Nowy cykl zaczęłam 14.05.
Monitoring w 12 dc - pęcherzyk 19 mm
Zastrzyk Ovitrelle zrobiłam w 14 dc w moje urodziny 27.05
Owulacja wystąpiła w moje imieniny 29.05 🙈💜
Dzisiaj 10 dpo - rano siknęłam na 3 testy: facelle, bobo-test i pink. Na każdym delikatna różowa kreska 💜
Byłam na becie ale z wynikami szału nie ma 😔
Progesteron lichy, a beta 9,3 🥺

6d7ae03ab402eccd.jpg
W czwartek powinno się wszystko wyjaśnić 🙏🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 21:15

Jeheria No kiedy? 28 czerwca 2021, 21:23

8+0 wg om
Dziękuję za gratulacje ❤
Jutro pierwszy dzień do pracy, muszę wstać 5:30 więc idę już spać. Już tęsknię za Maciusiem... Jak ja dam radę bez niego... Będę cały dzień zamartwiać się, mój malutki synek ❤
Dziś posprzątałam i zakupy zrobiłam, prania itd aż krzyż mnie bolał :/
Jak pomyśle czasami o jedzeniu to mi niedobrze.
Nie wiem kiedy powiedzieć w pracy... Zaraz zaczną się ploty typu "to się napracowała"...
Za 2 tygodnie USG, może wtedy?
Czy być z nimi szczera i od razu? Bo zależy mi żeby za 2 lata mieć pracę. Chcą teraz mi dać jakieś nowe warunki pracy, nowe stanowisko więc pewnie będzie aneks do umowy. Czy mam im już powiedzieć??

Maćkowi idzie 8 ząb- dolna dwojka i od tygodnia słabsze noce a dzisiaj to w ogóle, ciekawe jaka będzie ta noc.
Dobranoc 😘


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 21:23

(6cs) 15dc, 1dpo
Jestem na siebie zła i troszkę na prawie-męża, że mnie nie posłuchał. Muszę tu wylać swoje myśli, bo są trochę za ciężkie.
Przegapiliśmy owulację. No, ale jak to? Już tłumaczę.

Tak jak pisałam wyżej, w zeszłym cyklu zaczęliśmy za wcześnie, bo tak sugerowała aplikacja i kierowaliśmy się głównie jej wskazówkami. Skąd wiem? Dwa dni po wskazywanej przez Ovu owulacji, gdzie już spoczęliśmy na laurach, gdzie byliśmy już zmęczeni po maratonie naszych figlów, na teście wyszedł mi peak. Niestety nie mieliśmy już ani sił, ani zasobów.

W tym cyklu uznaliśmy, że będziemy działać tak, jak pokażą nam testy. Muszę zaznaczyć też, że kupiłam inne niż wcześniej. Zeszły cykl królowały Facelle, w tym cyklu Testeo z allegro. Od początku miałam wrażenie, że słabo się wybarwiają, ale machnęłam na to ręką, ponieważ zaczęłam testować już w 9dc, więc uznałam, że zwyczajnie daleko jeszcze do tego dnia.

Wczoraj (14dc) zrobiłam test około godziny 12 i wyszła mocna kreska. Wysłałam Madeline zdjęcie na WhatsAppie i obie stwierdziłyśmy, że mocna, ale to chyba jeszcze nie to. Pokazałam narzeczonemu, a on powiedział to samo: że nie, że ostatnio przy peaku ta testowa kreska była sporo ciemniejsza niż kontrolna, więc owulacja na pewno będzie jutro i będziemy kochać się z "nabojami" właśnie wtedy. W ogóle nie pomyślałam wtedy racjonalnie, że wtedy to w ogóle były inne testy i mogły się inaczej wybarwiać. Mam nauczkę. Ponadto sygnały wysyłane przez moje ciało mówiły, że to właśnie teraz; ukochany cały dzień się do mnie kleił, mówił, że pachnę jakoś inaczej, że pachnę seksem i ładnie wyglądam i nie może się doczekać aż mi jutro zrobi dziecko. Ja sama zresztą też byłam napalona jak królik, miałam dużo energii i cały dzień czułam lewy jajnik. Wieczorem to nawet tak mnie bolał, że było to dyskomfortowe i rozważałam tabletki przeciwbólowe.

