Wczoraj byłam w przychodni rejonowej. Położna rzeczowo ze mną porozmawiała - dobrze mi to zrobiło bo była to taka taka... życiowa i konkretna babka, lubię takie osoby. Zapisała mnie na pierwszą wizytę w 8. tygodniu ciąży. Powiedziała, że wcześniej ani nie ma potrzeby ani NFZ wcześniej niczego nie zasponsoruje. Powiedziała mi, że w Polsce i tak jest bardzo dużo badań przewidzianych dla ciężarnych i, że w krajach skandynawskich pierwsza wizyta odbywa się dopiero w 12 tygodniu a USG jest tylko jedno przez całą ciążę. Wychodzą z założenia, że ciąża zdrowa się utrzyma a chora nie i tak ma właśnie być. Bardzo mi ulżyło po tej rozmowie. Takie społeczne przyzwolenie na poronienie mi się podoba. Od razu presja jest mniejsza.

Iza_Malarka Zaczynamy! 14 października 2020, 19:11

Dziś powinnam dostać okres, w sumie oprócz lekkich bólów rano które szybko minęły nie mam żadnych objawów okresowych! Czyżby? Czyżby? Czyżby?!
W ostatnim czasie, w tym cyklu, mam takie wahania nastrojów, emocji... jestem mega rozwalana emocjonalnie, dramat 🤪

Ciąża rozpoczęta 6 lipca 2020

Torba do szpitala spakowana w końcu.. powoli radzę sobie z tymi moim wymiotami, raz lepiej, raz gorzej, ale przy pilnowaniu diety jakoś da się funkcjonować. Biorę leki na zgagę, powiedzmy, ze coś tam pomaga plus mleko. Tak się powoli zbliżamy do porodu. Mam nadzieje, ze uda się donosić ciaze a potem już mi obojętne kiedy się zacznie. 33 tc skończony lada dzień 34 także co raz bezpieczniej 😍 mysle ze w skończonym 35 tc będę mieć lekki dreszczyk, w końcu wtedy Syna urodziłam, ale każda ciąża jest inna, wiec jestem dobrej myśli 😍

10 dc
Nastrój 8/10

Klamka zapadła. Na 29 września mam wizytę u docenta, który ma mi zrobić mi laparoskopię 1 października. Bardzo się boję ale bez tego nic więcej nie zrobię 😓 na tą chwilę ciężko mi mówić o jakichkolwiek staraniach. Odpuściłam i straciłam nadzieję...może to dobrze. Skupię się na dbaniu o siebie i relację z moim M. Za chwilkę jadę na Mazury. Jeszcze nigdy nie byłam tam na wakacjach. Bedzie dobrze...musi być!


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2020, 14:08

Czas do kolejnej wizyty się strasznie ciągnie nawet nie wiecie jak pracoholikowi jest ciężko siedzieć w domu, w pracy leciało to jakoś szybciej a w domu co można robić w domu... ?nie mam weny do czytania w telewizji nic ciekawego nie leci, mam jeszcze pieska z którym mogę wychodzić nawet on jest zmęczony moją obecnościa ciągła w domu :D chodzę też na zakupy spożywcze rano gdzie nie ma tlumów ostatnio to moje hobby.
Z objawów dalej nie mam typowych objawów wczoraj troszke zgagi dostałam i w nocy koło 3 musze isć do kibelka ale 0 mdłości, 0 bólu piersi zaczyna mnie to niepokoić, bo prawie każda kobieta ma albo bolące piersi albo mdłości wiec albo nie bede miala w ogóle albo uderzy tak z nienacka że sie nie pozbieram innej opcji nie zakładam mam nadzieje, że bedzie wszystko w porządku. Czekam z niecierpliwością na testy innych dziewczyn ❤❤❤✊✊✊
Edit apropo znowu dzisiaj erotyk był w snie ale naszczescie komar mnie obudził na nie zawsze można liczyć :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2020, 11:41

24+3
Po wizycie 😊 Córka rośnie zdrowo, waży 653g. Dzisiaj nie chciała pozować, odwróciła się pupą i tyle widzieliśmy.
Na wadze narazie +4kg więc jest dobrze. Mała kopie w pęcherz i to jest bardzo nieprzyjemne. Poza tym czas powoli płynie, powoli kompletuję wyprawkę. Mam większość ubrań, wózek, kosz Mojżesza i fotelik. W tym miesiącu będę zamawiać kocyki i inne pierdółki. Dodatkowo kupimy stolik z krzesełkiem dla synka.
Doktor zaproponował szczepionkę na krztusiec, jeszcze nie wiem co z tym zrobię.
Następna wizyta za miesiąc, już w 7 miesiącu i III trymestrze 🤗🤗

Kasiak89 Oczekiwanie 1 listopada 2021, 08:37

No i znowu @, a miało być tak pięknie. I to w najgorszym możliwym momencie, wycieczka w góry 😒. Plus taki, że jeden z nielicznych przypadków kiedy mogę się w tym czasie wyspać do woli, bo wolne...

