2 III 2023
14 cs.

Wcześniej pisałam, że po laparo będę informowała o wszystkim na bieżąco tak abyś w podobnej sytuacji wiedziała co może Cię czekać i abyś tu znalazła siłę i spokój. Ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Zabrakło siły i spokoju, które mogłabym przekazać dalej. Leżałam na psychicznych deskach i nie miałam siły wstać. Nie chciałam oszukiwać nikogo, a przede wszystkim siebie.
***
Fizycznie szybko doszłam do siebie. Już ok 2 godziny po laparo chodziłam sama do toalety, a dzień później nie potrzebowałam już tabletek przeciwbólowych. Po tygodniu zdjęli szwy więc "ciągnięcie" przestało rozpraszać myśli. 2 tygodnie po byłam na wizycie kontrolnej. Gino stwierdził, że wszystko ładnie się goi i niedawno była owulacja. Późnij przyszły konkrety. Nie lubię głaskania po głowie, mydlenia oczu nierealnymi szansami i ściągania w czasie. Dzielnie słuchałam o jednym drożnym jajowodzie, jajniku w nietypowym położeniu i ogniskach endometriozy. Byłam naprawdę dzielna. Nawet gdy profesor podsumował moje szanse na naturalną ciąże jako "cuda się zdarzają" nie dałam po sobie poznać, że z każdym zdaniem zabija cząstkę mnie. Dla niego to pewnie była kolejna sytuacja w karierze - dla mnie osobisty dramat. Przepłakałam Mężowi pół drogi. Drugie pół ze zmęczenia przespałam. Zacięłam się w sobie - nie chciałam rozmawiać. Tak chyba wygląda załamanie. Powala na kolana i nie pozwala oddychać. Myśli kłębią się w głowie, poczucie niesprawiedliwości miesza się z bólem, strachem i złością. Zamraża ciało w czasie gdy w duszy ogień pali wszystko...
***
Po powrocie do domu opowiedziałam Mężowi przebieg wizyty. Mówił, że na wszystko jest metoda. On próbował mnie pocieszać, a ja w myślach przepraszałam Go za to, że nie będę w stanie dać mu dziecka. Decyzję miałam podjętą już w trakcie powrotu. Powiedziałam Mężowi, że jeśli nie będę w stanie dać mu dziecka zgadzam się na rozwód - nie będę robiła problemów, jesteśmy młodzi i będzie mógł ułożyć sobie życie na nowo. Poważnie, byłam gotowa opuścić człowieka z miłości. Nie jestem egoistką. Pragnę by w życiu miał wszystko o czym marzy, a wiem jak bardzo chce zostać ojcem. Była kłótnia, nerwy i trzaśnięcie drzwiami. Została ze mną tylko cisza..
***
Mąż wrócił z winem. Wzrost alkoholu we krwi wycisnął ze mnie łzy. Rozmawialiśmy długo. Bardzo długo. Ułożyliśmy plan działania. Jeśli sytuacja nie zmieni się w najbliższych miesiącach - jesienią podejdziemy do in vitro. Będziemy próbować do skutku. Kwestie finansowe schodzą na drugi plan. Ile byłabyś w stanie zapłacić gdyby porwano Twoje dziecko? Na ile wyceniłabyś je i kiedy stwierdziłabyś, że to jednak przerasta Twoje finansowe możliwości? No właśnie. Dla Nas jest bezcenne.

