Pewnie tez tak macie, ale czasem tak strasznie tęsknię za byciem mamą, za wyprawą na sanki, za robieniem sterty naleśników i wołaniem "mamo"... Szczególnie kiedy zbliża sie @... Wtedy jakoś boli bardziej... Myślę o tym, jak w szybkim tempie była bym w stanie zmienić swoje życie i jak do niektórych rzeczy jestem mało przywiązana...
11dc...
Mamy to...
- znam datę na którą tak długo czekałam...
23.12 będę miała pierwszy transfer... trzymajcie kciuki za mój świąteczny cud... Tak bardzo chciałabym moc "za chwilę " napisać tutaj ze jestem w ciąży...
Córeczko, pomóż, pilnuj naszych 3 skarbów i spraw żeby ten świąteczny cud naprawdę się wydarzył i żebyśmy zostali we czwórkę... my, Ty i A....
11 doba po operacji. Mam już ściągnięte szwy i czuje się Córa lepiej choć boli mnie w jednym miejscu. Wychodzi na to, że narzędzia uszkodziły mi nerwy, ma to się zregenerować.
I choć początkowo myślałam, że podejdę do transferu w kolejnym cyklu po laparo to jednak dam sobie miesiąc zapasu. Niech tam się wszystko dobrze w środku wygoi.
Na początku listopada zaczyna mi się już okres. To za wcześnie. Myślę, że jak pójdę w grudniowym cyklu to spokojnie wyrobię się przed świętami i ewentualną przerwą w klinice.
Rok temu mój szczęśliwy cykl z Igorkiem zaczął się 17 listopada. W tym roku jeśli nie będzie komplikacji to będzie przesunięcie o jakieś 2-3 tygodnie.
Dziwnie, że to już rok... Powinnam tulić w ramionach 2 miesięczne dziecko, a jak narazie zalewa mnie tęsknota... Ale też i nadzieja.
Nadzieja to takie dziwne uczucie. Trzyma nas przy życiu kiedy nie zostało już nic innego. Są momenty, że pragniemy jej się pozbyć, przestać mieć nadzieję, a są takie gdy w samotności pragniemy żeby przyszła, objęła nas ramieniem i powiedziała do uszka: "przejdźmy przez to razem".
Moja nadzieja już tu jest. Już razem idziemy.
Dziękuję za podpowiedzi
oczywiście że zapytam jak to wygląda z drożnością w 1 kolejności 
Wybraliśmy opcję nr 2 i działamy 🥰 mąż z iskierką w oku zapytał "to co za pół roku będziemy się spodziewać misia? " I się nakręciłam
wytrzymam te pół roku ale jak się szybko nie uda to chyba się załamie.... Ale myślę że trafiłam w dobre ręce i rok 2021 będzie najszesliwszym rokiem
Może to nie będzie na temat starań, choć może się to w jakiś sposób wiązać.
Jestem aktualnie u teściów. Relacje z teściem mam super, jak z ojcem ale teściowa jest jak taka typowa teściowa z żartów. Do wbijania szpilek już się przyzwyczaiłam, do forsowania jej dania też, tak samo jak do permanentnego marudzenia i szukania we wszystkich i wszystkim wady. Przez jakiś czas było ok. Postanowiłam sobie, że uratuje ta relacje bo w końcu to jedyna babcia moich dzieci więc głupio by było, gdyby nasza relacja była słaba.. No ale się chyba nie da. Wczoraj sobie posiedziałam z ojcem i okazuje się, że ona mnie wciąż obgaduje, krytykuje mój jazdy wybór, wszytsko co robię albo czego nie zrobię. W twarz to oczywiście uśmiech. I serdeczność ale wystarczy że wyjdę z pokoju to sączy jad. Kurde no i nie wiem czy się z nią konfrontować czy zwyczajnie zminimalizować kontakt, bo to już naprawdę przekracza moje granice.