A skoro @ to planowane badanie drożności się odbędzie. Z czym to się je?

WTOREK
Czy ja kiedys przestanę słyszeć, że muszę wyluzowac i wtedy zajdę? 🤷‍♀️
Nie wiem czemu ale po dzis dzien strasznie mnie ten tekst denerwuje 😕
Juz nie mówiąc o tym, że jak mozna kobiecie po 2 nieudanych in vitro wyjechać z czyms takim 🤦🏻‍♀️ gdzie ta kobieca empatia sie podziała? 😖

Mamka92 Staramy się o rodzeństwo ❤ 4 sierpnia 2020, 23:50

dawno nas nie było, ciąża rozwija się książkowo:)
Nt 1,3
Badania papa prawidłowe.
Zaczęliśmy 16 tydzień czas leci jak szalony :)
Dr na 60% mowi dziewczynka tatuś podjarany :D
Kolejna wizyta za tydzień moze cos bedzie wiecej wiadomo. Najważniejsze ze zdrowe :)

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 26 listopada 2020, 21:24

Gozik, diagnoza jest pewna. Potwierdziła ją psychiatra i psycholog z placówki, która pracuje z dziećmi ze spektrum.

Jak jest u mnie? Do dupy. Nie znoszę zaburzeń mojego syna - brak koncentracji, problem z dotarciem do niego żeby dowiedzieć się czy np. jeszcze je obiad, to że powtarza słowa, zdania, to, że nie można go odpieluchować, że jest agresywny w stosunku do dzieci, bije je bez wyraźnego powodu, że ma zaburzenia SI i przez to nie umie się wyciszyć, zasnąć, budzi się po 500 razy w nocy, potrzebuje docisku więc przytula nas baaardzo mocno, czasem aż boleśnie, nie znoszę tego. I nie umiem się z tym pogodzić. Jestem mega przemęczona. Pracuje na 1/2 nauczycielskiego etatu, przygotowuje się do pracy, ogarniam syna, jego żłobek, terapię, dietę (bez glutenu, bez mleka, bez cukru), ogarniam dom bo mój mąż zdaje się nie widzieć np. że w łazience lustro zarosło brudem tak, że praktycznie nic nie widać, ogarniam wszystko oprócz budowy domu, która na razie z racji zimy przystopowała.

Kiedyś myślałam, że moje dziecko, które poza tym, że jest zaburzone, to jest bardzo inteligentne i gadatliwe, jak podrosnie to da mi trochę odpocząć, a wygląda na to, że nie i że będzie tylko gorzej i ciężej. Prawdopodobnie pójdzie do przedszkola terapeutycznego, które jest 35km od domu i oprócz matki pracującej będę też matką dowożąca dzieciaka.

Chciałabym to wszystko rzucić w cholere, wyjść i nie wrócić. Jedyna rzecz jaka mnie powstrzymuje to świadomość, że z mojej wypłaty nie przeżyje nawet tygodnia, serio. W tej chwili mam wrażenie, że nie trzyma mnie nic w tej rodzinie. Jestem od "brudnej roboty", od wychowania, terapeutyzowania, pouczania, dyscypliny itp. Mój syn kojarzy mnie z obowiązkami, a ojca z przyjemnościami. Jak mój mąż kończy prace dzieciak krzyczy do mnie "a sio mamo". Tyle w temacie.

