Bunt 2 latka w pełni. Myślałam, że trochę się uspokoiło A tu jednak dupa.

Do tego klasycznie przy ludziach dziecko bezobsługowe A przy mnie masakra: najlepiej gdybym zajmowała się tylko nią.

Stoi przy mnie i wrzeszczy: mama, nie zmywaj!
Nawet bajką jej nie zajmę bo nie chce oglądać. Tzn chciałaby ale najlepiej ze mną.

I przekorna jest. Z tym odpieluchowaniem to Staremu troche nerwy puściły. Pytał się jej czy chce sikać to mówi że nie, po czym ostentacyjnie się rozkracza i oddaje mocz na pół salonu, obejmując ławę. Stary coś przklinał pod nosem a ona rozbrajajaco rzekła: przepraszam, zrobiłam to niechcący.
Trochę nas to zaskoczyło.

Po imprezie urodzinowej trochę się rozregulowała z Nocnikiem i nawet chcieliśmy wracać do pampersow ( bo z wrażenia zapomniała się bardzo czesto)ale juz jest lepiej


Tak jak w kuchni zmywam, Młoda je jabłko, patrzy mi głęboko w oczy i wali wprost: mama, ile płaciłaś za jabłka?
A mi gały na wierzch.
Muszę założyć jakiś zeszyt z jej przemyśleniami.

Trochę więcej była pod opieką babć, miała kontakt z innymi dziećmi, potem na imprezie pojadla trochę słodyczy i bardzo popsuła się z jedzeniem.

Jednym słowem przez tydzień byłam w neofobicznej czarnej dupie i podziwiam wszystkie matki które to wytrzymują.

Na śniadanie chciała jadać głównie borówki. Najlepiej z krzaka.

Do picia ciągle domagała się kompotu (bo babcia dawała) i zaczęła wyjeżdzać na obiad "ja nie lubię tego sosu" itp. Nie wiem czy nie poobserwowala innych dzieci.


Teraz koniec końców jest trochę lepiej choć nie idealnie. Na kolację zjada więcej niż na śniadanie. Ciągle by chciała owoce.bananow ile widzi tyle zje.

Myślę, że gdyby nie te jazdy to byłoby super spoko :) bo te histerię, awantury, kłótnie testują moja cierpliwość. I to bardzo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2020, 22:18

aster Plan B. 14 sierpnia 2020, 23:48

Lada moment minie nam 2 lata odkąd zaczęliśmy się starać. Pierwszy rok na spontanie, nie wiedzieliśmy nic, liczyliśmy na łut szczęścia. Drugi rok pod znakiem diagnostyki i trochę partyzanckich metod leczenia. Pół roku w programie rządowym zmarnowane totalnie. Mam coraz silniejsze przekonanie by rzucić to w cholerę i zacząć od nowa w klinice. Zrobić prywatnie histero-laparo i drożność i ruszyć wreszcie do przodu.

Mamy serduszko ❤❤❤😊

Mamy wyniki seminogramu 💜😻

Tak dobrze, to jeszcze nigdy nie było! 💜💜💜
Dzisiaj byłam u endokrynologa. Zostałam bardzo pochwalona za zrzucenie wagi i zmianę trybu życia 💜 Ładnie schudłam i wazę mniej niż przed ciąża 💜
Robiłam badania hormonów z krwi i mam TSH 1,4 💜
Pociążowe zapalenie tarczycy minęło, brak przeciwciał tarczycowych 💜
Glukoza na czczo 82 💜
Od 3 miesięcy ćwiczę 5-6 razy w tygodniu i wspaniałe wyniki są nie tylko wizualnie, ale sam organizm mi się super wyregulował 💜
Na wyregulowanie cykli mam zalecony Ovarin 2x1
Estrofem mitte 1x1 na poprawę endometrium
Ozempic 1 x w tygodniu, po zajściu w ciąże mam przejść na Siofor 1x 500


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2021, 14:39

MayMasza Planowanie? A co to takiego? 25 maja 2021, 07:32

Wczorajszy dzień był dla mnie zły...bardzo zły. To był emocjonalny wampir. Od śmiechu po złość i łzy. Pół dnia przepłakane i spędzone pod kocem. Czułam się taka nierozumiana. Mąż chciał pomóc ale nie wiedział jak, a ja nie chciałam rozmawiać. Nie chciałam, bo nie miałam siły. Dziś mi wstyd. Czuję się wymięta tak mocno jakbym płakała trzy dni. Wstyd mi za moje emocje, zachowanie, za to,że krzywdzę innych swoim wariactwem. Gdzie jesteś szczęśliwa duszo, która tu byłaś? Wróć! Nie chcę tej nowej, bo ona jest beznadziejna!

