Byłam dzisiaj na USG na NFZ.
Wg OM 8+1, wg USG prywatnego powinno być 7+6, a dzisiaj....
7+1 - jak to usłyszałam to zamarłam. Bobek wg tego USG miał ok 11 mm.
Z dobrych wieści serduszko pikało 159 razy na minutę - przez chwilę dr mi puściła (wewnętrznie byłam zła, bo nie powinna chyba tak wcześnie..., ale z drugiej strony to najpiękniejsze co słyszałam w życiu)
Mówiłam jej, że ta owulacja nie mogła być aż tydzień później, no bo co, beta wyszłaby pozytywna 3 dni po owulacji?
No dajcie spokój.
Generalnie zmierzyła naszego bobka w dwie sekundy - więc mam nadzieję że to słaby sprzęt i niedokładny pomiar...
Nie chodzi mi o porównywanie - gdyby to był dzień, czy dwa różnicy to bym olała, ale 5 dni wg poprzedniego usg, a cały tydzień wg OM, na tym etapie?
Tak się spłakałam, tak się boję, że zaraz nam to szczęście ktoś zabierze.
Wiem, że niektórym z Was też się to zdarzyło i wszystko było dobrze.
Nie wiem, czy jakby dzieciaczek się źle rozwijał, to serduszko biłoby aż tak książkowo?
Wstawiam zdjęcie USG:
![]()
Nie jestem gotowa na to, żeby Cię stracić. Proszę maluszku, rozwijaj się pięknie 🙏🙏🙏
15cs 8dc
Dziś przeprowadzono u mnie sono hsg. Od rana bardzo się stresowałam, a po przybyciu do kliniki i podpisywaniu zgód niezbędnych do zabiegu łzy napłynęły mi do oczu. Ogólnie od kiedy wstałam, byłam jakaś przybita.
Sam zabieg w sobie trwał może z 20 minut, ale był cholernie bolesny. Leżałam na tym fotelu i było mi najzwyczajniej w świecie przykro. Pozwoliłam sobie na łzy, bo już nie mogłam ich powstrzymać. Mimo dwóch bardzo sympatycznych lekarek czułam, że to wszystko jest takie niesprawiedliwe. Podczas gdy większość kobiet zachodzi w ciążę naturalnie, ja muszę leżeć rozebrana na tym fotelu z jakimiś rurkami i narzędziami między nogami. W sumie na monitorze za wiele nie widziałam, wszystko tłumaczyła mi Pani doktor, a ja ledwo zauważałam, gdzie przepływa kontrast. W prawym jajowodzie przeszedł od razu, w lewym przez chwilę nie było widać do końca przepływu, ale po chwili było jasne, że oba są drożne. Nie wiem, czy z tym lewym było coś nie tak, czy po prostu ciężko było uchwycić przepływ na ekranie. W każdym razie wszystko ok. Mamy czekać na list z kasy chorych ze zgodą na inseminację, która odbędzie się prawdopodobnie w kolejnym cyklu (październikowym).
Wychodząc z kliniki płakałam. Czułam, że ktoś przekroczył moją prywatną sferę i to wszystko to było dla mnie trochę za dużo. Nie mogłam się skupić na pracy, pojechałam do domu. Bolała mnie głowa, podbrzusze i krwawiłam. Już jest trochę lepiej, choć nadal nie mam na nic siły. Cieszę się, że to już za mną i mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie lepszy.
Leżę w łóżku obok Męża, za ścianą w swoim pokoju śpi nasze Szczęście, nasza Matylda, Tysia, Tysiulka, nasze oczko w głowie.
Kompletnie nie chce mi się spać i tylko od dwóch dni ciągle biegam siku jak przy początkach ciąży. Czyżby się udało? Ciąże mam za sobą dwie, a Dziecko jedno i tylko tatuaż na ręku na pamiątkę Pierwszej Chmurki.
Czytałam swoje stare wpisy i trafiłam na ten z dziwnym snem o stracie dziecka. Jak się okazuje byłam wtedy w ciąży, która straciłam.
Oby tak nie było z kolejną.
I tak jestem szczęściarą mając moją zdrową, cudowną Córeczkę
I tego się trzymam.
A na niektóre rzeczy nie mam już wpływu i tylko mogę mieć nadzieję, że będzie dobrze.
Bo będzie!
Tego i Wam wszystkim życzę!
