Jest trudno - wczoraj mały sukces - zwymiotowałam tylko trochę.

Od tygodnia mam pożyczoną wagę więc mogę to kontrolować - dziś rano 55.1kg - a przez ostanie dni 54,8kg było.

Wiec dziś odnotowałam przyrost masy :) Niestety radość trwała krótko bo większość śniadania znów wylądowała w kiblu :/ to już się staje nie do zniesienia. Strasznie utrudnia mi życie. Konsultowałam się z położną i powiedziała, że jednak powinnam to skonsultować z lekarką. :/

Ok jutro idę na badania i będą dzwonić z informacją o najbliższym termie do Pani Doktor.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2014, 13:29

Wczoraj rano skok temp. czyli wychodzi na to, ze owu byla przed wczoraj. Wczoraj wieczorem natomiast bol owulacyjny z lewego jajnika czyzby owu byla dwa razy? pon prawy, wczoraj lewy. Ciekawe co z tego wyjdzie, moze wkoncu sie uda.

Olena Druga szansa, historia się powtarza. 15 stycznia 2014, 14:11

Wciąż trzymają mnie niesamowite nerwy. Czyżby ta prolaktyna miała wpływ, w sumie jest wysoka tylko po obciążeniu. Dziś jest mi strasznie smutno. Nie wierzę, że się uda. Myślę mocno o adopcji, tylko chcę zrobić wszystko co mogę w kierunku ciąży by potem mieć czyste sumienie , że zrobiłam wszystko. Smutek, złość...
Jestem w tym samym punkcie co rok temu, a nawet gorzej bo rok starsza.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2014, 15:40

Pierwszy dzień w pracy po półrocznej przerwie - zaliczony. Nie było tak źle. :)
Nawet fajnie. Poza dwoma momentami, gdzie kobiety zapytały czy mam synka czy córeczkę i ile już ma dzieciątko. :(
To są te najtrudniejsze momenty, gdzie muszę udawać, że jestem silna. A tak naprawdę mam ochotę się rozryczeć. ;( Tak bardzo chciałabym móc odpowiedzieć, że już się uśmiecha...


Staraczka86 w zawieszeniu ..... 8 kwietnia 2014, 11:08

Nie lubię siedzieć biernie... z medycyną nie wygram . Poczytałam trochę i znalazłam św. Dominika i jego pasek, jest on patronem kobiet brzemiennych i starających się, może coś pomoże modlitwa. Napisałam do sióstr dominikanek, które mają takie paski. Teraz będę czekała na odpowiedź.

Zebrałam się i wrzucam zdjęcia maleństwa
7e7f6db814871412m.jpg
2c8a5e10c004be8am.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2014, 15:23

mychowe W oczekiwaniu:) 15 stycznia 2014, 16:00

No wiec zaczynamy 25 tydzień, z dnia na dzień jakieś takie leki mam, żebysmy tylko wytrwały do 36 tygodnia, wtedy ciąża będzie donoszona, bo co chwile się niestety słyszy, że komuś się szyjka skraca, komuś skurcze dokuczają...
Wiec strach jest ogromny.
Tymczasem przedwczoraj w nocy przyszedł mróz, dawno takiego w moim mieście nie było. Wychodziłam z domu z torba pełna do pracy przygotowana na cały dzień, z kubkiem podróżnym z gorąca woda z cytryna i miodem (bo przeziębienie się przypałętało) no i z dzbankiem lekko cieplej wody, żeby polać samochód, aby przynajmniej w nim drzwi otworzyć.. ale już do auta nie doszłam, mimo, że samochód stoi przed domem. Wylądowałam na lewym boku (na szczęście) i w dodatku zgubiłam buta w trawie... z tego całego szoku jak najszybciej sprawdziłam dzidzi serduszko doplerem i dostałam kopniak na potwierdzenie, że wszystko z dzidzia ok. A dziś powychodziły siniaki i boli cala ręka jak zmieniam biegi w aucie, a kolano cale poobijane.. jednym słowem miałam szczęście.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2014, 17:13

Cholercia, jestesmy obydwoje zaziebieni, mamy katar, kaszlemy itd. Paskuda. Przez to nie jestem w nastroju i starania na chwile ustaja. Na dodatek nabawilam sie jakiejs infekcji drog moczowych, mam objawy od wczoraj. Wiec nastepny cykl spisuje na straty. Oczywiscie to tylko chwilowe ale ta paskuda dopadla nas jeszcze w czasie Swiat i tak sie ciagnie, raz objawy sa mniej intensywne raz bardziej i mimo wizyty u lekarza i leczenia nie przechodzi. Moj M np. choruje tak jak ja od grudnia a w ostatnia niedziele mial 39 stopni goraczki. Niech sie to juz skonczy..
Zauwazylam tez, ze pomimo staran, cwiczen itd. kilogramy nagromadzone w czasie ciazy nie chca zniknac. Waga utrzymuje sie nawet jak ograniczam jedzenie i cwicze. To takie deprymujace. Macie jakis sprawdzony sposob na pozbycie sie kilku zbednych kilosow?:)