W poniedziałek wieczorem napisałam do lekarza. Plamienie nie ustało i balam się, co dalej. Doktorek odpisal od razu, że to normalne . Dziś jestem już po pierwszym zastrzyku gonadopeptyl daily, i jak nigdy czuje, że cała procedura jest coraz bliżej...

Nie wiem tylko, czy nie odpocząć od forum... Z jednej strony dużo można się od Was dowiedzieć, z drugiej czytając, pojawiają się coraz większe wątpliwości i człowiek zdaje sobie sprawę, jak mało wie...

Szczęśliwego Dnia Matki życzę wszystkim! Tym, która mają swoje szczęścia, i całej reszcie, bo przecież wszystkim nam się uda ❤️

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 5 października 2023, 23:25

3.10.2023r. byliśmy na wizycie u Endokrynologa z Programu Prokreacyjnego.

UWAGA: będzie długo i treściwie. Ogólnie to słynne tl;dr.

Wyjechaliśmy dużo wcześniej niż powinniśmy, bo od razu wieźliśmy moje siostry na uczelnię. Finalnie pod szpitalem byliśmy zaparkowani w spokoju 45 minut przed czasem naszej wizyty. Posiedzieliśmy chwilkę w spokoju i poszliśmy.

Pierwsza rzecz jaka nas zaskoczyła? Zerowa kolejka. Jedynie w gabinecie naszej endokrynolog ktoś był.
Z pokoju obok szybko wyszła nasza Pani Koordynator z Programu i widząc nas oczekujących na wizytę, szybko wysłała mnie na badanie do ginekologa - po co marnować tyle czasu. :)

Ginekolożka przeprowadziła ze mną wstępną ankietę, spytała w jakim dniu cyklu jestem i na moje "po owulacji" oraz wieść o wyniku progesteronu z 30.09.2023r., który wynosił 17,10 ng/ml bardzo pozytywnie się zaskoczyła. Podpytała o moje metody obserwacji cyklu, o tym jak wyglądały moje poprzednie cykle które obserwuję, chwilkę porozmawiałyśmy o hormonach i zostałam zaproszona na fotel. Od razu mi też powiedziała, że skoro jestem po owulacji to nie ma sensu dzisiaj pobierać wymazów na bakterie atypowe, bo może mi się to w ogóle nie przydać, skoro moje endometrium wynosi aż 9,2mm. =) Powiedziała, że to naprawdę bardzo ładny wynik, dużo lepszy niż poprzedni o jakim jej mówiłam (6-7mm, nie pamiętam dokładnie) a i prog też bardzo ładny, zwłaszcza że niczym nie wsparty.
Co tu dużo mówić, dumna i szczęśliwa jak paw byłam, bo o rety, miałam w końcu owulację! I to jaką i jak szybko! Porozmawiałyśmy chwilę o tym co widać z na moich jajnikach, pokazała mi moje ciałko żółte, zleciła od razu progesteron i estradiol skoro byłam około tydzień po owulacji i poleciła, żeby badania wykonać od razu po endokrynologu, bo ten może coś jeszcze przepisać do zbadania z krwi, to bez sensu żeby kłuli mnie dwa razy. Ogólnie owulka była z lewego jajnika i im dłużej się zastanawiałam nad tym, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że kurcze, no faktycznie coś tam ten jajnik dokazywał, ale no podczas okresu wariatuńco.

