Sytuacja opanowana, widocznie wieczór lepiej mu służy :)

Podsumowując stary rok chętnie powiem, że był bardzo udany :)
Miałam spore kryzysy i życiowe zakręty w 2010-1012 ale w 2013 wyszłam na prostą :)

Przełomowe wydarzania

1. Mieszkanie w innym kraju, inne spojrzenie na świat rozszerzenie perspektywy życiowo zawodowej :)
2. No i oczywiście ciąża :)

6hur.jpg

Wyzwania i cele na 2014

1. Skończyć studia i obronić magisterkę
2. Urządzić do końca mieszkanko
3. Urodzić zdrową i śliczną dziewczynkę :P
4. Zorganizować i poukładać wczesne macierzyństwo :)
5. Wymyślać i wdrożyć sposoby by pracując w domu lub na zlecenia i będąc z dzieckiem zarabiać min 2000zł netto miesięcznie
6. Znaleźć nowy kraj i przygotować się do kolejnego co najmniej rocznego wyjazdu w 2015r
7. Wrócić do wagi sprzed ciąży - 1kg :P

No i pewnie coś jeszcze dopiszę i uszczegółowię. Lubię pracować z celami i projektami i zarządzeniem sobą w czasie. Oczywiście mam lepsze i gorsze momenty z tym związane ale co roku dłużej i skuteczniej trzymam się wyznaczonej drogi więc widzę postępy i wiem, że warto :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2014, 23:13

frutka :) 1 stycznia 2014, 23:04

postanowienia na nowy rok:
1. Najważniejsze - cokolwiek by się działo - nie załamać się
2. Skończyć ze studiami - jak nie broniąc pracy (bądź usiłując ją obronić - jeśli ich nie przekonam), to je rzucając - to nie będzie trudne, bo jeśli nie oddam pracy jeszcze w styczniu, to nie mam co marzyć o obronie w terminie, a na tą po terminie mnie nie stać... cena nieco niższa niż in vitro... :(
3. Nie przeklinać....
4. Zacząć w koncu żyć a także uprawiać sport, jak już sobie poradzę ze studiami i zakończyć raz na zawsze moją edukację (czytaj: nie wplątywać się w kolejne studia/kursy/zobowiązania edukacyjne - przynajmniej do końca roku)
5. Nie załamywać się pracą zawodową, kontrolami, przetargami, projektami i perspektywą, że za rok mogę być bezrobotna

Zajścia w ciążę nie wpisuję jako postanowienie noworoczne, bo od dłuższego czasu mam wrażenie, że ja na jego realizację mam jak najmniejszy wpływ, że ode mnie to zależy najmniej..

Jak tam po Sylwestrze?
My spędziliśmy u znajomych.
Wczoraj dostalam delikatnego plamienia,dzisiaj sie rozkręca.
Dobrze,że nie dostałam konkretnego okresu wczoraj bo niestety mam dziwną przypadłość,jak wypiję alko w pierwszych dniach okresu to szybciej mnie bierze.
A ostatnio po takim piciu łapałam kontakt z porcelaną w toalecie aż do godziny 18-stej dnia następnego :-D
Dzisiaj sobie miło spędziliśmy dzień,prawie cały czas w wyrze; ale nie,nie tylko się leniłam,posprzątałam,poprałam.
Czas zacząć nowy rok :-D

Mega Moje marzenie 6 kwietnia 2014, 12:26

No cóż, wczoraj wieczorem byłam tak wściekła na mojego M ze myślałam że już się do niego nie odezwę. Wieczorem nastawiona na <3 a on co? Usnął! Zmęczony biedaczek całą sobotą w domu, wrrrrrr!!!! Mam nadzieję że jeszcze nie wszystko stracone i dzisiaj to nadrobimy. Jak nie urok to....