1 dc

Wyniki mojego męża będą dopiero do odbioru w następny poniedziałek (10 sierpnia) . Później jeśli wyjdą kiepskie to 3 miesięczna kuracja tabletkami dla niego. Powtórka wyników i androlog w klinice niepłodności (jeśli będzie źle).
Dopiero gdy będę pewna wyniku męża chce iść po skierowanie na drożność. No i ruszyć z wynikami które po kolei zleci lekarz. TSH z zeszłego roku (listopad) super, wynik prolaktyny znam sprzed dwóch lat.
Naprotechnolog jest w planie ale już kilka razy się spotkałam z tym że chcą znać wynik męża. A jak wyjdzie kiepski to od razu wina jest w 100% jego.
Na początku tego roku miałam nadzieję że może jakimś cudem się jeszcze uda. Tym bardziej że miewałam większe ciśnienie a teraz czuję że odpuściłam. Ale nic się nie zmieniło. W zeszłym roku mieliśmy słaby czas jako małżeństwo, pomogła terapia, później mąż chory więc badania przełożone. W następnej kolejności Covid i znowu się wszystko przesunęło. Teraz czuję że oboje jesteśmy na tyle silni by stanąć do walki. Ale to też jest czas który musi upłynąć. Oboje mamy w końcu wspólny cel. Ostatnio to nawet mąż bardziej przeżywa nieudany cykl niż ja. W końcu widzę że nie tylko mi zależy. Powiedziałam mu ostatnio że w przyszłym roku zostaniemy rodzicami. Glupota, ale tak po prostu poczułam. Że koniec już tych niepowodzeń. Jak będzie? Chciałabym by moje słowa były prorocze.

dagmara Mój wyścig z czasem. 5 sierpnia 2020, 09:55

16dc
Mierzę w tym cyklu temp. ale jakoś bez przekonania. Od początku moja temp jest dziwnie wysoka, niż była zawsze przy pomiarach. Poza tym czasem w nocy wstaję, czasem nie śpię po 2h, więc dlatego nie ufam za bardzo pomiarom w tym cyklu.
Dziś jednak temp drgnęła i odchyliła się mocno od normy spadając. Czy to oznacza, że dziś owulacja? Czy może jutro? Albo wczoraj? Hmmm...

Dzis juz 2 tygodnie po laparo-histeroskopii, tak sie ciesze, ze sie udało w zaplanowanym terminie zrobic, chyba moge zacząć grać w toto lotka, bo ustalić zabieg przy moich cyklach 29-50 dni to jest to sukces. Dzis bedzie pozytywny wpis, po ostatniej fali negatywnych emocji, taki sie przyda. Czuje juz, ze wracam do sił! Mysle ze moze jutro spróbuje wrócić do ćwiczeń, przed zabiegiem ćwiczyłam regularnie i było mi z tym dobrze psychicznie przede wszystkim! A zgubić kilka kilogramów tez bym bardzo chciała, brakuje mi jeszcze zrzucić 4 kg i bedzie waga sprzed slubu (niestety przytyłam 7 kg - nawet nie wiem jak?) dzis moj 18 dc ale u
Mnie te owulacje to roznie bywają... od powrotu Męża co dziennie sa ❤️ Kto wie? To nasz jedyny cykl naturalny po zabiegu .. następny zeby nie tracić juz czasu bedzie na gonadotropinach ... tak bym chciała zeby ten cykl zakonczyl sie takim naturalnym cudem .. nie nastawiam sie, bo potem cieżko znosi sie porażkę ... dlatego chciałabym zeby ten cykl nie był za długi żebym nie zdążyła sie nakręcić... w życiu u nas dobrze, Maz grzeczny, miły, widac, ze po tym jak prosto z mostu powiedziałam, co czuje, co mysle i jak przeżyłam to wszystko, chyba cos tam zrozumiał i przemyślał... jedyne co to ❤️ Po laparo-histeroskopii poki co tak średnio... dziwne jakies uczucie mam podczas jakbym była od środka czymś wypełniona i takie troche mnie boli.. brakuje mi takiego porządnego orgazmu .. ale chyba jeszcze bede musiała chwile poczekać.. a poki co działamy zeby ten cykl wykorzystać w pełni.