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 26 stycznia 2021, 08:13

36 dc
🐒 nadal brak, brzuch dzisiaj delikatnie ćmi ale tak było w tamtym tygodniu jeden dzień i przeszlo. Robiłam test w niedzielę, jedna smutna kreska. Wczoraj miałam wizytę u gin, na USG nie stwierdził cyst, więc to dobra wiadomość ale nie dal mi nic na wywołanie @ i w sumie nie skomentował braku @, a ja nie dopytalam. Zrobiłam z małżem test na covid, na szczęście ujemny. Został jeszcze do zrobienia raz na 3 dni przed transferem ale już tylko przeze mnie. Mówiłam gin, że jadę do immunologa i nie wiem czy w tym cyklu będzie transfer, to pwoodzial żeby dać mu znać jak wyglada sytuacja i będziemy działać jak będzie zielone światło od immuno. Trochę obawiam się jutrzejszej wizyty, z jednej strony cieszę się że to już jutro a z drugiej boje co usłyszę i co jeszcze będzie trzeba zrobić żeby podejść do transferu.
Jestem już zmęczona tym wszystkim, im więcej robię badań tym bardziej ta droga wydaje się nie mieć końca. Wiem, że mogę nie robić już nic, podejść do transferów ale nie będzie mi dawalo spokoju to, że można bylo coś jeszcze zrobić, zbadać. Zaczyna mnie to też przerażać finansowo, jak zaczęłam czytać o sposobach leczenia zlecanych przez immunologow to zastanawiam się skąd na to brać pieniądze. A jeszcze okazuje się, że dostęp do tego nie jest taki prosty.
Dlaczego to wszystko jest takie trudne 😕😔


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2021, 08:14

Dzwoniłam właśnie do ginekologa i doszliśmy do wniosku, że przydałoby się podejrzeć czy coś tam się dzieje na naturalnym cyklu 💜
Mam wizytę 6.04 na 15:15 to będzie 15 dc 🙈💜

Od 10 lat byłam na tabletkach antykoncepcyjnych, także nie mam zielonego pojęcia ile trwa mój cykl przy PCOS i czy w ogóle mam owulacje 🤷🏼‍♀️🤞🏻
Także wszystko okaże się po świętach 🤞🏻💜

kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 27 marca 2021, 05:06

Sobota
1dc
Trochę mi zeszło żeby tu wrócić i na nowo zacząć działać . Od ostatniego wpisu w moim życiu nic się nie zmieniło , poza tym ze odpoczęłam i znowu zaczynamy .
Ten początek będzie trochę inny od tamtych starań bo mój postanowić spróbować ivf😁😁 moje marzenie bo po tylu latach wiadomo ze naturalnie nie da rady a czasu jest coraz mniej.
1 kwietnia idzie na badania i zaczynamy nasza przygodę . Mam nadzieje ze ten rok skończy się pomyślnie 😻


Mała Mi 2020 Ciągłe staranie 26 stycznia 2021, 12:55

Okresu nadal brak mimo że spóźnia się małpa 20 dni. Myślę że to wszystko przez tą infekcje zęba i antybiotyk jaki dostałam. Wczoraj z moim M byliśmy na zakupach i jak to ja zawsze oglądam dziecięce ubranka i mój M mówi że może w końcu nam się udało więc postanowiliśmy że znowu zrobimy test ciążowy. Dzisiaj rano aż się popłakałam test wyszedł znowu negatywny..... Czuję się bezradna nie wiem co mam robić chyba będę musiała poszukać dobrego gin żeby zrobił mi wszystkie badania jakie trzeba i przepisał jakieś witaminy.
Na dodatek wczoraj u mojego M w spermie znaleźliśmy (małe żelowe) grudki nie dużo ich było bo tylko kilka i nie wiadomo od czego to i czemu on tak ma, oczywiście on do lekarza nie chce iść bo stwierdził że nie potrzebuje bo dobrze się czuje... Nawet ostatnio się pokłóciliśmy bo zapytał się mnie jak mu to wytłumaczę że jeśli on pójdzie do lekarza i okaże się że jest bezpłodny to jak ja mu to wytłumaczę że wtedy nam się udało. Powiedziałam mu że nigdy go nie zdradziłam i nie zdradzę bo bardzo go kocham trochę mnie to wtedy zabolało.... Też się cały czas zastanawiam czemu wtedy nam się udało a teraz od 3 lat nic cisza.... Nie wiem już co mam robić i co myśleć, może naprawdę potrzebujemy spokoju ciszy i mieć swój własny dom w którym zaczniemy swoje wspólne życie i może wtedy nam się uda..... :( na razie wiem że czuję się bezradna i beznadziejnie :(

PIĄTEK
Los nam ciągle rzuca kłody pod nogi...
Fragmentacja DNA po 2,5 latach od pierwszego badania:
wtedy 6% - - - > dziś 27% 😱😱😱

Nie widzę tej trzeciej procedury 😭😭😭

W dodatku prof kazal brac Prograf przed punkcją, moja Dr mówi żeby nie brać... Sama już nie wiem co robić. Czy Prograf nie pogorszy jakości komorek? Czy moze wlasnie polepszy? Ogłupieć idzie 🙊 <<help>>

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 27 marca 2021, 10:40

Beta i prog zrobione. Dam znać jak będą wyniki.