Jesteśmy po kolejnej wizycie u dr Malinowskiego i sama nie wiem co dalej…
Najbardziej zapadły mi w głowie słowa, ze na naturalna ciąże właściwie nie mamy szans… Zabolało 🥺
Przecież mimo wszystko gdzieś w głębi serca wierzyłam, ze ten cały koszmar kiedyś się skończy i pewnego dnia zrobię test i zaskoczę się pozytywnej wynikiem.
A dziś z moją wiarą i to co z niej zostało nie wiem w którą stronę mam się kierować.
Padło rozwiązanie - szczepienia. A ja pierwszy raz boje się bardzo nie o ich efekt (lub brak efektu) ale o to, ze to jest krok, którego już nie cofnę. Moje zdrowie położę w ręce lekarzy, bez zapewnienia, ze „po” będzie wszystko ok.
Wyniki, które nie spodobały się dr Malinowskiemu:
🔹parametry nasienia
🔹kir BX (brak 4z 5 odp. za implantację)
🔹cytokiny:
interferon gamma - 87 (293-1044)
Interl. 10 - 441 (695 - 3048)
Interl. 5 - 5 (20-59)
Interl. 2 - 18 (20 -62)
Wskaźnik inf/il-4 - 4,4 (36 - 175)
Wskaźnik inf/il-10 - 0,2 (1,2 - 3)
🔹 cross-match - 18,3 ( słabo dodatni)
🔹T CD 4+ -ocena subpopul. limfocytów - 50% (26-48)
🔹limfocyty cd56% - 15 (3-12)
🔹 antytrombina III - 80 (83-120)
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, dlatego pojutrze mam wizytę w Gamecie
Na domiar złego wczoraj wieczorem skręciłam staw skokowy. Jestem unieruchomiona szyną gipsową na pewno na jakieś dwa tygodnie. Stopa boli bardzo, poruszam się tylko o kulach. Zdecydowanie ten stan nie ułatwia prowadzenia zdrowej diety, podejmowania starań o dziecko, z całą pewnością nie zwiększa prawdopodobieństwa zajścia w razie czego.
Zeskoczyłam niefortunnie z krzesła. Miałam więcej szczęścia niż rozumu. Mogło sie skończyc gorzej... Teraz pozostaje mi ufać, że nie okaże się, że wymagana jest operacja. Na pewno wymagane są zastrzyki z heparyny w brzuch, które już od dzisiaj ma mi robić mój mąż, bo ja mam blokadę psychiczną...
No nie jest lekko. Wiele niepokoju na świecie, a w naszym życiu też ostatnio tyyle się dzieje. Za dużo.
14+6
Są i one, długo wyczekiwane wyniki PAPPA.
Trisomia 21: 1:511 po korekcie 1:7885
Trisomia 18: 1:1270 po korekcie 1:14784
Trisomia 13: 1:3977 po korekcie <1:20000
Wiedzialam że będzie dobrze ale i tak łzy leciały przy przeglądaniu wyników. Mogę w końcu spać spokojnie, chociaż dziś wzięłam się za 30 minut cardio dance i niby wszystko jest okej ale później miałam wyrzuty sumienia że wytrzepałam dzieckiem na wszystkie strony.
Poprawilam basenem, ale tak na spokojnie, chwila pływania żabka a później tylko odpoczynek na kocu.
Po 2 tygodniach wróciły poranne mdłości, i chyba zwiększa mi się apetyt. Ostatnio mam większe zapotrzebowanie chociaż obiady to coś co by mogło dla mnie nie istnieć. Nie mam ochoty, chęci, wolę jeść suchy chleb. 🫣😜
Jutro zaczynamy 16 tc 😊 patrzę wieczorami na ten brzuszek i ryczę na myśl że tam jest mały człowiek. Ciąża jest dla mnie totalnie emocjonalnym okresem. Każdy powód jest dobry by się rozpłakać. Nawet to że mąż po pracy idzie dziś do sklepu i ja nie muszę już łazić sprawia że mam szklanki w oczach 🙈🙈
2c(bez)s, 10dc

Pokażę dzisiaj zestawienie.
Na górze Facelle, na dole Horien.
Różnica znaczna. LH z dzisiaj to 10,8 czyli jeszcze jeszcze. Facelle muszą mieć czułość 10 a Horien i OneStep Allegro 20/25.
Dzisiaj nie robiłam Clearblue.