Mąż był mocno niepocieszony, że go zostawiłam, tym bardziej że został zaproszony do gabinetu endokrynologa jeszcze zanim ja skończyłam nieplanową wizytę ginekologiczną. :D
Wpadłam szybko do gabinetu, mąż był już odpytywany. Oczywiście moje trzy grosze za każdym razem same się wtrącały i bardzo musiałam się hamować, żeby nie odpowiadać za starego, no ale cóż. Wykazałam się tylko przy naszych suplementach, zapomniałam dawkowania witaminy D, ale jakoś to wykoncypowałam.
Endokrynolog śmiała się, że ten mój chłop to chyba jeszcze tylko glutaminy nie bierze z tego wszystkiego co mógł, to jej zaprzeczyłam, że halo, jeszcze L-karnityna została do kompletu. :) U mnie zaś ucieszyła się słysząc, że biorę Fertistim, więc duży plus, że wiedziała co to za twór. Oprócz tego skomentowała, że moje 3x750 glucophage XR to tak mało wygodnie jest brać, więc przepisuje 2x1000 oraz zwiększyła mi dawkę euthyroxu, bo skoro latem miałam ponad 2, to zimą mi wywali do 3, a tak wysoko do starań to my nie chcemy.
Przepisała nam stos badań hormonalnych, zleciła badania nasienia, usg jąder i MUCHa z wymazami na bakterie atypowe u męża oraz konsultację urologiczną. Na urologa mają etat (nie tylko oni we Wrocławiu z Programu), ale nie mogą znaleźć, więc polecają udać się gdzieś indziej. Sprawdzimy enelmedowe rozwiązania, tylko zweryfikuję czy ten mój chłop tam faktycznie jest zapisany przez moją pracę.
Endokrynolog bardzo spodobała się moja tabela wyników, spytała czy może ją zachować i dołączyć do naszych dokumentów- no kurczę, czemu nie? :) Powiedziała, że ja to się w sumie już zdiagnozowałam sama (gdzie hehe, część ginekologów mówiła, że mam PCOS, część, że nie mam, analogicznie z niedoczynnością tarczycy - kociokwiku szło dostać). Co mnie zaskoczyło, ale dopiero dzisiaj jak przeanalizowałam wyniki z dziewczynami, to zlecenie mi homocysteiny do zbadania. Widziała mój podwyższony cholesterol i wiedziała perfekcyjnie gdzie uderzyć. Okazuje się, że moja homocysteina również jest wysoka, bo to jest ze sobą powiązane. A cholesterol mam przez PCOS. Jestem teraz niezmiernie ciekawa dalszych działan w związku ze mną i tą homocysteiną. Czy i jak będziemy zbijać, czy zbadamy np. b12 i kwas foliowy? Ta sytuacja jeszcze bardziej zweryfikuje jakim lekarzem ona jest. Na razie ma same duże plusy!
Aktualnie towarzyszące mi łatki to słynne N97 (niepłodność kobieca), niedoczynnośc tarczycy i PCOS. U męża to N46 (niepłodność męska). Także oficjalnie przyjęto nas do klubu niepłodnych chyba?

JA
glukoza: 80,09 ng/dl
homocysteina: 9,50 umol/l norma niby do 12, ale powyżej 7 wzrasta ryzyko poronień, nieudanych implantacji i Zespołu Downa...
witamina D3 25OH: 33,90 ng/ml bez szału zupełnie mimo suplementacji, chyba muszę dokoptować więcej jednostek
estradiol ok 7-9dpo: 101 pg/ml norma dla lutealnej 22,3-341 - ponoć mogło być lepiej ;)
progesteron ok 7-9 dpo 13,50 ng/ml (3 dni wcześniej był 17,10)
androstendion: 1,84 ng/ml

Mój stary:
estradiol: 35 pg/ml (widełki 11,3-43,2)
FSH: 3,90 mIU/ml
LH: 4,50 mIU/ml
TSH: 2,190 mIU/ml
FT4: 1,38 ng/dl
prolaktyna: 8,60 ng/ml
Testosteron: 604 ng/dl
glukoza: 111,19 mg/dl nie wiem co on z nią odwalił, ze stresu mu skoczyć musiała jak wariatka... :D nic nie jadł i nie pił, pilnowałam go!
witamina D3 25OH: 37,50 ng/ml mimo suplementacji lekiem o dawce 4tys jednostek.
Po wizycie podjechaliśmy do Pasażu Grunwaldziego, głodni jak jasna cholera, opędzlować sobie KFC. Ja wszamałam jakiś słynny wtorkowy kubełek raptem w połowie i odpadłam. Ale pyszne było. ;)

Dzisiaj odbyliśmy też wizytę z psychologiem w formie online. Podobało mi się, już dostałam kilka ciekawych wskazówek i chciałabym spróbować terapii w ramach programu. Mąż mniej zachwycony, nie rozumie w ogóle tego rodzaju instytucji jak psycholog i psychoterapia. Taki męski mężczyzna co to nie płacze, wiecie...