Ja jestem osobą bardzo wrażliwa i zależy mi na relacjach dlatego jestem wobec niej szczera.. Na przykład, że jedziemy na wakacje, albo że synkowi kupiłam hulajnogę albo cokolwiek.. Ona twierdzi, że ja dużo wydaje (zarabiamy oboje bardzo dobrze więc czemu mielibyśmy nie wydawać) jak kupowaliśmy mieszkanie to mało zawału nie dostała, bo po co nam takie duże.. Powinno nam wystarczyć 50 metrów 😰 No i mi iuz ręce opadają i cierpliwość mi się kończy.
Wczoraj się z nią ścięłam, bo ona ma zupełnie inny styl wychowania niż my. I mojego syna strofuje i ruga co mnie doprowadza do białej gorączki.. Żeby chronić granice swoje i syna jak wychodzimy na spacer razem, to mówię, że to ja się będę do niego zwracać i to ja biorę za niego pełna odpowiedzialnosc.. No a do niej nie dociera. Drze się na niego, przelewa swoje lęki, ciągle strofuje, "nie wchodź. Nie biegaj, za szybko jedziesz itp." A ja swoje dziecko znam i przede wszystkim mu pozwalam. Więc raz zwróciłam uwagę, że ja przejmuje a Stasia, drugi raz i jeszcze kilo No ale trzeci raz to się wkurwiłam i mi się głos uniósł.. Obraziła się poszla zapalić. Później już wieczorem jej na spokojnie powiedziałam o co mi chodzi i że mam nadzieję, że takie sytuacje nie będą już miały miejsca bo ja się denerwuję a nie jest mi to potrzebne, ona się denerwuje No i denerwują się mali ludzie. Nie wiem na ile to pomoże ale czuję, że na niewiele się to na coś zda bo ona mnie chyba po prostu nie szanuje.
Teraz sobie pomyślałam, że może warto byłoby zabrać ja na jakąś kawę i jej powiedzieć co mi leży na sercu i że wiem, że mnie nie lubi i wciąż obgaduje jazdy krok który wykonam.. Rozlicza z każdej wydanej złotówki i ocenia mnie przez bardzo negatywny pryzmat?
Ale czy to ma jakiś sens? Czy to nie P. powinien postawić granice skoro to jego matka? Nie wiem i mam dylemat, bo z jednaj strony nie chcę dzieci odrywać od babci, z drugiej strony widzę że zależy mi na relacji z nią bo nie mam mamy więc siła rzeczy jest to taka kobieta w której upatruję wsparcia ale niestety go nie dostaję No i kolejna rzecz to to, że ja dla siebie jestem też ważna i nie chciałabym się denerwować podczas każdego przyjazdu do nich, albo ich do nas..
Co robić? 😰
A tak w kwestii starań to jest mi od wczoraj strasznie niedobrze, mam mdłości okrotne.
W poprzednim cyklu też takie miałam przed @. Ktoś jeszcze poza mną tak ma?
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2020, 20:26
9dc
Od wtorku nie mam auta, zostało oddane do naprawy z powodu oleju , który jest pobierany przez silnik, i przez to co roku badz1,5 jest turbina naprawiana co kosztuje 2 tys regeneracja plus robocizna. Wczoraj dzwonil do meza mechanik i powiedział ze silnik w dobrym stanie lecz uszczelnienia do wymiany,misa olejowa, tłoczek od cyrkulacji oleju, pasek rozrządu bo jest luzny i napinacz rozrządu uszkodzony i za to wszystko ok 6 tys. ahhh… same elementy od rozrządu ponad 1 tys kosztują.... i Tutaj z mezem załamka.
Powiedzialam mu ze no dam kase jakos uzbieramy zwłaszcza ze cytologie zrobie - w zaleznosci od cyklu , grudzień -styczeń, a później zależy jak z wynikami i tak najpierw konsultacja jak to rozwiazac jakie jeszcze badania, aby było dobrze, nawet bardzo dobrze. No ale jak to chlop, to mnie zaskoczyl mowiac , żeby zostawić kase bo jednak tyle tysięcy na in vitro prawie 10 tys mi zostało to żeby lezaly na moim koncie,aby było na "moje leczenie" <--- tak powiedział mój M.