Estradiol dzisiaj wyszedł 300 🙈 Nigdy nie miałam więcej. A badałam bardzo często przy poprzednich staraniach.
Chyba to zasługa NAC. Natomiast boję się że zrobi się torbiel do których mam ostatnio skłonność. Śluz już od kilku dni jest rozciągliwy. Do owulacji została chwila.
Rozglądam się za testami ovu na kolejny cykl.
W tych staraniach potwierdza się znowu u mnie to, że testy ovu robić WIECZOREM. Dzisiaj bardzo dobrze widać różnicę pomiędzy testami z g. 15 a 19.
31 dc, 1 cs
Okres już mi się spóźnia. Nie czuję za wiele ani w jedną ani w drugą stronę, więc zrobiłam test.
Biel vizira uderzyła mnie w twarz z taką siłą, że aż mi się słabo zrobiło.
Na ten moment czekam albo na @ albo za tydzień robię kolejny test. Poczekam.
Nie chce mi się jechać specjalnie do Wawy badać betę, co ma być to będzie.
Tak sobie wmawiam przynajmniej...
Może faktycznie to opóźnienie jestże stresu a nie ciąży. Najpierw Mąż był tydzień w Stanach, po powrocie pracował 12 h, więc Córką cały czas bez wytchnienia ja się zajmowałam, potem starania i rozwalił sobie plecy tak, że może jedynie stać, więc Małej nawet nie podniesie, wakacyjny wyjazd do rodziny odłożony na kiedyś, bo nie zapowiada się żeby plecy wyleczył szybko a sama nie mam ochoty jechać.
Nadal mam nadzieję na ciążę a nie opóźniony że stresu okres, ale na pocieszenie dzisiaj zamawiamy sushi (tokso i tak za mną lata temu, badania w ciąży to potwierdziły).
Niby mam ochotę na dobre jedzonko a z drugiej strony jest mi tak przykro, że nic mi się nie chce.
Słyszę jak Mała płacze Mężowi na tarasie, bo chce spać, ale i tak się buntuje. Mamy chociaż ja jedną tu z nami.
A jak będzie później to zobaczymy, muszę wrzucić na luz...
Tylko jak?
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2022, 10:51
Dziś 13+2 wg OM
Jestem już po prenatalnych, dzidzia nadrobiła 4 dni do przodu, nie wiem jakim cudem, bo w większości żywię się owocami 🙈😂 machała nam rączkami, tańczyła, to było takie cudowne móc widzieć tego malucha, widzieć jak dobrze jej tam w brzuszku ☺️ termin porodu mam jakoś na Walentynki, więc będziemy mieć piękny prezent ❤️
Mąż już wybrał imię (bo jak to powiedział - córce powinien tata wybierać), więc będzie Lilianka 🥰
Moje ciążowe zachcianki to przede wszystkim pomarańcze 🍊, musy owocowe z Kubusia 😂, jabłkowe soki, ogólnie wszystko co jest owocem jest pyszne 😋 za to odpukać, odrzuciło mnie od czekolad, słodkich ciast, batonów, mam detoks jakiego jeszcze nigdy nie miałam 🙈 z takich słodkich rzeczy jem lody śmietankowe, żelki, cukierki miętowe, chrupki ketchupowe, a z nielegalnych 🙈 często mnie ciągnie na zupki chińskie.. nie jem często, wręcz od czasu do czasu, ale jak widzę na półce sklepowej, to ślinka cieknie 😂 ciąża mnie oszczędziła pod względem 🤮 i mdłości przez które nie można funkcjonować, za każdym razem zajadałam je płatkami migdałowymi i przechodziło. Od kiedy nie mam plamień, czuję się super (krwiaczek jeszcze maleńki jest nad dzidzią).
