Ciąża rozpoczęta 17 listopada 2013
Ale mialam cudowny sen.. Śniła mi sie moja Ksieżniczka.. Szykowalam ja do pogrzebu, lezala w lozeczku i nagle sie obudzila, Boze jak ja ja przytulalam i calowalam.. jak opetana.. a Ona sie cudownie usmiechala.. jak wstalam najpierw sie usmiechalam a po chwili zaczelam plakac.. przykre ze w realu nie moge tak zrobic..
szkoda ze to byl tylko sen:(
budzik! nareszcie! biegne! nie! stac! najpierw tempka! 37.08 o wow! kibelek! test! rec3 sie trzesa! sikam ! trzymam przez 20 sekund w siuskach! dalej siedze na kibelku! R spi! boze jak to dlugo trwa! klepsydra ciagle miga! rece mi sie trzesa... zaslaniam oczy... no ilez jeszcze....otwieram ovu na telefonie! wpisze sobie tempke... klepsydra dalej miga! trzese sie cala.... nagle jest... cos sie pokazalo... podnosze test z ziemi/.... o boze o boze o boze. PREGNANT 1-2. placz...nie moge przestac... udalo sie... boze udalo sie...lece do R...kochanie nie spisz?zapalam swiatlo...patrzy na mnie zdziwiony... kochanie wszystkiego najlepszego w dniu urodzin...stoje z tym testem w rece... no I ... jestem w ciazy... przytula mnie mocno...placze dalej...nie umiem przestac... ale biecujesz ze jestes w ciazy? pyta-obiecuje....
boze dziekuje ci
No i pamiętnik sie zakończył- małe przyszły na swiat. Blogowe zycie te bolesne uważamz a zamknięte lecz nowe sie rozpoczęło 
W koncu... nigdy nie wiedzialam ze bede sie tak cieszyc ze okres dostalam. Nowy cykl nowe wyzwania...
Wczoraj o 22 dostałam sms-a że kuzynka urodziła ślicznego synka,płakałam tak długo aż usnęłam...
Ciąża zakończona4 grudnia 2013
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2014, 13:43
Dzisiejszy dzień jest zdecydowanie na NIE... Śnił mi się dziś mój ex i mam cały rozwalony dzień.... Kurde czemu po 6 latach nie bycia ze soba, człowieka zbiera na przemyślenia i na tęsknoty ;/ to jest frustrujace. Ja rozumie pierwsza miłość itd no ale bez przesady...
Miałyście tak kiedyś, że po kilku latach przychodził taki dzień ot tak po prostu nie wiadomo skad, że było wam tęskno za waszym ex?? A może to ja jestem jakaś nienormalna ;/
Niech już jest jutro i niech ten stan już mija....
Zastanawiam sie czy mozna sprawdzic czy przechodzilo sie rozyczke, swinke, ospe, odre? Z tego co mama mi mowila to raczej nie mialam nic i obawiam sie, ze teraz jak corka juz chodzi do przedszkola to moze przyniesc ktoras z tych chorob i jak bym zaszla w ciaze zarazila sie to moglo by zaszkodzic dziecku.
SŁUCHAJCIE .... Mdłości, zawroty głowy , wymioty to wszystko mnie męczy od paru dni ... plus bardzo twardy cały brzuszek ... Czy jest szansa ?!

Wczoraj to był straszny dzień.
Samopoczucie było nadal kiepskie
Strasznie płaczliwa i nadwrażliwa byłam.
Nic nie szło tak jak trzeba! Nerwy nam puściły i aż się pokłóciliśmy. Na szczęście na krótko, bo walka o wspólną sprawę okazała się silniejsza niż nieporozumienia. Wielka paka naszych rzeczy utknęła, bo telewizor okazał się za duży - trzeba dopłacić 500zł
no ale jak już płacić za kolejne pieniądze trzeba będzie dopchać ją na maksymalnie prezentami i zamówieniami znajomych, więc do wieczora byliśmy na zakupach. Jesteśmy na strasznym debecie! Czy warto tak się ścierać dla osób, które pewnie nie znajdą czasu by się spotkać owe prezenty odebrać? Boję się też nawet myśleć o cle!