No ok niech będzie choć dla mnie tam dolozyc 3 tys to nic bo i tak do stycznia prawie calosc mi się zwroci<-- oskubie i tak meza hehe. 2 tysiące ma w skarbonce swojej, a ponad 1 tys na koncie wiec uzbiera, tyle a reszte 3 tys to liczy na kredyt w naszym banku wspólnym, choć nie wiem po co...?
Od wczoraj moja babusza jest zacewnikowana , od tamtego tyg ma również zgięte i podkulone na bok nogi- stawy jej siadają o ma zastrzyki codziennie domięśniowe w tylek. Mialam w weekend jest robic, jeśli będzie problem aby ktoś zrobil jej w sob i w nd, lecz jak dzisiaj zobaczyłam jak ona lezy i ze już tedwie chudziutkie jak zapałki nogi ma na boku polozone i zgięte krzyczy z bolu, to doszłam do wniosku, żeby profesjonalista przyjechal z pogotowia, bo jeszcze mi szarpnie się i będzie nieszczęście.
Wiec mama jutro poinformuje pielegniarke, ze tak będzie bezpieczniej.
Co do mnie.... na RTG kregostupa odcinka ledzwionego zrobie przed swietami w grudniu- pojde po skierwanie , bo tak powiedziała moja lekarza rodzinna, ze da mi najwcześniej w grudniu inaczej będę "Świeciła się jak choinka",co pewnie już jest faktem, lecz wole w grudniu niż w styczniu. Nie chce w żaden sposób zaszkodzić mojemu leczeniu.
P.S.
Ojeju to już 10 strona !
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2019, 16:15
Robię kolejny wpis bo łatwiej później odpowiedzieć 🙂
Dla jednych to będzie głupie pytanie ale co to jest posiew nasienia?
Właśnie musimy robić rozszerzone za 190 zł bo w podstawowym nie podają morfologii czyli w przypadku kliniki Invimed całej drugiej strony kartki.
Nie wiedziałam że jest badanie DNA. Myślałam że jest HBA i MSOME i to pierwsze polecają w przypadku teratozospermi czyli morfologii poniżej 4%.
Teorwtycznie we Wrocławiu mamy jeszcze Invicte i oni badanie HBA robią tylko w pakiecie z dwoma innymi czyli koszt około 600 zł. 😢
Lekko dobijają mnie te ceny tym bardziej że in vitro to niekoniecznie koszt tylko około 20 tys bo może dojść wiele więcej badań.
Słyszałam też o Kirach ale nie wiem po co się je robi. 🤔
Dzisiaj oglądałam film prawdziwy wyciskacz łez... Popłakałam się i tak się zastanawiam czemu akurat dla mnie musiało się przytrafić to że straciłam swoje maleństwo każdego dnia zadaje sobie to pytanie czemu ja, dlaczego takie rzeczy przytrafiają się osobom niewinnym.. A takie kobiety w sumie k... nie matki co swoich dzieci nie chcą oddają je czy zostawiają gdziekolwiek bądź też starają się zabić swoje maleństwo bez problemów zachodzą w ciążę bez problemu ją donoszą.... Moje maleństwo już by miało dwa latka w sumie oboje czuliśmy że to by była dziewczynka i najorzej dobijające dla mnie jest to jak moja teściowa chwali się wnukiem i mówi mi że widocznie dla mnie było pisane żeby stracić dziecko że może to taka nauczka dla mnie i tak ma być kawał k... nie teściowa sama nie była idealna matka ale nie oczywiście jej wnusio to, tamto i każdemu gada że no synowa nie może mieć dzieci, ale ona już ma swojego wnusia i jej starczy. Więc się pytam dlaczego musimy się starać i nic z tego nie wychodzi czasem mi ręce opadają od tamtego czasu nawet przestałam chodzić do kościoła jedynie to idę tam na Wielkanoc święconkę zanieść... Nie potrafię się z tym pogodzić i czuje że to wszystko moja wina, że coś zrobiłam nie tak postąpiłam inaczej niż trzeba i wiem że do końca życia będę się za to obwiniać. Gdybym mogła cofnąć się w czasie napewno bym postąpiła inaczej może wtedy akurat by moje maleństwo żyło i byśmy byli szczęśliwi we troje narazie mamy siebie i jestem szczęśliwa że mój M jest przy mnie i mogę na niego liczyć i że zawsze będziemy się wspierać wzajemnie ....