Krótko mówiąc - byle do przodu 🥰
Jestem już po swoich pierwszych dwóch testach ciążowych, na które czekałam, a których się nie bałam jak kiedyś gdy byłam nastolatką myślaca że w ciążę zachodzi się chyba z powietrza. W tym cyklu który się skończył niedawno miałam sporo nadziei, szczególnie pod koniec, bo znalazłam Ovu i pilnie przwstudiowalam wykresy dziewczyn które zachodzą w ciążę szukając analogicznych objawów u siebie. Okazuje się że cycki bolące przez połowę cyklu to może być ciaza albo jej brak xD Jak w moim przypadku. Ponieważ cykl się dotoczyl do 32 dnia, a ja akurat miałam umówiona na ten dzień wizytę to poszłam i po prostu wyszło że miesiączka zaraz będzie. Lekarz zlecił mi zbadanie progesteronu, bo zglaszalam PMS, ból podbrzusza jakby skurczowy / miesoaczkowy od 5 dni. I trafił - na następny dzień zrobiłam rano ok 8 progesteron i prolaktyne a o godz.18 pojawiło się plamienie. Na wieczór późny już krew. Napisałam do niego czy ta miesiączka dniu badania nie zaburza wyników, ale odpowiedział że nie i że wskazana konsultacja stacjonarna i krótka terapia zanim cykl się rozreguluje. Progesteron miałam zupełnie poniżej skali a co do prolsktyny to nie wiem jak to się interpretuje, bo ja miałam zwykle ciut za wysoką i od 2 lat biorę mała dawkę Norprolac na zbicie poziomu. Ale ten za wysoki poziom wyszedł dopiero gdy była prolaktyna mierzona też po 1h i wtedy się patrzy na tę różnice między pomiarem 1 i 2.
Dziś nie spałam do ok 4 bo szukałam rozwiazania problemów i z niecierpliwością czy w ogóle dostanę się do lekarza w nadchodzącym tygodniu - kazał przyjść po krwawieniu. Zaczęłam też szukać już klinik leczenia niepłodności bo moja przyjaciółka, która się z tym boryka mówiła mi że szkoda czasu na lekarzy z Medicover bo oni się nie zajmują leczeniem bezplodnosci i lepiej iść od razu do kliniki. Mam więc juz mętlik na maksa w głowie. Ten lekarz ostatni powiedział żebym najlepiej znalazla poloznika bo on się ciezaenymi już nie zajmuje bo się wypalil. Chciałam.wrocic do swojej Beaty, ale umówić się do niej to cud przez ten Medicover i może powinnam ja prywatnie złapać.
Jeszcze wiele nie wiem, zrobiłabym sobie te różne badania hormonów ale gubię się co i kiedy zrobić. Mogę na własny koszt ale chciałabym to jakoś sensownie monitorować a nie tylko jak teraz 2 hormony zbadane a reszta nie wiadomo.
Znalazłam z rana termin na jutro do tego gościa u którego ostatnio bywam i idę. Mam.jeszcze plamienie ale trudno, nie ma innych terminów. Chyba go zapytam wprost żeby mi kogoś polecił prywatnie.
2c(bez)s, 12dc
Podsumowanie:
1) Clearblue - najbardziej zdecydowany pik. Bez przeciągania piku. Najbardziej czytelne kreski. Myślę że dla osób nie 'ogarniających' testów będzie odpowiedni. Jedynie minus, że buźka jest przy bledszych kreskach. U mnie się pojawiła przy kresce z 11dc.
Natomiast uważam że wygrywa zestawienie i z chęcią kupię same patyczki. Zastanawiam się też nad testami ale z fioletowym dodatkiem - wykrywa też ponoć estradiol.
![]()
2) Facelle - godny następca jednak przy piku bardzo długo pokazuje mocniejszą drugą kreskę. Raczej dla osób z niskim lh. U mnie się średnio sprawdza.
![]()
3) Horien - największe rozczarowanie. Testy niby pozytywne jednak nie zauważalna mocniejsza kreska. Na pewno się nie sprawdzą u osób z niskim lh. Szkoda, bo za taką cenę taka ilość bardzo się opłaca.
![]()
4) OneStep Allegro - godne uwagi. Natomiast u mnie się wybarwiają podobnie.
![]()
5) Domowe Laboratorium - niestety sobie nie radzą z wysokim lh. Nie dla mnie.
![]()
5. DC. A to i tak nie ważne. Ma dosyć leczenia. Mówie dosyć. Ciąży i tak nie ma.. muszę powiedzieć ginowi że chcę zmienić leczenie by okres był regularnie i tyle .
Mąż ma stulejke. Niestety konsekwencji nie leczenie grzybicy. Co z tego że od piątku bierze lek sam prosił. Jak już za późno. Tej skóry z główki penisa nie może ściągac. Jak ma zwód to ona mu peka. Jak jej nie rusza w tym sensie że nie ściąga pod prysznic to jest okej. W takim stanie nie da się seksu. Ta skóra nachodzi na główkę...tak że lipa. Jestem w rozsypce bo mąż odmawia udania się do lekarza czy na zabieg..tak to mnie boli. Ma dosyć co cykl słyszeć super owulacje super wszystko a ciąży jak nie ma tak nie ma..