Moni& Zaczelismy starania 2 stycznia 2014, 08:15

Jutro nastepna wizyta u ginekologa... nastepne usg. Czy cos zobacze? Tak sie boje, że cos bedzie nie tak :( Objawy sie nie zmieniły, piersi prawie wcale nie bolą :( jedynie wieczorem troche, mdłosci bardzo rzadko, jak jem cos czego mój Mały chyba nie toleruje (wczoraj mieso na obiad, tak mi stawało w gardle ze nie mogłam dojeśc).W nocy obudziłam sie z bólem podbrzusza, czułam całą macice pd razu zaczełam latac do wc czy nie ma jakiegos plamienia ale przeszło po 15 min mam nadzieje ze to nic złego nie wrózyło. Jutro bedzie 7 tydzien. Strasznie sie boje, tyle kobiet w pierwszej ciąży miały rózne powikłania,poronienia, puste jaja ze nie potrafie uwierzyc w to ze mnie sie uda :( Wczoraj miałam podły nastrój ale to chyba wiekszosc z nas. Beczec mi sie chciało cały dzien. Chce juz jutro, chce wiedziec na czym stoje :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2014, 08:18

coliberek Działania..działania... 2 stycznia 2014, 09:12

Hej Dziewczynki!
Mam nadzieję, że święta i sylwester minęły Wam w przyjemnej, radosnej atmosferze!

W Nowym Roku, życzę Wam spełnienia marzeń, tych prostych i tych skomplikowanych, tych o których inni wiedzą i tych najskrytszych. A przede wszystkim, życzę Wam i sobie też...żeby rok 2014 okazał się dla nas SZCZĘŚLIWY, żeby w końcu udało nam się zajść w upragnioną ciążę i stworzyć cudowne, nowe życie.
Przyszłym mamusiom, które już noszą w brzuszkach nowe, cudowne życie, życzę spokojnej ciąży i sprawnego porodu.

Wiecie co? Mam przeczucie, ze będzie dobrze. :) Że niedługo się uda. Rozpiera mnie jakieś...takie poczucie wewnętrznego spokoju w tym temacie. A może to ogólny spokój w oczekiwaniu na to co przyniesie ten rok? Haaa! Tylko ktoś tak szalony jak ja mógłby ze spokojem oczekiwać na to co przyniesie ten rok. Najpierw przewożenie się na drugi koniec Hiszpanii, potem prawie 6 miesięcy intensywnej pracy i dyżuru 24h na dobę, potem...ostateczna decyzja co do kierunku dalszego "osiądnięcia". Hah, nie ma takiego słowa, wiem. Ale właśnie to najbardziej oddaje temat.

W domu ok, jakoś trzeba się wpasować w sytuejszon. Dotrzymałam swojego eleganckiego postanowienia i nie zapytałam kiedy rodzice wyjeżdżają :D ale już wiem, ze wyjeżdżają 13.marca Nie pamiętam jak to wyszło ale w Sylwka mąż sam powiedział. Nie są problematyczni, jest na prawdę ok. Męczy mnie tylko jak hurtem wszyscy rzucają się do toalety lub do kuchni i zaburza to spokój dnia. Jednak...tak to pewnie jest w dużej rodzinie. No i można jakoś obejść problem. Wstaję po prostu wcześniej i zanim wszyscy rzuca się najpierw do łazienki a potem "gotować" stadem wodę na herbatę to ja już sobie spokojnie pracuję przy kompiku, w swoim domowym biurze. Potem, zanim zacznie sie stadne gotowanie ja daję nogę na siłownię i wracam jak już jest po wszystkim czyli do tego dochodzi zysk+++ , że nikt mi nie wciska jedzenia. :D Jestem w szoku, że po tygodniu jedzenia specjałów swojej mamy mężuś przeszedł na moje dietetyczne jedzonko i od 30.XII chodzi ze mną na siłownię. Tak Go motywuje fakt, że mnie się zmienia figura że stwierdzil że też musi się za siebie wziąć. Hihi Moim zdaniem wygląda przecudnie zarówno teraz, jak i 10 kilo więcej czy 10 kilo mniej, ale faktycznie..zgadzam się z Jego decyzją ,że te 10 kilosów tłuszczyku może nieco wytopić. Ważne, że sam wpadł na ten pomysł ;) a nie jest przeze mnie zmuszany. :P

