Dzisiaj monitoring w 19 dc.
Okazało się, że żaden z pęcherzyków nie pękł po podaniu w piątek o 14:45 Ovitrelle 😢
Dostałam receptę na kolejny zastrzyk na pęknięcie i zrobiłam go przed chwilą o 21:00.
Endometrium urosło przez weekend na 9 mm 💜
W piątek o 19:00 kolejny monitoring 🤞🏻

Dziś jest 15 DC na monitoringu pęcherzyk w prawym(drożnym😁)jajniku 20,32 mm Endo 12,99 mm czekamy do środy by pęcherzyk sam pękł jak nie w środę USG i zastrzyk ovitrelle.jest plan jest nadzieję. Dziś działamy z małżem do tego żel conceive.

4dc

Panicznie boje się…

Od 5 lat panicznie boje się że nie zostanę mamą a od prawie 2 lat ten strach jest uzasadniony…

Bałam się zacząć starać o dziecko bo coś będzie nie tak
Bałam się iść do ginekologa na potwierdzenie owulacji
Bałam się że być może coś jest nie tak z nasieniem męża
Bałam się zrobić pierwszy test ciążowy
Bałam się wziąć Duphaston
Bałam się zrobić zrobić zastrzyk Ovitrelle
Bałam się gdy przed okresem zaczynałam czuć znajomy ból
Bałam się badań progesteronu i prolaktyny
Bałam się iść na HSG
Bałam się wziąć Aromka
Bałam się że nie mam owulacji
Bałam się iść do szpitala na laparoskopię
Bałam się zrobić badanie AMH

Czy kiedyś strach mnie opuści? Czy będzie normalnie?

Amh 3,1. Nie wiem co to znaczy ale ucieszyłam się, że nie 0 🤷‍♀️

To jak z jest koniec... Los po raz kolejny ze mnie boleśnie zadrwił...

Przedwczoraj, 6dpt.
Co mnie podkusiko? Mogłam poczekać i żyć sobie jeszcze w szczęściu... Mimo, że miałam bardzo źle przeczucia, że przestałam mieć bóle miesiączkowe i przestały mnie boleć cycki, poszłam zrobić betę. Wiedziałam, że się nie uda. Nie mogłam poczekać do 06.07 kiedy to i tak muszę zrobić dla kliniki?

Jak dostałam SMS, nie potrafiłam się zalogować do aplikacji. Musiałam podać swoje PESEL, a ja z nerwów chyba z 10 razy próbowałam przez maila się zalogować... Wiedziałam, co tam zobacze, jednak jakaś cząstka mnie jeszcze wierzyła...

Wyrok. Beta <0,1

Wiecie co jest najgorsze? Ze mąż jeszcze wierzy, że czyta w necie, że zarodek zagnieżdża się do 5 dni, od 6 zaczyna być produkowane HCG, że mogło nie wyjść. I on wierzy, że badanie wykonane zostało za szybko, że się udało...

A ja wiem, że to koniec. Nie będzie drugiej próby. Poddajemy się. Nie będziemy do końca życia oglądać wyniki bety "0". Po nieudanych iui mieliśmy alternatywę, teraz nie pozostało nam nic. Kolejne próby będą nas za wiele kosztować, i tak między nami przez to napięcie wszystko się sypie. Na adopcję będziemy musieli za długo czekać. Jesteśmy dopiero 2 lata po ślubie. Mąż ma 41 lat. Nie chcę dziecka jak będzie miał 50. Nie ma już dla nas wyjścia ...

Poznałam tu wiele wspaniałych osób, którym w sercu nadal będę kibicować. Dziękuję Wam za wszystko. Jesteście wspaniałe! ❤️