Roczek 
Dokładnie rok temu nasz Promyczek pojawił się na świecie 🥰 sprawiając że serca oszalały ze szczęścia 🥰.
Daje nam tyle radości i uśmiechu 🥰.
Kocham ponad wszystko 🥰
39tc +3
Dalej w dwupaku 🙈 Nic się nie dzieje szczególnego. Skurczy brak 🙄 Ostatnie dwa wieczory łapało mnie jakieś dziwne parcie na krocze i kłucie, jakby igłą🤔 2-3 sekundy, czy to Nina napiera główką kto to wie... Byłam wczoraj na wizycie w szpitalu, tzw.konsultacji bez usg. Szyjki tak jak mi nie mierzono od początku ciąży tak nie zmierzono. Lekarz stwierdził że jeśli będzie zamknięta to mnie to zasmuci a jeśli się otwiera to wcale nie znaczy że się porod już zacznie...🤷♀️.....wiec mierzona dopiero będzie w dzień terminu czyli ich cudownych 41 tygodni. W sumie to może i dobrze bo co ma mi dać ta informacja 😏 Mam wizytę 24 sierpnia (41tc) i przedstawią mi opcje porodu, w zależności od szyjki, może balonik? Przebicie worka? Cesarka? Cały czas mam nadzieje że Ninka zdecyduje się na szybsze wyjście ✊
A tak co, upały były straszne, w domu 33 stopnie, na zewnątrz koło 40. Zimne prysznice szły jeden po drugim. Dziś w końcu się ochłodziło o ile można nazwać to ochłodzeniem 27-30 stopni, zawsze lepsze to niż 40 😜 Z mężem chodzimy na spacerki wieczorem i co i czekamy 😁
20 dc/6 dpo
Nastrój 8/10
Miałam nie mieć w tym cyklu nadziei...Chyba nie da się wyłączyć tego myślenia. Umysł staraczki działa po swojemu, na własnych zasadach. Jestem pogodna i spokojna. Myślę, że zbliżający się urlop mi pomaga. Nawet potrafię się skupić na wielu rzeczach. Nie można ciągle żyć w kole miesiączka-owulacja-miesiączka. Wiem to! Naprawdę dobrze mi idzie jeśli chodz o nastawienie i odpuszczenie. Nawet nie mierzę w tym cyklu temperatury 😇 wracając do nadzieji...może z wakacji wrócimy już we trójkę😍💚 może los ma dla mnie niespodziankę 😊 nowy cykl za około 9 dni...ostatni przed operacją 🤷♀️
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2020, 18:21
Za nami pierwsza konsultacja w nowej klinice. Czekaliśmy dwa miesiące na wizytę u pana doktora, który prowadzi to miejsce już od 24 lat. Doświadczenie ma z pewnością niemałe.