11.10.2023r. mamy umówionego dietetyka online, 24.10.2023r. mamy USG jąder i badanie nasienia full pakiet. =) Zaś 19.10.2023r. mam swojego ginekologa stąd na NFZ, więc od razu wpadnie jakiś monitoring i przekażę mu aktualne badania, informacje.


A co u mnie dzisiaj? Cycki mnie przestały boleć po miesiącu przerwy. W momencie kiedy powinny zacząć. Oprócz tego mam wrażenie, że coś mnie łapie. Faszeruję się większą dawką witaminy C, ale chyba trzeba sięgnąć po nagietka z miętą, bo boję się zarazić chłopa... Tyle czekaliśmy na kontrolne badania, na moją owulację, a jakaś durna choroba chce mi to zniweczyć wszystko, rozpanoszyć się u mnie, zarazić go i zaorać jego armię akurat w takim momencie... Trzymajcie kciuki aby ten scenariusz się nie ziścił.

Teraz to w ogóle mam ciekawe przemyślenia. Dochodzi do mnie, że jak okaże się, że ten cykl wypalił, to... Będzie mi trochę smutno że nie zdążyliśmy się bardziej zdiagnozować. XD Autentycznie. Na myśl, że mogę wysikać dwie kreski czuję ukłucie żalu że będziemy musieli iść sobie z Programu. :D To już chyba powinni nazwać chorobą?


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2023, 17:06

Pierwsza sobota wolna od X czasów i pewnie dalej bym smacznie spała gdyby nie cholerny skurcz łydki. Obudziłam M bo ból był nie do wytrzymania. Koniec końców M śpi, a ja waruje po domu od 5!!!! Tempka po tym wszystkim na bank miarodajna 😐
Test owu niby tak niby nie, śluzu brak, nie ma to jak brak owulacji po HSG. To miał być ten cykl😠, a będzie dupa... Jedna... Wielka 🤯
Za tydzień urlop, ale zanim to nastąpi czeka mnie tygodniowa przeprawa w pracy. Aż się boję 🥵 kierowniczka na urlopie, więc jej obowiązki przechodzą na mnie, utonę w papierach, w dodatku zostaje z dziewczyną, która wie tyle co nic(niedawno wróciła z macierzyńskiego. W ogóle z nią jest dłuższą historia, ale to może kiedyś. Generalnie pinda do potęgi 😞NIE LUBIĘ! ) plus do kompletu szefowa, która wróciła z urlopu. Jak żyć???? Ratunku!
Z objawów na dzień dzisiejszy :
Od 2-3 dnia drażnią mnie sutki 🥴 wręcz mi przeszkadzają, a przy serduszkowaniu nie daj Boże je dotknąć bo wyciągnę nóż z pod poduszki 😡
Ból odcinka krzyżowego 🥺 od kilku miesięcy go czuję, raz mniej raz bardziej, ból jest dokuczliwy.
Ciągnięcie jajników i to nie jest kłucie ani nic co przypomina ból owulacyjny. Jakas patologia🙄 ciaaagnie w dół, zwłaszcza prawy.
No nic może poskładam pranie, które zostało szczelnie zamknięte w pokoju, którego omijam szeroki lukiem 😆, a może w ogóle posprzątam coś, mój dom się tego domaga od dobrych kilku dni..
..... Albo może Kawa ☕ 😉

Kurczę, wczoraj przyjechaliśmy do moich rodziców, a ja mam już dość. Fakt, dawno tyle czasu z nimi nie spędzałam, ale może to jednak upływ czasu zmienił i mnie i ich.

Niby cieszą się z Marysi, ale zastanawiam się czy aby nie porwaliśmy sie z motyką na słońce. Czy nie wykończmy siebie i ich.
Nie wiem jak to określić, bo pozornie wszystko jest ok, ale mam jakieś podskórne przeczucie że wtargneliśmy w ich świat i nie mają spokoju.

Trzeba być ciszej jak Marysia śpi
Nie ogląda się non stop TVPInfo bo Marysia nie ogląda telewizji
Trzeba zrobić miejsce na matę piankową w salonie i dbać o czystość podłogi
Zużywamy wodę, której brakuje
No i wisienka na torcie - nie jem wszystkiego co oni, bo ma dietę...