W każdym razie kochaliśmy się wczoraj dwa razy i za każdym razem jęczałam mu, że to chyba jednak dziś, żeby wysłał żołnierzy, że przecież nawet jeśli owulkę mam teoretycznie jutro, to skoro po badaniu nasienia wiemy, że ma wyłącznie plemniki o ruchu wolnym, to one potrzebują czasu i nawet lepiej, żebyśmy naładowali mnie przed, ale nie - on się uparł, że ostatnio też mówiłam, że to już, a okazało się, że za wcześnie i teraz nie popełnimy tego błędu. Dlaczego tak się upierał? Bo on strasznie dużo czyta na ten temat, edukuje się i pragnie tej ciąży chyba bardziej niż ja. No i wyczytał, że plemniki są najsilniejsze 3 dni po wytrysku i wiele lekarzy uważa, że powinno kochać się co 2 dni. No okej. Nie polemizowałam zatem z chodzącą encyklopedią.

Dziś rano obudziłam się z katarem, przeszywającym bólem w lewym jajniku i z zerowym libido. Zrobiłam dwa testy. Jeden rano z ciekawości i drugi tak jak powinno się robić, czyli po 12-tej. Wynik: kreski już o wiele słabsze niż wczoraj. Czyli, kurdę blaszka, jednak miałam rację. To musiało być albo wczoraj wieczorem, kiedy mnie tak bolało, albo dziś raniutko.
Wzięłam te testy i pokazałam narzeczonemu. Jeju, gdybyście widziały te niedowierzanie i zawód na jego przystojnej buźce. Wkurzył się na siebie, a potem zaraz wyżył. Chwycił mnie za włosy i... Szybki numerek, żeby dostarczyć żołnierzy :D

Widzę jednak po nim, że złapał doła i czuje się winny. Nie bardzo wierzy, żeby poranne "good morning" zdążyło na czas.
Ja wierzę, że może jednak pyknie. Jeśli owulację miałam wczoraj (niedziela) to po pierwsze kochaliśmy się z finiszem w piątek i dziś rano. Biorąc pod uwagę, że dzięki ziołom Sroki mam zajebisty śluz, to jakaś banda plemników powinna przeżyć. W tym cyklu mam całkiem spokojny wykres, więc szybko wyłapię wszelakie anomalie. Tak mi się przynajmniej wydaje.

A taką dygresją jeszcze na koniec zarzucę. Generalnie, to my kochamy się prawie codziennie, ale dzięki temu, że narzeczony studiował tantryczną miłość, to potrafi kontrolować orgazm i dochodzić wtedy, kiedy chce. Bardzo to fajne w związku. Jak facet nie skupia się tylko na tym, żeby skończyć, a po prostu na bliskości, to raz, że jest na partnerkę bardziej napalony prawie przez cały czas, a dwa ma lepsze nasienie. Także polecam.

No, i podsumowując, obiecałam sobie, że wezmę na spokojnie to czekanie na ciążę i tak zrobię. Do trzech razy sztuka. W zeszłym cyklu mieliśmy fallstart, w tym cyklu za późno (chyba!), więc w kolejnym musi pyknąć.
Co nie?

P.S. Pisząc ten pamiętnik, to już nawet złość mi minęła. Będę oglądać swój wykres z ciekawością i rozbawieniem. Nawet jeśli się nie udało, to jestem bogatsza o nowe lekcje na kolejne cykle. Jest dobrze! :)