17 ms starań, 13 dc, 2 dzień hodowli zarodków

Martwie się o moje dzieciaczki. O całą trójkę. Czuję, że one walczą, a ja nie mogę nic zrobić. Mogę tylko czekać. Boję się. Tak okropnie boję się, że mimo tak wielkich nadziei pokładanych w tej procedurze zostaniemy z niczym. Że nasze trojaczki nie dadzą rady.

Nie powinnam tak myśleć. Muszę mieć nadzieję. I trzymać za nie kciuki. Dziękuję za całe wsparcie i ciepłe myśli.

Jutro kolejny mail od kliniki. Od wczoraj nie wiem co z zarodusiami. Na samą myśl o jutrzejszym mailu ściska mnie w żoładku i serce się zatrzymuje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2021, 15:35

1dc...
I tyle wyszło z moich 3 pęcherzyków 😭 to jest ten moment, ze nawet nie mam juz sily nad tym 😭
Chciałabym tylko wiedzieć czy moge jeszcze cokolwiek zrobic....

miska122 Tęcza po burzy :) 2 marca 2024, 09:23

5+2
Mam nadzieję, że się pięknie i zdrowo rozwijasz, bo to jak męczą mnie nudności jest jakimś nieporozumieniem :(
9 dni do wizyty

Weekend mija domowo i spojnie. Nadal sporo odpoczywam. Po laparo super szybko doszłam do siebie, ale jednak czuję że mam mniej siły. Po spacerze godzinnym wczoraj odcięło mnie na całe popołudnie. Dzisiaj też się przejdę, może z kijkami, zrobię obiad, poczytam :)
W piątek bylismy u znajomych. Mają 2 letnie dziecko a są 40+ więc myślałam sobie "oni są starsi, udało im się, a my co..." Ta Marta to taka silna babka. Hiperaktywna, otwarta, więc jak tylko rozmowa zeszła z tematu jak w pracy na okołodzieciowy (naturalnie, na moją odpowiedź że w sumie to mam teraz na pracę wywalone) to mi wprost opowiedziała "kochana, 2 inseminacje, 3 procedury, jeździłam do Białegostoku, byłam w klinice w Wawie, godziłam to z pracą, 3 poronienia, ja znam te wszystkie emocje, ale nie możesz się poddawać. Każdy krok jest bliżej celu. Znam przypadki beznadziejne wśród znajomych i wszędzie jest happy end".
U nich ciekawie, bo po kilku transferach i poronieniach (każde jedno na późniejszym etapie) w końcu zaszła w ciążę naturalnie, poroniła i już w następnym cyklu była w kolejnej naturalnej ciąży. Owocem tej którejśtam ciąży jest piękna blond włosa 2 latka, której mój Mąż w piątek czytał bajkę o nocniku :-) Chwytam się takich historii. Mój mózg jest na etapie zbierania i analizowania danych. Im więcej pozytywnych danych tym lepiej w tej głowie, w podświadomości się poukłada. Tak sobie tłumaczę.
Zaraz rozpoczynam akcję "skierowania na badania w ramach pakietu Medicover", czyli najpierw analiza regulaminu i zakresu świadczeń i badań jakie mi przysługują, potem wgranie skierowań z kliniki i telewizyta z internistą. Muszę zbadać HCV, HIV, toxoplasmoza itd., USG piersi (skierowanie mam), chlamydie i stopień czystości pochwy. Cytologię mam świeżą i prawidłową.
Dla osób, które lubią patrzeć na kwestie zdrowia holistycznie moge polecić książkę "Ciało kobiety, Mądrość kobiety". Cegła, ale bardzo ciekawa. Tona informacji. W rozdziale o macicy i endometriozie znalzałam takie coś:
"Mięśniaki i endometrioza zwykle występuję jednoczeście (...). Podobnie jak w przypadku mięśniaków, endometrioza jest związana z dietą, odpornością, poziomem hormonów i zablokowaną energią w miednicy. Endometrioza to choroba rywalizacji. Pojawia się, gdy emocjonalne potrzeby konkurują z jej funkcjonowaniem w świecie zewnętrznym. Gdy kobieta czuje, że jej najgłębsze potrzeby emocjonalne są w bezpośrednim konflikcie z żądaniami, które stawia wobec niej świat, endometrioza jest jednym ze sposobów, w jaki ciało będzie starało się zwrócić jej uwagę na problem".
To jakby wypisz wymaluj o mnie.