Czy tak wygląda stulejką.? Jak nie to od czego tak skóra by tak Pękala? Proszę o radę
Przypomniała mi się jedna rzecz - perspektywa patrzenia na świat.
Znacie to, kiedy nagle się okazuje, że wszystkie koleżanki są w ciąży, facebooka zalewa fala zdjęć usg, a na ulicy czy w sklepie co chwilę mijamy kobietę z brzuszkiem?
Podczas spaceru z synkiem koleżanki moje oczy już z daleka wyłapywały rodziców prowadzących wózki. Patrzyliśmy się na siebie, czasem wymieniając uśmiechy.
Wiecie ile jest tych wózków?? Nie miałam pojęcia, że aż tyle!
A koleżanka (młoda mama) powiedziała, że dawno nie widziała żadnej kobiety w ciąży.
Synek skończył dwa lata w połowie czerwca. Gada jak najęty, pełne zdania, opowiadania wręcz, super wymawia trudne słowa - ciecierzyca to chyba nasz hit, mówi o sobie w drugiej osobie np. "wziąłeś kosiareczkę i kosiłeś trawkę", je praktycznie wszystko, uwielbia próbować różne nowości, woli bawić się z tatą niż z mamą, nie przepada za innymi dziećmi, jest o nie zazdrosny i jak tylko zaczniemy im poświęcać choć trochę uwagi zaczyna je bić, bunt dwulatka trwa w najlepsze, żłobek more or less zaakceptował, cierpliwości nie ma za grosz, lubi bawić się autami, kuchnią i mopem, psycholog jak synka zobaczyła myślała, że to trzylatek bo taki wygadany i tyle wie i ogarnia, mamy zalecenie diagnozy si, nadrobiliśmy wszystkie zaległe szczepienia i nawet dwa dodatkowe, mały jezdzi na jeździku jak szatan, ogarnął też rowerek biegowy i hulajnoge, mówi różne słowa i wyrażenia po angielsku, zna na pamięć książeczki kici koci i je recytuje w trakcie zabawy, jest ogromnym gadułą, mówi cały czas 🙈... My mamy już część naszego wymarzonego domu, myślę, że do września zrobimy stan surowy otwarty i tak zostanie do wiosny, wracam do pracy od września do szkoły językowej, w czasie kwarantanny podszkoliłam hiszpański chodząc na zajęcia online i zamierzam to kontynuować, psychicznie czuje się kiepsko, czasem mam ochotę uciec i nie wrócić.
Wizyta u endokrynologa dała mi dużo spokoju. Mój lekarz to złoty człowiek - cierpliwy i rzeczowy. Omówił moje wyniki i wyjaśnił wszystkie wątpliwości. Więc dowiedziałam się m.in. że:
- moje wyniki znacznie się poprawiły - najprawdopodobniej dzięki diecie - trzymamy się Akademii Płodności w dalszym ciągu;
- nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy mam insulinooporność, bo teraz wyniki akurat wyszły dobre, więc znów - chcemy zajść w ciążę, więc dieta wydaje się działać dobrze nawet jeśli mam jakieś zaburzenia w tym obszarze, na razie może nie poznamy przyczyny rozregulowania;
- moje problemy mogą wynikać z problemów z nadnerczami, ale nie ma sensu podawać sterydów, ponieważ moje wyniki aktualnie są na granicy (a granice i tak powinny być wyższe wg aktualnej wiedzy medyków), a dieta i tak działa;
- nie ma sensu badać w kierunku przerostu nadnerczy, ponieważ DHEA-S i kortyzol mam w normie, a badania w tym kierunku w szpitalu nie są i tak zbyt skuteczne - wykrywają ułamek procenta schorzeń;
- gdyby zbadać jakiegokolwiek człowieka w dowolnym momencie życia, jest duże prawdopodobieństwo, że jakieś hormony będzie miał rozregulowane - po prostu, czynnościowo;
- hormony tak naprawdę w niskim stopniu (ułamek procenta) powodują niepłodność, chyba że mamy do czynienia z zaburzeniami owulacji, miesiączkowania - a w moim przypadku żadna z tych rzeczy nie występuje.
