Eveee Bezsilna 15 maja 2021, 07:47

Dziś planowany dzień transferu. Czy będzie? Nie wiem, nikt do mnie nie dzwonił, nie mówił, czy się udało czy nie. Jest po siódmej a ja mam za sobą rower i długi spacer z psem, aby jakoś ten stres rozładować. Trzymajcie kciuki 🙂

Nasz maly wielki cud ❤💗❤💗❤🤰🥰

Obecnie 13tc (12t5d)❤
Nadal w to nie wierzę... chyba najgorsze minęło. Jestem po prenatalnych 13.05. Z usg wszystko pięknie. Dzidzia sie rusza, pięknie bije serduszko 🥰💗 Pierwsze usg przez brzuch i pierwszy raz słyszałam bicie serca. ❤ Łzy mi płynęły. Chcialabym zeby mąż tez mógł to zobaczyć i usłyszeć. Tym bardziej że kolejne usg mam z początkiem 17tc 7 czerwca a wtedy mąż ma urodziny ❤🥰 Nie wiem czy przychodnia pozwoli bo mówili że od czasu pandemii nie wpuścili jeszcze nikogo z partnerów.

Dawno nie pisałam, było dużo pracy. A tez nie chcialam sobie robić nadziei i chwalić się pisać o tym. Bo poprzednie 2 razy skończyły się źle. Wolalam nie zapeszać.
Jakoś to wszystko sobie poukładałam w głowie i stał się cud 💗
I to w najmniej oczekiwanym momencie.

Ostatnia miesiączka 15.02 potem 24.02 pierwsza wizyta u immunolog Jerzak bo do Paśnika nie ma szans. Śmiałam się w grudniu że prędzej znajdę w ciążę niz sie do niego dostane i tak się stało 😅
A na co mi immuno do którego nie bede mogla sie dostać...

Tak więc od 24.02 zaczelam stosować zalecenia Jerzak. Potwierdziła IO, Pcos i po obejrzeniu wszystkich wyników badań w tym immunologicznych stwierdzila, że konieczna jest immunopresja (prograf 1mg) na rozjechane cytokiny. Do tego berberyna, alanerv, melatonina, resvega, miositogyn, siofor 2x500, colostrum, laktoferyna, acard i heparyna od pozytywnego testu.
Dieta i ruch.
Zakaz starań na 2 miesiące od rozpoczęcia immunopresji w 16dc i czas na wyrównanie cukrów. Cel glukoza na czczo <90, insulina na czczo <10. Kolejna wizyta za 3 tygodnie.

A wiec byla dieta, był ruch były leki i ta myśl ze teraz kiedy mam najwieksza szanse na ciążę po łyżeczkowaniu musimy się pilnować i odłożyć starania az do konca kwietnia.

Wszystko szło zgodnie z planem... po wizycie 24.02 bralam te leki i w ogóle pilnowałam dni płodnych. U mnie ovu zawsze miedzy 17-19 dniem więc jak naszła nas ochota na sex w dniach 12-14dc to nawet sie specjalnie nie zabezpieczaliśmy. Ale mielismy takie libido ze bylam az czerwona 😅 Jakos wtedy nic nam nie przyszło do głowy przecież płodne za co najmniej tydzień.

Minął tydzień... chodziłam coraz częściej do toalety ale byłam pewna ze to przez te leki. Bralam ich około 18 dziennie do tego prograf od 16dc. Później doszło zmęczenie o godzinach dla mnie nie ludzkich... ja nocny marek zasypiałam o 21-22 😲
Ale jak do tego doszly pobudki przed 7 rano (co u mnie jest nierealne i zdarza się tylko w ciąży bo w poprzednich dwóch to był jeden z moich głównych objawów) zwiększony apetyt i lekką zgaga kolo 25-26 dnia cyklu to tak juz mi w głowie się rodziła ta myśl.
Ale mówiłam sobie ze to nie możliwe bo płodne niby pozniej a nie kochaliśmy się w ovu. Chociaż wykres temperatur pokazał mi ovu jednak w 16dc a nie jak zwykle w 18/19dc i wychodziło na to ze 2 dni przed ovy był sex ogień 😆😛
Ale jak do tego wszystkiego w 27 dniu cyklu temperatura zaczęła rosnąć powyżej 37 i bym z meza nie schodziła (mega libido, które mam tylko w ciąży) to juz po tym ostrym sexie zastanawiałam się co jest grane i czy w razie czego nie zaszkodziliśmy sobie.
Mialam robic aparat ortodontyczny i isc na prześwietlenie ale ze to byla 2 faza cyklu dobrze ze przełożyłam to na pozniej... i na szczęście to pozniej trwa do dzisiaj i mam nadzieje ze bedzie trwalo jeszcze 6 miesiecy 🙏✊

