To jest masakra, że ten czas tak szybko leci... Raczej z prezentu urodzinowego dla męża nici... Szkoda. Ale również stres robi swoje. Ciągle jestem pod presją zajścia
e tam-mam to gdzieś, idę na spacer. Przewietrzę mózgownicę. I przy okazji macicę 
No niestety nic z tego byłam wczoraj na tym dniu pokazowym i okazało się że pani potrzebuje kogoś z urzędu pracy żeby wziąć dofinansowanie na staż. Ja niestety nie jestem zapisana w urzędzie więc z pracą mogę się pożegnać. Szkoda bo liczyłam na to że będę mogła się czymś innym zająć już robótki ręczne nie pomagają.
Dziś wizyta u ogólnego lekarza i wieczorem u gin.
Miałyście rację
Dziś waga 0,5kg więcej niż wczoraj
nie wiem co dalej bo wagę już spakowałam i kolejne ważenie dopiero w Polsce za jakieś 2 tygodnie.
No i nareszcie już koniec dnia. Od popołudnia wymiotuje
ale staram się jeść aby nie było strat dla Małej teraz. Też macie takie "napady"? Wszystko świetnie a nagle bum i kilka dni z życiorysu?
Z powodu mojej niedyspozycji mamy spore zaległości w planie
no ale i tak drobne postępy dziś poczyniliśmy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2013, 19:04
Wpatruje się jak głupia w wykres. 6 DPO żadnych objawów, moja intuicja podpowiada, że jeszcze nie tym razem. Intuicja ważna rzecz. Wczoraj jak ciut bolał mnie brzuch powiedziałam mężowi, że albo dziecko albo papierosy. Niech wybiera! Wiem, masa osób pali i z zajściem nie mają problemów, ale niestety papierosy źle wpływają na plemniki. Może on kiedyś to zrozumie.
Nie brałam nigdy żadnych hormonalnych tabletek, żadnej antykoncepcji.
Też obawiamy się, że być może z 'żołnierzykami' coś nie tak ale na razie będziemy próbować.
Nadal ciężko mi ustalić dokładne dni płodne, ale staramy się kochać tak często, że liczę, że coś się w końcu wydarzy 
Do wizyty u endokrynologa 9 dni. Musi być ok - nie widzę innej możliwości, chociaż coraz bardziej się denerwuje...
Choć załamana, lepiej mi kiedy tu zaglądam. Nie czuję się osamotniona w swoim cierpieniu, bo w rzeczywistości wokół mnie same szczęśliwe komórki społeczne. Wirtualnie natomiast wiele bratnich dusz, które czują podobnie jak ja, które rozumieją i dzielą się swoją pozytywną energią.
Mam dość seksu na cały miesiąc xP no ale czego się nie robi dla dzieciaczka...nawet mężuś już taki bez zapału...mam nadzieje że w końcu się uda bo ileż można czekać? ;(
Zanudzę się zaraz, trwa przerwa techniczna w Diablo III, w domku wysprzątane, poprane, tylko prasować jakoś mi się nie chce... nie mam co robić,chyba wygonie męża z jego kompa i pogram sobie w Simsy 3 ;P
totalna nuda....
Ech znów problem z podwójnymi wpisami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2013, 19:05
Nie przepadam za Piaskiem, ale prawdę śpiewał "TO CZEKANIE NIE MA GRANIC...."
Paranoja mnie dopada....
Mam ciąg dalszy siedzenia na igłach i stresu, bo @ chyba chce mi dalej podnosić ciśnienie i komplikować życie...Jestem po laparoskopii więc wiem że coś mogło się poprzestawiać, ale cholera jasna, żeby żyć w takiej niepewności??? Raz kłuje mnie w prawym jajniku raz w lewym, nie wspominając o jakimś dziwnym śluzie, który nie daje żyć, wrażenie jakby była @. Na poprawę humoru zjadłam 4 kawałki ciastka z kruszonką, pyszne i niezdrowe zielone miśki no i dalej czekam na rozwój.....
