejscu, wiec wybrałam bardzo odległe laboratorium i jeszcze spotkałam tam moja znajoma, która jak się okazało tam pracuje 🙈ależ mi było głupio, od razu wiedziała już ze się staramy... mam nadzieje ze zachowa to dla siebie. Jej mąż to dobry kolega mojego M. No cóż tak wyszło, czasu nie cofnę 🤷🏻♀️
Ale najważniejsze wynik AMH: 3,09 mg/ml
To chyba dobrze 😄 😊😊
Wyczytałam ze najlepiej mieć wynik od 1-3, ale widziałam ze z niższym wynikiem tez można zajść 😉 i to jest budujące !
Mam nadzieje ze z tych jajeczek powstanie dużo dzieci !👶👶👶
Tylko jak je powołać na świat ?🙏🧐
12 dc.
Nie zrobię jednak samodzielnego USG. Nie chcę się dodatkowo nakręcać w tą pozytywną bądź negatywną stronę. Co jeśli jajka nie urosły tak jak miały? Jeśli cokolwiek będzie odbiegać od normy wiem, że będę się stresować. Będę jutro jechać do kliniki z przekonaniem, że jesteśmy skazani na porażkę, będę się martwić cały wieczór, chodzić struta, a w samochodzie będę milczeć. Lepiej mieć niespodziankę i przyjąć ją na klatę w gabinecie lekarskim. I po prostu poddać się temu, co przygotował los. Jednego jestem pewna - 4 dni temu na lewym jajniku był pęcherzyk 12 mm. Już dawno nie widziałam tak wielkiego tworu w USG, bo od kilku miesięcy nie miałam owulacji. Nie pomyliłam się na pewno. Jeśli tam był i jeśli cudownie się nie wchłonął, jutro też tam będzie. I będzie lekarz, który to oceni.
Dziś chodzę po ścianach. Jestem pobudzona, podminowana, ale nie zła. Czuję się jak przed egzaminem na prawko albo maturą. Po prostu muszę rozładować emocje, a nie mam jak. Pisanie tutaj na długo nie starczy. Do pracy idę dopiero w środę, o ile w ogóle, bo przez covid odbierają niektórym godziny.
Zastanawiam się, czy łyknąć krople walerianowe - mają alkohol, ale bez przesady. Coś muszę ze sobą zrobić.
Objawy: rano ból podbrzusza, teraz kłucie prawego jajnika, uczucie pełności w brzuchu. Od rana biegunka z niewiadomych przyczyn, ciągłe przelewanie w brzuchu, pobiegłam po probiotyk i łyknęłam już 2 tabletki, bo ile można. Dolegliwości póki co minęły. Doszło zdenerwowanie, podniecenie, co będzie jutro. Gonitwa myśli, niemożność skupienia się na książce.
Test owulacyjny ciemniejszy jak wczoraj ale wciąż ujemny. To chyba dobry znak, że ciemnieje.
Szyjka wysoko, miękka, od kilku dni już jest wysoko. Temp. taka sama.
No cóż, czekam. Czekam i wariuję.
8cs 5dc
Moje wyniki z dziś:
Progesteron 0.34
Fsh 7.72
Lh 6.09
Stosunek lh/fsh 0.8
Estradiol 49
Tsh 1.5
Prolaktyna 8 (dostinex działa cuda, miesiąc temu miałam 37 dla normy do 29)
Zastanawiam się czy ten stosunek lh do fsh jest okej.. jedynie wiem że mogę wykluczyć pcos a to bardzo dobra wiadomość.
Wyników męża jeszcze nie ma..
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2020, 18:22
15 dc-OWULACJA
Nastrój 10/10 a nawet lepszy 🤩
wiem i czuję, że ona jest właśnie dzisiaj 😊😎 wiem i czuję, że jest po mojej drożnej stronie💚 dobre wyniki M+moja owulacja=😊❤💚🍀
Wcinam ananasa żeby kropek miał łatwiej🍍 co mogę jeszcze zrobić? Chyba już nic...teraz muszę cierpliwie poczekać 15 dni na ⏸
Po tamtych wydarzeniach musiałam leczyć się na depresje. Od końca maja do listopada byłam na lekach. Jednak do pracy (pracuje w przedszkolu z dziećmi) wróciłam w sierpniu, wtedy moja psychika była już na to gotowa. Od grudnia starania o drugie dziecko.
Styczeń 2020- II kreski ( jednak ta druga bardzo blada) miesiączka przyszła o dzień spóźniona - ciąża biochemiczna
eh ... jakie to wszystko trudne
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2020, 14:53
Witam w poniedziałek.
W piątek pęcherzyk miał 13 mm dzisiaj miał 21 mm więc dzisiaj pregnyl był 12:50 jutro 12:30 inseminacja. Endometrium 7,7mm.
Moja siódma i ostatnia inseminacja. Jak ta nie wyjdzie będę męczyć lekarza o głębsze badania i będę chciała znowu in vitro.
28.10 będzie testowane o ile znowu plamien nie dostanę wcześniej.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.