Kicia;) Mój Początek :) 'II' ... 1 grudnia 2014, 12:35

Czesc dziewczyny
wlasnie bylam oddac klucze z knajpy mojej (bylej juz) szefowej i wiecie co uslyszalam? Ze w ciagu mojej pracy zginely im jakies rzeczy, paczka kawy ziarnistej, kilka razy pieniadze, zuzycie pradu bylo 3-krotnie wyzsze a wody 10-krotnie wyzsze niz w poprzednich miesiacach, takze powitajcie w swoim gronie ZLODZIEJKE! ide wyc dalej ;(
gdybym nie byla w ciazy to chyba bym tej c+#*e przywalila za te slowa ;( ;( co za suka, nie wytrzymam ze zlosci wrrrrr

ktory to juz u mnie???....
a, 20 dc :) jeszcze tydzien :)
dzisiaj mezu ma 25 urodzinki, ale niestety nie ma go przy mnie, bedzie dopiero w niedziele...
ale gdyby jednak jakims cudem udało nam sie teraz, to jeszcze spozniony prezent na urodziny dostanie :)
jutro siostry synek konczy roczek :) Boze jak ten czas leci, dopiero był marzec, dopiero dowiedzielismy sie o jej ciazy, a juz Filip roczek konczy. a ja dalej nie mam dziecka... hmmm trudne to wszystko i niezroumiałe, ale widocznie tak miało byc...
za tydzien zacznie sie 30 cykl, albo szczesliwie zakonczy 29...poczekamy, zobaczymy...
teraz napisze dopiero w czwartek czy sa 2 kreski czy nie...

Klaudia93 starania po stracie córeczki 24 października 2013, 16:30

Dziękuję.Wam.dziewczyny.. Tu naprawdę.nie.spotkało mnie.nic.przykrego,dajecie.wiele wsparcia mimo że się nie.znamy.z reala.. Ale.Wy rozumiecie.. Czasem słowa innych naprawdę sprawiaja nam przykrość.. Dziękuję że jesteście;)

Zaczyna się robić nostalgicznie. Nie lubię tych dni. Strasznie ich nie lubię! Nie chcę siedzieć na dupie i słuchać smutnej muzyki bo mam ochotę ryczeć. Nie chcę myśleć o przeszłości bo się ubeczę. A jak zaczynam myśleć o przyszłości to jakoś tak wszystko mam w nosie. Nie mam siły nic robić. Tak się szybko demotywuję. Wesele, zaproszenia, sukienki, szczególiki to i tak jeszcze daleko, ale nie umiem się tym cieszyć. Nie w tym tygodniu. W listopadzie jedziemy na Węgry. Jakoś tak ‚i co z tego’ mam w myślach. Nie cieszę się na to. Na święta lecimy do Polski i sama myśl zakupu 5 biletów lotniczych jakoś tak mnie przytłacza. Skąd na to kasę wziąć??? A w tą niedzielę mój pańcio kończy już pracę, co oznacza że to koniec sezonu, koniec lata, już wiecej nie pójdzie do roboty aż do marca!!! I to chyba jest najbardziej przygnębiające. Idzie zima... W domu już od ok. 6tej włączam nastrojowo ciepłą lampkę, zapalam pachnącą świeczkę i włażę pod koc. Wczoraj nawet sięgnęłam po lampkę wina. I co dostaję z rana?

- Jak ja widzę to ty sobie popijasz codziennie. Pięknie, uważaj bo skończysz jak alkoholik, Krzys cie zostawi i będziesz miała. Idź się uczesz, umyj i ubierz. A nie taka goła siedzisz...
- Nie jestem goła tylko w szlafroku. Umyję się i ubiorę kiedy będę chciała. A jak tobie sie nie podoba to idź do siebie do pokoju, a nie łązisz za mna i mnie wkoorwiasz od samego rana w piątek!!!
- Dziś jest piątek? - nie spodziewała się babuszka, że jej w końcu przysram odpowiednim czasownikiem więc udaje zdziwienie dniem tygodnia.