Byliśmy na wizycie u logopedy i fizjoterapeuty - w szpitalu w którym rodziłam, każdemu dziecku taka darmowa wizyta przysługuje, więc skorzystaliśmy. I tak moje obawy co do główki się potwierdziły - trochę za duże napięcie na obręczy barkowej. Dostaliśmy zalecenia "innej" pielęgnacji młodego, tzn. mamy go nosić w konkretnej pozycji i układać do snu troszkę inaczej, tak aby rozluźnić barki i zaktywizować do pracy inne mięśnie. Logopeda natomiast stwierdził, że syn ma trochę za krótkie górne wędzidełko. Na szczęście nie przeszkadza mu to w prawidłowym ssaniu (waży już 5 kg, a ma niecałe 7 tygodni!!!), ale może mieć problemy z utrzymaniem piersi. I faktycznie czasem muszę ją podtrzymywać bo mu wypada jak je. Ale to też nic poważnego - mamy obserwować, czy przy rozszerzaniu diety nie będzie miał problemów z jedzeniem. Jak tak to podetniemy, jak nie to nic nie robimy.
Czyli kolejne dwa "problemy". Ehhh... Na szczęście to wszystko na razie drobne problemy, ale i tak wolałabym aby ich nie było. Ale jak zawsze, ze wszystkim musimy mieć chodź trochę pod górkę...

No i mamy za sobą pierwszy skok rozwojowy. Młody przez kilka nocy nie spał tylko się darł i wył. No chyba że go na rękach nosiłam. Więc kilka nocy od około 2/3 nad ranem przez godzinę/półtorej nosiłam na rękach, tuliłam, nuciłam, kołysałam tego małego klocka. Plecy i ręce bolały (siłownia niepotrzebna), ale teraz już się uspokoił. No i nabył przy tym skoku nową umiejętność - świadome uśmiechanie się :) Teraz się z niego mały śmieszek zrobił :)
A i w nocy coraz rzadziej robi kupy, więc ostatnio przerwy w śnie są krótsze bo go tylko dokarmiam. Niestety, dalej śpi różnie. Czasem zdarzą się tylko 2 pobudki - po północy i koło 3 nad ranem, ale potem od 5 rano już średnio chce spać. Najczęściej są to już drzemki od pół godziny. Na szczęście potem rano od około 9 ma drzemkę taką prawie 2 godzinną, a czasem dłuższą więc śpię razem z nim. Po tej drzemce zwykle idziemy na spacer (wiadomo, najpierw karmienie i pielucha). Niestety spacery na razie są ciężkie. Zwykle po 10/15 minutach spaceru zaczyna marudzić i czasem płakać lub wręcz ryczeć. Na szczęście, najczęściej smoczek go uspokaja i czasem nawet przyśnie. Niestety czasami musimy szybko wracać bo ryk niesamowity. Mam nadzieję, że za niedługo jak się cieplej zrobi i budkę opuścimy + jak zacznie skupiać wzrok na różnych rzeczach i stanie się bardziej ciekawy świata, to będzie lepiej. Nie ukrywam, że ten spacer to coś czego mocno wyczekuje. Dlatego nienawidzę jak pada, wtedy czuję się uwięziona w domu. No ale jeszcze trochę i będzie cieplej, wtedy do ogrodu z młodym będzie można wyjść :)