Doktor wydał się być miły, ale też konkretny, w skupieniu przeglądał grubą teczkę z wynikami naszych badań. Następnie oparł się o krzesło, odetchnął głęboko i przedstawił swój plan. Jego zdaniem zrobiliśmy już wszystkie możliwe badania. Sprawdziliśmy genetykę, immunologię, krzepliwość krwi, przebadaliśmy zarodek po poronieniu, próbowaliśmy z różnymi lekami, sprawdziliśmy drożność, widzieliśmy macicę od środka, usuwaliśmy zrosty, zbadaliśmy 5 razy nasienie. Nie ma nic, co dałoby mu jasną odpowiedź, dlaczego nadal nie urodziłam zdrowego dziecka. Mogą być to jakieś błędy na poziomie komórkowym, których nie jesteśmy w stanie wykryć inaczej niż przez przebadanie zarodków (nawet jeśli ja i mąż genetycznie jesteśmy zdrowi). Ale tego na razie nie proponuje, ewentualnie w przypadku niepowodzenia.
Powiedział, że się nami zaopiekuje i jeśli mu zaufamy, daje nam 80% szans na odniesienie sukcesu. Ze względu na obniżoną morfologię nasienia zaleca nam ICSI, a z procedurą możemy ruszać już w przyszłym miesiącu.
Pobrano nam krew na dodatkowe badania - u mnie m. in. poziom wit. D, ponowne AMH, toksoplazmozę, a u męża inhibinę B (ten parametr ma związek z morfologią). Ma stawić się także do androloga na kontrolę i prawdopodobnie wypisanie potrzebnych zgód. Za dwa tygodnie omówimy dalsze kroki. Zgodnie z mężem ustaliliśmy, że powierzymy się w jego ręce.
Spokoju nie daje mi jednak poziom mojej homocysteiny.. W kwietniu wynik wyglądał następująco:
Kwas foliowy 17,1 ng/ml (norma 3,10-20,5) ✅
Witamina B12 549 pg/ml (norma 187-883) ✅
Homocysteina 15,77 umol/l (norma 4,2-18,9) ❌
Czyli wszystko w normie, tylko ta homocysteina do zbicia. Pani doktor zapisała mi suplementy, po których homocysteina spadła w miesiąc do 14,9 (jak krew z nosa, ale zawsze coś). Ostatnio (po kolejnym miesiącu) wybrałam się całkiem na luzie na pobranie krwi. Spodziewałam się wszystkiego, tylko nie tego:
Kwas foliowy 23,80 ng/ml (norma 3,89-26,80) ✅
Witamina B12 1160 pg/ml (norma 197-771) ❗️❗️❗️
Homocysteina 22,90 umol/l (norma <12) ❗️❗️❗️
Zareagowałam na suple dokładnie odwrotnie niż powinnam. Brałam tylko formy metylowane (1000 ug folianu, 1000 ug wit. B12, 25 mg wit. B6 P-5-P, 250 mg choliny i 500 mg betainy).
Kompletnie nie wiem co mam z tym zrobić. Doktor Grześkowiak nie ma na mnie pomysłu (to ona mnie zaalarmowała, że coś jest nie tak), a z kolei dr Sydor i nasz nowy pan doktor z kliniki kazali się tym nie przejmować. I bądź człowieku mądry 🥺 Nie chcę przez to przekładać procedury, tym bardziej że lekarz prowadzący nie zwraca na to uwagi, ale z drugiej strony mam własny rozum i potrafię czytać, że taki poziom homocysteiny jest niedopuszczalny w przypadku starań i może powodować bardzo złe rzeczy.
Chyba jestem jakimś dziwnym przypadkiem.
🤰 Poród 🤰
Zaczął się niespodziewanie i szybko skończył w dniu ostatniej mojej wizyty u doktor - 39t5d ciąży. Zrobiła mi ktg, usg, wzystko ok, pogadałyśmy o planie porodu i o tym że nazajutrz mam zgłośić się na patologię cięże, położyć szybciej by zdążyć pobrac wymaz na Covid- no i plan sie zmnienił.