No więc nie jem - surowych ogórków (to muszę jeszcze przetestować), bmk (czyli tłumaczę rodzicom - NIC co jest mlekopochodne), czerwonego mięsa, kakao i orzechów. Unikam jajek. PIĘĆ składników (nie licząc bj ale to wg pediatry mogę tylko Marysia nie może)...

Tłukłam tą listę (jakże długą) od kilku dni. Ma nas wita i mówi, że obiad specjalnie dla mnie...tiaaaa zupa zabielana śmietaną i pierogi wszystkie polane masłem.😶😶😶😶😶 Zjadłam bo byłam b. głodna, nie było alternatywy. Od wczoraj Marysia robi strzelające zielone kupki. No więc bmk mówiły stanowcze NIE!!!

Mąż pojechał z moim bratem na zakupy do Kauflanda i zrobił mi wege zakupy❤️

Dziś na sniadaniu - (przypominam, nie mogę jeść 5 składników!) - a pieczywo ze słonecznikiem możesz?, a pasztet możesz?, a dżem możesz? A herbatę możesz? A na obiad specjalnie gotuję ci ryż do rosołu (mąż wczoraj mówił że makarony normalnie jem!). Złośliwość? Demencja? Rodzice zachowują się jakbym im strasznie życie utrudniła ta dietą, chociaż wszystko sobie sami kupiliśmy, zasadniczo jem wszystko co oni z wyjątkami i podkreślamy z mężem że sobie sami poradzimy, więc nie wydaje mi się żeby to był problem. No ale czuję takie zirytowanie po ich stronie. A przed nami 2 tygodnie... Nie uciekniemy bo mamy już bilety na Pendolino promocyjnie kupione i bylibyśmy stratni przy wymianie, no ale zobaczymy co czas pokaże.

Aha, Marynia świetnie zniosła podróż pociągiem. Przedział był ten dedykowany dla rodzin i cały nasz. Ponad godzinę spała z cycem w buzi s resztę ładnie się bawiła. Zero marudzenia. Dopiero jak wsiedliśmy do samochodu to zaczęła się awanturować. Zatem Maria nie lubi samochodów. Mąż to wykorzystał i już coś mówi o wyprawie do jego rodziców pociągiem.

Pffff, wszystko mnie denerwuje. Jakie to głupie i w sumie smutne, że przyjazd do domu rodziców jest okraszony negatywnymi wibracjami 😒

👶 Pierwsze chwile w domu👶

Liwka drogę ze szpitala cała przespała 😅 w domu bylismy jakoś koło 18:00. Mąż juz nie mógł sie Nas doczekać a my jego 😔 Pięknie przystroil dom na Nasze przybycie - była girlanda z napisem i rózowe baloniki, dostałam przepiękne prezenty - pierścionek z ametystem z W. Kruk, który kiedyś wpadł mi w oko i tutaj mnie zaskoczył bo kiedyś wspominałam mu o fajnych akcesoriach do domowych zabiegów upiększających. A mój ukochany pamiętał i kupił mi jeszcze taki przyrząď do mikrodermabrazji i drugi do peelingu kawitacyjnego w domu 👄 Nie moge doczekac jak nabiorę sił i bede miala czas wyprobować 😁😁

Pierwsze spotkanie taty z córcią, takie w domowych warunkach było bardzo emocjonujące, płakałam. Tez dlatego, ze przez Covid i dlugi pobyt w szpitalu mąż miał odebrana możliwość opieki nad małą, odwiedzania Nas 😔

Pierwsza noc minęła spokojnie kupa, cycuś, znów pielucha i znów chyba dwa razy cyc. Liwia chyba polubiła swoje łóżeczko 😅 Ja na początku wybudzałam ja co 3 h na karmienie bo bałam sie o swoje przepełnione piersi ale drugiego dnia w domu stwierdzilismy, że czekamy aż się sama obudzi i to byl strzał w 10. Przesypiamy w nocy ciagiem 4 h i wszyscy zadowoleni. Pierwsza kąpiel byla tego samego dnia. Liwka fanka wody raczej nie będzisme, ryczy w kąpieli. Zupelnie odwrotnie niż jej brat 🤣