W 28dc czyli tydzień przed planowanym okresem postanowilam zrobić test... była niedziela. Po poronieniu cykle nadal trwaly 34dni więc sądziłam że to za szybko na test ale te objawy były dziwne a za chwile mialam isc na rtg.
Zrobilam test i oczom nie wierze.... tydzień przed okresem widoczna kreska!!!! ⏸
Idę do męża pelna obaw... on patrzy na mnie i na ten test i pyta co jest... a ja na to...
To żeśmy pobalowali...
I mieliśmy kiszone uczucia bo niby był zakaz a tu wpadka. A z drugiej strony stwierdziłam ze widocznie tak miało być 😍🥰
Modlilam sie o 3 ciążę dopiero wtedy jak będzie zdrowa o donoszona. I stało się... skoro stało się to teraz to Bóg tak chciał. Do tego od grudnia noszę pasek sw. Dominika i modle się codziennie.

Poszlam do Jerzak powiedziałam o ciąży skomentowała... O szybko i dala dalsze zalecenia chociaż na poprzednich miałam info jakie leki w razie ciąży brać a jakich nie.
Dala dalsze zalecenia i kazala sie umowc na usg w 8tc. W tamtej ciąży bylam na 1 usg w 5tc ale potem był większy stres i stwierdziłam że przeczekam najgorszy dla mnie 7tc i pójdę w 8tc.

Bylo to po świętach 13.04 1 usg.
Ponieważ poprzednie przeżycia kiedy widzialam martwy zarodek na drugim usg nie dawały mi spokoju wolałam zamknąć oczy i powiedziałam gino ze otworze jak powie ze wszystko ok.
Jest ❤💗
Ciąża książkowa, jest maluszek 1,58 cm i serduszko 161 uderzeń. Rozpłakałam się i nadal nie wierzyłam. 😍❤💗
Data porodu zgodnie z datą zapłodnienia 23.11.
Ale o dziwo od początku byłam spokojna o te ciążę. Taki spokój którego nie mialam poprzednio. Wiedzialam ze ktoś nade mną czuwa.

Od początku tej ciąży czulam się dobrze w przeciwieństwie do tamtych. Wtedy mdlosci były jeszcze przed testem i zamiast się nasilać to po 7tc słabły.
A teraz od początku świetnie az martwiłam się czy tak ma być.
Mdlosci zaczęły się dopiero z zakończeniem 8tc. Byl paw i tak na orzywitanienkazdego kolejnego tygodnia zaliczałam pawia, równo co tydzień na czczo haha 9tc 10, 11, 12.

Kolejne usg 10t2d 28.04
Maluszek piękny ❤💗😍 znowu leżał na boku tym razem przodem ale w momencie kiedy chciała zmierzyć tętno przekręcił się na drugi bok... boże jakie to cudowne uczucie ❤🥰✊ widzialam jak przekręca sie i ma raczki i nóżki i powiedziała ze wszystko ok.
Maluszek 3,48 cm, serduszko 171 uderzeń. Prawidlowa budowa, tylko ma przepukline pepkowa ale powinna się wchlonac do 12tc. Modle się teraz żeby juz sie wchlonela 🙏❤

Dzisiaj końcówka 13tc... brzuszek juz bardziej widać w końcu za kilka dni zacznie się 4mc.
Teraz szybciej mi to wszystko zleciało bo pozjiej poszlam na 1 usg. I mam wrażenie że to początek i ze nadal może być różnie a to już 13tc. Trochę jak sen.
Moja Gino kazala koniecznie isc na szczepionkę przeciw covid po 12tc. I chciałam się zapisać ale terminy gdzieś poza Warszawą az na początek czerwca. Chciałbym pod koniec maja jak będę w 15tc...

Dziewczynki dla każdej z nas zaświeci słońce. Będzie to wtedy kiedy się tego nie spodziewamy ❤💗😍✊🙏
Trzymajcie za nas kciuki. Za rozwój maluszka i za prenatalne 🙏✊💗

PONIEDZIAŁEK
Czekam, ciągle czekam... pytanie czy w końcu się doczekam?