Po dwoóch godzinach o 12:30 odeszły mi wody e domu. Gadałam akurat z moją mamą przez tel i poczułam ciepło i mokro w majtach. Chlustnęło kiedy doszłam do lazienki. Ha ha takiego scenariusza jakoś nie zakładałam 🤣
Szybko tel do męża, potem do lekarki co robić. Dopakowanie torby i jedziemy do szpitala. Doojechaliśmy bez problemu o 14:30 Tam papierologia, lekkie bardzi skórczs, nieregularne, nadal ze mnie leci i to sporo ale czuje się ok. I dobrze, bo mnóstwo kobiet na izbie, trzeba czekać na przyjęcie. Wreszcie badanie przez lekarza, jedziemy się przebrać i o 17:30 jesteśmy już razem z mężem na porodówce.
Tam godzinny zapis ktg, nadal skurcze słabe i nieregularne, rozwarcie na 2cm. Położna mloda miła, wspierająca, omawiamy mój plan. Poród aktywny, chodzę po sali, skaczę na piłce, lewatywa i Tens na plecach, jednak ten poród jest inny, skurcze ida z brzucha nie krzyżowe jak z Maksem. Mały efekt nadal...Może 4 cm. O 22:00 dostaję oksytocynę, skurcze sie nasilają, strasznie już boli, idę pod prysznic, piłka. Staram sie oddychac. W pewnym momencie ból jest nie do wtrzymania, wstaje, opieram sie na mężu i krzyczę że Ona chyba wychodzi, zaczynają się parte. Wpada na sale połozna bada mnie i mówi " Nie wiem jak Pani to zrobiła ale mamy 10 cm, Rodzimy.
Rodziłam w pizycji siedzącej. Parte przychodziły jeden za drugim, ból niesamowity, mąż musiał do mnie cały czas mówic bo odplywałam. Na znieczulenie nie było już czasu.. 15 min i Liwka była na świecie. Szybka końcówka porodu zaskoczyła chyba wszystkich nas. Mała pchała sie na świat mega. Położyli mi ja na brzuu i zrobiło się spokojnie. Była taka malusia ❤ Urodziła się dokładnie o 23:12. Mąż przeciął pępowinę, łożysko wyszło całe, ale krwawiłam, musieli mnnie wyłyzeczkowac, potem małe szycie na dwa szwy, ważenie małej i znów mogłyśmy sie przytulać 💗 Na porodówce spędziłam jeszcze 45 min z mężem, mógł ją kangurować, był przy badaniu i porobił Nam zdjęcia.
Potem przewiźli mnie na obserwacyjną i sie pożegnaliśmy. Po godzinie byłam na sali poporodowej. Malutka wcześniej zassała pięknie pierś. Mnie było troszke słabo ale ogólnie ok. I tak rozpoczęła się Nasza druga piękna przygoda w życiu ❤❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2020, 21:06
9dc 7 cs
Cześć!
W tym miesiącu postanowiłam wrzucić na luz, za dwa dni zaczyna się mam urlop wiec tym bardziej😉 nawet przestałam mierzyć temperaturę, na początku miałam lekka panikę, ze jak to tak nie kontrolować kiedy może być owulacja ... a raczej czy była...
Bylam mega pozytywnie nastawiona na ten cykl. Wizytę miałam mieć dokładnie dzień przed wyjazdem do Grecji, a tu oczywiście przełożyli mi bo dr na urlopie🤦🏼♀️No nic zostaje mi czekać do 2 września...
Wszystko było pomyślnie... do czasu jak dowiedziałam się ze rownolegle dwie bliskie znajome zaciążyły ... rozpadlam się na kawałki 😣 popłakałam się, M. Przyniósł mi kieliszek wina i siedział ze mną w ciemności i rozmawiał. Przepraszałem go ale nie umiem się tak zdystansować w odniesieniu do naszej sytuacji🥺 jestem tak emocjonalna, ze nie potrafię. To nie jest tak ze źle życzę tym parom, nie odwrotnie. Po prostu nie potrafię się pogodzić z niesprawiedliwością... nie chce się tak czuć.