Nie umiem ‚nie myśleć’ albo ‚nie zwracać uwagi’ nawet na takie jej 90letnie pieprzenie. Biorę wszystko do siebie i trawię jakoś a potem albo kot dostaje po sierści, tak jak i teraz łazi, łasi się, miauczy, ociera się i skacze. Dostał klapsa. Albo ten mój pańcio dostaje po uszach. Ostatnio mieliśmy półtora dnia niemówionego focha. Obraził się na mnie że nie spełniam przedmałżeńskiego obowiązku należycie. Jak nie ma szekszu przez 3 dni to on już łazi nabuczony pytając „czy ma już zacząć się martwić?”. No proszę ja was...

Nie ma co się oszukiwać. PMS jest najgorszą zmorą kobiet od wieków. Trzeba go przejść co miesiąc i najlepiej jak bliscy przechodzą to z nami. Ha ha ha.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2013, 09:38

Pani neurolog troszkę mnie uspokoiła, że na razie nie ma powodów do paniki. Muszę się przyzwyczaic do mojej dolegliwości i nauczyc się z nią życ. Na dzień dzisiejszy ponowna kuracja nie wydaje się byc konieczna. Dostałam jedynie leki doraźne, które nie kolidują z moimi staraniami o dzidziusia. Więc... jestem pełna nadziei o to, że będę się dobrze czuła i o to, że w końcu stanę się mamą. Zdrowie i pełna, kochająca się rodzina - to moje priorytety. Cała reszta nie ma znaczenia.

dorota1987 Walka z czasem 24 października 2013, 18:25

Chyba zaraz zacznę nowy cykl, a już myślałam, że jestem w ciąży...wreszcie. Czasem mam wrażenie, że się to nigdy nie uda i mam ochotę się poddać.Ciekawa jestem czy wogóle powtórzy się u mnie owulacja. I co zawiniło, że miałam owulację, dorodny pęcherzyk, lek na pęknięcie i wspólne starania z mężem w czasie owulacji i NIC. Dlaczego? Na co mam jeszcze zwrócić uwagę?
Miała któraś z Was plamienie, spadek temperatury i początkowo negatywny wynik testu a jednak się udało? Chyba nie...

DaRiA12 To zaczynamy od początku :) 24 października 2013, 19:48

No to wykres potwierdził że owulacja była :) Teraz tylko czekać...

w zeszłym cyklu owulka była z prawego jajnika bo bolał jak cholera a w tym będzie z lewego bo już zaczyna delikatnie pobolewać.....

Endokobietka Starania Endokobietki 25 października 2013, 10:02

21+1

Dzisiaj popoludniu wyjezdzamy do Polski na urlop-wreszcie. Powrot 10.11.2013.
Mam nadzieje odpoczac :)

USG w srode 20+6: zadnych niepokojacych objawow, wszystko wyglada normalnie.
Maluch ma juz 24 cm i wazy 370 g.
Coraz czesciej czuje jego ruchy, przewaznie ok 15-16 iwieczorem kolo 21.
Brzuch dalej mnie pobolewa, ale pewnie dlatego ze sie rozciaga.

frutka :) 24 października 2013, 20:05

Myślę sobie - tyle dziewczyn zachodzi w ciążę po miesiącach starań i bycia na ovu, nawet pomimo wielu problemow ktore mają...mój pamiętnik wydłuża się, a ciąży nie ma, są tylko coraz to nowe problemy, a pamiętnik zaczęłam pisać dopiero jakieś pół roku po rozpoczęciu starań..ma już 5 stron a na nich tylko mnóstwo bólu...to, ze innym się udaje - kiedyś dodające nadziei, dzisiaj - pomimo, ze cieszę sie ich szczęściem - mi już nadziei nie dodaje..myśle sobie: no tak, jeszcze oni zaszli, a u nas bez zmian..im dalej idziemy i więcej o sobie wiemy, tym bardziej droga sie wydłuża, a nie skraca...mimo tego, że juz to troche trwa nadal mam łzy w oczach jak to piszę...znam kilka małżeństw, już w połowie życia, które nie mają dzieci i myślę sobie, że moze my będziemy kolejnym takim małżeństwem...a jesli tak, to niech to życie prędzej sie skończy..

misiaa Niech spełni sie marzenie... 24 października 2013, 23:52

Dzień zaliczony do udanych :)

W pracy bardzo fajna atmosfera.. może sie jeszcze okaże że nie będe musiała szukać nowej. Wszystko idzie w jak najlepszym kierunku do tego:) Powoli zaczyna sie wszystko układać :)
Jutro po pracy będzie już na mnie czekał Misiu :) Więc już jestem cała w skowronkach hihi :)
Jeszcze tylko zmiana mieszkania i będzie super :) Więcej swobody i przestrzeni tylko dla siebie :) ahhh..