46 dc
Odkopałam zapiski cyklów z 12.2014/08.2018 do tego, aż zaczęłam antykoncepcję zostawię je sobie tutaj (bo gdzie indziej), idę więc po rekord patrząc na cykle, które znam. :) Przyjmuję zakłady czy rekord zostanie pobity - obecny 49 dni!

Spowiedź z badań:
- zrobione hormony, tsh za wysokie, prolaktyna ponad normę, po tygodniu tsh o wiele niższe, lekarz każe więc olać to, że wyszło raz za wysokie, prolaktyna przy badaniu pod obciążeniem pierwszy wynik w normie, przyrost za duży. Lekarz każe olać bo pewnie gruczolak, bo jestem młoda i nie ma co się martwić, bo w końcu staramy się stosunkowo krótko (jasne, pomartwimy się za rok bo teraz te starania to taki fun i zabawa a za rok będę chciała na prawdę...). Robię więc toxoplasmę, różyczkę no i MUCHę i posiew, umawiam się na konsultacje online żeby wiedzieć co z wymazem. Lekarz potwierdza, że wymaz jest dobry, ale zwraca uwagę na konieczność powtórzenia tsh i prolaktyny bo być może będzie konieczność ich zbicia.
Czy ufam mojej ginekolog? Staram się ale nie posłucham "nie ma co robić badań", nie chcę po roku czy dwóch odkrywać, że tyle razy przeżywałam zawód widząc biały test czy @ bo nikt nie chciał mnie badać, bo zaufałam ślepo jednemu lekarzowi, gdy drugi radził powtórzyć badania. Pójdę więc do niej jeszcze, ale jak będę dalej czuła, że mnie olewa to zmienię lekarza...

Mój plan badaniowy? Taki mocno wstępny, o ile jakiś lekarz nie zaleci inaczej
Lipiec - powtórzyć prolaktynę i tsh (jeżeli @ się łaskawie pojawi, zapraszam kochana, ja już czekam), zrobić progesteron 7dpo, dorzucić coś spoza pakietu - krzywa glukozowa i insulinowa czy AMH?
Sierpień - a cóż zostanie AMH lub krzywe, niestaraniowo - testy alergiczne
Wrzesień - hm... wit. b12, d? homocysteina, niestaraniowo na jesieni kontrola po laserokoagulacji siatkówki, pamiętać!
Październik - białko s i białko c

Chociaż nieśmiało powiem, że czuję ciążę w sierpniu. Mąż mówi, że chciałby już, a ja odpowiadam pełna przekonania "spokojnie, poczekaj, w sierpniu pokażę Ci dwie kreski".




30, 32, 26, 34, 31, 27, 31, 29, 25, 31, 28, 49, 30, 33, 44, 30, 34, 33, 36, 33, 36, 41, 31, 36, 36, 30, 39, 33, 33, 33, 29, 33, 34, 40, 33, 29, 45, 33, 28, 31,


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 09:20

Sandra02 Mam dość.. 10 lutego 2021, 16:11

No i stało się, zapisałam się do psychoterapeuty. Minęło 5 miesięcy i czuję, że sama sobie z tym nie poradzę