Mam nadzieję, że u Was trochę lepiej 
P.S a co bierzecie prócz kwasu foliowego i witaminy B6?
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2013, 19:13
Byłam dzisiaj się trochę pokłóć ... jakaś młoda pielęgniarka pobierała krew z największej żyły i niestety teraz mam pozostałości z badania w postaci siniaka 
Morfologia --> wszystkie parametry mieszczą się w normie , więc chyba jest ok.
Progesteron --> badany ok 8-9 dni po owulacji 18.96 ng/ml więc też wydaje się być ok.
Prolaktyna --> niestety znów skoczyła i wynosi 24,5 ng/ml (ostatnio była na poziomie 19.92), czyżby dawka bromergonu 0,5 tabletki x 1 dzień była za mała?
I juz po wizycie u ginka. Jestem baaaaaaaaaaaardzo zadowolona
wszystko mu przedstawiłam, całą moją historię, widać było, że się przejął. Potem na USG sprawdził jak tam wygląda. Macica piękna czyściutka, pokazał mi błonę śluzową, że pięknie odbudowana po łyżeczkowaniu. Jajniki normalnej budowy w każdym było kilka pęchęrzyków. I w każdym były po jednym dużym, na pewno któryś z nich będzie niebawem dominujący. Powiedział, że nie ma żadnych torbieli i to jest najważniejsze. Powiedział, też że dobrze, że tarczyce mam juz pd kontrolą, to jest teraz najważniejsza sprawa. W sumie to dał nam już zielone światełko. Ale i tak chcę poczekać do lutego. A potem do dzieła 
Chciało mi sie płakać jak tam byłam, bo wiadomo widok kobiet w ciąży jakoś tak na mnie działa. Ale mam nadzieję, że już niedługo i ja bedę dumnie nosić w brzuszku Nasz owoc miłości :*
>52 dni do staranek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2013, 20:56
Dziś pierwszy raz widziałam moją fasolkę ... A właściwie pęcherzyk - całe 3,5mm, zbyt małe, by odnaleźć w środku jakiś zarys. Zatem jeden stres mogę odrzucić z tej góry stresów, a mianowicie, fasolka znalazła drogę do macicy 
Teraz cała moja troska i modlitwa skupia się na wnętrzu pęcherzyka, by rozwijało się tam moje Maleństwo...
Pamiętam, jeszcze na studiach, marzył mi się stan błogosławiony. Nie żeby instynkt macierzyński się odzywał, o nie
Ja chciałam być w ciąży, chciałam czuć jak nowe życie we mnie rośnie ... Oczywiście poród i wychowanie dziecka nie leżały w polu mojego zainteresowania. Tylko ta ciąża... Byłam przekonana, że to najcudowniejszy czas wyłącznej radości i beztroski. No cóż, życie mocno zweryfikowało te moje marzenia. Stan błogosławiony jest cudowny, ale poziom lęku i niepokoju chyba mnie przytłacza ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2013, 14:08
Dziś mam zły dzień do południa było super , a po nerwy mam na wszystko , normalnie zaraz będę gryzła , chyba hormony mi szaleją . Na dodatek w pracy zapowiada się ciężki dzień .
Ehhh... nic z tego, obudziłam się nad ranem z bólem miesiączkowym, takim jak zawsze i samopoczucie spadło poniżej normy. Wiem, że masa kobiet które zaszły w ciąże odczuwały ból @. Ale wiecie co? Ja czuje, że się nie udało. Jak tylko wstałam pobiegłam zrobić test, wiem zdecydowanie za wcześnie i oczywiście I krecha, ale musiałam się pozbawić złudzeń, po prostu musiałam. I etap zawodu za mną, będzie mi łatwiej przyjąć @ i II etap z nią związany. Jestem niecierpliwa, to też wiem. Miałam małą nadzieję, że uda się nam tym razem, w pierwszy wykres z ovu. Ale widzę też plusy wykresu, poznaje swoje ciało. Wcześniej myślałam, że w pewnym momencie przestanę mierzyć temperaturę, żeby nie wpadać w czarną rozpacz kiedy zacznie spadać, ale nie, mierzę do końca! Będę silna i nie załamię się tym razem!