Wnioski:
Dieta działa i w dalszym ciągu mamy tak jeść. Gdyby wystąpiły jakieś zaburzenia (owulacji, miesiączkowania, nadmierne owłosienie), mam się skonsultować ponownie z lekarzem. Jeśli minie rok bezowocnych starań, wówczas powtórzymy badania hormonalne. Jest duże prawdopodobieństwo, że moje rozregulowane hormony są wynikiem stresu. Mam brać suplementy (np. Ovulomed MAX, Fertisim), które działają korzystnie na regulację hormonów - są skierowane głównie do PCOS-ek, ale zadziałają także w innych przypadkach zaburzeń androgenowych.
27 dc 10 dpo
Sama nie wiem, co mam myśleć.
Wczoraj na papierze pojawiły się niteczki rozciągliwego śluzu podbarwionego krwią. Już miałam w głowie, że to implatacyjne. Wieczorem pojawił się śluz w kolorze kawy z mlekiem.
Dzisiaj rano śluz o kolorze ciemnej kawy z mlekiem. Lepki? Po południu, o 18:00 dużo śluzu o ciemnej barwie, kropelka krwi, ale w środku, na papierze czysto. Pomyślałam, że może jednak 🐒 tak szybko... 😔 Zaopatrzyłam się we wkładkę. Kolejne 2 godziny czysto. Po 20 śluz w środku w kolorze brunatnym, bez śladu krwi.
Ehh... Wiem, że nic nie wiem.
***
Wieczorem zachciało mi się... RedBulla, którego normalnie nie pijam.
***
Jak tylko wróciłam do domu z pracy i usiadłam na kanapie nasz owczarek niemiecki wskoczył na mnie i wprost zaczął lizać po twarzy. Później położył mi się na brzuchu i tak leżeliśmy sobie ładnych kilkanaście minut. Nie dał się odsunąć.
***
Wczoraj byłam podekscytowana, że tym razem się udało. Praktycznie umawiałam termin między Świętami a Sylwestrem na potwierdzenie u gina. Serio. Dzisiaj... Wiem, że nic nie wiem. Pieseł chyba czuje mój smutek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2022, 21:01
Jutro 1 września ☺️ Nasza mała Dziewczynka ma już gotową białą bluzeczkę i granatową spódniczkę 🫣🙃😜 Zaczyna swój pierwszy rok (przed)szkolny😊🥰
(żeby nie było, ten strój zalecony przez ciocie z przedszkola, a nie jakaś ambicja rodzicielska 😅 ale w sumie mi się ta koncepcja podoba☺️)
Aaaa, no i adaptacja w przedszkolu przebiegła idealnie, bezproblemowo. Pani zachwycona, że chociaż Marynia najmłodsza w grupie to radzi sobie świetnie, jest wygadana i posłuszna. No i ma cudowną ciocię, co dużo ułatwiło. A że rano przy rozstaniu są małe smuteczki, toż to dopiero 2,5 latka i najważniejsze że ciocie sobie dobrze radzą i przez okno macha mi już uśmiechnięta buźka.
W sumie żeby tu coś napisać, to bardziej natchnęły mnie wiadomości jakie dziś dostałam.
Pierwsza to moja bliska koleżanka z pracy. Młodsza parę lat. Zdrowa. Ciąża planowana krótko, książkowa. Wszystko idealnie zaplanowane. Życie ją zaskoczyło i ma wcześniaczka z 33 tc. Zdrowy maluszek, ale dzisiaj okazało się że ma jakąś infekcję, będzie żywienie pozajelitowe. Strasznie mi żal koleżanki bo wiem, że w odróżnieniu od nas ona nie była przygotowana na taki scenariusz i bardzo się martwię by już nic złego się nie działo. Ale jak słucham ich problemów, to my jednak nie mieliśmy żadnych.
