PODSUMOWANIE 3 CYKLU STARAŃ:
:star: cykl trwał 28 dni
:star: dostałam @ planowo, pomimo zaprzestania brania Duphastonu
:star: między 13 a 19 dniem cyklu miałam idealnie płodny śluz, rozciągliwy i wodnisty. Jednakże testy owulacyjne nie wykazały owulacji.
:star: w 14 dc miałam robione USG, na którym nie stwierdzono pęcherzyka dominującego
:star: wprowadziłam mnóstwo warzyw do mojego menu i ryby 2x w tygodniu. Powoli eliminuję mięso. Idealnie byłoby, gdybym jadła je tylko 2x w tygodniu. Ograniczyłam kawę.
:star: w tym cyklu dużo się ruszałam. Kilkakrotnie też biegałam.
:star: nie mierzyłam temperatury - stwierdziłam, że muszę psychicznie odpocząć od tych całych STARAŃ.

motylki.gif

PLAN NA KOLEJNY CYKL
-> witaminki - regularna suplementacja
-> wiesiołek do momentu potwierdzenia owulacji
-> duuuużo ruchu w pierwszej połowie cyklu
-> test owulacyjny od 11 dc do 19dc - sprawdzimy, czy potwierdzi owu
-> dużo seksu
-> POZYTYWNE NASTAWIENIE <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2013, 10:24

Dziwna jestem. Teraz tylko dwie sprawy siedzą mi w głowie. Pierwsza to pobyt w szpitalu, zabieg. A druga to, czy będę mogła jeszcez mieć dziecko. No i czy nie będę bała się znów starać. Tak mi ciągle chodzi po głowie, że przecież nie mam bóli brzucha, plamień, krwawień, a owulacja była 17 dnia cyklu, więc idealnie 7,5 tygodnia przed wizytą, a zarodek miał wielność na 7 tyg i 4 dni... Ale od OM minęło wtedy 10 tyg... Sama nie wiem, czy robić sobie jeszcez jakąś nadzieję.

No to mamy nowy cykl i nowe szanse!
Byle by się nie łamać. Załamanie jest nielogiczne i już!
Złapała mnie dość bolesna @, ale daję radę. I mój Luby daje ze mną radę.
Jutro ma urodziny. Spędzimy je we dwoje . ale mam plan! Będzie fajnie i z atrakcjami!
No a teraz tyłek spinam i trzeba wyjść w miasto pozałatwiać to i tamto!

MartaS Kilka lat temu... 15 listopada 2013, 10:50

Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła opowiedzieć moi dzieciom jak bardzo były chciane i oczekiwane:). Że mamusia schudła 12 kg (ciężko czasami było:)), ile badań zrobiliśmy i jak długo na nie czekaliśmy:)