A i byłam na wizycie kontrolnej u gina - wszystko po porodzie wróciło do normy. Pytał się też czy już myślałam nad kolejną ciążą, czy może chce zacząć brać tabletki lub założyć wkładkę domaciczną. Zawsze chciałam mieć 2/3 dzieci. Teraz już sama nie wiem - Młody daje tak popalić, że mam dość. Dodatkowo jak słyszę moją przyjaciółkę, jak narzeka na swoją córkę, że w nocy spała tylko 4, potem 3 i 2 godziny i dalej spać nie chciała... cóż, dla nas taka noc to marzenie. Ogólnie jej córeczka jest mega grzeczna i spokojna. Całkowite przeciwieństwo naszego małego terrorysty. Oni już się na drugie zdecydowali, tylko się boją, że jak pierwsze takie grzeczne i spokojne, to czy drugie nie da im za dwóch popalić. A my, z jednej strony chcielibyśmy kolejne, ale... no właśnie, Młody jest mocno absorbujący. No i o Młodego staraliśmy się w sumie 7 lat, więc nie wiadomo ile będziemy o drugie się starać. Fajnie by było jakby pod koniec urlopu rodzicielskiego bym zaszła w ciążę, bo inaczej będzie problem z Młodym. Ogólnie chcieliśmy po roku Młodego do żłobka posłać. No właśnie chcieliśmy, bo żłobek niby przyjmuje dzieci przez cały rok, ale w praktyce aby przyjąć go w ciągu roku szkolnego ktoś inny musi zrezygnować i dla niego miejsce zrobić. Od września przyszłego roku miejsce ma praktycznie gwarantowane, ale od kwietnia do września coś trzeba wymyśleć... Opcji mamy kilka - prywatny żłobek (ale wtedy głupio go przenosić do państwowego jak się już zaaklimatyzuje w prywatnym), opiekunka (o ile nasz pies nie będzie jej przeszkadzał i pies ją zaakceptuje), albo ja przechodzę na wychowawczy na te kilka miesięcy (czyli zostajemy bez jednej pensji). Babcie pracują, zresztą nawet jakby nie pracowały to tak głupio mi prosić by się wnukiem zajmowały etatowo. No nic, zobaczymy co los przyniesie.


Samopoczucie na dziś - przemęczona, obolała, trochę sfrustrowana ale ilekroć patrzę na tego małego Pasożyta, który się tak pięknie uśmiecha, ogarnia mnie nieopisane szczęście :)

believer Trudna walka o dziecko z KD 29 czerwca 2021, 15:36

Dla formalnosci: beta mniej niz 0,2.

