7 dc
W dalszym ciągu plamię. Coś przedłużona ta @, nie wiem czemu :(
Tak mi się chce seksu, a tu w dalszym ciągu krew i krew.
Od 26.11 do 09.12 mam przepisaną luteinę - 2x1.
Stęskniłam się już niesamowicie za mężem - @ idź już sobie!!!

_Cleo_ w koncu doroslam:) 21 listopada 2013, 12:10

nie nie nie!!! stop !!! jak mam wbic sobie do glowy zeby myslec pozytywnie!! zeby przestac sie zamartwiaac czy tym razem sie uda!! nie chce tak , zawsze kazdemu mowilam jak ma byc to bedzie ! bylam szczesliwa ze dostalam dupka I wierzylam ze to bedzei to terazz nadchodza watpliwosci czy faktycznie to pomoze , po co ja gluia czytam tyle tego wszystkiego,
:(

Podroz strasznie meczaca do krk jechalismy 8h spowrotem troszke mniej bo caly czas prawie autostrada. A wiec wizyta trwala dosc dlugo najpierw wywiad, pozniej badanie na fotelu, usg zwykle i 3d pani dr wszystko powoli i uwaznie obejrzala. Szyjka wporzadku, jajniki wporzadku jedynie lewy jest wyzej niz powinien, w macicy jakis maly zrost po cesarce. Prawdopodobnie nasza nieplodnosc wtorna spowodowana jest niedroznoscia jajowodow po cesarce badz po ciaglych stanach zapalnych ktorych nie idzie wyleczyc a nie wiadomo tez jak dlugo byly. Zalezone badanie droznosci hyfosy z sonohisterografia. I co sie dowiedzialam, ze jesli beda jeszcze bakterie (zrobiono mi wymaz) to moge zbadac droznosc tyle ze 6h przed badaniem musze wziasc antybiotyk, w trakcie badania tez i jeszcze dwa dni po badaniu. Mam udac sie tez do gastroenterologa czy jakos tak z tym grzybem na jezyku co mi wyszedl po antybiotykoterapii tylko kurcze jak slysze "gastro" to mam wrazenie ze ktos ma mi cos do gardla wtykac;/ ale to na jezyku to chyba nie? ;/ Za tydzien mam zadzwonic i zapytac jaki jest wynik posiewu, pani dr w piatek go obejrzy i jesli cos jest to wystawi recepte na antybiotyki, przesle na maile i bede musiala z tym pojsc do rodzinnego aby wystawil normalnie, mogli by poslac poczta ale troche by to szlo podobno. Chociaz wolalabym chyba poczta bo watpie zeby moj rodzinny lekarz poszedl na takie cos. No i sprobuje wtedy umowic sie na droznosc chociaz boje sie masakrycznie bolu, ze ktos bedzie mi tam cos wtykal i grzebal, boje sie ze potwierdzi sie w 100% ze to niedroznosc a z drugiej strony chcialabym juz miec to za soba. Bardzo mozliwe, ze czeka nas in vitro. Ciezka sprawa musze to wszystko przemyslec jeszcze, poukladac jakos w glowie, przekonac sie do tego in vitro w 100%
Pani dr powiedziala, ze mimo tego iz mamy dziecko naturalnie poczete to mozemy dostac dofinansowanie.Jeszcze jedna rzecz jesli sie okaze, ze mialam zle przeprowadzona cesarke to napewno pozwe szpital o to ze nie moge zajsc w ciaze, czuje sie jak jakas baba chlop czy cos;/ przeciez to takie naturalne, ze kobieta zachodzi w ciaze, rodzi dzieci. Weszlam w etap gdzie smutno mi sie robi jak widze kobiety w ciazy czy wozeczkiem z maluszkiem a myslalam, ze mnie to nie dopadnie. Zapomnialam dopisac pecherzyk w prawym jajniku 12/10mm dzien cyklu 12 endomentrium tylko 3mm niejednolite bo w jednym miejscu jest takie jak powinno byc a cala reszta za cienka ciekawe dlaczego;/ Ale chyba nic zlego, nic mi nie powiedziala co by moglo mnie zmartwic jesli chodzi o endo. No i najlepiej jak bysmy sie poprostu narazie nie starali. Jak dla mnie to chyba nie dam rady nie serduchowac to jest nieosiagalne heh ale i tak wiadomo, ze narazie nie ma szans.