Bardzo długo nie pisałam... Wiem, ale tyle się ostatnio dzieje, że ciężko było mi się do tego zabrać. Choć nie ukrywam, wiele razy zaczynałam. Jestem już w 15 tc. Szybko mija ten czas, nie mniej jakoś bardzo nerwowo. Ciągle coś, a to wizyta w szpitalu miesiąc temu, bo skurcze i zbyt miękka szyjka, a to inne dolegliwości. Wczoraj delikatne plamienie i wizyta na oddziale. Wg lekarza wszystko jest ok, ale oczywiście dostałam op..., że nie leżę, tylko zachciało mi się remontów. Rzeczywiście, stwierdziliśmy z mężem, że czas odmalować pokój i M. chciał jeszcze przemeblowania. Wprawdzie wiedział, że większość porządków spadnie na niego, ale chyba nie dotarło. W konsekwencji chodził i na mnie krzyczał, że sam musi sprzątać, bo mnie boli brzuch. Trochę się poschylałam, więcej siedziałam i chodziłam niż leżałam, nie mówiąc już o stresie, bo przecież tylko krzyczał. Wczoraj pojawiły się pierwsze efekty. Mam nadzieję tylko, że nic nie dzieje się Kubusiowi. Tak, tak, wg nowego lekarza - specjalisty od USG, czekamy na Jakuba Karola :) Maluch zrobił na ostatnim USG szpagat w ramach przeprosin, że przez całe badanie nie słuchał się lekarza. Tak oto dzień wczorajszy rozwiał moje wątpliwości. Zastanawiałam się bowiem, czy chodzić do "starego" lekarza, który ma stary sprzęt i wielokrotnie mnie zawiódł, ale przyjmuje też na NFZ, czy do nowego, który zdziera kasę, ale ma lepsze USG. Gdy zaczęłam plamić zadzwoniłam do starego, który bywa w szpitalu w czwartki tylko wtedy kiedy ma swoje pacjentki do zabiegu. Nie ma przy tym w szpitalu żadnych dyżurów. Powiedziałam co się dzieje i kazał przyjechać na oddział. Uprzedziłam, że dojazd zajmie mi ok. 30 min, powiedział, że będzie. Gdy się pojawiłam, usłyszałam, że wyszedł, udałam się do gabinetu lekarskiego i okazało się, że tylko do biurowca, ale dziś jest. Potwierdziło to 2 kolejnych lekarzy, każąc czekać spokojnie i mówiąc, że i tak będzie przechodził tym korytarzem. Czekałam więc 1,5 godz. po czym wyszła młoda pani doktor i mówi, że mój ginekolog właśnie pojechał i wyszedł drugim wyjściem; jeśli mam nr tel, dzwonić, a może coś załatwię. Połączyłam się z nim, a on mówi mi, że mu przykro, ale za 10 min. otwiera gabinet prywatny i musi jechać. Mam iść do innego lekarza i ma mnie zbadać. Zdenerwowałam się strasznie, rozbolał mnie okropnie brzuch. Poszłam do tego poleconego lekarza i proszę, by mnie zbadał, bo mój lekarz kazał, ten zaś zaczął na mnie krzyczeć czego on itd. Przy badaniu ciągle mnie ochrzaniał i choć 2 godz. wcześniej to jego pytałam o mojego lekarza i kazał czekać, to powiedział, że nie wie co ja robię, po co tyle siedzę i czy ja sądzę, ze oni się na medycynie nie znają. Super, problem w tym, że ja czekałam na lekarza prowadzącego moją ciążę. Jak powiedziałam, że od 3 dni mam skurcze i nie wiem czy to żołądek, czy co, to stwierdził, że wg niego na razie nerwy. Jasne, jeden zostawił mnie na lodzie, drugi cały czas ochrzaniał, a ja mam być zrelaksowana. Konowały! Powiedział, że innego leczenia niż to ze szpitala (leki) nie ma. Mogę zostać w szpitalu jak chcę, ale na końcu kazał mi podpisać deklarację, że nie zostaję. Wczoraj więc rozwiały się moje wątpliwości co do wyboru lekarza. Muszę iść do kogoś bardziej kompetentnego, który szanuje choćby pacjentki prywatne. Do tej pory byłam jedną z nich, jak widać nie ma sensu badać kogoś na oddziale, bo 10 km dalej czeka gruba kasa.

Wróciłam z pracy, i powiem Wam, że pierwszy raz od dłuższego czasu nie jestem senna i wykończona, tylko normalnie się czuję. Pierwszy raz udało mi się zjeść posiłki zgodnie z planem, na dzisiaj zaplanowałam jeszcze ćwiczenia na orbitreku, później prysznic i serduchowanie, a wieczorem jakiś przyjemny film.

Miłego popołudnia dziewczyny :)

Rub Może kiedyś wreszcie się uda... 15 listopada 2013, 11:10

Cholerka przypomniałam sobie - a raczej dostałam powiadomienie, że mam jutro wizytę u gina żeby zrobić cytologie. Tylko że okres skończył mi się wczoraj. Słyszałam że najlepiej cytologię robić po 10 dc a ja będę dopiero w 7 dc. Jak myślicie? Iść czy nie iść?