Muszę coś ze sobą zrobić, odgonić te czarne myśli bo to nie pomaga. Chce znowu cieszyć się urlopem i wyjazdem.
14+4
Anusiu, Kochanie czuwaj tam z gory nad braciszkiem/siostrzyczka...
Od Twoich narodzin minely ponad 4 lata, ale Mama codziennie o Tobie mysli i bardzo mi Ciebie tu z nami brakuje. Na pewno bylabys wspaniala starsza siostra.
Mama
Beta 1
Po podaniu najlepszego zarodka. Nie chce mi sie nic....czuje sie pusta.
Nie ruszylo sie nic specjalnie zrobilam ta bete. Mysle, ze moi lekarze cos przeoczyli, cos jest nie tak,ale oni i tak nie zrobia dodatkowych badan bo to NHS.
@Anusla dzieki za Twoj wpis. Zanim bedzie drugi transfer bede robic konsultacje w Polsce.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2020, 12:44
Minął miesiąc, usiedliśmy i zaczęliśmy snuć plany o ślubie. Zawsze, jak rozmawialiśmy to wiedzieliśmy, że chcemy pobyć w tym narzeczeństwie dwa lata.
Zaczęliśmy więc od zaplanowania daty - i tu wracamy do moich dziwnych planów, które się nie spełniają - otóż od zawsze wiedziałam, że chcę wziąć ślub w czerwcu. Ale.. No właśnie! Ponieważ rok był juz po moich 25 urodzinach, to ani 8, ani 15, ani 22 czerwca mi się nie podobał. Nie umiem tego wytłumaczyć, te daty po prostu do mnie nie przemawiały. W głowie miałam tylko dwie daty czerwcowe - 26.06 (ale to już minęło) i nieszczęsny 04.06. Ostatecznie mój ówczesny narzeczony powiedział "to zobacz sierpień, może tam Ci się coś spodoba" i to był strzał w dziesiątkę! Dokładnie 2 lata od zaręczyn, sobota, co do dnia! Uznaliśmy to za przeznaczenie i taką datę wybraliśmy.
Potem były już tylko przygotowania do ślubu i wyczekiwanie, na ten pierwszy raz, bez zabezpieczeń, swobodnie. Bo choć nie jestem super-ekstra-wierząca to zawsze powtarzałam, najpierw ślub, potem dziecko, powoli.
Nie obyło się przez te dwa lata bez płaczu, sam ślub wywoływał tyle emocji, że niewiele z niego pamiętam. Tata nie zaprowadził mnie do ślubu, nie było oficjalnych podziękowań dla rodziców, nie było tańca ojca z córką, nie było do końca tej radości, która miała być, ale przetrwaliśmy - mówię my, bo mam na myśli mnie, moją mamę i mojego już męża, bo jego tata zmarł, kiedy miał 15 lat, zatem mój tata był dla niego też tatą - to z nim uczył się kłaść kafelki, rozmawiał o samochodach. Tak czy siak, cieszę się, że dziś już wiem, że byliśmy rodziną przed ślubem, że mój tata był dla niego tatą, a mój mąż dla taty zięciem.
I po ślubie się zaczęło, najpierw powoli, bez stresu, cieszyliśmy się sobą, swobodą, miłością. Chociaż sama podróż poślubna była znów nie moim planem. Wszystko planowałam zawsze z dużym wyprzedzeniem, wakacje, prezenty - często już w marcu wiedziałam, co kupię każdemu pod choinkę! Ale cóż.. Znów przeżyłam i stwierdziłam, że może w końcu się to zmieni. Może ti tylko pasmo zdarzeń, które w końcu wrócą na swoje właście tory.
Mamy zatem nowy plan - zajść w ciążę do roku po ślubie. No cóż.. Mogę powiedzieć, że teoretycznie mam kilka dni jeszcze, ale.. Nie oszukujmy się! Dziś wiem, że to kolejna rzecz, która się nie spełni. I tu pojawia się już problem, dochodzimy do dziś dnia.