Milion myśli kolejny raz bez odpowiedzi..
Codziennie myślę czy to wszystko ma sens...
Wiem, że udało mi się zajść daleko, że nie powinnam teraz odpuszczać, ale może rzeczywiście powinnam skupić się na adopcji i nie przyprawiać o cierpienie własnych dzieci? Tylko czy ja tak naprawdę teraz tej adopcji chcę? Owszem, jesteśmy w trakcie procedury, w przyszłym roku dopiero byłby kurs...dziecko ewentualnie za 2/3 lata, ale ja już się pogubiłam...kochałabym to dziecko jak swoje, ale...od niedawna właśnie mam w sobie to ale..
Zaczynam się coraz bardziej gubić w swoim życiu... rodzice bardzo nas wspierają, mąż bardzo wierzy, że w końcu nam się uda i będziemy mieli także biologiczne dziecko..ja niby w to staram się wierzyć, ale wątpię coraz częściej... wiem, że wczesne poronienia się zdarzają i nikt nie ma na nie wpływu, ale dlaczego teraz to musiało mi się przytrafić gdy bylam tak idealnie obstawiona lekami?
I tu też kolejna zagwostka,bo przy pierwszej ciazy nie mialam żadnych leków, a jednak ciąża się rozwijała..histopat- zakazenie wewnatrzmaciczne, a nie przeplywy...kolejna ciaza heparyna i acard, ale tu gestoza...trzecia ciaza..suply na pepowinie, moze niepotrzebnie biore te wszystkie leki? A jakby je tak w cholere odstawic i przestac dawac robic z siebie jeden, wielki eksperyment? Tak, takie mysli tez mi sie kłębią w głowie...
Teoretycznie plan na kolejna ciaze z Doc. P mam.. a co bedzie? Jak zwykle czas pokaze..
Moj silny, pewny siebie charakter znika jak mgła..

Jutro kolejna wizyta, na której dowiem sie czy te zastrzyk cokolwiek dal...
Jeżeli nie, to pytanie czy mozna zrobic cos jeszcze?
Czy naprawde powinnam sie juz pogodzić z tym, ze nie kazdy musi miec dzieci? Moze jak wreszcie to zrozumiem, będzie po prostu łatwiej dalej zyc?

PIĄTEK
I okres... 1dc... Juz nawet nie jestem w stanie zliczyć który to już raz 😭😭😭 taka kropka nad i.

Jest ciężko. Może się pozbieram. Myślę nad planem B.
Ale poczucie beznadziei mnie nie opuszcza 😞 strasznie trudna ta moja droga 😞

Kasiaka Tez chce! 4 lipca 2021, 15:18

Długo nic nie pisałam, czas to zmienić! Chyba 28dc. Czemu nie jestem pewna? Bo jakoś specjalnie ostatnio tego nie śledzę. Pewnie normalnie bym już zrobiła jakieś 2 testy, ale dzielnie sobie z tym radzę i powstrzymuje się. Jedna dziewczyna z rodziny już niedługo będzie rodziła, a mój mąż zostanie chrzestnym. Cieszę się, chociaż wiecie… momentami nie jest lekko słuchać tych wszystkich opowieści, relacji z wizyt u lekarza, z zakupów maleńkich ciuszków… czasami jak tego słucham to chce powiedzieć: „halo przecież do niedawna byłyśmy w tej samej sytuacji… sama opowiadałaś jak ciężko cieszyć się szczęściem innych gdy sama pragniesz tego samego, a każda próba kończy się porażką. Może oszczędź mi tak szczegółowych relacji?!” Uff… dobrze ze to napisałam bo nikomu o tym nie powiedziałam chociaż wiem, ze mój mąż domyśla się co czuje..

z takich dobrych wiadomości to dostałam awans. Jakie to miłe jak ktoś w Ciebie wierzy i docenia. Tego potrzebowałam. 💪

26 dc
Wczoraj był ostatni dzień brania Duphastonu i wieczorem widziałam różowe plamienie. Co miesiąc to samo, już nawet się nie nastawiam. Dla świętego spokoju zrobiłam test i nic. Rzadko robię testy, zazwyczaj po Duphastonie zaczynają się plamienia i już wiem, że szkoda testów. Czekam na telefon z kliniki, może zwolni się miejsce na dofinansowanie do in vitro. Jak nie, to nie pozostaje mi nic innego jak czekać do 01/2022. Losie, uśmiechnij się do mnie, proszę...