Dawno mnie tutaj nie było więc, musze nadrobić zaległości.
Zacznę od tego, że we wtorek miałam pacjentów kilku dorosłych i trójkę dzieciaczków. Niestety jeden z nich ma dopiero 2 latka, i nie jest przygotowany przez rodziców do wizyty w gabinecie, 1 raz zabieg lapisowania przeprowadziłam na siłę, czyli zaczekałam aż zacznie płakać i na siłę otworzyłam buziaka i jakos poszło, nie super dokładnie ale jakoś, no ale jak przyjechali teraz we wtorek na 2 zabieg to było jeszcze gorzej, na dodatek mamusia przyjechała obrażona na mnie że musiała dziecko obudzić żeby przyjechać!!!!! <wk*rw> zezloszczony.gifczy to moja wina że tak zaniedbała jego zęby??? Więc nie chciał w ogóle się do mnie odwrócić, pluł mnie, kopał, krzyczał a mamusia na to <ojejku>, no więc wizyta skończyła się dotknięciem dwóch ząbków preparatem bo więcej się nie dało. poprosiłam grzecznie aby nie przyjeżdżali trzeci raz, bo to nie ma sensu, żeby zaczekać aż mały podrosnie chociaż do 3 lat, i żeby najmądrzejsza, najwspanialsza, najbardziej spalona na świecie mamusia wytłumaczyła dziecku że to nie boli i wystarczy pokazać ząbki!!! czy ja tak wiele wymagam? przyjmuję dziecie ktore mają 1,5 roku i jakoś dajemy radę a to co on pokazał swoim zachowanie to tylko to że mamusia nie radzi sobie. Jak wróciłam do domu to myslałam że pozabijam wszystkich wzrokiem!!!


a z milszych rzeczy to byliśmy z mężulkiem w kinie na "Ambassadzie", film zaje*isty:) później kolacyjka, winko.
Następnego dnia wracam do domu a mąż czeka na mnie w drzwiach z różyczką! Naddało mu się :p nie no kochanie się ostatnio bardziej stara :*

Dziś nie było mi łatwo, złe samopoczucie od rana, ból brzucha, senność. Leże w łóżku i myślę tylko o tym jak zmęczona będę jutro. Potrzebuję odpoczynku. Najlepiej z mężem u boku, ale go ciągle nie ma...więc do moich dolegliwości dochodzi jeszcze tęsknota... oj idę spać.

mychowe W oczekiwaniu:) 24 października 2013, 21:50

Same szczesliwe chwile, same dobre dni teraz beda..
Dzidzia ma od glowy do pupy 5,5 cm, a 6,3cm to chyba cala jest.. duzo sie ruszala, ale na poczatku chyba spala z lapkami pod glowa :)
Wyniki mam bardzo dobre..

Powiedziano mi, ze moze to dziewczynka, bo widac mozg, a u chlopcow mozg przeciez przeksztalca sie w penisa :D

Wkroczylismy z wielkim hukiem w drugi trymestr :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2013, 13:23