Wyniki :
Progesteron 20,47 ng/ml
Prolaktyna 13,10 ng/ml

Pisze ze w normie wiec chyba ok :)

frutka :) 15 stycznia 2014, 20:42

boję się, że coś jest nie tak, moze ja jednak mam tą endometriozę a ta laparo albo leczenie bromkiem ją jakoś wyzwoliło? kolejny okres, drugi z kolei po laparo i po rozpoczęciu kuracji z bromkiem, teraz doszło clo i luteina - ból trudny do zniesienia...wczoraj tak sie nafaszerowałam prochami, że w końcu byłam jak naćpana, ale jednak ból czułam, tylko słabszy...dziś myślałam ze będzie lepiej, ale tylko poszłam do pracy i zaczęłam sie dosłownie skręcać z bólu...to były takie napady skurczowego bólu, ale odczuwałam nie tylko macicę ale i jelita...znowu najsilniejsze prochy nie dawały rady, a nie chciałam brać czopków przeciwbólowych, które mi ginek przepisał, bo wyczytałam, że mogą niekorzystnie wpływać na cykl i kobiety starające się nie powinny ich brać - to dlaczego mi je przepisał.??...gdy na poprzedniej wizycie pytałam ginka o przyczyny bólu stwierdził, że może to niedobór progesteronu z poprzedniego cyklu...moze to dlatego, że to był pierwszy pełny cykl po laparo..teraz progesteron miałam super...a od razu po laparo podczas okresu mnie tak nie bolało, tylko dopiero później, gdy jechałam pelne cykle na bromku i innych wspomagaczach...ciekawe co powie teraz - coraz mniej mi się to podoba......jest gorzej, miało być lepiej...
w piątek mąż ma powtórkę z rozrywki czyli badanie nasienia po raz trzeci i już bardzo to przeżywa...wyczytałam dziś na forum, że lepiej jest robić te badania jednak w niezależnych laboratoriach - i już sama nie wiem...są i argumenty za i przeciw...módlcie się, żeby nie wyszły gorsze niż ostatnio i żeby morfologia chociaż drgnęła w górę...bo mi sie facet załamie a ja razem z nim...

Pink w oczekiwaniu na II kreseczki 15 stycznia 2014, 21:04

U nas biało , obudziłam się i poczułam jak w Iglo :O)Fajnie by było mieć dzieciątko i wyjść z nim lepić bałwana... a tak to odśnieżyłam sama i schowałam się do domu.

odebrałam wyniki .

Glukoza na czczo 85mg
Glukoza po 1godz. 99.00mg
Glukoza po 2 godz. 89.00mg

Insulina 6,2 norma 2.6 - 24.9

Także chociaż tym mogę się cieszyć ;)

Dziś 28 dc , mam poczekać do 45 dc i jak okresu nie będzie, mam wziąć Duphaston na wywołanie.

W 3dc ponownie testosteron i z wynikami (podczas ciotki) do gin na usg i wypisze mi leki na stymulacje owulacji , których sama się "domagałam" ,
bo tak to musiałabym przyjść do niej za 2 miesiące . Tylko po co za 2 miesiące a nie od razu? Przecież nie ma na co czekać ! :)

Bez zmian:

1 x metformax500 rano (pozostaje bez zmian), gin powiedziała, że zwiększona dawka i tak nic by nie dała.
2 x inofolic pozostaje (szukałam zamiennika, ale dziennie potrzebuję 4000mg, a tabletki mają po 500mg, więc musiałabym brać 8 tabl. dziennie + kwas foliowy i wyszło, że mi się nie opłaca pod każdy względem)




kropka80 Nadzieja umiera ostatnia... 15 stycznia 2014, 21:47

Czuję sie jak balon! Nie mogę wciągnąć brzucha, spodnie ledwo dopinam. Tego się nie spodziewałam tak wcześnie! Wzdęcia i gazy normalnie mnie wykańczają. Od wczorajszego wieczora zaczęły boleć mnie mięśnie w brzuchu :/
Dzwoniłam do ginekologa, który powiedział, że to normalne. Duphaston kazał brać 3x1, estrofemu mi nie da, bo na tym etapie to już i tak niczego nie zmieni. Na wizytę kazał przyjść 22 stycznia w celu, jak to orzekł, stwierdzenia gdzie jest ciąża. Ta....średnio podbudowujące :) ale wierzę, że jest tam, gdzie powinna :)
Piersi bolą mnie mniej niż wczoraj, zmęczenie dopada mnie dopiero wieczorem. Ogólnie, żeby nie ten wydęty brzuch, to nie czułabym żadnej różnicy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2014, 21:47