2 dnień w domu ( poniedzialek) Ruszyłam z domu w poszukiwaniu nowego stanika bo wszystie za małe na moje ogromne cyce. Znalzłsm wreszcie odpowiedni w h&m 85D 🙈 masakra. Mała pierwszy raz została na butli z mojego mleka z mężem

3 dnień w domu ( wtorek) Odwiedziła Nas położna. Obejżała dokładnie malutką, powiedziała że żóltaczka ladnie schodzi,pokazła sposob ma czkawkęi bąki małej których nie znaliśmy. Mnie zdjęła szwy. Ladnie się tam wszystko goi tylko mam wietrzyc ranę. Wieczorem mąż pojechał po Maksa do moich rodziców. Jak tylko wszedł do domu ja w ryk, on zaczął przytulac, całowac, głaskac, oglądać malutką. Czysta miłość ❤❤

4 dzien w domu ( środa) Malutkiej odpadł pępek. Po wielu przebojach w USC i opieszałości pań urządniczek tuszowanych ograniczeniami zw z Covidem mała otrzymała wreszcie akt urodzenia, pesel i meldunek. Możemy dzialac dalej z dokumentami. Bylismy też na pierwszym spacerze. Pogoda piękna, slonecznie. Mala pierwsze 20 min przespała potem wyla za cycem 🤣

5 dzien w domu ( Czwartek) Znow musialam wyjśc -do dentysty. Okazalo sie że podczas porodu pękł mi ząb i muszę go dorabiac. Masakra. Jak nie urok to s....

6 dzień w domu ( piatek) Byliśmy na sesji noworodkowej. Balam sie o Liwke jak to zniesie a ona dwa razy na cycku, pieknie przespala zdjecia. Cudne ujęcia, bedzie mega pamiątka

No i dziś sobota. Świeto. 11 dzień Liwii na swiecie. Czekamy na pierwszych gości, moją siostrę z dziećmi 😁😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2020, 06:50

28+5 waga 56,7

Wczoraj miałam ciężko dzień. Przyjechali w końcu z meblami. W końcu będę mogła zrobić porządek.
Z mebli jestem prawie zadowolona. Byle jak zrobili szuflady. Najwyżej kupię w Ikei organizery i wtedy może swój urok odzyska.
W sumie meble z mojego pokoju są o niebo lepsze ale co zrobić, 7 lat temu miałam fajnego człowieka który meblami się zajmował. Super zrobił i do pory jestem mega zadowolona. Tu może gdyby nie było poddasza też inny efekt by był. Ale najważniejsze że mam gdzie ciuchy dla maluszka włożyć.
Niebawem będę chciała poprac a we wrześniu popracować jak będzie chłodno. I tylko walizę ze strychu ściągnąć mojemu mamy obym się w niej pomieściła i czekać na poród że spokojną głową.
Dziś weszłam na strych ściągnąć moje bajki z dzieciństwa które nikomu nie dałam trzymałam tyle lat dla swojego malca.
Resztę bajek bo ma fajne wezmę od siostry bo zachowała dla mnie. Ale to w swoim bo czasie.
Trochę się nazginalam i nie mam sił.
Brzuch znów twardnieje i mega zgaga od kilku dni. I jak tu żyć. Ostatnio mały leniwy mało się rusza.
W piątek mam USG ostatniego trymestru. Jak to zleciało. Przy okazji będąc na strychu znalazłam książeczkę zdrowia. Urodziłam się o 14.10 z waga prawie 3,5 kg i wzrostu 53cm, 9 pkt. Całkiem nieźle. Mój miał 46 cm 2,6 kg ale urodził się jako wcześniak w 8 miesiącu. Więc myślę że mały coś koło 3,5 kg będzie i nie powinien przekroczyć 60 cm.
Tym bardziej że ostatnio był wzrostowo po środku.
Wczoraj mojego brat stwierdził aby nie kłaść małego do do łóżka bo się przyzwyczai i będzie koniec. A mój w szoku bo stwierdził że jakby tak było to nie będzie w łóżku dla niego miejsca.
Będę chciała jednak kupić kokon bo nie miałam w planach a to dlatego że jak mój wróci z pracy z nocki to Piotruś nie będzie mógł spać w łóżeczku. Wtedy będzie spał w pokoju na dole w kokonie. Najwyżej kupię XXL aby starczył na dłużej.
Ostatnio była ciotka w odwiedzinach nie zauważyła mojej ciąży 😁😁😁
Wczoraj brat, też się nie skąpał, jemu nie. Chwalilam się bo jego żona to plotkara itd to by pół miasta wiedziało, więc zachowałam to w tajemnicy. W mojej rodzinie tylko rodzice i siostra wie i wiadomo wszyscy w pracy. Nawet sąsiedzi nie wiedzą 🤣🤣🤣 pewnie dlatego że chodzę w luźnych ubraniach a brzuch taki duży nie jest. To właśnie mi powiedziała mojego męża brata żona.gdzie ty to dziecko masz w takim brzuchu, nic po tobie nie widać 🤗🤗🤗
A ja widzę coraz większy brzuch,musiałam kupić koszule nocą bo w piżamki już się nie zmieściłam. Do tego majteczki z bambusa i jest super nic nie uwiera.