W Święta bylo ok. Cały dzień nikt nie dokuczal na temat dzieci, ale teść nieźle przysrał na koniec Wigilii. Co mnie rozjuszyło do czerwoności, ale jak zwykle z słodką minką do upierdliwei gry wyszłam obronną reką z sytuacji. Jak wychodzili znajomi z tymi dziećmi, to teść powiedziała:
- Widzisz, widzisz jakie fajne dzieciaczki. A wiesz jakie moja żona robi piękne ubranka dla dzieci? Nie wiesz co tracisz...

Poczułam się jakby ktoś mnie walnął patelnią w głowę..i z promiennym uśmiechem odrzekłam:
- Ach, jaka szkoda. Ale wiesz tato...to nie zależy tylko od nas. Musimy poczekać aż Bóg da nam dzieciątko/pomoże w sprawie [nie pamiętam dokładnie ale coś w tym stylu]

na to Teść odparł:
- A, tak tak, oczywiście. Masz rację


Hihi aż sie sama zdziwiłam, bo zwykle reaguję ze spóźnionym zapłonem, a tu proszę. Udało się . :) Jednak bardzo mnie to rozdrażniło. :/

W Sylwka natomiast temat już mnie tak nie drażnił. I znowu jak teść przynudził w temacie stwierdziłam, że "Kto wie, kto wie. Rok ma 12 miesięcy, więc może jeden z nich będzie szczęśliwy".

Kolejna rzecz jaka mnie męczy to moja kuzynka, a zarazem przyjaciółka. Od dzieciństwa do 16 roku życia byłyśmy nierozłączne. Zawsze byla między nami lekka nutka rywalizacji, ale takiej motywującej, rywalizacji w dobrym smaku. W sensie wzajemne motywowanie się do lepszych ocen, czy do trzymania figury itp. Potem ona wyprowadziła się z rodzicami do USA i kontakt powoli się zacieral..aż do stanu facebookowych krótkich wiadomości, komentarzy, polubień itp. Kilak razy pisałam dlugą wiadomość ale nigdy nie odpisuje więcej niż 2-3 zdania, więc ok. Rozumiem.

No i co się moglo stać? No jak to co ? Jest w ciąży...ma termin na 1 maja i na fb weszła sweet focia z jej mężem i w koszulce, z napisem na wydętym dzidzią brzuchu "Mommy to be" .
To było wieczorem 25 no i pojawił się w mojej głowie drobny kwas. Tak bardzo nie lubię tego ukłucia zazdrości. zazdrość jest zła. :( :( Bardzo się cieszę jej szczęściem, bardzo...ale oczywiście tą radość z jej szczęścia zaburza cholerne ukłucie zazdrości. Wiem, że Wy je też znacie. Nikomu innemu bym nawet nie powiedziała, bo zaraz by się zaczęły teksty, ocenianie mnie ale tak super, że mamy siebie tutaj nawzajem i możemy podzielić się takimi paskudnymi uczuciami. I tak cały film jaki z mężem oglądaliśmy przesiedziałam skwaszona w środku.. :D ale na szczęście rano jak się obudziłam bylo już ok. I teraz też jest ok, przetrawiłam tą informację i teraz już się cieszę z jej brzuszka bez większego kwasu.
26 rano wymyśliłam, że jest nadzieja! Ona urodziła się w kwietniu, ja we wrześniu. Więc może nasze dziecko też urodzi sie kilka miesięcy po swoim kuzynku. (tak, it's a boy)
No ale cóż...ja już nie wyliczam, nie planuję, nie kalkuluję. STOP! Cały 2013 miałam obsesję na punkcie dziecka i zajścia w ciążę. W czasie gdy mnie spóźniała się ciotka z zapartym tchem robiłam testy, słuchiwałam się w swój organizm z nadzieją że to już ktoś inny, w innej części świata robil test i się cieszył lub załamywał z powodu pozytywnego wyniku.