Chanela W drodze do upragnionej fasolki 15 stycznia 2014, 22:05

Załóż, że staranie się o dziecko to proces a nie zdarzenie. Spośród wszystkich par aktywnie starających się o dziecko tylko 30% par zachodzi w nią w pierwszym cyklu. Po 3 cyklach w ciąży będzie około 59% wszystkich starających się par, po 6 cyklach 80%, po 12 cyklach 85%, a w przeciągu 4 lat zajdzie w ciążę około 95% wszystkich starających się par. Około 5% par będzie starało się o dziecko dłużej niż 4 lata.

Bardzo wam dziękuję za wsparcie :) to takie miłe nie czuć się samej w trudniejszych chwilach.

Dziś przeleżałam dzień w łóżku :) Jakoś nie czułam się najlepiej - mam nadzieję, że to tylko pogoda. Czuję silny niepokój - mam jakieś złe przeczucia - brzuch twardy cały czas i chyba nabawiłam się jakiegoś stanu zapalnego okolic intymnych lub układu moczowego :( Czekam dzielnie na najbliższy termin do lekarki. Jutro mają mi podać, ale jak będzie odległy pójdę gdzieś indziej byle szybko.

Ten tydzień jest pod znakiem nauki - 19.01 lub ostatecznie 21.01 muszę zaliczyć koszmarny przedmiot - antropologia filozoficzna. Jak dotąd zmarnowany czas - czytałam i ani słowa nie rozumiałam, a co dopiero coś powtórzyć - mam pisać kolokwium i odpowiadać ustnie.

Dopiero dziś coś drgnęło - Kuba się zlitował - razem czytaliśmy teksty i on mi tłumaczył - do tego robiłam notatki :) Kręci mnie jego inteligencja :P bardzo szybko wszystko ogarnia :P
W każdym razie 2 teksty zajęły nam pół dnia i byliśmy wykończeni - a tych tekstów jest 10 :( i cała książka - ale to na pewno pominę. Mam nadzieję, że z kolejnymi tekstami też mi pomoże bo sama nie dam rady.

Jadłam cały dzień dzielnie - malutkie porcyjki bardzo często. Teraz leżę w pozycji półsiedzącej i tak mam nawet spać :/ ponoć to pomaga. Czuje jak mi się wszystko tam szykuje do odwrotu - ale nie dam się!!! Gaja dostanie kolację! a ja jutro zanotuję kolejny przyrost!


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2014, 23:44

Menu na jutro:
I
-kawałek ciasta dyniowego,
-kawa inka czarna
-5 migdałów parzonych,
-marchewka
II
-kotlet schabowy z ziemniakami
-surówka
III
-3 gotowane jabłka z cynamonem

Dlugo nie mialam o czym pisac. Nasze wizyty w klinice byly ponownie zmieniane, przekladane, ale wreszcie nastal ten sadny dzien i pojechalam wreszcie do lekarza na rozpisanie stymulacji.

Ale za nim o szczegolach, to moze kilka slow wstepu. Do Poznania pojechalam juz w piatek po poludniu, bo teoretycznie wizyte mialam na srode, ale wowczas juz we wtorek musialbym jechac. A skoro i tak mialam byc w Poznaniu na weekend (umowilismy sie z Krzysiem i Basia) wiec bez sensu byloby takie jezdzenie dzien po dniu, w te i z powrotem.

No i kurcze jak poprzednimi wizytami stresowalam sie niesamowicie, tak teraz bylam nawet zbyt wyluzowana.
Moj M nieswiadomie zafundowal mi kupowanie telewizora przez 3 dni - wiec o niczym innym nie bylo mowy, wiec jak dzis weszlam do gabinetu, to lepiej wiedzialam ile cali ktory ma model i co to jest "time shift" niz ile mam lat - powaznie. Chyba ksiazke o tym napisze, smiechu bylo co niemiara. A jak dzis nie wiedzialam ile mam lat, to sie lekarz "rozzloscil" bo stwierdzil ze pozniej beda juz tylko trudniejsze pytania, no i okazalo sie oczywiscie ze "nie wiem" gdzie mieszkam hahah

Na wizycie glownym motorem dzialania byl wynik AMH (9.2) i wybrania odpowiedniej dawki. Mam nadzieje, ze J. wie co robi, bo lepiej mniej pecherzykow, a lepszej jakosci (100% racji). A co do zastepstwa, owszem ani punkcji ani transefru sie nie boje u innego lekarza, tylko wlasnie tego, ze jak J. nie bedzie (bo nie bedzie) na pierwszej ocenie (na ktora mam pojechac 3 dni po pierwszej dawce (5-6dc), a wolalabym zeby to on decydowal do konca jak mnie dalej stymulowac.