Jesli ktoras z Was to przeczyta, to powiedzcie mi dziewczyny jak byscie wiedzialy, ze nie da rady zajsc w ciaze naturalnie podeszlybyscie do in vitro? wedlug mnie nie ma w tym nic zlego natomiast trzeba sie do tego przygotowac psychicznie.
Mialybyscie pozniej jakies wyrzuty sumienia, ze kilka zarodkow jest zamrozone, ze to takie nieludzkie zamrazac dziecko? zarodek? trudny temat...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2013, 00:43

Endokobietka Starania Endokobietki 21 listopada 2013, 08:46

25+0 czyli 26 tydzien.
Wedlug niektorych kalendarzy to juz 3 trymestr, wedlug BellyBest to ostatni tydzien drugiego trymestru.
Alez to szybko zlecialo. Powoli chyba trzeba zajac sie sprzataniem mieszkania tzn. wyrzuceniem paru mebli i zrobieniem miejsca dla lozeczka i innych potrzebnych rzeczy. Mamy 2 pokoje, wiec narazie Maluch bedzie musial zamieszkac w naszej sypialni.

Po piatkowych badaniach obciazenia glukoza moja lekarka nie dzwonila, wiec napewno jest wszystko ok, kamien z serca, bo bardzo balam sie cukrzycy ciazowej.

Wymigalam sie od delegacjiw pracy. Wczoraj mielismy w pracy zebranie i padl tekst od mojego kolegi, z ktorym mialam jechac, ze nie jade, bo mi sie nie chce, powiedzial to przy calej firmie (ok 70 osob, nie wszyscy wiedza o mojej ciazy). Wkurzylo mnie to, ale nic nie powiedzialam na forum, potem zwrocilam mu uwage, ze nie bede ryzykowac 10 godzin w pociagu dla pracy, bo za mnie moze pojechac ktos inny.
Zostaly mi jeszcze dokladnie 2 miesiace pracy, od 20.01 o ile nie zmieni sie termin porodu mam juz wolne. W Niemczech 6 tygodni przed porodem i 8 tygodni po porodzie jest sie juz chronionym i zwolnionym z obowiazku pracy. Niby fajnie, ale juz teraz jest troche ciezko, a jak brzuch bedzie wiekszy i bedzie lezal snieg to wogole bedzie pewnie kiepsko. No nic trzeba myslec pozytywnie i starac sie jak najdluzej byc na "chodzie".

W ramach walki z infekcją postanowiłam sobie skrócić dzień w pracy. Gdyby nie narada o 15.30 to wzięłabym 2 dni wolnego. Nic to, jak popołudniu nie będzie lepiej, to piątek, sobotę i niedzielę spędzę w łóżku.
Cieszę się, że nie mam gorączki (temp. w okolicach 37.2), tylko to okropne uczucie napompowanej głowy i zatykających się uszu i zatkanego nosa. Gardło już przestało boleć, nalotów brak więc może nie będzie tak najgorzej.
Muszę sobie ułożyć jakiś plan - ostatnio jestem bardzo rozleniwiona a tyle jest do zrobienia.
Najpierw 23.11 morfologia - żeby sprawdzić, czy hemoglobina i hematokryt są w normie (oby moja randka z preparatem buraka i żurawiny przyniosła jakiś efekt, bo szkoda byłoby zmarnować te 3 jednostki krwi, które mi przetoczyli)
Następnie 26.11. @ lub testowanie;
Potem - rejestracja i wizyta u gin. w Poznaniu;
12.12 - wizyta u hematologa - zobaczymy co dalej.
W między czasie - w tygodniu praca ;) w weekendy kurs kwalifikacyjny, starania aby ściągnąć do siebie mamę - choćby na miesiąc (to ciężki przypadek)
Jakiś zarys planu jest - (baaaardzo ogólny) postaram się go uszczegółowić -
Przecież muszę się czymś zająć aby nie myśleć i nie spędzać każdej wolnej chwili na ovu.
Nie wiem, czy to tylko ja tak mam. Dorwałam się do tego portalu jak małe dziecko do nowej zabawki, z którą nie chce się rozstać.
Nic to - z pewnością przyczyna leży gdzie indziej. Panuje tutaj bardzo przyjazna atmosfera.
Diagnoza - ovu to magiczne miejsce, które wciąga użytkowniczki (lżej mi, bo nie jestem sama)