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 18 maja 2021, 10:15

Nie wiem dokładnie, który dzien cyklu, nie sprawdzam, ale chyba ok 15 🤷 od transferu żyje w zawieszeniu. Nie wiem co dalej robić 🤷 został ostatni zarodek. Jak nie weźmiemy go do lipca to muszę robić wszystkie wymazy, wirusówke od nowa plus płacić za mrożenie zarodka na kolejny rok (nie wiem czy coś zwracają jak np po miesiącu od wpłaty jest transfer). Byłam u immunologa, spodziewałam się zlecania powtórki badań (cytokiny, allo mlr) ale nic mi nie kazał powtarzać. Zwiększył mi encorton do 10 mg od 5 dnia przed transferem i w cyklu przed mam brać dwa antybiotyki żeby przeleczyc ewentualny stan zapalny. Przejrzał wszystkie badania od początku i chyba nie miał już na mnie innego pomysłu. Tym razem nie zalecił ani accofilu ani intralipidu. Gina zdziwiła ta decyzja i powiedział, że może jednak wdrożymy accofil i intralipid. Chce umówić się na histeroskopie, miałam robić z badaniem komórek cd138 (z tego z wyczytałam odpowiadają za stan zapalny), ale skoro i tak mam antybiotyk to zrobię sama histeroskopie. Gin zasugerował, że może moje zarodki są genetycznie słabe i że może kolejna procedura z KD. Ale po pierwsze nie wiem czy będziemy podchodzic do kolejnej a po drugie mój małż, który do tej pory wspierał mnie we wszystkim i wszystko akceptował powiedział że na to się nie zgodzi. Więc nie wiem czy jest sens robienia kolejnej procedury, na badanie wszystkich zarodków i tak nas pewnie nie będzie stać (teraz mieliśmy 5 blastek) a wiem, że nawet zdrowy, przebadany zarodek nie daje gwarancji że będzie ciąża 🤷
Oczywiście, że w głowie zostaje głupia myśl, że może uda się naturalnie 🤪 w końcu jestem po immunsupresji, która skoczyłam w marcu, biorę nadal Wit D3 4000, acard 75, kwasy omega 3 (jakaś duża dawka ale nie pamiętam), metylowane witaminy z grupy B i oczywiście kwas foliowy metylowany. TSH mi ładnie spadło bo do 0,4 ( czemu takie nie mogło być przed transferem 🥴), ft3 i Ft4 w normie, glukoza spadła do 87. Ze względu na skaczące tsh mam kolejna wizytę u endokrynologa za dwa tygodnie i jak będę przygotowywać się do transferu mam mieć częstsze wizyty żeby ogarnąć to moje TSH. Pytałam endokrynologa, immunologa i koleżanke lekarkę czemu to TSH tak skacze to wszyscy powiedzieli że to wina sterydu. 🤷
Byłam też na wizycie u diabetologa 🙈 z mojej dwustopniowej krzywej pani dr wyliczyła wskaźnik homa, wyszedł jej ok 3, policzyła moje BMI a że wyszło prawidłowo to powiedziała, że to może początki IO, ale na tą chwilę nie widzi potrzeby brania leków, zaleciła dietę (sama jestem na diecie z niskim IG od dwóch miesięcy co wyczytałam z internetu), dostałam glukometr (który chyba jest zepsuty no ta igiełka nie chce ,, wyskakiwać,,) kolejna wizyta w listopadzie bez powtórki badań bo nie ma takiej potrzeby 🤷
No i hit na koniec, ostatnio przyjechali do nas bardzo dobrzy znajomi. U nich też jest problem z zajściem w ciążę, ale oni z tym nic nie robili, na zasadzie co ma być to będzie. Ta znajoma jest starsza ode mnie o dwa lata. No i na tej ich wizycie pytam czy napije się ze mną wina, a ona na to że nie pije i przez najbliższe kilka miesięcy nie będzie pila bo jest w ciąży. Moja pierwsza reakcja był ogromny szok, oczywiście też bardzo się ucieszyłam i życzę im żeby wszystko było dobrze z dzieciątkiem ale do końca ich wizyty powstrzymywalm się żeby się nie rozpłakać. 😰

Co dalej?? Nie wiem. Podziwiam dziewczyny, które podchodzą do kolejnych procedur ivf (czasami nawet mają 5). Mnie ta psychicznie zmęczyła. Po ostatnim transferze myślałam, że pogodziłam się z tym, że będziemy sami ale wiadomośc o ciąży koleżanki pokazała mi, że jednak nie do końca dopuszczam do siebie myśl o braku dzieci.

Edit: wizyta u innego diabetologa i mam odpowiednik metforiminy 2x850 💪


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2021, 22:02

rudaa95 Staranie o drugie dziecko 24 kwietnia 2025, 14:54

9 stycznia 2025, 33 dc

Jest cień 🥹🥹
Nie wiem czy mam się cieszyć.. tyle razy już się nie udało , że przestaje wierzyć iż mogło się udać.

Jestem tak blisko jak jeszcze nigdy... transfer za tydzień 🥹 błagam, niech to się uda 🙏

13+3
I znowu mam opóźnienie w pamiętniku. Nie umiem się w sobie zebrać, żeby napisać chociaż kilka słów. Tak na pamiątkę.
8931bc02e3670100e91adc4a27a9fdd2.gif
Jesteśmy już po badaniu I trymestru. Niby wyszło ok, ale dla mnie nie do końca satysfakcjonująco. Za tydzień wizyta u lekarza prowadzącego, więc zobaczymy czy będzie za NIFTY, czy jednak nie.
Martwi mnie, że lekarka nic nie napisała, ani nie powiedziała na temat serduszka. Widziałam badanie koleżanki i ona miała ocenę serca. Tak samo jak długości szyjki. U mnie tego zabrakło... Więc koniecznie muszę poprosić lekarza, żeby sprawdził.