A co do dzisiejszego "sajgonu" na Polnej - jakos mi to uszlo uwagi, bo mialam byc rano (podobnie jak 4-5 innych dziewczyn. Zaczal przyjmowac o czasie, takze po 40 minutach bylam juz po wszystkim. My bylysmy pierwsze, pozniej mialy byc obserwacje, punkcje i transfery. Wiec na pewno sporo sie dzialo i widzialam jak dziewczyny troche przebieraly nogami. Bo teraz bylo w miare na konkretna godzine, a pozniej to bedzie juz jak kto przyjdzie i co bedzie chcial.
Ja mam sie zglosic powiedzmy 5 dnia caklu, ale nigdzie sie wczesniej nie musze zapisywac. Po prostu przychodze i czeeeeeeekam na swoja kolej. Pewnie w zaleznosci od tego ile dziewczyn akurat sie zglosi, to tyle to bedzie czasu na poczekalni.

To tyle wspmnien z wczoraj i kilku dni przed :) Teraz czekam tylko na @ i mam nadzieje, ze badanie progesteronu bedzi e poprawne (<1,5 w 2/3 d.c.) i zaczne stymulacje. Mam przyjmowac 125 jednostek gonalu od 3 d.c. a w 5/6 zglosic sie na pierwsza kontrole. Wic czekam cierpliwie a potem bede komentowala na bierzaco co i jak sie dzieje. Moze komus przydadza sie pewne informacje, a Wy mi dodacie otuchy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2014, 01:03

Niby mieliśmy się starać od lutego, ale ja już psychicznie dłużej nie wytrzymałam. Więc staramy się od stycznia :) od razu humor mam lepszy, nadzieja do mnie powróciła i ogólnie nie myślę chyba tak o tym wszystkim, tylko cieszę się z tego, że już możemy się starać o nasze Maleństwo upragnione :)
Wczoraj zrobiłam test ovu około 20.30 i wyszły piękne dwie kreseczki, więc założyłam coś sexi dla mojego Mężusia :) mmm było cudnie :)
Uwielbiam ten czas... :) A tak poza tym, to już oczywiście pojawiają się u mnie objawy "ciążowe" bądź są one po prostu wyimaginowane ;p No nic nie nakręcamy się, tylko czekamy.
Wklejam zdjęcie wczorajszego testu.

Elinka85 -> jak znajdę nowego gina to pewnie mu to zaproponuje. (A ty z jakich okolic jesteś? Bo ja szukam teraz dobrego ginekologa...)
Na razie za radą lekarki rodzinnej idę zbadać co innego. Zasugerowała bym zrobiła proste badanie z krwi na chlamydie - ona co prawda głównie srogo płciową się przenosi, ale... można się nią również na basenie zarazić... No i przy okazji jednego kłucia chce z mężem zrobić kilka prostych podstawowych badań aby stwierdzić, czy z nami na pewno wszystko ok.

Ale to wszystko dopiero w przyszłym tygodniu jak... okres mi minie... Teraz idę po herbatkę i tabletkę i... czas do pracy.... Trzymajcie za mnie kciuki abym w pracy nie zdechła....


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2014, 08:57

Moni& Zaczelismy starania 16 stycznia 2014, 10:08

9 tc +2

Wczoraj wizyta u gin, z pełna nadzieją poszłam a tu lipa bez usg :( Nie bedziemy robic usg skoro nic sie nie dzieje, bo za czesto a mialam taką nadzieje ze zobacze ile urosła moja fasolka i posłucham serduszka i przede wszystkim sie uspokoje a tu lipa :( Tylko wyniki badan i założenie karty ciąży na wczorajszej wizycie. Nastepna wizyta za 2 tygodnie jak ja wytrzymam :( Jakbym chociaż do pracy chodziła to zajełabym czymś myśli a siedze na l4 (przez charakter pracy)i sie zamartwiam głupotami :( Niby wszystko ok bo żadnych plamien nie mam i wgl ale objawów ciąży od początku tez nie mam i to mnie martwi:/ Mój M w pracy, jak wróci po 17 zje obiad i jedzie na kurs wiec w domu bedzie dopiero ok 22 cały dzien sama nic mi sie nie chce :( Beczec mi sie chce :(i glowa zaczyna bolec

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)