ep7 Chcielibysmy zostac rodzicami ponownie :-)) 24 października 2013, 21:57

Kupilm termometr :-) zaczynam na powaznie :-) zdalam sobie sprawe jak malo wiem o wlasnym cyklu, nigdy specjalnie nie obserwowalam sluzu ani nie kontrolowalam temperatury, nawet nie wiedzialam ze wzrasta podczas owulacji... Mam regularne okresy ale kiedy lekarz zapytal co ile dni to wlasciwie strzelilam ze 28 dni (tak mi sie wydawalo). Ale ostatni okres dostalam dopiero po 31 dniach (te 3 dni kiedy myslalam ze okres sie spoznia byly cudowne :-) W ciagu tych 3 dni wybralam nawet imie dla dziewczynki/chlopca. No serio - wszelkie objawy ciazy urojonej mialam :-) No ale przyjechala ciotka z ameryki i klapa. No wiec wracajac do tematu, wychodzi ze czasem mam cykl 28 dni, czasem 29 a czasem 31... czy to nadal jest "regularny cykl"? Zreszta, czytajac wiele z Waszych historii wynika z nich duza prawidlowosc: tabelki, temperatury, sluzy, serduszkowania... facet strzela ale to ktos inny kule nosi :-)

Dziś lepiej :) zjadłam ciastko do kawy i okazało się że to było panaceum! po prostu potrzebowałam cukru! Jajnik nie boli. Nie wiem tylko gdzie ta szyjka ciągle wysoko, do tego mokro w majtkach, co prawda oglądałam zdjęcia Goslinga, no ale mam tak od rana...
Kobiety koniec ze smutami! Życie będę Cię brała!

dunia1287 Będzie co ma być. 25 października 2013, 07:28

Taką @ jaką mam teraz to by chyba chciała mieć każda dziewczyna/kobieta.Krwawienie jest niewiele większe od plamienia.Bóle takie jak by wcale.I pomyśleć,że 10 lat temu miałam krwotoczne miesiączki przez które przechodziłam terror...Ale to dobrze,bo w ten weekend mam zjazd i do tego w sobotę idziemy na 10 rocznicę ślubu brata Męża.W tym tygodniu to praktycznie nie mam czasu dla siebie,ale po weekendzie będzie już lżej.Miłego weekendu kochane.

Kajaoli Trzy serca.. zalamany swiat.. i nadzieja.. 25 października 2013, 08:42

Bylismy wczoraj w kinie na filmie Gravity z Sandra Bullock i George Clooney. Jest zaskakujacy. Na dodatek ogladalismy w wersji 3D wiec mialo sie wrazenie, ze caly czas czlowiek jest razem z nimi w kosmosie i walczy z niewazkoscia. Nawet krecilo mi sie w glowie poniewaz mam od malego lek wysokosci. Wielkie brawa za efekty wizualne! Historia bardzo mnie wzruszyla , do tego stopnia, ze pol nocy snilam o tym jak filmowa bohaterka dolatuje do trzesacej sie stacji satelitarnej, ktora wlasnie wchodzila w atmosfere i miala spasc na ziemie. Jak lapie sie tej stacji bo jest ona dla niej ostatnia deska ratunku... Nie bede tu streszczala filmu bo nie chce nikomu popsuc efektu. Napisze tylko, ze historie ta mozna z latwoscia porownac z trudnymi okresami w naszym codziennym zyciu. Mam sentyment do bohaterki i tego przez co przeszla. Przypomina mi to moja codzienna walke z przeciwnosciami. Moze dlatego mi sie snila ta scena przez pol nocy, to tak jakbym to ja sama lapala sie tej stacji..
Wedlug moich przemyslen film nawiazuje wiele razy do narodzin, smierci i szacunku do zycia..
Dodam, ze Quentin Tarantino zaliczyl ten film do grona najlepszych w 2013 roku a James Cameron ( tata Avatara ) okreslil go jako najlepszy film o kosmosie jaki kiedykolwiek powstal :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2013, 10:43

dunia1287 Będzie co ma być. 26 października 2013, 05:55

Ciężki będzie ten weekend.Dziś po zajęciach szybko do domu,przebrać sie i lecieć na imprezę,a w niedzielę wstać po 5...Chcę już poniedziałek...

biedronka1982 W poczekalni 25 października 2013, 10:21

Tym razem nawet sie bez placzu obeszlo. Wszystko zasluga lubego. Zobaczyl mnie wczoraj rano i myslal, ze znowu mam focha. Uwiesilam sie mu na szyi, ze to nie foch tylko bol brzucha i to za wczesnie, bo mialo byc dopiero jutro. Zlapal mnie za reke i ja poglaskal. Taki drobiazg, a dal mi sile, zeby nie plakac. <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)