Nie będę obsesyjnie czekać, nie będę obsesyjnie się starać i nie będę sama przed sobą robić z siebie wariata. Będzie co będzie. A tak jak powiedziałam przy sylwestrowym stole:

Rok 2014 ma 12 miesięcy, może jeden z nich przyniesie upragnione dziecko.
I niech to będzie motto na Nowy Rok.

Happy New Year!

No dobra dziś kończymy 2 trymestr!

Na 17.40 mam wizytę więc trochę się boję czy moja zdrowa i szczęśliwa ciąża nadal taka będzie? Czy znajdą mi coś czym będę musiała się martwić?

Podsumowanie 2 trymestru.

Jak dotąd to bardzo szczęśliwa, zdrowa i satysfakcjonująca ciąża.
Mam w brzuszku dziewczynkę :)
Mała jest niesamowicie ruchliwym płodkiem i plumka mi non stop kopiąc i się przepychając z jednej strony na drugą :)

Parametry:
Mam w brzuszku 88cm czyli +19cm!
Waga: 55,8kg (sprawdzałam na kilku wagach - ta co pokazywała 60kg na szczęście była zepsuta :P) czyli +5,8kg

A więc znowu wyszedł mi test owulacyjny pozytywny , czyli druga owulacja w tym cyklu chyba się szykuje , zobaczymy jak jutro wyjdzie ten test bo dziś obie kreski mają ten sam odcień , robiłam testy z allegro , bo robię je cały cykl i dopiero pierwszy raz obie mają ten sam odcień . Możliwe , że źle zinterpretowałam test owulacyjny przy pierwszej owulacji , bo był z Rossmana , ten z allegro był negatywny . Trzymam kciuki :) Na pewno to to bo ból jajników mam od 6 dni .

biedronka1982 W poczekalni 2 stycznia 2014, 12:50

To bylo straszne! Domowy test nasienia. Najpierw przelew nie poszedl i po tygodniu okazalo sie, ze trzeba ponowic zlecenie zaplaty. Potem przesylka "nie znalazla" nadawcy i po mojej interwencji zostala wyslana ponownie. W koncu dotarla w Sylwestra. W Nowy Rok testowalismy. Opis nie do przejscia, musialam czytac ze dwa razy, zeby zalapac, o co chodzi. W koncu nasienie trafilo do pojemniczka i po godzinie czekania (Boze, jak moj sie denerwowal!) wynik. Wez to teraz zinterpretuj: fiolet zle, roz dobrze. No, ale jaki to kolor wyszedl? W kuchni widze ewidentny roz, w lazience robi sie fiolet. Moj bialy jak sciana, wedlug niego jest fiolet i koniec, trzeba isc do banku spermy. Nie no, kochanie, po pierwsze, to ja tu widze roz, a po drugie, test niemiarodajny, bo po Sylwestrze i bez abstynencji. Powtorzymy, kocham Cie.
I tu sama sie zdziwilam, z jakim spokojem i miloscia do niego podeszlam! Ale ten fiolet siedzial w mojej glowie, bylo mi smutno. Wieczorem w sypialni moj zerknal znowu i mowi: "Ty, to jest jednak rozowe!". Rzeczywiscie. Jest rozowy, pozytywny, ilosc plywakow w normie. Skad ten fiolet? A bo mamy w lazience tzw. "jarzeniowke", a ulotka mowi (oglednie i nieprecyzyjnie), ze nie wolno patrzec pod zarowke fluorescencyjna.
Tyle stresu, tyle nerwow! Az mi szkoda mojego mezczyzny, bo skoro ja tak to przezylam, to jak on musial sie czuc?! Ale moral z tej sytuacji jest taki, ze jestem na 100% pewna, ze to z nim chce miec dziecko i zrobie wszystko, by to marzenie spelnic. Ze go nie zostawie, ze bede z nim juz zawsze. Ze on kocha mnie jeszcze bardziej i ze nasze dziecko bedzie dzieckiem poczetym z prawdziwej milosci. Maly Szczesciarz! Jeszcze Cie nie ma, a juz Cie tak kochamy! <3

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 2 stycznia 2014, 13:05

Że też musiał mi wypaść termin rehabilitacji akurat na początek stycznia :/ Zawsze wiatr w oczy, no zawsze! Grrr!