Choruję na autoimmunologiczną chorobę, wiem z czym się mierzę, że może to mieć wpływ na poczęcie dziecka. I pewnie, między innymi, dlatego się stresuję i denerwuję, że nie wyszło zgodnie z planem.
Żeby jednak nie było tak źle, powiem, że od 01.08.2020 przestałam tyle pracować, zwolniłam się z pracy, aby zmniejszyć stres (utrzymam się z dzialalności), muszę tylko wytrzymać do końca sierpnia, aby pozamykać wszystkie tematy i zacząć żyć. Dosłownie żyć! Ostatnio, gdy mąż zadał mi pytanie "Misiu, żyjesz?" to odpowiedziałam, zgodnie z tym jak się czułam "nie, tylko egzystuję" - i to był przełom!
Zobaczymy, co będzie dalej. Pomyślę nad nowym planem (moglibyście teraz powiedzieć, że mam przestać planować i po prostu żyć, ale nie potrafię. Ja się po prostu źle z tym czuję), ale może spokojniejszym, bardziej elastycznym.
Właściwie jeden już jest - zostać mamą do 30. Nie jest chyba źle? Mam jeszcze 2 lata 😊
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2020, 00:53
Ciąża zakończona 26 maja 2025
Dziękuję Wam za komentarze. 😍
Wiki mąż nie jest wegetarianinem. Lubi mięso. Zadko jemy tylko ryby bo ja niespecjalnie je lubię.
Jeśli chodzi o moją drożność to lekarz się przyczepił do morfologii nasienia mojego męża. I stwierdził że to jest problem 🤔😢
Monitoring cyklu miałam robiony tylko raz. Wszystko super, pecherzyk rośnie, pęka, jest płyn w zatoce Douglasa, endometrium też super. Więc cykle owulacyjne są.
Hormonow nie robiłam chyba. Tylko TSH, ft3, ft4 i prolaktyna. Prolaktyna była podwyższona. Norma do 25 a ja miałam chyba 34. Muszę to koniecznie sprawdzić. Biorę teraz castagnus od 2 miesięcy a on chyb obniża prolaktyne. Jeśli dalej będzie lipna to poproszę o tabletki na zbicie.
Jak wygląda posiew nasienia? Bo zastanawiam się czy po raz kolejny czeka nas wycieczka do Wrocławia czy w zwykłym laboratorium to robia.
Póki co siostra bezpieczna,ale wiadomo-wszystko nabiera na sile..
Ale będzie szybko i miło,bo roboty fuuuul!
Misio jest już od 3 dni na jednej drzemce. Idziemy spać o 12 i dzisiaj go musiałam budzic po 1h 40 min! Wieczorem padł po 19 więc super 
Dzisiaj dzieci zajadały ciasto marchewkowe bez cukru,spaghetti warzywne ,ostatnio budyń jaglany z musem malinowym i babeczki ala pizza a jutro na śniadanko omlet jogurtowy 
Misio moja przytulanka łapie za rączkę i oprowadza po całym mieszkaniu, albo wstaje sam i idzie
lubi być na rączkach i pokazywać "tam' albo mówi "tu", "to" i wszystko go interesuje i trzeba mu opowiadać
jak już chodzi to kopie piłkę jak prawdziwy mężczyzna i chodzi oraz czolga się do tyłu
Nauczył sie otwierać lodówkę i aż się boje jak bedzie dosięgał do jedzenia haha
wczoraj do umiejętności czesania doszło ubieranie skarpetki
oczywiście sam nie zakłada ,ale robi to słoooodko jak skarpetke chce wsuwac na malusią stópke 
Wczoraj padało bardzo,rzeka ogromn,Pola jechała z T.obczajać i miała frajdę . Dzisiaj i wczoraj polubiła na nowo tor Olka i się pół dnia nim bawimy
wieczorem- kolorowanka 
lecę zarabiać na ZUS!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.