Leksa Ile jeszcze ? :( 15 sierpnia 2020, 15:41

32 dc

OvuFriend 4 raz „zmieniło” dzień owulacji w tym cyklu. Dziś 9 dpo i zero objawów zbliżającej się @. Oby się nie pojawiła i żeby dzidziuś był zdrowy. Od trzech dni mam spuchnięte oczy i wyglądam jak kermit. W ciąży z synkiem (1 ciąża) i głównie po ciąży chorowałam na przewlekłe zapalenie spojówek, wiec może jednak się udało? W poniedziałek testuje!

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 15 sierpnia 2020, 15:44

24t + 5d

W poniedziałek miałam usg połówkowe. Z dzieciakiem wszystko w porządku :) nareszcie zdecydował się zmienić pozycje i w momencie badania był ułożony główką w dół. Wiem, ze może zmienić pozycje jeszcze kilka razy dziennie przez następne kilka tygodni, jednak poczułam ulgę wiedząc, ze ułożenie pośladkowe nie jest jedynym jakie sobie do tej pory upodobał ;)

Nasze wakacje dobiegają powoli do końca. Właśnie jesteśmy w drodze w góry, gdzie spędzimy ostatni tydzień wakacji z teściową. Czuje, ze to moje ostatnie voyage’e przed porodem. Czuje się w miarę Ok, ale to dlatego ze jestem na wakacjach, jestem z mężem, który zajmuje się również Fifim. Jednak niemal za każdym razem, kiedy wstaje mam małe spadki ciśnienia, muszę odczekać chwile zanim ruszę. Na początku ciagle o tym zapominałam i w ostatniej chwili łapałam się co popadło, by nie upaść. Również brzuch się w miarę często stawia. Mam wrażenie, ze mniej niż w pierwszej ciazy, ale być może to tylko wrażenie, bo zwracam na to mniej uwagi w tej ciazy. Od września mąż wraca do pracy. Miałam wielkie szczęście (w nieszczęściu) mając go u boku właściwie od początku ciąży (czyli początku COVID). Po półtoramiesięcznej przerwie wracamy do domu. Zostanę sama z Fifim, który przez tyle czasu był w towarzystwie rodziny, znajomych, kuzynów, z pewnością będzie się nudzić i wróci tzw. „mamoza”. Wykorzystamy ten czas razem na rozmowach, zabawach, przygotowaniach do narodzin nowego członka rodziny... Oby starczyło mi sił ;)

Czytam pamiętniki staraczek w ciążach, nieustanny temat to wyprawka. U nas nic nie ruszyło w tym temacie. To dlatego ze w zasadzie wszystko jest po Fifim. Muszę wyjąc pudła i poprac ubranka, wyprać tapicerkę wózka i w zasadzie to wszystko. Potem przygotowanie walizki do szpitala.

Po powrocie odczekamy chwile, by Fifi na nowo przyzwyczaił się do swojego pokoju, by przeprowadzić go do dużego łóżka. Pozostaje pytanie, czy małe łóżeczko zostawić w pokoju czy sobie czekało na nowego właściciela, czy schować, by Fifi nie czuł żalu, ze nie może w nim spać. Chyba je schowamy, bo mały będzie z nami w pokoju do momentu aż wyrośnie z łóżeczka dostawczego. Wyjmiemy je koło wiosny by stopniowo przyzwyczajać do drzemek, a potem do nocek w nowym pokoju. Taka strategia się sprawdziła w przypadku Fifiego ;)