I druga sprawa, Arianka💔 malutka dziewczynka której walkę o życie i zdrowie śledziliśmy i wspieraliśmy $. Już wróciła wyleczona po terapii w USA, a dzisiaj pojawiła się informacja, że wczoraj odeszła 🥺😭 Życie jest takie niesprawiedliwe😔
Jesteśmy szczęśliwcami bo mamy siebie i mamy Marysię, czy będzie ktoś jeszcze... cięgle siedzi nam ten "Ktoś" w głowie, ale na razie z powodu mojego stanu zdrowia to pieśń przyszłości, a 40tka już za 4 lata😔
20 dc 8/9 dpo
6 dzień brania progesterone besins 🙂 jeszcze 4 dni i beta bo zgodnie z obietnicą nie będę sikać na testy 🙂 dzisiaj miałam okrutne zawroty głowy, musiałam w pracy leżeć pół godziny z nogami do góry bo myślałam że się przewrócę. Dzisiaj podczas drzemki poczułam takie szarpnięcie w macicy jakby mi ktoś kawałek endometrium oderwał 🙂 myślę, że moja głowa płata mi figle a te wszystkie "objawy" to a) wytwór mojej wyobraźni, b) skutek działania progesteronu 🙂 nigdy po nim nie miałam zawrotów głowy ale to nie znaczy, że tym razem nie mogę mieć 🙂 ale moja temperatura wreszcie się podniosła 🙂 pomiary ostatnich 3 dni: 36.64 - 6 rano, 36.74 - 6 rano, 36.76- 5 rano 🙂 chociaż tyle że ruszyła bo już zachodziłam w głowę co się z nią dzieje, że owulacja potwierdzona a ona na poziomie 36.35 🤦🏼♀️
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2022, 08:19
0_1_3
Pierwszy kryzys... mój kryzys... W nocy poczułam się jak wyrodna matka...
Mały tak długo marudził, ze w koncu zasnął dopiero po 3... jak padlam razem z nim to o 6 nie słyszałam że woła jedzenie... dopiero mąż mnie obudził słowami "żono, nie słyszysz ze dziecko płacze?". Jak można nie usłyszeć placzacego dziecka?
Rano za to spi jak aniołek, udało sie nawet pazurki obciąć, bo juz mi prawie cycki wydrapal 😂😂😂
11 dc
Mam chwilkę bo siedzę na naradzie z projektantem. Muszę zacząć robić testy owulacyjne, bo dziś rano zaskoczyła mnie ilość śluzu i to owulacyjnego! Miałam wrażenie że nigdy takiego ładnego nie miałam. Musiałam się podetrzeć dwa razy, śluz był przezroczysty jak bialeczko, z białymi nitkami.. Dziwi mnie tylko termin bo według aplikacji do owulacji zostało 4dni. Po zaznaczeniu w apce przypuszczalna owulacja skoczyła mi na pojutrze 😁 no nic, zrobię po pracy dziś koniecznie testy no i wieczorem muszę przyatakowac męża!😁
Pojutrze mam wizytę u gina, zobaczymy co powie nam wizyta.
Wkurzyłam się tylko bo anulowali mi zakup na olej z wiesiołka i żel conceive. Musiałam zamówić go znowu, ale dostawa dopiero w czwartek i boję się że nie zdąże tego zastosować w tym cyklu przed owulacja.. a zależało mi na tym żelu wspomagającym płodność.
W tym cyklu chyba trochę mniej się spinam i nie nastawiam, chociaż wiadomo że już bym chciała.
Żeby o tym nie myśleć zapelnilam sobie kalendarz, jutro wypad z dziewczynami, w piątek mam depilację laserowa to liczę też na plotki, w weekend pewnie na budowie porysuje sobie punkty elektryczne 
Mimo problemów na budowie jakoś mnie to nie martwi.. Nie było nas na weekend w domu, bo mieliśmy 40 urodziny szwagra i byliśmy poza domem, wczoraj mąż pojechał na budowę i okazało się że w piwnicy 5cm wody 🤣 drenaż nie jest skończony i pewnie to dlatego. Dodatkowo mieliśmy dostawę kominka który stoi przed domem w dalszym ciągu, bo ma pukniety stelaż i odprysnieta farbę 🤣 i to na froncie kominka
czekamy na uznanie reklamacji przez producenta. Dramat. 🤣 Myślałam że można będzie rozpalić pierwszy raz.. no ale cóż. Pracuje nad tym aby mniej się denerwować, a co za tym idzie nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu. Proste ale jakie trudne do wyegzekwowania. Ale staram się, narazie dobrze mi idzie 🙂
Edit 20:40 testy owulacyjne białe, więc nie wiem skąd taki ładny sluz... mąż wrócił z budowy chory także nie wiem co z tego serduszkowania dziś 🤷♀️
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2023, 20:38
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.