Jak widać na zdjęciu Natka rośnie jak na drożdżach a ja robię się jeszcze bardziej obrotna niż byłam:) od 19 listopada zaczynamy tourne po specjalistach, a w grudniu lecimy do Warszawy do IMiD na konsultację no i strasznie się tym stresuję. O prócz spraw logistycznych związanych samym lotem muszę jeszcze na miejscu znaleźć jakiś hotel blisko kliniki ( może któraś z Was warszawianek mi pomoże???) i wynająć auto, żeby móc się po mieście z małą poruszać... ech ale to kolejny krok w przód:)

Wczoraj mialam cudowny dzien :)

Nie pamietam kiedy mialam tyle energii i tak dobrze sie czulam :)
Ja chce tak juz zawsze!!!!!!

znów pogrzeb, tym razem wujek [*]

A byłam dzisiaj u ginekologa, zdecydowal że cos jest nie tak z owu i w środę będziemy robić USG i sprawdzać jak się maja pęcherzyki, a jeśli będą nie takie jakie mają być to powtórzymy w piatek :)
w końcu coś do przodu :)

Moni& Zaczelismy starania 14 grudnia 2013, 09:41

Z każdym dniem coraz bardziej Cie kocham, moja malusieńka Istotko, mój Cudzie, moje Szczeście :* Nie moge sie doczekac piątkowej wizyty, prosze, pokaż mi sie juz Szczeście moje, chce wiedziec, że jestes :* <3

Kasiula09 Jedno marzenie, jeden cel.... 15 listopada 2013, 14:36

Przyszedł do mnie dziś pasek św. Dominika i bede zaczynać modlić się mam nadzieje że to mi pomoże w następnych staraniach o maleństwo. Chciałabym również zdobyć medalik tego świetego myslałam że przyslą mi siostry ale niestety musze szukać na własną reke. Może któraś wie gdzie można go zdobyć?
Dziś ostatni dzień zwolnienia także od poniedziałku czeka praca trochę mi sie nie chce no ale cóż nie ma co siedziec w domu i mam nadzieje że czas do wizyty szybciej mi upłynie no ale jak narazie to jeszcze musi @ przyjść.
Chyba powoli uzależniam się od ovuf ciągle bym tu siedziała tyle ciekawych rzeczy juz sie dowiedziałam. Chciała bym dołączyć do kobiet, które oczekują swojego maleństwa ale troche musze odczekać niestety i jest to bardzo bardzo trudne.

18.11- posiew nasienia
27.11- badanie nasienia,(nie wiem czy to tak ciezko zrobic z jednej probki? dwa razy przechodzic to samo;/) juz trzecie w ciagu naszych staran, ciekawe czy wynik bedzie choc troche lepszy chociaz watpie bo moj maz nie bierze juz zadnych witamin zadnych tabletek nic kompletnie, nie wiem dlaczego, moze zapomina moze mysli ze mu to nie potrzebne, no trudno nie bede zmuszac. Mial isc do urologa bo ma bakterie w cewce moczowej i od wrzesnia nie dotarl, eh...
4.12- klinika nieplodnosci moze obcy ludzie przemowia mu do rozumu, ze jednak musi wyleczyc te bakterie bo nic z tego, ze tylko mnie zaraza. Bedzie co ma byc, tymczasem sie nie staramy bo i tak by sie nie udalo, wogole o tym nie mysle i jest mi z tym bardzo dobrze, wykres musze prowadzic zeby pokazac lekarce jak cykl wygladal. Mysle nad zakonczeniem staran, no ale jak juz tak dlugo czekam na ta wizyte to wytrwam, pojade zobaczymy co powiedza dlaczego tak sie dzieje... Niepewnoc jest najgrosza juz bym wolala wiedziec ze nigdy sie nie uda nic tracic czas i nie wiedziec.

Dziewczyny to jakieś cholerne fatum...dziś odeszła kolejna bliska mi osoba...to będzie 9 pogrzeb w tym roku u nas .... tak strasznie boje się tego roku bo zostało jeszcze ponad miesiąc i aż strach się bać co przyniesie jutro......

A więc @ odchodzi :) Zaczynamy nowy cykl , nowy pełny wiary wręcz pewności , że się uda :) Bo zawszę trzeba przeć do przodu .