Dziś 33+0
Wizytę miałam wczoraj i to awaryjną, ale najadłam się strachu... wczoraj rano jak się ubrałam miałam plamienie brązowe dosyć mocne, potem jeszcze cały dzień bolał mnie brzuch tak napięciowo jak na okres... miałam sporo wątpliwości czy jechać na IP czy do mojej lekarki.
Zadzwoniłam do gabinetu ale moja lekarka jest na urlopie do końca tygodnia 🙈 przyjęła mnie inna lekarka o 14 młodsza, która pracuje w Bzielu. Sprawdziła mi szyjkę 2,5 cm czyli już się skraca, ale jeszcze zamknięta i twarda. Z Maja wszystko dobrze wazy 2,2 kg jest duża jak na ten tydzień tak powiedziała, ale to dobrze w razie przedwczesnego porodu. Wody tez w porządku AFI 13. No właśnie apropo porodu nie wiadomo skąd to plamienie, ale przy łożysku przodującym może tak być. Niestety nadal się nie podniosło jest przy ujściu szyjki ale narazie jej nie zakrywa, za to Maja opierała o nie główkę. Nakazała senatoryjny tryb życia, w razie krwawienia od razu IP. Mówił ze jak trafie do szpitala to mogą mnie już trzymać do rozwiązania. Także wizja szpitala bardzo mnie przestraszyła i już dzisiaj glownie leżę, zrobiłam jakiś obiad, ale głównie odpoczywam. Martwi mnie bo co jakiś czas odczuwam krótkie ale bolesne skurcze w szyjce...😕😕 mam nadzieje ze się nie skraca.
Proszę muszę wytrzymać jeszcze przynajmniej 3 tygodnie do odnoszonej ciąży 🙏🙏🙏
Chciałabym dotrwać do mojego Baby shower które miało być 17.07. I do sesje ciążowej na lawendowych polach ❤️🤭

7 dc, 5 dzień stymulacji... jajniki mocno dają się we znaki. Zrobienie siusiu to największe wyzwanie 🙈 Nawet paznokcie u stóp malowałam na raty, bo brzuch był zbyt mocno przyciśnięty.
Dziś dzwoniłam do siostry z życzeniami imieninowymi i po raz pierwszy słyszałam malutką, a ma już prawie 2 m-ce. Bardzo dziwnie się czułam. Nie mogłam się skupić na niczym poza słuchaniem kwilenia dziecka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2021, 22:11

Stało się.
Mam mętlik w głowie, próbują namówić mnie do wycofania wypowiedzenia, mówią o podwyżce, zmianie miejsca i współpracowników jeżeli chcę... Zarabiałabym więcej... Ale z drugiej strony ten stres i zmęczenie. Mąż powiedział, że nie warto, szczególnie jak wiem, że nie chcę tego robić. Liczy na to, że zmiana i mniejsza presja wpłyną korzystnie na nasze starania (może coś w tym jest).
Jestem wśród 4 osób, które w tym miesiącu złożyło wypowiedzenie więc coś jest na rzeczy.
Boję się nowego. Ale wiem, że to dobra decyzja. Boję się starań ale wiem, że mogą jeszcze trwać latami więc nie mogę uzależniać od nich pracy. Muszę zapanować na strachem i zaufać, że wszystko ułoży się w odpowiedni sposób.

O 7 rano zamówiłam upacjenta, pobranie krwi. Mężowi ogólnie morfologię, glukozę,TSH oraz cholesterol,a dla siebie TSH, prolaktynę oraz cholesterol. Bardzo jestem ciekawa czy udało się zbić choć trochę TSH oraz jak z tą Prolaktyna,bo jeśli będzie wciąż wysoką będę musiała iść na badanie czy nie choruję na makroprolaktynemie :/. No nic, pozostaje czekać Wyniki wieczorem😊

