mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 27 listopada 2013, 20:20

Dzisiaj mega zły dzień i w pracy i w domu. Kilka x dzwoniłam do męża z opierniczą w sumie bez powodu... Po pracy przychodzę do domu a tu róże na stole, kurczaczki i ziemniaki w piekarniku i romantyczna kolacja we dwoje :) Pierwszy raz mi takie coś przygotował bez okazji :) Naprawdę poprawiło mi to humor :) Mój Dziubek kochany <3 Czasem naprawdę potrafi mnie zaskoczyć. Nawet jak czasem jest źle to i tak kocham Go nad życie...<3
Odnośnie cyklu to kolejny za nami...niestety bez fasolki. W sumie nie wiem czy zacząć nowy bo mam już dość mocne ale brązowe plamienie. Może jeszcze poczekam z jeden dzień. I od dzisiaj cała tabletka Bromergonu. Zobaczymy jak się będę czuła i w razie czego tak pozostanie. No nic czekam na jutro i zaczynamy nowy miesiąc starań <3

stardust87 nadszedł już czas 27 listopada 2013, 20:24

Nie wiem czym zająć głowę. Moje myśli krążą na zmianę wokół śmierci Eda i wczorajszego "niby pozytywnego" testu. Jest mi tak strasznie źle. I do tego dziś rano tej "niby negatywny". Ewidentnie uszkodzony, ale humor popsuł. Mam ochotę usiąść pod ścianą, otulić się kocem, w którym spał Edi i który pachnie tak jak on i tak siedzieć. Z nikim nie rozmawiać. Nigdzie nie wychodzić. Udawać, że wszystko jest piękne, że życie cudowne. Ale, cholera jasna, nie jest!
Chce mi się wyć!
I nie wiem czy jest coś co to zmieni.. :(

karolaa Czekając na maleństwo 27 listopada 2013, 21:10

Witajcie. Dziś zamówiłam Zioła ks. Sroki nr 3. mam cicha nadzieję, że pomogą... Oby. Czekanie mnie już dobija, ale cóż nic nie zrobię... Mam nadzieję że te ziółka pomogą... Jeśli któraś z was piła je to proszę o opinie. :-)

Po tych tabletkach na tarczycę mam zajebisty humor szok!!!!!! od 3 dni słucham muzy i wciąż tańczyć mi się chcę ....nawt zaproponowałam impreze u nas w sobote co nawet mój mąż się zdziwił bo od ponad roku jestem ciężka do życia towarzyskiego wiecie najpierw ciąża potem srata i na samą myśl o spotkaniach to mi się nie dobrze robiło ....hahaha no chyba że już zgłupiałam i mózg wyparował... hahahah nie ważne muza leci od 8 bardzo głośno a ja podskakuje i się cieszę jak głupi do sera!!!!!!!!!!!!

Chiang Mai Starania i ciąża w Tajlandii... 27 listopada 2013, 21:18

Brrr... Mam lenia... No nic mi się nie chce!!! No ale jakoś się spinam i jeżdżę na wycieczki. To już końcówka mojego pobytu, a tu jest tak pięknie i chcę zobaczyć jak najwięcej. Zaciskam więc wargi w walce z lenistwem i chodzę dzielnie całymi dniami :)

a572.jpg

Łączymy więc przyjemne z pożytecznym. Będziemy sprowadzać różne rzeczy z Tajlandii :) Zaczęłam od Cotton Ball Lights - mega modnych teraz, a jak dotąd w koszmarnych cenach, no i postanowiłam to zmienić i powystawiać ich trochę na Allegro :)

Michaelo Linków chyba nie można tu wrzucać, bo mnie zbanują moderatorzy. Ale jak się wrzuci Cotton Ball na Allegro to będę - jestem Elemiach.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2013, 17:42

gusiaa Bo nadzieja to połowa sukcesu... 27 listopada 2013, 21:38

Dziś ten dzień w którym powienien być @... Niema go!!!
Ale halo ,halo niema co się cieszyć robiłam test -Negatywny :(
Dlaczego znowu ?? co jest nie tak im dłużej się to ciagnie to mam POWOLI dosyć boje się,że z którymś z nas jest coś nie tak... Skoro negatywny test to niech małpa wredna już przyjdzie żeby zacząć kolejne starania ..Piąte już :(
Jeśli nie uda się w grudniu i styczniu to idę do lekrza wkońcu będzie pół roku...:(