3,5 miesiąca
Sa dobre i gorsze wiadomości zawsze wole najpierw te lepsze wiec skończyłam w końcu studia ;) jaka ulga ze juz mogę się tylko poświęcić Hani
Za dobre wiadomości mogę tez przyjąć ze przyjęłam wczoraj 1 dawkę szczepienia a przy następnej dawce lekarz powiedział że przekaze małej przeciwciała
Nie wiem kiedy się ten dramat z koronowirusem skończy czy w ogóle się skończy no dobra ale to juz jest źle
Z pozytywów ide 6 na spa ( prezent urodzinowy)
W lipcu wyjeżdżamy na wieś trochę odpocząć ;)
Teraz gorsze wieści
Mala słabo przybiera na wadze podjęłam decyzje ze będę ja karmić mieszanie koniec słuchania glupot ze najlepsze jest matki mleko tak widzicie jak jest najlepsze ze moja mala ciągle boryka się z niska waga. Nie umiem wchodzić na fb dostaje dola niesamowitego jak patrze jak inne maluszki się rozwijają to jest jak jakiś koszmar boje się że przez ta wagę wylądujemy w szpitalu. Mala będzie dostawała codziennie kolo wieczora 17 /18 butelkę mm w cale nie uważam że to mleko jest gorsze od mojego.... od 6 miesiąca przejdę na 2 flachy najprawdopodobniej. Mam nadzieje ze zrobi się z niej pulpecik a skąd ja mogę w sumie wiedzieć czy to moje mleko w ogóle ja odżywia skoro słabo rośnie.... karmienie piersią jest super nie powiem czuje wieksza wiez z córka no ale musze działać bo nas wysla do szpitala a tego nie zniosę.....
Kolejnym pomysłem jest tez nastawianie budzika co 3 h w nocy szczególnie ponoc najbardziej kaloryczne jest mleko...
Z kolejnych złych wiadomości to moje ramie nie potrafię dzisiaj nic zrobić ogólnie bardzo mocny mam organizm jeśli chodzi o choroby zawsze wysokie przeciwciała jednak szczepienia są dla mnie straszne rozklada mnie i dzisiaj się czuje jakby mi ktoś rękę połamał :( to ciekawe co będzie przy 2 dawce :/
Z gorszych wiadomości moja waga stanęła w miejscu . Ani drgnie i tak oto mitem jest ze karmienie pomaga zrzucic kg haha no na bank ;)
Kolejne zle wiadomości mala zaczela się ślinic strasznie wklada do buzi raczki nie wiem czy to może oznaczać te nieszczęsne ząbkowanie dopiero co z kolek wyszlismy ....

1 dc

Bez komentarza

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 9 sierpnia 2021, 20:48

16 dc,

Były dwie owulacje! Pękły oby dwa!
Endo 9,5. Teraz pozostaje tylko czekać.

🙏

Karo_27 Moja walka - wygrana? 27 maja 2024, 18:06

I chyba rzeczywiście doczekałam się dobrego dnia. Po burzy wychodzi słoneczko... ⛅☀️

Już po wizycie po nieudanej procedurze u mnie w klinice. Pani doktor zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i zaproponowała (przy pomocy moich małych sugestii) zrobić w następnym cyklu- w czerwcu histeroskopię, biopsję endometrium z oceną receptywności.

Niby kolejne tysiące do wydania, ale cieszę się jak głupia, bo może wreszcie zrozumiem, dlaczego wciąż się nie udaje. Może np. mam zapalenie endometrium po przeleczeniu którego moi 4 wojownicy będą mieli realne szanse.

Także czekam na małpę🙉 i to, co będzie się działo. Z tego co zrozumiałam najpierw robimy histeroskopię, a w drugiej części cyklu receptywność endo.

Mam wielką nadzieję, że te dwa badania przyniosą konkretne informacje, które pozwolą naszemu następnemu Kropeczkowi zagnieździć się w mamusi.

Będę dawać znać, jak wrażenia po zabiegach i jakie wyniki. Na kolejny transfer trzeba będzie poczekać zapewne do końca wakacji. Ale mimo to uśmiecham się od ucha do ucha i wierzę że będzie dobrze. 🥳😉💃


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2024, 18:08

Evelle28 Walka o Małe Szczęście 27 stycznia 2021, 21:39

26cs. 26 dc
Ten w którym przez jeden wieczór cieszyłam się z dwóch kresek.

Tak dobrze czytasz moja droga - jeden wieczór, wspaniały wieczór, pełen wzruszeń i łez strachu, pełen nadziei. Ale zacznę od początku!

W poniedziałek byłam u mojej Pani Gin.
Badanie na fotelu pokazało że torbiel urósła do 5 cm. Podlega usunięciu laparoskopowemu bez dwóch zdań.
Na prawym jajniku pęcherzyk 14mm. Ale że był to 24 dc to raczej nie zwiastowało opóźnionej owu. Endometrium cienkie 6,5mm. Znaku po ciałku żółtym nie widać. Troszkę było mi smutno po tych informacjach ale no nic.