Wczorajsza wizyta i kolejna porcja dobrych wieści ❤️ Pessar trzyma, jest wysoko, rozwarcie się nie powiększa i to najważniejsze. Cukrzycy ciążowej brak - wynik piękny. Tośka waży ok. 850-900g. Zaczynam powoli wszystko szykować do porodu i czuję się lekko przytłoczona. Na szczęście niewiele rzeczy muszę dokupić, kolejna ciąża pod tym względem jest dużo bardziej praktyczna i rozważna. Już wiem co się sprawdziło, a co okazało się niewypałem i co ważne, sporo rzeczy mam po Emili (nie pobywałam się większości, bo wiedziałam, że się przydadzą i właściwie od zawsze miałam przeczucie, że będę mamą wyłącznie córek ☺️). Co raz bliżej rewolucji w naszym życiu, czas leci jak szalony. Cieszę się bardzo, ale jestem trochę wystraszona jak to będzie. Ah i mój mąż niezmiennie najlepszy na świecie ❤️ A rola ojca dodaje mu tylko seksapilu. On autentycznie cieszy się jak głupek, że będzie miał "swoje dziewczyny" w komplecie. Opiekuje się nami jak zwykle wspaniałe i całą swoją pozytywną energią wypełnia nasze życie. Wieczny optymista ❤️ ostatnio nawet stwierdziłam, że przy nim trudno mieć gorsze chwile, bo zaraz mnie rozbawi, rozczuli i rozłoży na łopatki swoim entuzjazmem. Dobrze mieć takiego towarzysza życia! Wszystko z nim wydaje się... Łatwiejsze?

lufcik22 Piękny sen...niech trwa 30 czerwca 2021, 16:32

Jutro zaczynam nowa prace. moze uda mi sie zrobic tez oddech od forum. Doszlam dzis do wniosku, ze to wlasnie forum daje mi ciagle ta zludna nadzieje, bo raz na jakis czas czytam o dziewczynie, ktora nagle niespodziewanie zachodzi w ciaze. I jak glupia czasami mysle, ze moze kiedys to wlasnie mnie tak ciaza zaskoczy. ze nagle skupie sie na czyms innym, a tu bach nagle stiwrdze, ze okres mi sie spoznia czy cos. Choc w glebiu ducha sama w to nie wierze, przez tyle lat obserwacji znam ten swoj organizm zbyt dobrze. do dzis nie zapomne moich objawow w pierwszej ciazy, niby mialam PMS ale to nie byl ten pmsa wredny, ale ten taki co mnie rozklejal, ale to co najbardziej pamietam to ten bol piersi. zaczely bolec tuz zaraz po owulacji, ale nie tak standardowo, tylko ultra mocno i byly ciezkie jak kamienie. i od kiedy sie staram to wlasnie ten brak obajwu mnie utiwerdza, ze w ciazy nie jestem. Moja zlosc na brak hsg juz przeszla, coz poradzic, niektore dziewczyny maja wiekszego pecha.
Jutro nowy dzien, nowa praca, nowe wyzwania, boje sie i ciesze sie, moje wygodne zycie moze wlasnie sie konczy, ale wierze, ze dam rade! mam jeszcze w sobie ta chec do nauki, robienia czegos. mam nadzieje, ze sie nie zawiode!!

1 dc

Miałam przerwę. Ostatni miesiąc był na tabletkach przed laparoskopią która miała być dzisiaj. Tak, miała być i się nie odbyła.

Zameldowałam się dziś o 6ej rano w szpitalu po czym po 1:
Okazało się że lekarz się pomylił i pomimo że miałam skierowanie wystawione na 30 czerwca rozpisana byłam na wczoraj 🤦‍♀️🤦‍♀️
Po 2:
Na badaniu USG okazało się że mam rozpoczynający się okres.

Zostałam wypisana i mam wrócić 7 lipca. Ja pier… z jednej strony jak wyszłam z tego szpitala czułam się jakby mi ktoś życie darował bo strasznie się bałam. Na kolejną wizytę kazano mi dorobić AMH, LH, FSH. Badania których się boje najbardziej. Bo co jak się okaże że już nie mogę mieć dzieci?

Wczoraj stary robił badanie nasienia, dziś powinny być wyniki tyle, że nie zdąży już ich dziś odebrać.

I tak sobie myśle, co los chciał mi powiedzieć, że ta laparoskopia się nie udała dziś? Czy nasze badania wyjdą na tyle zle, że ta laparo i tak nie będzie potrzebna bo tylko in vitro nas uratuje? Mam tyle myśli w głowie 😵‍💫😵‍💫

Zastanawiam się też czasami co ktoś chce mi powiedzieć przez niektóre sny...
Śniła mi się kiedyś mała dziewczynka, wiedziałam, ze to nie byłaś Ty, ona zapytała mnie wtedy o Ciebie, a ja powiedziałam jej, ze jesteś jej starsza siostra... dziewczynka poszła wtedy do drugiego pokoju, a ja widziałam w tym pokoju łóżeczko i leżącego w nim chłopca...