Badanie mieliśmy w 12+0, ale wg USG dzidziuś był 12+2. Ucieszyłam się, że jest do przodu, ale lekarka szybko sprowadziła mnie na ziemię, że od początku taki był tylko przy niewielkich rozmiarach ciężko go dokładnie zmierzyć. 😅
Z badania wyszło 5,70 cm zdrowego chłopca. Wszystkie narządy sprawdzane na tym etapie były, serduszko ładnie biło. Lekarka nie zwróciła uwagi, żeby coś było nie tak. 🤷Narzekała tylko, że strasznie ruchliwy ten dzidziuś i po kim on taki. 😁 Serio kręcił bąki jak zawodowiec. 😁 Pierwszy raz widziałam coś takiego, nie mogłam przestać patrzeć i bardzo się cieszę, że miałam możliwość nagrania filmiku. ❤️

A to nasz kawaler. 🙂
e3fbebd5c7ca.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2021, 10:06

rudaa95 Staranie o drugie dziecko 24 kwietnia 2025, 14:56

6 luty 2025 , 26 dc

Dziś zaczynam rehabilitację .
Po południu zalewa mnie sporą ilość królowej wydzieliny .

Eveee Bezsilna 14 maja 2021, 17:10

Jestem tak zestresowana jak nigdy. Ostatnie dni żyje jakby w letargu i nie kontaktuje co się dzieje dookoła. Świadomość trzech pobranych komórek nie daje mi żyć. Telefon milczy. Nikt się nie odzywa. Rozmowy z lekarzem po punkcji zupełnie nie pamiętam, więc nie wiem jak to ma wyglądać. Jutro spotkanie z lekarzem i jak będzie ok to transfer. Ale nic poza tym nie wiem... Czy ten transfer w ogóle będzie? Czy coś tam się wykluło z moich trzech komóreczek? Nie wiem, nic nie wiem. Czy może być tak, że dopiero jutro mi powiedzą, że z transferu nici? Boje się, tak bardzo się boje. Popadam w paranoję, szukam znaków... Wczoraj w tramwaju znalazłam książkę fot funkcjonowania ciała człowieka... I otworzyła mi się na stronie pierwszych objawów ciąży ;) znak? Wkręcam sobie?
Stres, stres przeogromny. Dosłownie słyszę jak zżera mnie od środka...

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 6 listopada 2021, 20:17

13 dc
Wczoraj na monicie pokazały się dwa dominujące pęcherzyki, na lewym i prawym jajniku. 15 i 16 mm.
Endo słabiutkie, 6 mm.
Dostałam znowu estrofem. Generalnie jestem zawiedziona, bo z reguły w 12-13 dc podawałam już ovi, a teraz te pęcherzyki leniwe. No ale są dwa - dwie teoretyczne szanse. W poniedziałek kolejny monit i zobaczymy czy urosły i czy będą do pęknięcia.


Phiczek Przeterminowana ... 16 czerwca 2025, 13:26

Po punkcji.
Ogólnie dobrze się czuję. Trochę brzuch boli jak przy okresie.

Pobrali 6, ale finalnie tylko 2 prawidłowe.
Teraz czekamy.

Transfer ostatniego maluszka zakończył się niepowodzeniem 😢 Pierwszy raz byłam bardzo dobrze przygotowana. Walczyłam o transfer na cyklu naturalnym i okazało się to jedyną słuszną drogą. Cholernie przykro, że dr prowadząca odmawiała mi tego przy poprzednich transferach. Tym samym zmarnowała nam 3 najlepsze zarodki.

Koniec procedury, która miała dać nam upragnione szczęście. Gdzie jesteśmy po blisko 2 latach w klinice? Nie uzyskaliśmy zdrowej ciąży, mamy lżejszy portfel o ok 60 tyś zł, mam skopane zdrowie fizyczne i psychiczne, za chwilę stracę pracę, dobiliśmy do wieku 37 i 38 lat.