We wtorek rano pojechałam zapisać się na laparoskopię.
08. 02 wymaz na covid
10.02 przyjęcie na oddział
11.02 laparoskopia
No i pięknie!
Myślę sobie super!
W pracy strasznie bolały mnie cycki.
Więc po pracy zrobiłam test.
Jakie ogromne było moje zdziwienie jak zobaczyłam drugą kreskę. No jaja!
Patrzę jest, oglądam ją z każdej strony - różowa.
Cholera jestem w ciąży!!
Ale gdzieś w głowie mi siedziało że torbiel może dawać pozytywny test.
Zrobiłam kolejny no jakiś cień cienia jest. Piłam herbatę, wodę, więc mocz rozcieńczony. Nie spałam pół nocy.
Obudziłam się rano robię test a tam-biało. Szukam tej kreski i szukam no nie ma.. Znikła!

Poleciałam na betę. Myślałam że oszaleje.
Wraz z wynikiem czar prysł!
Beta 0.199
Progesteron 9. 68

Skąd kreska na wczorajszym teście - nie wiem!
Feralny test?
Torbiel?
Biochem?
Nie wiem.

Ale wiem jedno fajnie było po ponad roku zobaczyć wyraźną drugą kreskę :)
I wiem że bardzo tego pragnę.

Zadziałamy z laparoskopią i wierzę że szybko nam się uda zajść :)

Miłego wieczoru!!!

Nieprzejrzysta Niepewność 3 maja 2024, 08:03

Dziś mój 10/11 dpo. Stwierdziłam, że zatestuje 12 dpo. Trochę mnie dzisiaj korciło, ale chyba strach zwyciężył. Boję się zobaczyć bieli... Trochę się nakręciłam, mimo małych objawów, że to może być TO. W poprzednich cyklach już od samej owulacji bolały mnie piersi, kuło podbrzusze i nie było NIC. Teraz mam na odwrót, piersi w ogóle nie bolą, są ciut większe. Od 2-3 dni zaczynam czuć bardziej podbrzusze. I tyle. Nawet nie czułam zbytnio jajników w tym cyklu. Coś czuję, że mogę się rozczarować i wybuchnąć płaczem 2 razy bardziej. Bo w tamtym cyklu po prostu przyjęłam porażkę, wstałam i szłam dalej. W tym miesiącu może być gorzej.
Wydaje się tak nie dawno, że zaczęliśmy starania, a tu zaraz 5 miesiąc stuknie. Czuję presję 😟

No i polała się krew😭😭😭😭
Ja matka nieodpowiedzialna powinnam sobie sama prawa rodzicielskie odebrać 🤦🤦🤦
Podpatrzyłam na FB u koleżanki że wsadziła synka do wanienki i na ręczniku go ciągnęła w niej dla zabawy. Mały miał frajdę, Marysia lubi "jeździć" no to zrobiłam jej taką zabawę....
Podniosła się w tej wanience, wanienka się przechyliła, a Młoda zakryła nosem o posadzkę. Całe szczęście że akurat nie "jechała" bo byłoby jeszcze gorzej.
Jak zobaczyłam krew na buzi to mi się nogi ugięły. Ostatecznie to chyba jej tylko naczynko w nosie pękło. Nosek nie boli, nie spuchł, szybko krew zniknęła. Zęby całe (kilka razy sprawdzałam no i całkiem chętnie jadła chleb, ogórka i jabłko na kolację), warga raz mi się wydaje spuchnięta innym razem normalna. Płakała bardzo, uspokoiła się na cycu. Aż żałowałam że mąż nie ma piersi, bo jakoś mi było dziwnie ją trzymać, jak jej taką krzywdę wyrządziłam.
Rzecz się działa kilka godzin temu. Marysi dawno przeszło, miała zabawną kąpiel i chętnie zasnęła, a ja jakoś nie mogę wyjść z sypialni bo mnie wyrzuty sumienia paraliżują. Nogi mam nadal jak z waty 🤦🤦 Idiotka🤦🤦
Tyle razy wrzeszczę na męża że jest nieodpowiedzialny, że nie przewiduje że coś się Małej może stać...a największe jej zagrożeniem jestem ja😔 Może Ona to wyczuwa i dlatego na męża mówi mama, woła mama i wyciąga do niego ręce 🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2021, 22:00

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)