Z tych zakupów wróciliśmy znów obładowani jak wielbłądy, by zrzucić bagaż i ruszyć z powrotem na miasto na pożegnalną kolację ze znajomym. O 1.00 w nocy wróciliśmy prawie nieprzytomni. No ale to nie koniec dnia, bo owe prezenty trzeba było posegregować i popakować by się nie zniszczyły i tak do 3.00. Dodatkowo facet co miał kupić skuter się wycofał i trzeba było szukać nowego kupca…
Mówiłam, że nie brzuch mi nie rośnie aj ja nie tyję? Już nie aktualne. Waga i brzuch wystrzeliły bez opamiętania
Staję się grubaskiem 
Dokumentacja zdjęciowa 24+5 Bosz... ale ja już nieproporcjonalna jestem i widać po mnie, że jestem wykończona 


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2013, 20:13
Choleeeera gdzie ten okres!! Nigdy go nie ma kiedy potrzeba... wrrr...
Oczywiscie na tescie jedna krecha jak byk!
dziś byliśmy o lekarza, który robił mi laparo
powiedział, że nie powinna brać bromergonu, bo moja prolaktyna jest i była w normie i jeżeli mam regularne cykle - mam owulację, nie ma sensu faszerować sie chemią..
stwierdził, że główne nasze problemy są związane z "obniżonymi" (nie: złymi) parametrami nasienia męża, które owszem mogą byc spowodowane bakterią, ale bardziej haschimoto...nie mniej jednak stwierdził, że nawet z tymi parametrami mammy szansę na ciążę naturalną. Zaproponował dwa wyjścia - albo czekać jakieś 3 miesiące, powtórzyć badanie (w tym czasie tsh powinno dojść do normy) i dalej inseminacja lub jeszcze kilka cykli naturalnych prób, albo teraz inseminacja. Z tym, że stwierdził, że w naszym przypadku "mamy jeszcze czas"... my wybraliśmy tę pierwszą opcję. Zaznaczę, iż mojemu mężowi lekarz bardzo przypadł do gustu bo jest konkretny a jednocześnie miły i nie odbiera nadziei..baliśmy sie trochę jak zareaguje na fakt, iż w miedzyczasie poszliśmy do przychodni napro, ale zachował sie w porządku, tylko ta prolaktyna go zdenerwowała..powiedział też, że to nie jest tak, że muszę zajść w ciążę jak najszybciej po laparo bo niedrożnosć moze mi powrócić..bo ona tak po prostu nie powraca..
no i cóż...20 grudnia mamy wizytę w przychodni napro..zobaczymy, co nam tam zaproponują. Podejrzewam, że usłyszymy podobnie jak tu tylko bez opcji inseminacji...jeśli zapropnują mi stymulację to chyba sie nie zgodzę - jaki ona ma sens z obniżonymi wynikami męża?