Klaudia93 starania po stracie córeczki 2 stycznia 2014, 13:31

Jest mi dzisiaj tak baardzo zle, tak bardzo tesknie za moja Kruszynka, tak bym chciala Ja przytulic bawic sie .. Nie umiem pogodzic soe z tym ze Ona zasnela na wieki... Byla moja miloscia.. Teraz jest Boga wlasnoscia.. To boli.. Kiedy widze dzieci w wieku Anastazji.. Mialaby juz prawie 6 miesiecy.. Tyle czasu zyje bez niej a ciagle czuje jakby to bylo wczoraj.. W marcu urodza sie dwa malenstwa.. Moja bratowa i siostra meza.. A ja co?? Stoje w moejscu.. Serce mi peka.. Kiedy patrze na ta malenka buzinke.. A najwiekszy zal mam do siebie.. Kiedy moglam isc ja przytulic, wziac na rece.. Nie zrobilam yego.. Nie umialam.. A dzis zaluje.. Bo mialam jedna jedyna szanse na to a ja tej szansy nie wykorzystalam.. Boze jak mi dzis zle!!!!!!!! Zaboerz mnie do siebie.. Do Niej!!!

Bączek Pojaw się w końcu Ktosiu.... 2 stycznia 2014, 13:33

Za mną koszmarna noc. Okropny ból głowy, trudności ze snem - a jak już usnęłam miałam koszmar jakiego nie życzę nikomu. Śniło mi się, że mąż zaciągnął mnie na obiad do baru w jakiejś przyczepie (?). Okazało się, że kucharką tam jest kobieta, która przy okazji zaczęła mi wróżyć z paznokci (?). W pierwszym zdaniu oglądając paznokieć wskazujący powiedziała, że widzi we mnie dużo z dziecka. Później zaczęła oglądać serdeczny, który zaczął się rozwarstwiać i powiedziała, że droga będzie długa i że widzi aniołka. Obudziłam się przerażona i przez kilka minut nie mogłam dojść do siebie! To było tak wyraźnie. :( I chociaż wiem, że to tylko moja podświadomość płata mi figla, to mam nadzieję, że już się nic podobnego nie powtórzy.

Chyba muszę bardziej wyluzować....

Codzienny sex pomaga w jakości i ruchliwości spermy .


http://portalwiedzy.onet.pl/4868,31980,1564312,1,czasopisma.html

Nie miałam czasu wejść tutaj w Sylwestra, choć czułam taką potrzebę. Chciałam się podzielić moim optymizmem :) chciało mi się tańczyć i śpiewać, bo przecież będzie dobrze :)a nawet jeśli teraz się nie uda, to przecież świat się nie zawali :) umówię się wkrótce do ginekologa i dowiem się co jest nie tak. Na razie pełen luz, bo ovu jest tuż tuż :) byłam w kościele na zakończenie roku podziękować Bogu za ten mimo wszystko bardzo szczęśliwy rok. Wiem, że moje modlitwy w końcu zostaną wysłuchane. Wczoraj po raz pierwszy od dawna zauważyłam u siebie rozciągliwy śluz, jupi :) tylko teraz się tak zastanawiam czy nie za późno serduszkowaliśmy, bo wieczorem już tego śluzu nie widziałam ;/ eh nie będę się nakręcać i denerwować, takie małe noworoczne postanowienie :) żyję dniem dzisiejszym i wszelkie obawy zostawiam daleko za sobą. Dzidzi chce zamieszkać u mamy mieć szczęśliwej a nie smutnej :))

Życzę Wam wszystkim, na tym nowym roku spełnienia tego największego, nam wiadomego marzenia :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2014, 14:15

Pamiętam o Tobie Żabo <3 Dziś mój Maluch świętowałby skończone 16 tygodni w moim brzuszku:) A nie, to ja bym świętowała, że go mam:) Łzy się polały, ale tylko rano!