6 dc, 4 dzień stymulacji... Zastrzyki wykonane bez większych kłopotów. Jeden jak zwykle bolał ale zagryzam wargę i cisnę do końca. Jajniki chyba już pracują na wysokich obrotach. Nie wiem w jakim tempie się to wszystko rozkręca ale czuję je coraz mocniej. Mam nadzieję, że spiszą się na medal 🙏

Ból głowy nadal nie odpuszcza. Dziś jakoś dałam radę ale wczoraj było kiepsko. Udało mi się złapać wizytę na środę u pani igiełki. Oby coś zaradziła.

An. Niepewność 6 lipca 2021, 22:14

45 dc
Dzisiejsza wizyta u ginekologa przebiegła w miarę dobrze. Pani doktor mówi, ze wszystko tam na dole jest w porządku, macica i jajniki tez. Materiał do cytologii pobrany, wyniki za dwa tygodnie. Uspokoiło mnie to w sumie.
Zalecenia na najbliższy czas to badanie na insulino oporność oraz dla mnie i co pójdzie najoporniej … badanie nasienia. Macie jakieś sposoby żeby przekonać faceta? Z jednej strony żaden wstyd, a z drugiej rozumiem, ze się boi albo wstydzi.
Pani doktor powiedziała, że bez badania nasienia nie ma co wdrażać żadnego leczenia z mojej strony. Naciskać na niego nie będę bo nie tedy droga
, a poza tym sama wiem jak to jest jak ktoś na kogoś naciska. Może odczekam trochę i podejmę temat później. W każdym razie plan jest taki, ze jak Bozia da to chce zajść w ciąże przed 30.
Jeżeli ktoś by to czytał i zaczął wspomagać płodność lekami albo innymi sposobami to mam pytanie. Jak wyglądało to u Was ? Za wszystkie porady bardzo dziękuje i doceniam ❤️



Pozdrawiam,

A. Xx

8 dc, 6 dzień stymulacji... Ostatni zastrzyk stymulujący bolał jak cholerka ale mam już to za sobą. Teraz ze strachem spoglądam na dużą igłę w zastrzykach blokujących.

Jajniki coraz bardziej dają się we znaki. Ciężko już siedzieć, stać, przewrócić się z boku na bok. Czuję się jak oferma.

Byłam dziś na akupunkturze i pani doktor twierdzi, że w jakiś swój magiczny sposób wyczuwa, że dużo dzieje się na jajnikach. Jutro się okaże...
Poratowała mnie igłami na ból głowy. Oby przyniosło to efekty.

4 dc, 2 dzień stymulacji... Zastrzyki poszły sprawniej. Udało się nie stracić ani kropli leku i wstrzyknąć całość dawki za jednym wkłuciem.

Czytałam o skutkach ubocznych i teraz się zastanawiam. Dokucza mi dziś ból rąk, taki reumatyczny. Przy gonalu f jest wspomniane o takim bólu i że trzeba to od razu zgłosić lekarzowi i odstawić lek. Póki co nie panikuję. Zobaczymy jak będzie jutro.

Hach Być dobrej myśli? 24 stycznia 2023, 08:57

Przeziębienie zniknęło jak ręką odjął 😅😅 nie brałam żadnych leków, na wszelki wypadek. Dziś serio nic mi już nie jest. Magia? Nigdy tak nie miałam.

5 dc, 3 dzień stymulacji... Z zastrzykami jakoś poszło, choć za każdym razem pojawia się coś, co podnosi mi ciśnienie. Dziś bolało ale trzeba zacisnąć zęby i dzielnie to znosić. Zaczynam czuć jajniki. Nie wiem, czy to one już tak intensywnie pracują, czy to moja głowa 😉

Oczywiście zawsze musi się coś spieprzyć! eMek od kilku dni ma anginę. Nie bierze antybiotyku ponieważ nie goraczkuje i ogólnie bardzo dobrze się czuje ale w gardle jest paskunie. Był u lekarza i dr kazała płukać różnymi specyfikami ale póki co nie pomaga. 3 sierpnia mam szczepienia limfocytami, a on jest dawcą. Nie może być ani chory ani brać antybiotyku. Nie wiem co robić. Czekać aż mu przejdzie pomimo, że Do tej pory nie ma efektów, czy dać mu antybiotyk już teraz żeby do szczepień stanął na nogi? Właściwie żadne rozwiązanie nie jest dobre, bo i choroba i leki osłabią układ odpornościowy. Ile będą warte jego limfocyty w dniu szczepienia? 😔 A to od nich zależy, czy moje wyniki się poprawią.
On raczej nie choruje i akurat teraz coś się przyplątało. Zaczynam wątpić, że to wszystko kiedykolwiek się uda.
Nie wiem jak sobie poradzę z emocjami jeśli okaże się, że trzeba przesuwać szczepienia o kolejny miesiąc 😢