Ehhhhhhh dziewczyny mam doła :(

karolka85 Marzenie 27 listopada 2013, 22:26

Była nadzieja a tu najprawdopodobniej kolejne rozczarowanie. Nagle temperatura poleciała znacznie w dół. No nic może następnym razem się uda. Marzenia o małym kaczorku są coraz silniejsze... chłopiec, dziewczynka. .. obojętnie byle zdrowe i ukochane. .. może wywróżę Szczęśliwe wieści w piątek ;)

frutka :) 28 listopada 2013, 00:50

postanawiam skupić się na tym, na co mam wpływ - czyli pisaniu pracy. Muszę ją skończyć do końca roku, co będzie trudne przy ciągłym wałkowaniu tematu dziecka. Ostatecznie mogę zostać i bez obronionej pracy i bez dziecka. Postanowiłam przestać sie modlić o dziecko - modlę się o pomoc abym dokończyła co mam dokończyć. Leczenie leczeniem, niczego nie przyspieszę, a wysiadam psychicznie. Oczywiście moje wzniosłe postanowienia będą z pewnością ciężkie do zrealizowania, tym bardziej że i tak muszę prowadzić kartę obserwacji, ale zawsze warto takie postanowienia mieć...Życzcie mi powodzenia, bo ja juz fiksuję...Postaram sie mniej zaglądać do ovu, bo nie bardzo mi to pomaga w nie-myśleniu o naszej beznadziejnej sytuacji...
Powodzenia w staraniach, nasze kolejny miesiąc zawieszone..

Chiang Mai Starania i ciąża w Tajlandii... 28 listopada 2013, 07:10

20 dni do wylotu!!!

A moja lista spraw do załatwienia ma 50 poważnych punktów!!! Między innymi taki szalony plan jak zrobić jeszcze tu w Tajlandii PRAWO JAZDY!!! Czy będzie to możliwe???

Czuję już silny stres objawiający się uczuciem przytłoczenia i ściskaniem w dołku. Kiepsko też sypiam. Tak mało czasu a tak dużo ważnych spraw do zrobienia.

Kochane dziękuje za Wasze reakcje - nawet sobie nie wyobrażacie jakich skrzydeł dostałam!!!!

Żeby jednak nie śmiecić tego pamiętniczka sprawami "biznesowymi" - podaję maila - [email protected]. Odpowiem szczegółowo na wszystkie pytania.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2013, 17:42

Aggie Nadzieja na mala fasolke 28 listopada 2013, 07:56

I wczoraj znowu dol. Bylam siostre odwiedzic i jej malego szkraba, cudowny babelek :) Daje tyle radosci, tyle usmiechu:) I od czasu jak sie urodzila, kiedy to po trzymaniu Zuzi na rekach wyszlam ze szpitala, czulam jak serce mi peka z zalu... Pozniej wmowilam sobie, ze i ja bede miala taka kruszynke :) I wczoraj znow to poczulam, ten zal, po wyjsciu od nich. Lzy przelykalam, bo jak to tak? Na ulicy plakac? W domu zajelismy sie kolacja itd. i zapomnialam na chwilke.
Moj zrobil klimacik do serduszkowania, a ja kiedy weszlam do sypialni rozbeczalam sie jak glupia. Cholera wie czemu... D. twierdzi, ze od tabletek, bo one sprawiaja, ze robie sie baardzo emocjonalna, i tak trzymal w ramionach, pozwolil sie wyplakac, i poczulam sie jak nowo narodzona. Z nowa nadzieja na jutro :) Serduszkowanie bylo, wiec dalej jest szansa. Moze juz minelam owu, a moze nie? Kto wie, czas pokaze czy na swieta los sprawi nam niespodzianke :)

Mam DOŚĆ!
Dość wszytskiego! Reaguję emocjonalnie nawet na reklamę oliwki dla dzieci.
Ryczę non stop, nie mam humoru i chodzę przygnębiona.
Do tego lekarz zdiagnozował nadczynność przysadki mózgowej - więc od piątku wdrażamy leczenie.
Nie czerpię radości z seksu. Nie czuję podniecenia! Chyba zły okres przyszedł, a teraz w dodatku za bardzo się ciśnieniuję :(
Jest gorzej niż źle. Wczoraj jak mąż był zmęczony i nie chciał się kochać - to rozryczałam się jak mała dziewczynka!
Co się ze mną dzieje!!!
Ogarnij się kobieto! To nie koniec świata! Skąd to napięcie!
Muszę zwolnić, wyluzować i postarać się zapomnieć!
Tylko jak... w piątek odwiedza mnie moja przyjaciółka, która rodzi za miesiąc...
Jak się nie popłakać? Jak wytrzymać tą wizytę?
Ona nie wie, że pragnę dziecka rozpaczliwie...
:(
Życie, czemu jesteś TAKIE OKRUTNE?!!