Właśnie widzę,
wyłączyłam komputer, porozmawiałam 10 min z mamą, zrobiłam kawę i stwierdziłam, że poskładam pranie ale do tego puszczę sobie coś do posłuchania (przez kompa) i co?? znów zerknęłam na ovu. Odkrywam więc nową formę uzależnienia: ovumania;)

Ewunia A czas ucieka.. 21 listopada 2013, 10:14

Nie piszę, bo właściwie nie mam o czym.. Czekamy na styczeń i ponowne badanie nasienia. Na wyrok, jak mówi mój Mąż. Mam tysiące myśli na sekundę. Chciałabym usłyszeć, że jest bardzo dobrze i zajdziemy w ciążę, albo tragicznie i nie ma co się łudzić. Nic pomiędzy. Tak albo nie. Nie chcę już dłużej trwać w tym zawieszeniu i znowu żyć od miesiączki do miesiączki.
Mój Mąż od kiedy dowiedział się, że problem leży po jego stronie jeszcze bardziej pragnie biologicznego dziecka. Owszem, słucha gdy coś opowiadam o adopcji i chce, żebym go z tymi myślami "oswajała", ale najbardziej zależy mu na tym, żebym zaszła w ciążę. Przykro mi, że nie patrzy na to, jak ja, ale nie mogę od niego tego wymagać. W końcu ja o adopcji myślę od zawsze, a on raptem kilka tygodni. Ja już przeżyłam żałobę po naszym biologicznym dziecku, którego nigdy nie było (bo tak mogę chyba nazwać) i wierzę, że nasze dziecko, gdzieś jest i na nas czeka.. Tylko musimy je odnaleźć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2013, 10:27

tak ja obiecałam pisze po tygodniu, dzisiaj jest 20 dc i 7 dpo...
jeszcze drugie 7 dni czekania :(
miałam napisac czy jakies objawy sa, ale chyba nie ma...
jakas tam zgaga niby jest, ale co to za objaw, głowa tak jakby lekko ćmi ale to tez jeszcze nic, temperatura narazie 36,7...tego w ogole nie ma co brac pod uwage, czyli nadal jestem w kropce???????? jeden wielki znak zapytania...no coz trzeba jeszcze poczekac, termin @ mam na 28, ale jesli jej nie bedzie poczekam i zrobie dopiero 30 rano, bo wieczorem impreza andrzejkowa sie szykuje i musze wiedziec...
chetnie powstrzzymam sie z % na rzecz 2 kreseczek ;)
dobra nastepna relacja bedzie za tydzien :) trzymajcie kciuki bo narazie to kiepsko wyglada...

gusiaa Bo nadzieja to połowa sukcesu... 21 listopada 2013, 11:07

Zaczne chyba od dobrych wieści :-) jutro idę na rozmowę o pracę :-D coś zaczyna się ruszać może wkońcu zmienię ta moja przekleta pracę w cukierni!!! A czemu przekleta?? Nie dość ze przytylam od kad tu pracuje to moja szefowa to masakra, podwyżki jak nie było tak niema, i tej już normalnej umowy ile można..