27+4 waga 56,5

Od kilku dni stawia mi się brzuch, ciężki do tego jakbym tone kamieni miała. Zaczęłam dużo leżeć bo sił na chodzenie brak.
Do tego zwiększyłam dawkę magnezu.
Ostatnimi nocami ciężko mi się przekręcać jak nie zabili tu to tam. Dziś okropny ból w pachwinie od razu mnie przebudził.
Wczoraj wizyta u gina mały leży nadal główna w dół, choć obawiałam się że odwrotnie bo uderzał o macicę, a to były jego rączki. Ogólnie to spokojne dziecko mało ruchliwe nie mogę narzekać.
Szyjka wysoko co najważniejsze, więc na chwilę obecną szybki poród mi nie grozi bo też tego się bałam.
Za 2 tyg ostatnie połówkowe. Oby wszystko było dobrze.
Tydzień temu przyjechał chrześniak z Anglii. Bardzo się zmienił, tylko mu w głowie komórka i pisanie z dziewczyną. Chociaż by mógł trochę czasu poświęcić rodzinie. Ta dzisiejsza młodzież.
Ostatnio mąż się pochwalił swojej mamusi że kupiliśmy łożeczko i wózek. Ta na niego nasiadła że powinniśmy wszystko kupować po narodzinach. Do tego stwierdzila zeby nie montować łóżeczka teraz i wózka z tego ostatniego wybuchłam śmiechem. Jak nie montować wózka a co on w częściach 🤣🤣🤣🤣🤣
Okazało się że jego cudowna mamusia nie miała wózka ani łóżeczka a dzieci karmiła mlekiem krowim. No tak przecież to jasne.... Mamusia patologiczna alkoholiczka, to jak muala kupić dzieciom potrzebne rzeczy
jakby na picie nie starczyło. Teraz niech mi z czymś wyskoczy to jej dogryze. To moje dziecko i niech spada i niech tylko zacznie się wtrącać to pośle ja w diabły. Jeszcze wyskoczyła z tekstem aby nie kupować dużo ubrań po 2-3 sztuki i koniec. A prac codziennie w misce po kąpieli. Taaaa i co jeszcze. To babsko niech mnie lepiej nie denerwuje......
To moje dziecko i będę mu kopiować co zechce.

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 5 sierpnia 2020, 12:38

18t 5d
Kochane moje, co ja przeżyłam...
do 10 tc miałam plamienia. potem jak ręką odjął. niestety w poniedziałek w nocy koszmar wrócił. z racji tego, że jestem na zwolnieniu od poniedziałku postanowiliśmy z mężem, że pojedziemy na dwa trzy dni na wieś. no i jak dostałam tych plamień to stwierdziłam, że nie ma co gnać do Warszawy, jak jest 10 min od nas szpital powiatowy.
od razu przyjęli mnie na oddział - na 3 do 10 dni... żeby lekarz mnie obejrzał czekałam prawie 2h!
z małą ok, plamienie z tarczy pochwowej - mój standard, nadżerka znowu puściła. ale oczywiście zamiast mi przekazać co sie dzieje to dodatkowo dostałam serię porad i komentarzy, które nie powinny mieć w takiej sytuacji miejsca- że ja to napewno ciąży nie donoszę z moimi chorobami. że od 28tc to mam się kłaść do szpitala i wymusić hormon na płucka, że z tymi schorzeniami ciąża to cud - ja wiem, że Cud ale bez przesady- nie mam nie wiadomo jakich chorób w końcu. że to sie może skończyć krwotokiem i stracę dziecko. zdecydowałam się zostać na noc w szpitalu bo już była prawie 4 w nocy, dostałam kroplówkę, popobierali mi krwi i tyle. z dodatkowych zaleceń tylko nospa.
wczoraj cały dzień żaden lekarz do mnie nie zajrzał. nic nie mogłam się dowiedzieć o wyniki krwi - podobno lekarz o 20 na wieczornym obchodzie ma czas rozmawiać...
zadzwoniłam do mojej prowadzącej, opowiedziałam co wyszło z badania, że widziałam małą i jest z nią ok, że to z nadżerki to plamienie. kazała wypisać się na żądanie, bo ten cholerny wirus szaleje teraz. leżeć i nospe brać to ja mogę w domu, a skoro szpital blisko to zawsze mogę wrócić. tak zrobiłam. lekarz oczywiście na odchodne musiał rzucić, że nie życzy mi krwotoku, ale jestem dorosła - co to kuźwa miało znaczyć? pytałam o wyniki krwi to usłyszałam tylko - nic nie wnoszą. a co mają wnieść do plamienia z nadżerki?!
noc spokojna, zero plamień tylko jak wstałam to wiadomo coś tam zawsze jeszcze zejdzie- no bo musi w końcu. ale ilości minimalne.

nie pisałam Wam chyba wcześniej ale w posiewie z miesiąc temu wyszła mi ecoli i paciorkowiec ( ale ten najlagodniejszy). jedne globułki nie wyleczyły do końca, dostałam inne. troche mnie podrażniały, ale zdaje mi się, że to one tą nadżerkę obudziły, bo razem z tym plamieniem zaczęły mi schodzić bardzo duże i twarde kawałki tych globułek, takie ostre kanty mają... przerwałam ich branie na razie.
leżę, odpoczywam a w piątek wizyta u mojej doktor. ta Babka to istny anioł- odbiera telefony o nieludzkich porach, zawsze odpisuje na sms i bardzo ale to bardzo mnie uspokaja.
mam nadzieję, że szybko wszystko wróci do normy, bo nerwowo to jestem wrak- ale ciśnienie miałam niskie w szpitalu, także mój organizm chroni Malutką przed moją nerwicą 😁