cieszę sie z tej dzisiejszej wizyty
mąż powtórzył dziś tsh - spadło dwa razy
, ale nadal jest wysokie
chyba najwyższy czas iść do endokrynologa i nie opierac sie tylko na wskazaniach gina
No i już po wizycie w Warszawce. Boże, nigdy bym tam nie chciała mieszkać. Ale to inna opowieść. W każdym razie, wrażenia ..... No cóż, tak jak się czyta na forach, dr Jerzak jest specyficzna. Mało mówi, zleca badania i od tego uzależnia dalsze leczenie. Założyła mi kartę, zrobiła wywiad rodzinny, pytała o choroby w rodzinie, o moją historię leczenia itd. Mój lekarz powiedział mi, że mam jechać do niej tylko z ostatnim badaniem, ale ja się przygotwałam na wszelki wypadek. I dzięki Bogu, bo jak zobaczyła wynik ostatniego badania, to stwierdziła, że u 5% zdrowej populacji też wychodzą takie wyniki, więc na chwilę obecną nic nie może stwierdzić. Dostałam do zrobienia zestaw badań (badanie przez swojego lekarza - USG pęcherzyków, poza tym hormon AMH, insulinę, mutacje MTHFR A1298C i C677T, witaminę D - 25(04) D3, a do tego mam brać - obok kwasu foliowego - Acard. Z wynikami mam się u niej pojawić osobiście. Jak rozmawiałam z panią z recepcji, to mi powiedziała, że nie ma innej możliwości, jak osobiście sie pojawić u dr z wynikami, droga mailowa w ogóle nie wchodzi w grę. Nie ukrywam, że dla mnie to trochę trudne, bo za każdym razem jechać 900 km i być 14 godzin w podróży, a spędzić u dr 15 minut, to starsznie męczące i kosztowne. Jeden plus, nie ma opóźnień. Ja weszłam nawet 15 minut wcześniej. Uwaga z innej beczki. Przeczytałam gdzieś na forum, że do niej należy się "stosownie" ubrać. Ja pojechałam "na sportowo", ale jak zobaczyłam wszystkie laski, które czekały przede mną (bo byłam godzinę przed czasem), to chciałam tylko stamtąd wyjść, czułam się jak wiochmenka. No cóż, następnym razem się wystroję. Dziwne to jakieś, ale mam to generalnie gdzieś. Zależy mi tylko na pozytywnym teście i dsłuuuuugim cyklem zakończonym pojawieniem się cudu na świecie. Jak na razie dr nie powiedziała mi kompletnie nic, opróćz tego, że na podstawie dzisiejszej rozmowy, nic nie może stwierdzić. Mam na razie nic nie robić, oprócz tych badań i łykania kwasu i Acardu. Z tego, co mi powiedziała, to badania genetyczne są drogie i chyba najbliżej mogę je zrobić we Wrocławiu, więc znów jechać 120 km tylko po to, żeby oddać krew i wybulić jakieś 500 zł. Boże, to jakaś paranoja. Mniej wydałabym na inf, he,he. Ale do tego jeszcze się nie szykuję. Dam szansę nam i dr Jerzak. Choć mój puzelek nie jest zadowolony raczej, bo to naprawdę kosztowne i męczące. No i tak po pierwszej wizycie. Od jutra zaczynam latać za badaniami. Wizytę u gina mam na 14.01. ale muszę ją przełożyć na 20.01, na pierwsze dni @, żeby zrobił mi to USG. No cóż, ciekawa jestem jego reakcji. Przed wyjazdem powiedział mi, że wystarczy jak pokażę ostatni wynik ANA i ona mi zleci konkretne leczenie, dostosuje dawki Heparyny i ew. sterydów, a tu klops. Ale walczymy, światełko w tunelu jest, więc idziemy w jego kierunku.
15 dc, jakos nawet szybko mi ten czas leci
moze za szybko bo juz 9 stycznia mezu do szkoły wyjezdza i nie bedzie go poł roku
o matko!!!! jeszcze to do mnie nie dociera... jak sie juz cieplej zrobi to jade do rodzicow, tu mnie nic nie bedzie trzymało bo pracy na stałe nie mam, raz na jakis czas przyjade odpoczac od zgiełku panujacego u rodzicow, jak w jednym domu mieszka 9 osob to musi byc harmider 
czekam sobie spokojnie na 24
moze ten najwspanialszy prezent pod choinke dostaniemy
taka data musi cos przyniesc...ale z testem poczekam pewnie dłuzej, chyba ze plamienie sie pojawi to juz wiadomo co bedzie oznaczało...jeszcze 11 dni czekania...co to jest 11 dni??? ja teraz o swietach i prezentach mysle a starania na 2 plan zeszły i jest mi z tym bardzo dobrze
buziaki kochane, dobranoc 
Dawno nic nie pisałam, a to dlatego, że miałam trochę stresujący i zmęczony czas. Nie mogę uwierzyć, że wkroczylismy w dwudziesty tydzień.. za tydzień polowa ciąży, a brzuch rośnie wraz z dzidzia mam nadzieje.