Jest 1 dc !!! W końcu się doczekałam. Jutro badania z samego rana. Z wynikami dzwonię do jakiejś babki i ona decyduje czy mogę zacząć stymulację. Jeśli tak to ruszam z zastrzykami pojutrze wieczorem. Mam nadzieję, że nic się nie zadzieje w hormonach i dostanę zielone światło.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2021, 18:26

Catlady Walka o drugi cud 20 sierpnia 2021, 11:00

9dpt
Żeby nie było tak pięknie to dzisiaj pojawiło się brązowe plamienie :( :( :( z samego rana pojechałam zbadać betę i proga. Leżę w łóżku, czekam na wynik i tak strasznie się boję

Mój mały chłopiec ma 11mc+5d

Nieco ponad 11 miesięcy.. Czas przy dziecku ucieka między palcami. Pamiętam jak odbierałam pierwszy wynik bhcg 2,61 później kolejny i kolejny, każdy ze łzami w oczachi i z trzęsącymi się rękoma. Pamiętam jak ze ściśniętym żołądkiem chodziłam na usg, szukając na ekranie oznak życia, a teraz moje ziemskie dziecko śpi obok.. Mój mały chlopiec, o którego tak walczyłam, którego kocham ponad życie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2021, 00:06

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 listopada 2021, 15:02

Po wizycie. Pęcherzyk urósł ale w środku pusto. Jutro idę do szpitala. Muszę się spakować i ogarnąć ogólnie. Oby szybko to załatwili i żebym do weekendu była juz w domu. Boje się ale chcę to mieć za sobą.

Just my luck.

Ku pamięci - 16.12.2021
Byłam po wypis do szpitala. Mój dr zapytał o samopoczucie i wziął mnie na szybkie USG. Macica ładnie sie czyści, chciał zobaczyć podpaskę 🤦‍♀️ i stwierdził, że "dobrze" krawawię.

O ironio, czy rano wszystko było na pewno dobrze? Skrzepy krwi o średnicy 5 zł i więcej a od godziny 15 (do tego) niesamowite bóle brzucha... W ciągu godziny zmieniłam podpaskę około 3x. Lekarz zakazał mi brać NO-SPE, jakby stan się pogorszył, mam przyjechać spakowana do szpitala.

Znów spadek formy w godzinach wieczornych. Już bez bóli. Po prostu... Nie mogę. Normalnie nie mogę. 🖤 Rozmawiałam z mężem na temat przyszłej ciąży, kiedyś... To będzie dla nas bardzo trudne, ciągły strach... Tego się nie da zapomnieć. 😭

Eveee Bezsilna 2 lipca 2021, 14:54

Dziś 8 dzień stymulacji. W lewym jajniku 2 małe pęcherzyki. Nie zareagował za bardzo na stymulację :( W prawym sześć sztuk: 12, 10, 8,8,6,6 mm, szału nie ma, ale są... Stymulacja przedłużona i w poniedziałek kolejna wizyta.
Czuję, że ten ogromny strach znów czai się za moimi plecami ... W ostatnich dniach trzymałam się dzielnie, ale dziś coś czuję że coś pęka... Postaram się nie dać temu okropnemu uczuciu. Dalej powtarzam jak mantrę, że będzie dobrze, że damy radę, że w sumie to dlaczego ma się nie udać :)
W ostatnich dniach zastrzyki mocno bolą. Nie wiem dlaczego. Po lewej stronie mam wielkiego, fioletowego siniaka. Cieszyłam się ostatnio, że już mam wprawę w zastrzykach, a jednak chyba nie ;)
Przede mną wizyta w poniedziałek, potem punkcja i pełne strachu oczekiwanie. Jeśli będzie dobrze to po embriotransferze znów strach. Muszę się jakoś trzymać. Nie dać się temu strachowi. Musi się udać. Musi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2021, 18:03

26+1

Kontrola serduszka. Jak weszłam do gabinetu podświadomie byłam już tak zestresowana, że kładąc się na kozetce czułam stukot serca w całym
ciele.