Podsumowanie współpracy z kliniką...
1. Odmowa pogłębiania diagnostyki. Nerwy, gdy coś proponowałam. Finalnie badałam się po kryjomu z pomocą innych lekarzy. Zero współpracy, a walka między mną i prowadzącą.
2. Odsyłanie od lekarza do lekarza w obrębie kliniki, bo ten się zna na tym, a tamten na tym więc trzeba się skonsultować. Generowało to spore dodatkowe koszty.
3. Wysłano mnie na histeroskopię (o którą walczyłam), ze zgodą żebym zrobiła na nfz dla oszczędności. Po czym odmowa leczenia endo zapalnego, bo wynik jest spoza kliniki!!!!
4. Transfery bez leczenia endo z wiedzą, że jest mocno zapalne.
5. Prowadzenie stymulacji do punkcji przez wielu lekarzy, bo urlop, bo brak terminów.
6. Doprowadzenie do hiperstymulacji i udawanie, że jej nie ma!!! W potwornych bólach i panice szukałam ratunku poza kliniką.
7. Po punkcji zasłabłam w łazience i leżałam tam ok pół godziny. Nikt nie sprawdzał, nikt nie zauważył.
8. Odmawiano próbowania nowych rozwiązań, choć wcześniejsze się nie sprawdzały. Ich zasada: transferować taśmowo.
9. Po zatrzymaniu serduszka usłyszałam, że mogę jedynie modlić się o cud żeby kiedyś się udało.
10. Słaby kontakt z lekarzem i embriologiem. Ogólnie wszechobecna dezinformacja. Niejasne koszty procedury, które później rosną w oczach. O informację na temat klasy zarodków walczyliśmy oboje przez wiele dni.

Jeszcze dużo smaczków bym znalazła ale za długo by pisać.
Klinika Salve Medica Łódź O-M-I-J-A-Ć !!!

Może po kolei...

26.09
Kolejna wzrostową beta - 158, niby niewiele, ale jednak rośnie...
28.09
Chciałam sprawdzić jeszcze jednego lekarza pod kątem nowej procedury - jeszcze chwila i będę znać wszystkich ginekologów w mieście...
Rano zrobiłam betę, poszłam na wizytę. Zaczęliśmy od obecnej ciąży... pierwsze co wypisał skierowanie do szpitala, jeśli nadal będzie rosła...
Wyniki dostałam po 15... - 176, nadal rośnie...
29.09
Nie było się nad czym zastanawiać, pojechaliśmy... pani ba IP patrzyła jak na wariata, w końcu zdecydowali żeby zbadać betę i dopiero potem dalej rozmawiać... tymrazem nie bezpośrednio z żyły, a założyła wenflon... nie wiem czy to wina moich rąk, które knuje co drugi dzień od 9.09 czy Pani która tak grzebala mi w żyle, że pierwszyvraz od dawna skończyłam na podłodze... zaraz afera, kroplówka, lekarz zszedł z oddziału... po usg usłyszałam że raczej do zostawienia, ale czekamy na bete... wynik 214 nie dawal złudzeń...
03.10
Ciążę znaleźli w jajowodzie dopiero kilku dniach mimo codziennego usg...

Nadal czekam, czy metrotekstat czy jednak laparoskopia z usunięciem jajowodu... tyle z mojej szybkiej procedury 😭

Mam dosyć... nie widziałam dziecka od tygodnia... 😭

40 tc. Chciałam urodzić do końca września, ale moja córa ma inne plany 😅 chociaż... Po dzisiejszej wizycie ciekawe informacje. Co prawda na ktg cisza, ale na badaniu szyjka całkowicie zgładzona i rozwarcie na "dobre 2 palce". Czyli coś tam się dzieje jednak 😁
Waga Tośki ok. 3000-3100g, czyli mała jak Emila, ale w związku z tym, że głowa jest już baaaardzo nisko mam się do tej wagi nie przywiązywać, bo trudno już rzetelnie pomierzyć wszystko. Trzeba brać męża w obroty i urodzić w końcu to szczęście, bo mam już naprawdę dość 😁