W pracy trochę stresu miałam, menadzerka chyba zglupiala, najpierw zrobila ocenę ryzyka, gdy kąpiąc kogoś jak zle się poczuje, to mogę kogoś zawołać, bo gorąco w pomieszczeniu, a ostatnio chciała mnie wysłać na basen dla upośledzonych, gdzie jest ok.38 stopni w pomieszczeniu, odmówiła, bo nie miałabym nawet kogo zapytać, żeby mnie zastąpił, a ona na to, że skoro nie chce wykonywać swojej pracy, to mnie może przenieść do innego miejsca pracy, w innym mieście nawet. Pol dnia przeryczalam dopóki dziewczyny mi wytłumaczył, że ona nie ma prawa tego zrobić.
Później EKG nic nie wykryło, myślałam, że mnie na badania krwi skieruja, ale mnie znowu olali, wiec się poskarzylam.
Wczoraj poczułam coś po prawej stronie jakby motylki w brzuchu, może to był ten pierwszy ruch?? Kto wie:) Może niedługo coś wyrazniejszego sie pojawi.
A dziś.. wróciły wymioty??????!?
Nie mogłam uwierzyć, było ok. 12, nagle mi się zrobiło niedobrze, wyszłam na zewnątrz, ale było gorzej, musiałam biec do łazienki, później miałam najgorsze wymioty pod słońcem.. skurcze powodowały, że nie mogłam przytrzymać moczu, a nie przewidzialam założyć pieluchy na ten dzień, wiec musiałam z pracy do domu podjechać żeby się przebrać..
Ciągle zapominam ćwiczyć mięśnie Kegla..
Ale wstyd.
A tak poza tym to zgaga, niewysypianie się w dni, kiedy do pracy trzeba pójść, a w dni wolne odpoczywam z nogami do góry, bo nie mam na nic siły..
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2013, 22:20
Przez ostatnich kilka dni bywalam w aptekach, oczywiscie w okolicy z testami, ogladalam, porownywalam, odkladalam znow na polke, i wychodzilam. Boje sie nawet kupic, bo ile razy juz bylo tak, ze mowilam "bejbe, jutro sie testujemy", pelna optymizmu itd. I co? Rano okazywalo sie, ze @ przyszla. Raz bylam tak przekonana, ze nawet negatywne testy nie byly wstanie przekonac mnie ze ciazy nie ma, wiec poszlam do lekarza, oj ile sie musialam nagimnastykowac, zeby wyslala mnie badanie krwi, dotarlo dopiero jak telefon z przychodni dostalam, ze jednak nic z tego. Wiec boje sie myslec, ze moze sie udalo. Na niedziele ovufriend zapowiada @, moze sie zdecyduje i zrobie test.
Kurcze... chyba przestane czytac głupoty w internecie bo niepotrzebnie sie stresuje. wczoraj błogi spokój, dzisiaj juz stres a jeszcze tydzień do wizyty u ginekologa, jak tak dalej bedzie to zwariuje. znowu tysiąc myśli na sekunde... boje sie boje sie boje sie o moje rosnące we mnie Szczeście, tak bardzo chce, żeby ta pierwsza ciąża przebiegła dobrze, żeby nic sie nie stało złego
Dzis moj M w pracy do wieczora, jak on jest przy mnie to jestem spokojniejsza, wczoraj leżeliśmy sobie i rozmawialiśmy o naszym małym Szcześciu... musze sie czymś zając bo oszaleje. ide sprzątac
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.