Oglądało serduszko dwóch lekarzy speców. Od docenta usłyszałam „serduszko perfekcyjne, nie ma się czego przyczepić”. 🥺💙 Prawie się tam popłakałam. Najpierw ta niedomykalność, potem powiększenie komory. A teraz w 26 tc mój synek ma perfekcyjne serce 💙 Podświadomie ogromnie się tym martwiłam. Także pod kątem gdyby (ODPUKAĆ!) zdarzył się przedwczesny poród wszelkie wady serca mogą być kluczowe. Ale mój synek serce ma perfekcyjne. Powtarzam to sobie w głowie non stop 💙

Szyjka na szczęście twardo trzyma tak samo. Dalej ma 2,9 cm. Nie jest to szyjka mocarz ale ważne, że przez tydzień nic z niej nie ubyło, nie otwiera się z żadnej strony 🙏🏼🙏🏼 Szyjko, trzymaj tak dalej! Masz jeszcze troche roboty do wykonania!

Żeby nie było zbyt różowo nasz malutki chrabąszcz ma niestety nieco za krótkie kości udowe. Wypadają poniżej wieku ciąży, ok 2 tygodnie do tyłu. Przez to cała waga wypada i wiek ciążowy wypada mniejszy. Dziś został obliczony na 737 gramów malutkiego chłopczyka 😍🙈

Cieszę się, że rośnie bo widać, że go przybywa. Rośnie jednak powolutku. No te nózki… nie powiem, że mnie nie martwią bo każde odstąpienie kd wariantów normy martwi mamy, ale staram się tym nie przejmować. Mąż jest wysoki, ale ja mam zaledwie 162 cm wzrostu, jestem bardzo drobna. Mógł wdać się we mnie i tyle 🤷🏻‍♀️

Z resztą nózki to najmniejszy problem z tych, które już napotykaliśmy i wyszliśmy obronną ręką. Nadgoni. A jak nie to będzie niższy, ot co. Ważne żeby dalej wzrastał w swoich percentylach. 💙🙏🏼🙏🏼

Kolejna wizyta w 28+0.
Pojutrze krzywa cukrowa. Boję się ogromnie bo na diecie cukrzycowej chyba umre z głodu. Ja nie umiem takich rzeczy. Robie co w mojej mocy, żeby jeść teraz zdrowo ale czasem muszę jakiś słodzony jogurt, białą bułę, czy czekoladkę. 🙊

Dziś znów tak się wtulił, że nie mogliśmy zobaczysz buźki. Ale mąż mógł wejść ze mną ❤️ To było cudowne! Na prawdę widziałam tą radość w jego oczach. To zupełnie inne przeżycie. W końcu mógł „na żywo” zobaczyć naszego syna ❤️

Ignasiu, rośnij dalej silny! Weź pogoń swoje nóżki i nabierz troszkę ciałka bo przy kolejnym spotkaniu chciłabym mieć już pod sercem kilogram chłopca 💙💙

💕 11 mc i 4 dni Liwkowe 💕

Piękna pogoda za oknem, korzystamy ile się da 🌞 Liwcia doskonali nadal technikę chodzenia przy meblach, wczoraj zaczęła się delikatnie puszczać za ręcę 🤣 Ząbków nadal 0. Pobudki na mleko wcale lub o 4 nad ranem. Waga jakies 8, 600. Pampersy nadal 4. Ona ciągle jest w ruchu, wszystko ją interesuje. Ostatnio bardzo stoiczek edukacyjny, który dostala po bracie i klocuszki clementoni. Pięknie robi brawo brawo, minki jak wstydzioch, pokazuje zdziwienie, nerw 🤣 Wyjada Nam wszystko z talerza 😁😁