Rano byłam na masażu i nastawianiu kręgosłupa. Od słowa do słowa dowiedziałam się, że pewna kobieta z mojego miasta zaszła w bliźniaczą ciążę po terapii w miejscu do którego przyszłam. Po latach starań medycznych przyszła do gabinetu medycyny naturalnej. Przeszła wcześniej in vitro.
Stosowała masaże, akupunkturę i pijawki. Piła też zioła.
Wiem o kogo chodzi :)

Co mnie zastanawia... Nie było dla niej problemem powiedzieć, że miała in vitro i inne medyczne lata starać. Nie powiedziała jednak, że korzystała z medycyny naturalnej. Powiedziała, że po prostu odpuściła. Trochę szkoda. Może dlatego, że jest lekarzem (?)

Tak czy owak, będę stosowała i pijawki i masaże i akupunkturę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2013, 12:00

kiki ~~A teraz serca mam dwa~~ 28 listopada 2013, 12:04

KOCHANE:) Wizyta już za mną, miałam wczoraj napisać, ale byłam taka zmęczona, że zaraz jak tylko pochwaliłam się w domu, że z dzidzią wszystko w porządku, to tak słodko zasnęłam, że spałam sobie do ranka:) Także lekarz po wczorajszym usg mnie troszeczkę uspokoił, powiedział, że zarodek jest dobrze usytuowany, serduszko mocno bije. Kolejną wizytę będę miała za 3 tygodnie, to powiedział, że będzie już płód i będę mogła rozpoznać na usg większość ciała mojego dziecka:)
Tak się cieszę.. I oczywiście lekarz zauważył, że się bardzo stresuję, i powiedział, że absolutnie czytania żadnych postów na temat poronień, niedonoszonych ciąży. Bo powiedział, że dziecko będzie od tego momentu wszystko przeżywać razem ze mną. Jest częścią mnie. Więc jeżeli ja się stresuję. martwię, to na DZIECKO TO NIE WPŁYWA DOBRZE.
Także postanowiłam być tylko dobrej myśli:)

natalli Brak wiary,że cuda się zdarzają 28 listopada 2013, 12:25

Nic się nie dzieje,jestem w martwym punkcie.

skromna Pierwsze kroki po nasze maleństwo 28 listopada 2013, 12:25

Jeju co za dzień dzisiaj... Nic się nie udaje, nic nie wychodzi.... Wszystko dziś na nie :( Pierw odpadły mi drzwi z pieca CO ;/ (czemu piece centralne zawsze się psuja jak przychodzi mróz....?? ), potem spóźniłam się do pracy... W pracy urwanie głowy i do tego naprawa samochodu nadszarpnie moja kieszeń o prawie 1000 zł ;(

Od wczoraj poboluje mnie podbrzusze jak przed okresem mimo że @ dopiero za ponad tydzień... A od miesiaca daja mi popalić jelita.... ( mam zespół jelita drażliwego...)

Niech ten dzień a najlepiej ten 2013 rok się już kończy. Ciekawe co dziś mnie jeszcze czeka, bo do końca dnia daleko ;/

CassieMK Spełnić ostatnie marzenie 28 listopada 2013, 12:58

Nie wiem, czy kiedykolwiek w moim życiu w ciągu jednego dnia byłam tak pełna nadziei, a zarazem - tak zrezygnowana. Mam ochotę na zmianę śmiać się i płakać, bo nie wiem, które zjawisko jest bardziej adekwatne do mojej dzisiejszej sytuacji. Byłam w 100% pewna, że dziś wstanę razem z @. A tu nie tylko ona się nie pojawiła, ale jeszcze temperatura zaliczyła skok! Niewielki, bo niewielki, ale przed i w czasie @ nie rośnie u mnie, tylko utrzymuje się na jednakowym poziomie 36,2.
Zgłupiałam całkowicie. Nawet trochę zaczęłam się cieszyć, bo wczoraj widziałam w galerii kilka takich wykresów, gdzie właśnie około 10-12 dpo był spadek, a później skok i wszystkie one kończyły się pozytywnym testem ciążowym.
Ach, gdybym tylko miała test w domu, to już bym wszystko wiedziała, nie żyła złudnymi nadziejami i nie biegała co 5 minut do łazienki, mając wrażenie, że właśnie przyszła @...
Niestety, jak tylko uwierzyłam, że mogło się udać, pojawiło się delikatniutkie plamienie. Właściwie to kremowo-rozciągliwy śluz zmienił barwę z białego na jasnoróżowy. Na wkładce jest tego mała plamka, troszkę było na papierze i tyle. I nadal nic. Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć, z jednej strony jestem pewna, że zaraz przyjdzie @, z drugiej strony temperatura, objawy i samopoczucie wskazują, że może jednak się nie zjawi.
Chyba za chwilę zwariuję z tej niewiedzy!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2013, 12:58