A u mnie? Ok codziennie jestem mega zmęczona.. :-/ poza tym wszystko ok 6 dni do @ .. Moje ostatnie długie dni... :-(

Agi Radość.. 21 listopada 2013, 11:09

Wreszcie zachodzą w ciąże dziewczyny z ovu co są już długo zalogowane. Cieszę się bo wiem ile ich to zdrowia kosztuje. Cierpliwość popłaca albo odpuszczenie. Przestać się starać słyszymy.. ale jak nie myśleć?
Rozmawiałam z kobietkami które tak po odpuszczeniu zaszły i była dla nich ta ciąż dużym zaskoczeniem i radością.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2013, 09:29

Zaniosłam dziś zwolnienie do pracy i do końca listopada odpoczywam. Kupiłam też po drodze kosmetyki Ziaja do skóry atopowej, bo znów mi dokucza. Siedzę sobie na razie u rodziców, bo nie chce mi się być samej w domu, mąż pojechał w delegacje. Na weekend wrócę do domu, a teraz mogę nadrabiać zaległości w czytaniu.

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 26 listopada 2013, 08:41

7...Kolejny cykl zakończony. 1 z Ovu...i z wynikiem negatywnym ;(( co mam zrobić by w końcu się udało?;( Bromergon biorę, siemie lniane na śluz, kapsułki z wesiołkiem. Owulacje niby mam na testach i na temperaturze jest widoczna. W grudniu mam monitoring. Mąż zadeklarował że zrobi badania dopiero po roku. Ehhh... Codziennie się o Ciebie Maluszku mój kochany modle.... Boże, kiedy mnie wysłuchasz? A jeśli masz wobec nas inne plany to daj nam jakiś znak...;(

aaana UDA SIĘ! Nie może być inaczej :) 21 listopada 2013, 12:25

Właśnie wzięłam pierwszą tabletkę CLO, czuję lekkie podekscytowanie ;) Normalnie jakbym co najmniej extasy brała! :p
Humor znowu dopisuje, ciesze się póki mogę, bo jak znów odwiedzę gina i będą złe wieści, że nie urosły, że nie pękają, że ze złej strony to będzie znowu płacz, więc raduję się błogą nieświadomością jeszcze przez 6 dni :)))

MOJE WŁASNO RĘCZNIE ROBIONE OZDOBY NA ŚWIĘTA zawieszki na drzwi lub ścianę.... jak się podobają??????
7fb7aeff.jpg
8ee983a0.jpg

05.12.2013 - wizyta u endokrynolog
10.12.2013 - wizyta u nowego ginekologa
01.01.2014 - Zaczynamy bój o Nowe Życie :)

Życie Gertrudy to tak jak życie kota - dadzą jeść, pić, dadzą pospać, pooglądać. Chcę to pójdę na spacer, nie chcę to uwalę się na kocu. Byle gdzie, byle ciepło.

Jedyna inność w życiu Gertrudy to ta, że żyje duuuużo dłużej.

Gertruda skończyła w tym roku lat 90 choć z typowym sobie wdziękiem mówi że 70. Może i bym się z tego śmiała, ale dobrze wiem że ona już najnormalniej w życiu zapomina się co gdzie jak i za ile. Gertruda uważa że zabrałam ją ze sobą na Cypr żeby się na niej mścić. Bo krzyczę jak tnie moje ciuchy, bo chowam kapustę kiszoną którą chce zjeść na śniadanie, bo słodzi kaszankę, keczup, ogórki kiszone i chrzan meszając je wszsytkie rzem na 1 talerzu. Twierdzi, że jej żałuję.

- Na czymś trzeba oszczędzać! - kwituję łapiąc za słoik na widok sypniętej 4tej łyżeczki na kiszonego ogórka
- Po coś mnie tu przywiozła? Żeby rentę mi zabrać! Się tylko mścisz nade mną!!!