4dc
Jestem juz na tabletkach antykoncepcyjnych. Moja @ tak mi dala popalic w sobote w nocy, ze nie spalam od 2-6.30 rano. Zwijalam sie z bolu, mimo ze wzielam ogrom tabletek przecibolowych. Tak meczacych i bolesnych skurczow nie mialam dlugo.

Chcialabym napisac, ze koncentruje sie juz na wyjezdzie do Polski, ale niestety byloby zbyt dobrze. Moj certyfikat Covidowy do podrozowania juz sie pojawil na mojej aplikacji. Bez zadnych problemow, szybko. Mojego meza oczywiscie nie. Zaczelo prosic go o weryfikacje i potwierdzanie ID. Niby zrobil, ale nic nie wyskoczylo, ze przeszlo dalej. Potem dostal komunikat, ze niby do 7 dni ma to sie zweryfikowac. Jednak nie mozna sprawdzic czy zgloszenie zostalo wyslane. No i gdzie tu sie zglosic po pomoc!!! Normalnie zaraz mnie pierdyknie. Jak nie urok to sraczka! Jakbysmy my staraczki nie mialy wystarczajaco emocjonujacych wydarzen w naszym zyciu.

29dc, 16 dni po punkcji, 4 dzień po odstawieniu orgamitrelu

Chciałabym w końcu zacząć nowy cykl.... Czemu to musi się tak ślimaczyć?
Powoduje to we mnie jakieś wewnętrzne napięcie/niepokój/stres. Czuję to od wczoraj.
Boję się, że pójdzie coś nie tak i znowu będę musiała czekać. 😢
Kiedyś pocieszałam się, że do 30 urodzę. Teraz jak liczę to najpóźniej musiałoby się udać w sierpniu. Zbyt wiele czasu nie mam...
Ale może nie warto robić sobie takich założeń, jeżeli nie mamy na nie wpływu?

Zastanawiam się czy wrócić do pracy... Z jednej strony chciałabym jakiejś odskoczni a z drugiej, póki nie mam okresu to nie wiem czy czasem nie powinnam jeszcze uważać na siebie. Nie wiem w jakim stanie są moje jajniki.
Mam plan wbić się jutro do mojego lekarza, może coś mi podpowie może przedłużę zwolnienie do końca tygodnia. Nie chcę zrobić sobie krzywdy, nie chcę żeby znowu coś się opóźniło. W środę miałabym nockę ale ja nie wiem czy powinnam już normalnie funkcjonować czy dalej na siebie uważać.
Na nockach jest dużo dźwigania.
Kurcze, czemu musi być tak trudno. Ciężko połączyć pracę, starania i in vitro.
Jak to dźwigne to się sama ukoronuje. 😊

28dc, 10 dpt...
Jutro kolejna beta, 11dpt, to ta która chce klinika... córeczko, pomóż, żeby dobrze rosła... spraw żeby to dziecko zostało ze mną do końca...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏

Kolejny cykl w którym nie zaszłam w ciążę....
Ten cykl jest trochę inny. Analizowałam go pod względem psychicznym a nie fizycznym. Jestem za słaba psychicznie żeby przejść tą "próbę życia"... I czas zacząć cieszyć się życiem, podróżować.. Zaraz po ślubie wpadliśmy w wir starań. Trochę nas ominęło. Może to że nie mamy dzieci nie jest przypadkiem... Może ich nie powinniśmy mieć. Może się boję je mieć... Postanowiłam wystartowac z własnym biznesem a jak sie nie uda poszukać innej pracy... Czas zaryzykować ;)

Poniedziałek. Już się niecierpliwie. A gdzie tam czwartek.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)