Wierzę, że już teraz zaraz uda się znowu, ale ze szczęśliwym zakończeniem!

Kasiula09 Jedno marzenie, jeden cel.... 2 stycznia 2014, 18:56

No i mamy Nowy Rok = nowe nadzieje. Mam nadzieje ze ten rok bedzie dla nas lepszy od poprzedniego no i oczywiście szcześliwy. Co do ostatniego mojego wpisu wyniki wyszły super, także nie ma czym sie martwić.
Sylwestra spędziliśmy w domu ze znajomymi a wczoraj ogromny kac na szczesie dzis juz jest lepiej i wszystko wróciło do normy. W Sylwestra mój mąż dostał propozycje zostania starszym z jakąś kuzynką pani młodej normalnie jak dla mnie porażka !!!! Ludzie to są chyba nie poważni już całkowicie co oni sobie myśleli że on bedzie starszym a ja bede siedzieć jak kołek !! Oczywiście porozmawialśmy z mężem sobie bardzo poważnie i ani jemu ani mi ten pomysł sie nie podobał i dziś odmowił niech szukają sobie kogo innego tym bardziej ze mamy kolege który nie ma dziewczyny ale boją sie ze może sie upić ale to jest juz ich problem. Już lepiej jak by pomysleli sobie o nas to inaczej to by wyglądało i wtedy można by sie było zastanawiać ale ja wychodze z tego założenia ze byliśmy już starszymi 2 razy przed slubem wiec raz to już wystarczy a po drugie ja nie uważam zeby starszymi było małżeństwo. Dlatego ciesze sie ze mąż podzielał moje zdanie

28 tyg ciązy.
Dziś po wizycie wszystko supcio.
Nie mam anemii (nadal oczywiście muszę brać Żelazo)
Maluszki zdrowiutkie, wesolutkie. Dziś na usg uciekały troszkę. Nadal jest parka. Ważą ok 1170g. Jak one się tam mieszczą.
Dziś lekarz powiedział że jak dalej będzie tak dobrze z moją szyjką która ani drgnie to umówimy się na cesarkę nawet 39 tyg. (Wcześniej była mowa o 36 tyg) No ale jeszcze wiele może się zmienić.

Kupiłam chyba już wszystko (no 99%) Dziś zrobiłam sobie listę i brakujące rzeczy zakupiłam w aptece oraz ponownie przyniosła wałówkę z rossmana ;) (dokupiłam takie podróżne buteleczki aby zminimalizować wielkość kosmetyczki) Wkrótce mam zamiar spakować torbę do szpitala aby mi się nie walały niektóre rzeczy. A co niech sobie czeka.

Przede mną zakup pieluch wielorazowych. ale na początek jeszcze tak parę na próbę i rónych marek i typów. TRzeba wypróbować i przekonać się które są fajne i czy wogóle uda mi sie z tą metodą wytrwać. Ale zacznę tak od ok 2-3 miesiąca.


Co mnie smuci kiepsko idzie sprawy w kierunku sprzedaży mieszkania, bo do kupna mam juz parę na oku. Ale w sumie nie muszę się przeprowadzać przed porodem, ale do wakacji to musowo.

CZuję się coraz ciężej. Przeszkadza mi brzuch w siedzeniu, nie wygodnie mi w stanikach z fiszbinami. Coraz wolniej chodzę. A w 3 trymestrze maluchy przeciez najwiecej rosną. Jak teraz jest 1 kg ( w sumie-2kg) to za 10 tyg ma być 3 kg ( w sumie ok 6 kg) Gdzie one mi sie zmieszczą. Na szczęście narazie przytyłam ok 6 kg.

Dziś 1 dzień w pracy po 15 miesiącach i było super ;) czas szybko zleciał pogadałam z dziewczynami nie było żadnych głupich pytań a tak się obawiałam .... uffff bardzo się cieszę ....

15.01.2014r. godz. 14:00 wizyta u doktorka

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)