Gertruda renty ma 1044 zl. 400 zl co miesiac idzie na mieszkanie w Polsce, które trzeba opłacać mimo Gertrudy wakacji na Cyprze. Do tego rachunki, ogrzewanie, które wiadomo żadne teraz dojdą jak Gertruda wróci na swoje. A na dodatek lekarstwa, jedzenie... czy tu czy tam pies jeden. Ale oczywiście ja, a także i przede wszystkim gaszek i jego dziewuszki utrzymywane są przecież z Getrudziej renty.

Przykro mi.

Przykro mi, że mimo szczerych chęci i jej rajskiego pobytu na Cyprze jestem zmuszona zabrać ją z powrotem do domu. Dlaczego Getruda nie może być kochaną babciunią, która kocha dzieci, tula, opowiada bajki, uśmiecha się do nich, robi im na drutach kapcie a swoimi nie szura po całym domu od 4 rano? Nie wiem... Gertruda uważa, że wszystko jej się należy. Śniadanie, obiad, miejsce na kanapie w dużym pokoju i towrzystwo każdego dnia. Gertruda klnie na każdym kroku jak jej się coś nie spodoba. Jak dzieci biegają, jak tata je kąpie, jak ja spędzam z nimi czas albo robie im herbatę. Nie może znieść że kolejny raz wychodzimy do znajomych albo gdy ktoś przychodzi do nas. Placze jak nie ma wystarczająco uwagi albo kładzie się na podłodze symulując omdlenie. A najgorsze chyba jak znosi do pokoju różne ciastka, cukierki, herbaty, lizaki i chowa... Chowa na wypadek gdyby któraś z dziewczyn miała jej sprzątnąć coś sprzed nosa...

Przykro mi.
Bo mimo chęci zacieśniania więzi rodzinnych... Nie mogę... Nie umiem... Nie potrafię... A nawet już nie chcę... Tu nie chodzi o to, że jest stara. Tu chodzi o to, że z takim człowiekiem można już tylko dostać kukunamuniu. Za słodkie, za twarde, za słone, za kwaśne, za dużo, a co tak mało? mścisz się, żałujesz, znowu wychodzisz? posiedziałabyś trochę w domu, co na obiad? obrać ziemniaki? zrób mannę, zrób herbatę, masz jakieś ciasto? kupiłaś watę? co jutro na śniadanie? to ja poprasuję, obrać ogórka? co jest w telewizji? jedziesz jutro do pracy? kiedy jest wigilia??

Przykro mi...
Bo myślę, co będzie dalej? Jak sobie da radę? Kto się nią zajmie? Potrzebne są kroki na które nie jestem gotowa... Psychicznie... Boję się. Wolę nie myśleć, wolę unikać. Niech się rozwiąże samo, choć w miedzyczasie spać nie mogę. Ani kochać normalnie. Życie ma nudny wydźwięk. Kłócimy się z gaszkiem. On sam już nie może choć szczęściarz nie zna języka!!!

Czy to PMS czy depresja? Hmmmm....


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2013, 14:28

Wczoraj dowiedziałam się od własnych rodzicow o kolejnym dzicku mojego kuzyna. Mama dodala jeszcze ze to już czas ich był bo 3 lata roznicy to tak akurat. A na ich weselu we wrześniu mloda pani się zapierala ze więcej dzieci na razie nie chce! Zycze im z całego serca. Ale mi jest ciężko bo widziałam jak moi się ucieszyli a ro nie ich wnuk.. Jakby mi cos na ten temat powiedzieli to bym chyba wybuchla. I tez tak zrobiłam przy mezowi-no ale to przecież normalne ze się chce mieć więcej dzici niż jedno.
Oczywwiscie ten cykl jest już przeze mnie spisany na straty. Wydaje mi się ze chyba za często się kochamy..I na pewno plemniczki nie dozyly kiedy komorka jajowa pekla:-((( Znajomi na ostatniej zabawie znow nam gadali ze się mamy starac. Oni gowno wiedza ile to potrzeba czasu!!!!! A na dodatek w losach wygraliśmy czapeczke dla chłopczyka, skarpetki i kredki. I tak sobie pomyslalam mozde to jest kjakis znak. Zludzenie!:-(( CZy mi się chce w ogole kochac??? Sama już nie wiem-chyba robie to bo chce dziecka.... To straszne!!!!! Szkoda ze nie mam dobrych relacji z mama bo tak bardzo bym chciała jej powiedzieć jak jest mi zle. Żeby mnie pocieszyla chociaż i tak tym nic nie wskóra..