Abbi wybraliśmy imię - będzie Lena :) ja jestem Magdalena a Niunia będzie Lena 😊😊😊 myślałam jeszcze nad Laurą albo Lilią ale na razie najbardziej optujemy za Lenką :)

trzymajcie proszę kciuki za nas!

kkasper Starania 8 lutego 2021, 22:47

Ciąża zakończona 8 lutego 2021

Marysia dzisiaj miała traumatyczne pobranie krwi. Pielęgniarka się wkuła, ale Młoda tak się spięła, że krew nie leciała. Wierciła jej tą igłą masakrycznie a tu nic 😶 Druga pielęgniarka trzymała Marysi rękę, a ja trzymałam Marysię, która płakała strasznie 😭 Inna rzecz, że nie piła rano prawie nic (no jak zmusić asertywnego rocznika do picia wody🤦) ale większość nocy na cycu była i do tej pory nie było problemu z krwią, a tu masakra jakaś 😫😭. Ostatecznie pielęgniarka łapała krew bezpośrednio z ręki do fiołki (wszystko razem z ubraniami zakrwawione 🙈). Jeszcze za część badań musieliśmy zapłacić bo NFZ nie refunduje ani ferrytyny ani Wit D🤦 a tu nie wiadomo czy w ogóle z tej minimalnej ilości krwi wyjdą badania 😔

Jutro w końcu szczepienie. Bujaliśmy się strasznie długo z tym. Neurolog czekanie ---> skierowanie na EEG czekanie ---> wynik EEG czekanie ---> poradnia poszczepienna czekanie ---> zalecenie rozbicia szczepionki 5w1 ---> czekanie na termin w POZ bo brak personelu bo lekarze "wczasują" się w sanatorium na Stadionie Narodowym 🙈 ---> odmowa szczepienia w ten sposób w POZ bo brak szczepionki - skierowanie do szczepienia w poradni poszczepiennej czekanie --->. odmowa w poradni poszczepiennej i znowu czekanie na konsultacje z tamtejszym epidemiologiem. Na szczęście pani dr. ogarnięta i mówi co mamy robić ---- primo kontakt z sanepidem (olaboga, pewnie na formalną odpowiedź na maila będziemy czekać do wiosny...2022🙈) więc dzwonię, dzwonię, dzwonię..... ODEBRANE😝 Nie maja szczepionek rozdzielnych, radzą jednak wrócić do 5w1 no i Prevenar na NFZ nam przysługuje jeśli lekarz rodzinny tak uzna ---> dzwonię umówić Marysię na szczepienie - terminy na marzec🤦🤦🤦 na szczęście zwolniło się miejsce i idziemy jutro ☺️

Nie mogła się uspokoić po tym pobraniu. Aż się zanosiła 😔😭 o zmianie pampersa nawet nie było mowy. Zasnęła mi na rękach i tak śpi. Kręgosłup mi zaraz wysiądzie bo widzę na brzegu łóżka, ale najważniejsze, że śpi i jest spokojna. Nie wiem jak bym ją bez tego cyca uspokajała 🤭😮😉

27 dc.
Co 10 minut chodzę do łazienki sprawdzić, czy nie ma plamień.
Wieczorem od 3 dni mam jakoś dziwnie powiększone skutki 🤷🏼‍♀️ ale jak rano wstaje to wszystko wraca do normy. Wczoraj byłam cały dzień głodna. Ciągle głodna. Dziś już jest dobrze.
Czasem mam takie okresowe skurcze, czasem nic nie czuje. Boże niech to już będzie wiadomo! Cylke mam zazwyczaj ok 30 dniowe... Ale bylibyśmy szczęśliwi, gdyby okazało się że w moim brzuchu zadomowiła się fasolka 🤞🙏

aster Plan B. 5 sierpnia 2020, 14:46

Noo i wykrakałam sobie...
Dzwonili ze szpitala, operacja odwołana z powodu koronawirusa. Nie wiadomo kiedy wznowią zabiegi... może za miesiąc, może na jesień, albo i za rok? W całym Krakowie szpitale zamykają się na nowo. 😭

Do dupy z tym wszystkim!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)