No to już po serduchowaniu ... nie ma to jak niezapowiedziani goście ...wrrrr, i to niezbyt lubiani :(

Bączek Pojaw się w końcu Ktosiu.... 15 listopada 2013, 15:53

Jejku jak dobrze jest znać własne ciało! Gdybym wiedziała, że mierzenie temperatury tak bardzo pomaga w życiu to zaczęła bym robić to już dawno - niezależnie od planów na dziecko. Teraz moje życie dzieli się na : dzień bólu, trzy dni miesiączki, 2 tygodnie super nastroju - podczas których góry mogę przenosić i 2 tygodni gorszego samopoczucia i nerwów - i to praktycznie zupełnie bez wpływu zewnętrznego.

Do wizyty u endokrynologa pozostał jeszcze miesiąc. I jak się okaże, że już jest ok to wg. wyliczeń ovu w okolicach Świąt i Sylwestra będzie idealny czas na starania! Oj jak ja już czekam do tych Świąt! Taki prezent byłby idealny! jeszcze TYLKO 1,5 miesiąca.... mam nadzieje.

co za dzień... odebrałam mój wynik aTPO. 3000 a norma poniżej 60. Pobiegłam do budynku obok na Oddział endokrynologii, przemiły doktor pogadał ze mną chwilę i od ręki zrobił USG tarczycy. Niestety mam liczne pęcherzyki zapalne, powiększone węzły chłonne i niejednorodny miąższ. Jak się to wszystko do siebie doda wyjdzie Hashimoto. No i niestety wyszło. Od jutra zaczynam Euthyrox 25 za 4 tygodnie powtórka TSH i modyfikacja dawki. TSH ma generalnie spaść poniżej 1,5. 1 to marzenie. Euthyrox mam brać chyba dożywotnio (no oczywiście pod kontrolą TSH). Na 2 miesiące mamy się wstrzymać ze staraniem, a jak się uda zajść w ciążę to Euthyrox trzeba będzie zwiększyć. Chce mi się płakać, z jednej strony ze smutku no bo jednak jestem chora, nie śmiertelnie ale przewlekle, i z wiekiem mogą się pojawić objawy (na razie ich nie mam) a z drugiej strony ze szczęścia- bo jeśli przez H nie mogłam zajść w ciążę to malutka tabletka brana na czczo mi pomoże i już niedługo będę skakać z radości <3

szpilka Szpilkowe starania 15 listopada 2013, 20:16

Lekarz ok. zobaczymy jak się sprawdzi dalej, ogólnie wszystko już w środku ładnie wygląda, dostałam kolejny plik badań do zrobienia, posiew z pochwy bakteriologiczny i w kierunku chlamydii, myco/ureaplasma oraz badanie krwi na toxo, kazał powtórzyć TSH na początku stycznia, bo po poronieniu nie jest do końca miarodajne, ale FT4 i ATPO mam w normie, więc nie martwić się na razie, zobaczyć co będzie w styczniu, obejrzał moje dziś odebrane wyniki, z którymi pójdę jeszcze do rodzinnego, bo on na to spojrzy pod innym kątem, poza tym dostałam luteinę na wywołanie okresu, żebym się nie męczyła kilka tygodni w oczekiwaniu, skoro mam nieregularne cykle i od 1 grudnia mam brać przez 10 dni, owulka za ok 2 tygodnie dopiero, bo na razie się nie zbliża,gdyby mimo to okresu nie było to jeszcze przed świętami przyjść i gdyby w posiewie coś wyszło to też, jak do kwietnia nie zajdę znów to mamy się bardziej wziąć do rzeczy, no i powiedział, że nie jest źle, no bo udało się nam zajść, mam nadzieję, że pod jego czujnym okiem uda nam się niedługo

a co do dziś odebranych wyników krwi i moczu to wszystkie są w normach podanych obok, czyli moim nielekarskim okiem nie jest źle a lekarz w tygodniu może coś tam innego zobaczy


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2013, 20:21

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)