Kasiula09 Jedno marzenie, jeden cel.... 21 listopada 2013, 15:33

Odebrałam dziś wyniki aż sie zdziwiłam bo lekarz mi przetłumaczył wynik i powiedział że wszystko jest dobrze żadnych zmian nie ma i za 3 lub 4 cykle moge zaczynać starania o fasoleczke. Wczesniej jeszcze chce sie upewnić czy wszystko dobrze i porobic badania chociaz te podstawowe mimo że ten lekarz powiedział że nic nie musze robić oprócz cytologii ale dla niego to jest normalka a dla mnie oznacza co innego i wole miec pewnośc że jak zajde ponownie to w miare wszystko bedzie dobrze.

Środki owadobójcze


U kobiet obniżają ilość pęcherzyków Graafa w jajnikach, zwiększają ryzyko poronień i raka. U mężczyzn obniżają ilość i jakość spermy.

Nie stosuj środków owadobójczych w domu. Zachowuj czystość, szczelnie zamykaj opakowania z żywnością.

Nie potrafię słowami opisać stresu, który przeżyłam przez ostatnie trzy dni...
Ale może zacznę od początku.

Urodziłam się z tzw. "jabłkiem adama", mam je od zawsze. Niektórzy lekarze mówili, że może wypadałoby to przebadać inni nie zwracali na to wcale uwagi. Ja zawsze odpowiadałam tylko, że to mój znak szczególny, że taka się urodziłam. Nikt w domu nigdy się tym nie przejmował, ani nie martwił. Nigdy też mnie to nie bolało ani kompletnie nie sprawiało żadnych problemów, po prostu sobie było.

Oczywiście życie jest tak skonstruowane, w cale mnie to zresztą nie dziwi, że przez całe życie nie miałam żadnych dolegliwości a teraz jak okazało się, że jestem w ciąży zaczęło mnie to boleć...
Miesiąc temu miałam zapalenie krtani, dostałam antybiotyk pomyślałam że mam może jakiś nawrót, próbowałam doszukać się w tym bólu choroby. Tym bardziej że dopadło mnie jakieś chorubsko.

Wtedy przypomniała mi się wizyta u babci, która patrząc na mnie nagle po latach stwierdziła, że mam tarczyce, że to mi urosło, że moja prababcia ma takiego samego "guzka" i choruje na tarczyce.

Pierwsze co zrobiłam to wstukałam w google "tarczyca a ciąża" to co tam przeczytałam po prostu mnie prawie zabiło... Najbardziej poruszył mnie jakiś artykuł w którym napisane było, że kobieta w ciąży, która choruje na tarczyce ma minimalne szanse na urodzenie zdrowego dziecka (a wręcz nie ma ich wcale).

Następnego dnia poleciałam na badanie krwi, stwierdziłam, że nie ma na co czekać. Nie miałam pojęcia jakie powinnam zrobić badania. W internecie wyczytałam, że warto zbadać TSH, FT3 i FT4.

Przed chwilą odebrałam wyniki.
Błagam napiszcie mi proszę co o nich sądzicie, czy powinnam się martwić???
Wyniki niby mieszczą się w zakresie referencyjnym, ale gdzieś czytałam, że w ciąży ten zakres się zmienia...

TSH 2,39 zakres referencyjny 0,270-4,200
FT4 17,96 zakres referencyjny 12-22
FT3 5,93 zakres referencyjny 3,1-6,8

Bardzo chciałabym przestać się już martwić i uwierzyć, że wszystko jest w porządku :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2013, 15:44

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)