Pojechalismy tez na pierwszy urlop razem w Dolnośląskie. Wrocław-Skalne Miasto w Adrspach ( Czechy)- Energylandia ( tak dodatkowo)- Ścieżka w obłokach ( Dolni Morava, Czechy) i zwiedzanie reszty Wroclawia. Podobało się tam Nam wszystko i apartament w centrum, rynek, krasnale, przepiękne mosty i nabrzeża, Ostrów Tumski, kamienice jak Jaś i Małgosia, wieża widokowa w kosciele św. Elżbiety, Zoo, Ogród Botanicznu, Hydropolis, Movie Gate na Placu Solnym, kolejka Polinka, Aquapark, zrobilosmy tez kilka fot przy Hali Stulecia, Iglicy. Jedynie nie udało się nam obejrzeć Kolejkowa bo maja teraz zamknięte. Wszystko co zaplanowane, zrealozowane w 100 %. Było cudnie. Pogoda idealna, na 7 dnintylko w 1 padało. Organizacyjnie dalismy rade, piękne wspomnienia i super wrażnia 😁

Malusia okazała się dzieckiem turystycznym, zupełnie bezproblemowym nawet przy 6 h jazdy. Wiadomo przystanki robiliśmy na jedzenie, kupkę, odpoczynek, była dzielna. ❤️

Maks trochę Nam chorował a z Nim Liwka. Jakis taki krtaniowy kaszel, katar mieli trzy razy pod rząd....chyba mu alergia wraca, włączylismy leki na nowo i ograniczyliśmy nabiał. Liwka nadal na bezlaktozowym mleku jest, je praktycznie wszystko ze smakiem :-)

Zaraz mamy roczek. Planujemy urodzinki w plenerze, mam nadzieje że pogoda dopisze. Znalazłam walaśnie dla nas sukieneczki matchy matchy, podgladam wzory tortu, chciałabym drip cake z różem, bezowymi lizakami i koroną. Przeglądam dekoracje, propozycje slodkiego stolu ( cockie slice i babeczki obowiązkowe 🤣) musimy wypożyczyc skąds stół albo i dwa, krzesla bo 20 nie mamy na działce 😅 no i pomyśleć nad ciastami, przstawkami, grillem. Roboty jest. Nie mam tez pojecia co chcę dla niej na prezent, ona wszytstko ma. Zabawki bo bracie, ciuszki po kuzynkach. Sprzęty wszelkie tez po Maksie w spadku zostały 🤪 No nie mam pomysłu...

Poza tym wszystkim to u Nas zmiany, zmiany, zmiany...Zależliśmy sobie wreszcie większe mieszkanie, 3 pok, 60 m2, w spokojnej okolicy a jednoczesnie wszedziw blisko. Ustawnna kuchnia, dwie łaienki, pokoje też fajne w kwadracie, spory przedpokój z zabudową, większy balkon i piwnica. Zarezerwowalismy a ostatnio znalazł się kupiec na nasze mieszkanie. Tez pospisalismy juz umowę przedwstępną. Teraz tylko( albo aż) dostać kredyt. Nie mogę się doczekać ale i stresuje sie cholernie...Trochę Nam się pozmienia, bedzie troche dalej do pracy, Maksa przez rok bedzie trzeba dowozic do przedszkola starego a malusia....no wlasnie tu sie wszystko pokomplikwoało. Okazało się w pracy ze mam sporo zaleglego urlopu wypoczynkowego i mam wrócić dopiero 8 listopada. To wszystko komolikuje bo niania była ugadana od wrzesnia, zlobek w razie czego też. Musialabym pracic czesne 2 mc, lipa jak nie wiem co wyszla. Do tego nie chce zaczynać roku szkolnego 2 mc po wszysykich i tak ciężko bedzie mi sie wdrożyc ... Ech życie...

Kocham te moje dzieciaczki ❤️❤️❤️ i cieszę się że je mamy ❤️❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2021, 05:13

rudaa95 Staranie o drugie dziecko 24 kwietnia 2025, 15:06

18 kwietnia 2025, 28 dc

Dziś dalej jasna kreska na teście z Amazona ale na pinku ani facelle nie widzę tej kreski . Jest jakiś cień. Ale to równie dobrze może być linia parowania ..

Oby te święta przyniosły to czego pragniemy od lat 🙏🏼

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)