Kochane dziewczyny!
Wiem że ogrom kciuków,modlitw i myśli płynie od Was w naszą stronę, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy 😢❤ o tym, że nie jestem sama dowiaduję się każdego dnia! Dzisiaj jednak piszę tu z prośbą,bo wiem, że wiele Was tu zagląda.... potrzebuję odkupić encorton 5mg albo 10mg to sobie przepołowię tabletkę. Gdyby którejś z Was został bardzo proszę o wiadomość. Zastanawiacie się dlaczego szukam, a nie przepisze mi tego lekarz? P. podczas rozmowy ze mną powiedział, że ewentualnie do 12tc mogę brać, ale on nie widzi wskazań..w zaleceniach już tego nie napisał i recepty nie dał... B. też podchodzi baaaardzo ostrożnie ze względu na nadciśnienie i cukrzycę które miałam w ciążach, ale ja chcę zrobić wszystko, aby to dziecko mieć przy sobie, aby żyło i abym mogła Wam w styczniu napisać, że CUD jest już na świecie❤🙏 oczywiście jeśli cukier i nadciśnienie będą szybkowały to odstawię, ale teraz muszę walczyć z całych sił. Będę wdzięczna za każdą tabletkę!

Jezu, Ty się tym zajmij 🙏

Torbiel nadal jest ... Ale zmieniłam lekarza na panią prof. I dalamega duże nadzieje na szansę. Jutro mam wizytę na której dowiem się czy leczenie idzie w dobrym kierunku. Leków już mam na ho Ho Ho albo i jeszcze więcej. Koszty niestety też większe ale co tam nie na pieniądzach stoi świat. Chwilami mam ochotę walnąć to wszystko ale dzielnie czekam. Schudłam prawie 10kg co daje mi nadzieję że jeszcze siły mam dużo 😀 dziwnie spokojna jestem...

Obecnie jadę na aromeku zobaczymy czy dane mi będzie nosić kolejne serce pod sercem.

Tęczowa Strata, tak bardzo boli 17 maja 2021, 10:03

Lena, mam skierowanie do poradni hematologicznej, mam nadzieję, że mnie tam pokierują i uda się zdiagnozować.
Misia, czekamynadzidzie - dziękuję Wam za te słowa

W sobotę miałam konsultacje psychologiczną z Fundacji Ernesta. Psycholog chce mnie prowadzić i dodatkowo zasugerowała konsultacje psychiatryczną, żeby sprawdzić czy nie trzeba będzie wprowadzić leków. Ogólnie to doszłyśmy do tego, że podświadomie uciekam, wypieram złe wydarzenia. I tak na przykład wyparłam pierwszą stratę, a teraz te emocje do mnie wróciły ze zdwojoną siłą. Na szczęście czuję się zaopiekowana i wiem, że psycholog pomoże mi przez to przejść.
Jutro mam wizytę kontrolną u ginekologa, mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku, bo od piątku naciągam trochę zalecenia i zaczęłam biegać na bieżni, mimo, że miałam się oszczędzać, ale to jedyne co mi pomaga w złych chwilach.
No i najważniejsze.. pozbyłam się ubranek Maksia, zostawiłam tylko kocyk. Niby dobrze, nie będą wywoływać emocji, tylko czy to znowu nie jest próba wyparcia?
Wczoraj partner uświadomił mnie, że jutro już będzie 3 tygodnie, odkąd wylądowałam w szpitalu.. byłam pewna, że to dopiero 2.. nie wiem, jakoś dziwnie mnie to uderzyło.

aster Plan B. 17 maja 2021, 11:01

31 dc
Okresie gdzie jesteś?? Wredna 🐒 zawsze robi wałki kiedy akurat zależy mi żeby była na czas. Mam ustalony termin histeroskopii w lipcu, pewnie trzeba będzie przesuwać 😒. Test oczywiście biały, zresztą w tym miesiącu raczej nie mogło byc inaczej.
Czekanie na zabieg postanowiłam wykorzystać na załatwianie spraw ze zdrowiem. Muszę usunąć ósmego zęba, umówiłam się też do diabetologa, bo te ostatnie wyniki insuliny nie dają mi spokoju. Na liście "to do" jest jeszcze USG piersi. Mam nadzieję, że dzięki temu czas trochę szybciej zleci.
Widzieliśmy się ze szwagierką i jej mężem. Powoli opuszczają mnie te złe emocje i staram się cieszyć ich szczęściem. Chociaż, kiedy słyszy sie historię "normalnych" starań o dziecko, no takich na luzie, bez lekarzy, stresów, a przede wszystkim krótkich, to robi się trochę przykro. Nie mówiliśmy im o naszych problemach. To znaczy, pewnie się domyślają, bo nie dopytują. Ale nie chcę zatruwać szczęścia innym tylko dlatego, że nie mam tego czego pragnę. Wierzę, że i nas to kiedyś spotka.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)