Po porannym negatywnym nastawieniu i marudzeniu, jak to mam w zwyczaju zmieniam to nastawienie
i mimo ciągłego bólu brzucha i dokuczającego kręgosłupa przywołuje pozytywne emocje. Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się, Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się, Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się, Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się, Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się, Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się, Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się, Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się, Uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się, uda się uda się 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2013, 18:10
Jutro wizyta w gin na 18.30.
Zobaczymy co mi powie .. I czy z gabinetu wyjdę podbudowana czy raczej przygnębiona i zmartwiona? Jakie badania będzie trzeba zrobić? Czy starczy mi kasy na wszystko? (bo jeszcze nie kupowałam prezentu D) i tak dalej i tak dalej .
Dzisiejsze popołudnie spędziłam z moim Łucznikiem i robieniem zasłon dla teściowej .
Tak jak mówiłam wczoraj- stała nade mną , paliła KIEPa - ale trwało to może z 10 minut .
Były chyba ze trzy takie wizytacje .
Ogólnie to coraz bardziej działa mi na nerwy .
Denerwuję się tak , że aż wszystko mi się w środku gotuje, ale milczę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2014, 12:10
O boze o boze o boze! Prosze niech to nie moja wyobraznia! Trzymalam sienie robienia testow az do dzis wieczor. A wieczorem mowie-a co tam zrobie tak tylko. Patrze a tam jedna gruba krecha! I placz. Podnosze oczy a tam cien!!!! Cien kreski!!! Lece do R. Ile tu kresek? Jedna mowi. A ja na to-a tu? Tu jest kreska czy to przywidzenia? No jest cos!!! O boze. Ogladamy film.nic z niego nie wiem. Mysli milion.nie doczekam rana!!!
47dc... @ brak,jutro czas zacząć brać Luteine. mam zrobic test ale jak dla mnie to tylko formalność I kreski...
ZYcie pisze różne scenariusze dla mnie napisało takie "skaplikowane"...Skoro niema dzidzi to proszę Boże niech @ nadejdzie bo jajniki mi wysiadą i bezsenne noce wykoncza...

I wracają wspomnienia....rok prawie się skończył nawet nie wiem kiedy ...a tyle złego się wydarzyło...rok temu byłyśmy we 2 jednością byłam taka szczęśliwa wszyscy byliśmy... wigilia była u naszej kochanej cioci .... ciągle zastanawiałam się jak będą wyglądałe te świetą 2013 jak już córeczko będziesz z nami , miałaś mieć na sobie piękną czerwoną sukieneczkę i miałaś dostać mnóstwo prezentów ....to miały być nasze pierwsze i najwspanialsze Święta...no i mamy już prawie Święta 2013 ale ani Ciebie ani cioci już nie ma
i nie będzie... wszystko miało wyglądać inaczej Aniołku kochany nie tak!!!!! Wiesz myszko ja już nie płaczę za Tobą bo wiem że tego nie lubisz wiem że wtedy podcinają Ci się skrzydełka ale nadal mi Ciebie strasznie brak i zawsze już będzie ... w wigilię naszykuje Ci puste miejsce przy stole może będziesz chciała nas odwiedzić chociaż na chwileczkę...tyle rzeczy chciałabym Ci powiedzieć ciągle mam do siebie żal że za mało z Tobą rozmawiałam jak byłam tam w moim brzuszku że za rzadko mówiłam Ci że Cię kocham a teraz jeżdżę do Ciebie na cmentarz pale dziesiątki zniczy i wpatruje się w tego Aniołka na grobie z nadzieją że Cię gdzieś zobaczę i wtedy zawsze dajesz jakiś znak że jesteś ... Kocham Cię maleńka i zawsze będę (*)(*)(*)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.