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 15 sierpnia 2020, 19:48

22 dpt - 5+6
Dzis wyladowalam na IP. Dotychczasowe brazowo-rdzawe plamienia zwiekszyly sie i przybraly niepokojacy czerwono-brunatny kolor.
Zdecydowalam sie podjechac na IP -woz albo przewoz. Bylam gotowa na najgorsze, ale poki co sytuacja wydaje sie ok. Co prawda w badaniu wyszlo troche brunatnej wydzieliny, ale szyjka zamknieta. Pecherzyk ciazowy ladnie urosl, jest pecherzyk zoltkowy i malutki migajacy brylancik - zarodek ok 2mm z poczatkowa akcja serduszka. Troszke sie uspokoilam, bo niewiedza i niepewnosc najgorsze. Oczywiscie nikt nie zagwarantuje mi, ze ciaza sie utrzyma, ale poki co jest dobrze. Najblizsze dni mega leniwe, mam nadzieje, ze sytuacja wroci do normy i obejdzie sue bez niespodzianek.

Dziś o 16h przez cc na świat przyszła Nina ❤️ 3070gram,52 cm.
Opis nastąpi...

Ciąża rozpoczęta 1 lipca 2020


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2020, 07:09

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 30 stycznia 2021, 13:44

17 dc
24 CS
1 IUI

Ale się cieszę, że poszliśmy już na poważnie, że może być bliżej niz dalej. Staram się hamować entuzjazm, ale jestem spokojna.

Efekt będę sprawdzać za dwa tygodnie 🍀💪🏻✊🏻💚

Anina Od nowa 16 sierpnia 2020, 06:50

12 dpo
Od dnia wczorajszego mniej bolą mnie piersi, do tego dochodzi ból typowo miesiączkowy wczoraj był ciągły, ale lżejszy, dziś to już od obudzenia bolą mnie jajniki typowo okresowo dość mocno, promieniujący ból. Do tego ta rzadsza wydzielina jak na owulację, czytałam, że gdy spada progesteron przed okresem jego miejsce znów zaczyna zajmować estrogen dlatego śluz przed okresem robi się znów wodnisty. Okres się zbliża wielkimi krokami. Powiem Wam, że ja to jestem nienormalna konkretnie. Bzyki były dzień po owulacji, a ja głupia mam nadzieję, że jakoś cudem mogło się udać 🤦‍♀️🤣 na wizycie u doktora 10 dni temu, lekarz mnie zbadał, oznajmił, że owulacja była dwa dni temu, endometrium 12mm, a ja żywię nadzieją, że może się pomylił i owulacja była dzień później gdy było 🧡. Z drugiej strony co by to wniosło skoro w poprzedzających cyklach było więcej 🧡, a i tak nic z tego, poza tym wyraźnie czuję, że jutro mnie zaleje. Mimo to nadzieja się tli do końca. Postanowiłam robić test w każdym cyklu 10 dni po owulacji ( 2-3 dni przed okresem ) jak ma coś wyjść, wydzie. W tym cyklu test pokazał biel vizira🤷‍♂️ No nic w końcu starania mamy zacząć zimą więc jeszcze czas 😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2020, 06:53

Dziś 1 dc... Okres spóźnił mi się o 3 dni, a ja głupia w nadziei, że może jednak zdarzył się cud zrobiłam jeszcze test... Bo może się spóźnia inie przyjdzie, w tym cyklu nie miałam żadnego PMS.... Zero... I to może mi dało nadzieję??? Daje sobie ten cykl na przemyślenie sprawy na temat dawcy... We wrześniu musimy coś postanowić i od października działać....

dagmara Mój wyścig z czasem. 16 sierpnia 2020, 13:55

27dc
Codziennie mierzę temp. Mierzę, żeby lepiej poznać swój organizm... Od dwóch dni mam rano 36,75. Wydało mi się, że dość wysoka. Zmierzyłam więc temp w południe, tak z ciekawości... Wyszło 37,3! Szok! Czuję się dobrze, nic mnie nie boli. Czy to upały tak wpływają na organizm?
Jeśli chodzi o testy owu to po pięciu pozytywnych w dniach 17dc-21dc, przestałam je robić. Wczoraj zrobiłam z ciekawości i intensywność kreski wyszła 8/10. Wniosek? Testy owu są do bani!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)