karolaa Czekając na maleństwo 28 listopada 2013, 23:12

Dziś 6 dzień @. Najgorsze jest to, że z każdym przyjściem @ czuję się okropnie źle. Gdzie nie spojrzę, widzę kobietę w zaawansowanej ciąży, kupującą śpioszki, pampersy, wózki, zabawki i nachodzi mnie ciągle to samo pytanie... A kiedy moja kolej??? Czasem myślę, że to jakaś kara Boska, że może to przez popełnienie tak wielu błędów w moim życiu... Sama już nie wiem...
Na szczęście mam wspaniałego męża, który wspiera mnie i motywuje to dalszego starania się o dzidzię. Złoty i cierpliwy człowiek...
Moja przyjaciółka ma wspaniałego synka, który 17.12 skończy roczek. Jest przesłodki. Za każdym razem, gdy biorę go na ręce, tak wspaniale się do mnie uśmiecha, że aż serce się raduję. Kochany szkrab :-) .
Czekam na moje ziółka ks. Sroki, które zamówiłam i będę pić je od następnego cyklu. Ja i mąż... Może one coś pomogą. Zobaczymy...

pojawiam się i znikam tym razem znikam na zawsze a na pewno ta baardzo długo. to wszystko przez to co się u mnie teraz, a raczej u nas dzieje.. no więc byłam u ginekologa z tymi bólami okazuje się że to nic groźnego ale to co mi powiedziała przyczyniło się do tego że znikam.. kategorycznie zabroniła mi starać się o dziecko dopóki nie wyleczę tarczycy. powinnam zgłosić się do endokrynologa ale zapisy dopiero w polowie grudnia na styczeń. tabletki biorę systematycznie na zbicie tsh ale jak się po nich czuje to wiem tylko ja :( bywają takie dni kiedy mam wrażenie że zaraz odlecę nie dobrze mi, głowa mi pęka i czuje się baardzo słabo. nie możemy się starać mam chyba mega doła akurat teraz kiedy bardzo chcemy dziecko mamy wstrzymać się :( mam tsh 9.94 do wczoraj myślałam że stal się cud bo nie miałam @ a powinna przyść 24 no niestety przylazła i przyprowadziła silne bóle brzucha. we wtorek miałam isc na usg dopochwwe ale w tym wypadku zadzwonie że nie przyjdę bo jak podczas @. Jest do bani a nawet bardzo do bani nic mi się nie chce, nic mnie nie cieszy najchętniej położyłabym się i nie wstawałabym bo po co?? dziewczyny te które mają wysokie tsh czy wam też lekarze zabronili starać się?? jestem ciekawa czy coś mi spadło tsh ale boję się juz iść do lekarze :( jeszcze ta pogoda no żyć się nie chce...

Ok, mam doła. Może udaje, że wszystko jest OK, aby mój mąż nie dołował się ze mną, ale fajnie nie jest. W momencie, gdy zaczął mnie ostro kuć lewy jajnik po owulacji, a później bolała miednica, myślałam, że może coś ruszy. Zrobiłam betaHCG w 8 dni po owulacji i... niestety. Negatywna! Jedyne co mi zostało, to fakt, że rosną mi piersi i to dość mocno (nie miałam praktycznie w ogóle, swojego czasu zanikły mi gruczoły piersiowe), a mam na dzień dzisiejszy takie ładne dwie kuleczki, jak do kieliszka od szampana

(tego typu: http://sklep.technica.pl/product_picture/full_size_marked/6e8dd05b16fd0d710e96a0eae0954cf9.jpg)

Oraz ogromna senność, wzdęcia, bieganie do wc, co chwila, kucia jajnika oraz bóle miednicy.

Ale ciężko jakikolwiek objaw jaki mam móc traktować, jako ciążowy, ze względu na to, że mogą to być efekty laparoskopii i usunięcia endometriozy.

Jeszcze 4 dni do końca cyklu, a ja mam mętlik w głowie. Może z czasem zacznę do tego spokojniej podchodzić, ale z drugiej strony, może jest to spowodowane tym, że mam na to 3 miesiące, a później mam rozpocząć pół roczną terapię hormonalną na endo, a chciałabym zajść przed, a nie czekać kolejne sześć miesięcy bez działania.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2013, 14:45

@


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2013, 14:25

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)